monami2222
06.07.21, 12:54
Hej szybki temat co o tym sądzicie. Jestem w internetowej relacji z dużo starszym mężczyzna (23 lata różnicy)od roku, ponieważ mieszkamy 900 km od siebie. Z przyczyn niezależnych nie mogliśmy ze sobą jeszcze zamieszkać ale jest a raczej było to w planie bo zaczynam się poważnie zastanawiać. Za każdym razem kiedy on miał przyjechać cos nie sprzyjało i tak mija miesiąc za miesiącem, ostatni raz widzieliśmy się w październiku. On miał iść ze mną na wesele, od kwietnia wiedział o tym i miał załatwić urlop, okazało się jakies 3 tyg przed weselem, ze urlop nie jest pewny. Byłam trochę rozczarowana, ale ok. Powiedziałam mu ze sama nie pójdę, jeśli on nie będzie mógł to kogoś wezmę nie była to tajemnica. No i tydzień przed samym weselem jeszcze miał mi potwierdzić, powiedział ze nie może iść. Jestem świadkowa, wiec nie wypada iść samej, poprosiłam kolegę który zna zarówno mnie jak i pannę młoda ponieważ chodziliśmy razem do szkoły, kolega się zgodził. Kiedy powiedziałam o tym partnerowi poprosił mnie o wysłanie screenow z rozmów z tym kolega, z którym mam iść czy aby napewno jemu wspomniałam czy mam faceta, poprosił o jego zdjęcie, wypytywał kiedy z nim dokładnie pisałam, co pisałam itp. W pewnym momencie poczułam się osaczona i granice wg mnie zostały przekroczone, powiedziałam mu o tym, ale nie widzi w tym nic złego. Nigdy nie dałam mu powodów do zazdrości, dwa razy gdy wyszłam z kolezankami przebudzal się w nocy i pisał czy dotarłam, gdzie jestem itp, prosil o zdjęcia koleżanek albo był zły ze nie dzwonię na kamerce przy koleżankach czy to jest normalne czy to ja przesadzam?