Dodaj do ulubionych

po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.04, 12:48
Obserwuj wątek
    • listek_a Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt 18.10.04, 12:48
      Obierzyno! Widze, ze nadal zmagasz sie ze swoim problemem :((
    • lena_zienkiewicz Re: ło jezusicku, obierzyna 18.10.04, 12:54
      dajże se spokój, to napewno jakiś kryzys tylko!
      • listek_a Re: ło jezusicku, obierzyna 18.10.04, 13:07
        lena_zienkiewicz napisała:

        > dajże se spokój, to napewno jakiś kryzys tylko!

        Gorzej jak kryzys trwa, trwa i trwa!
    • niedzwiedzica_sousie to proste 18.10.04, 13:12
      delikwent zaczyna mnie wkurzać
      • listek_a Re: to proste 18.10.04, 13:14
        Ukochany tez potrafi wkurzyc!!
        • niedzwiedzica_sousie Re: to proste 18.10.04, 14:15
          pewnie że potrafi, ale tu chodzi o stan permanentny
          każdy jego gest, ruch, mina, zdanie, tekst, wszystko wkurza mniej lub bardziej.
          kombinujesz jakby tu pobyć bez niego, poza domem.
          dla mnie to jednoznaczny czujnik
          na szczęście od 3 lat jest uśpiony :)
      • Gość: obierzyna Re: to proste IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.04, 13:15
        to wlasnie u mnie tak jest. wkurza mnie, nawet jak jest za sciana.
        • listek_a Re: to proste 18.10.04, 13:17
          Gość portalu: obierzyna napisał(a):

          > to wlasnie u mnie tak jest. wkurza mnie, nawet jak jest za sciana.

          Ale tylko czasami czy to sie utrzymuje od jakiegos czasu?
          • Gość: obierzyna Re: to proste IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.04, 13:36
            czasami. jak jest dobrze, tzn. kiedy rozmawiamy, to jest o.k.
            ale sie zastanawiam, czy nie jestem po prostu manipulowana.
            • listek_a Re: to proste 18.10.04, 13:47
              Mnie sie dzisiaj rano wydawalo, ze nie wiem czy moj facet to TEN a teraz juz
              usycham, bo wiem, ze sie z nim dzisiaj nie zobacze:(( Moze to ktos mi
              wytlumaczy??
              • Gość: sweetsusana Re: to proste IP: 62.233.157.* 20.10.04, 07:40
                ja tez czasami sie zastanawiem czy to TEN a pozniej usycham z tesknoty. Dziwne
    • Gość: goscinnie Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.04, 13:51
      i jak jest czuly i jak nie jest ...tez denerwuje...i jest mi duszno jak jest za
      blisko i mam ochote uciec daleko...i w kazdym zdaniu doszukuje sie "drugiego
      dna"...i jak jest "za dobry" czyt. stara sie tez mnie wkurza...bo juz chyba
      tego nie chce tych staran / za pozno?/ sama nie wiem...i to najgorsze uczucie
      • joanni Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt 18.10.04, 14:31
        może dajcie sobie odpocząćod siebie?
        Jakiś krótki wyjad osobno?
    • keepersmaid Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt 18.10.04, 17:34
      Po czym poznalam? W mocno skomplikowanym zwiazku ciaglego rozstawania i
      schodzenia sie - przestalo to na mnie robic wrazenie. Najpierw szalalam to z
      rozpaczy to ze szczescia, potem bylo mi smutno albo wesolo, a na koniec po
      ostatniej scenie zazdosci i paranoi po prostu zebralam swoje rzeczy i wrocilam
      do siebie.
      I poczulam sie wolna, jakby przyslowiowy kamien spadl mi z serca.
      • Gość: Gala Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt IP: *.chr13.1000lecie.pl 18.10.04, 22:02
        U mnie było podobnie: ciągłe rozstania i powroty (zrywał zawsze on, zeby było
        śmieszniej robił to wtedy, gdy mnie wydawało się, ze akurat jest między nami
        bardzo dobrze!), rozchwianie, wątpliwości w końcu również z mojej strony, aż po
        kolejnych wakacjach, które spędził z "koleżanką" stwierdziłam, że mam dość!
        Najzwyczajniej w świecie - mam dość i że nie potrzebuję faceta, który co pół
        roku zmienia zdanie. Było ciężko, bo bardzo go kochałam, zwyciężył umysł, już
        teraz wiem, ze tyle razy, ile pozwolę mu wrócić (już nie pozwolę!!!), tyle razy
        zostanę sama! Teraz czuję się wolna, choć tęsknie za byciem z kimś. Ale będzie
        dobrze, wiem to! :-))
      • tralalumpek Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt 18.10.04, 23:51
        nie pamietam, ostatni raz to bylo straaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaasznie dawno temu
        jestem szczesliwa kochajaca i kochana zona od wieeeeeeeeeeeeeeeeeelu lat
      • Gość: obierzyna Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.04, 13:23
        a kto zrobil te scene zazdrosci? ty czy on? fakt, czasami tez wydaje mi sie, ze
        popadam w paranoje...
    • j_u Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt 18.10.04, 23:12
      Przestało nas obchodzić jego zdanie.
      • Gość: obierzyna Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.04, 13:21
        nas? to znaczy kogo? dziecka? moj syn tez jest obojetny wobec ojca, co jest dla
        mnie bardzo przykre, ale ojcu widocznie na tym nie zalezy , by sie zblizyc do
        dziecka.
        • j_u Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt 19.10.04, 17:52
          Zadałaś pytanie w pluralis, więc w pluralis odpowiedziałam ;)
          Mnie. Mnie osobiście przestało. Jeśli się przestaje traktować czyjeś zdanie
          poważnie, to znaczy, że przestało się tego kogoś szanować. A jak się przestało
          szanować, to się już nie kocha.
          • diab.lica Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt 19.10.04, 19:31
            >Mnie. Mnie osobiście przestało. Jeśli się przestaje traktować czyjeś zdanie
            > poważnie, to znaczy, że przestało się tego kogoś szanować. A jak się przestało
            > szanować, to się już nie kocha.

            a potrafisz sobie wyobrazic, ze przestalas kogos kochac ale go wciaz szanujesz?
            • j_u Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt 19.10.04, 22:10
              Nie zostało mi to dane, ale ufam, że można.
          • matrek Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt 20.10.04, 08:50
            I na tym chyba rzecz polega
    • laura.bellini Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt 18.10.04, 23:16
      staje sie obojetna, zadnych emocji...
      • Gość: Asik Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 19.10.04, 10:49
        laura.bellini napisała:

        > staje sie obojetna, zadnych emocji...


        To jest stan kiedy miłości nie ma. Obojętność. Po burzliwej miłości i
        wycieńczającej jest on upragniony:-)
    • Gość: Cygnus Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt IP: *.elpos.net 19.10.04, 17:44
      Nie mam ochoty na żadne kontakty, o czułościach już nie wspomnę, a jak już sie
      spotkamy, to czekam z zaciśniętymi zębami, żeby sobie poszedł w cholerę!
    • lapidus_woman Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt 19.10.04, 18:26
      No jak to po czym??? Jest mnówstwo sygnałów, które nas o tym powiadamiają! Np.:
      wiele rzeczy staje się ważniejsze niż "ta" osoba - to jest dla mnie podstawowy
      znak i tego się trzymam. Ale jak już się tak zaczyna dziać, to robię wszystko
      żeby bardzo nie zranić tej osoby :) Zwykle mi się udaje :)
      • mickey.mouse Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt 20.10.04, 08:51
        lapidus_woman napisała:

        > No jak to po czym??? Jest mnówstwo sygnałów, które nas o tym powiadamiają!
        Np.:
        >
        > wiele rzeczy staje się ważniejsze niż "ta" osoba - to jest dla mnie
        podstawowy
        > znak i tego się trzymam. Ale jak już się tak zaczyna dziać, to robię wszystko
        > żeby bardzo nie zranić tej osoby :) Zwykle mi się udaje :)


        Nic dodac, nic ujac.
    • Gość: Artur Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt IP: *.ss.shawcable.net 19.10.04, 22:52
      Latwe! Brak troski o te druga osobe.
      • laura.bellini Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt 19.10.04, 22:56
        Przeciez to ze sie o kogos troszcze nie znaczy, ze go kocham....
        • Gość: Asik Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 20.10.04, 08:09
          U mężczyzn jest inaczej. Normalnie troszczą się tylko o siebie. A, jak kochają
          to wtedy zaczynają też myśleć o tej drugiej.
          • laura.bellini Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt 20.10.04, 11:12
            Akurat tutaj plec raczej nie ma nic do rzeczy..
            • Gość: Asik Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 20.10.04, 17:13
              Ma:-) Myślisz, jak kobieta, która potrafi bezinteresownie zaopiekować się kimś.
              Tak jest kobieta skonstruowana.
              Jak mężczyzna kocha to jest emocjonalnie związany z tą osobą i wtedy
              automatycznie troszczy się o nią.
              • laura.bellini Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt 20.10.04, 17:17
                Tu nie kostrukcja a poziom wrazliwosci na drugiego czlowieka gra pierwsze
                skrzypce.
                • Gość: Asik Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 20.10.04, 17:28
                  Ale, ten poziom wrażliwości skądś się bierze.
                  Wynika ona z funkcji mózgu. Z większej aktywności pewnych części, np. tej gdzie
                  powstają emocje.
                  • laura.bellini Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt 20.10.04, 19:13
                    Poziom wrazliwosci... Wiesz to zalezy, ktory plemnik, do ktorej komorki jajowej
                    sie dobierze..
                    • Gość: Asik Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 20.10.04, 19:42
                      Nie tym mózgiem myślisz:-)
                      • laura.bellini Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt 20.10.04, 21:21
                        Bez urazy, ale to co napisalac jest ewidentna bzdura..
                        • laura.bellini To jest bzdura.. O to mi chodzilo... 20.10.04, 21:26
                          >Ale, ten poziom wrażliwości skądś się bierze.
                          >Wynika ona z funkcji mózgu. Z większej aktywności pewnych części, np. tej
                          >gdzie
                          >powstają emocje.
                          --koniec cytatu--
                          • Gość: Asik Re: To jest bzdura.. O to mi chodzilo... IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 21.10.04, 09:04
                            Myślałam, że wcześniejszy mój post, bo mógł być on
                            przez Ciebie nie zrozumiały:-)

                            Ale, to jest z Twojej strony, totalną niewiedzą:-)
                            Najlepiej nie komentować czegoś tylko po to, aby Twoje było na wierzchu:-))))))
                            • Gość: Asik Re: To jest bzdura.. O to mi chodzilo... IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 21.10.04, 09:23
                              Niezrozumiały:-)
                              • laura.bellini Re: To jest bzdura.. O to mi chodzilo... 21.10.04, 11:35
                                Ladna chociaz jestes?
        • Gość: Artur Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt IP: *.ss.shawcable.net 20.10.04, 16:51
          Ale jezeli kochalas i troszczylas sie a potem przestalas to jest znak
          • laura.bellini Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt 20.10.04, 17:20
            Wiesz, z jednym z ex mam swietny kontakt. Zawsze moge na niego liczyc, pomoze.
            Tylko, ze on juz taki jest w stosunku do mnie i do innych ludzi rowniez. Nie
            przestal, kumasz czacze?
            • Gość: czacze Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt IP: *.ss.shawcable.net 20.10.04, 19:14
              kumam
              • Gość: Asik Re:A, żabki kum kum:-))) IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 20.10.04, 19:43
                • Gość: (...) Re:Po czym.... IP: *.aster.pl 20.10.04, 19:49
                  Po tym, że zamiast na spotkanie z nią / z nim wolałabym iść na spotkanie z kimś
                  innym. Albo usiąść przed tv. Albo spać iść.
                  Po tym, że myślę o czymś innym, kiedy ona / on do mnie mówi. I właściwie jest mi
                  wszystko jedno czy mówi czy nie.
                  • camelia1 Re:Po czym.... 20.10.04, 22:07
                    po tym,ze nie denerwuje mnie jego przebywanie za domem
                    wole byc sama w domu niz znim siedziec i dawac,ze go słucham
                    po tym,ze obojetny jest mi jego dotyk,
                    seks z nim równiez przestaje byc satysfakcjonujacy,
                    po tym,ze moze sobie robic co chce i z kim chce,
                    a najlepiej jakby dał mi swiety spokój

            • Gość: obierzyna Laura ma racje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.04, 10:42
              moj mąż jest wlasnie taki- troszczy sie o kazdego, niezaleznie jakim uczuciem
              pozytywnym kogo darzy. tak bylo na ostatniej imprezie, od ktorej sie wszystko u
              mnie zaczelo. czulam sie wtedy opuszczona i zaniedbana przez meza. moj syn tez
              tak sie czul. maz nadskakiwal wszystkim. jedna osoba, ktorej tez chcial usluzyc
              powiedziala mu, aby zajął sie żona. wtedy dalo mi to do myslenia, ze mimo iz
              zapewnia jak strasznie mnie kocha, czuje sie samotna. bo to sa tylko slowa, a
              ja sądze po czynach.
              kazda kobieta chce sie czuc najwazniejsza, i nie w czterech scianach, ale
              przede wszystkim, kiedy gdzies wychodzimy. jestes zalamana, bo odkrylam całą
              prawde....
              • Gość: Asik Re: Laura ma racje IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 21.10.04, 10:50
                To oczywiście zależy też od osoby. Są tacy mężczyźni.
                Ale, Obierzyno nie możesz myśleć, że on Ciebie szczególnie, nie otacza tym.
                Na pewno kocha Cię. Na miłość składa się wiele rzeczy. Nie tylko troska o drugą
                osobę:-)To, że jest z Tobą tak długo to świadczy też o tym. Jakby było tak, jak
                myślisz to wcześniej znalazły inną kobietę.
                Prawdopodobnie przechodzi teraz normalne dla mężczyzn w tym wieku przemiany.
                Każdy w swoim życiu ma takie etapy, że zaczyna się zastanawiać nad czymś. To
                jest nasze dojrzewanie. Gdzieś co 7 lat coś takiego przechodzimy. Każdy
                oczywiście inaczej i w innym czasie.
                Przeczekaj to spokojnie.

                • Gość: Asik Re: Obierzyno:-) IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 21.10.04, 10:56
                  Też kiedyś odkryłam to, że są jakby dwa rodzaje ludzi. Ci, którzy po prostu
                  bardziej starają się dla innych i Ci, którzy więcej biorą od innych.
                  Zastanawiałam się wtedy, któremu typowi mężczyzn bardziej ufać.
                  Powiem Ci, że doszłam do wniosku, że właśnie takiemu, jakim jest Twój mąż.
                  Oni bardziej starają się, ale też są bardziej odpowiedzialni i nie boją się jej.
                  Trwają przy jednej miłości i jak Twój mąż powiedział Ci, że przede wszystkim
                  ważna jest ona dla nich.
                  • Gość: obierzyna Re: Obierzyno:-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.04, 11:02
                    wiesz co, wszystko by bylo fajnie, gdybym ja miala mniejsze potrzeby. ale ja
                    mam potrzebe nieustannego zainteresowania moja osoba. nie wynika to z mojego
                    egocentryzmu, ale z braku uczuc , jakich nie otrzymalam od ojca w dziecinstwie
                    (od matki tez nie bylo tego za wiele). moj mąż wie o tym, a mimo to postepuje
                    inaczej. chcialabym, aby dawal mi tyle, ile ja mu daje.
                    • Gość: Asik Re: Obierzyno:-) IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 21.10.04, 11:09
                      Rozumiem Cię, ale może sama powinnaś nad tym popracować u siebie.
                      Jeśli on nie jest wstanie dać Ci tyle, to może zmień coś u siebie. Zaakceptuj
                      to i ciesz się z tego, co on Ci daje. Może pielęgnuj to w pamięci:-)
                      Może powinnaś znaleźć też coś innego, co Ci sprawi przyjemność i satysfakcję.
                      Coś co dobrze robisz.
                      Jesteście już tyle ze sobą i tyle Was łączy.

                      Może też pogadaj z nim o tym, czego Ci brak. Jeśli będzie mógł to na pewno
                      postara się zrobić to dla Ciebie.
                      • Gość: obierzyna Re: Asiku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.04, 11:26
                        mam zaakceptowac "resztki", ktore zostawia dla najbliszej rodziny?
                        moze Ty potrafisz zaakceptowac faceta, ktory jest gosciem w domu, bo ciagle ma
                        cos do zalatwienia innym, a to , co jest do zrobienia w domu robi sie adhoc i z
                        niechecia. ja tak nie potrafie. moj ojciec byl w domu gosciem. ciagle mi go
                        brakowalo, ale jak juz byl to i tak nie bylo z niego wielkiego pozytku,bo albo
                        byl wstawiony, albo spal, albo milczal. dlatego tak bardzo chce miec
                        przynajmniej meza w domu. on sie ma za domatora, ale dom mu jest chyba
                        potrzebny tylko po to, aby smacznie zjesc, obejrzec TV i pospac.
                        czy moj syn tez ma cos z mienic u siebie, bo nie chce rozmawiac z ojcem? kiedy
                        pytalam go, dlaczego tak traktuje ojca to powiedzial, ze woli sie nie odzywac,
                        bo on tylko potrafi krzyczec.zawsze mialam go za dobrego ojca, ale teraz, kiedy
                        syn wymaga wlasnie meskiego zainteresowania on sie od niego odsuwa. czyli
                        oboje, ja i syn, jestesmy winni?
                        • Gość: Asik Re: Asiku IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 21.10.04, 12:03
                          Nie, nie jesteście winni.
                          Pogadaj na spokojnie o tym z mężem.
                          Znajdź dobry moment, kiedy nie będzie się czymś zajmował. Kiedy odpocznie sobie
                          po swojemu. Tak, aby mógł na Tobie skoncentrować się.
                          Powiedź jemu to wszystko, co tutaj napisałaś.
                          Może on nie zdaje sobie sprawy, co dzieje się w domu.
                          Przyzwyczaił się, że Ty wszystkim zajmujesz się.
                          Może nie wie, jak postępować z synem. Czegoś unika, albo z lęku przed czymś
                          wpada w złość.
                          Nie wiem. Ale, często zdarza się tak, że mężczyźni zaczynają się tak zachowywać
                          w domu. Tak dom traktują:-)
                          Często wdaje się nuda w dotychczasowe życie. Może zaczyna on czegoś nowego
                          szukać. Nowych znajomych. Problem mężczyzn średniego wieku. Młode dziewczyny:-)
                          Jak będziesz z tym walczyć, to on jeszcze bardziej będzie uciekał do tego.
                          Najlepiej smakuje owoc zakazany:-)
                          Przeczekaj to, a jak razem to przejdziecie, to będziesz wiedziała, że już jest
                          Twój.

                          • Gość: obierzyna Re: Asiku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.04, 12:10
                            problem w tym, ze ja juz nie wiem, czy mi sie chce o tym rozmawiac. tyle juz
                            bylo rozmow w naszym zyciu, z klekaniem na kolanach włącznie....
                            wiesz, co mnie tak naprawde trzyma? strach przed samotnoscia i bieda. a to jest
                            okropne, ze kieruje sie takimi pobudkami, bo zawsze w stosunku do mężczyzn
                            kierowalam sie uczuciem, a nie interesowanoscia. gdyby bylo inaczej, bylabym
                            zona kogo innego:)ale to bylo wtedy, kiedy bylam mlodsza i mialam wieksze
                            szanse na wszystko.
                            z moim mezem nie da sie spokojnie porozmawiac, bo on jest tchorzem i nerwusem.
                            swiadomie unika powaznych rozmow. u niego wszystko przewaznie konczy sie zartem
                            i smiechem.
                • Gość: obierzyna Re: Laura ma racje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.04, 11:06
                  wiesz, miewalam takie etapy w moim malzenstwie. najdluzszy trwal 3 miesiace.
                  omijalismy sie szerokim lukiem. ale ostatecznie nie wytrzymalismy tak na
                  dluzsza mete i "wrocilismy" do siebie, bo bardzo chcielismy. ale wiek robi
                  swoje. czujesz sie z czasem zmeczona takimi "wirowkami". odbija sie to na
                  dziecku (jest w wieku dojrzewania), na jego nauce (zaczyna sie gorzej uczyc).
                  wszystko jest prostsze, gdy temu nie przyglada sie mały czlowiek. stąd u mnie
                  tyle wahań.
                  • Gość: Asik Re: Laura ma racje IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 21.10.04, 11:29
                    Gość portalu: obierzyna napisał(a):

                    > wiesz, miewalam takie etapy w moim malzenstwie. najdluzszy trwal 3 miesiace.
                    > omijalismy sie szerokim lukiem. ale ostatecznie nie wytrzymalismy tak na
                    > dluzsza mete i "wrocilismy" do siebie, bo bardzo chcielismy. ale wiek robi
                    > swoje. czujesz sie z czasem zmeczona takimi "wirowkami". odbija sie to na
                    > dziecku (jest w wieku dojrzewania), na jego nauce (zaczyna sie gorzej uczyc).
                    > wszystko jest prostsze, gdy temu nie przyglada sie mały czlowiek. stąd u mnie
                    > tyle wahań.

                    Trudno jest oddzielić te dwie sprawy.
                    Ale, Waszej miłości nie wyłączysz. Nie oddzielisz. Tak już jest.
                    Widzę, że mądrze zastanawiasz się, jak dawać sobie radę z własnymi uczuciami
                    tak, aby dziecko tego nie odczuwało.
                    To jest wyższa szkoła jazdy. Z tego, co czytam wiem, że dasz sobie z tym radę.
                    Ważna jest Wasza współpraca, aby przy dziecku nie okazywać negatywnych emocji.
                    A, dziecka pod kloszem też nie można trzymać:-)To jest jego szkoła życia i od
                    niego też zależy, jak z tego wyjdzie. Musi też sam uczyć się życia.
                    Nie ma doskonałej metody. Zawsze jakieś błędy się popełni.

                    Pozdrawiam Cię. Asia.
    • alpepe Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt 21.10.04, 09:28
      obierzyna, trzymajże się kobito! Kto będzie się mundrzył na forum, jak Ty
      będziesz miała Liebesekummer? Wszystko bedzie dobrze, potrzebujesz dystansu,
      jak każdy z nas co jakiś czas ;)
      • Gość: Asik Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 21.10.04, 09:59
        alpepe napisał:

        Wszystko bedzie dobrze, potrzebujesz dystansu,
        > jak każdy z nas co jakiś czas ;)

        To są święte słowa:-)
        Trzeba czasami odsunąć się od siebie, aby nabrać dystansu i zobaczyć coś
        inaczej.
        Podobno w miłości jest jak w tańcu. Raz przybliżamy się do siebie, a raz
        oddalamy.
        • Gość: Asik Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 21.10.04, 10:34
          Podobno. W miłości jest jak w tańcu. To jest taniec ze sobą:-)
          Tylko trzeba temu zaufać.
      • Gość: obierzyna Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.04, 10:54
        tego, czego najbardziej teraz potrzebuje to wsparcia i poczucia bezpieczenstwa.
        a tego nie daje mi moj mąż. nigdy mi nie dawal, bo dawalam sobie rade, ja go
        wspieralam i motywowalam, bo to on ma slaba psychike. ale przyszedl i dla mnie
        kryzys - skonczylam 40tke, czuje sie coraz mnie atrakcyjna, problemy z praca,
        dziecko, ktora lada moment wyfrunie i co dalej? żeby to zrozumiec, trzeba sie
        znaleźć w podobnej sytuacji. nigdy nie podejrzewalam siebie o to, ze bede
        przechodzila taki kryzys wieku sredniego. a mąż zamiast mnie wesprzec postepuje
        w taki sposob, ze jestem coraz bardziej przygnebiona. i wiesz co jest
        najgorsze? że on to robi z miłości do mnie! stad ten wątek.
        • alpepe Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt 21.10.04, 11:16
          gdybyś była zalogowana, to napisałabym na priva, a tak to tu. Wiem, jak to
          jest, kiedy facet nie daje wsparcia, a to przecież osoba, od której sie tego
          oczekuje. No, i z tym dołowaniem w towarzystwie, nie wiem, czy mi chce dogryźć,
          tak sie odegrać czy co. Fakt, nie przeżywam kryzysu wieku średniego, raczej
          kryzys związany z czymś innym, ale też mający wpływ na moją samoocenę. Dlatego
          Cię rozumiem, więcej pisać nie będę, już i tak za dużo napisałam. Pozdrawiam,
          pomyśl, siła jest w Tobie, mąż Ci jest potrzebny tylko poniekąd, żeby
          zrytualizowac powrót Twojej siły do Ciebie :).Takie magiczne myślenie, zastanów
          się nad hormonalną terapią zastępczą, moze się okazać, że to takie banalne...
          • Gość: obierzyna Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.04, 11:33
            Alpepe, mnie zadne hormony nie sa potrzebne. wszystko u mnie jest tak, jak
            zwykle, czyli w normie. to jest taki etap życia, w ktorym zastanawiasz sie, co
            osiagnelas, a co zaprzepascilas. bilans jest mizerny, a perspektywy nie
            najciekawsze. do tego, kiedy widzisz, ze twoj kochajacy malzonek, ma coraz
            wiecej kolezanek, ktorych wiek oscyluje ok.20tki (z wszystkimi jest na ty,
            nawet z taka, ktora jest 24 lata od niego mlodsza) to juz sama nie wiesz, co
            masz myslec.
            ps. jestem zalogowana pod nickiem "kobieta_na_pasach".
        • Gość: Asik Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 21.10.04, 11:35
          A, co on robi z miłości do Ciebie?
          • Gość: obierzyna Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.04, 12:02
            zaskoczylas mnie tym pytaniem Asiku....nie bede pisala o intymnych sprawach ,
            bo to nie miejsce. z tych codziennych to np. - cytuje jego slowa - "nie pije
            piwa z sasiadem , bo wiem ze go nie lubisz i ze cie to denerwuje"; "nie chodze
            do pubu (speluna, a nie piub wg mnie), bo wiem, ze nie tego nie lubisz". nie
            wiem doprawdy, co jeszcze robi z milosci. kiedys czesto przynosil mi rożę. hmm,
            poza tym nie wiem co jeszcze. tzn. jest tak, ze on mnie często zapewnia o tej
            milosci, ale ja czuje to inaczej. raczej odbieram to jako poswiecenie, albo
            robienie czegos dla swietego spokoju i aby nie wywolac awantury. to ja mam w
            nosie cos takiego.
            • Gość: Asik Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 21.10.04, 12:36
              Nie pisz mi o Waszych imtymnych sprawach. Są pytania, które nie wymagają
              odpowiedzi. Wystarczy, że sobie sama na nie odpowiesz. Trochę mi odpowiedziałaś
              i jak wcześniej napisałam Ci pogadaj z nim. Przemyśl czego oczekujesz i pogadaj
              z nim. Powiedz jemu to bez żalu i bez obwiniania jego. Jeśli kocha Cię to przy
              Twoim żalu będzie czuł się winny i może nie będzie chiał Cię słuchać.
              Prawdopodobnie nie od razu też zrobi to dla Ciebie. Duma męska:-)
              Jeśli szczerze mówi, że robi to właśnie dla Ciebie, a nie z innego powodu, to
              powinien zrobić to czego Ci braku. Czego Ty chcesz i potrzebujesz.
              Wiem, że to trudne, ale to jest jedyne wyjście dla Was. Później więcej tego
              nazbiera się i będzie Wam trudniej to rozwiązać. Jemu też pewnie nie będzie
              łatwo, bo w jego pojęciu robi dużo dla Ciebie. Myśli, że właśnie to co powinien.
              Sam mówi, że w ten sposób okazuje Ci swoją miłość. Ale, tak jak on to rozumie.
              Mężczyzną podobno trudno przyznać się, że coś nie tak robią. czy nie
              wystarczająco. Męska duma. Przecież są doskonali.
              • Gość: Asik Re: po czym poznajecie, ze juz nie kochacie? btxt IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 21.10.04, 12:48
                Widzisz ja jestem osobą, która rozwiązuje problemy. Myślę czasami, że podobnie
                jak mężczyzna. Nie mówię o nich. Tylko myślę i szukam rozwiązania. Wiem, też
                jak dobrze czasami robi takie ich wygadanie. Mniej myśli w głowie i łatwiej je
                poskładać.
                Mi też jest trudno bardziej Ci coś pomóc na priv:-)Boję się, że nie będę umiała.
                To są takie trudne sprawy międzyludzkie, że nie ma jednej odpowiedzi. Mogę Ci
                tylko podpowiedzieć, a Ty sama musisz to przemyśleć i je rozwiązać.
                Zawsze największym błędem jest brak dobrej komunikacji między ludzmi.
                Strach też, jak ta druga osoba odbierze słowa. Każdy tłumaczy czyjeś słowa
                poprzez swoje spojrzenie i doświadczenia. Stąd tyle nieporozumienia między
                ludzmi.
                Trzeba umieć postawić się po stronie tej drugiej osoby. Rozmawiać i pytać się,
                jak ona coś rozumie i odbiera to. Co czuje.
                To kobiety rozwiązują problemy przez rozmowę, a mężczyźni działając. Często nie
                umieją oni rozmawiać i boją się tego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka