Dodaj do ulubionych

Ja księżniczkuję czy on nie dba?

10.03.18, 23:18
Jestem z facetem 1,5 roku, jeszcze ze sobą nie mieszkamy, oboje pracujemy.
Są takie sytuacje, kiedy on odmawia robienia dla mnie tego, o co go proszę.
Np. kończę pracę dopiero wieczorem i mam wracać do domu tramwajem. Dzwonię do niego i pytam, czy może po mnie przyjechać samochodem do pracy i zawieźć mnie do domu (on jest już u siebie w domu, mieszka b. blisko mnie). On mówi, że jest zmęczony i żebym wzięła taksówkę.
Albo wracam skądś pociągiem wieczorem, dzwonię i pytam, czy przyjedzie po mnie na dworzec i zawiezie mnie do domu (cały czas mieszkamy koło siebie), żebym nie musiała iść na tramwaj. On odpowiada, żebym zamówiła taksówkę, a w ogóle to on zamierza pracować do nocy.
Itp. itd.
Nie wiem, czy ja za dużo wymagam, czy on o mnie nie dba. Wiem, że niektórzy może napiszą, że chcę zrobić z niego szofera, ale z drugiej strony raz na dwa miesiące przyjechać gdzieś po swoją kobietę i zadbać, żeby bezpiecznie wróciła do domu, to chyba nie takie wielkie poświęcenie? Komunikacja dobrze działa w moim mieście, chciałabym po prostu, żeby on czasem pokazał, że mu zależy na moim bezpieczeństwie.
Obserwuj wątek
    • adriana_ada Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 10.03.18, 23:27
      Ty ksiezniczkujesz problematyczko, tam jest krolowa, i jak ta kobieta ma nosic Burke, jak to przystalo:
      www.google.nl/search?q=iranian+football&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwiZs7iO5uLZAhXsZpoKHWsnBfEQ_AUICigB&biw=1280&bih=573#imgrc=vbc53f84c7QJ5M:&spf=1520720713804
      Dla ciebie i w imie ciebie?
    • gyubal_wahazar Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 10.03.18, 23:36
      Na moje, luby ździebko przegina. Rozumiałbym, że nie chce mu się ruszyć, gdybyś mu zawracała głowę co drugi dzień.
      Ale jak od większego dzwonka i po zmroku ? Niżej wacka, ale może staroświecki jestem
      • lwicawpuszczy Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 10.03.18, 23:53
        Co to znaczy "niżej wacka"? ;)
        • adriana_ada Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 00:01
          Wackiem nazywa sie to, co ma facet miedzy nogami, chyba 10 letnie dzieci to juz wiedza. Ciezko jest mi ciebie zrozumiec z tym problemem, bo ja takiego problemu nie mam. Mezczyzna jest mi potrzebny tylko i wylacznie do seksu, bo podwoze sie wszedzie sama, kupuje sobie wszystko, co mi jest potrzebne, mam mieszkanie, samochod, ciuchy i inne potrzebne rzeczy kupuje sama, czasem pomoze mama, jak mam za malo.
          • lwicawpuszczy Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 00:16
            Też mam mieszkanie i sobie wszystko kupuję, ale uważam za naturalne, że facet sie troszczy o swoją dziewczynę. My nie jesteśmy w jakiejś seks-relacji, tylko w normalnym związku, kochamy się. Ja mam mu kiedyś dzieci rodzić, a on nie może po mnie przyjechać?
            • adriana_ada Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 00:23
              Ja tez mialam relacje, i tez mam dzieci. Z powodu wskazan nie moglam rodzic, ale na wyznaczony termin sama pojechalam na cc i sama wrocilam do domu, ja nie widze problemu.
              • alpepe Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 07:36
                dziecka nie zapomniałaś aby?
                • adriana_ada [...] 11.03.18, 10:55
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • stokrotka_a [...] 11.03.18, 15:16
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • adriana_ada Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 15:19
                      A kto powiedzial, ze ja nienawidze Kurdow? To Ty idz do lekarza, bo masz jakies halucynacje. Napisalam o kurdyjskich uchodzcach i tych, ktorzy robia problemy na Bliskim Wschodzie, ale czy wsrod Polakow, czy innych nacji nie ma ludzi problematycznych?
                      Alpepe, do kiedy masz mozliwosc korzystania z wszelkich nickow tego forum?
                      • stokrotka_a Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 15:23
                        adriana_ada napisała:

                        > A kto powiedzial, ze ja nienawidze Kurdow?

                        Ty napisałaś - czarno na białym.

                        > Alpepe, do kiedy masz mozliwosc korzystania z wszelkich nickow tego forum?

                        A czy wiesz, że ona korzysta też z twoich nicków? Tak naprawdę, to nigdy nie możesz być pewna, czy to ty piszesz, czy ona...
                        • adriana_ada Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 15:25
                          Od kilku dni kochana moge miec taka pewnosc, bo dostalam nowa aparature.
                          • kalllka Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 15:36
                            Aparatka z ciebie zatem:)
                            /żeby nie pedziec.. aparatczyka, adriano/
                            PS
                            Ale rada nie jestem, ze posiadałszy aparaturę nadal złośliwie dokuczasz ludziom zamiast nauczyć się ich rozumieć.
                            • adriana_ada Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 21:31
                              Nie wiem, czy sprawdzaja sie odwrotnosci, ale chyba najlepszym atakiem jest samoobrona.

                              www.google.nl/search?q=andrzej+lepper&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwjhn9KojuXZAhUR_qQKHdWBBa4Q_AUICigB&biw=1280&bih=573#imgdii=TrtiWqg3cnH3pM:&imgrc=fu7TE-HuinrHaM:&spf=1520800225633
                          • stokrotka_a Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 16:12
                            adriana_ada napisała:

                            > Od kilku dni kochana moge miec taka pewnosc, bo dostalam nowa aparature.

                            A co jeśli ona dostała wczoraj jeszcze nowszą aparaturę? Siedzisz w matriksie, moja droga...
                            • adriana_ada Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 18:02
                              Dostala wczoraj razem ze swoim martinkiem nowa dojarke do krow.
                              • stokrotka_a Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 18:31
                                adriana_ada napisała:

                                > Dostala wczoraj razem ze swoim martinkiem nowa dojarke do krow.

                                Niestety, twój nick został już przejęty przez rosyjską dojarkę z dostępem do sieci... Teraz to już tylko Odyn może ci pomóc...
                                • adriana_ada Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 18:39
                                  Jedna kiedys bardzo chciala sie przejechac pewnym sutem z leasinhgu, jej gach nie mogl, bo mu zabrali prawo jazdy. Wlascicielka leasingu zgodzila sue, ta pojechala i nawalila w majty
                  • alpepe Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 23:10
                    adriana_ada napisała:

                    > Juz nie wytrzymam, jaka podla, padskudna, zawistna suka. Dlaczego wiecznie szuk
                    > asz okazji, zeby mi dowalic? Zal ci dupe sciska ty ku... jebana, czy o ki xuj c
                    > i chodzi idiotko. Daj mi wreszcie swiety spokoj ty zakompleksiony trollu!!!
                    Naprawdę nie wiem, skąd się zjawiłaś na tym forum, ale choroby psychiczne się leczy w realu, a nie tu, konfabulując. Ja rozumiem, że nie jest ci łatwo, ale możesz mnie wyzywać, ile chcesz, bez psychiatry i leków ani rusz.
                    A co do twoich prób dowalenia mi, cóż, żałosne i chybione.
                    • adriana_ada Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 23:14
                      No wlasnie, problemy psychiczne leczy sie w realu, a szczegolnie te osobowosci wielkorakiej, poki czas, bo moze byc za pozno.
                      • stokrotka_a Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 08:21
                        adriana_ada napisała:

                        > No wlasnie, problemy psychiczne leczy sie w realu, a szczegolnie te osobowosci
                        > wielkorakiej, poki czas, bo moze byc za pozno.

                        Z tego co piszesz wynika, że cierpisz na rozdwojenie jaźni i niekontrolowane wybuchy agresji werbalnej - lecz się póki czas...
                        • alpepe Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 13:45
                          Ale widzisz, jest zdiagnozowana, więc niby wie, co jej jest.
                          • adriana_ada Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 17:57
                            Zebys ty wielonickowa dublerko napisala na przestrzeni lat chociaz jedno sensowne zdanie na tym forum, co tam zdanie, chociaz jedno slowo. Niestety nie udalo ci sie to nigdy i pewnie nigdy sie nie uda. Potrafilas zalozyc infantylny watek z serii zakochalam sie i rasistowsko opluwac. Nie wspomne juz o gnojeniu tych, ktorych nienawidzisz w tej swojej niekontrolowanej zazdrosci.
                            • lwicawpuszczy Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 18:11
                              Możecie obie iśc się wyzywać do innego wątku?
                          • lwicawpuszczy Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 18:10
                            Możecie iśc się wyzywać do innego wątku?
                            • alpepe Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 19:32
                              Lwico puszczy, czy widzisz tu gdzieś, że kogokolwiek wyzywam? Poza tym jest taki kosz koło każdej wypowiedzi, możesz mnie koszować. Twój wątek i tak się już wyczerpał, są podwątki prywatowe.
                • adriana_ada Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 11:01
                  Noz coz za podly potwor, zakompleksiony!!!
                  Czego ty ode mnie chcesz i czego mi zazdroscisz, ze tak wiecznie plujesz jadem w moja strone? Gryzie cie to, ze zawsze bylas, jestes i bedziesz tylko i wylacznie pogotowiem seksualnym dla zonatych facetow do tego takim, ze Arab nawet na jedna noc nie chcial!
                  • gyubal_wahazar Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 11:56
                    Trochę niefajnie to ujęłaś. Komentarz Alpepe był uszczypliwy, ale nie musiałaś się zniżać do aż takiego rynsztoku
                    • adriana_ada Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 12:08
                      Masz racje, jak najbardziej, ale niestety jestem tylko czlowiekiem, mam emocje i zwyczajnie ponioslo mnie. Nie przesiaduje zbyt wiele na forum, bo nie mam na to czasu, ale gdy wrzuce jakikolwiek komentarz, zaraz zjawia sie alpepe tylko po to, zeby mi dowalic. Nie bede cytowac jej zyczliwosci, bo zwyczajnie mi sie nie chce. Nie wiem, czego ta kobieta ode mnie chce, ze wiecznie rozladowuje swoje frustracje na mnie, Nie chce paranoizowac wirtualnej, forumowej rzeczywistosci, lecz wspominala tu na forum o zonatym facecie, w ktorym na zaboj byla zakochana, przez ktorego po nocach nie sypiala placzac, bo ten odporny byl na jej wdzieki, a moze i nie... lecz nie na tyle jej wdziekom przychylny, jakby tego oczekiwala. Poza tym nie przeszkadzalo przykladnej, porzadnej katoliczce to, ze facet ma rodzine i 3 dzieci. A moze byl to moj byly maz i stad odreagowywanie na mnie. Nie chce mieszac netu z realem, ale takie reakcje sa czyms spowodowane, z pewnoscia jakas frustracja.
                      • gyubal_wahazar Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 12:17
                        Ok, ale jeśli Cię mogę prosić, to skasuj te 3 ostatnie kawałki, bo ciężko się odkręca takie akcje, a myślę że obie jesteście fajnymi dziewczynami po przejściach, co skutkuje tym, że gdy czasem Was coś zaboli reagujecie nieproporcjonalnie.

                        Faceci w podobnych sytuacjach tłumaczą sobie to ręcznie i/lub idą na wódkę. Może to ostatnie mogłoby Wam pomóc ? W każdym razie, usuń proszę te 3 ostatnie posty
                        • adriana_ada Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 14:29
                          Mozesz mnie prosic. a ja Twojej prosby nie moge spelnic, gdyz od wielu lat na tym forum nie mam mozliwosci wycinania postow. Tak, czy inaczej te posty znikna, tylko kwestia kiedy.
                          Co do dalszej Twojej wypowiedzi, to fakt, pewne przejscia zyciowe rzutuja na reakcje, ktore nie zawsze sa najwlasciwsze. Ja to jednak jestem spokojny czlowiek i kobieta, ktora ma przyjemnosc atakowania mnie na forum ma szczescie, ze nie trafila na moja synowa, bo ta wypiescilaby ja psychicznie tak, ze musialaby biec do psychiatry po antydepresanty. Mojego syna, ktory jest szczesliwie zonaty tez chciala koniecznie zaciagnac do lozka jedna podstarzala panna z dziecmi i odgrazala sie, ze jak nie spelni jej zachcianek, to na poczatek zacznie tupac. Tu na forum tez byly opisywane rozterki moralne zakochanej w mlodszym, z czego smial sie Lew przez cale miesiace. Na szczescie chlopak poradzil sobie z napalona mamuska, lub zrobila to jego zona:)
                          • stokrotka_a Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 15:20
                            adriana_ada napisała:

                            > Ja to jednak jestem spokojny czlowiek (...)

                            Tak, widać to w twoich erupcjach agresjii i nienawiści...

                            > (...) ma szczescie, ze nie
                            > trafila na moja synowa, bo ta wypiescilaby ja psychicznie tak, ze musialaby bie
                            > c do psychiatry po antydepresanty.

                            To się dobrałyście, jak w korcu maku...
                            • adriana_ada Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 18:23
                              Oczyeiscie powinnam kochac tych, ktorzy mnie nienawidza i nadstawiac drugi policzek....o nie moja droga. A z synowa faktycznie dobralysmy sie, ale przeciez o to chodzi w relacjach rodzinnych. Ale wg Ciebie to zla kpbieta, jak mogla pogonic ta, co tupie. Powinna ustapic jej miejsca w lozku
                              • stokrotka_a Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 18:29
                                adriana_ada napisała:

                                > Oczyeiscie powinnam kochac tych, ktorzy mnie nienawidza i nadstawiac drugi poli
                                > czek....o nie moja droga.

                                Powinnaś się leczyć - dla własnego dobra.
                                • adriana_ada Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 18:34
                                  A mozesz powiedziec kim ty jestes, ze masz prawo mowic, co ja powinnam a co nie. Przejdz lepiej do jednego, wlasnego ego, bo skonczysz w tworkach z osobowoscia ewieloraka
                                  • stokrotka_a Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 20:04
                                    adriana_ada napisała:

                                    > A mozesz powiedziec kim ty jestes, ze masz prawo mowic, co ja powinnam a co nie
                                    > . Przejdz lepiej do jednego, wlasnego ego, bo skonczysz w tworkach z osobowosci
                                    > a ewieloraka

                                    Twoja nienawiść cię zniszczy. Lecz się póki czas!
                                • obrotowy krotka... 11.03.18, 18:50
                                  stokrotka_a napisała:
                                  Powinnaś się leczyć - dla własnego dobra.


                                  Z tego samego powodu powinnas sie wiecej seksic - krotka.

                                  naturalnie i wylacznie - obrotowo.
                                  • kalllka Re: krotka... 11.03.18, 18:53
                                    Uups, jasiu_staziu..etc.. lecisz!
                                    • obrotowy eee tam... obiecanki cacanki... 11.03.18, 18:59
                                      bylo, minelo.

                                      lecialem, ale nic z tego nie wyszlo.
                                      • kalllka Re: eee tam... obiecanki cacanki... 11.03.18, 19:06
                                        Wyszło wyszło, tyle, ze zgarną cię,
                                        z całym twoim mniemaniem o sobie,
                                        prędzej czy później- obiecuje
                                        PS
                                        Było uważniej słuchać gdy ci to mówiłam na mostku, miałbyś z głowy.
                                        • obrotowy ee tam... nadal obiecanki cacanki... 11.03.18, 20:04
                                          kalllka napisała:
                                          Było uważniej słuchać gdy ci to mówiłam na mostku, miałbyś z głowy.


                                          Wykluczone.
                                          pieknych sie nie slucha.
                                          piekne sie podziwia.

                                          a klopoty to (i tak) moja specjalnosc.

            • pani_tau Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 10:59
              A pomaga ci w ogóle, jeśli zachodzi taka potrzeba?
              • lwicawpuszczy Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 19:03
                Jak poproszę, to pomaga, chociaż od jakiegos czasu mamy trochę kryzys, więc pomaga z mniejszym entuzjazmem. Czasem robi dla mnie rzeczy, których nie potrzebuję, np. śniadanie do łóżka. Za to nie chce robić dla mnie niczego związanego z zawożeniem, przywożeniem, jeżdżeniem na moje zakupy - nawet wieczorem, ani nie chce wychodzić z moim psem na spacer - nawet wieczorem. Rozumiem, że może tego nie lubić, ale nie rozumiem, że np. on się nie martwi, że jak będę jechać sama, to coś mi się może stać.
        • gyubal_wahazar Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 00:09
          W mojej guberni, to tyle co 'grubo poniżej' ;)
          • lwicawpuszczy Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 00:13
            Ok ;) Ja nie jestem do końca staroświecka, ale myślę, że jakieś przejawy męskości czy kobiecości warto zachować.
            • adriana_ada Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 00:21
              A ja chcialabym byc tak nowoczesna kobieta, zeby byc w stanie np. taki samolot poprowadzic, zeby poleciec na zakupy do Bukaresztu:

              www.youtube.com/watch?v=YGUu0s5URVE
            • gyubal_wahazar Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 00:26
              Amen. A lubemu należy się nauczka. Niech Cię kiedyś, najlepiej grubo po uszatku podwiezie jakimś przecinakiem (to motór taki jest) np chłop koleżanki. I gramol się z niego jakieś wieki, a on niech wtedy kręci obroty, by skłonić lubego do wyjrzenia przez okno. I obowiązkowo pomachaj na pożegnanie. Jak to Twego romea nie ruszy, to chyba czas się rozejrzeć za nowym
              • lwicawpuszczy Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 00:37
                Po uszatku = po północy? Skąd jesteś? ;)
                Aż tak okno w okno nie mieszkamy, ale chyba wymyślę coś w tym stylu ;) Tylko ja nie lubię w takie gierki się bawić. Ja walę prosto z mostu ;)
                • gyubal_wahazar Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 00:42
                  Hehe, nie aż tak, bo uszatek leciał za komuny jako dobranocka, ale tego nie możesz pamiętać. Dolny Mokotów (w sensie stolyca). A Ty pewnie Górny, stąd różnica dialektów ? ;)
                  • kalllka Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 14:53
                    Boj się Boga gruby, tak wprost vege lansujesz?
                    • adriana_ada Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 15:08
                      I zawsze w specyficznych watkach zjawia sie Aniela;)
                      Tu watek o ksiezniczkach, brakuje tylko ksiecia na bilalym koniu i tematyki dzieci z lewego loza. No i oczywiscie dylematyki matek ukochanych synkow, ktorzy ktorzy w najmniej spodziewany sposob zostali tatusiami. No i oczywiscie te mamusie, ktore chca czy nie chca musza udawac szczesliwe babcie;)
                  • lwicawpuszczy Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 19:05
                    Pamiętam Misia Uszatka, chociaż to faktycznie bardziej bajka moich rodziców. Ja też Dolny, ale Śląsk ;)
                    • gyubal_wahazar Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 19:34
                      Ojtam, grunt że też Dolny ;)
                      • konwalia55 Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 19:37
                        To jeszcze moze byc Kazimierz ;-)
                        • gyubal_wahazar Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 20:02
                          Ano :)
                • obrotowy chyba nie dba ? 11.03.18, 07:14
                  raz na tydzien kobitke moge przywiezc i podwiezc, ale czesciej - to bym sie buntowal...

                  jezeli (jak piszesz) chodzi o podwiezienie raz na miesiac - to Pan jest rzeczywiscie troche lenivy...
    • strofakota Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 08:51
      wy jestescie takie wspaniale wyemancypowane i chcecie miec absolutne prawo do dysponowania wlasna dupa wiec w czym problem? rusz tylek i idz na przystanek zamiast wydzwaniac zeby cie ktos do domu podwiozl. Skoro on moze sam do domu wracac, ty tez mozesz. Nie jestes ksiezniczka, jestes zwykla baba.
    • piataziuta Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 11:24
      W równouprawnieniu nie chodzi o to, żeby rezygnować ze wszelkich potrzeb, w imię tego, że komuś mogłyby się skojarzyć z księżniczkowaniem.
      W równouprawnieniu chodzi o utrzymywanie równowagi pomiędzy braniem a dawaniem, bez względu na płeć.
      Masz prawo oczekiwać, że facet cię podwiezie, albo całej masy innych rzeczy, jeżeli tylko sama starasz się też spełniać oczekiwania swojego partnera i też jesteś od czasu do czasu skłonna do poświęceń.

      Nie czytaj tych sfrustrowanych baranów.
      • adriana_ada Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 11:47
        To "ksiezniczkowanie", jakze zacne slowo rozumiane przez autorke watku, to jest zwyczajne zamykanie sie w swiecie bajek, ktore jej prawdopodobnie rodzice czytali przed snem, lub ktore ogladala w tv marzac o byciu ksiezniczka. Dla takich kobiet bezradnosc i totalne uzaleznienie od mezczyzny jest dowodem na bycie kims waznym, atrakcyjnym, szczegolnym. Zycie to jednak nie jest bajka, bo rzeczywistosc takie "ksiezniczkowanie" brutalnie weryfikuje. Wystarczy, ze pewnego dnia facet od takiej kobiety odejdzie i nastepuje tragedia, bo taka nie wie, jak ma zrobic sama oplaty, czy kupic miesieczny bilet na tramwaj, nie mowiac juz o przykreceniu nowej zarowki, gdy stara sie wypali. A monarchie i czlonkowie ich rodzin, to wbrew bajkowym pozorom ludzie bardzo niezalezni, starannie wyksztalceni, piastujacy wysokie stanowiska w najwazniejszych panstwowych galeziach gospodarki, zarowno mezczyzni, jak i kobiety. Tam kobiety nie maja problemow, czy ukochany podwiezie je do domu z dworca pkp, czy przyjedzie po nie, gdy beda rodzic.
        • piataziuta Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 18:38
          Dzięki za definicję, pewnie każdy ją tu mniej lub więcej zna.
          Ale jak to się ma do wątku?
          Autorka zadała pytanie, ale nie ujawniła, czy jest księżniczką, czy nie. A biorąc pod uwagę, że w wątku obawia się "księżniczkowatości", można założyć, że przynajmniej stara się czegoś takiego unikać.
          Jak więc się ma twój post, do pytania autorki wątku?
        • lwicawpuszczy Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 19:12
          Sorry, ale dopowiadasz sobie wszystko i trochę nie trafiasz. Nie jestem bezradna i zależna - prowadzę własną firmę (w związku z tym co do opłat i biletów nawet się nie wypowiem). Natomiast tak, mam pewne oczekiwania, że mój mężczyzna będzie o mnie jakoś dbał. Ty najwyraźniej nie masz żadnych oczekiwań - trochę to desperackie. Postępując w ten sposób możesz związać się z facetem, który nie będzie Cię ani kochał, ani szanował, a Ty nawet tego nie zauważysz, bo będziesz tak zajęta udowadnianiem swojej niezależności. I już daruj sobie z tym porodem, bo normalnie mi Cię szkoda.
          • adriana_ada Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 19:57
            Ja nie dopasowuje do Ciebie, co chyba slusznie zauwazyla tez Ziucia, tylko napisalam jakas tam definicje ksiezniczkowatosci w odniesieniu do sytuacji, ze ma przyjechac ksiaze na bialym koniu, czyli przyklad taki wlasnie bajkowy. Czy mnie facet nie bedzie kochal i szanowal, tego nie wiesz, ale jak widac jestes wrozka. Moj mnie wlasnie kocha za moja niezaleznosc, bo gdy zalatwiam wlasne sprawy nie zawracam mu glowy, zeby mnie podwozil, a on idzie sobie w tym czasie spokojnie z kolegami na piwo i mecz.
            A ty skoro jestes taka zaradna wlascicielka firmy, dlaczego nie potrafisz podwiezc wlasnego tylka samochodem, tylko wozisz sie tramwajem albo pociagiem i oczekujesz, ze romantyczny narzeczony bedzie po Ciebie przyjezdzal?
          • znana.jako.ggigus Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 12:11
            okey czyli zwykły trollizm albo pisanie stażysty. Teraz prowadzisz firmę i zasuwasz do domu tramwajem, a nie autem swojego mieszkającego obok , bramę obok zapewne, a w następnym wątku jakiś inny element. Wiedziałam od razu.
            Wysyp stażysty, ożywienie forum czy trollizm na to samo kopyto - oto jest pytanie

            lwicawpuszczy napisał:

            > Sorry, ale dopowiadasz sobie wszystko i trochę nie trafiasz. Nie jestem bezradn
            > a i zależna - prowadzę własną firmę (w związku z tym co do opłat i biletów nawe
            > t się nie wypowiem). Natomiast tak, mam pewne oczekiwania, że mój mężczyzna będ
            > zie o mnie jakoś dbał. Ty najwyraźniej nie masz żadnych oczekiwań - trochę to d
            > esperackie. Postępując w ten sposób możesz związać się z facetem, który nie będ
            > zie Cię ani kochał, ani szanował, a Ty nawet tego nie zauważysz, bo będziesz ta
            > k zajęta udowadnianiem swojej niezależności. I już daruj sobie z tym porodem, b
            > o normalnie mi Cię szkoda.
            • lwicawpuszczy Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 16:12
              Daj spokój, myslisz, że jak ktoś ma (małą) firmę, to od razu ma 10 rollsroyse'ów w garażu? Przyzwyczaiłam się do jeżdżenia tramwajami na przestrzeni lat, nie muszę stać w korkach ani martwić się o to, gdzie zaparkuję.
            • adriana_ada Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 18:58
              Gigus, zawsze moge sie mylic, ale ja znam takie przypadki. Pracowalam w grupach terapeutycznych dla kobiet z problematyka asertywnosci, uzaleznienia od mezczyzny, zarowno finansowego, jak i emocjonalnego itp, dlatego smie twierdzic, ze ten watek jest pewna forma projekcji. Zwrocilas pewnie uwage na post zawierajacy slowa, ze ona jest kobieta, wiec nie bedzie wozic i wiele innych majacych podobne przeslanie. Dziwne wydaje sie, ze wlascicielka dobrze prosperujacej firmy nie ma samochodu, a co gorsze nie chce go miec, bo odpowiadaja jej srodki komunikacji publicznej (jak widac nie do konca) i jest zdana na laske faceta, czy zechce ja podwiezc, czy tez nie. Byc moze dla swojego "tradycjonalisty" wyrzucila prawo jazdy do kosza, a ten obiecal jej w zamian podwozenie tylka robiac pranie mozgu, ze w taki sposob bedzie czula sie ksiezniczka. Po czasie mozliwe, ze okazalo sie, ze gdy ona pracuje do pozna, ten lezy przed telewizorem wypijajac kolejna butelke piwa i ma gdzies podwozenie. Takich typow na polskich wsiach nie brakuje, co dowartosciowuja sie w XXi wieku prowadzeniem samochodu. Sa to jednostki zakompleksione, ktore byc moze siedzac za kierownica przedluzaja mentalnie to, czego maja tam i owdzie za malo.
              • piataziuta Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 21:08
                Też mi przez sekundę przeszło przez myśl, że może on browary preferuje, od wieczornych aktywności na trzeźwo. :P
                • adriana_ada Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 21:21
                  Ja doskonale rozumiem to, ze facet po pracy lubi napic sie piwa i polezec przed TV, nie tylko facet, kobiety tez, ludzkie i nie obce. Nie rozumiem jednego, skoro nie czuje sie bezpiecznie wracajac komunikacja miejska, dlaczego nie kupi samochodu, albo zwyczajnie nie wezmie w leasing na firme. Gdzie faktycznie tkwi problem ciezko mi zrozumiec, bo ja takich problemow podobnie jak i Ty nie mam. Do tego to "ksiezniczkowanie" w kontekscie w jakim przedstawila to autorka i tak, jak slusznie zauwazyla Gigus wykluczajace sie wzajemnie informacje, co wskazywaloby na trolling, chociaz niekoniecznie. Mnie dalo do myslenia kilka wypowiedzi, ktore odebralam jako reklame modelu zwiazku, ktory potocznie nazywaja tradycyjnym i ktory mial racje bytu 100 lat temu, ze kobieta nie wozi czy nie podwozi, bo jest kobieta, tzn. modelu zwiazku, ktory nie pasuje w zaden sposob do wspolczesnosci.
                  • mona.blue Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 13.03.18, 07:13
                    Niezależność niezależnością, ale może to miłe by było, jakby mógł ją od czasu do czasu podwiesc. Chociaż ja osobiście wolę jeździć sama.
                    • adriana_ada Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 13.03.18, 07:27
                      Tak Mona, mam to samo, tylko my zostalysmy inaczej wychowane, nas nie ograniczal mentalnie skansen wszechpolskiej wsi. Spedzilysmy zarowno Ty, jak i ja spora czesc zycia poza krajem, czy to uczac sie, czy zdobywajac doswiadczenia zawodowe czy towarzyskie, my patrzymy na swiat inaczej niz ludzie z Polski, ktorzy nie widzieli niczego poza krajobrazem "wsi spokojna, wsi wesola". Tam jest mentalnosc wlasnie taka, a nie inna.
                      Moj eks czasem wolal jak ja jezdzilam, szczegolnie w dalsze trasy, bo on tego nie lubil a ja, podobnie jak i Ty mialam doswiadczenie na ciezarowkach i autobusach (czego on tez nie chcial). Tak czy inaczej, tez wole podwozic sie sama.
                      • piataziuta Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 13.03.18, 10:12
                        :D
                        • adriana_ada Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 13.03.18, 12:43
                          Moj to sie Ziuciu wstydzil jezdzic ciezarowka, a autobusem to juz w ogole, bo nie chcial byc "czeskiem z pks-u". Mnie sie to podobalo:)
                      • mona.blue Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 13.03.18, 10:57
                        Jak sobie pomyślę, że byłabym zależna od czyjegoś widzimisię to słabo mi się robi. Poza tym prowadzenie samochodu to frajda.
                • znana.jako.ggigus Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 13.03.18, 11:33
                  ano właśnie, więc nie może prowadzić, więc po co o to pytać. Serio.
                  Jego sprawa, a także sprawa jego wątroby, alkohol to samo zło, ale to jego sprawa.

                  piataziuta napisała:

                  > Też mi przez sekundę przeszło przez myśl, że może on browary preferuje, od wiec
                  > zornych aktywności na trzeźwo. :P
              • lwicawpuszczy Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 13.03.18, 14:38
                Jezus, jakie Ty bredzisz brednie straszliwe. Opuść ten wątek, bo tego się po prostu nie da czytać. Nawet nie chce mi sie odnosić do tego, co napisałaś, bo wszystkie Twoje komentarze to jakieś wyimaginowane twory spaczonego umysłu.

                adriana_ada napisała:

                > Gigus, zawsze moge sie mylic, ale ja znam takie przypadki. Pracowalam w grupach
                > terapeutycznych dla kobiet z problematyka asertywnosci, uzaleznienia od mezczy
                > zny, zarowno finansowego, jak i emocjonalnego itp, dlatego smie twierdzic, ze t
                > en watek jest pewna forma projekcji. Zwrocilas pewnie uwage na post zawierajacy
                > slowa, ze ona jest kobieta, wiec nie bedzie wozic i wiele innych majacych podo
                > bne przeslanie. Dziwne wydaje sie, ze wlascicielka dobrze prosperujacej firmy n
                > ie ma samochodu, a co gorsze nie chce go miec, bo odpowiadaja jej srodki komuni
                > kacji publicznej (jak widac nie do konca) i jest zdana na laske faceta, czy zec
                > hce ja podwiezc, czy tez nie. Byc moze dla swojego "tradycjonalisty" wyrzucila
                > prawo jazdy do kosza, a ten obiecal jej w zamian podwozenie tylka robiac pranie
                > mozgu, ze w taki sposob bedzie czula sie ksiezniczka. Po czasie mozliwe, ze ok
                > azalo sie, ze gdy ona pracuje do pozna, ten lezy przed telewizorem wypijajac ko
                > lejna butelke piwa i ma gdzies podwozenie. Takich typow na polskich wsiach nie
                > brakuje, co dowartosciowuja sie w XXi wieku prowadzeniem samochodu. Sa to jedno
                > stki zakompleksione, ktore byc moze siedzac za kierownica przedluzaja mentalnie
                > to, czego maja tam i owdzie za malo.
                • alpepe Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 13.03.18, 16:03
                  No przecież napisałam.
                  • lwicawpuszczy Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 13.03.18, 16:22
                    No w sumie racja.
                    • adriana_ada Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 13.03.18, 17:54
                      Osobowosc wieloraka znow jak widac nadaje sama do siebie.
                      • mona.blue Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 13.03.18, 19:33
                        adriana_ada napisała:

                        > Osobowosc wieloraka znow jak widac nadaje sama do siebie.

                        Skąd wiesz?
                        • adriana_ada Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 13.03.18, 22:30
                          Niech Cie to nie interesuje, skad wiem. Lepiej jako okulistka zajmij sie rozwazaniem promienia swiatla dla tych, co maja pewne tendencje daltonistyczne. Np. pomimo soczewek all inclusive sleep well, to znaczy na odleglosc, z cylinderkiem i opcja do czytania nie ma jeszcze takich, co jednoczesnie koryguja drobne roznice kolorystyczne. Dzis przyjechala jedna znajoma do pracy na rowerze, ktory byl zielony, a mnie wydawal sie w kolorze blue lagune, a ten rower byl tak naprawde turkusowy bardziej zblizony do zieleni, jakby to dyskretnie wytlumaczyla Muza.
                          • mona.blue Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 13.03.18, 23:20
                            Kolor turkusowy inaczej widza mezczyzni i kobiety, dla jednych jest berdziej niebieski, dla drugich zielony :)
          • baba67 Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 23.10.18, 09:21
            Facet jest wygodny i to się nie zmieni będzie jeszcze gorzej. Jeśli naprawdę w przyszłości chcesz prawdziwej rodziny z dziećmi to musisz się liczyć z tym że będziesz zdana na siebie, może tez finansowo (tacy panowie nie lubią rozstawać się ze swoją kasą). Może pan ma takie zalety które te perpektywe równoważą-wszak było w historii wielu znanych ludzi o podobnym podejściu do swojej rodziny ale prtnerko wystarczało że ich facet jest KIMŚ i je wybrał. Potrzeby psychiczne są różne.
      • znana.jako.ggigus Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 12:27
        Ano. A autorka postu nie pisze, że podwozi swego księcia gdziekolwiek.
        Ja z drugiej strony, poza kwestią bycia księżniczką i księciem bądź królem lub też taryfiarzem na zawołanie, zupelnie nie rozumiem, po co angażować innych ludzi wieczorem w mój powrót do domu.

        piataziuta napisała:

        > W równouprawnieniu nie chodzi o to, żeby rezygnować ze wszelkich potrzeb, w imi
        > ę tego, że komuś mogłyby się skojarzyć z księżniczkowaniem.
        > W równouprawnieniu chodzi o utrzymywanie równowagi pomiędzy braniem a dawaniem,
        > bez względu na płeć.
        > Masz prawo oczekiwać, że facet cię podwiezie, albo całej masy innych rzeczy, je
        > żeli tylko sama starasz się też spełniać oczekiwania swojego partnera i też jes
        > teś od czasu do czasu skłonna do poświęceń.
        >
        > Nie czytaj tych sfrustrowanych baranów.
        • piataziuta Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 15:29
          Niektórzy pewnie potrzebują, pomimo, że Ty nie.
          Nie Tobie to oceniać.
          I wcale nie trzeba się rewanżować tym samym, czyli podwożeniem, żeby oczekiwać podwożenia i żeby było równouprawnienie.
          • znana.jako.ggigus Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 23:27
            ale autorka postu nie piszer, co jest jej rolą w tej wymianie
            piataziuta napisała:

            > Niektórzy pewnie potrzebują, pomimo, że Ty nie.
            > Nie Tobie to oceniać.
            > I wcale nie trzeba się rewanżować tym samym, czyli podwożeniem, żeby oczekiwać
            > podwożenia i żeby było równouprawnienie.
            • znana.jako.ggigus Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 23:29
              oczywiście potrzebowałaby,'m, bo to jest wygodne. Ale nie rozumiem angażowania kogoś, gdy ma się tramwaj. Tak zostałam wychowana, że czas innych ludzi to rzecz cenna i należy go szanować i w takim wypadku prosić o pomoc, gdy jest to niezbedne. A w innym wypadku gdy mogę wrócić sama i sieć tramwajowa jest gęsta, po prostu nie angażować innych (ojca, matki, chłpaka, męża, sąsiada)

              znana.jako.ggigus napisała:

              > ale autorka postu nie piszer, co jest jej rolą w tej wymianie
              > piataziuta napisała:
              >
              > > Niektórzy pewnie potrzebują, pomimo, że Ty nie.
              > > Nie Tobie to oceniać.
              > > I wcale nie trzeba się rewanżować tym samym, czyli podwożeniem, żeby ocze
              > kiwać
              > > podwożenia i żeby było równouprawnienie.
              >
              >
              >
              >
              • sabat3 Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 08:55
                Mam wrazenie, ze autorka tematu nie potrzebuje realnej pomocy przy dotarciu do domu, tylko okazania jej szczegolnej uwagi, wyrazajacej czulosc i przywiazanie.
                Poza nielicznymi wyjatkami do bycia poglaskanym (nawet w przenosni) potrzebujemy drugiej osoby ;)
                Zycie emocjonalne to punkt, w ktorym konczy sie ludzka samowystarczalnosc.
                Czy to dziwne, ze ktos szuka ciepla? Nie. Natomiast fakt, ze robi to w tak mlodym zwiazku jest sugnalem ostrzegawczym.
                • znana.jako.ggigus Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 10:17
                  Nie, dlatego mnie sam gest nie dziwi. Wręcz przeciwnie. Dziwi mnie tylko forma tej czułości
                  i o tym angażowaniu innych ludzi. np zmęczonych pracą, o czym pisałam.
                  To jakby ona chciała, żeby on dla niej gotował i życzyła sobie trzydaniowego zestawu i informwoała o tym 0 21, że chce za godzinę dobrze zjeść.
                  Można czułości szukać gdzie indziej, prościej, albo też powiedzieć wprost, czego się chce.

                  sabat3 napisał:

                  > Mam wrazenie, ze autorka tematu nie potrzebuje realnej pomocy przy dotarciu do
                  > domu, tylko okazania jej szczegolnej uwagi, wyrazajacej czulosc i przywiazanie.
                  >
                  > Poza nielicznymi wyjatkami do bycia poglaskanym (nawet w przenosni) potrzebujem
                  > y drugiej osoby ;)
                  > Zycie emocjonalne to punkt, w ktorym konczy sie ludzka samowystarczalnosc.
                  > Czy to dziwne, ze ktos szuka ciepla? Nie. Natomiast fakt, ze robi to w tak mlod
                  > ym zwiazku jest sugnalem ostrzegawczym.
                  • sabat3 Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 10:24
                    znana.jako.ggigus napisała:
                    > Można czułości szukać gdzie indziej, prościej, albo też powiedzieć wprost, czeg
                    > o się chce.

                    Oczywiście. Tyle że najwyraźniej Ona odczuwa taką potrzebę, a On nie jest skłonny jej zaspokajać, bądź uważa to za fanaberię. Czyli - ich oczekiwania się w tym punkcie rozmijają, a to źle wróży na przyszłość.
                    • znana.jako.ggigus Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 10:29
                      Można też powiedzieć, że nie chodzi koniecznie o samo przywiezienie, a o kontekst, można zamiast przywiezienia po prostu wymagać czegoś innego. To że sie ludzie rozbiegają, to nic nowego. Ważne aby na czas powiedzieli, co jest.

                      sabat3 napisał:

                      > znana.jako.ggigus napisała:
                      > > Można czułości szukać gdzie indziej, prościej, albo też powiedzieć wprost
                      > , czeg
                      > > o się chce.
                      >
                      > Oczywiście. Tyle że najwyraźniej Ona odczuwa taką potrzebę, a On nie jest skłon
                      > ny jej zaspokajać, bądź uważa to za fanaberię. Czyli - ich oczekiwania się w ty
                      > m punkcie rozmijają, a to źle wróży na przyszłość.
                      • piataziuta Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 11:00
                        Ale dlaczego jej chcesz wyznaczać, czego może oczekiwać, a czego nie?
                        Dla Ciebie podwożenie jest bez sensu, dla kogoś innego nie musi.
                        To samo z obiadem 3daniowym o 21. Dla Ciebie skandaliczne, dla kogoś innego może nie.

                        Mogłabyś powiedzieć, gdybyś była z autorką wątku w związku: kochana, zrobię ci pyszne śniadanie i posprzątam za ciebie, ale podwożenia ode mnie nie żądaj, bo nie będę robiła wbrew sobie czegoś, z czym się nie zgadzam. A autorka wątku wiedziałaby, że się starasz i Ci na niej zależy, i nie zakładałaby wątku na ten temat na forum.
                        No ale nie jesteś, więc po co to oceniać?
                        • znana.jako.ggigus Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 12:03
                          ależ ja NIE uważam, że nie może tego oczekiwać. Przecież napsiałam, że może i że to rozumiem!!!
                          Staram się na to patrzeć z drugiej strony - ktoś dzwoni, aby go odwieźć i bla bla wiadomo, co dalej i ja nie muszę się domyślać, że to potrzeba czułości i romantyzmu. Mam prawo być wkurzona, że ktoś mnie angażuje, co może załatwić sam. I dlatego pytam - co ona robi w ramiach wymiany czułych gestów, czy tylko oczekuje czułości (i tu mnie zrugałaś, a uważam, że niesłudznie) i uważam, że autorka pżostu powinna powiezdieć, że to jeje romantyzcne potrzeby.


                          piataziuta napisała:

                          > Ale dlaczego jej chcesz wyznaczać, czego może oczekiwać, a czego nie?
                          > Dla Ciebie podwożenie jest bez sensu, dla kogoś innego nie musi.
                          > To samo z obiadem 3daniowym o 21. Dla Ciebie skandaliczne, dla kogoś innego moż
                          > e nie.
                          >
                          > Mogłabyś powiedzieć, gdybyś była z autorką wątku w związku: kochana, zrobię ci
                          > pyszne śniadanie i posprzątam za ciebie, ale podwożenia ode mnie nie żądaj, bo
                          > nie będę robiła wbrew sobie czegoś, z czym się nie zgadzam. A autorka wątku wie
                          > działaby, że się starasz i Ci na niej zależy, i nie zakładałaby wątku na ten te
                          > mat na forum.
                          > No ale nie jesteś, więc po co to oceniać?
                          • znana.jako.ggigus Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 12:05
                            i niczego nie oceniam, nie dyktuję, więc mi nie wciskaj, po prostu zastanawiam się, jak takie gesty można odebrać. Jak odebrać udzielanie pomocy i to parę razy, keidy wiadomo, że nie ma potrzeby, a udzielający pomocy nie wie, że nie chodzi de facto o pomoc.
                            To jak w tej anegdotce - teraupeuta poprosił, aby pan wykonał coś czułego dla żony, bo małżeństwo było na terapii. A pan umył samochód.


                            znana.jako.ggigus napisała:

                            > ależ ja NIE uważam, że nie może tego oczekiwać. Przecież napsiałam, że może i ż
                            > e to rozumiem!!!
                            > Staram się na to patrzeć z drugiej strony - ktoś dzwoni, aby go odwieźć i bla b
                            > la wiadomo, co dalej i ja nie muszę się domyślać, że to potrzeba czułości i rom
                            > antyzmu. Mam prawo być wkurzona, że ktoś mnie angażuje, co może załatwić sam. I
                            > dlatego pytam - co ona robi w ramiach wymiany czułych gestów, czy tylko oczeku
                            > je czułości (i tu mnie zrugałaś, a uważam, że niesłudznie) i uważam, że autorka
                            > pżostu powinna powiezdieć, że to jeje romantyzcne potrzeby.
                            >
                            >
                            > piataziuta napisała:
                            >
                            > > Ale dlaczego jej chcesz wyznaczać, czego może oczekiwać, a czego nie?
                            > > Dla Ciebie podwożenie jest bez sensu, dla kogoś innego nie musi.
                            > > To samo z obiadem 3daniowym o 21. Dla Ciebie skandaliczne, dla kogoś inne
                            > go moż
                            > > e nie.
                            > >
                            > > Mogłabyś powiedzieć, gdybyś była z autorką wątku w związku: kochana, zrob
                            > ię ci
                            > > pyszne śniadanie i posprzątam za ciebie, ale podwożenia ode mnie nie żąda
                            > j, bo
                            > > nie będę robiła wbrew sobie czegoś, z czym się nie zgadzam. A autorka wąt
                            > ku wie
                            > > działaby, że się starasz i Ci na niej zależy, i nie zakładałaby wątku na
                            > ten te
                            > > mat na forum.
                            > > No ale nie jesteś, więc po co to oceniać?
                            >
                            >
                            >
                            >
                            • lwicawpuszczy Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 16:42
                              znana.jako.ggigus napisała:

                              > i niczego nie oceniam, nie dyktuję, więc mi nie wciskaj, po prostu zastanawiam
                              > się, jak takie gesty można odebrać. Jak odebrać udzielanie pomocy i to parę raz
                              > y, keidy wiadomo, że nie ma potrzeby, a udzielający pomocy nie wie, że nie chod
                              > zi de facto o pomoc.
                              > To jak w tej anegdotce - teraupeuta poprosił, aby pan wykonał coś czułego dla ż
                              > ony, bo małżeństwo było na terapii. A pan umył samochód.

                              Co do anegdotki - czytałam ostatnio książkę Gary'ego Chapmana "5 języków miłości" i on tam właśnie wyjaśnia to zjawisko - że ludzie okazują uczucia w rożny sposób, na 5 różnych rodzajów, jednym z rodzajów są właśnie przysługi, czyli np. mycie samochodu. Więc facet z Twojej anegdotki okazał żonie miłość w swoim języku, tylko ona widać mówi innym językiem miłości i oczekuje okazania jej uczuć w jej "języku". Bardzo fajna książka, łatwo i szybko się czyta, polecam.
                • lwicawpuszczy Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 16:15
                  No coś w tym stylu potrzebuję ;) I poza tym zastanawiam się, czy on się faktycznie nie martwi o to, czy mi się coś nie stanie po drodze, czy jego zdaniem sprawę załatwi to, jeśli faktycznie wezmę tę taksówkę, a on swoje uczucia do mnie wyrazi inaczej... Tylko raczej mężczyźni w Polsce dbają o to, żeby kobieta dotarła do domu...
                  • znana.jako.ggigus Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 16:24
                    Tak, a ile prcoent polskich mezczyzn o to dba? przepytalas wszystkich? A jak niektorzy zmienili zdanie, to co zrobisz?

                    lwicawpuszczy napisał:

                    > No coś w tym stylu potrzebuję ;) I poza tym zastanawiam się, czy on się faktycz
                    > nie nie martwi o to, czy mi się coś nie stanie po drodze, czy jego zdaniem spra
                    > wę załatwi to, jeśli faktycznie wezmę tę taksówkę, a on swoje uczucia do mnie w
                    > yrazi inaczej... Tylko raczej mężczyźni w Polsce dbają o to, żeby kobieta dotar
                    > ła do domu...
                    • lwicawpuszczy Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 16:34
                      Nie wiem, ile %, ale sama zobacz, że wszyscy mężczyźni w tym wątku stwierdzili, że oni by swoją kobietę przywieźli. Moi koledzy odprowadzają do domów swoje koleżanki (w tym mnie). Nie wiem, po co na siłę udawać, że jest inaczej.
                      • znana.jako.ggigus Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 16:48
                        ja nie udaję, bo rozumiem ten gest. Pewnie że jest miło z peronu wsiąść do auta i fru pod sam dom.
                        Jako że poruszam się rowerem po mieście, nie jestem zdana na nikogo, a mimo to koledzy też jechali ze mną prawie pod dam dom, co jest oczywiście miłe.
                        Mężczyźni w tym wątku NIE są reprezentacyjni. W takim wątku mało kto miałby jaja napisać - nie odprowadzam, niech się sypnie demokratycznie (autobusem, jak mawiał mój ojciec) albo luksusowo taksą albo ekologicznie rowerem.
                        Jedni odprowadzają, drudzy nie. Polsc,y angielscy, niemieccy...

                        Ale Ty nie chcesz się zastanowić, co robisz sama w ramach gestów romantycznych, gestów bezpieczeństwa czy to tam jeszcze. I nie chcesz się zastanowić, dlaczego on nie chce się po Ciebie sypnąć.
                        (Zanim zaczniesz trollować czy jako stażystka, rzeba sobie jakąś strategię przemyśleć)
                        A takie niezastanawianie się może być bardzo złe. Moje małż. rozpadło się m in dlatego, że kiedyó zapytałam męża właśnie o to, co on robi i wyliczyłam, co ja robię. Po jego reakcji i odpowiedzi parę dni potem, co on robi (lepiej nie pytaj, co mi powiedział!) przekonałam się, że on się w ogóle nie zastanawiał nad tym, co on wnosi. Natomiast obficie korzystał z tego, co wnosiłam regularnie ja.


                        lwicawpuszczy napisał:
                        (!!)

                        ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
                        • lwicawpuszczy Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 18:22
                          Bo trzeba mieć wielkie jaja, żeby sie przyznać, że ma się w tyłku dbanie o swoją kobietę?
                          Troche nudne się robią twoje sugestie o tym, że jestem trollem. Jeśli tak uważasz, to po co odpisujesz (pewnie dlatego, że wątek uderza w Twój czuły punkt). To, że się przed Tobą tu nie spowiadam, nie znaczy jeszcze, że nie mam autorefleksji.
                          • znana.jako.ggigus Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 13.03.18, 11:35
                            gdybyś poczytała inne moje posty, to byś wiedziała, że się zastanawiałam, czy on inaczej o ciebie dba.
                            Masz pewien specyficzny sposób pisania trolla, nazywam to pudełkowym. Myk i nagle nowe pudełko odsłonięte, nowe okoliczności.
                            A jeśli Cię nudzę, to mnie wygaś, bejbi.

                            lwicawpuszczy napisał:

                            > Bo trzeba mieć wielkie jaja, żeby sie przyznać, że ma się w tyłku dbanie o swoj
                            > ą kobietę?
                            > Troche nudne się robią twoje sugestie o tym, że jestem trollem. Jeśli tak uważa
                            > sz, to po co odpisujesz (pewnie dlatego, że wątek uderza w Twój czuły punkt). T
                            > o, że się przed Tobą tu nie spowiadam, nie znaczy jeszcze, że nie mam autorefle
                            > ksji.
                            • lwicawpuszczy Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 13.03.18, 16:24
                              Czytałam Twoje posty, wiem.
                              Nie wiem, jaki trolle mają sposób pisania, ale ja piszę krótko to, co uważam za ważne, a nie od razu historię całego życia. Ewentualnie potem coś dodaję, jak ktoś pyta. Tyle.
              • piataziuta Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 11:09
                >oczywiście potrzebowałaby,'m, bo to jest >wygodne. Ale nie rozumiem angażowania >kogoś, gdy ma się tramwaj. Tak zostałam >wychowana, że czas innych ludzi to rzecz >cenna i należy go szanować i w takim wypadku >prosić o pomoc, gdy jest to niezbedne. A w >innym wypadku gdy mogę wrócić sama i sieć >tramwajowa jest gęsta, po prostu nie >angażować innych

                No to jak byś potrzebowała, bo to jest wygodne, to ja bym przyjechała po Ciebie, gdybym była z Tobą związku. Bo to naprawdę żaden problem wskoczyć w samochód i podjechać - zwłaszcza jeśli mogłabym tym sprawić, że byłoby Ci wygodniej.
                Mój ojciec też by Cię podwiózł i to obligatoryjnie-ze względów bezpieczeństwa. Jakbyś nie chciała, to pewnie by jeszcze zrobił awanturę.

                Każdy ma prawo myśleć inaczej, Żiżi.
                • znana.jako.ggigus Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 12:07
                  powtarzam enty raz - nie wymagam, aby autorka myślała, jak ja. ZASTANAWIAM się nad tym, jak druga storna odbiera potrzebę okazywania pomocy, gdy tego nie ma i gdy nie chodzi o pomoc, a o romantyzm. I być może słusznie autorka zastanawia się, czy nie księżniczkuje, bo niech autorka się zastanowi, czy ona też spełnia romantyczne oczekiwania partnera. Wymiana.

                  piataziuta napisała:

                  > >oczywiście potrzebowałaby,'m, bo to jest >wygodne. Ale nie rozumiem an
                  > gażowania >kogoś, gdy ma się tramwaj. Tak zostałam >wychowana, że czas
                  > innych ludzi to rzecz >cenna i należy go szanować i w takim wypadku >pr
                  > osić o pomoc, gdy jest to niezbedne. A w >innym wypadku gdy mogę wrócić sam
                  > a i sieć >tramwajowa jest gęsta, po prostu nie >angażować innych
                  >
                  > No to jak byś potrzebowała, bo to jest wygodne, to ja bym przyjechała po Ciebie
                  > , gdybym była z Tobą związku. Bo to naprawdę żaden problem wskoczyć w samochód
                  > i podjechać - zwłaszcza jeśli mogłabym tym sprawić, że byłoby Ci wygodniej.
                  > Mój ojciec też by Cię podwiózł i to obligatoryjnie-ze względów bezpieczeństwa.
                  > Jakbyś nie chciała, to pewnie by jeszcze zrobił awanturę.
                  >
                  > Każdy ma prawo myśleć inaczej, Żiżi.
                  • piataziuta Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 13:09
                    >powtarzam enty raz - nie wymagam, aby >autorka myślała, jak ja. ZASTANAWIAM się nad >tym, jak druga storna odbiera potrzebę >okazywania pomocy, gdy tego nie ma i gdy nie >chodzi o pomoc, a o romantyzm. I być może >słusznie autorka zastanawia się, czy nie >księżniczkuje, bo niech autorka się zastanowi, >czy ona też spełnia romantyczne oczekiwania >partnera. Wymiana

                    Nie wiem skąd się wzięło to rozdzielenie na pomoc/romantyzm.
                    Wiadomo, że nie o pomoc chodzi, tak jak pomaga się niesprawnej babci, bo dziewczyna jest sprawna i napewno potrafi obsłużyć telefon i zadzwonić po taksówkę.
                    Po prostu ma takie oczekiwanie, a on nie ma ochoty tego oczekiwania spełnić.
                    Dlaczego - nie wiadomo.

                    Z mojego doświadczenia wynika, że faceci sami z siebie się do takich rzeczy rwą, jeżeli są wystarczająco zaangażowani w relację. Na początku dlatego, żeby zaimponować, a potem ze zwykłej troski i potrzeby opiekowania się.
                    Dopiero od niedawna, gdy facet mówi, że po mnie przyjedzie, odpowiadam "daj spokój, odpocznij, wypij piwo, wrócę taksą".
                    Wcześniej podejrzewałabym, jak autorka wątku, że facet ma mnie w dupie, gdyby nie zaproponował, że mnie odbierze wieczorem z dworca.

                    Ps. Napisałaś tylko do sabat, że rozumiesz potrzebę romantyzmu i Cię nie dziwi. Do mnie wcześniej dwukrotnie pisałaś, że NIE rozumiesz dlaczego ktoś miałby oczekiwać podwożenia, bo to bez sensu. Stąd moje posty.
                    • znana.jako.ggigus Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 13:35
                      no właśnie skoro on nie chce tego robić, to się zastanawiam dlaczego, czy nie widzi w tym romantyzmu, a widzi fochy. Tylko fochy albo aż fochy.
                      Sam gest rozumiem, nie jestem nieczułym potworem i każdy lubi, żeby go pogłaskać, wyjść na dworzec i odwieźć, ale nie każdy być lubi wyrywany z domowych pieleszy, ze zmęczenia, aby spełniać czyjeś głaski. Ale z kolei są ludzie, tego oczekujący - że to cały świat ukocha, pogłaszcze, odbierze.
                      Znam wiele takich kobiet, tak wychowanych przez rodziców, odbierających po imprezach, a potem te koleżanki niczym dostojne puchary przechodziły pod opiekę chłopaka. Teraz niektóre z nich nie potrafią sobie podłączyć drukarki, bo przecież Misiu to zawsze robił!
                      I dlatego pisałam - niech autorka postu się zastanowi, co ona daje, bo być może jest jedną z tych miłych księżniczek, oczekujących uwielbienia. Albo nie nie jest, ale lubi takie numery od czasu do czasu, ale jej facet nie rozumie tego. Jak w tej historyjce o tym, aby partner wykonał coś miłego dla żony.
                      Nie narzucam nikomu niczego. Chłodno, w miarę obiektywnie zastanawiam się, jakim egoistą trzeba być, aby kazać tańczyć wokół siebie innym, zmęczonym dniem albo chcącym pracować ludziom. Bo z opisu wynikało, że partner miał powody do odmowy gestu romantyczno-czułego. Tak ja to odbieram. Gdyby napisała, że nie chce mu się przerywać oglądania Tańca z gwiazdami, to co innego. albo że nie chce mu się przerywać lektury ztw. artykułów na Pudelku.


                      piataziuta napisała:

                      > >powtarzam enty raz - nie wymagam, aby >autorka myślała, jak ja. ZASTAN
                      > AWIAM się nad >tym, jak druga storna odbiera potrzebę >okazywania pomoc
                      > y, gdy tego nie ma i gdy nie >chodzi o pomoc, a o romantyzm. I być może 
                      > 2;słusznie autorka zastanawia się, czy nie >księżniczkuje, bo niech autorka
                      > się zastanowi, >czy ona też spełnia romantyczne oczekiwania >partnera.
                      > Wymiana
                      >
                      > Nie wiem skąd się wzięło to rozdzielenie na pomoc/romantyzm.
                      > Wiadomo, że nie o pomoc chodzi, tak jak pomaga się niesprawnej babci, bo dziewc
                      > zyna jest sprawna i napewno potrafi obsłużyć telefon i zadzwonić po taksówkę.
                      > Po prostu ma takie oczekiwanie, a on nie ma ochoty tego oczekiwania spełnić.
                      > Dlaczego - nie wiadomo.
                      >
                      > Z mojego doświadczenia wynika, że faceci sami z siebie się do takich rzeczy rwą
                      > , jeżeli są wystarczająco zaangażowani w relację. Na początku dlatego, żeby zai
                      > mponować, a potem ze zwykłej troski i potrzeby opiekowania się.
                      > Dopiero od niedawna, gdy facet mówi, że po mnie przyjedzie, odpowiadam "daj spo
                      > kój, odpocznij, wypij piwo, wrócę taksą".
                      > Wcześniej podejrzewałabym, jak autorka wątku, że facet ma mnie w dupie, gdyby
                      > nie zaproponował, że mnie odbierze wieczorem z dworca.
                      >
                      > Ps. Napisałaś tylko do sabat, że rozumiesz potrzebę romantyzmu i Cię nie dziwi.
                      > Do mnie wcześniej dwukrotnie pisałaś, że NIE rozumiesz dlaczego ktoś miałby oc
                      > zekiwać podwożenia, bo to bez sensu. Stąd moje posty.
                      • piataziuta Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 14:16
                        Popatrz, a mnie się wydaje, że skoro mu się nie chce podjechać - i zauważ, że ma to miejsce RAZ NA DWA MIESIĄCE - mimo że ona prosi, to tym bardziej nie będzie mu się chciało wielu innych rzeczy, które wyjdą na jaw dopiero, jak zamieszkają ze sobą.
                        Ciekawe która z nas jest bliżej prawdy.
                        Można by obstawiać zakłady, wysłałabyś mi te niemieckie czipsy jak bym wygrała :p:p:p
                        • znana.jako.ggigus Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 15:27
                          nie ma co się zakładać, jestem Twojego zdania. I dlatego uważam że warto pomyśleć, dlaczego on tak reaguje i czy ma prawo. Czy ma prawo czuć się niedopieszczonym księciem, hodowcą księżniczki.
                          bo może rzeczywiście raz na dwa miesiące powinien ruszyć, ale może przez te dwa miesiące spełnia wiele innych życzeń, może jest przepracowany, może nie lubi jeździć samochodem, nie lubi jeździć wieczorem, może jego wszelkie opiekuńcze instynkta realizuje inaczej. Setki pytań w brzuch, ja nie wiem.

                          Ale czipsy rozmarynowe, teraz innej marki, w każdej chwili wysyłam. Teraz wysyłam np rewelacyjny przecier pomidorowy do Polski.

                          piataziuta napisała:

                          > Popatrz, a mnie się wydaje, że skoro mu się nie chce podjechać - i zauważ, że m
                          > a to miejsce RAZ NA DWA MIESIĄCE - mimo że ona prosi, to tym bardziej nie będzi
                          > e mu się chciało wielu innych rzeczy, które wyjdą na jaw dopiero, jak zamieszka
                          > ją ze sobą.
                          > Ciekawe która z nas jest bliżej prawdy.
                          > Można by obstawiać zakłady, wysłałabyś mi te niemieckie czipsy jak bym wygrała
                          > :p:p:p
                    • strofakota Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 19:09
                      piataziuta napisala "Po prostu ma takie oczekiwanie, a on nie ma ochoty tego oczekiwania spełnić.
                      Dlaczego - nie wiadomo."

                      widzisz, mezczyzni tez bywaja zmeczeni i po calym dniu chca po prostu odpoczac w domu, w fotelu, wszystko jedno byle nie musiec wychodzic z domu. Ja osobiscie nie dzwonilabym z prosba o podwiezienie, albo zastanowilabym sie kilka razy zanim bym to zrobila, moze w jakies bardzo ciezkiej sytuacji bym to zrobila ale nie na codzien, zeby po prostu uszanowac wieczorny odpoczynek. Jako kobieta tez mozesz czasami okazac, ze zalezy ci na tym zeby twoj facet lepiej sie czul i nie musial poznym wieczorem, zmeczony ubierac sie i jechac zeby odwiezc cie do domu.
                      • piataziuta Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 20:28
                        Pewnie, że tak - wszyscy bywają czasami zmęczeni, ale mimo to często robią rzeczy dla swoich bliskich, na które nie zawsze mają ochotę.
                        Ja osobiście nie dzwonię też po podwożenie, ale mam pewność, że jak tylko mrugnę okiem, to mój facet po mnie przyjedzie bez cienia skrzywienia na twarzy. I jeszcze, na moją prośbę, podwiezie pod dom koleżanki z którymi spędzałam wieczór.
                        Wiesz dlaczego?
                        Bo mój facet jest dla mnie, tak samo jak ja jestem dla niego, nawet gdy mi się nie chce.
                        • znana.jako.ggigus Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 13.03.18, 11:37
                          ano - Bo mój facet jest dla mnie, tak samo jak ja jestem dla niego, nawet gdy mi się
                          > nie chce.
                          może nie jesteś księżniczką. Wtedy łatwiej wstać, nawet klnąwszy i przywieźć, ugotować, pozamaitać, przelecieć czy co tam jeszcze.

                          piataziuta napisała:

                          > Pewnie, że tak - wszyscy bywają czasami zmęczeni, ale mimo to często robią rzec
                          > zy dla swoich bliskich, na które nie zawsze mają ochotę.
                          > Ja osobiście nie dzwonię też po podwożenie, ale mam pewność, że jak tylko mrugn
                          > ę okiem, to mój facet po mnie przyjedzie bez cienia skrzywienia na twarzy. I j
                          > eszcze, na moją prośbę, podwiezie pod dom koleżanki z którymi spędzałam wieczór
                          > .
                          > Wiesz dlaczego?
                          > Bo mój facet jest dla mnie, tak samo jak ja jestem dla niego, nawet gdy mi się
                          > nie chce.
                • znana.jako.ggigus Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 13.03.18, 12:01
                  Ps przeoczyłam, że pisałaś o ojcu. Mój ojciec też nie reagował na każdą prośbę o podwiezienie mnie - sypnij się demokratycznie, ergo autobusiskiem. Pamiętam na półmetku licealnym rzuciłam w chwili słanbści umysłu, że wychowawczyni mówiła, aby rodzice odebrali nas koło 23.
                  Moi rodzice jako jedyni czekali pod budynkiem, bo nikt inny z klasy tego rodzicom nie mówił (i słusznie) i dodam, że impreza półmetkowa odbywała się w mojej dzielnicy, więc luz zupełny. Ale odprawieni z kwitkiem, pojechali grzecznie, nie pyszcząc do domu. Tylko się ojciec potem latami ze mnie nabijał, że powinnam bardziej uważać, jakie słowa grona pegagog. przekazuję.
                  Ale to właśnie ojciec tym sypinj się demokratycznie nauczył mnie odróżniać sytuacje niebezpieczne (a wychowałam się w mieście dzielnie konkurującym z Katowicami o najsilniej rozwiniętą przestępczość) a sytuacje, keidy możesz dać sobie radę sama, nie angażując innych, tak jak sama nie chcesz być angażowana do czyichś tam wyimaginowanych niebezpieczeństw.
                  Wszystko kwestią kontekstu, wszystko kwestią kontekstu mojego zachowania wobec kogoś.
                  I to by było na tyle.



                  piataziuta napisała:

                  > >oczywiście potrzebowałaby,'m, bo to jest >wygodne. Ale nie rozumiem an
                  > gażowania >kogoś, gdy ma się tramwaj. Tak zostałam >wychowana, że czas
                  > innych ludzi to rzecz >cenna i należy go szanować i w takim wypadku >pr
                  > osić o pomoc, gdy jest to niezbedne. A w >innym wypadku gdy mogę wrócić sam
                  > a i sieć >tramwajowa jest gęsta, po prostu nie >angażować innych
                  >
                  > No to jak byś potrzebowała, bo to jest wygodne, to ja bym przyjechała po Ciebie
                  > , gdybym była z Tobą związku. Bo to naprawdę żaden problem wskoczyć w samochód
                  > i podjechać - zwłaszcza jeśli mogłabym tym sprawić, że byłoby Ci wygodniej.
                  > Mój ojciec też by Cię podwiózł i to obligatoryjnie-ze względów bezpieczeństwa.
                  > Jakbyś nie chciała, to pewnie by jeszcze zrobił awanturę.
                  >
                  > Każdy ma prawo myśleć inaczej, Żiżi.
            • piataziuta Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 11:03
              >ale autorka postu nie piszer, co jest jej rolą w tej >wymianie

              Nie pisze, bo nie musi.
              To nie jest proces sądowy, podczas którego musimy zebrać wszystkie informacje, żeby sprawiedliwie skazać oskarżoną. ;p
              • znana.jako.ggigus Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 12:09
                ale nie zastanawia się nawet nad tym, że ona chce romantycznie być odebrana, a nie wie, cze3go chiałby jej partner. A jedno jest pewne - partner nie chce być romantycznym szoferem i tu jest problem. Bo jeśli ktoś nie chce zrobić tego, na czym mi zależy, to coś tu nie gra. więc ja TYLKO podsyłam tropy do sytuacji, gdzie by może coś nie gra.

                piataziuta napisała:

                > >ale autorka postu nie piszer, co jest jej rolą w tej >wymianie
                >
                > Nie pisze, bo nie musi.
                > To nie jest proces sądowy, podczas którego musimy zebrać wszystkie informacje,
                > żeby sprawiedliwie skazać oskarżoną. ;p
        • lwicawpuszczy Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 19:16
          Nie podwożę go, bo jestem kobietą. Nie odprowadzam go też do domu ani nie kupuję mu kwiatów. Za to on mi dziecka nie urodzi.
          Ja nie angażuję innych ludzi, tylko mężczyznę, który mnie kocha.
          Ciekawe, że mężczyźni w tym wątku piszą, że powinien po mnie przyjeżdżać, a kobiety (nie wszystkie), że nie. Jasne, nie oczekujcie niczego od faceta, byle tylko był.
          • adriana_ada Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 20:06
            O matko i corko, bo podwozenie mezczyzny to dowod braku kobiecosci, babo, Ty jestes takim antykiem, ze mentalnie chyba zyjesz 100 lat temu. Kwiatow co prawda nie kupowalam, sama tez nie lubie kwiatow cietych, wiec nie chcialam, zeby mi kupowal. Ale zawsze lubil dostac jakis kosmetyk czy cos slodkiego, ja tez. Nie wiem, musicie byc jakas pradawna, antyczna para, ktorej wpolczesne pokolenie zwyczajnie nie rozumie i nie musi rozumiec.
          • konwalia55 Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 21:09
            Myslisz, ze zwiazek dwojga ludzi opiera sie na wzajemnych oczekiwaniach?
            I watpie, aby ktorakolwek tutaj kobieta na forum miala podejscie typu "byle tylko byl".
            No bez przesady :-)

            ps. Co zlego jest w podwozeniu swojego partnera? Podwozilam i to nie raz i partnera i kolegow, a nawet prezesa Wielkiej Firmy, a jestem kobieta na 100% :P
    • sabat3 Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 12:24
      Chyba nie jest to wielkie poswiecenie z jego strony. Szczegolnie, ze kazda okazja by byc blisko ukochanej, to kolejna okazja by... hmm... "byc blisko" ;)
      Nie musi skonczyc sie na samym odwiezieniu :D
      • gyubal_wahazar Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 12:36
        +1. Heh, czy my tu czasem, w obliczu tak do bólu samodzielnych dziewczyn, nie wychodzimy obaj na ciężkich frajerów ?

        PS Cześć Sabat :)
        • lwicawpuszczy Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 13:07
          Wychodzicie na dżentelmenów albo ewentualnie normalnych facetów, którzy chcą czasem coś zrobić dla swoich dziewczyn.
          • gyubal_wahazar Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 13:20
            Niech Ci Bozia w dzieciach za dobre słowo, ale nie podpuszczaj Sabata, bo jako legenda innego męsko-damskiego foruma, mógłby się z tego doktoryzować ;)

            A poza tym, to jest jeszcze dość prosta sytuacja, ale często staje się w obliczu naprawdę poważnego dylematu, gdzie musisz dokonać wyboru, czy wyjść na tłuka czy frajera. I nie ma nic pośrodku
          • piataziuta Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 18:46
            ależ kochanie, o ile nie jesteś trollującym prawicowym mężczyzną, który właśnie chce udowodnić, że równouprawnienie nie istnieje, to nie oczekujesz nic złego
            nie ma nic złego w oczekiwaniu, że ukochana osoba podwiezie cię do domu
            nawet jeśli jesteś dobrze zbudowaną, mistrzynią sztuk walki - wtedy też możesz oczekiwać, że po męczącej podróży pociągiem, partner oszczędzi ci pie...nia się komunikacją miejską
            od tego oczekujemy od ukochanych - że będą ułatwiali i uprzyjemniali nam życie, i wzajemnie oczywiście
            • lwicawpuszczy Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 19:22
              piataziuta napisała:

              > ależ kochanie, o ile nie jesteś trollującym prawicowym mężczyzną, który właśni
              > e chce udowodnić, że równouprawnienie nie istnieje, to nie oczekujesz nic złego
              > nie ma nic złego w oczekiwaniu, że ukochana osoba podwiezie cię do domu
              > nawet jeśli jesteś dobrze zbudowaną, mistrzynią sztuk walki - wtedy też możesz
              > oczekiwać, że po męczącej podróży pociągiem, partner oszczędzi ci pie...nia się
              > komunikacją miejską

              No właśnie. Kurczę, jestem jednak przyzwyczajona do innych zachować - chyba nie zapomnę mojego chłopaka ze studiów, z którym zerwałam w mieście, a on i tak odwiózł mnie autobusem do domu i potem autobusem pojechał do siebie... (Wróciłam do niego potem, oczywiście)

              > od tego oczekujemy od ukochanych - że będą ułatwiali i uprzyjemniali nam życie,
              > i wzajemnie oczywiście
              • piataziuta Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 11:16
                A ten twój chłopak to tylko tego podwożenia unika jak ognia, czy innych rzeczy które miałby dla ciebie zrobić też?
                • lwicawpuszczy Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 16:09
                  Podwożenia, pojechania ze mną do sklepów, wyjścia ze mną z psem wieczorem (to ostatnie robi, ale bardzo nie lubi) - czyli wszystkiego, co wiąże się z przymusowym wyjściem z domu w godzinach późnopopołudniowych lub wieczornych. Inne rzeczy, o które go poproszę, robi.
                  Bardzo fajnie mi się czytało Twoją dyskusję z znana.jako.ggigus i dziękuję Ci za zrozumienie. Chodzi właśnie o to, że chyba miażdżąca większość mężczyzn w naszym kręgu kulturowym odprowadza albo odwozi kobiety do domów, bo się starają dobrze wypaść albo realnie troszczą o kobietę. I jak mój tego nie chce robić, to się czuję, jakby miał mnie w dupie (dokładnie jak napisałaś). Tzn. jak gdzieś jedziemy razem, to mnie odwozi oczywiście do domu (co nie jest wielkim wyczynem, skoro mieszkamy blisko siebie), ale już w takich sytuacjach, że miałby specjalnie po mnie pojechać, to tego nie robi (a takie sytuacje zdarzają się rzadko, więc mógłby się szarpnąć). Ja wiem, że on za to zrobi mi śniadanie, ale dla mnie to nie jest to samo, bo przywiezienie to nie jest zwykły gest romantyzmu, ale też zadbanie o czyjeś bezpieczeństwo. No chyba że faktycznie można uznać, że on dba o moje bezpieczeństwo radząc mi, żebym wzięła taksówkę. Tylko to jakiś wyjątkowo kulawy sposób dbania.
                  • miau.weglowy Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 16:48
                    no ale czy wy sie w ogole komunikujecie wczesniej w takich sprawach? jade tam i tam, bede pozno wieczorem, czy moglbys po mnie przyjechac? albo moze w takiej sytuacji sam by zaproponowal?
                    • lwicawpuszczy Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 18:18
                      No szczerze mówiąc zwykle są sytuacje spontaniczne. Kiedyś go zapytałam wcześniej o te sklepy, to wymawiał sie praca i tym, że nienawidzi chodzić po sklepach. Innym razem przyjechał po mnie jak go spontanicznie poprosiłam, ale widać było, że bardzo mu sie nie chce. Ale zwykle są to spontany i zwykle on odmawia tłumacząc się zmęczeniem albo pracą (chociaż jak ja kończe pracę wieczorem to raczej jestem bardziej zmęczona, skoro on skończył wcześniej). Może faktycznie następnym razem zapytam go wcześniej, ale ostatnio już się z góry nastawiam na to, że on odmówi, i mi sie odechciewa pytac, a potem mam poczucie, że w ogóle nie mogę na niego liczyć.
                      • adriana_ada Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 18:26
                        Powiedz lepiej, ze zalozylas kolejny watek tylko i wylacznie po to, zeby propagowac jakas tam sraroswiecka wizje zwiazku, gdzie mowia popularnie, ze "mezczyzna jest glowa, a kobieta szyja". Pewnie tkwisz w zwiazku, gdzie masz wpojpone do glowy, ze kobieta i samochod to dwie wykluczajace sie sprawy, a twojemu lubemu kobieta za kierownica uwlacza meskosci. Zejdz na ziemie, takie zwiazki to przeszlosc, nikt normalny w XXI wieku nie chce tkwic w takich ukladach, a podnoszenie swojej meskosci za kolkiem dowodzi tylko tego jaki koles jest smieszny i zalosny. No po prostu bije az z twojego watku wolanieKobieto, zaloz burke"
                      • gyubal_wahazar Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 21:12
                        No co do latania po sklepach, to już nie przejdzie mi przez gardło, że powinien, bo radość z tej formy spędzania czasu, jest dla mnie zbliżona do wizyty u dentysty.
                        • piataziuta Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 21:18
                          Ja tam nie wiem jak z kimkolwiek można łazić po sklepach.
                          Jeśli idzie ze mną mój facet, zamiast oglądać szmaty, oglądam się na niego, czy się zbytnio nie męczy.
                          Z koleżanką natomiast trzeba łazić po setkach nieinteresujących mnie sklepów i ciągle uciekać się do dyplomatycznych odpowiedzi, gdy ta wygrzebie jakiś syf, uśmiecha się do niego i pyta, czy ładne.
                          Lepiej to robić w odosobnieniu.
                          Bach bach i są zakupy.
                          Albo nie ma.
                          • gyubal_wahazar Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 21:22
                            Godne to i sprawiedliwe. Gimme 5 !

                            PS Cześć Ziuta :)
                          • znana.jako.ggigus Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 13.03.18, 11:41
                            ja też nie. Sama mogę stać godzinę przy szminkach i nie wybrać nic, jak ostatnio. Co prawda sporo czasu zajęło mi wysyłanie selfich do kumpel z pytaniem, która szminka. A czułam, że w zasadzie żadna.
                            Sama mogę przelecieć jak torpeda przez wielki dom towarowy, twierdząc, że tam nic nie ma albo stać godzinę i dumać. Samemu człowiek może wszystko i to jest piękne.

                            piataziuta napisała:

                            > Ja tam nie wiem jak z kimkolwiek można łazić po sklepach.
                            > Jeśli idzie ze mną mój facet, zamiast oglądać szmaty, oglądam się na niego, czy
                            > się zbytnio nie męczy.
                            > Z koleżanką natomiast trzeba łazić po setkach nieinteresujących mnie sklepów i
                            > ciągle uciekać się do dyplomatycznych odpowiedzi, gdy ta wygrzebie jakiś syf, u
                            > śmiecha się do niego i pyta, czy ładne.
                            > Lepiej to robić w odosobnieniu.
                            > Bach bach i są zakupy.
                            > Albo nie ma.
                  • piataziuta Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 12.03.18, 20:57
                    >Bardzo fajnie mi się czytało Twoją dyskusję z znana.jako.ggigus i dziękuję Ci za zrozumienie. Chodzi właśnie o >to, że chyba miażdżąca większość mężczyzn w naszym kręgu kulturowym odprowadza albo odwozi kobiety do >domów, bo się starają dobrze wypaść albo realnie troszczą o kobietę. I jak mój tego nie chce robić, to się czuję, >jakby miał mnie w dupie (dokładnie jak napisałaś). Tzn. jak gdzieś jedziemy razem, to mnie odwozi oczywiście >do domu (co nie jest wielkim wyczynem, skoro mieszkamy blisko siebie), ale już w takich sytuacjach, że miałby >specjalnie po mnie pojechać, to tego nie robi (a takie sytuacje zdarzają się rzadko, więc mógłby się szarpnąć).

                    Cieszę się, że mogłyśmy być w jakiś sposób pomocne.
                    Nie oglądaj się na większość - to daje tylko złudne poczucie, że tam gdzie jest więcej głosów, jest "prawda". Tak naprawdę nie znajdziesz tam zbyt wiele wartościowych treści. Lepiej szukaj odpowiedzi rozsądnych, skłaniających do myślenia i rozwijających cię.
                    To o co zapytała cię żiżi, jest bardzo ważne w twoim temacie: czy robisz coś dla swojego faceta, poświęcasz się czasem, mimo, że nie masz wielkiej ochoty? Czy wybrałaś rolę muzy, która oczekuje i żąda, podczas gdy sama leży, pachnie i co najwyżej pozwala się podziwiać?
                    Nie musisz się tu spowiadać, odpowiedz sobie sama.

                    Jeśli bliżej ci do opcji pierwszej (nie tylko chcesz brać, ale i sama dajesz), jest duża szansa, że twój facet nie jest wartościowym kandydatem do spędzania z nim życia. Nie chce mu się podjechać raz na dwa miesiące - nie będzie mu się chciało jeszcze wieeeeeelu innych, dużo bardziej nieprzyjemnych rzeczy. Aczkolwiek, warto zapytać go o zdanie, zanim się mu wystawi osąd ;P.

                    Ale jeżeli w opcji drugiej (księżniczka) jest cień prawdy, nie dziw się, że facet nie ma ochoty na coś. Abstrahując od nieopłacalności strategii "na księżniczkę" (uroda szybko mija, związek budowany na piękności osobniczki i podziwu dla tej urody ze strony osobnika, mija jeszcze szybciej) mamy XXI wiek i część ludzi zdaje sobie z tego sprawę. Jest więc szansa, ze twój facet jest w tej grupie i po prostu bojkotuje twoje archaiczne zapędy.
                    • znana.jako.ggigus Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 13.03.18, 11:39
                      Ziuta, kocham Cię za takie mądre posty.
                      Bardzo przyjemnie się to czyta.


                      piataziuta napisała:

                      > >Bardzo fajnie mi się czytało Twoją dyskusję z znana.jako.ggigus i dziękuję
                      > Ci za zrozumienie. Chodzi właśnie o >to, że chyba miażdżąca większość mężc
                      > zyzn w naszym kręgu kulturowym odprowadza albo odwozi kobiety do >domów, bo
                      > się starają dobrze wypaść albo realnie troszczą o kobietę. I jak mój tego nie
                      > chce robić, to się czuję, >jakby miał mnie w dupie (dokładnie jak napisałaś
                      > ). Tzn. jak gdzieś jedziemy razem, to mnie odwozi oczywiście >do domu (co n
                      > ie jest wielkim wyczynem, skoro mieszkamy blisko siebie), ale już w takich sytu
                      > acjach, że miałby >specjalnie po mnie pojechać, to tego nie robi (a takie s
                      > ytuacje zdarzają się rzadko, więc mógłby się szarpnąć).
                      >
                      > Cieszę się, że mogłyśmy być w jakiś sposób pomocne.
                      > Nie oglądaj się na większość - to daje tylko złudne poczucie, że tam gdzie jest
                      > więcej głosów, jest "prawda". Tak naprawdę nie znajdziesz tam zbyt wiele warto
                      > ściowych treści. Lepiej szukaj odpowiedzi rozsądnych, skłaniających do myślenia
                      > i rozwijających cię.
                      > To o co zapytała cię żiżi, jest bardzo ważne w twoim temacie: czy robisz coś dl
                      > a swojego faceta, poświęcasz się czasem, mimo, że nie masz wielkiej ochoty? Czy
                      > wybrałaś rolę muzy, która oczekuje i żąda, podczas gdy sama leży, pachnie i co
                      > najwyżej pozwala się podziwiać?
                      > Nie musisz się tu spowiadać, odpowiedz sobie sama.
                      >
                      > Jeśli bliżej ci do opcji pierwszej (nie tylko chcesz brać, ale i sama dajesz),
                      > jest duża szansa, że twój facet nie jest wartościowym kandydatem do spędzania z
                      > nim życia. Nie chce mu się podjechać raz na dwa miesiące - nie będzie mu się c
                      > hciało jeszcze wieeeeeelu innych, dużo bardziej nieprzyjemnych rzeczy. Aczkolwi
                      > ek, warto zapytać go o zdanie, zanim się mu wystawi osąd ;P.
                      >
                      > Ale jeżeli w opcji drugiej (księżniczka) jest cień prawdy, nie dziw się, że fac
                      > et nie ma ochoty na coś. Abstrahując od nieopłacalności strategii "na księżnicz
                      > kę" (uroda szybko mija, związek budowany na piękności osobniczki i podziwu dla
                      > tej urody ze strony osobnika, mija jeszcze szybciej) mamy XXI wiek i część ludz
                      > i zdaje sobie z tego sprawę. Jest więc szansa, ze twój facet jest w tej grupie
                      > i po prostu bojkotuje twoje archaiczne zapędy.
    • konwalia55 Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 19:30
      Moge sobie tylko wyobrazic, ze jest Ci przykro. Nie uwazam, ze ksiezniczkujesz, ale tez nie uwazam, ze Twoj chlopak o Ciebie nie dba (o tym to raczej decyduje milion innych codziennych sytuacji). Chociaz nie rozumiem, dlaczego az tak trudno mu sie zebrac, by odebrac Cie z tej pracy czy dworca. Moze to taki "leniwiec", ktory po 20tej nie lubi sie ruszac z cieplego domku?

      Moze wszystko sie zmieni, gdy razem zamieszkacie. I poczujesz sie w pelni szczesliwa :)

      • gyubal_wahazar Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 19:40
        > Moze wszystko sie zmieni, gdy razem zamieszkacie

        Po mojemu, jeśli już, to tylko na gorsze. Dlatego dobrze robią, że nie palą się do wspólnego zamieszkania, tym bardziej że i tak mają do siebie blisko
        • konwalia55 Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 19:52
          Dlatego dobrze robią, że nie palą się do wspólnego zamieszkania

          Ale nie wiemy, czy sie nie pala. Chyba nic o tym nie bylo?...

          Poza tym zawsze jestem optymistka, mysle, ze wszystko sie pouklada i beda razem zyli dlugo i szczesliwe :)
          • stokrotka_a Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 19:59
            konwalia55 napisała:

            > Poza tym zawsze jestem optymistka, mysle, ze wszystko sie pouklada i beda razem
            > zyli dlugo i szczesliwe :)

            Tak, tak, za siedmioma górami, za siedmioma rzekami... :-)
            • konwalia55 Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 20:06
              No co, cuda sie przeciez zdarzaja ;-)
              • stokrotka_a Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 20:15
                konwalia55 napisała:

                > No co, cuda sie przeciez zdarzaja ;-)

                Tak, w świecie iluzji stworzonym przez KRK. :-)
          • gyubal_wahazar Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 20:04
            No było, że są ze sobą 1.5 roku, a potem, że mieszkają osobno. Stąd moja brawurowa konkluzja
            • konwalia55 Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 20:09
              W ksiazce Dzieci z Bullerbyn rowniez wszyscy mieszkali po sasiedzku, przyjazn trwala dlugimi latami i byla cudownie ciepla i miekka.

              Tak wiec - wciaz wierze, ze ta historia dobrze sie zakonczy ;-)
              • stokrotka_a Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 20:12
                konwalia55 napisała:

                > W ksiazce Dzieci z Bullerbyn rowniez wszyscy mieszkali po sasiedzku, przyjazn t
                > rwala dlugimi latami i byla cudownie ciepla i miekka.

                Papier wszystko przyjmie. hahahaha
                • konwalia55 Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 20:18
                  Probuje pocieszyc Autorke watku, no nie badz taka ;-)
                  • stokrotka_a Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 20:22
                    konwalia55 napisała:

                    > Probuje pocieszyc Autorke watku, no nie badz taka ;-)

                    Błąd! Lepiej sprowadzić ją na ziemię, żeby nie popełniała w przyszłości starych błędów. :-)
      • stokrotka_a Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 20:01
        konwalia55 napisała:

        > Moze wszystko sie zmieni, gdy razem zamieszkacie. I poczujesz sie w pelni szcze
        > sliwa :)

        Na pewno - po ślubie on się odmieni! hehehehe
        • konwalia55 Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 20:11
          To moze na wszelki wypadek niech nie biora slubu :D

          • stokrotka_a Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 20:14
            konwalia55 napisała:

            > To moze na wszelki wypadek niech nie biora slubu :D

            Bez znaczenia - ślub nie jest konieczny, żeby schrzanić sobie nawzajem życie.
            • konwalia55 Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 20:18
              To akurat prawda. Niestety.
        • koszmarna.baba Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 16.03.18, 19:22
          Na pewno - po ślubie on się odmieni! hehehehe

          To oczywiste, że się zmieni tylko nie wiadomo w co? Może to być lew ale może też być żaba. :)
    • mariuszg2 Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 19:38
      a propos tramwaju...dziś byłem świadkiem rozmowy mamuśki z córcią:"mamo! ja wiem kim chcę być.chcę być księżniczką".
      Ziuta miała kiedyś taki wątek... syndrom księżniczki upośledza kobiety od maleńkości.
      jestem pewien, że ten niby twój facet nie wie, że jestescie razem, a nawet jesli coś podejrzewa to z pewnością zszedłby na zawał jakby wiedział, że trwa to 1,5 roku... dowodzą tego jego zachowania..nawet jak się bzykaliście to był tylko seks i z pewnością w międzyczasie bzykał tuzin innych pretendentek do tronu włacznie z zamorskimi krainami i krolestwami licząc o ile pańcio nie jest antysemita lub rasitą.
      Poza tym wątpię, żebyś się interesowała kolezką jakby był bezrobotnym...co osobiście poczyłem dziś w tymże tramawaju lini nomen omen 13... na co matka do córci:" a nie możesz zostac np treserem lwów w cyrku?"
      Ale ja nie o tym chciałem...
      ale założe odrębny wątek o tem
      • gyubal_wahazar Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 19:51
        Mario, nie zwlekając błagam rzuć Waćpan trochę więcej światła, na ten frapujący kawałek,
        w kontekście nie podwożenia Autorki przez romea, bo mimo rozpaczliwych wysiłków, jakoś nie umiem go dostrzec ;)

        'Poza tym wątpię, żebyś się interesowała kolezką jakby był bezrobotnym...co osobiście poczyłem dziś w tymże tramawaju lini nomen omen 13'
        • kalllka Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 19:57
          Mario jest chwilowo niedysponowan.
          podusia mu się nie uklada.
          PS
          Niech Gruby wąchal spróbuje jutro zadzwonić pod wezwaniem św.jacka, jak zwykle oczywiście..
          • adoptowany Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 21:05
            niestety, w malzenstwie pewne numery nie przejdą,zreszta zwyczajnie nie wypada, a wolnym,luznym związku,coz jest znacznie latwiej przykryc własne wygodnictwo (tu mam na myśli pana) lub egoizm,sam dla mojej Ewki jestem dyspozycyjny zawsze na kazde zawolanie i na każdy jej gwizdek.
            • adriana_ada Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 22:02
              Adoptowany, w Twoim malzenstwie zapomniales dodac pewne numery nie przejda, czy tez nie wypada. Nie kazde malzenstwo musi wygladac tak jak Twoje i Twojej Ewki, to tylko tak na marginesie. Malzenstwa roznia sie od siebie, tak samo jak i ludzie roznia sie, nie nalezy wrzucac do jednego worka pod szablon bo u adoptowanego w malzenstwie. Co dwoje ludzi, to ich indywidualna wizja zwiazku, niezaleznie czy podoba Ci sie to, czy tez nie.
              Apropos wygodnictwa, kazdy ma wlasna jego wizje, to co dla ciebie jest wygodnictwem, dla kogos innego moze byc norma i ktos inny moze lubic byc wozony samochodem przez kobiete i nie cierpi na tym jego meskosc.
          • adriana_ada Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 11.03.18, 23:19
            Pod wezwaniem Sw. Jacka najlepiej, podobnie jak i pod latarnia najciemniej, tam pod wezwaniem nawet panie bez zebow potrafia gryzc krakersy;)
    • adriana_ada Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 14.03.18, 21:41
      Jak to takie wiesci o "ksiezniczkowaniu" rozchodza sie szybko i wszedzie, nawet docieraja na Bliski Wschod, jaki swiat jest maly, a to tylko forum:)
      Juz wszedzie protestuja, nawet tam;)
      www.ntd.tv/2018/02/09/woman-waves-hijab-in-protest-while-hanging-out-of-moving-cars-window-in-tehran/
    • damajah Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 16.03.18, 19:54
      No nie wiem, na mój gust nie księżniczkujesz. Mój mąż po mnie przyjedzie zawsze i wszędzie a jak się "o mnie starał" to potrafił zawieźć mnie 100 km w zimie do domu tylko po to żeby się ze mną pożegnać pod drzwiami i wrócić (nie znał jeszcze moich rodziców i nie chciał wchodzić o późnej porze) :D
      • piataziuta Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 16.03.18, 21:36
        o to to
    • firlefanz Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 16.03.18, 23:02
      akurat zawiezienie z/na dworzec, lotnisko, po spotkaniu gdy jest późno itp. to jest BARDZO CZĘSTA przysługa ze strony bliskich - rodziny, przyjaciół itp.
      Zresztą, bliscy przyjaciele, rodzina sami proponują że odwiozą osobę, która nie ma auta, np. gdy pora jest już późna, nawet gdy trochę drogi muszą nadłożyć.

      Dlatego uważam, że nie księżniczkujesz, jeśli to jest sytuacja raz na kilka tygodni. Argument weź taksówkę do mnie nie trafia, bo taksówki są drogie.

      Komunikacja dobrze działa w moim mieście, chciałabym po prostu, żeby on czasem pokazał, że mu zależy na moim bezpieczeństwie.

      jedynie tego podejścia nie rozumiem - o podwiezienie się prosi dlatego, że chcemy by ktoś nas podwiózł, a nie żeby cokolwiek "pokazał" - ja proszę o odbiór z dworca/lotniska gdy np. nie ma dobrego połączenia i bym bardzo długo musiała czekać na autobus/tramwaj, albo gdy mam bardzo ciężki bagaż. Jednak gdybym się domyślała, że ktoś prosi mnie o pomoc "dla zasady", a nie dlatego, że jej rzeczywiście potrzebuję to bym się wkurzała i powodowałoby to we mnie bunt.
      • piataziuta Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 16.03.18, 23:12
        >akurat zawiezienie z/na dworzec, lotnisko, po spotkaniu gdy jest późno itp. to jest BARDZO CZĘSTA przysługa ze strony >bliskich - rodziny, przyjaciół itp.
        >Zresztą, bliscy przyjaciele, rodzina sami proponują że odwiozą osobę, która nie ma auta, np. gdy pora jest już późna, >nawet gdy trochę drogi muszą nadłożyć.

        >Dlatego uważam, że nie księżniczkujesz, jeśli to jest sytuacja raz na kilka tygodni. Argument weź taksówkę do mnie nie >trafia, bo taksówki są drogie.

        Tu stworzyłaś zasadę.

        >Jednak gdybym się domyślała, że ktoś prosi mnie o pomoc "dla zasady", a nie dlatego, że jej rzeczywiście potrzebuję to >bym się wkurzała i powodowałoby to we mnie bunt.

        tu sobie zaprzeczasz
        • znana.jako.ggigus Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 19.03.18, 11:34
          Hehee, a widzisz. A jak o tym pisalam, to mowilas, ze oceniam i narzucam innym swoje zasady.


          piataziuta napisała:

          > >akurat zawiezienie z/na dworzec, lotnisko, po spotkaniu gdy jest późno itp
          > . to jest BARDZO CZĘSTA przysługa ze strony >bliskich - rodziny, przyjaciół
          > itp.
          > >Zresztą, bliscy przyjaciele, rodzina sami proponują że odwiozą osobę, któr
          > a nie ma auta, np. gdy pora jest już późna, >nawet gdy trochę drogi muszą n
          > adłożyć.
          >
          > >Dlatego uważam, że nie księżniczkujesz, jeśli to jest sytuacja raz na kilk
          > a tygodni. Argument weź taksówkę do mnie nie >trafia, bo taksówki są drogie
          > .
          >
          > Tu stworzyłaś zasadę.
          >
          > >Jednak gdybym się domyślała, że ktoś prosi mnie o pomoc "dla zasady", a ni
          > e dlatego, że jej rzeczywiście potrzebuję to >bym się wkurzała i powodowało
          > by to we mnie bunt.
          >
          > tu sobie zaprzeczasz
          • piataziuta Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 21.03.18, 12:13
            ?
            • znana.jako.ggigus Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 21.03.18, 12:19
              Wybacz, nie chce mi się cytować wszystkich Twoich postów, w których pisałaś, że ja narzucam moje poglądy, oceniam itepe. A ja tylko zadawałam pytania. Nieważne, za dużo postów do grzebania i cytowania.

              piataziuta napisała:

              > ?
              • piataziuta Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 21.03.18, 13:16
                nie musisz cytować, bo wiem co pisałam
                i tłumaczyłam potem dlaczego

                dziwi mnie tylko to zdanie:
                "Hehee, a widzisz. A jak o tym pisalam, to mowilas, ze oceniam i narzucam innym swoje zasady."
                pod postem w którym większość to cytat z firlefanza (czy jakkolwiek się tego nika odmienia)
                • znana.jako.ggigus Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 21.03.18, 13:30
                  bo do firlefanza napisalas to, o czym psialam - o sprzecznosci zasad, nalozonych przez sama firlefanz, jak i ja pisalam o sprzecznosciach miedzy rola bycia ksiezniczka, potrzeba bycia ksiezniczka i rekompensaty roli kiezniczki w innych dzieczinach, czyli wprost - czy ksiezniczka wymagajaca odwiezienia potrafi byc empatyczna partnerka czy tez tylko poszukuje darmowa taryfe na zawolanie.
                  Podobny ton odnalazalam u firlefanz i Twoja rekcje uznalam za sluszna. Ale nie omieszkalam sobie na mala zlosliwosc, za ktora przepraszam. Nie powinnam byla otwierac nowego, niepotrzebnego, opartego na niczym nieuzasadnionej uszczypliwosci, drzewka otwierac.



                  piataziuta napisała:

                  > nie musisz cytować, bo wiem co pisałam
                  > i tłumaczyłam potem dlaczego
                  >
                  > dziwi mnie tylko to zdanie:
                  > "Hehee, a widzisz. A jak o tym pisalam, to mowilas, ze oceniam i narzucam innym
                  > swoje zasady."
                  > pod postem w którym większość to cytat z firlefanza (czy jakkolwiek się tego ni
                  > ka odmienia)
        • firlefanz Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 21.03.18, 07:41
          ale gdzie tu jest sprzeczność??? :)

          • piataziuta Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 21.03.18, 12:11
            Gdybyś myślała, że ktoś prosi cię o pomoc DLA ZASADY, to byś się wkurzała. Ale gdy sama tworzysz ZASADĘ: "zawiezienie z/na dworzec, lotnisko, po spotkaniu gdy jest późno itp. to jest BARDZO CZĘSTA przysługa ze strony >bliskich - rodziny, przyjaciół itp.
            >Zresztą, bliscy przyjaciele, rodzina sami proponują że odwiozą osobę, która nie ma auta, np. gdy pora jest już późna, >nawet gdy trochę drogi muszą nadłożyć. ",
            to już jest wszystko w porządku.
            Po prostu napisz, że można oczekiwać pomocy dla zasady, ale tylko pod warunkiem, że zasada została stworzona przez ciebie.
            • firlefanz Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 21.03.18, 20:44
              może wyjaśnię o co mi chodzi z "dla zasady" - gdy na czymś tak naprawdę mi nie zależy (albo świetnie radzę sobie sama i nie potrzebuję pomocy), ale chcę żeby ktoś mi to dał/zrobił, bo ma pokazać miłość/zaangażowanie etc.

              Czyli jeśli autorka nie czuje się bezpiecznie wracając wieczorem komunikacją miejską albo trudno jej nieść ciężki bagaż do tramwaju to wtedy jej prośba nie jest "dla zasady".

              a o tym, ze to jest częsta pomoc pisałam tylko, żeby pokazać kontekst społeczny - że podwożenie to jest dość popularna przysługa, a nie extra wysiłek.
              • znana.jako.ggigus Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 21.03.18, 21:06
                rozumiem o czym piszesz - kiedy dla zasady i kiedy dla potrzeby, chocćby bezpieczeństwa.
                Z tego co pisze autorka, chodzi o jej samopoczucie i romantyczne tesknoty. Wiec nie ma mowy o zagrożeniu i dlatego zadałam słuszne pytanie - skoro autorka wymaga gestu dla okazania miłożci, to co robi ona, aby tę miłość okazać.

                firlefanz napisała:

                > może wyjaśnię o co mi chodzi z "dla zasady" - gdy na czymś tak naprawdę mi nie
                > zależy (albo świetnie radzę sobie sama i nie potrzebuję pomocy), ale chcę żeby
                > ktoś mi to dał/zrobił, bo ma pokazać miłość/zaangażowanie etc.
                >
                > Czyli jeśli autorka nie czuje się bezpiecznie wracając wieczorem komunikacją mi
                > ejską albo trudno jej nieść ciężki bagaż do tramwaju to wtedy jej prośba nie je
                > st "dla zasady".
                >
                > a o tym, ze to jest częsta pomoc pisałam tylko, żeby pokazać kontekst społeczny
                > - że podwożenie to jest dość popularna przysługa, a nie extra wysiłek.
    • longmanus1 Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 19.03.18, 10:56
      Zakładam że twoim problemem jest tylko jego "brak zaangażowania", w czasach kiedy obydwoje pracujecie i jak zakładam popierasz równouprawnienie. BTW, ciekawi mnie - kiedy ostatni raz wpadło ci do głowy zatroszczyć się o niego ?. Tak, z podanych danych, jesteś Princessą.
    • delfina77 Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 19.03.18, 12:17
      Wydaje mi się, że jeśli takie prośby faktycznie są sporadyczne to powinien się wykazać. Moi faceci bardziej się starali o mnie, mój obecny mąż też przyjeżdża, chociaż najczęściej jestem samodzielna i sama się wożę własnym autem. Wiem jednak, że gdy sytuacja będzie tego wymagała, przyjedzie
      • znana.jako.ggigus Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 19.03.18, 12:22
        Ale tu właśnie pytanie, czy sytuacja tego wymaga.

        delfina77 napisała:

        > Wydaje mi się, że jeśli takie prośby faktycznie są sporadyczne to powinien się
        > wykazać. Moi faceci bardziej się starali o mnie, mój obecny mąż też przyjeżdża,
        > chociaż najczęściej jestem samodzielna i sama się wożę własnym autem. Wiem jed
        > nak, że gdy sytuacja będzie tego wymagała, przyjedzie
        • delfina77 Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 19.03.18, 21:30
          Myślę, że wymaga, skoro dziewczyna wraca pociągiem, wieczorem, to chyba miło by było, gdyby pan wyszedł po nią na peron. Wersją minimalistyczną jest przyjazd na dworzec. Opcja 'weź sobie taksówkę' odpada, jeśli kocha
    • stasi1 Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 26.03.18, 20:53
      wystarczy przejść się po galeriach handlowych tuż przed zamknięciem sklepów, sporo facetów czeka na swoje kobiety aby razem wracać do domu
    • mari.ko122 Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 27.03.18, 02:07
      Trudno ocenić obiektywnie jego niechęć do tak drobnych przysług. Półtora roku znajomości to i dużo i mało. To zależy jak często się spotykacie, o czym rozmawiacie, co robicie, czy jesteście "parą". Być może ty myślisz, że on jest twoim chłopakiem, a on traktuje ciebie jak koleżankę (jeśli uprawiacie sex, to ty być może zaangażowałaś się w ten związek, a on "używa" ciebie do zaspokajania swoich potrzeb). Mnie nie mieści się w głowie, żeby odmówić tak drobnych przysług.Tak nie postępuje zakochany facet. Jeśli on teraz tak postępuje z tobą, co będzie dalej. Jeśli się pobierzecie, wszystkie obowiązki spadną na ciebie (i on jako dodatkowy balast). Jeśli urodzisz dziecko, jestem pewny, że ze szpitala będziesz musiała wrócić taksówką. Może przesadzam, ale źle widzę wasz związek. W każdym bądź razie dla mnie jest to EGOISTA .On ciebie olewa. Uciekaj od niego daleko. Z nim będziesz bardziej sama, niż bez niego.... ... Obym się mylił.
    • kali_ksta Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 27.03.18, 13:24
      nie księżniczkujesz, jeśli to jest raz na jakiś czas :) może mów mu wcześniej, jeśli wiesz, że będziesz wracać tego i tego dnia pociągiem, odpadnie wymówka, że musi pracować, bo może wtedy sobie z wyprzedzeniem zaplanować pewne sprawy
    • chusteczka4 Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 28.03.18, 12:09
      Po prostu z niego leń, nie chce mu się i tyle w temacie
    • kornel-1 Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 17.10.18, 13:26
      lwicawpuszczy napisał:

      > Jestem z facetem

      Według profilu z gazeta.pl jesteś facetem.
      Nie szkodzi.

      >Dzwonię do niego i pytam, czy może po mnie przyjechać samochodem do pracy i zawieźć mnie do domu

      Kup sobie samochód i nie zawracaj innym głowy.

      Kornel
    • derff Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 18.10.18, 09:20
      Gdyby Cię kochał to chciałby z Tobą być jak najczęściej.Najwyrazniej mu nie zależy.
    • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 19.10.18, 12:49
      Jeśli to przywożenie-odwożenie faktycznie nie jest nagminne - to nie księżniczkujesz. To raczej koleś jest leniwa du..pa.
      Musisz go informować o swoich oczekiwaniach, naucz się mówić wprost: chcę żebyś po mnie przyjechał na dworzec (nawet nie powinien specjalnie się dziwić why, toć z walizką się targać przez miasto bo chłopu tyłek przyrósł do kanapy?)...
      Jak będzie cie olewał i tylko korzystał z dobrodziejstw "mienia" dziewczyny, a sam po najmniejszej linii oporu - NEXT!
      I nie słuchaj żadnych głosów a że równouprawnienie, a że coś... no powinien sam zaproponować moim zdaniem żebyś się nie telepała. I tyle. I żeby nie było - mądra jestem w teorii, też nie bardzo umiem egzekwować "normalnych zachowań", ale trzeba ćwiczyć! :)
    • niedzielnykierowca Re: Ja księżniczkuję czy on nie dba? 19.10.18, 16:33
      A może on po powrocie do domu lubi sobie wypić piwko? Wtedy jego niechęć do podwózek można by usprawiedliwić.
      Czy ten brak "dbania" jest wyłącznie w sytuacjach samochodowych? Może np zostawiasz u niego śmieci w samochodzie, albo krytykujesz jego styl jazdy?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka