bezradna2323
13.10.17, 23:20
Dobry wieczor. Na wstepie chce podziekowac kazdemu kto przeczyta ten wpis i jakkolwiek postara sie doradzic badz wesprzec. Jestem 23 letnia mama, dwojki chlopcow. Obecnie mieszkam z partnerem... I tu zaczyna sie ogromny problem. Partner zneca sie nade mna psychicznie... Raz doszlo do przemocy fizycznej... Ponizanie mnie jest na porzadku dziennym. Obiad niedobry, rzeczy zle poskladane, podlogi brudne, kosz pelen prania, ciagle slysze ze nie nadaje sie do niczego oprocz do ruch**ia... Na kazdym kroku slysze ze nie jestem nic warta, ze mam sie cieszyc ze mnie zechcial. Slysze rownie czesto ze z dwojka dzieci nigdy nie bede szczesliwa bo zaden normalny facet mnie nie wezmie, a jedynie taki ktory wyr*ucha i zostawi. Podczas sprzeczek czy klotni potrafi mnie zwyzywac od kur*ew, szm*at, dzi*wek, oplucz mnie w twarz, popchnac. Na wszystko patrza dzieci. Ja nawet z domu nie wychodze! Wszystkie przyjaciolki, kolezanki, znajome sie poodwracaly bo nigdy nie mialam dla nich czasu. Ciagle staralam sie dogodzic jemu. Robic wszystko co lubi, dokladniej sprzatac. Kazda jego krytyka to jak wbijanie gwozdzia do trumny. Ja juz tak dluzej nie potrafie. Wynajmujemy razem mieszkanie, umowa jest na niego, wiec nie moge go wyrzucic a na wynajecie mieszkania mnie w tej chwili jeszcze nie stac, choc kazdy grosz jaki moge-odkladam. Nie mam gdzie sie podziac. Mama zmarla, a tata ma nowa rodzine, w ktorej nie ma dla nas miejsca. Ja juz psychicznie nie wytrzymuje. Chce odejsc, wyprowadzic sie, uciec ale nie wiem gdzie i jak... Jestem z tym wszystkim sama... I powoli trace sily. Wytrzymalam 3 lata takiego ponizania. Juz dluzej nie potrafie...
Moze jest ktos na tym forum kto mial podobna sytuacje i jest w stanie jakos doradzic co robic dalej, jak to wytrzymac, cokolwiek? Sama juz nie mam sily walczyc o swoj i dzieci spokoj :(