patriszja
28.03.23, 08:50
Hejka. Nazywam sie Pati mam 38 lat . Dwojke synow 14&15 lat. i meza alkoholika.
Zaczne od tego ,ze z mezem jestesmy 17 lat po slubie ,dzieli nas 20 lat .
Moj maz nie pracuje od ponad 8 lat ,zawsze mowi ze jest zbyt chory etc…. Ja pracuje tylko w naszym domu , musialam mu oddac Moja karte bo inaczej nie zawiezie mnie do pracy (nie mam prawka a tam gdzie pracuje komunikacja miejska jest zbyt uboga) dodam ze kupilam ja auto mu poto by mnie wozil do pracy.
Moj maz jest alkoholikem i twierdzi ze nim nie jest(pije codziennie popoludniami ,a czasem zdarzy sie ze budzi sie pijany i probuje mnie przekonac,ze jest trzezwy i to ze mna cos nie tak) nienawidze pijakow i cierpie przez to strasznie.(on pijany robi sie taki “glupi” irytuje mnie poprostu nie moge sie na niego wtedy patrzec.a Kiedy jest trzezwy jest taki chamski , musze robic to co on uzna za dobre, kiedy gdzies idziemy z naszymi synami potrawi wydrzec publicznie gebe na synow i besztac ich za to ze nie moze znalesc danego sklepu . W domu za wszystko mnie obwinia cokolwiek sie stanie nawet z jego winy on goni mnie za to. Ostatnio i mowil wizyte I kiedy poszlismy babka mowi ze porada bedzie go kosztowac $270 to on do mnie ze idziemy Bo za drogo. Ja sie go Pytam czy naprawde a on ze tak . To ja wstalam i wyszlam … ide a go nie ma za mna . Czekam z 3-4 minuty i wracam a on siedzi w poczekalni dalej . Podchodze do niego i mowie co sie stalo ,ze nie wyszedl ze mna a on Zaczal mnie opierdzielac,ze jestem do niczego,ze mam zamknac morde I nie odzywac sie do niego,bo ze mna nic nie moze zalatwic ,ze wyszlam I go zostawilam.
On o wszystko mnie obwinia uwaza ze jest idealny a ja do niczego,ze pije przezemnie etc …
Pracuje na nasza rodzine w domu sprzatanie ,gotuje etc … nie chodze nigdzie BA! Nawet nie mam przyjaciol bo mi niby moge a nie wolno mi.
Ciagle go przepraszam za cos czego nie popelnilam (wiekszosci jest to jego wina) jak mu sie sprzeciwie to musze ubera brac do pracy bo mnie nie zawiezie. Chcialam odejsc od niego ale mnie zastrasza , mieszkam bardzo daleko od rodziny nie mam wsparcia . On niszczy mnie duchowo ,cielesnie,i fizycznie. Zaczynam myslec ,ze naprawde to moja wina,ze ja jestem do niczego,
Chce go zostawic ale sie boje ,wiem jedno,ze zniszczy mnie jak nie odejde.