Dodaj do ulubionych

Ile kosztuje dziecko

    • Gość: Fema Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.b.pppool.de 26.09.04, 15:51
      zalosne jest uzaleznianie powolania na swiat dziecka od stanu portfela....
      • Gość: były dzieciak Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.04, 17:14
        Żałosne jest produkowanie ludzi bez szans życiowych.
        • Gość: Fema Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.b.pppool.de 26.09.04, 17:41
          szanse zyciowe ma sie wtedy, gdy zna sie swoja wartosc jako czlowieka, a nie
          jako skarbonki. Ladowanie kasiory niczego nie gwarantuje.

          ps. z tego co wiem, to "produkuje" sie samochody a nie ludzi. A moze juz tak
          sie odmozdzyles, ze "produkcja " ludzi jest dla Ciebie normalnym wyrazeniem?
          • Gość: dd Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.net.autocom.pl 26.09.04, 19:12
            ludzi jest juz ponad 6 miliardow. do 6cio miliardowego samochoda jeszcze
            daleko... wiec co jest produkowane, i to hurtem - ludzie czy samochody?
            • Gość: a_ja Re: Ile kosztuje dziecko IP: 212.122.214.* 26.09.04, 19:27
              a mrówek jest więcej. i co z tym zrobisz ?

              Biedny producent.
      • Gość: zeste Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.osk.pl 27.09.04, 20:35
        ...a jeszcze bardziej żałosne powoływanie na świat dziecka
        z byle kim, byle gdzie, przy okazji bardziej lub mniej udanego seksu,
        po pijaku....
    • Gość: Tatus2g Re: Ile kosztuje dziecko IP: 213.78.66.* 26.09.04, 16:24
      510 tys , no i poco takie cos obliczac i straszyc ludzi, ja mam mala coreczke i
      jest warta wiecej nisz moje zycie, niech rzeczpospolita zada pytanie dla naszy
      rodakow, ile kosztuje wodka lub papierosy w ciagu naszego zycia:))wtedy dopiero
      sie przekonamy na co naprawde leca pieniadze.:)
    • Gość: Viking Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.elisa-laajakaista.fi 26.09.04, 16:27
      no a jakie to ma znaczenie ile wydajemy na dziecko? każdy inaczej i na ile go
      stać. jedno jest najważniejsze : dzieci muszą być uśmiechnięte i najedzone :)
      • Gość: były dzieciak Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.04, 17:11
        I co z tego, że będą najedzone, jak będą słabo wykształcone i bez znajomości?
        • Gość: Viking Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.elisa-laajakaista.fi 27.09.04, 17:28
          czy ja coś napisałem o braku wykształcenia? a znajomości to tylko w Polsce są
          potrzebne do wszystkiego. normalnie wystarczy coś umieć :)
    • Gość: dziecko Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.chello.pl 26.09.04, 16:38
      stek bzdur!!!... Jezeli ktos kupuje dzieciakowi bluze skejtowską za 150-200zł
      to nie tylko dzieciak jest dresem ale i jego rodzice... to juz patologia!! Bez
      komentarza zostawie tez oplacanie studiow prywatnych obu dzieci... Tym
      bardziej, ze jedno z nich pojechalo za praca do anglii wiec wlasciwie po co mu
      te studia tutaj. Mozna wydac i ze 1000000000000000000000 ale zeby to bylo
      racjonalne i rozsądne.
      • Gość: były dzieciak Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.04, 17:13
        Może po to mu były studia, bo łudził się, że znajdzie po nich jakąś pracę w
        Polsce. Widać się przeliczył.
    • Gość: wictorius tyle kosztuje dziecko zdrowe.... IP: *.mtx.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.04, 17:01
      nie ma w artykule choćby napomnienia o przeciwnosciach, kłodach w "planie" w
      postaci choroby albo czegoś poważniejszego (odpukuję wszystko
      oczywiście).rozumiem rzecz jasna, że jest to artykuł zakładający tylko "zdrową
      opcję", ale o takich nieodłącznych elementach życia też trzeba pamiętać.
    • Gość: hm Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.04, 17:16
      Jeden z głupszych artykułów, które ostatnio przeczytałem. Dziecko to nie
      samochód, który można serwisować u dealera albo naprawiać w garażu częściami z
      giełdy i stawianie pytania o koszty utrzymania swojej pociechy jest po prostu
      debilne.
      • Gość: były dzieciak Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.04, 17:18
        Tak, lepiej płodzić, nie martwiąc się o przyszłość.
        • Gość: Fema Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.b.pppool.de 26.09.04, 17:44
          powinienes sie podpisac dzieciak a nie byly dzieciak. Dla Ciebie cos jest albo
          czarne albo biale. Tylko prostaki tak mysla.
        • Gość: ;] Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.09.04, 17:09
          ciebie mogli wyskrobać,jednego darmozjada z pretensjami mniej.
    • jason_voorhees Re: Ile kosztuje dziecko 26.09.04, 17:39
      Moja mama zawsze o mnie dbała i wydawała na mnie dużo pieniędzy. Uważam, że tak
      powino być. Na Gwiazdkę dostałem od niej nową maczetę!
    • lideczka_27 Re: Ile kosztuje dziecko 26.09.04, 18:01
      Nie cierpię tego typu wyliczanek. Taki artykuł może zniechęcać, choć autorowi
      rzekomo na tym nie zależało. Rodziłam w publicznym szpitalu - za 200 zł miałam
      swoją salę, męża przy sobie i położną. Lekarz był na dochodne, przydał sie dwa
      razy - na sprawdzenie rozwarcia i potem do szycia. Mnie akurat dzieciak w
      pierwszych miesiącach kosztował najwięcej, bo nie mogłam karmić piersią, a
      mleko kosztuje około 9 zł (syn był przy apetycie, starczało na 2, 3 dni).
      Miałam sporo ubranek, które dostałam, trochę nowych. Nie wspomnę ile super
      ciuszków kupiłam na Allegro, za niewielkie pieniądze w idealnym stanie - bo w
      jaki sposób one mogłyby się zniszczyć? Co z tego - wszystkiego nie zdążyłam
      dziecku nałożyć - szybko rósł i cieplejsze kaftaniki w maju wcale się nie
      przydały. Leżaczek-bujaczek dobrej firmy, używany lecz w świetnym stanie
      kupiłam na Allegro, wózek (polski), na pompowanych kołach, razem ze spacerówką
      (600zł) kupili dziadkowie, łóżeczko nówka - nie firmowe, z szufladą - 120 zł.
      Komplet pościeli z baldachimem i innymi bajerami - nówka za 89 zł. Wystarczy
      szukać sklepów producenta, małych firm. Na soczki trochę szło i słoiczki, ale
      króciutko - gotowałam sama, maluch nie wybrzydza, a ja nie dorabiam nikogo, bo
      jabłuszko to sama potrafię zetrzeć... Mata edukacyjna - polska a nie
      zagraniczna ze trzy raz tańsza, zabawki, kolorowe, polskie z atestem - cenowo
      nie ma co porównywać, a dzieciak ma zabawę, że hej. Powiem tak: takie artykuły
      są dla ludzi z większych miast, gdzie zwykło się zarabiać kilka, kilkanaście
      tysięcy. Ale co ma powiedzieć człowiek z prowincji, gdzie dobra pensja
      przeciętnego Polaka to jakieś 1000, 1200 zł? Nie dajmy się zwariować. Tak
      naprawdę kłopot jest, gdy dziecko urodzi się z alergią lub jakąś chorobą -
      koszty utrzymania takiego malucha są wtedy naprawdę wysokie. Ale mając do
      czynienia z dzieckiem całkowicie zdrowym, mogą sobie pozwolić na rodzicielstwo
      ludzie, których budżet jest znacznie niższy od przeciętnej krajowej...
    • Gość: a_ja Re: Ile kosztuje dziecko IP: 212.122.214.* 26.09.04, 18:19
      A ile kosztuje szczęście ? Bo jakos słabo sobie wyobrazam szczesliwe bezdzietne
      małżeństwo... Nawet gdy jeździ luksusową limuzyną. A takie liczenie kosztów jest
      żałosne. Ukazuje tylko dzisiejsze konsumpcyjne nastawienie....
    • szczurbiurowy Re: Ile kosztuje dziecko 26.09.04, 18:29
      Mam czworo dzieci. Kupa kasy. Ale nie żałuję.
      • Gość: Fema Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.b.pppool.de 26.09.04, 18:35
        a jak ja mowie, ze szczury sa inteligentne to niektorzy sie w czolo pukaja. A
        tu prosze:D
        ps. to nie jest napasc Bron Boze. Masz fajny nick:)
        • szczurbiurowy Re: Ile kosztuje dziecko 26.09.04, 18:48
          :)
      • Gość: dd Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.net.autocom.pl 26.09.04, 19:15
        no nie dziwie sie ze nie zalujesz , jak sama ksywa wskazuje, widujesz
        gowniarstwo w weekend tylko, heh ? i niech plodna zonka z problemami walczy, ja
        tylko zaplace jak cos... ladnie
        • szczurbiurowy Re: Ile kosztuje dziecko 26.09.04, 19:22
          mylisz sie koleś. Akurat rzucilem robotę w biurze już jakiś czas temu, a teraz
          piszę książki.
    • Gość: Gienek A w PRLu wychowanie dziecka kosztowalo grosze.... IP: *.250.102.61.Dial1.Weehawken1.Level3.net 26.09.04, 18:50
      ale inteligenciakom nie podobalo sie ze ich dzidzia nie moze zrec bananow
      codzienne i gnoje obalili system.
      • Gość: mrrua Re: A w PRLu wychowanie dziecka kosztowalo grosze IP: *.aster.pl 03.10.04, 00:59
        Gienek, ale Ty pała jesteś............żal d...ę ściska.
    • Gość: Nestle Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.04, 19:05
      Ale w rozwoj intelektualny chyba nie wystarczajaco inwestowali. W inny tez,
      skoro cie na dziecko nie stac.
    • Gość: ..... Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.dip.t-dialin.net 26.09.04, 20:09
      Pochodze z ubogiej rodziny. Po czesci chowali mnie dziadkowie na wsi, po czesci
      samotna matka. Mnie i dwie siostry. Regularnie nosilam ciuchy po siostrach i
      innych dzieciach, bawilam sie uzywanymi zabawkami. Nie raz do szkoly szlam bez
      sniadania i regularnie zalegalam ze skladkami szkolnymi. Ale zawsze sie
      usmiechalam, bylam zywym wesolym dzieckiem - pomimo, ze czesto sie ze mnie inne
      dzieci wysmiewaly. Nie bylo lekko. O kursach moglam pomarzyc i to jedne czego
      zaluje: chcialam brac lekcje gry na pianinie, uczyc sie spiewu, jezdzic na
      wycieczki. Ale to nauczylo mnie samodzielnosci. Dzis studiuje 3 fakultety na
      zagranicznej dobrej uczelni, mam oszczednosci, auto, wynajmuje duze ladne
      mieszkanie, regularnie podrozuje, jadam w dobrych restauracjach i oddaje sie
      wielu pasjom (chociazby pianino) na ktore nie bylo mnie stac w dziecinstwie.
      Dziekuje losowi ze moje dziecinstwo nie bylo az tak kolorowe i bajeczne.
      Przynajmniej nie jestem rozpieszczona panienka niedoceniajaca piekna tego
      swiata, zycia, codziennosci. Dzis czuje sie piekna, zdolna, szczesliwa i
      wdzieczna losowi za wszystko.
      Pozdrawiam i biedakow i bogaczy hihi
      • Gość: koletta Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.petrus.com.pl 29.09.04, 09:53
        Gratuluję! Nie sztuka wychowywać się w luksusie i wyrosnąć na zmanierowanego,
        bogatego cwaniaczka!!! Każdy powinien brać z Ciebie przykład! Serdacznie
        współczuję Loli-"biedna dziewczyna"-myśli, że jest pępkiem świata...Ha, HA
        Ha...Po przeczytaniu Twojego posta powinna "schować swoją główkę głęboko w
        piasek".
    • Gość: Adam PRAWDA JEST TAKA, ŻE NA ROBIENIE DZIECI MOGĄ IP: *.enms.pl 26.09.04, 20:39
      POZWOLIĆ SOBIE TYLKO LUDZIE MAJĘTNI A NIE BIEDOTA. NIESTSTY W POLSCE JEST
      ODWROTNIE TZN. BOGACI MAJĄ JEDNO GÓRA DWOJE DZIECI, ALBO WOGÓLE, A
      BIEDOTA/CIEMNOTA KLEPIE JE W MYŚL ZASADY "CO ROK PROROK", KTÓRĄ TO ZASADE
      POPIERA KOŚCIÓŁ KATOLICKI.
      • Gość: bubum Re: PRAWDA JEST TAKA, ŻE NA ROBIENIE DZIECI MOGĄ IP: *.pnet.com.pl 26.09.04, 20:55
        > POZWOLIĆ SOBIE TYLKO LUDZIE MAJĘTNI A NIE BIEDOTA. NIESTSTY W POLSCE JEST
        > ODWROTNIE TZN. BOGACI MAJĄ JEDNO GÓRA DWOJE DZIECI, ALBO WOGÓLE, A

        Dane poproszę. Bez nich to stwierdzenie to jest zwykłe pitolenie.

        > BIEDOTA/CIEMNOTA KLEPIE JE W MYŚL ZASADY "CO ROK PROROK", KTÓRĄ TO ZASADE
        > POPIERA KOŚCIÓŁ KATOLICKI.

        A to już jest zwykłe p.....

        I wyłącz sobie Caps Locka lub kup nową klawiaturę - domyślam się żeś nie biedna
        (osoba).

        Przeszkadza Ci, że inni mają dzieci ?
        • Gość: Adam Re: PRAWDA JEST TAKA, ŻE NA ROBIENIE DZIECI MOGĄ IP: *.enms.pl 26.09.04, 23:15
          oj dziecko dziecko. jak Ty mało jeszcze wiesz ("co rok prorok" to niemal
          oficjalna doktryna KK i to nie tylko w Polsce), a do tego masz na oczkach klapki
          i nie widzisz co dzieje sie dookoła.
          a to ze niby przeszkadza mi, ze inni mają dzieci to juz d.......ś tak, ze mało
          nie spadłem z krzesła jak to przeczytałem.
          i oststnia sprawa - CAPS LOCKA uzywam czasem przez nieuwagę. Przeszkadza ci to
          ??????
          • Gość: bubum Re: PRAWDA JEST TAKA, ŻE NA ROBIENIE DZIECI MOGĄ IP: *.pnet.com.pl 27.09.04, 22:36

            > oj dziecko dziecko. jak Ty mało jeszcze wiesz ("co rok prorok" to niemal
            > oficjalna doktryna KK i to nie tylko w Polsce),

            Źródła, źródła proszę a nie pitolenie ... i co konkretnie znaczy "niemal" ?
            Bo zaczynasz mi przypominać tego bacę z kawału. Tego gdzie zakończenie brzmi "Ty
            Juhas chyba nie po naukę przyszedłeś tylko wp..... chciałeś dostać"

            > a do tego masz na oczkach klapk
            > i
            > i nie widzisz co dzieje sie dookoła.

            O ja biedny. Powiedz proszę co dzieje się dookoła.

            To jak z tymi danymi? Tylko nie przepisane po piątym autorze "madrości". DANE!
            No, ostatecznie odnośniki do porządnych badaczy. To że tysiąc osób powtórzy po
            sobie, a nawet w szkole uczyć będzie jakiejś tezy, nie znaczy jeszcze że jest
            ona prawdziwa.

            > a to ze niby przeszkadza mi, ze inni mają dzieci to juz d.......ś tak, ze mało
            > nie spadłem z krzesła jak to przeczytałem.

            Czyli nie przeszkadza? Cieszę się. Oczywiście, na okoliczność, że Ci nie
            przeszkadza, a nie że mało nie spadłeś.

            > i oststnia sprawa - CAPS LOCKA uzywam czasem przez nieuwagę. Przeszkadza ci to
            > ??????

            TAK !!!!!! BO TAKI TEKST ŹLE SIĘ CZYTA. TAK JAKBYŚ KRZYCZAŁ.
        • Gość: CHarlotte Re: PRAWDA JEST TAKA, ŻE NA ROBIENIE DZIECI MOGĄ IP: *.vig.bostream.se 26.09.04, 23:32
          Adam ma racje, czy Ci sie to podoba, czy nie. I jest to prawda socjologicznie
          potwierdzona - im spoleczenstwo biedniejsze, tym bardziej dzietne, co dotyczy
          takze poszcegolnych grup spolecznych - im wieksza nedza, tym wiecej dzieciakow.
          Bogaci ludzie na dzieci nie maja albo czasu, albo ochoty, bo dziecko to koniec
          beztroskiego zycia, jakie mozna sobie kupic za pieniadze. Poza tym - wieksza
          wiedza, dostep do antykoncepcji, swiadomosc, czyli wszystko to, czego
          pozbawieni sa biedni ludzie. Czytalam gdzies, ze wielodzietnosc to patologia
          dotyczaca marginesu spolecznego - i faktycznie - kto normalny ma 9 dzieci?
          tylko ludzie, ktorzy zamiast pracowac, rozwijac sie czy bawic, zajmuja sie
          najtansza, najbardziej dostepna rozrywka, czyli kopulacja... I tyle. Jesli zas
          chodzi o Kosciol...coz, biorac pod uwaga jedyny wlasciwy srodek antykoncepcyjny
          zgodny z jego (Kosciola) zaleceniami, to faktycznie, co rok to prorok...
          • Gość: czrnych_nie_lubie Re: PRAWDA JEST TAKA, ŻE NA ROBIENIE DZIECI MOGĄ IP: *.zgrudna.kghm.com.pl / *.kghm.pl 27.09.04, 07:40
            Oczywiście że prawda, bo ten co ma wielkie g.. i kupe dzieci to co mu zależy
            mieć jeszcze większe g... i jeszcze więcej dzieci, skoro ksiądz kazali
          • Gość: bubum Re: PRAWDA ... IP: *.pnet.com.pl 27.09.04, 23:16
            CHartlotte> Adam ma racje, czy Ci sie to podoba, czy nie.

            Przypomnę co mówił Adam ...

            <cytat>
            POZWOLIĆ SOBIE TYLKO LUDZIE MAJĘTNI A NIE BIEDOTA. NIESTSTY W POLSCE JEST
            ODWROTNIE TZN. BOGACI MAJĄ JEDNO GÓRA DWOJE DZIECI, ALBO WOGÓLE, A
            BIEDOTA/CIEMNOTA KLEPIE JE W MYŚL ZASADY "CO ROK PROROK", KTÓRĄ TO ZASADE
            POPIERA KOŚCIÓŁ KATOLICKI.
            </cytat>

            A teraz co ja chciałem :

            bubum> Dane poproszę. Bez nich to stwierdzenie to jest zwykłe pitolenie. [...]

            A teraz Twoja odpowiedź :

            > I jest to prawda socjologicznie
            > potwierdzona - im spoleczenstwo biedniejsze, tym bardziej dzietne, co dotyczy
            > takze poszcegolnych grup spolecznych - im wieksza nedza, tym wiecej dzieciakow.
            >
            > Bogaci ludzie na dzieci nie maja albo czasu, albo ochoty, bo dziecko to koniec
            > beztroskiego zycia, jakie mozna sobie kupic za pieniadze. Poza tym - wieksza
            > wiedza, dostep do antykoncepcji, swiadomosc, czyli wszystko to, czego
            > pozbawieni sa biedni ludzie. Czytalam gdzies, ze wielodzietnosc to patologia
            > dotyczaca marginesu spolecznego - i faktycznie - kto normalny ma 9 dzieci?
            > tylko ludzie, ktorzy zamiast pracowac, rozwijac sie czy bawic, zajmuja sie
            > najtansza, najbardziej dostepna rozrywka, czyli kopulacja... I tyle.

            No to Dzięki. Widzę że moje prowokacje na nic. "Czytałam gdzieś" - takie fakty
            to ja ... gdzieś.
            Warto może powiedzieć _GDZIE_ się czytało?
            Czy to było BRAVO, Claudia, czy może inne źródło.

            A teraz wyjaśniam moje pobudki "drażnienia" Adama.
            Wbrew pozorom wyrobienie sobie właściwego i przemyślanego stosunku do dzietności
            (swojej i INNYCH), nie jest bez znaczenia, bo z myśli rodzą się czyny (filozof
            jakiś czy cuś ;) - chyba się z tym zgodzicie? Powtarzanie czyichś przekonań i
            uproszczeń, bez ich uzasadnienia, uważam za szkodliwe.

            Polecam www.waragainsttheweak.com/.
            Wyprzedzając: Adamie i CHarlotte oczywiście to nie jest do was skierowane, lecz
            do innych czytelników, a propos "myśli i czynów".
      • Gość: tomi_78 i dorze robia ! IP: 195.94.201.* 27.09.04, 13:09
        co ci po majatku umrzesz bezpotomnie to ci biedni podziela sie spadkiem, widac
        to nie kwestia kasy skoro bogate spoleczenstwa maja mniej dzieci jak biedne, a
        to wszystko wina socjalu nie potrzeba nam dzieci kt nas utrzymaja na starosc
        wiec potem trzeba sciagac emigrantow. Cos czuje ze biedni lepiej na tym wyjda !
    • legs Re: Ile kosztuje dziecko 26.09.04, 21:48
      2,5 mln PLN...? To juz lepiej wydać 2,5 PLN na prezerwatywe.... :)
    • Gość: ... Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.09.04, 22:42
      "Lepiej mieć ciężkie dzieciństwo", "żadnych prywatnych szkół". I to
      pogardliwe "warszawskie" użyte przez kogoś. Zero obiektywizmu. Macie jakiś
      kompleks? Bo jak inaczej wytłumaczyć, że krytykujecie wszelką pomoc 'na
      starcie'? Przychodzi mi do głowy tylko jedno: sami tego nie mieliście i
      działacie w myśl zasady 'jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma' w
      jej skrajnej postaci - dowartościowując się wywyższaniem własnej sytuacji.

      To nieprawda, że w ten sposób wychowuje się życiowe niedojdy. Te ostatnie rodzą
      się w każdej rodzinie, podobnie jak ludzie zdolni. Jeśli niedojda jest z
      zamożnej rodziny, mówi się "no tak, rozpieszczony bachor", jeśli z biednej -
      "miał ciężko, to nie jego wina". Zdolny z biednej rodziny to "jaki dzielny",
      ale zdolny i radzący sobie z zamożnej - "rodzice mu wszystko załatwili". To
      choroba społeczna, piętnowanie ludzi za to, że mieli łatwiej na starcie, objaw
      podświadomej tęsknoty za minioną epoką równania w dół. Wychować człowieka można
      zarówno za koszty minimalne, jak i za owe 2 mln wymienione przez lolę - a to,
      jaki będzie, nie zależy od tej kwoty, tylko od przekazywanych wartości.
      • Gość: dzio Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.09.04, 00:19
        jasne - stwierdzenie, że "lepiej mieć ciężkie dzieciństwo" i krytykowanie dawania dzieciom tego, na co stać rodziców, jest całkiem bez sensu. ale z drugiej strony dawanie dziecku nieprzytomnych ilości kasy i każdego markowego bajeru, o który poprosi - to jest patologia. efektem takiego sposobu "wychowania" najczęściej (bo oczywiście zdarzają się wyjątki w postaci rodziców, którzy potrafią jakoś to wszystko wyważyć i nie skrzywić dziecku psychiki grubym portfelem) jest życiowa kaleka.

        dla mnie idealnym przykładem jest dwójka moich młodszych kuzynów - ich poglądy na życie można zawrzeć w słowach "nie masz kasy - jesteś śmieciem". obaj od gimnazjum uczą się w drogiej prywatnej szkole, razem z dziećmi bardzo dobrze sytuowanych rodziców. i zaczęły się ciuchy za 400 złotych (kurtka z zeszłego roku dyskfalifikuje towarzysko, więc co sezon konieczna jest pełna zmiana umundurowania), dodatkowe zajęcia (rozumiem, że dobrzy rodzice chcą dać dziecku wszystko, co najlepsze, ale posyłanie dziesięciolatka na tenisa, pływanie, dwa języki, kółko matematyczne i grę na gitarze wygląda bardziej na tresurę, niż wychowywanie), komórka (żeby wysyłać SMSy do kolegi z sąsiedniej ulicy i puszczać sygnały na lekcjach, bo do szkoły i na dodatkowe zajęcia chłopców zawożą rodzice (szkoła jest w sąsiednim mieście, z fatalnym dojazdem), więc nie ma czego kontrolować), a to wszystko połączone z wyjątkowo obrzydliwym zachowaniem w stosunku do każdego, kto "odstaje" finansowo. młodszy opowiedział kiedyś kolegom, jak spędził wakacje u babci na wsi - "koledzy" go wyśmiali. bo na wakacje jeździ się do egiptu, a nie do jakiegoś "burakowa".

        jestem bardzo ciekawa, jakimi będą ludźmi, kiedy dorosną. może "zmądrzeją", ale myślę, że raczej nie wyleczą się z zapatrzenia w portfel. może dzięki łatwemu startowi osiągną wiele i będą szczęśliwymi i dobrymi ludźmi, ale moim zdaniem bardziej prawdopodobne jest, że kiedy "bankomat" przestanie wydawać gotówkę i konieczna będzie odrobina samodzielności, chłopcy (bynajmniej nie byli) wrócą po pomoc do rodziców. bo samodzielność, zaradność, umiejętność współpracy z ludźmi (różnymi, a nie tylko tymi w ciuchach za 4000 i z włosami przyciętymi przez modnego fryzjera) to coś, czego nie da się nauczyć w ciągu miesiąca. przykre, ale prawdziwe.
    • Gość: Monika PARANOJA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.04, 23:13
      Czytając ten artykuł mam wrazenie , że jestem z jakiejś innej epoki = ludzi biednych i wogóle - można się zdołować - zgodnie z tym artykułem ja i cała moja rodzina nie mamy prawa żyć no bo my na nas trójkę mamy miesięcznie 1400 złotych i musimy żyć. Córa ma 1,5 roku , bardzo często chorowała , używa pampersów i pije Bebiko a mimo to zyjemy i mamy się dobrze wiec skąd Wy bierzecie te ceny !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      No więc nie pozostaje mi nic inneg jak tylko z kosmosu pozdrawić WAS wszystkich i życzyć sobie takich problemów ;)
      Monika i Natalia
    • Gość: mara Ile kosztuje porod ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 00:22
      nas kosztowal 2500 zl - ciecie robione przez profesora w panstwowym szpitalu ,
      potem pojedyncza sala i opieka troche powyzej standardu.
      Tyle ze wczesniej wydalismy jakies 2000-3000 na wizyty u tego profesora.
      No i krew pepowinowa 3200 - razem - ...
      O ja pierdziele - a tutaj pisza ze poczatek jest najtanszy
    • Gość: myś Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.2a.pl 27.09.04, 01:58
      Zastanawiam się, czemu ma służyć ten artykuł.Być moze takie koszty poniósł na
      wychowanie swojego dziecka autor tego artykułu.Stać go było na to. Ponoć nie
      zamierza zniechęcac młodych ludzi do posiadania dzieci, jednak w wielu
      wypadkach własnie to mu się udało -sadzac z tego, co przeczytalam powyżej.
      Szkoda mi tych, którzy uważają, że muszą dużo zarabiac, żeby miec dziecko.
      Małe dziecko niewiele kosztuje ( kupowanie rzeczy nowych i drogich jest kwestią
      wyboru).Za to miłość do dziecka i poczucie odpowiedzialności mobilizuje do
      zdobywania srodków na jego utrzymanie. Natomiast gdy sie ma juz wiecej lat,
      trudniej czasami o wiekszy wysiłek, a duże dziecko ma wieksze potrzeby.
      Jednak nie ma wiekszej miłosci, niż rodziców do dziecka i dziecka do rodziców.
      Nie wierze, żeby miłosc do samochodu lub konta w banku była wieksza.
      A co do problemów ze zdobyciem dobrego wykształcenia, mogę powiedzieć tyle.
      Mojej córce mówiłam, że wiedza to jest cos, czego nikt nie moze jej odebrac,
      oraz, ze jesli chce isc na studia, to musi sie dobrze uczyc, bo nie stac mnie
      na prywatne szkoły (dostała tylko na naukę języków). I efekt jest taki, że
      skończyła szkołę średnią, jako najlepsza absolwentka, dostała się na studia na
      4 wydziały, skończyła studia z wyróznieniem. Więc nie martwcie sie, że musicie
      mieć duzo pieniedzy, aby dziecku zapewnić dobry start w zyciu.
      Potrzeba dużo miłosci i duzo pracy. Reszta przychodzi sama.
      Pozdrawiam,Myś
      • Gość: justy Re: Ile kosztuje dziecko porod itp itd IP: *.bigserwis.zabrze.pl / *.crowley.pl 27.09.04, 07:51
        tez uwazam ze artykul pzeznaczono dla ludzi ktorzy maja tylko kupe kasy(tak
        jakby tylko tacy byli!)....co do cen porodu( no faktycznie jesli ktos decysuje
        sie u prof. to moze placic,ale zwykly porod nie kosztuje nic, chyba ze na
        zyczenie lekarz przyjedzie wowczas 600 zl, a bank krwi pepowinowej 3200zl? ile
        ludzi na to idzie?) dolaczam sie do wielu negatywnych opinii na temat artykułu
        i gratuluję poznania tematu! jak widac prawdziwi rodzice potrafia utrzymac
        swoje dzieci nie za horendalne sumy a ...nie chce mi sie wiecej gadac, szkoda
        czasu na ten artykul ogolnie PORAZKA!!!Mlode malzenstwa, moi znajomi niezle
        sobie radza naprawde nie zarabiajac kokosow i wychowuja dzieci ciekawe jak to
        robia?pytanie do autora artykulu...Zenada...
        • wlud2 Re: Ile kosztuje dziecko porod itp itd 27.09.04, 17:00
          No cóż kochani, dziecko zawsze kosztowało, kosztuje i będzie kosztować czy nam
          sie to podoba czy nie. Oczywiście można kupić wszystko za dużo mniejszą kasę i
          to nie powinno być żadną wymówką na usprawiedliwienie czy ma sie rodzić dzieci.
          Ja tez wychowalam się bez ojca, pracowała na mnie moja mama, było jej ciężko
          ale nie chodziłam brudna, głodna czy obdarta. Owszem, czasem było mi przykro że
          koleżanki ubierały sie ładniej ( drożej) ode mnie ale nie histeryzowałam z tego
          powodu. Też nie czułam się wtedy super ale nie decydowało to o tym czy miałam
          koleżanki mniej czy bardziej zamożne. Jak to dzieci, bawiłam się ze wszystkimi
          koleżankami niezależnie od ich statusu materialnego.Przeżyłam czasy od tzw.
          sklepów komercyjnych za Gierka i Pewexów do czasów drapieżnego dziś
          kapitalizmu. Mój rocznik jakoś szczęśliwie się wychował i wyrośliśmy na
          porządnych ludzi. Nauczyciel w szkole był szanowany, był posłuch. Liczyło się
          to co dziecko ma w głowie, jak sie uczy, czy porządnie prowadzi zeszysty i
          przychodzi schludnie ubranie. A nie tak jak dziś obelgi i bluzgi oraz
          zakładanie kosza na śmieci nauczycielowi to normalka. Może mieliśmy mniej w
          dzieciństwie i nie na wszystko było ludzi stać ale dzieci były wychoywane
          zarówno przez rodziców jak i nauczycieli - przyzwoicie. Jesli rodziców jest nie
          stać na lepsze, markowe ciuchy czy zakup dziecku telefonu komórkowego to
          powinni dziecku tłumaczyć. Dziś rodzic Maciusia ma pracę , jutro może jej nie
          mieć. Nie wiadomo kiedy trafi na ktoregoś z Was. Sama tego doświadczyłam na
          wlasnej skórze i widzę po klasie mojego dziecka, że coraz więcej rodziców po
          prostu nie ma pieniędzy. Niestety, mamy bardzo ciężko sytuacje na rynku pracy i
          to właściwie wszystko nakręca, każdy od każdego wyciąga forsę z której strony
          się da. Każdy chce przeżyć i żyć. Ale to nie znaczy żeby dać się zwariować.
          Kobiety powinny mieć dzieci, tyle na ile jest ich stać żeby utrzymać.Ja też
          zwlekalam z drugim dzieckiem długo ale nie ze wględów fiannsowych tylko
          mieszkaniowych ( bo pierwsze dziecko rodziłam kiedy bardzo dobrze zarabiałam
          ale mialam kieposkie warunki mieszkaniowe). Kiedy teraz mam większe mieszkanie
          zdecydowalasm się na drugie dziecko choć znowu z pracę mam gorsza sytuację i
          nie wiem czy dalej pracodawca będzie mnie chciał. Zawsze jest coś za coś, albo
          albo. Ale to nie znaczy, żeby się poddawać i rozpaczać. mam nadzieję, że po
          porodzie sytuacja ułoży się na tyle dobrze, że będę się cieszyć i
          macierzyństwem i być może jak dalszą umową o pracę czego wszystkim życzę.
          Pozdrawiam
    • Gość: alina Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.04, 07:46
      Kolejny raz - po przeczytaniu paru wypowiedzi tu- widzę, że rzeczywiście
      dziecko traktuje się jak (kolejną )inwestycję, ustawia w życiowej perspektywie,
      przelicza opłacalność takowej inwestycji. Najpierws kariera, samochód, dom, a
      potem- jeśli nie przejdzie jeszcze ochota, no i stać cię- fundujesz sobie
      dziecko. Paranoja współczesnych czasów, w których konsumcjonizm i materializm
      zastępują powoli Boga (lunb jak kto inny woli Naturę).
      Dobrze, że takie przeliczniki nie przychodziły do głowy naszym dziadkom (czasy
      wojny) i rodzicom (trudne czasy powojenne), wszak na świecie nie byółoby nas!
      Ostatnio na piaskownicy podsłuchałam rozmowę dwóch mamuś, które tak bardzo
      narzekały na nasze czasy i na to, że nie stać ich na drugie dziecko,
      bo "Didasko" (dla niewtajemniczonych- prywatne przedszkole i szkoła) tyle
      kosztuje, a za piżamę w Chicco trzeba było zapłacić 250 zł.
      Po czym widziałam jak jedna z narzekających mamuś wzięła swoją latorośl
      (odzianą w markowe stroje) i wsadziła do markowego fotelika, a następnie
      odjechała super markowym samochodem do pewnie luksusowych wnętrz pobliskiego
      apartamentowca. Oczywiście stanie gdzieś po drodze wstąpić do apteki, by
      zaopatrzyć się w kolejne środki antykoncepcyjne, a potem napisze do Wysokich
      Obcasów petycję o o refundację przez państwo tychże środków- wszak dzieci
      kosztują!.
      • wlud2 Re: Ile kosztuje dziecko 27.09.04, 16:31
        No cóż kochani, dziecko zawsze kosztowało, kosztuje i będzie kosztować chociaż
        przykre jest to, że na naszych dzieciach zarabiają inni. Chcieliśmy wolności
        więc ją mamy, zachłysnęliśmy się modą z zachodu ( nie dziwota to skoro 50 lat
        dawał nam w łeb komunizm - za którego jak pewnie większość moich przedmówców
        pamięta - było ciężko). Niestety, coś za coś. W tej chwili jest drapieżny
        kapitalizm i trzeba za to płacić wysoką cenę. Jestem wychowana pomiędzy
        komunizmem a obecnym kapitalizmem. Pamiętam czasy kiedy ciężko było kupić w
        sklepie zwykłe parówki, artykuły szkolne jak pachnące gumki ( ciekawe kto
        jeszcze pamięta?) to był naprawde luksus. Kalkulator? To był prawie cud
        techniki. W tych czasach chodziłam do szkoły podstawowej. Trzeba było zakładać
        fartuszki, białe kołnierzyki, tarcza na rękawie itd. Przynajmniej nie było
        widać kto co miał pod spodem czy zwykły ciuch czy z Pewex-u ( myślę, że wielu z
        Was pamięta). Jakoś było więcej powściągliwości i skromności w szkole. Liczyło
        się przede wszystkim to co dziecko ma w głowie, jak ma prowadzone zeszyty, czy
        jest schludnie ubrane i jakoś pokolenie lat 60- 70- tych wyrosło na
        przyzwoiotych ludzi. Nauczyciel był szanowany, nikomu nie przyszłoby do głowy,
        żeby mu odpyskować czy ubliżyć a dzisiaj zakładanie kosza na głowę
        nauczycielowi czy bluzgi pod jego adresem to normalka. Ja tez wychowywałam się
        bez ojca, pracowała tylko moja mama, nie było jej łatwo. Też nie raz było mi
        przykro, że nie mogę pozwolić sobie na lepsze spodnie czy innych ciuch, kiedy
        inne koleżanki ubierały się lepiej bo miały ojców. Jakoś nigdy z tego powodu
        nie czułam się gorsza od pozostałych dzieci ( było mi przykro ale nie darłam
        włosów z głowy.) Nie chodziłam ani głodna ani obdarta. Obiady jadałam w
        szkole, uczyłam się w miare przyzwoicie i zawsze miałam koleżanki bardziej czy
        mniej zamożne, z którymi sie bawiłam i ich status nie miał nic wspólnego z
        kolegowaniem sie ze mną. Myślę, że Wielu z Was przesadza. Mam syna w wieku 11
        lat i zawsze mu powtarzam, że koleżeńskości nie powinno wyznaczać się lepszą
        czy gorszą grą. Czasy się zmieniły, ludzie się zmienili. mamy bardzo ciężką
        sytuację na rynku pracy stąd każdy ile może i skąd może wyciąga kasę żeby
        przeżyć i funkcjonować. Nie dziwię się że tez i nasza służba zdrowia zarabia na
        narodzinach dzieci ( chociaż nie zapłaciłam za poród ani złotówki), wszyscy
        wiemy jaka i oni mają sytuacje finansową. Teraz oczekuje drugiego dziecka,
        ubranka i różne drobne artykuły kupowałam sukcesywnie od 4 miesiąca ciąży bo
        wiedziałam, że pod koniec będzie to ogromny wydatek na raz. Czeka mnie jeszcze
        zakup łóżeczka, wanienki, papmpersów itp. rzeczy. Choć boję się drugiego porodu
        ( bo wiem jak to dziś jest w tych naszych "kochanych"szpitalach, jednak mam
        nadzieję, że trafię na w miare porządnych lekarzy lub położną i przy odrobinie
        szczęścia może nie będę się tak bardzo męczyć przy porodzie ale też nie jestem
        nastawiona zbyt optymistycznie - wolę sie mile rozczarować. Najważniejsze dla
        mnie jest żeby dziecko urodziło się cało i zdrowo i żebym miała choć minimum
        zainteresowania ze strony lekarzy. Nie przeliczam tego na żadne pieniądze -
        owszem co trzeba kupić to kupię, ale nie za koszmarnie wysokie pieniądze. Dodam
        tylko, że pracuję tylko do końca roku dalej nie wiem czy pracodawca będzie mnie
        jeszcze chciał ale co mogę zrobić? Mam mnadzieję, że po porodzie wszystko się
        jakoś ułóży szczęśliwie i nie będzie tak źle jak co niketórzy z Was opisują.
        Życzę wszystkim powodzenia i więcej wiary i optymizmu.
    • Gość: wk...ony z rana Co za łoś to pisał IP: 57.66.193.* 27.09.04, 07:47
      Kretyn jeden. Słów brak "....poród w modnym szpitalu....." dalej nie czytałem
      bo wszystko jasne
      • Gość: Babshi Re: Jestem mamą... IP: *.gwardii.bmj.net.pl / *.bmj.net.pl 27.09.04, 08:17
        Od 2,5 miesiąca jestem najszczęśliwszą mamą na świecie. Wychowałam się w
        rodzinie bez luksusu i też z podejściem, że im mniej dzieci tym lepiej (była
        nas trójeczka utrzymywana z zarobków ojca, który dodatkowo miał na utrzymaniu
        teściową). Ale teraz mając co prawda ładne mieszkanie, samochód....co jak się
        przekonałam jest bez znaczenia.... najważniejsze jest dla mnie dziecko. To
        najcudowniejsze co mogło mi życie ofiarować, te piękne, ufające oczęta
        spoglądające co rano, prazytulające się do matczynej piersi... za żadne
        pieniądze tego nie można kupić... i niezależnie od tego czy je masz czy nie-to
        przynajmniej jednemu dziecku możesz ofiarować życie! Zastanów się zanim będzie
        za późno i to nie w aspekcie finansowym...
        • Gość: Piotrek Re: Jestem mamą... IP: *.k.mcnet.pl 27.09.04, 12:26
          Gratuluje ! nareszcie ktos napisal o tym co na prawde sie liczy :)
          Dobrze, ze sa jeszcze na tym swiecie normalni ludzie, dla ktorych
          pieniadz i posiadanie nie jest glownym priorytetem.

          Pozdrawiam serdecznie :)

          P.S. 3-ka to najlepsze liczba :)
    • Gość: maksia Re: A Ile kosztuje dziecko zanim sie pocznie? IP: *.local.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 27.09.04, 08:01
      Zacznijmy od tego, że koszty nie zawsze zaczynaja sie od momentu organizowania
      porodu. Jest mnóstwo par, które wydają fortune zanim doczekaja sie upragnionego
      dziecka, albo ... nie doczekają sie w ogóle. Pomoc państwa jest nikła w tej
      dziedzinie pomimo nizu demograficznego. Ale w naszym kraju jak zwykle na
      wszystko brakuje pieniędzy (Gdzie są nasze podatki i wszelkiego rodzaju
      opłaty?! - to pytanie retoryczne oczywiście)
      • Gość: alina Re: A Ile kosztuje dziecko zanim sie pocznie? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.04, 08:06
        MNaksiu, czytałam kiedyś -ale w magazynie popularnym, nie naukowym, że w naszym
        kraju wydaje się jednak wielokrotnie więcej na zapobieganie poczęciu
        (prezerwatywy, wszelkie środki antykoncepcyjne) niż jego wspieranie. To na
        marginesie...
    • Gość: alina Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.04, 08:03
      Raz jeszcze. Mnie artykuł wcale nie przeraził (w przeciwieństwie do powyższego
      gościa), on po prostu odzwierciedla ogólny trend, bardziej przeraziły mnie
      wypowiedzi, np. pierwsza, niejaka Iola. Jesli nie zapewni dziecku superwarunków-
      nie powoła go na świat!
      Tak przy okazji... Sporo troskliwych rodziców ustawia dzieci w życiowej
      perspektywie (patrz moja wcześniejsza wypowiedź), planuje dla nich odpowiednie
      szkoły, jężyki, sporty, ba, nawet przyszły zawód. Rozumiem, że za lat 20 będą w
      Polsce sami managerowie, prawnicy, bankowcy (po prywatnych uczelnuiach
      oczywiście), a tynkarzy, hydraulików, listonoszy i dozorców sprowadzać będziemy
      z Gruzji (hm...) i Laosu. A jeszcze na marginesie. Ja najwięcej wydaję na...
      lekarzy! Owszem, można mieć tzw. państwową służbę zdrowia ale w teorii wygląda
      to inaczej. Ot, gdy wykryto u mojego malucha chorobę (miał 4 tygodnie), na
      wizytę u neurologa trzeba było czekać ponad miesiąc! Dlatego zdecydowałam się
      na prywatną wizytę (tego samego dnia), potem to samo było z rehabilitacją i
      innymi specjalistami. Starszy może poczekać, ale dziecko- nigdy!
      A może zamiast pomysów na refundację środków antykoncepcyjnych- ktoś pomyślałby
      o refundacji przynajmniej części leków dla dzieci!?
      • Gość: mm Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.chello.pl 27.09.04, 13:51
        Bzdury totalne. 500 tys na dziecko (przez powiedzmy 20 lat) to ok. 2000
        miesięcznie netto. A tyle wynosi średnia pensja w Polsce. Oczywiście prezes
        banku albo właściciel dużej firmy może wydawać i 20 tys miesięcznie na dziecko,
        ale przeciętny polski rodzic wyda najwyżej połowę (albo i mniej) kwoty z
        artykułu.
    • Gość: ojciec Re: Ile kosztuje dziecko IP: 193.109.212.* 27.09.04, 08:06
      czytam o wieku niemowlecym i nie wiem jak to mozliwe ze koszt wynosi 0?
      obecnie wydajemy na mleko modyfikowane ok 300 zl. proszek yelp i tym podobne
      specyfiki dla dzieci z alergia 300 zl. szczepionki z apteki po 120 zl/mies aby
      zaoszczedzic maluszkowi bolu i stresu (szczepionka 4 w 1), ubranka tylko
      bawelniane (rosnie szybko wiec co 3-4 tyg zmiana ubranek - kupujemy przewaznie2
      nr wieksze, wiec pojawia sie oszczednosc, a kazde ok 30-40zl), przestalismy
      uzywac tetrowych do przewijania - bo koszt prania (prad i proszek) wychodzi
      wiekszy niz kupienie jednorazowek i przewijanie co 2-3 godz. Zreszta kupujemy
      tylko jednej firmy bo na inne jest uczulony.... coz wychodzi jakies 800-
      1000/miesz. gdyby nie KOCHANA TESCIOWA to musialbym zostac strozem nocnym na 2
      etat, chociaz i tak sie zastanawiam, czy nie znalezc 2 pracy, ale wtedy maly
      bedzie poszkodowany
      pozdrawiam
    • szpiczak Re: Ile kosztuje dziecko 27.09.04, 08:07
      Po pierwsze rodzac z mezem w szpitalu nie musialam placic ani grosza a szpital
      zwykly panstwowy.po drugie to uzywanie tetry jest drozsze od
      pampersow(woda,prad,proszek,prasowanie,nasz czas),po trzecie to ktos mocno
      przesadzil stwierdzajac ze wyprawka kosztuje 5-6 tys.zlotych.potem kandydatki na
      matki czytaja takie bzdury i nie chce miec dzieci!!!owszem mozna wydac na
      dziecko i o wiele wiecej ale po co? przeciez ono potrzebuje milosci i
      przytulania a nie wozka za 2 tys.zl.moje dziecko uzywa tylko pampersow,je tylko
      gotowe sloiczki,soczki,mleko modyfikowane i kosztuje mnie ok.250 zl
      miesiecznie.jakbym przeliczala wszystko na kase to bym do konca zycia sie pewnie
      nie zdecydowala.
      mama Maciusia ;-)
      • Gość: ona Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 08:32
        Jestem samotną matką, jednak nie mam powodu do narzekań.
        Pracuję, starcza mi na utrzymanie siebie i syna, a nawet na wakacje za granicą.
        Refleksja, która mnie dopada czasem to czy gdy będę jeszcze więcej pracować
        (mieć więcej pieniędzy) mój syn będzie szczęśliwszy? Niewykluczone, że nigdy nie
        będzie mnie stać ns zagraniczne studia dla niego. Tylko pytanie brzmi: czy
        jedynym godnym sposobem życia jest ukończenie prestiżowej uczelni i wspinanie
        się po szczeblach kariery?

        Pomyślcie jak często pieniądze służą jako zastępstwo czasu spędzonego z
        dzieckiem na rozmowach. Wszystkie zajęcia dodatkowe - oprócz walorów
        edukacyjnych, mają tę cechę, że w ich trakcie rodzic nie przebywa z dzieckiem.
        Często nadmiar tych zajęć tylko pozornie ma służyć dziecku - a de facto służy
        rodzicom. Rozmawiać z dzieckiem jest trudniej, zwłaszcza jeśli patrzy się na
        świat z perspektywy zysków i strat. Rozmawianie z dzieckiem jest czasem
        nieprzyjemne, kiedy nie ma się mu nic do powiedzenia.

        Rodzice, którzy komunikują się z dziećmi za pomocą pieniędzy nie mają kiedy ani
        nie są dostatecznie przekonywujący by przekazać im co jest ważne w życiu.

        Artykuł jest wg mnie beznadziejny, choć wyczuwam, że jego intencją było włożenie
        kija w mrowisko. I to jak widać się udało. Jest oczywiste, że decydując się na
        dziecko trzeba mieć minimum zabezpieczenia finansowego - tak, żeby nie było
        trosko o jedzenie i rachunki. Ale widać wyraźnie w treści art., że dziecko jest
        tu traktowane jak przedmiot, który musi mieć dobre opakowanie (ciuchy, zajęcia
        dodatkowe, uczelnie, którymi można się pochwalić) strach pomyśleć co sie dzieje
        kiedy nie może sprostać ambicjom rodziców, można się domyśleć: jeśli jest
        przeciętnie zdolne pompuje się dodatkowe pieniądze w korepetycje i zaświadczenia
        o dysleksji, żeby tylko nie dopuścić do siebie smutnej prawdy, że nie jest
        orłem. A za psychoterapię będzie musiało już sobie samo zapłacić. (to chyba po
        to musi skonczyć prestiżową uczelnię, żeby było go na to stać...)
        • towita Re: Ile kosztuje dziecko 27.09.04, 09:50
          Tak, znam ludzi, którzy pakują kupę pieniędzy w prywatną szkołę, korepetycje,
          wyjazdy zagraniczne i co? nic!. Jak się ma tępe (mniej zdolne dziecko) to po
          prostu trzeba się z tym pogodzić . Mój syn ma 11 miesięcy i być może zostanie
          np. fryzjerem. Dla mnie ważne, żeby był fajnym człowiekiem. Myślę, że jest
          zadowolony ze swojej wyprawki. Wózek BeBe Car - super (używany za pół ceny),
          wanienka za 20 zł, łóżeczko na biegunach(nowe) za 230 zł (po 11 miesiącach
          bujania działa bez zarzutu). Na wyprzedażach można kupić dziecięce ciuszki dużo
          taniej. Rada dla mam:jeżeli się znajdzie jakąś skazę na super ubranku to
          obniżają cene nawet o połowę.
        • Gość: chrześcijanka O co w tym wszystkim chodzi? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 10:55
          Rozmawiamy o dzieciach czy o kasie? Czy ktoś to wogóle rozgranicza? Pieniądz
          jest środkiem służącym do zaspokojenia pewnych potrzeb (i w większości
          zachcianek). A czy ktoś się tu zapytał czym jest dziecko? Najpierw sobie
          odpowiedz a potem zastanów się nad byciem rodzicem.
          • michalfront Re: O co w tym wszystkim chodzi? 27.09.04, 13:46
            no akurat w omawianym artykule mowa jest głównie o kasie i dlatego dyskusje
            krążą wokół kasy a nie dzieci - o tym na innym forum :)
      • michalfront A ktoś spodziewał się że dziecko nic nie kosztuje? 27.09.04, 08:38
        Wydatki w ciąży + poród ok 5000 zł
        Obecnie (do 1 roczku) ok 600-800 zł miesięcznie

        Trzeba się przygotować na takie wydatki i nie ma się co potem stresować.
        Dziecko kosztuje w to niemało (i jeśli nie znajdzie się dotatkowych źródeł
        zarobku to różnicę w finansach można dosyć bolesnie odczuć).

        Oczywiście pieniądze to nie wszystko, ale nie zdecydowalibysmy się na dziecko
        w wynajętym mieszkaniu, bez dobrej pracy i samochodu (niestety, bez samochodu
        nie dalibyśmy rady zrobić większości rzeczy które robimy, albo robilibyśmy je
        dużo większym kosztem, również ze szkodą dla dziecka)

        I nie polecam oszczędzać na dziecku - wózek za 2 tys. może wydawać się
        przesadą, ale my mamy ten sam wózek ponad rok (i planujemy jeszcze przynajmniej
        1,5 roku używania) a znajomi którzy postanowili przyoszczędzić i kupili za 800
        kupują już trzeci, bo albo się psuje, albo coś jest nie tak... (tanio kupujesz,
        trzy razy płacisz...)
        • Gość: aska Re: A ktoś spodziewał się że dziecko nic nie kosz IP: *.acn.waw.pl 27.09.04, 08:56
          i nad czym tu dyskutowac, artykul denny, a szczescie dziecka nie tylko zalezy
          od tego w jakim wozku jezdzi i w jakie ubranka sie je ubiera, sama jestem w
          ciazy i moim wyborem jest czy chodze do lekarza z NFZ i nie place, czy tez
          prywatnie placac za wszystko. Mam kolezanke ktora pierwsze swoje dziecko
          urodzila w Sw Zofii nie placac ani grosza, i bardzo milo wspomina, ludzie czemu
          służa takie artykuly i ta dyskusja... nie dajmy sie sprowokowac
          • michalfront Re: A ktoś spodziewał się że dziecko nic nie kosz 27.09.04, 09:08
            Racja, zresztą każdy da dziecku tyle ile będzie mógł i będzie chciał. I ani
            więcej, ani mniej, bez względu na to co myśli o tym autor artykułu. Z żoną
            ustaliliśmy, na co nas stać i co uznajemy za ważne, a co możemy kupić tańsze
            lub używane. Zdecydowaliśmy się na wózek za ponad 2 tys. ale już łóżeczko za
            200 zł. Pierwszy fotelik (niewiele się z takim maluchem przecież jeździ)
            używany z komisu za grosze, a drugi już nowy i dobrej firmy (bo planowaliśmy
            dłuższe wyjazdy). Zabawkami zwylke się wymieniamy ze znajomymi co pare tyg.
            żeby się dzieciakom nie znudziły. Z ubrankami podobnie...
            I można tak to ciągnąć w nieskończoność, tylko po co? Każdy zrobi jak będzie
            chciał i za kilkanaście/kilkadziesiąt lat zbieże owoce swoich obecnych decyzji
        • Gość: AGI Re: A ktoś spodziewał się że dziecko nic nie kosz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 10:03
          świetnie - niedługo dzieci w ogóle nie będzie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka