biala_magnolia2018
05.05.18, 23:33
Pomału tracę wiarę. Byłam w wieloletnim związku z dużo starszym mężczyzną, w końcu nasz związek się rozpadł i zostałam sama z kilkuletnim dzieckiem i kupą długów. Pomijając fakt, że poza pracą zawodową i opieką nad dzieckiem niewiele mi już czasu i energii zostaje na rozrywkę i spotkania towarzyskie, to jednak pomimo, że już rok jestem sama, to jednak nadal nie mogę sobie znaleźć partnera. Ci na których trafiam, albo są w stałych związach i szukają tylko skoku w bok, albo to niedojrzali młodzieńcy szukający "nauczycielek seksu". Zainteresował się mną mężczyzna w moim wieku i już wszystko zaczynało zmierzać w dobrym kierunku, ale po prawie roku luźnej znajomości okazało się, że cały czas ukrywał stałą kobietę i nie zamierzał od niej odejść, a wręcz zamieszkał z nią więc zakończyłam tę znajomość. Mimo, że jestem dość atrakcyjna (a raczej zadbana) jak na swoje lata, to jednak "normalni" mężczyźni nie zwracają na mnie uwagi, przeważnie szukają sobie kogoś młodszego albo bez dzieci lub ustawionego życiowo. Takiego problemu nie miałam gdy byłam młodsza, cieszyłam się bardzo dużym powodzeniem, ale coś się zmieniło po 35 roku życia, stałam się wręcz niewidzialna dla mężczyzn. Niestety odchodząc od partnera zostałam z niczym, z kupą długów i kredytem do spłaty i dzieckiem na utrzymaniu więc może to jest główną przyczyną, że nikt nie chce mnie na stałe? Tak się zastanawiam, czy niezbyt zamożna kobieta w moim wieku ma jeszcze szansę na znalezienie starego, odpowiedzialnego partnera, czy już jest raczej po ptakach i wszyscy mężczyźni są teraz tacy wymagający i wygodni? Czy któraś z Was była w podobnej sytuacji, co ja i w końcu znalazła miłość po 40-tce, czy tylko ja się łudzę, że jeszcze znajdę szczeście "na starość" mimo, że nie mam już niewiele do zeoferowania jeśli chodzi o wygląd i sferę materialną? ;)