aniela.89
22.06.24, 12:40
Witam, mam pytanie tak raz na dwa tygodnie jadę do moich rodziców z synkiem który ma 4 lata. Zostajemy u nich tak na dwa dni a później wracamy do swojego mieszkania. Te wyjazdy wynikają przede wszystkim z tego że mąż jest wtedy w pracy albo na studiach zaocznych a ja ze względu na zaawansowaną ciążę potrzebuje pomocy. U rodziców nie czuje się tak swobodnie ze względu na to że oni wychodzą z założenia że jak się jest u nich to trzeba się do nich dostosować np. Wieczorem chce uśpić synka i mówię im czy mogliby przyciszyć tv, synek choruje nie chce jeść śniadania proszę żeby przy nim nie jedli słodyczy, rano głośno dyskutują chociaż widzą że wnuk śpi i zaraz go to obudzi, synek jest chory, jest zima/jesień proszę czy mogliby zamknąć okno bo jest zimno żeby nie był bardziej chory, mówię do synka żeby nie rzucał zabawka bo mu drugiej nie kupię a mój tata przy synku " kupisz kupisz". No i w czym problem, moi rodzice uważają że ja ich ustawiam, rządzę nimi bo mówię im to co wyżej napisałam. Z tym ",kupisz kupisz" zwróciłam tacie uwagę zeby tak przy synku nie mówił bo to mnie podważa to co ja mówię. Rodzice powiedzieli mi że nikt nikogo na siłę do nich nie ciągnie, że ja ich ustawiam itd., że ze mną są tylko takie problemy a pozostałe moje rodzeństwo nimi nie rządzi, że jak mi nie pasuje tv to mogę zamknąć drzwi (przy zamkniętych drzwiach też slychac), gdzie mają iść jeść cukierki (mówiłam czy nie może poczekać 5 minut aż wyjdę z synkiem i wtedy zje). Moi rodzice w ogóle do mnie nie przyjeżdżają żeby coś pomóc, posiedzieć z wnukiem cokolwiek, chyba że zadzwonię po nich w ostateczności to przyjadą i zabiorą wnuka ale to jest takie proszenie się. Czy waszym zdaniem rządze rodzicami ?