Dodaj do ulubionych

Wasze zdanie na temat...

27.11.15, 13:43
... proponowanych zmian w organizacji edukacji, czyli zniesienia obowiązku szkolnego dla 6-latków i likwidacji gimnazjów ?
Ja mam jedną córę w II kl gimnazjum, a drugą w II podstawówki, problem 6-latków nie dotknie mnie osobiście, ale kwestia gimnazjum i szkoły ponadgimnazjalnej - owszem

trochę mnie przeraża to zamieszanie... akurat ja o gimnazjum nie mogę powiedzieć nic złego bo mamy szczęście że nasza rejonowa szkoła publiczna jest na niezłym poziomie, ale wiem, że wiele osób na to narzeka... co Wy na to drogie forum?
Obserwuj wątek
    • anna_sla Re: Wasze zdanie na temat... 27.11.15, 14:17
      jestem za..
    • paco_lopez Re: Wasze zdanie na temat... 27.11.15, 14:51
      Mnie dziwi jedna rzecz. Do pewnego momentu czyli do wyborów nie słyszałem ani jednej pozytywanej oceny systemu gimnazjalnego, a teraz nagle słyszę tylko , że jest dobry, bo to , tamto i sramto. Dla mnie to wszystko jedno, bo moi chodzą do szkoły gminnej i będą musieli ją skończyć. Niezależnie od roszad.
      • mendiga Re: Wasze zdanie na temat... 27.11.15, 14:57
        No nie? Teraz się okazało, że gimnazja to najlepsze, co się polskiej edukacji mogło przytrafić, a nie wylęgarnia klepaczy testów, a testy PISA to wyrocznia, a nie... po prostu testy do wyklepania.

        Z tym że oczywiście państwo, któremu nie można ufać, bo zawsze istnieje realna groźba, że jełop aktualnie będący przy sterze postawi na głowie wszystko, co zaprowadził jełop przed nim i co rozwijano i nad czym pracowano przez lata, to nie jest żadne państwo, tylko burdel po prostu.
        • darr.darek a konserwat.liberałowie próbowali mówić o WOLNości 30.11.15, 15:06
          "Socjalizm bohatersko walczy z problemami nieznanymi w żadnym innym ustroju" - Stefan Kisielewski ok. 45 lat temu.

          Wiem, że ludziom socjalizmu trudno jest sobie wyobrazić, by każdy mógł posyłać dziecko w tym wieku do szkoły, w jakim by chciał. Typowy jazgot oburzenia kierowany zawsze jest na krytykę, jakoby rodzice nie zawsze chcieli dobra swoich dzieci, a nawet jeśliby chcieli to nie mają wystarczającej wiedzy, by decydować w jakim wieku ich dziecko ma się uczyć.

          Toteż wielcy oszuści manipulują całymi narodami Europy i USA. Szczególną "pieczę" mają nad ideologiami dla kobiet. Dlaczego? Bo ONI wiedzą, że kobiety łatwiej jest zwodzić (prawda strasznie niepoprawna politycznie).

          Póki co, ludzie którzy jako pewnik mają przekazane, że nie nadają się do decydowania o własnych dzieciach, rzekomo mają oddaną w swe ręce władzę demokratyczną i rzekomo skutecznie wybierają w wyborach swoich przedstawicieli, którzy to wybrańcy ludu rzekomo mają decyzyjność decydowania o losach cywilizacji. I jedynie niektórzy odważą się zapytać, że jeśli jest "tak dobrze", to dlaczego jest tak głupio i dlaczego głos ludu jest przez jakieś nieznane siły realnej władzy, traktowany jedynie jako uciążliwe brzęczenie komara.

          • stokrotka_a Re: a konserwat.liberałowie próbowali mówić o WOL 02.12.15, 10:55
            darr.darek napisał:

            > Toteż wielcy oszuści manipulują całymi narodami Europy i USA.

            A co z całymi narodami Afryki, Australii, Azjii, Ameryki Południowej i Środkowej, Kanady? Wielcy Oszusći się nimi nie interesują?

            > Szczególną "piecz
            > ę" mają nad ideologiami dla kobiet. Dlaczego? Bo ONI wiedzą, że kobiety łatwiej
            > jest zwodzić (prawda strasznie niepoprawna politycznie).

            No, jestem pod wrażeniem twojej niepoprawności politycznej, ale twoje IQ wrażenia nie robi.

            > Póki co, ludzie którzy jako pewnik mają przekazane, że (...)

            Pewniki to judzie dostają w ramach indoktrynacji religijnej. Nazywa się je dogmatami i nie wolno ich kwestionować, bo można do piekła trafić na zawsze.
            Demokracja nie oznacza absolutnej wolności, bo absolutna wolnośc to destrukcyjna anarchia, ale demokratyczne zasady nie są dogmatami. Daj sobie spokój ze swoją propagandą.
    • berta-death Re: Wasze zdanie na temat... 27.11.15, 15:13
      Czysty populizm. Jak prawicowo-kościółkowy rząd wymyślił gimnazja, to cała opozycja przez ostatnie 15lat nakręcała przeciwko nim czarny pr. I wykreowała w ludzkich umysłach, że gimnazja to samo zło i patologia tego świata. Jak teraz ten sam prawicowo-kościółkowy rząd poszedł za ciosem i chce likwidować gimnazja, to opozycja nagle zmieniła zdanie i w ekspresowym tempie, korzystając z wszystkich dostępnych mediów kreuje gimnazjom PR biały a opluwa peerelowskie 8-letnie podstawówki. Istny dom wariatów.

      Nie chodziłam do gimnazjum, nie mam dzieci w gimnazjum, ani nikogo bliskiego. Nie mam zdania na ten temat. Nie mniej jednak z rozmów ze znajomymi wyłania się taki obraz, że jak ktoś ma dobrze uczące się dziecko, które trafia do dobrej szkoły, gdzie inni uczniowie też są poukładani, spokojni i z normalnych rodzin, to bardzo są zadowoleni. Również z tego, że patologia z podstawówki poszła sobie do innej szkoły. Natomiast jak dziecko nie jest orłem, z różnych przyczyn, bo nie zawsze jest to kwestia, że się chuligani i nie chce mu się uczyć, to wtedy zadowoleni nie są, że uczy się w rejonowym gimnazjum, do którego trafiają najgorsi uczniowie z osiedla, którzy nie mieli szansy na inną niż rejonową szkołę.

      Z 6-latkami to paranoja. I tak już mamy najgłupsze dzieci na świecie. Wiedziałaś, że w takiej Afryce,tym wyśmiewanym przez wszystkich trzecim świecie, 6-latki, które idą do szkoły, potrafią już biegle pisać i czytać? Liczyć pewnie też. Jednym słowem mają program naszej 1klasy przerobiony i idą z materiałem dalej. I nikogo to nie obchodzi, że jakieś przyjezdne dziecko ma zaległości. Jest cofane do ichniejszej zerówki, czyli jakby Elbanowscy wyemigrowali do któregoś z afrykańskich krajów, zdaje się wszędzie program jest podobny, to ich siedmiolatki zostałyby cofnięte do przedszkola i miały 5-letnich rówieśników. Co więcej, tam 2-latki idą do przedszkola, w którym dostają zadania domowe i uczą się literek. Uważa się tam, że wiek pomiędzy 2-3rż to optymalny wiek na poznawanie literek. W Azji jest podobnie.
      • varia1 Re: Wasze zdanie na temat... 27.11.15, 15:32
        moje doświadczenie jest takie, że akurat nasze rejonowe gimnazjum jest dobrą szkołą , na fajnym poziomie i nie najgorzej zarządzaną, dzięki temu i rodzice w miarę chętnie się angażują w życie szkoły, w podstawówce w porównaniu z tym to był syf kiła i mogiła, a chuligaństwa od lat nie mogą opanować

        co do afrykańskich dzieci, znam temat, chłopa mam z Afryki:)

        Elbanowscy może po prostu mają takie głupie dzieci... ale obawiam się że na to reforma edukacji nie pomoże. Wiem że wiele osób, które zasłaniają się tym żeby "nie odbierać dzieciństwa dzieciom" po prostu boi się wejść w nowy system obowiązków, tego, że trzeba dziecku może będzie poświęcić więcej uwagi, pomóc w nauce i nie wystarczy odebrać nakarmione z przedszkola a w domu włączyć bajkę
        • berta-death Re: Wasze zdanie na temat... 27.11.15, 16:19
          Cudów nie ma. Żaden kraj nie funduje swoim nieletnim obywatelom osobistych guwernantek, które prowadziłyby indywidualne nauczanie. Edukacja zawsze spada na barki rodziców. A im młodsze dziecko, tym większego zaangażowania wymaga. I takie przykręcenie śruby, siłą rzeczy zwiększy nierówności społeczne. Ale z drugiej strony zwiększy też ilość dzieci lepiej wyedukowanych. Niektórzy rodzice muszą mieć bat nad sobą, żeby się wziąć do roboty. Pamiętam ze swojej zerówki. Niby nieobowiązkowa, niby nie było ocen, ale mimo wszystko szkoła i szkolna atmosfera. Zaraz się okazało, że ten umie czytać, ten jeszcze nie a tamten to nawet literek nie zna. I rywalizacja rodzicielska zrobiła swoje. Pierwsza klasa tym bardziej, bo tu jeszcze oceny i widmo nieprzejścia do następnej klasy nakręciło atmosferę. Tym samym zrobiły się gigantyczne nierówności pomiędzy uczniami. Jedni spokojnie mogliby do 4kl pójść, bo program całego nauczania początkowego mieli w małym palcu, inni byli na poziomie okładania się łopatkami w piaskownicy. Częściowo to się wyrównało w późniejszych latach, ale jakoś tak to było, że ci, którzy wystartowali z poziomu najgłupszego w klasie, raczej na prymusów nie awansowali.
        • kino.mockba Re: Wasze zdanie na temat... 27.11.15, 16:43
          varia1 napisała:

          > Elbanowscy może po prostu mają takie głupie dzieci...

          Jeden profesor tak napisał i niezły dym się z tego zrobił, więc uważaj ;p
          • varia1 Re: Wasze zdanie na temat... 29.11.15, 14:44
            och, na szczecie nie aspiruj do profesury :D
            • varia1 Re: Wasze zdanie na temat... 29.11.15, 14:45
              miało być: och, na szczęście nie aspiruję do profesury :D ... ale coś mi się palce na klawiaturze zaplątały
    • kazjenka Re: Wasze zdanie na temat... 27.11.15, 16:50
      Nie mam dzieci, ale moja mama jest nauczycielką w gimnazjum. I mówi, że w szkole potrzebna jest przede wszystkim stabilizacja. Co roku zmieniany jest program (okrajają program z matematyki, a potem się dziwią, że nikt nie chce iść na polibudę) albo procedury (więcej papierologii, bo od niej zależy awans nauczyciela, a nie jakość prowadzenia lekcji). System 8 + 4 miał więcej sensu niż obecny, ale to nie oznacza, że trzeba do niego wracać. Zwłaszcza w wersji z 4-letnim nauczaniem początkowym (po co???), które wcale nie sprawi, że uczniowie nauczą się więcej. Może to jest ukłon w stronę 6-latków i ich rodziców, ale przecież obowiązek posyłania ich do szkoły ma być zniesiony.

      Mnie denerwuje sposób wprowadzania reform z edukacji, czyli braku odpowiedniego przygotowania i konsultacji społecznych. Rząd AWS nie rozmawiał z nauczycielami o możliwych skutkach wprowadzenia gimnazjów. A jeżeli wprowadza się obowiązek szkolny dla 6-latków, to najpierw się szkoli nauczycieli, przygotowuje się sale lekcyjne, kontroluje się (!) zmiany w szkołach i wprowadza się obowiązkową edukację przedszkolną, a potem się wprowadza reformę. Nie na chybcika, w niecały rok.

      Potem uczniowie ostatnich klas późno dostaną testy maturalne / do liceum, zdawalność spadnie, a najwięcej zarobią twórcy podręczników.
    • czoklitka Re: Wasze zdanie na temat... 27.11.15, 18:50
      Przykład. Procenty na lekcji matematyki w gimnazjum. Mamy kilka podręcznikowych metod liczenia procentów - metodę Staszka, metodę Januszka i metodę Maciejka. Na lekcji jest preferowana metoda Maciejka, która sprawdza się w przypadku prostych przeliczeń, zawodzi ona jednak przy nieco mniej przyjaznych liczbach. I tak, zamiast uczeń szybciutko coś tam sobie policzyć, to musi - stosując preferowaną na lekcjach metodę Maciejka - niepotrzebnie tracić czas na zastanawianie się, przez jakie tam liczby coś tam podzielić czy pomnożyć, żeby wszystko dobrze wyszło. Nie mówiąc już o tym, ze metoda Maciejka zupełnie nie sprawdza się przy jakichkolwiek zadaniach z treścią, w sensie, że tutaj uczeń nie potrafi jej już zastosować. Ale, mimo to, jest preferowana przez nauczyciela przy procentach, a jest właśnie preferowana, bo jak to nauczyciel rzekł - uczniowie równań nie umieją i nie lubią.... No to, do cholery, po to jest szkoła, aby ich tych (bardzo prostych zresztą i mniej czasochłonnych) równań nauczyć. W końcu potem, czy to w średniej, czy to na studiach, są własnie równania. Taki przykład z gimnazjum. Tak że, przede wszystkim, jestem na "nie" wszelkim udziwnieniom w edukacji.

      A tak w ogóle to siedliskiem zła jest podstawówka podobno.
      • piataziuta Re: Wasze zdanie na temat... 27.11.15, 22:55
        proszę powiedz która metoda to która (staszka, maciejka, januszka), proszę, proszę, proszę!!
        • czoklitka Re: Wasze zdanie na temat... 29.11.15, 12:57
          Staszek - bazuje na równaniach.
          Januszek - już nie pamiętam do końca na czym, tzn. też bazuje na równaniach, ale liczy się coś tam bodajże od końca czy jakoś tak.
          Maciejek - tzw. metoda strzałkowa.
    • taki-sobie-nick Gimnazjum jako takie było bez sensu 27.11.15, 21:49
      Jest to kopiowanie niemieckiego systemu edukacji, ale wyłącznie w kwestii FORMY, bez uwzględniania takich drobiazgów jak SENS danej formy/danego etapu edukacji.

      A opinię gimnazja mają okropną.
      • berta-death Re: Gimnazjum jako takie było bez sensu 27.11.15, 22:31
        W jednym roczniku jest około 350tys młodzieży. Co daje ponad milion gimnazjalistów w każdym roku szkolnym. Niech tylko 1% uczniów to jakaś patologia, to daje to na tyle dużą liczbę, żeby dziennikarze mieli w czym przebierać. Wszystko zależy od tego co media nagłośnią.
      • znana.jako.ggigus taki sobie nick - niemiecki system jest 29.11.15, 17:23
        inny!!!
        Tam jest podział po 4 klasie na gimnazjum, technikum i zawodówkę. Ten system nie ma z polskim NIC wspólnego. Nauczyciel np. proponuje dzieci do gimnazjum czyli naszego liceum, a są to dzieci po czwartej klasie.

        Są w niektórych landach (zasada federacji czyli de facto każdy land ma inny progam i może dopuszczać inne formy) dłużej trwające szkoły, ale to wyjątki.
        • tirol1 Re: taki sobie nick - niemiecki system jest 11.12.15, 09:01
          No to jest typowa niemiecka segregacja ze ludzi sie na tych co pojda na studia i tych co do zawodowki
          • znana.jako.ggigus kazda szkola oznacza segregacje 14.12.15, 15:37
            polska tez.
    • kombinerki_pinocheta00 Re: Wasze zdanie na temat... 28.11.15, 08:27
      > ... proponowanych zmian w organizacji edukacji, czyli zniesienia obowiązku szko
      > lnego dla 6-latków

      Nie wgłębiałem się w temat, ale tutaj chodziło raczej o wybór. Poza tym inicjatywa Elbanowskich bardzo mi się podobała. To jest właśnie demokracja, organizowanie społeczeństwa, praca u podstaw.

      >likwidacji gimnazjów ?

      Od wielu lat słychać narzekania na gimnazja.
      Należy wziąć jeszcze pod uwagę, że w ośmioletniej podstawówce wszyscy się znali, pozycje przez lata się ugruntowały, każdy wiedział gdzie jest jego miejsce, a w gimnazjum następowało ponowne hierarchizowanie się młodego społeczeństwa, to i patologii było więcej niż za starych czasów.

      hehehehehehe
      Przykład murzyńskich dzieci mnie zniszczył. Bystrzaki z nich. :))))))))))

      Większość z Was poszła do szkoły mając siedem lat. Naprawdę czujecie się gorsi, głupsi, bardziej ograniczeni od osób, które startowały rok wcześniej?

      Coś jest nie tak z nami. Jeden rząd tworzy problem, a drugi udaje, że wszystko naprawi. Sami sobie tworzą zajęcia, a społeczeństwo wszystko kupuje, bo przecież gdyby nie rząd to nie wiadomo byłoby jak żyć. Jak już zauważył Kisielewski:

      "Socjalizm jest to ustrój, w którym bohatersko pokonuje się trudności nieznane w żadnym innym ustroju".

      Miłego dnia chciałbym Wam życzyć Dziewczynki.
      • kombinerki_pinocheta00 Re: Wasze zdanie na temat... 28.11.15, 08:56
        >wgłębiałem

        zgłębiałem

        Pozdrawiam jeszcze raz, Mandingo - Ciebie ściskam z całych sił.
    • zeberdee28 Re: Wasze zdanie na temat... 29.11.15, 16:47
      Żebyśmy mogli cokolwiek ocenić musielibyśmy posiadać jakiś syntetyczny wskaźnik umożliwiający ocenianie tego czy dany system działa sprawniej czy mniej sprawnie. Obecnie mamy jedynie wskaźniki gdybanologiczne, z których zawsze wyjdzie że "za dawnych czasów panie to było najlepiej...", bo jakoś mamy w Polsce przywiązanie do starych(niekoniecznie dobrych) rozwiązań. Testy PISA dotyczące matematyki pokazują że polskie dzieci radzą sobie lepiej niż w dawniejszych czasach i niewiele gorzej niż dzieci w Azji.
      • berta-death Re: Wasze zdanie na temat... 29.11.15, 17:04
        Współczesny program nauczania jest opracowany pod kątem testów PISA. Trudno, żeby współczesna młodzież nie wypadała na nich lepiej, niż peerelowska, która uczona była głównie wodolejstwa a oceniana za umiejętności oratorskie. Natomiast zadziwiające są różnice pomiędzy rocznikami, które mają tych samych nauczycieli, te same szkoły, te same podręczniki i ten sam program nauczania. Wychodzi na to, że w jednym roku MEN dostaje właściwe testy treningowe, czyli pisane pod ten sam klucz, co test końcowy a w innym niekoniecznie. Czyli mamy kolejne narzędzie pomiarowe, które można sobie wsadzić.
        • zeberdee28 Re: Wasze zdanie na temat... 29.11.15, 17:36
          Lepsze jakieś narzędzie niż żadne, nawet jeżeli wyniki są obarczone sporym błędem.
      • znana.jako.ggigus zeberdee28 - matematyka 29.11.15, 17:20
        Od lat niestety zmniejsza się zakres matematyki, jakiego uczy się w polskiej szkole.
        • zeberdee28 Re: zeberdee28 - matematyka 29.11.15, 17:34
          Zakres nauczania to wg mnie nie wszystko. Istotne są też umiejętności analityczne, jak byłem w liceum to w mojej klasie pięknie każdy potrafił zrobić przebieg zmienności funkcji(czyli teoretycznie dosyć zaawansowane pod względem zakresu materiału zadanie), natomiast kiedy przychodziło na fizyce proste zadanie dotyczące np. zasady zachowania pędu było po ptokach. Kiedy kończył się schemat a pojawiała się konieczność minimalnej analizy opisanej sytuacji uczniowie byli bezradni.
          • znana.jako.ggigus pewnie masz też rację 29.11.15, 17:38
            Nie będę dalej dykutować, bo chodziłam do klasy humanistycznej i nasza nauczycielka nie przerabiała z nami bodajże całek, bo stwierdziła, że nie damy rady. Ja mam dyskalkulię na poziomie lekkiego upośledzenia umysłowego (usłyszałam po teście u psychologa), na szczęście nie zdawałam matmy na maturze.
          • berta-death Re: zeberdee28 - matematyka 29.11.15, 18:02
            Matematyka trenująca umiejętności analityczne i myślenie, kończyła się na 4kl podstawówki. Wtedy rozwiązywano ostatnie zadanie tekstowe. Potem przychodziły dziesiątki nikomu niepotrzebnych wzorów do wkucia na pamięć i dziesiątki algorytmów wg których trzeba było zadania matematycznie podstawiać do tych wzorów. Jedyna trudność to prawidłowe zidentyfikowanie typu zadania, żeby wiadomo było wg jakiego schematu się rozwiązuje. I nabranie biegłości w takim przekształcaniu zadań, żeby je dopasować do algorytmu. I nic dziwnego, że wystarczała niewielka luka czasowa, gdzie delikwent nie miał bieżącego kontaktu z przedmiotem, żeby niczego już nie pamiętał. W zasadzie wystarczyło zakończenie danego działu, żeby już po tygodniu nikt nie był w stanie rozwiązać najprostszego zadania. A, że do działów się nie wracało, bo trzeba było iść z materiałem dalej i istniała niepisana zasada, że jak dana partia materiału została już zakończona i oceniona, to się do niej nie wracało, to de facto nikt tej matematyki nie umiał. Do matury i ewentualnych egzaminów wstępnych maturzyści musieli się uczyć od nowa. Podobnie jak i do egzaminów wstępnych do szkół średnich.

            Tak wyglądała nauka każdego przedmiotu. W tych niematematycznych to jeszcze dochodziło wodolejstwo i wkuwanie tekstów na pamięć, niczym wierszyka. Mnie się w pale nie mieści, jak ktoś może twierdzić, że peerelowska szkoła to ósmy cud świata.
            • znana.jako.ggigus peerelowska szkoła dawała 29.11.15, 18:11
              ogólne, b. szerokie horyzonty. Ty jesteś parę lat młodsza i Twoja szkoła podst. to raczej b. późne lata 80 i początek 90, kiedy wszystko, co było PRL-em było złe i bez sensu.
              U nas na polskim pierwsza polonistka zachęcała do dykusji o wypracowaniach. Cała klasa dyskutowała i nauczycielka na podstawie tej dyskusji przyznawała ocenę. Oczywiście czasem ingerowała w tok, gdy robiły się ataki personalne np. I sama nauczycielka czasem przyznawała, że dyskusja uświadomiła jej i wady i zalety.
              Przeglądałam podręcznik mojej siostrzenicy do gimnazjum - Biblia, Legenda o św. Aleksym (wg mnie b. wcześnie, ale nie jestem metodyczką) i Monika Bródka.
              Ciekawy miks.
              • berta-death Re: peerelowska szkoła dawała 29.11.15, 19:08
                Jedyne co stało na wysokim poziomie, to nauczanie początkowe i zawodowe. To trzeba przyznać. Analfabetyzm udało się zlikwidować w 100%, podczas gdy w takiej UK, są szkoły średnie gdzie 15% uczniów nie odróżnia a od be. Z prostą rachunkowością też nie mają ludzie problemu i potrafią zarządzać budżetem domowym, wiedzą ile mogą wydać w miesiącu pieniędzy, żeby wystarczyło np na spłatę kredytu. Albo ile mogą na gadżety z reklamowej gazetki przeznaczyć, żeby wystarczyło na produkty pierwszej potrzeby, np pieluchy dla dziecka. Co wśród Amerykanów nie jest już takie oczywiste.

                Zawodówki też stały na wysokim poziomie. Absolwenci z marszu szli do pracy, nie trzeba ich było dodatkowo przyuczać do zawodu. Bez problemu odnajdywali się zagranicą, gdzie też byli cenieni przez pracodawców.

                Nic dziwnego, skoro PRL w samym założeniu był partią robotniczą, o gospodarce opartej niemal wyłącznie o pracę robotników, również tych rolnych. W związku z tym kładło szczególny nacisk na kształcenie tych robotników. A więcej niż te 3 a w zasadzie 4klasy podstawówki i 3klasy zawodówki nie było im potrzebne. Nie było sensu ładowania się w koszty kształcenia całego społeczeństwa na poziomie średnim, łącznie ze średnim niższym, czyli klasy 5-8. Nawet by pracy dla tych ludzi nie było. A jak ktoś miał ambicję kształcić się dalej, to musiał to robić na własną rękę, na zasadzie, że ludzie dzielą się na samouków i nieuków.
            • czoklitka Re: zeberdee28 - matematyka 29.11.15, 18:20
              >Potem przychodziły dziesiątki nikomu niepotrzebnych wzorów do wkucia
              >na pamięć i dziesiątki algorytmów wg których trzeba było zadania matematycznie
              >podstawiać do tych wzorów.

              A jednak komuś potrzebnych choćby na studiach ścisłych.
              • czoklitka Re: zeberdee28 - matematyka 29.11.15, 18:21
                Zresztą nie tylko ścisłych. W humanistyce też jest coś takiego jak statystyka.
                • berta-death Re: zeberdee28 - matematyka 29.11.15, 18:58
                  Na etapie szkolnym niepotrzebne. A i wyżej nie wszystkie. Zwłaszcza, że nikt ich nie zapamiętał na dłużej niż czas klasówki. Do tego są one ogólnodostępne i w dowolnym momencie można po nie sięgnąć. Od czego tablice matematyczne. Żeby coś zapamiętać w miarę trwale, trzeba to wykorzystywać w praktyce na co dzień. A ograniczony czas szkolny, można wykorzystać z większym pożytkiem, niż na wkuwanie na pamięć wzorów, algorytmów i wierszyków.
                  • czoklitka Re: zeberdee28 - matematyka 01.12.15, 19:25
                    >Na etapie szkolnym niepotrzebne.

                    Oj, potrzebne, potrzebne. Ale nie wszystkie.

                    Tablice matematyczne są od tego, żeby nie musieć wkuwać niezliczonej ilości wzorów. Ale dany problem/materiał/dział i tak wypada zrozumieć mając nawet pod ręką tablice matematyczne. I to nie jest prawda, ze po kartkówce się zapomina. Można zapomnieć jak wyglądał dokładnie jakiś wzór, ale raczej nie zapomina się o co chodziło w danym problemie. Widzisz, tym różni się zrozumienie od wkuwania.
                    • berta-death Re: zeberdee28 - matematyka 04.12.15, 08:31
                      W Polskiej szkole chodzi wyłącznie o bezmyślne wkuwanie. Nie wystarczy czasu na wszystko. Skoro trzeba go przeznaczyć na wkuwanie tablic matematycznych i schematów rozwiązywania zadań, to siłą rzeczy nie wystarczy go na zrozumienie zagadnienia. Zwłaszcza, że są jeszcze inne przedmioty, które też wkuć trzeba.

                      Ktoś przywołał przykład niemieckich szkół. Tam nie tylko tablice wolno mieć zawsze przy sobie, wolno też mieć kalkulatory z zaawansowanymi funkcjami. Nikomu do głowy by nawet nie przyszło, żeby komuś kazać to wszystko wkuwać na pamięć.

                      Jak się weźmie poprawkę na to, że system edukacji ma produkować przyszłe kadry pracy i w związku z tym jest w 100% skorelowany z systemem gospodarczym, to wszystko staje się jasne. Za PRL miał produkować robotników stojących przy taśmie, teraz ma produkować pracowników administracji, którzy wg odgórnego schematu wypełniają druczki i segregują dokumenty. Ani jednym ani drugim nie płaci się za myślenie, tylko za bycie bezmyślnym robotem. I do tego ludzie są wdrażani od urodzenia.

                      Cały czas większą estymą cieszy się uczeń, który w ramach pracy domowej z religii pt przynieś z okazji wielkiego postu postne drugie śniadanie, dostanie 6 za hiperpostną kanapkę, która zawstydzi pustelnika swoją ascetycznością, niż ten, który z pałą wyleci z klasy za przyniesienie kanapki w postaci szynka-chleb-szynka i zjedzenie jej na oczach zakonnicy. Mimo iż nietrudno się domyślić, który z nich ma większą szansę na dokonanie czegoś wielkiego w przyszłości.
                      • tycho99 Re: zeberdee28 - matematyka 04.12.15, 08:50
                        współczuję doświadczeń szkolnych.
                        Ja na matematyce niczego wkuwać na pamięć nie musiałem.
                      • czoklitka Re: zeberdee28 - matematyka 05.12.15, 16:53
                        > W Polskiej szkole chodzi wyłącznie o bezmyślne wkuwanie. Nie wystarczy czasu na
                        > wszystko. Skoro trzeba go przeznaczyć na wkuwanie tablic matematycznych i sche
                        > matów rozwiązywania zadań, to siłą rzeczy nie wystarczy go na zrozumienie zagad
                        > nienia. Zwłaszcza, że są jeszcze inne przedmioty, które też wkuć trzeba.

                        Tak w sumie nie bardzo wiem, co masz na myśli pisząc o schematach. Ale mniejsza, poprzestańmy na nich. Schematów rozwiązywania zadań się nie wkuwa, tylko stara się je zrozumieć. Do wkuwania zostają tylko wzory. Ale, wiadomo, każdy orze jak może.
                        Zresztą, skoro tak bardzo jesteś tak bardzo na "nie" jeśli chodzi o schematy, to proszę podaj jakiś przykład, czego powinni uczyć na takiej matematyce.

                        A tak w ogóle, to czy wiesz, dlaczego trzeba te schematy zrozumieć?

                        > Ktoś przywołał przykład niemieckich szkół. Tam nie tylko tablice wolno mieć zaw
                        > sze przy sobie, wolno też mieć kalkulatory z zaawansowanymi funkcjami. Nikomu d
                        > o głowy by nawet nie przyszło, żeby komuś kazać to wszystko wkuwać na pamięć.

                        Ale że co? Tablice mają być jakimś antidotum na poradzenie sobie z zadaniami? No nie będą, bo oprócz wzorów i wartości jakichś tam logarytmów, sinusów, cosinusów czy czego tam jeszcze nie masz tam schematów rozwiązywania zadań. Kalkulatory zresztą też niewiele zaradzą.
                        • berta-death Re: zeberdee28 - matematyka 06.12.15, 23:35
                          Mniej więcej to mam na myśli, że mamy taki a nie inny system edukacji, dzięki któremu dzieciaki z matematyki mają podobny poziom wiedzy jak z religii. Czyli nie będziesz pożądał żony bliźniego jak siebie samego. Chociaż obawiam się, że mniejszy ;)

                          • czoklitka Re: zeberdee28 - matematyka 07.12.15, 22:40
                            I sugerujesz, ze ten kiepski poziom wynika z "wkuwania schematów"? To, proszę Berta, podaj przykład, czego powinni uczyć na matematyce. Albo, jak wyobrażasz sobie, jak nauczyć takich dajmy na to funkcji trygonometrycznych (bardzo przydatnych) albo chociaż funkcji liniowej (bez dwóch zdań istotnej). Albo przekształcania ułamków czy choćby procentów.

                            Mam wrażenie, ze cały czas nie rozumiesz jednej rzeczy. Wszystko, czy to w przyrodzie, czy to w ekonomii, czy to w statystyce dla humanistów, jest opisane i opisywane przez aparat matematyczny, jaki jest podawany w szkole i później też na studiach. Jeśli ktoś nie będzie umiał operować tym aparatem, no to dosłownie nic nie zdziała.
                            A co do edukacji jako takiej, to ona mogłaby być lepiej skomponowana, na część rzeczy bardziej podstawowych przeznaczyć większą ilość godzin na normalnych lekcjach, natomiast część rzeczy przerzucić już na fakultety.
                            • berta-death Re: zeberdee28 - matematyka 08.12.15, 08:38
                              To wynika z bezmyślnego wkuwania na pamięć. Z traktowania wszystkiego jak wierszyka. Chociaż w dobrym systemie edukacji nawet wierszyków nie klepie się na blachę, tylko nauczyciele wymagają, żeby uczeń rozumiał o co chodzi. W przeciwnym wypadku bardzo szybko się zapomina czy we wzorze było plus, czy minus, czy do potęgi drugiej czy trzeciej. Analogicznie z innymi przedmiotami, też szybko umknie czy dana postać historyczna była z MSZ czy MSW, przecież to tylko jedna literka. Bardzo szybko można zapomnieć, czy autorem danego wiersza albo powieści był ten czy tamten, czy dane dzieło to pozytywizm czy romantyzm. Na jak długo można zapamiętać, niepowiązany ze sobą ciąg znaków? Można się go bardzo szybko nauczyć, niektórzy rekordy w tej dziedzinie biją, ale cudów nie ma, żeby to zapamiętać na dłużej.

                              Znamienne w peerelowskim systemie edukacji było to, że uczniowie jak zakończyli dany dział danego przedmiotu i już nikt nie wymagał od nich pamiętania tego co tam było, to jak pół roku czy rok później przerabiali to samo na innym przedmiocie, musieli się tego na nowo uczyć. Nawet nie kojarzyli, że to już kiedyś było. Np wcześniej było na historii a teraz jest na polskim. Za chwilę będzie na plastyce i znów będzie to przypominało zapisywanie czystej tablicy.

                              Stereotyp ZZZ nie wziął się z sufitu. Autentyczne zdarzenie sprzed jakichś 20lat. W październiku, na politechnice, na pierwszych zajęciach z matematyki, ćwiczeniowiec robił studentom sprawdzian, żeby określić ich aktualny poziom i zebrać chętnych na zajęcia wyrównawcze. Sprawdzianem były identyczne zadania jak na egzaminie wstępnym. Można założyć, że wszyscy w czerwcu potrafili je rozwiązać, skoro na studia się dostali. Część nawet we wrześniu umiała, bo wtedy był dodatkowy nabór. A październiku oblewali to z kretesem, jeden po drugim. Jak ktoś zdał, to ledwo ledwo. I wszyscy zdziwieni, że ktoś jeszcze tego od nich wymaga, przecież już nie muszą tego umieć, już zdali. A to, że taka tradycja tych sprawdzianów i organizowania zajęć wyrównawczych powstała, też nie wzięło się z niczego. Wykładowcy oficjalnie na wykładach wyśmiewali się ze studentów, że na okrągło uczą się tego samego, tylko po to, żeby zaraz zapomnieć i nawet nie pamiętają, że to już kiedyś było.

                              Pogromem podczas obrony prac dyplomowych było egzaminowanie z przedmiotów z całego roku. Przecież jak to tak można kazać komuś na raz wkuć jeszcze raz taką ilość materiału. Jeszcze raz, bo przecież nikt tego już nie pamięta. Niektóre uczelnie i niektóre kierunki to praktykowały. Większość od tego odeszła. A nawet ci, co praktykowali, to traktowali to z dużym przymrużeniem oka, bo nikt by tego mgr nie dostał. A konieczność nostryfikowania dyplomów, przekroczyła możliwości niejednego.
                              Co więcej, jak w latach 90 na rynek wkraczały zagraniczne korporacje, które nie znając poziomu polskich szkół średnich i wyższych, w ramach rekrutacji robiły kandydatom egzaminy, to też stał się pogrom. Ludzie się kompromitowali jeden po drugim. Stanęło na tym, że jak potrzebna osoby ze średnim wykształceniem, to rekrutuje się kogoś z tyt mgr dowolnego kierunku, bo co prawda wiedzy na poziomie średnim też nie ma, ale fakt, że zdobył się na pójście na studia i ukończenie ich, świadczy, że może chociaż ambitny, pracowity i w miarę szybko się uczy. Czego o osobach, które poprzestały na szkole średniej powiedzieć nie można.
                              • tycho99 Re: zeberdee28 - matematyka 08.12.15, 11:39
                                Wkuwanie wierszyków miało 2 cele: ćwiczenie pamięci dziecka i uczenie go publicznej prezentacji dłuższych tekstów. Przypomnij sobie, że wierszyk nie tylko miał być zapamiętany, ale i WYRECYTOWANY czyli wypowiedziany z odpowiednią dykcją, akcentowaniem, ekspresją itp., a to dawało podstawy wszystkim, którzy pracują głosem: od samych nauczycieli, przez aktorów, radiowców, po polityków i menedżerów.

                                > Znamienne w peerelowskim systemie edukacji było to, że uczniowie jak zakończyli
                                > dany dział danego przedmiotu i już nikt nie wymagał od nich pamiętania tego co
                                > tam było, to jak pół roku czy rok później przerabiali to samo na innym przedmi
                                > ocie, musieli się tego na nowo uczyć. Nawet nie kojarzyli, że to już kiedyś było

                                W powyższym zdaniu dokonujesz fałszywego uogólnienia. Zawsze byli tacy, którym wszystko ulatywało, ale przeciętny uczeń jednak coś tam pamiętał, co najwyżej musiał sobie pewne rzeczy powtórzyć. Tego powtarzania nie było zresztą aż tak dużo jak w obecnym systemie, gdzie gimnazjum jest w zasadzie powtórzeniem podstawówki, przez co na nowy materiał (licealny) zostają jedynie 3 lata (w praktyce 2, biorąc pod uwagę przygotowanie do matury) w porównaniu z 4 latami (w praktyce 3) z poprzedniego systemu.

                                Czy uważasz, że w obecnym systemie wygląda to lepiej? Uczniowie zapamiętują na dłużej? Wątpię. Ogólna obserwacja nauczycieli akademickich jest taka, że roczniki wyedukowane w systemie gimnazjalnym mają dużo większe braki z matematyki na I roku studiów niż roczniki wyedukowane w szkole "peerelowskiej".
                              • czoklitka Re: zeberdee28 - matematyka 10.12.15, 21:19
                                Piszesz tyle o wkuwaniu, ale nie raczysz podać jakiegoś przykładu, czego i w jaki sposób można by uczyć choćby na takiej matematyce.

                                Nie uogólniaj. To, że studia stały się dostępne dla byle Maćka, który powinien poprzestać na zawodówce albo co najwyżej na technikum, jeszcze nie świadczy, że KAŻDY jest na poziomie tego Maćka i stosuje metodę ZZZ. W dodatku nie wiem, czy warto zwalać wszystko na karb szkoły... bo dla takiego Maćka, który trafił nie do takiej szkoły do jakiej powinien, jedynym sposobem na poradzenie sobie ze szkołą czy studiami będzie właśnie ZZZ.
              • zeberdee28 Re: zeberdee28 - matematyka 29.11.15, 20:26
                Oczywiście że znajomość wzorów i algorytmów rozwiązywania różnych zadań matematycznych jest potrzebna, ale trzeba też umieć tworzyć swoje algorytmy, rozpisać problem który zaistnieje w rzeczywistości na odpowiednie równania które potem będzie się rozwiązywać znanymi metodami. Uczenie tylko samego końcowego etapu rozwiązywania problemów to jak uczenie mechanika tylko przykręcania śrub, facet umie przykręcić śrubę, ale nie wie którą, nie wie po co, nie wie jak poszukać w instrukcji którą i po co:) Wkuć wzory można zawsze i dla zdeterminowanego studenta to żaden wyczyn, natomiast nauczyć kogoś podchodzenia do problemów w odpowiedni sposób już nie jest tak łatwo.
                • czoklitka Re: zeberdee28 - matematyka 01.12.15, 19:21
                  Tylko że widzisz - przeciętnemu uczniowi potrzeba trochę czasu, żeby dane algorytmy zrozumieć i sobie przyswoić. Na pozwalanie uczniom czy studentom na tworzenie zupełnie nowych czy nawet na rozwiązywanie bardziej skomplikowanych, złożonych problemów już nie starcza nikomu czasu. Zresztą, skomplikowane problemy również rozwiązuje się bazując na znanych już metodach.
            • tycho99 bzdury 02.12.15, 19:51
              1. Od kiedy to wyłącznie zadania tekstowe uczą analitycznego myślenia? Zadania tekstowe w początkowym nauczaniu matematyki to proteza, którą stosuje się gdy dziecko nie ma jeszcze rozwiniętego abstrakcyjnego myślenia. A jednym z celów uczenia matematyki jest właśnie rozwijanie tego myślenia. Jedyny ich pożytek to uczenie stosowania abstrakcji w realnym kontekście - umiejętność względnie prosta, gdy rozumie się już samą abstrakcję. Zresztą zadania tekstowe nie nadają się do jednych działów matematyki, a do innych już tak, i np. w liceum zadania z kombinatoryki albo rachunku prawdopodobieństwa miały dość często postać tekstową. Podobnie jak zadania z fizyki przez cały okres jej nauczania.

              2. Narzekasz na schematy, ale na tym właśnie polega nauczanie (czegokolwiek) - na pokazywaniu gotowych wzorców rozwiązywania danego typu problemów i ćwiczeniu w umiejętności identyfikowania tych typów. Działa to tak samo w matematyce, medycynie, inżynierii, rolnictwie czy nawet w sporcie. Dopiero na bazie tego, można tworzyć bardziej złożone problemy, gdzie trzeba zastosować kilka schematów albo zastosowanie schematu nie jest trywialne. I tego stara prolowska szkoła również uczyła.

              3. Nie pisz, że matematyki NIKT nie umiał, bo średni poziom wiedzy matematycznej po ukończeniu szkoły średniej był o niebo wyższy niż obecnie. Nie pisz, że szybko ją zapominano, bo piątkowicze z prlowskiej szkoły jeszcze dziś od ręki rozwiązaliby każde zadanie z podstawówki i sporą część z liceum, a ewentualny brak wiedzy uzupełniliby dość szybko.
              4. Nie pisz, że trzeba było od zera uczyć się do matury bo nauka była procesem ciągłym. Mało kto musiał brać korepetycje, a matury nie zdawał niewielki ułamek (u mnie na 6 klas w roczniku próbnej matury z matematyki nie zdała 1 osoba).

              Co do przedmiotów niematematycznych - nie myl obszernej formy z wodolejstwem. Stara szkoła wymagała pamięci czynnej - czyli wydobycia z niej informacji, a nie biernej, jak to ma miejsce dziś, czyli wyłącznie zweryfikowania prawdziwości podanej informacji. Uczyła samodzielnego nadawania formy własnej wiedzy i strukturyzowania jej.
    • znana.jako.ggigus gimnazjum jest bez sensu 29.11.15, 17:18
      to wyrywanie dorastających ludzi w niebezpiecznym wieku z kontekstu społecznego. W podstawówce chłopcy i dziewczynki, przez to że byli od lat stałą grupą o ustalonej strukturze nie mieli skłonności np. do płci przeciwnej. Na palcach jednej ręki można policzyć pary, które utworzyły się w ośmioletniej podstawówce. U mnie np. jedna para składała się z dziewczyny, która doszła w siódmej klasie i (jak wówczas przypuszczałam ) najładniejszego chłopca w klasie. Kiedy miałam 14 lat i mi zaczął mnie podrywać kolega z klasy, mój najlepszy przyjaciel, to nie wiedziałam, jak się zachować.
      Także skłonność do przemocy jest mniejsza, bo o ile nie ma patologii w klasie, to dzieci mają ustaloną hierachię.
      A problemu sześciolatków nie rozumiem. Miałam sześć lat i przeprowadziłam się w końcu sierpnia z miasta 5 tys. do miasta 100 tys.. We wrześniu poszłam do zerówki, mało tego od paźdz. chodziłam sama do szkoły dobre 20 min. Dobra, teraz jest więcej samochodów. I przeżyłam bez śladu. Traumę miałam od siódmej klasy, kiedy to zaczęła mnie dręczyć nowa polonistka. Ale zerówka, gdzie nauczyłam się czytać i pisać, niczego strasznego we mnie nie wywołała. I była to zerówka w normlnej szkole podstawowej, gdzie trzeba było sobie dawać radę na korytarzu. No to dałam sobie radę, chociaż całe lata do siódmej klasy byłam jedną z najniższych.
      • stokrotka_a Re: gimnazjum jest bez sensu 30.11.15, 08:41
        znana.jako.ggigus napisała:

        > W podstawówce chłopcy i dziewczynki, przez to że byli od lat stałą grupą o us
        > talonej strukturze nie mieli skłonności np. do płci przeciwnej.

        Co za bzdura!
        • znana.jako.ggigus wg mnie nie i napisałam dlaczego 30.11.15, 14:13
          Ile znasz par z podstawówki?
          • stokrotka_a Re: wg mnie nie i napisałam dlaczego 30.11.15, 14:30
            Liczba par nie dowodzi niczego, bo i bez tworzenia par można się seksić i przejawiać żywe, seksualne lub erotyczne zainteresowanie koleżnakami lub kolegami z klasy lub szkoły. Takie zainteresowanie istniało i było b. częste w czasach 8-klasowej szkoły podstawowej.
            • znana.jako.ggigus było oczywiście, ale rzadziej w tej samej klasie 30.11.15, 14:33
              Ciężko jest zakochać się w kimś, kogo zna się od dziecka, nie ma tej tajemnicy. Były pary, nie twierdzę, że w ogóle nie, ale par z tej samej klasy, co się znały od 7 r. ż., było mało.


              BTW kto wymyślił słowo seksić się??
              • stokrotka_a Re: było oczywiście, ale rzadziej w tej samej kla 30.11.15, 14:39
                znana.jako.ggigus napisała:

                > Ciężko jest zakochać się w kimś, kogo zna się od dziecka, nie ma tej tajemnicy.
                > Były pary, nie twierdzę, że w ogóle nie, ale par z tej samej klasy, co się zn
                > ały od 7 r. ż., było mało.

                Eerotyczne zinteresowanie płcią przeciwną nie wymaga zakochania. Moje doświadczenia wskazują na powszechne zainteresowanie kolegami/koleżankami z klasy w okresie dojrzewania. Wiązanie się w pary niewiele ma z tym wspólnego.

                > BTW kto wymyślił słowo seksić się??

                Nie ja!
                • znana.jako.ggigus erotyczne zainteresowanie to jedno, a 30.11.15, 14:43
                  zainteresowanie się kolego z klasy to co innego. Nie twierdzę, że 15latki nie są zainteresowane. Sama pamiętam, że oglądałam filmy z Delonem i dla niego, a o akcji nie miałam w ogóle pojęcia. Miałam wtedy 14 lat i magiczna siła przyciągała mnie do ekranu. Mama mnie przyłapała i chyba wtedy zobaczyła, że dorastam.
                  (Tylko dlaczego jedyny podobny do Delona w moim życiu to był młody listonosz, zastępstwo wakacyjne tego roku??)

                  No wiem, że nie Ty. Ale kto i dlaczego?
                  • stokrotka_a Re: erotyczne zainteresowanie to jedno, a 30.11.15, 14:52
                    znana.jako.ggigus napisała:

                    > zainteresowanie się kolego z klasy to co innego. Nie twierdzę, że 15latki nie s
                    > ą zainteresowane. Sama pamiętam, że oglądałam filmy z Delonem i dla niego, a o
                    > akcji nie miałam w ogóle pojęcia. Miałam wtedy 14 lat i magiczna siła przyciąg
                    > ała mnie do ekranu. Mama mnie przyłapała i chyba wtedy zobaczyła, że dorastam.
                    > (Tylko dlaczego jedyny podobny do Delona w moim życiu to był młody listonosz, z
                    > astępstwo wakacyjne tego roku??)

                    Wybacz, ale twoje "erotyczne" argumenty nie przemawiają ani na korzyść, ani na niekorzyść gimnazjów. Gdyby jednak pójść tropem twojego myślenia, to najlepiej byłoby wprowadzić płciowy apartheid w szkołach (oddzielne szkoły dla chłopców i dziewcząt).
                    • znana.jako.ggigus mylisz dwa pojęcia 30.11.15, 14:58
                      zainteresowanie płcią i realizacja tegoż zainteresowania.
                      Nie neguję seksualności 15 latków, ale ciągle powtarzam, że zakochać się w kimś, kogo się widziało z ogromnym tornistrem parę lat temu, kto był nieporadny na wfie itepe, jest trudne.
                      Nawet czytałam o tym jako o trwałym mechanizmie w mózgu, oczywiście są wyjątki.
                      Gdyby tego nie było, ojcowie mogliby przejawiać zainteresowanie dorastająymi córkami i vice versa.
                      Nie twierdzę, że takich par nie ma. Są, ale jest ich mało, bo jest inny kontekst całej znajomości, otoczki, osoby.
                      • stokrotka_a Myslisz się 30.11.15, 15:04
                        Znasz może jakieś badania porównawcze na temat zakochiwania się w gimnazjach i podstawówkach 8-klasowych? Masz jakieś wiarygodne dane o skutkach takich zakochań? Jakie to szkody wyrządzają gimnazja w związku z zainteresowaniem odmienną płcią? Przecież nawet w podstawówce 8-klasowej można się zakochać w kimś z równoległej, wyższej lub niższej klasy.
                        • znana.jako.ggigus nie chodzi o zakochanie się! 30.11.15, 22:57
                          Sama byłam zakochana w koeldze z klasy od bodajże trzeciej klasy podstawówki.
                          Chodzi o łączenie się w pary.
                          Teraz opowiem Ci historię, otóż moja ówczesna przyjaciółka z bardzo porządnego domu przeżyła inicjację seks. w wieku 14 lat, a potem miała ciągi. Znikała na np. tydzień z domu z inną koleżanką z równoległej klasy i spały z wieloma przypadkowymi mężczyznami. Nie robiły tego z kolegami z klasy i z klas równoległych, młodszych i starszych. A byłoby to łatwiejsze. Szły do hoteli robotniczych i na tzw. baraki.
                          • stokrotka_a Re: nie chodzi o zakochanie się! 01.12.15, 07:38
                            znana.jako.ggigus napisała:

                            > Sama byłam zakochana w koeldze z klasy od bodajże trzeciej klasy podstawówki.
                            > Chodzi o łączenie się w pary.

                            Łączenie się w pary w nie jest problemem ani w szkole 8-klasowej, ani w gimnazjum.

                            > Teraz opowiem Ci historię, otóż moja ówczesna przyjaciółka z bardzo porządnego
                            > domu przeżyła inicjację seks. w wieku 14 lat, a potem miała ciągi. Znikała na n
                            > p. tydzień z domu z inną koleżanką z równoległej klasy i spały z wieloma przypa
                            > dkowymi mężczyznami. Nie robiły tego z kolegami z klasy i z klas równoległych,
                            > młodszych i starszych. A byłoby to łatwiejsze. Szły do hoteli robotniczych i n
                            > a tzw. baraki.

                            No i czego ta historia dowodzi? Jesteś pewna, że inicjacja seksualna ma jakiś związek przyczynowo skutkowy z jej późniejszym życiem seksualnym? A może ta inicjacja była skutkiem czegoś zupełnie innego. Nie fantazjuj, giguś.
                            • znana.jako.ggigus nie o tym pisalam 01.12.15, 12:31
                              nie snulam zadnychz wnioskow na temat inicjacji. Ty nie czytasz tego, co japisze albo nie czytasz tego, co inni pisza.
                              Ggigus
                              • stokrotka_a Re: nie o tym pisalam 01.12.15, 12:42
                                znana.jako.ggigus napisała:

                                > nie snulam zadnychz wnioskow na temat inicjacji. Ty nie czytasz tego, co japis
                                > ze albo nie czytasz tego, co inni pisza.
                                > Ggigus

                                Skoro nie snułaś żadnych wniosków, to po co piszesz o jakimś tam jednostkowym przypadku? Co to ma wspólnego z tą dyskusją i z istnieniem gimnazjów?
                                • znana.jako.ggigus bo napisalam 01.12.15, 13:39

                                  czytałam np. że chce się odejść (...)
                                  od lektur romantycznych, mesjanistycznych. Może to i racja, bo ile ludzi w Polsce wierzy, że cały świat, a już na pewno UE, a szczególnie sprzysięgła przeciw Polsce.
                                  Chociaż z przyjemnością czytałam szaleństwa romantycznych porywów, to na szczęście nie weszły mi one do mózgu. Ale inni ludzie, poważni, myślący ludzie, mają inaczej
                                  • stokrotka_a Re: bo napisalam 01.12.15, 13:46
                                    znana.jako.ggigus napisała:

                                    > czytałam np. że chce się odejść (...)

                                    Tak to prawda, napisałaś. Ale co z tego?
                                • znana.jako.ggigus bo napisalam - opowiem Ci 01.12.15, 13:41
                                  jedna historie.
                                  to raz, a dwa podawalam przyklady zachowan w tym wieku.
                                  Ale Ty nie czytasz innych/mnie/...?
                                  • stokrotka_a Re: bo napisalam - opowiem Ci 01.12.15, 13:45
                                    znana.jako.ggigus napisała:

                                    > jedna historie.
                                    > to raz, a dwa podawalam przyklady zachowan w tym wieku.
                                    > Ale Ty nie czytasz innych/mnie/...?

                                    A co mnie obchodzi jedna historia, jeden przykład, który nie ma związku z tematem dyskusji? Jeśli chcesz sobie opowiadać dziwne opowieści, to załóż blog.
                                    • znana.jako.ggigus podawalam wiele przykladow na zachowanie 01.12.15, 13:52
                                      w tym wieku. Ty uparcie pisalas, ze nastolatki maja seksualnosc. Nigdy tego nie negowalam.
                                      Zreszta to byly dwie osoby.
                                      • stokrotka_a Re: podawalam wiele przykladow na zachowanie 01.12.15, 14:06
                                        znana.jako.ggigus napisała:

                                        > w tym wieku. Ty uparcie pisalas, ze nastolatki maja seksualnosc. Nigdy tego nie
                                        > negowalam.
                                        > Zreszta to byly dwie osoby.

                                        Zdecyduj się, czy to było wiele, czy dwie. Twoje przykłady w żaden sposób nie przemawiają na niekorzyć ani na korzyść gimnazjów. EOT
                                        • znana.jako.ggigus opisana historia dotyczy dwoch dziewczat 01.12.15, 14:14
                                          oczywiscie, ze ma wiele wspolnego. To ten wiek:)
                                          • stokrotka_a Re: opisana historia dotyczy dwoch dziewczat 01.12.15, 15:11
                                            znana.jako.ggigus napisała:

                                            > oczywiscie, ze ma wiele wspolnego. To ten wiek:)

                                            Oczywiście, giguś, oczywiście.
                                            • znana.jako.ggigus stokrotk_o, 01.12.15, 15:40
                                              ggigus z jak szczegol.
                                              Miala byc giga, ale byla zajeta. Giga z Przypadkow Cymeona Maksymalnego. to ten wiek..
                                              • znana.jako.ggigus Re: stokrotk_o, 01.12.15, 15:40
                                                z s jak super!
                                              • stokrotka_a Re: stokrotk_o, 01.12.15, 18:48
                                                Dobrze, giguś.
                                                • znana.jako.ggigus jestes niegrzeczna stokrotka 02.12.15, 09:39
                                                  ale Twoj brak wychowania to Twoj problem
                                                  • stokrotka_a Re: jestes niegrzeczna stokrotka 02.12.15, 10:27
                                                    Jestem bardzo grzeczna i uprzejma. Sikorki jedzą mi z ręki.
                                                  • znana.jako.ggigus moze jestes mila dla ptaszkow, 02.12.15, 11:13
                                                    ale nieladnie zachowujesz sie w sieci. czy to zlosliwosc, upust frustrcji, osobowosc czy cos jeszcze innego - pozostawiam Tobie Twoje problemy:)
                                                  • stokrotka_a Re: moze jestes mila dla ptaszkow, 02.12.15, 11:29
                                                    znana.jako.ggigus napisała:

                                                    > - pozostawiam Tobie Twoje problemy:)

                                                    Dziękuję ci uprzejmie. Ja też pozostawiam tobie twoje problemy. Widzisz jaka jestem grzeczna i zgodna?
                                                  • znana.jako.ggigus tyle ze ja 02.12.15, 12:44
                                                    zachowuje sie nieco inaczej. ale to w koncu Twoja sprawa, co Toba powoduje, ze w taki sposob prowadzisz dyskusje. widac tak musisz. No ale kazdy powinien rozwiazywac sam swoje problemy. No czasem moze z pomoca psychologa np.
                                                  • stokrotka_a Re: tyle ze ja 02.12.15, 13:25
                                                    znana.jako.ggigus napisała:

                                                    > zachowuje sie nieco inaczej.

                                                    I bardzo dobrze! Trudno mi sobie wyobrazić, żebyś mogła zachowywać się tak identycznie jak ja.

                                                    > ale to w koncu Twoja sprawa, co Toba powoduje, ze
                                                    > w taki sposob prowadzisz dyskusje.

                                                    Ja też szanuję twoje prawo do prywatności.

                                                    > No ale kazdy powinien rozw
                                                    > iazywac sam swoje problemy. No czasem moze z pomoca psychologa np.

                                                    Całkowicie się z tobą zgadzam. Widzisz jaka jestem grzeczna i zgodna?
                                                  • znana.jako.ggigus tyle ze niegrzeczna stokrotk_o 02.12.15, 13:33
                                                    nie stosujesz reguly - nie rob innemu, co Tobie niemile. I dlatego jestes niegrzecznym kwiatkiem.
                                                  • stokrotka_a droga giguś, 02.12.15, 14:30
                                                    A skąd wiesz, co dla mnie niemiłe? Kwiatkiem na pewno nie jestem. Czy ty przypadkiem nie robisz mi czegoś, co jest ci niemiłe, nazywając mnie kwiatkiem?

                                                    znana.jako.ggigus napisała:

                                                    > nie stosujesz reguly - nie rob innemu, co Tobie niemile. I dlatego jestes niegr
                                                    > zecznym kwiatkiem.
                                                  • znana.jako.ggigus przekrecanie czyjegos nicka/imienia 02.12.15, 14:33
                                                    mimo prosby o zaniechanie jest niemile.
                                                    A stokrotka to przecie kwiatek:)
                                                  • stokrotka_a Re: przekrecanie czyjegos nicka/imienia 02.12.15, 14:52
                                                    znana.jako.ggigus napisała:

                                                    > mimo prosby o zaniechanie jest niemile.
                                                    > A stokrotka to przecie kwiatek:)

                                                    Dla ciebie może jest niemiłe, ale dla mnie nie jest. Nie robię więc tobie niczego, co jest mi niemiłe. natomiast ty robisz coś, co tobie samej jest niemiłe. Ale to przecież drobnostka, prawda?
                                                  • znana.jako.ggigus to dlaczego irytuje Cie kwiatek? 02.12.15, 14:56
                                                    skoro przekrecanie nicka to dla Ciebie frajda
                                                    ...?
                                                    A dla mnie nie i prosilam, abys sobie dala spokoj. A Ty jako zlosliwy kwiatuszek, wyciagasz kolce.
                                                  • stokrotka_a Re: to dlaczego irytuje Cie kwiatek? 02.12.15, 14:59
                                                    znana.jako.ggigus napisała:

                                                    > skoro przekrecanie nicka to dla Ciebie frajda...?

                                                    No widzisz, nie czytasz, co napisałam. Nigdzie nie stwierdziłam, że dla mnie problemem jest przekręcanie nicka. To dla ciebie jest problemem, więc zgodnie z zasadą, ktorą sama głosisz, nie powinnaś przekręcać mojego. Jesteś niekonsekwentna, giguś.
                                                  • znana.jako.ggigus jesli ktos Ci zwraca uwage, ze czegos nie lubi, 02.12.15, 15:03
                                                    a Ty to nadal robisz, to jest to niemil
                                                    To co ci nie pasuje w kwiatku, niegrzeczna stokrotko?
                                                  • stokrotka_a Re: jesli ktos Ci zwraca uwage, ze czegos nie lub 02.12.15, 15:14
                                                    znana.jako.ggigus napisała:

                                                    > a Ty to nadal robisz, to jest to niemil
                                                    > To co ci nie pasuje w kwiatku, niegrzeczna stokrotko?

                                                    Nadal nie zrozumiałaś, co napisałam i co sama wcześniej napisałaś. Wiesz co, giguś? Lubię cię.
                                                  • znana.jako.ggigus stokrotk_o, napisalas: 02.12.15, 13:24
                                                    Pisać można bez czytania innych.

                                                    Genialna i jakze trafna w Twoim przypadku mysl!
                                                  • stokrotka_a Re: stokrotk_o, napisalas: 02.12.15, 13:27
                                                    znana.jako.ggigus napisała:

                                                    > Pisać można bez czytania innych.
                                                    >
                                                    > Genialna i jakze trafna w Twoim przypadku mysl!

                                                    Nie tylko w moim przypadku. W twoim też, giguś. Widzisz jak grzecznie i zgodnie?
                                                  • znana.jako.ggigus niegrzeczna stokrotk_o 02.12.15, 13:32
                                                    ja akurat czytam:)
                                                    Tu sie nie zgadzamy w dwoch punktach: jestes niegrzeczna i nie trzymasz sie regul.
                                                    Oj nieladnie!
                                                  • stokrotka_a Re: grzeczna stokrotk_o 02.12.15, 14:33
                                                    znana.jako.ggigus napisała:

                                                    > ja akurat czytam:)

                                                    No to czytasz, a nie rozumiesz - nawet swoich tekstów.

                                                    > Tu sie nie zgadzamy w dwoch punktach: jestes niegrzeczna i nie trzymasz sie reg
                                                    > ul.
                                                    > Oj nieladnie!

                                                    I bardzo dobrze, że jednak w czymś się nie zgadzamy. Ja uważam, że trzymam się reguł.
                                                    Próby stworzenia jedności poglądów prowadzą do tyranii.
                                                  • znana.jako.ggigus wskazalam ci, jakich regul sie nie trzymasz 02.12.15, 14:35
                                                    Tyle ze dla ciebie czytanie wypowiedzi innych nie odgrywa zbyt duzej roli:)
                                                    Widze morze problemow i jedna strokrotke...
                                                  • stokrotka_a Re: wskazalam ci, jakich regul sie nie trzymasz 02.12.15, 14:57
                                                    znana.jako.ggigus napisała:

                                                    > Tyle ze dla ciebie czytanie wypowiedzi innych nie odgrywa zbyt duzej roli:)
                                                    > Widze morze problemow i jedna strokrotke...

                                                    Trzymam się reguł tylko niekoniecznie podzielam twoje zdanie na temat obowiązujących nas reguł. A z powodu twojego widzenia morza problemów współczuję ci szczerze i bardzo grzecznie.
                                                  • znana.jako.ggigus wskazalam Ci ogolne reguly 02.12.15, 15:05
                                                    a nie moje. Nie odwracaj kota ogonem albo kwiatka lodyga, niegrzeczna stokrotko.
                                                    ciesze sie, zes taka empatyczna. Jakbym miala takie morze problemow, jak Ty, to zawsze to jakas pociecha. Swiatelko w tunelu, nie mam na razie zadnych botanicznych skojarzen.
                                                  • stokrotka_a Re: wskazalam Ci ogolne reguly 02.12.15, 15:16
                                                    znana.jako.ggigus napisała:

                                                    > a nie moje. Nie odwracaj kota ogonem albo kwiatka lodyga, niegrzeczna stokrotko.

                                                    Pokój z tobą, giguś.

                                                    > Jakbym miala takie morze problemow, jak Ty, to zawsze to jakas pociecha.

                                                    Wybasz, ale nie bardzo rozumiem powyższe zdanie.

                                                    > Swiatelko w tunelu, nie mam na razie zadnych botanicznych skojarzen.

                                                    Cieszę się, ale z gramatyką coś w tym zdaniu nie jest w porządku.
                                                  • znana.jako.ggigus ?? niegrzeczny kwiatuszku, 07.12.15, 09:07
                                                    czy mozesz a) wskazac blad/bledy w zdaniu, ktorego gramatyke krytykujesz i b) co uprawnia Cie do wskazywania innym bledow?
    • stokrotka_a Re: Wasze zdanie na temat... 30.11.15, 08:39
      Likwidacja gimnazjów to pozorna reforma systemu edukacji pod publiczkę. PiS musi po prostu pokazać wyborcom, że reformuje, a tymczasem nie reformuje nic. Jeśli ktoś chce usprawnić system edukacji, to najpierw powinien zidentyfikować problemy podstawowe, a potem je rozwiązać. Istnienie gimnazjów nie jest przyczyną porażek ani sukcesów edukacyjnych w RP. Poza tym prawdziwa reforma systemu edukacji to zbiór działań rozłożonych na co najmniej dekadę lub dwie, a nie dorażna akcja polityczna.

      Likwidacja obowiązku szkolnego dla 6-latków to kolejne zagranie pod wyborców PiS. To zabieg szkodliwy i po prostu głupi. W krajach rozwiniętych i innowacyjnych dzieci zaczynają obowiązkową edukację szkolną w wieku 6 lat lub wcześniej. W Polsce obowiązkowa edukacja dla 6-latków została wprowadzona przez poprzedni rząd, więc wiadomo, że jest zła z definicji. PiS zadowala po prostu swoich wyborców w bardzo łatwy sposób.
      • znana.jako.ggigus czytałam np. że chce się odejść 30.11.15, 14:19
        od lektur romantycznych, mesjanistycznych. Może to i racja, bo ile ludzi w Polsce wierzy, że cały świat, a już na pewno UE, a szczególnie sprzysięgła przeciw Polsce.
        Chociaż z przyjemnością czytałam szaleństwa romantycznych porywów, to na szczęście nie weszły mi one do mózgu. Ale inni ludzie, poważni, myślący ludzie, mają inaczej.
        • stokrotka_a Re: czytałam np. że chce się odejść 30.11.15, 14:36
          znana.jako.ggigus napisała:

          > od lektur romantycznych, mesjanistycznych. Może to i racja, bo ile ludzi w Pols
          > ce wierzy, że cały świat, a już na pewno UE, a szczególnie sprzysięgła przeciw
          > Polsce.
          > Chociaż z przyjemnością czytałam szaleństwa romantycznych porywów, to na szczęś
          > cie nie weszły mi one do mózgu. Ale inni ludzie, poważni, myślący ludzie, mają
          > inaczej.

          Słuszne spostrzeżenia. Sama znam ludzi, którzy rozprawiają z pasją o historycznym posłannictwie Polski, o wielkich, romantycznych porażkach narodowych i o spiskach mających na celu zniszczenie Polski, a jednocześnie są przeżarci antysemityzmem, antygermanizmem i innymi "zmami". Uwielbienie i nienawiść mieszkają w romantycznych mózgach bardzo blisko.
          • znana.jako.ggigus może gdyby czytać te lektury w historycznym 30.11.15, 14:37
            kontekście i co słowo powtarzać, że dlaczego tak się pisało wtedy. Bo epoka romantyzmu w Pl dała epokowe dzieła. Zostały zniekształcone przez odbiór ogółu.
            • stokrotka_a Re: może gdyby czytać te lektury w historycznym 30.11.15, 14:42
              Epoka romantyzmu dała dzieła szkodliwe społecznie, podobnie jak historyczne owoce "wolności szlacheckiej".
              • znana.jako.ggigus współczesne seriale chyba bardziej szkodzą 30.11.15, 14:46
                A masz rację, że niekórzy z tą samą pasją użajalą się nad własną krzywdą i nienawidzą innych, m. in. za tę krzywdę odpowiedzialnych.
                • stokrotka_a Re: współczesne seriale chyba bardziej szkodzą 30.11.15, 14:56
                  znana.jako.ggigus napisała:

                  > A masz rację, że niekórzy z tą samą pasją użajalą się nad własną krzywdą i nien
                  > awidzą innych, m. in. za tę krzywdę odpowiedzialnych.

                  Rzekomo odpowiedzialnych. Polska nie została skrzywdzona przez Żydów. To raczej oni zostali w Posce skrzywdzeni. Rosjanie zrobili nam niezłe kuku, ale my próbowlaiśmy zrobić im to samo, gdy tylko mieliśmy okazję. Polski mesjanistyczny romantyzm wyrósł nie z krzywdy zrobionej nam przez obcych tylko z krzywdy, którą Polacy wyrządzili samym sobie poprzez anarchię szlachecką i brak dbania o interesy wspólnoty.
                  • znana.jako.ggigus Re: współczesne seriale chyba bardziej szkodzą 30.11.15, 15:01
                    Mesjanizm był unikalnym nurem w literaurze romantycznej, spotęgowany prze katolicyzm (a niemalże Polacy zostali protestantami), historię, oczywiście elementy kultury szlacheckiej. Może gdyby tak ten mesjanizm na chłodno rozpatrywać, byłoby mniej nienawiści do innych. Może..?
                    • stokrotka_a Re: współczesne seriale chyba bardziej szkodzą 30.11.15, 15:06
                      znana.jako.ggigus napisała:

                      > Mesjanizm był unikalnym nurem w literaurze romantycznej, spotęgowany prze katol
                      > icyzm (a niemalże Polacy zostali protestantami), historię, oczywiście elementy
                      > kultury szlacheckiej.

                      Polacy niemalże zostali protestantami? Świetny żart.

                      > Może gdyby tak ten mesjanizm na chłodno rozpatrywać, było
                      > by mniej nienawiści do innych. Może..?

                      Mesjanizm może być na chłodno rozpatrywany przez osoby postronne. Wyznawcy nie traktują swojej wiary na chłodno.
                      • znana.jako.ggigus mesjanizm nie jest wiarą 30.11.15, 22:53

                        • znana.jako.ggigus tzn. dyskutowany przez mnie mesjanizm 30.11.15, 23:03
                          w literaurze romantycznej.
                        • stokrotka_a Mesjanizm nie jest religią, 01.12.15, 07:39
                          ale jest wiarą.
                          • znana.jako.ggigus w kontekscie analizy literackiej NIE JEST 01.12.15, 12:31
                            wiara, a zjawiskiem.
                            • stokrotka_a Re: w kontekscie analizy literackiej NIE JEST 01.12.15, 12:44
                              Trzeba było na samym początku zaznaczyć, że uprawiasz analizę literacką. Ja dyskutuję o zjawisku, które oznacza wiarę w szczególną rolę narodu polskiego.
                              • znana.jako.ggigus napisalam: 01.12.15, 13:40


                                czytałam np. że chce się odejść (...)
                                od lektur romantycznych, mesjanistycznych. Może to i racja, bo ile ludzi w Polsce wierzy, że cały świat, a już na pewno UE, a szczególnie sprzysięgła przeciw Polsce.
                                Chociaż z przyjemnością czytałam szaleństwa romantycznych porywów, to na szczęście nie weszły mi one do mózgu. Ale inni ludzie, poważni, myślący ludzie, mają inaczej
    • wez_sie nie wiem 30.11.15, 17:53
      nie wiem czy to kogos moze zaineeresowac ale gdyby nie gimbnazjum to nie nauczylbym sie wielu przydatnych rzeczy takich zyciowych
      • altyst9 Re: nie wiem 01.12.15, 10:13
        U mnie gimnazjum było porażką, spędzenie na siłę wszystkich w jednej klasie. Jestem przeciw.
        • stokrotka_a Re: nie wiem 01.12.15, 10:50
          altyst9 napisał(a):

          > U mnie gimnazjum było porażką, spędzenie na siłę wszystkich w jednej klasie. Je
          > stem przeciw.

          No, to rozumiem, bo przecież w innych szkołach (np. podstawówkach 8-klasowych) klasy są tworzone na zupełnie innych zasadach - istnieje całkowita wolność wyboru. A w takich gimnazjach jest przymus i to jeszcze dotyczący wszystkich. Co za argument!
    • europadasielubic Re: Wasze zdanie na temat... 01.12.15, 12:57
      Problemem reform edukacji w Polsce nie jest samo ich wprowadzanie, ale sposób wprowadzania, tzn. od tak zwanej "d... strony". Zmiany są wprowadzane bez przygotowania. Potem się w panice dostosowuje budynki, wnętrza, podręczniki, podstawy programowe, organizuje szkolenia dla nauczycieli, którzy i tak zresztą nic z nich nie wynoszą, bo w większości i tak chcą tylko odbębnić pracę do emerytury.
      Teraz zawrócenie sześciolatków ze szkół i likwidacja gimnazjum z pewnością spowoduje zamęt. I będzie to zamęt niestety nie grubymi nićmi szyty. Aczkolwiek wiadomo lep jakiej propagandy będzie się krył za tymi nićmi.
      • taki-sobie-nick Re: Wasze zdanie na temat... 01.12.15, 18:58
        Aczkolwiek wia
        > domo lep jakiej propagandy będzie się krył za tymi nićmi.

        Lep propagandy kryje się za nićmi...

        Zastanów ty się, co piszesz.
        • mendiga Re: Wasze zdanie na temat... 01.12.15, 19:30
          Poczekaj, aż zacznie o znikniętych parówkach.
          Oddychaj głęboko...
          • europadasielubic Re: Wasze zdanie na temat... 01.12.15, 20:14
            Pozdro dla kumatych.
            • taki-sobie-nick Re: Wasze zdanie na temat... 01.12.15, 20:27
              europadasielubic napisał(a):

              > Pozdro dla kumatych.

              Ależ ja wiem, że chodziło ci o PiS.

              Rozumiem zatem, że dla mnie też pozdro?

              No proszę, używając rejestru potocznego nie robisz błędów. Jedynie z tym lepem propagandy za nićmi się, nomen omen, plączesz.

              • taki-sobie-nick Re: Wasze zdanie na temat... 01.12.15, 20:29
                taki-sobie-nick napisała:

                > europadasielubic napisał(a):
                >
                > > Pozdro dla kumatych.
                >
                > Ależ ja wiem, że chodziło ci o PiS.

                W drugiej części wypowiedzi. W pierwszej miałaś na myśli, że zmiany w edukacji wprowadzane są w sposób niespójny, nielogiczny i w niewłaściwy sposób.
              • europadasielubic Re: Wasze zdanie na temat... 02.12.15, 00:14
                Niestety dla Ciebie nie pozdro. Spytaj kolegę/koleżankę wyżej, dlaczego. On/a wie.
                • mendiga Re: Wasze zdanie na temat... 02.12.15, 09:11
                  Ponieważ zdarzyło mi się kilkukrotnie wspomnieć o kiju wystającym z jej rubensowskich pośladków, taka sobie metresa mogła mnie wygasić, i w rezultacie może w ogóle nie widzieć mojego postu, odczytując pozdro dla kumatych, jako docinek do niej adresowany. To gwoli wyjaśnienia.

                  Ale nie przejmuj się. I tak niewiele to zmienia.
                  • europadasielubic Re: Wasze zdanie na temat... 02.12.15, 09:19
                    Drogi/a mendiga, dziękuję za wyjaśnienie.
                    A zatem jak krowie na rowie: szanowna osobo "taki sobie nick" - proszę:
                    www.youtube.com/watch?v=ykxt8sxeI5A
                    Boże, jak mnie zęby bolą, kiedy muszę komuś łopatologicznie tłumaczyć cytat...
                    • stokrotka_a Re: Wasze zdanie na temat... 02.12.15, 09:33
                      europadasielubic napisał(a):

                      > Boże, jak mnie zęby bolą, kiedy muszę komuś łopatologicznie tłumaczyć cytat...

                      Może powinieneś wziąć pod uwagę fakt, że nie wszyscy muszą znać ten cytat.

                      PS. Boże nie pomoże. Nawet wierzący masowo korzystają z pomocy dentystów, gdy bolą ich zęby.
                      • mendiga Re: Wasze zdanie na temat... 02.12.15, 09:59
                        Stokrota, gościa się podejmuje kwiatami, a dopiero potem wali w ryj. Tak, żeby zdążył chociaż przekroczyć próg domu. A wy tak obcesowo od frontu, ledwo zdążył palec z dzwonka zdjąć - jedna wojująca polonistka, a druga ateistka. Nie godzi się.
                        • mendiga Re: Wasze zdanie na temat... 02.12.15, 10:00
                          Coś mi się porypało, jakimi kwiatami... Chlebem i solą.
                        • stokrotka_a Re: Wasze zdanie na temat... 02.12.15, 10:26
                          Nie zapukał, nie przedstawił się - to nie gość, to intruz.
                          • mendiga Re: Wasze zdanie na temat... 02.12.15, 10:38
                            Ale zawsze to świeża krew. I przy tym nie żadna dziumdzia z wątkiem o tym, że jej narzeczonego matki córka mówi jej przy rodzinnym obiedzie, żeby nie brała dokładki, marszcząc znacząco brew.
                            Powiadam ci, na tym forum to rzadkość, na odrzucenie której nas dziś nie stać. Popatrz, co się tu dzieje - gwałtownie potrzeba nam na FK nowych nicków z IQ powyżej 90.
                            • stokrotka_a Re: Wasze zdanie na temat... 02.12.15, 10:45
                              Jeśli gość odwołuje się do boga, to musi mieć sfałszowany współczynnik IQ. Nie przesadzaj z tym gwałtownym zapotrzebowaniem.
                              • mendiga Re: Wasze zdanie na temat... 02.12.15, 10:48
                                Nie przesadzam. Tu nie ma co czytać, stokrota, daję słowo. Nawet twoje potyczki z tirolem nie ratują sytuacji.
                                • stokrotka_a Re: Wasze zdanie na temat... 02.12.15, 10:57
                                  Ja tu nie czytam po to, żeby czytać - czytam, żeby pisać. Weź ze mnie przykład.
                                  • mendiga Re: Wasze zdanie na temat... 02.12.15, 11:07
                                    Ale jak mam pisać, jak mi się czytać odechciewa?
                                    Zrób to, jeśli nie dla dzieci czy w imię boga, to dla mnie: powstrzymaj się od bicia nowych - dla ciebie to zaledwie drobna niedogodność, a dla stojącego nad przepaścią forum być może wielki krok naprzód. Co, jak myślisz?
                                    • stokrotka_a Re: Wasze zdanie na temat... 02.12.15, 11:32
                                      Pisać można bez czytania innych. Napisz coś ciekawego i kontrowersyjnego, to przeczytam. Radzę się pospieszyć, bo rewolucja narodowa, w tym medialna nabiera pędu - niedługo będzie można tylko bogo-ojczyźniane teksty publikować.
                                      • mendiga Re: Wasze zdanie na temat... 02.12.15, 11:55
                                        A co twoje przeczytanie mojego postu ma wnieść do mojego życia? Ja chcę, żeby forum żyło i dawało się czytać. Gdybym miała potrzebę pisać niezależnie od innych, założyłabym blogaska.
                                        • stokrotka_a Re: Wasze zdanie na temat... 02.12.15, 12:03
                                          mendiga napisał(a):

                                          > A co twoje przeczytanie mojego postu ma wnieść do mojego życia?

                                          Coś ty taka samolubna? Wnieś coś do życia innych. Popatrz, ile do życia innych wnosi Nadpremier wraz ze swoim wiernym prezydentem, rządem i parlamentem. Bierz przykład.
                                          • mendiga Re: Wasze zdanie na temat... 02.12.15, 12:12
                                            No przecież usilnie wnoszę. Staram się tu zaprowadzić pokój i zgodę, albowiem są to dwie najmilsze memu sercu wartości - zaraz po praworządności i poczuciu sprawiedliwości - ale widzę, że się po dobroci po prostu, ku..., nie da.
                                            • europadasielubic Re: Wasze zdanie na temat... 02.12.15, 12:56
                                              Mendiga, więcej luzu. To tylko forum internetowe.
                                              • mendiga Re: Wasze zdanie na temat... 02.12.15, 13:14
                                                Ekhem, rzeczywiście jesteś nowy.
                                                A zatem: witamy!
                                                • europadasielubic Re: Wasze zdanie na temat... 02.12.15, 13:48
                                                  Jeśli już, to nowa. Jestem kobietą, matką nawet.
                                                  • mendiga Re: Wasze zdanie na temat... 02.12.15, 14:03
                                                    O w mordę. Naprawdę mi przykro.
                                                    Ale nie bój nic, z nami się jakoś z tego wydźwigniesz.
                              • europadasielubic Re: Wasze zdanie na temat... 02.12.15, 12:22
                                "Boże" to w moim przypadku nic nie znaczący przerywnik, efekt przyzwyczajenia, nie mający nic wspólnego z moimi poglądami.
                                Poza tym pierwsze słyszę, by na tym forum trzeba było pukać i się przedstawiać. Jest otwarte, a nie zamknięte czy ukryte (prywatne). I jako opiekuna forum nie widzę tu nicka stokrotka_a, tylko jakiś inny. Zatem nie muszę się przed Tobą tłumaczyć.
                                A jeśli idzie o IQ, Ty masz prawo mieć złe zdanie o ludziach używających słowa "Bóg", nawet przypadkowo, a ja mam prawo mieć nienajlepsze o ludziac, którzy wymyślają nicki od kwiatuszków. Hehe.
                                • stokrotka_a Re: Wasze zdanie na temat... 02.12.15, 14:51
                                  europadasielubic napisał(a):

                                  > "Boże" to w moim przypadku nic nie znaczący przerywnik, efekt przyzwyczajenia,
                                  > nie mający nic wspólnego z moimi poglądami.

                                  Przyzwyczajenie związane z religią mogą być bardzo szkodliwe niezależnie od poglądów.

                                  > Poza tym pierwsze słyszę, by na tym forum trzeba było pukać i się przedstawiać.
                                  > Jest otwarte, a nie zamknięte czy ukryte (prywatne). I jako opiekuna forum nie
                                  > widzę tu nicka stokrotka_a, tylko jakiś inny. Zatem nie muszę się przed Tobą t
                                  > łumaczyć.

                                  A czy ja napisałam, że musisz się tłumaczyć?

                                  > A jeśli idzie o IQ, Ty masz prawo mieć złe zdanie o ludziach używających słowa
                                  > "Bóg", nawet przypadkowo, a ja mam prawo mieć nienajlepsze o ludziac, którzy wy
                                  > myślają nicki od kwiatuszków. Hehe.

                                  Jasne, że masz prawo, i to nie przypadkowo. A tak na marginesie - nie mogłabyś używać słowa bóg?
                                  • europadasielubic Re: Wasze zdanie na temat... 02.12.15, 16:24
                                    Ok.
    • nstemi Moje zdanie... 02.01.16, 21:51
      Ja akurat nie czuję się na siłach wypowiadać na temat gimnazjum, moje dzieci są jeszcze w podstawówce. Natomiast reformę "sześciolatków" przerobiłam od jej zarania na własnej skórze; rocznik mojej córki w pierwotnych założeniach miał być pierwszym, który obowiązkowo idzie do 1 klasy. Znam więc cała historię, włącznie z "zawieszeniem" tego obowiązku, gdy moja córka była w zerówce. Na skutek miażdżących raportów NIK, protestów etc. Ona i tak poszła do 1klasy jako sześciolatka, i niestety czasu nie cofnę, ale po raz drugi nie popełniłabym tego błędu. Przynajmniej nie w Polsce. I patrzę na to z perspektywy dłuższego czasu, bo mała jest już w IV klasie. Ja tylko podsumuję kilka spraw:
      1. Obowiązek szkolny w Polsce rozpoczynał się wieku 6lat od dawna. Dzieci szły do zerówki, tam uczyły się czytać, pisać i liczyć. Zerówki były w przedszkolach, w warunkach idealnie dopasowanych dla dzieci w tym wieku. Gmeranie przy reformie sprowadziło zerówkę da takiego poziomu, ze nauczyciele nie byli pewni czy mogą dzieci uczyć czytać i pisać.W przedszkolu mojej córki nauczycielki śmiały się, ze prowadzą tajne komplety. A dzieci to nie są mali dorośli. Uczą się chętnie, ale nie można zapominać o tym, że rozwój dziecka to sprawa trochę bardziej złożona i nie tylko kwestia uczenia się. Myślę, że gdyby ta reforma nie była wprowadzana od czapy, tylko dobrze przygotowana, z uwzględnieniem opinii pedagogów, zapewnieniem najmłodszym takich warunków i programów jakie mają dzieci w krajach starej unii nikt by specjalnie nie protestował.
      2. Praktycznie nikt w Polsce nie protestował w kwestii nauki w tym wieku (która i tak była faktem), protestowano w kwestii warunków i programów.
      3. Edukacji nie wydłużono! Co miałoby sens. Nie. Przesunięto wiek dzieci w szkołach podstawowych i średnich o rok wcześniej. Więc o ile teraz jeszcze maturę zdaje 18latek, za parę lat będzie to 17latek.
      4. Przez długi czas prowadzona była nachalna i prostacka propaganda: "jak nie posyłasz dziecka do 1 klasy w wieku 6 lat toś: a. pislamista, b. niedorozwiniety tak w ogóle c. masz niedorozwinięte dziecko, d. wszystkie powyższe prawidłowe" bo wiadomo, że jak ktoś coś przeciw PO, to pislamista i opóźniony i zasłuchany w radiu które ma nienajlepszą twarz. Oczywista oczywistość, że zacytuję bon mot Prezesa wszystkich Prezesów.Co ułatwiało sprawę rządowi bo mało kto pytał: ale po co to? Tak konkretnie? Dla dzieci, nie dla samorządów, polityków itp. Umie ktoś na to pytanie odpowiedzieć?
      Więc o ile inne poczynania obecnego rządu pominę milczeniem, to uważam, że pozostawienie decyzji rodzicom dzieci 5 i 6 letnich, gdzie chcą żeby dziecko rozpoczęło naukę jest bardzo dobrym posunięciem. Wbrew pozorom nie czyniącym z ludzi debili, tylko jednostko dorosłe.
      Co do gimnazjów mam tylko jedna uwagę. Obecny stan sprawia, ze nauka w liceum/technikum jest farsą i jest za krótka (a to dotyczy dzieciaków, które właśnie wtedy powinny mieć czas i super edukacje bo za moment będą podejmować kluczowe decyzje o swoim przyszłym życiu)
      • fuzja-jadrowa Re: Moje zdanie... 03.01.16, 10:58
        > 3. Edukacji nie wydłużono! Co miałoby sens. Nie. Przesunięto wiek dzieci w szko
        > łach podstawowych i średnich o rok wcześniej. Więc o ile teraz jeszcze maturę z
        > daje 18latek, za parę lat będzie to 17latek.

        Rocznikowo 19- i 18-latek.

        A po co maja wydluzac edukacje? Przeciez chodzi o to, zeby ludzie wczesniej poszli do roboty.
    • marta.uparta Re: Wasze zdanie na temat... 03.01.16, 00:38
      Mam trochę mieszane uczucia. Uczę w szkole ponadgimnazjalnej lat prawie 20. Wtedy jeszcze przychodziły dzieci po podstawowkach 8letnich. Praca z nimi to był wielki komfort i satysfakcja, bo miały mnóstwo wiedzy i umiejętności wyniesionych z poprzedniej szkoły. Pierwsze roczniki po gimnazjach to było autentyczne tąpnięcie. Teraz, odkąd jest nowa podstawa programowa (od 4 lat) to jest już autentyczny dramat. Uczę historii i dzisiaj 16latek, który nie wie co oznacza data 1 Września 1939 powoli staje się normą. Te 16latki po dzisiejszych gimnazjach nie potrafią wytłumaczyć podstawowych pojęć takich jak: konstytucja, demokracja.
      Dlatego powrót do starych postawowek może nie będzie taki tragiczny. Wszystko zależy od podstawy programowej,od czasu w jakiej ta reforma ma się dokonać i oczywiście sposobu. A słyszę, że pomysły są już od czapy (zmiana ma się dokonać w absurdalnie krótkim czasie, dzieci w 7 i 8 klasie mają się przenosić do budynków po starych gimnazjach i inne debilizmy). Wszystkie rządy i wszyscy ministrowie edukacji odkąd pracuję, cały czas grzebia przy systemie oświaty, nie dadzą czasu i spokoju, ciągłe, ciągłe zmiany. To samo przy maturze. Od dziesięciu lat nie było chyba dwóch lat pod rząd, żeby ta matura wyglądała tak samo.
      Ja rozumiem, że zmiany są potrzebne. Ja jestem wielką zwolenniczką zmian. Ale czy nie można choć raz zrobić czegoś z głową, porządnie i w przemyslany sposób? Ciągle mam wrażenie, że polską szkołę traktuje się jak królika doswiadczalnego. Byleby zmiana była efektowna i przebić poprzedników.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka