Dodaj do ulubionych

"W czym mogę pani pomóc?"

IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 26.10.04, 14:25
Nic mnie bardziej nie denerwuje niż taki tekst rzucany przy wejściu do
sklepu :/ Lubię sama decydować a gdy potrzebuję pomocy sprzedawcy to o nią
proszę.

Chcę pochodzić, pooglądać towar, poprzymierzać, porównać ceny, poszukać
czegoś fajnego a tu taka pani się przyczepi i chodzi za mną krok w krok. Jak
ja dotknę jakiejś bluzki to ona od razu: a jakiego rozmiaru pani szuka?
Kiedyś oglądałam majtki i poprosiłam o podanie innego rozmiaru a pani
sprzedawczyni obciąła mnie taaakim wzrokiem i pyta: a to dla pani te majtki??
Nie wytrzymałam i powiedziałam, że to nie jej sprawa.

Kiedyś przymierzałam spódnicę i zaraz po tym jak ją założyłam pani
sprzedawczyni odsunęła kotarę przymierzalni, żeby zobaczyć ja wyglądam! Nawet
mnie nie upprzedziła. Warknęłam na nią i więcej tam nie poszłam.

W innym sklepie pani chodziłą za mną krok w krok i jak tylko zatrzymałam się
przy jakimś ciuchu na dłużej niż 2 sekundy to ona recytowała, jaki to
materiał, jaki rozmiar, że są jeszcze inne kolry itp a na końcu pytała: i co,
przymierzamy? I tak z 10 razy. No strasznie mnie to denerwuje.

Nie wiem, czy to ja jestem przewrażliwiona czy to niektóre panie w sklepach
takie nachalne?
Obserwuj wątek
    • inezja21 Re: "W czym mogę pani pomóc?" 26.10.04, 14:30
      Nie,nie jesteś przewrażliwiona:)
      Ja "przez" taką jedną nie chodze w ogóle do Promodu w Krakowie,bo raz jak tam
      weszłam to "musiałam"kupić spodnie:)
      Poza tym wszystko identycznie jak opisałaś,łacznie z włazeniem do przymierzalni
      i recytacją nt. kazdego ciucha:)
    • Gość: sk Re: "W czym mogę pani pomóc?" IP: 195.136.30.* 26.10.04, 14:30
      nie wydaje mi się, żebyś była przewrażliwiona. Na mnie to pytanie działa jak
      płachta na byka. Najgorsze jest to, że ta zaraza tak się rozpleniła, że
      dosłownie wszędzie gdzie bym nie poszła czy zadzwoniła w najróżniejszej
      sprawie, tam od razu wyskakują z "pomocą". Czy np. dzwoniąc do firmy
      kurierskiej oczekuję, że tam załatwią mi reklamacje butów? Bezmyślność....

      pozdrawiam!
    • niedzwiedzica_sousie Re: "W czym mogę pani pomóc?" 26.10.04, 14:31
      kochana, w poznaniu jest taki sklep z bielizną, gdzie gruba baba włazi ci do
      przymierzalni i układa cycki w biustonoszu
      jak mnie to spotkało za pierwszym razem to z oburzenia tchu mi zabrakło, ale
      ona pierwsza dobrała mi odpowiedni rozmiar i rodzaj stanika...
      • inezja21 Re: "W czym mogę pani pomóc?" 26.10.04, 14:35
        o rany,chyba bym umarła:)
      • Gość: nutka Re: "W czym mogę pani pomóc?" IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 26.10.04, 14:38
        Ze stanikami to jeszcze gorszy mam problem, bo mam dość nietypowy rozmiar i w
        ogóle można się załamać :)

        Pozdrawiam jesiennie :)
      • miawalles Re: "W czym mogę pani pomóc?" 26.10.04, 15:29
        to tak jak w jakims filmie, nie pamietam tytułu:))
      • alpepe Re: "W czym mogę pani pomóc?" 26.10.04, 16:01
        no co ty, to scena jak z Sex and the city! :)))
        • miawalles Re: "W czym mogę pani pomóc?" 26.10.04, 16:02
          Właśnie!!!! To było w "Seksie..."!!!!!!
          Kto tam kupował stanik? Chyba ta mała, czarna?
          • niedzwiedzica_sousie Re: "W czym mogę pani pomóc?" 26.10.04, 16:05
            widać ten zwyczaj jest rozpleniony po świecie
            teraz skojarzyłam: widziałam ten odcinek, miranda na pogrzeb swojej matki
            (chyba) kupowała stanik
            • alpepe Re: "W czym mogę pani pomóc?" 26.10.04, 16:07
              właśnie ona :)
              • miawalles Re: "W czym mogę pani pomóc?" 26.10.04, 16:20
                Aaa, fakt!!!
          • Gość: Miska Re: "W czym mogę pani pomóc?" IP: *.softpro2.pl 08.11.04, 08:32
            nie mala czarna
            stanik kupowala Miranda na pogrzeb swojej mamy
    • aretse11 Re: "W czym mogę pani pomóc?" 26.10.04, 15:31
      czesc z nich jest nachalna..a czesc po prostu tak nauczona..bo niby powinno sie
      wychodzic do klienta,starac mu pomoc...a co za tym idzie takz nim rozmawiac i
      pokazac klientowi zainteresowanie by ten chcial kupic dany ciuch itd..niestety

      przyznam ,ze sama nienawidze jak ktos mi sie pyta itd..tj Ty wole sama wybierac
      a jesli mam pytanie to sama sie z nim zwroce do sprzedawcy..

      znam fajny sklep z bielizna..tania i ladna..ale nie chodze tam..bo
      sprzedawczyni wchodzi do przymierzalni..niby pyta..czy moge zerknac..ale nie
      czeka na odp..tylko wchodzi ..ostatnim razem jak tam bylam..to weszla i
      autentycznie chwycila w reke moja piers i zaczela ja ukladac w staniku..ja
      pierdziele..nie wstydze sie..ale akurat nie mialam ochoty calkowicie sie
      rozbierac by przymierzyc i stalam w dziwnie naciagnietym sweterku..to wygladalo
      idiotycznie ale nie wprawiloby mnie w zaklopotanie gdybym mogla przymierzac
      stanik w samotnosci..
    • Gość: Anusia Re: "W czym mogę pani pomóc?" IP: 217.153.18.* 26.10.04, 15:57
      znam to, tez mnie to wkurza. jak juz na prawde nie mozesz, i "nie, dziekuje"
      nie wystarczy, na pytanie "czy moge jakos pomoc", odpowiedz, ze owszem, na
      przyklad finansowo. to dziala;-))
      • Gość: nutka Re: "W czym mogę pani pomóc?" IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 26.10.04, 16:01
        dobre :)
        Chyba zacznę stosować to powiedzonko :)
    • owca Re: "W czym mogę pani pomóc?" 26.10.04, 16:47

      wystarczy po jej pierwszym tekście powiedzieć:
      'Dziękuję, jak będę potrzebowała Pani pomocy, poproszę Panią.
      Chcę się najpierw trochę rozejrzeć.'
      to Ty jesteś ważna w tym sklepie i Ty nadajesz klimat waszej rozmowie
      ona jest tylko do pomocy
    • Gość: -hela Re: "W czym mogę pani pomóc?" IP: 80.51.226.* 29.10.04, 20:36
      Ja odpowiadam zawsze na takie pytanie ekspedientki: A co ja kaleka jestem?:D
    • odett Re: "W czym mogę pani pomóc?" 29.10.04, 21:18
      sprzedwaczyni w nasze przymiezalni z reka na nasze piesri to istny horror. ale,
      to tak zabwanie brzmi, jak to opowiadacie. ja pewnie bym zrobila histeryczna
      awanture. co to jaksa ulomna jestem ze sobie stanika pozadnie nie umiem
      przymierzac.
      bardzo mnie krepuje pyt 'w czym moge pomoc', gdy jestem sama a nie w
      towrzystwie. wtedy ze strachem oczach krece glowa i mowie, ze sie tylko
      rogladam.
      czy taka sprzedawczyni, nie moze powiedziec poprostu 'dzien dobry', gdy
      wchodzimy do sklepu? a ewentualna pomoc zaproponowac, gdy widzi niezdecydowanie
      w naszych oczach lub zagubienie? ale tylko wtedy?
      • mayessa Re: "W czym mogę pani pomóc?" 30.10.04, 10:17
        Nie jestem jakąś nieśmiałą osobą ale jak widzę,że w sklepie nie ma żadnego
        klienta to nie wchodzę (raczej) właśnie po to żeby uniknąc tego znienawidzonego
        pytania i późniejszego patrzenia na ręce, czy może coś mnie jednak
        zainteresowało.
    • odett Re: "W czym mogę pani pomóc?" 04.11.04, 21:23
      ale czasami dobrze, gdy espedientka podejdzie do klientki. kiedys weszlam z
      kolezanka do sklepu, chyba z kosmetykami, i chcialysmy zapytac o cos kogos kto
      tam pracuje. ale trudno bylo stwierdzic, ktore z kobiet to sprzedawczynie, a
      ktore klientki. dobrze, ze sama do nas podeszla.
      • oldbay Re: "W czym mogę pani pomóc?" 04.11.04, 21:29
        W takich sytuacjach jak nie mogę odróżnić personelu od klientek zawsze idę do
        kasy.

        Nie znoszę, gdy sie mnie na siłę zagaduje w sklepie. Na zakupach jestem "Zosia-
        samosia". Nie lubię jak ktoś na siłę chce mi radzić, w czym mi jest lepiej a w
        czym gorzej, a szczególnie gdy jest to ekspedientka.
        -
        oldbay
        • odett Re: "W czym mogę pani pomóc?" 05.11.04, 20:03
          czasami nie ma nikogo w kasie.
          a skad wiesz czy ekspedientka nie widzi lepiej, czy w czyms Ci do twarzy czy
          nie? fakt, moze sie zdarzyc, taka, co to we wszystkim, co ma w sklepie bedzie
          Ci do twarzy. ale czasami moze byc, taka, ktora umie podpowiedziec, czy Ci
          pasuje ten fason czy nie.
          • miang Re: "W czym mogę pani pomóc?" 06.11.04, 14:04
            jeżeli ja mam ochotę kupić coś w czym będzie mi mniej do twarzy to chyba mam
            takie prawo?
            a co powiesz o ekspedientkach którym się wydają ze lepiej ode mnie wiedzą jaki
            rozmiar noszę?
          • Gość: nutka Re: "W czym mogę pani pomóc?" IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 07.11.04, 15:09
            Widzisz, ja po prostu nie lubię wdawać się w rozmowy na temat moich osobistych
            spraw z ekspedientką.
            To, czego potrzebuję, co mi się podoba a co nie, to jest moja indywidualna
            sprawa. I to ja będę decydować o tym, czy kupię zieloną czy czerwoną bluzkę. I
            mam prawo kupić zieloną nawet jeśli dla sprzedawczyni ładniejsza jest czerwona.
            I nie mam ochoty z nią o tym dyskutować, bo to nie jej sprawa!
            Mam swój własny gust i nie potrzebuję w tej kwestii pomocy.
            Jak potrzebuję innego rozmiaru czy mam pytanie to sama pytam.

            Zawsze jak słyszę takie pytania to się zastanawiam: czy ja wyglądam na osobę,
            która sobie nie radzi z podejmowaniem decyzji i na pierwszy rzut oka potrzebuje
            pomocy jakiejś pannicy ze sklepu z ciuchami? (szczególnie, że one czasem
            traktują sklep jak swoją prywatną własność, którą klientom udostepniaja do
            obejrzenia z wielką łaską)
    • Gość: ala Re: "W czym mogę pani pomóc?" IP: *.magma / *.magma-net.pl 06.11.04, 16:35
      a ja mam sposob na takie nachalne sprzedawczynie,
      [moja kuznka tak zawsze robila i to skutkuje :)]
      wystarczy wymyslec jakas fantazyjna rzecz i kazac tej pani jej szukac :)
      np. na pytanie "w czym moge pani pomoc?"
      odpowiedzieć: "szukam garsonki w różowo-cukierkowym kolorze" :)
      Pani ze sklepu oczywiscie poczuje sie w swoim żywiole i pójdzie szukać różowej
      garsonki :) Ona szuka garsonki a my mamy ją na chwile z głowy i czasem nawet
      zdążymy wyjść ze sklepu zanim wróci z magazynu z tuzinem garsonek :)
      No a jak wroci z garsonkami, to oczywiscie mowimy, ze to nie ten rozowy,
      ktorego szukamy, ze wolimy taki bardziej landrynkowy :)

      Najważniejsze to podchodzić do życia z humorem :)
      • Gość: g Re: "W czym mogę pani pomóc?" IP: *.apm.etc.tu-bs.de 06.11.04, 18:46
        A ja miałem ostatnio takie przeżycie: Kupowaliśmy buty, w sumie po dość długim
        przymierzaniu Moje Kochanie się zdecydowało, pani ekspedientka zapakowała, i
        niestety przy płaceniu okazało się że nie akceptują mojej niemieckiej karty.
        Ponieważ było kilka minut przez zamknięciem, zaproponowaliśmy żeby odłożyć te
        buty do jutra, to rano odierzemy i zapłacimy gotówką. Pani ekspedientka
        śmiertelnie się obraziła, kazała nam biec do bankomatu ("o, tu niedaleko, tam
        pan sprawdzi czy się da wypłacić") i była ogromnie niezadowolona, czemu jak
        najbardziej dawała wyraz.
    • Gość: Vicky Re: "W czym mogę pani pomóc?" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 22:31
      Kochane, te panie w większości przypadków MUSZĄ tak się zachowywac. Tego
      właśnie wymaga od nich pracodawca i jest to skrupulatnie sprawdzane
      ("tajemniczy klienci" z dyktafonami). Oczywiście nie piszę tutaj o
      wchodzeniu "na chama" do przymierzalni, ale właśnie o zaczepianiu. Od tego
      nagabywania zależy ich pensja oraz "byc a nie być" w tej pracy. Sama pracowałam
      w wypożyczalni kaset video, gdzie trzeba było "atakować" każdego klienta, czy
      tego chciał czy nie. Nienawidziłam tego serdecznie. Właściciele takich sklepów
      dążą do jak najbardziej profesjonalnej obsługi, ale niestety korzystają głównie
      z wzorców amerykańskich, i niestety w Polsce to się nie sprawdza.
      A pytanie "w czym mogę pani pomóc" jest najmniej profesjonalne, bo zawsze można
      powiedziec "nie, dziękuję" i koniec rozmowy. Lepiej " a jakiego
      rozmiaru/koloru/fasonu pani szuka?" i w większości przypadków (jeśli klient
      naprawdę chce coś kupić, a nie tylko ogląda) zaczyna się rozmowa...
      Pozdrawiam,
      Vicky
      • Gość: .................. Re: "W czym mogę pani pomóc?" IP: *.dialup.sprint-canada.net 07.11.04, 00:30
        A facetow tez taksamo pytaja i sa takie pomocne we wszystkim?
      • Gość: nutka Re: "W czym mogę pani pomóc?" IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 07.11.04, 15:02
        > Lepiej " a jakiego
        > rozmiaru/koloru/fasonu pani szuka?" i w większości przypadków (jeśli klient
        > naprawdę chce coś kupić, a nie tylko ogląda) zaczyna się rozmowa..


        Na takie pytanie mam ochotę odpowiedzieć: a co to panią obchodzi?

        I jeśli na prawdę chcę coś kupić a nie tylko oglądam, reaguję zupełnie tak
        samo.
        Nie znoszę, jak się ktoś wprasza ze swoją niemile widzianą pomocą.

        Ktokolwiek wymyślił tą strategię nie trafił w dziesiątkę. Nie zamierzam wdawać
        się w sklepie w rozmowy z ekspedientką na temat moich gustów, planów, potrzeb i
        rozmiarów. To nie jej sprawa a ja nie jestem dzieckiem.
        • Gość: Vicky Re: "W czym mogę pani pomóc?" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.04, 16:00
          Ja wcale nie próbuję Cię przekonać, ze te panie robią dobrze. Mi też sie to nie
          podoba, sklepów z takimi standardami obsługi unikam, ale cóż te sprzedawczynie
          są temu winne? Pracodawca wymaga, pracownik wykonuje.. tyle. Sama tego
          nienawidziłam całym sercem i zapewniam Cię, ze one tez robią to z czystego
          obowiazku.
          Pozdrawiam,
    • odrey Re: "W czym mogę pani pomóc?" 07.11.04, 16:12
      wydaje mi się że sklep sklepowi nie równy :) mój znajomy pracuje w sklepie
      komputerowym. Tam takie pytanie, nawet na wejście, jest całkiem sensowne. Tym
      bardziej, że nigdy caly towar nie jest wyłożony na półkach.

      ale jesli chodzi o ciuchy, kosmetyki itp. to zgadzam się w stu procentach.
      Nachalność może być przerażająca. Niestety pewne kanony zachowań narzucane są
      przez szefostwo
      • Gość: .................. Re: "W czym mogę pani pomóc?" IP: *.dialup.sprint-canada.net 08.11.04, 00:59
        A mnie ogolnie to odpowiada. Nachalnosci sprzedawcow jakos nie umiem
        zauwazyc, byc moze dlatego ze nie mieszkam w Polsce, byc moze
        dlatego, ze takie cos mi nawet do glowy nie przychodzi. Sprzedawcy
        wykonuja swoja prace i tyle. Nie przeszkadzaja mi zupelnie
        usmiechajace sie grzecznie dziewczyny, kobiety czy czasem faceci nawet.
        W koncu jestem w ich sklepie, jestem gosciem-klientem. W
        niektorych przypadkach obsluga jest pomocna. Zazwyczaj(prawie zawsze)
        jestem w sklepie za czyms. Czasem nie wiem gdzie dana rzecz szukac.
        Otoz, jesli ktos z obslugi mnie zapyta przy wejsciu czego chce,
        odpowiem to i tamto, po czym powiedza mi gdzie dana rzecz jest,
        czasem nawet tam zaprowadza. Zdarza sie, ze czasem trzeba samemu
        szukac kogos z personelu w duzym sklepie by pomogl w zakupie,
        doradzil. Zawsze jest przyjemniej gdy ktos zagada (jakas zgrabniara
        np.) Wtedy sie zamieni kilka slow z usmiechem, zawsze milo itp.
        Inaczej sie chodzi po sklepie. Jakgdyby lzej. Zyc sie bardziej
        chce.......
        • mariolka99 Re: "W czym mogę pani pomóc?" 08.11.04, 08:51
          Domyslam się że mężczyzna? Faceci może inaczej do tego podchodzą, może dlatego
          że- wybaczcie panowie- przy kupnie szczególnie ubrań damska pomoc jest
          niektórym wręcz niezbedna;) Ale mnie do szału to doprowadza! Potrzebuje czasu,
          pogrzebania na wieszakach, bo często jest tak że chce sobie sprawić drobną
          przyjemność, ale jeszcze nie wiem co to będzie. Więc jak mam ekspedientce
          powiedzieć w czym może mi pomóc? "Niech mi pani poszuka czegoś, ale sama
          jeszcze nie wiem czego". Wieją na drugi koniec sklepu;)
    • klara-klara Re: "W czym mogę pani pomóc?" 08.11.04, 09:05
      Kiedyś miałam podobne zdanie na ten temat, ale teraz widze to także z drugiej strony, po tym, jak pracowałam w jednym z większych sklepów odzieżowych. Prawda jest taka, ze one _muszą_ sie tak zachowywać, czyli pytać czy pomóc, czy podać jakiś rozmiar, doradzać i usługiwać. Tam gdzie ja pracowałam moją postawę sprawdzały dwie kamery(!!!) lub tez czasem sam szef lub szefowa będąca na terenie sklepu. Wszytsko zależy od rodzaju sklepu, np. Zara - pełna samoobsługa, Reserved - walka o klienta, bo ich pensja zależy od tego ile sprzedają, tam gdzie ja pracowałam - bynajmniej nie jest to sklep samoobsługowy, spzredawcy są tam po to, aby aktywnie, wchodząc w romzowę z klientem spzredawać rzeczy. Coż nie ma nigdy zapytania już na samym wejściu, tylko w sytacjach gdy klient grzebie, wywraca, wyrazie czegoś szuka. Najbardziej "lubię" te klientki, które chcą same, bo "są sparwne i poradzą sobie", przegrzebią cała półkę ze spodniami, oczywiście już na tyle sprawne, żeby dostrzec, ze tuż obok wszytskie fasony są wywieszone i nie tzreba każdej pary wyciągać z półki, już niemówiąc, o tym, ze złożenie tych spodni już w ogóle ponad siły i sparwnosć fizyczną ów pani, a potem jednak z rozbrajającym uśmiechem proszą o pomoc, bo one szukaja takiego i takiego fasonu, i nie może takiego znależć. Oczywiście na pytanie o rozmiar również nie ma bladego pojecia...Przykłady można mnożyć. Cóż, nawet jeśli ktoś zna swój rozmiar, wie dokladnie jaki fason chce, to także nie ma możliwości, aby taka pani, pan sam sobie szuakł spodni, bo to nie jest supersam.
    • Gość: obierzyna zostawcie ekspedientki w spokoju IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.04, 09:54
      to nie ich wina. kiedys bylam swiadkiem, jak wlascicleka sklepu strofowala i
      pouczala ekspedienki, ze mają wlasnie nadskakiwac, wypytywac, zachwalac.
      wlasnie w tym sklepie sprzedawczynie dzialaly mi na nerwy, ale jak zobaczylam
      ich szefowa w akcji to od razu zmienilam zdanie. inna spawa, ze zawsze moga
      zmienic pracodawce. a baba sama w sobie byla koszmarna (z wygladu i sposobu
      bycia, mimo, ze starala sie byc wobec mnie bardzo mila). tak wiec "jaki cyrk -
      takie małpy".
    • six_a Re: "W czym mogę pani pomóc?" 08.11.04, 10:00
      :) a ja tam lubię. Dzięki temu nie muszę pięc razy wychodzić z przebieralni po
      kolejną rzecz, bo miła pani robi to za mnie :)

      A jeśli od wejścia nagabuje, mówię: Dziękuję, trochę się rozejrzę i zaraz panią
      poproszę :) i mam z głowy :)
    • grogreg Wariatka. 08.11.04, 10:01
      W mojej pracy czesto uzywam zrwotu "w czym moge Panu / Pani pomoc"
      Wiekszosc osob kozysta z pomocy. Sa tez osoby ktore tylko sie szwedaja. Wtedy
      lwia czesc z nich z usmiechem dziekuje, a ja zajmuje sie swoimi sprawami.
      Zdazaja sie natomiast furiatki, ktore zaczynaja awanture. Tak praca.
    • reniatoja Re: "W czym mogę pani pomóc?" 08.11.04, 15:47
      Ciekawa jestem co by te panny w sklepach zrobily gdyby klient na pytanie"w czym
      moge pomoc" odpowiedzial np "a prosze mi zrobic loda". Zawsze mam ochote tak
      odpowedziec, ale po pierwsze jestem kobieta, a po drugie brakuje mi odwagi.

      Nienawidze tej nachalnosci. A czym mniejszy sklep tym bardziej nachalne sa te
      sprzedawczynie. Powiedzienie ze chcesz sie tylko rozejrzec i ak bedziesz
      potrzebowala poocy to sie odezwiesz nie zawsze pomaga - po minucie taka wraca i
      dale sie narzuca. JA wiem, ze to jest ich obowiazek, ale w efekcie
      odsttrzaszaja klientow, a nie przyciagaja. Nawet jesli cie psychicznie zusza do
      kupienia czegos, to wiecej tam nie wrocisz przeciez. A wracam do sklepow, w
      ktorzych zostawiaja mnie w swietym spokoju.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka