kupiha
01.06.24, 19:30
Mam siostrę, z którą przez jej skrajne, ekstremalne skąpstwo nie mam już ochoty utrzymywać żadnych kontaktów. Proszę, spójrzcie na to obiektywnie, z boku i oceńcie, czy mam rację, czy być może przesadzam. Ostatnia sytuacja – to kropla, która przelała czarę. Siostra w umowie dożywocia otrzymała od rodziców dom, w którym aktualnie mieszka z dziećmi i moją mamą. Obie mamy dzieci, które w odstępie kilku tygodni ukończyły 18lat. Mój mąż jest chrzestnym jej dziecka, ona – naszego. Dzieci nie chciały imprez z tej okazji. Przy okazji wizyty u mojej mamy złożyliśmy życzenia jej dziecku, dodając okolicznościową kartkę i 1000zł. Siostra nie dała naszemu dziecku kompletnie nic, nawet życzeń mu nie złożyła ani podczas tej wizyty, ani kolejnej. Dla naświetlenia sytuacji - siostra i jej mąż bardzo dobrze zarabiają, mają dochody wyższe od naszych – jej mąż pracuje za granicą, dodatkowo pobiera ponad 500 euro Kindergeld/m-c, z wynajmu, itd. Gdyby cierpieli niedostatek, nie byłoby tematu. Wcześniej też jej dziecko otrzymywało od nas różne prezenty, jak deskorolka, biżuteria, sanki, pieniądze. Od niej moje nie dostawało niczego. Teraz widziałam, że mojemu dziecku było bardzo przykro z tego powodu, że chrzestna udaje, że go nie widzi. Dostała dom w umowie dożywocia pod warunkiem opieki nad rodzicami, zaspokajania ich potrzeb i regulowania rachunków, z czego nigdy się nie wywiązywała. Aktualnie bierze od mamy pieniądze na cały opał plus 500z/m-c dodatkowo na rachunki – to więcej niż te rachunki wynoszą, bo nie złożyła np. deklaracji za śmieci ani za siebie ani swoje dzieci, jest deklaracja tylko na 1 osobę, czyli mamę (wychodzi na to, że całe utrzymanie domu zamieszkiwanego na stałe przez 4 osoby, a w porywach przez 5 (jej mąż) leży na barkach mojej mamy, która pobiera tylko niewielką rentę rodzinną). Na dodatek ciągle robi mojej mamie awantury o wszystko, ciągle się przedstawia w roli ofiary, zachowuje się toksycznie, oskarża mamę, że oddaje pieniądze mnie i mojej drugiej siostrze, choć to nieprawda. Ja pieniędzy od rodziców nie dostałam, kupiłam dom z pieniędzy zarobionych przeze mnie i męża. Mam już serdecznie dosyć całej tej sytuacji, dlatego rzadko tam jeżdżę, a jeśli już to tylko ze względu na mamę. Co o tym sądzicie?