Dodaj do ulubionych

Dziewczyna z perłą

28.04.08, 11:52
Mam wrażenie, że osoby, które ujawniają tego typu problemy swoim
bliskim, przerzucają poprostu na nie odpowiedzialność za siebie. Nie
liczą się z tym, jaki koszt ponosi najbliższa osoba, dzieci. Ktoś,
kto kocha, nie obarcza w ten sposób.
Obserwuj wątek
    • ilistil Dziewczyna z perłą 28.04.08, 12:48
      Nigdy, przenigdy nie zostałabym w związku z facetem, który ubiera damskie
      ciuchy. Czytając artykuł byłam coraz bardziej zła na te kobiety, które godziły
      się na te mężowskie maskarady. jestem wstrząśnięta...o jakim seksie mowa? O
      jakim życiu....? W wypowiedziach tych kobiet nie było akceptacji tylko jakieś
      paniczne przyzwolenie...W imię czego pozostawać w związku z osoba nie do końca
      pogodzona z własną płcią ?
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Jednego nie rozumiem 30.04.08, 09:32
        Jednego nie rozumiem.

        Bo rozumiem, że można lubić jakieś elementy damskiej garderoby, bo są fajne.
        Wygodniejsze niż męskie. Albo choćby milsze w dotyku.

        Ale nie rozumiem, w jaki sposób ubiór stanowić ma o płci.
        Z jednej strony np. mężczyzna ubiera się jak kobieta i już wyobraża sobie, że
        jest kobietą. Dlaczego? Czy np. bez ubrania nie może sobie tego wyobrażać? W
        dodatku ci crossdresserzy wyobrażają sobie "kobiecość" jako coś, co jest w
        rzeczywistości powierzchowną karykaturą. Kobiecość przecież nie polega na
        posiadaniu biustonosza, pończoch i wysokich obcasów. Nie polega nawet na
        posiadaniu biustu - są kobiety, które po operacji nowotworu nie mają piersi. A
        przecież dalej są kobietami.

        Z drugiej strony reakcje kobiet na przebranego mężczyznę wskazują na to samo.
        Większość kobiet właśnie również uważa, że to ubranie stanowi o płci. Że jeśli
        facet przebierze się w damskie ubranie, to przestaje być mężczyzną.

        Widzę w tym wszystkim jakieś wzajemne nieporozumienie.
        Tamci mężczyźni "chcą być kobietami", ale oni sobie wyobrażają kobiecość jako
        komiksową słodkość, pończoszki, peniuarki, obcasiki. To głupie, bo niejedna
        kobieta do takich wybrażeń nie dostaje. Oni chcą być tym, co POPKULTURA uważa za
        "prawdziwą kobietę".

        Nie wiem dlaczego. Może dlatego, że to łatwiej niż być tym, co popkultura nazywa
        "prawdziwym mężczyzną"? Za "prawdziwą popkulturową kobietę" wystarczy się
        przebrać. Za "prawdziwego popkulturowego mężczyznę" nie da się przebrać - trzeba
        jeszcze wyhodować mięśnie i zachowywać się jak macho.

        Nota bene, zabawne jest to, że same kobiety też starają się utożsamiać z
        "prawdziwą popkulturową kobietą".
        • the_only_trans Re: Jednego nie rozumiem 30.04.08, 13:06
          anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

          > Jednego nie rozumiem.
          >
          > Ale nie rozumiem, w jaki sposób ubiór stanowić ma o płci.
          > Z jednej strony np. mężczyzna ubiera się jak kobieta i już
          wyobraża sobie, że
          > jest kobietą. Dlaczego? Czy np. bez ubrania nie może sobie tego
          wyobrażać?

          Ty chyba jednak nic nie rozumiesz, a raczej nic nie wiesz o
          crossdresserach, tak się składa, że nie zawsze ubiór jest potrzebny
          żeby "być" płcią przeciwną.


          > W dodatku ci crossdresserzy wyobrażają sobie "kobiecość" jako coś,
          co jest w
          > rzeczywistości powierzchowną karykaturą.

          Pomyliłaś transwestytów z drag quins
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Jednego nie rozumiem 30.04.08, 17:20
                he_only_trans napisała:

                > Wiesz, nie tyle się przebierają, co ubierają jak kobiety. Bo
                > przecież bez ubrania na miasto nie wyjdziesz :)

                Ale dlaczego?
                Dlaczego, przypuśćmy, taki gość nie mógłby wyjść w garniturze, a wewnętrznie
                czuć się jak kobieta? Zrozum mnie dobrze - ja się czuję kobietą niezależnie czy
                mam na sobie sukienkę, czy glany i bojówki. Dlaczego taki facet-crossdresser
                czuje się dobrze dopiero w damskim ubraniu? Chciałabym to zrozumieć.
                • the_only_trans Re: Jednego nie rozumiem 30.04.08, 19:43
                  anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

                  > Dlaczego, przypuśćmy, taki gość nie mógłby wyjść w garniturze, a
                  wewnętrznie
                  > czuć się jak kobieta?

                  Bo to ma na codzień, a czasami chciałby poczuć się kobietą również
                  zewnętrznie, więc ubiera się "odświętnie"
                  • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Jednego nie rozumiem 30.04.08, 21:41
                    > Bo to ma na codzień, a czasami chciałby poczuć się kobietą również
                    > zewnętrznie, więc ubiera się "odświętnie"

                    Zaraz, jeśli na codzień czuje się kobietą - to jest transseksualistą a nie
                    crossdresserem...?

                    Czy crossdresser to ktoś, kto czuje się kobietą w ogóle, czy tylko lubi od czasu
                    do czasu wyobrażać sobie, że jest kobietą?
                      • sleeper_in_the_grass Re: Jednego nie rozumiem 05.05.08, 20:43
                        Mnie się wydaje, że to jednak mimo wszystko nieco bardziej złożony problem,
                        tylko dla uproszczenia nazywa się to potrzebą "poczucia się jak kobieta",
                        zwłaszcza że te emocje raczej ciężko wyrazić. Pytasz się dlaczego? Pewnie z
                        dokładnie tego samego powodu, dla którego inny facet zachwyca się swoim
                        owłosieniem na całym ciele, a jeszcze inny go nie znosi. Albo dlatego, dlaczego
                        jednemu obleśnym pomysłem wydaje się założenie np. koszulki w serek, a drugi
                        nigdy w życiu nie założyłby np. flanelowej koszuli w kratę. Dorzucić do tego
                        wspomnianą w tekście fascynację kobietami, niezdecydowanie co do własnej
                        tożsamości itd. itp. i mamy kogoś kto utknął gdzieś pomiędzy męskością a
                        kobiecością i w ten sposób jest w stanie to uspokoić i kontrolować.

                        Moim zdaniem obiektywnie nie różni się to bardzo od mężczyzn, którzy tak
                        panicznie boją się bycia "posądzonymi" o homoseksualizm lub chociaż niemęskość,
                        że też koniecznie muszą swoją orientację i męskość wyrażać w ubiorze.
                        • grek30 Re: Jednego nie rozumiem 16.02.10, 13:32
                          Rodzina to kobieta i mężczyzna powiadasz... A Polska dla Polaków, prawda?
                          Czym wg Ciebie jest rodzina? Jesteś w stanie napisać swoją interpretację? Czy
                          chodzi o zdolność do rozmnażania? A co w takim razie z kobietami lub mężczyznami
                          którzy z jakichś względów nie mogą się rozmnażać? A też chcą mieć rodzinę? Czy
                          akceptujesz taką rodzinę? Ale wtedy pada teoria o zdolności do rozmnażania...
                          Czyli co tworzy rodzinę? Istota posiadająca penisa plus istota posiadająca
                          pochwę? No ale czemu te narządy mają służyć? Czy aby nie prokreacji? Więc jeśli
                          któryś zawodzi to już nie ma mowy o rodzinie? No chyba że powiesz że seks nie
                          musi służyć prokreacji... Ale jeśli nie musi to znaczy że dotyczy tylko i
                          wyłącznie przyjemności. A do tego niekoniecznie potrzebna jest pochwa i penis...

                          No i może okazać się że rodzina to osoby (dwie a może więcej) w których
                          występują relacje oparte przede wszystkim na uczuciach i emocjach... My jesteśmy
                          przyzwyczajeni do stereotypu rodziny jako mężczyzny i kobiety połączonych węzłem
                          małżeńskim i mogących zrobić sobie dziecko (przepraszam za kolokwializm). Ale
                          nie zawsze i nie wszędzie tak jest. Dlaczego wg Ciebie coś odstające od
                          większości określasz zboczeniem? czy wg Ciebie wszystko powinno być identyczne?
                          Ludzie? Domy? Związki? Dla kogo produkuje się samochody w pojedynczych
                          egzemplarzach? Dla zboczeńców? Przecież są inne od większości... Czy kochające
                          się osoby tej samej płci, mające wspólne pasje, hobby, udany seks, są gorsze od
                          małżeństwa które ze sobą nie rozmawia i każdy spędza czas osobno? Która z tych
                          dwóch opcji jest wg Twojej teorii rodziną???

                          Najprościej wrzucić do szufladki. Tylko gdyby wszyscy myśleli tak jak Ty to
                          nadal mieszkalibyśmy w jaskiniach... Pamiętaj że kiedyś ziemia była płaska i
                          pływała po ogromnym oceanie a jedzenia nie kupowało się w supermarketach...
                          Świat a człowiek zwłaszcza to jedna wielka zagadka której rozwiązania pewnie
                          nigdy nie poznamy...
                • sleeper_in_the_grass Re: My się ubieramy w dżinsy i płaskie buty 05.05.08, 21:19
                  Właśnie opisany w artykule crossdresser fajnie zwrócił na to uwagę, że przecież
                  nikogo nie zbulwersuje w najmniejszym stopniu, gdy kobieta włoży męską koszulę,
                  do spania założy męskie bokserki, czy nawet stwierdzi, że lepiej się czuje w
                  męskich ubraniach. Co najwyżej zostanie to uznane za dziwne, nikt nie będzie na
                  pewno krzyczał, że to obleśne, upadek obyczajów i że powinno się ją leczyć.
                  Tylko jedna z wielu wrodzonych hipokryzji, jakie mamy w głowie (sam wyjątkiem
                  nie jestem).
                  • 100krotna Re: My się ubieramy w dżinsy i płaskie buty 13.05.08, 10:32
                    Może dlatego, że koszula i spodnie bez precyzowania, są unisex. I kobieta i
                    mężczyzna mogą się ubierać w spodnie i koszulę, więc zmiana nie jest aż tak
                    drastyczna. Spódnice, rajstopy, obcisłe bluzki z dekoltem i sukienki nie są
                    unisex, są kobiece z natury.
                    Dopóki kobieta nie zapuszcza owłosienia na całym ciele oprócz glowy(łyka
                    hormony, żeby mieć męski zarost?) to niech sobie chodzi, w czym chce. I dopóki
                    nie mówi, że czuje się mężczyzną, więc tak się będzie ubierać i wyglądać.
                    Mężczyzna zwykle się goli, maluje, ubiera perukę.. więc przeobraża się w kobietę
                    dużo bardziej, niż kobieta w mężczyznę, nosząc jego koszulę jedynie.
                    Wyobrażasz sobie chłopaka o posturze i zaroście przykładowo drwala z kreskówki,
                    z owłosioną niedźwiedzią klatką, który wbił się w sukienkę z dekoltem? Też
                    wybuchnę śmiechem. Gorzej będzie, jak on się ogoli, wymaluje i kupi kieckę we
                    własnym rozmiarze. I doda, że tak się czuje kobieco i dobrze mu z tym
                    • angazetka Re: My się ubieramy w dżinsy i płaskie buty 13.05.08, 10:52
                      > Może dlatego, że koszula i spodnie bez precyzowania, są unisex.

                      Są unisex od jakichś 20 lat (jeszcze w latach 80. dziewczyna mogła
                      mieć nieprzyjemności, kiedy przyszła tak do szkoły, uważano to za
                      strój niestosowny).

                      > Spódnice, rajstopy, obcisłe bluzki z dekoltem i sukienki nie są
                      > unisex, są kobiece z natury.

                      Podobnie jak spodnie były męskie z natury przez długi, długi czas. I
                      się to zmieniło, i nikogo teraz nie dziwi. Nie mówię, że tak będzie
                      ze spódnicami, ale warto o tym pamiętać.

                      > Dopóki kobieta nie zapuszcza owłosienia na całym ciele oprócz glowy
                      (łyka hormony, żeby mieć męski zarost?) to niech sobie chodzi, w
                      czym chce.

                      W ogóle niech każdy chodzi w czym chce. Mówiąc szczerze, mało mnie
                      to obchodzi. Może jestem z jakiejś innej planety, ale póki dana
                      jednostka nikogo nie krzywdzi - niech się ubiera jak chce, śpi z kim
                      chce, żyje jak chce. Barczysty facet w sukience na pewno wygląda
                      komicznie - ale czy z tego powodu mam mu tego zabraniać?
                      • 100krotna Re: My się ubieramy w dżinsy i płaskie buty 13.05.08, 11:18
                        > Podobnie jak spodnie były męskie z natury przez długi, długi czas. I
                        > się to zmieniło, i nikogo teraz nie dziwi. Nie mówię, że tak będzie
                        > ze spódnicami, ale warto o tym pamiętać.

                        Sęk w tym, że te sytuacje zdarzają się właśnie teraz, nie 80 lat temu, nie 30
                        lat później. I niestety nie są wynikiem mody jedynie. Jakby to była moda, to
                        mnie wisi, niech noszą nawet majty jak superman, mogą to być nawet majty
                        koronkowe.

                        > W ogóle niech każdy chodzi w czym chce. Mówiąc szczerze, mało mnie
                        > to obchodzi. Może jestem z jakiejś innej planety, ale póki dana
                        > jednostka nikogo nie krzywdzi - niech się ubiera jak chce, śpi z kim
                        > chce, żyje jak chce. Barczysty facet w sukience na pewno wygląda
                        > komicznie - ale czy z tego powodu mam mu tego zabraniać?

                        I tu się zgadzam. Tylko niestety zdarza się, że właśnie samym faktem tak się
                        ubierania krzywdzi. Czytając komentarze pań w artykule można zauważyć, że nie są
                        zbyt szczęśliwe. Nie można narzucić sobie samemu akceptacji czegoś, co jest dla
                        nas wstrętne i wiąże się z upokorzeniem
                        • kngtrc Re: My się ubieramy w dżinsy i płaskie buty 13.05.08, 15:45
                          100krotna napisała:

                          > Sęk w tym, że te sytuacje zdarzają się właśnie teraz, nie 80 lat temu, nie 30
                          > lat później. I niestety nie są wynikiem mody jedynie. Jakby to była moda, to
                          > mnie wisi, niech noszą nawet majty jak superman, mogą to być nawet majty
                          > koronkowe.

                          Ot kobieca przewrotność. Jakby to było modne, to by Cię obrzydzenie nie brało,
                          ale jeśli jest, to jest źle? To znaczy, jeśli ja teraz założę niemodne buty,
                          aczkolwiek męskie, to jest to coś nieodpowiedniego?
                          Żałosne jest to co napisałaś.

                          • 100krotna Re: My się ubieramy w dżinsy i płaskie buty 15.05.08, 00:19
                            > Ot kobieca przewrotność. Jakby to było modne, to by Cię obrzydzenie nie brało,
                            > ale jeśli jest, to jest źle? To znaczy, jeśli ja teraz założę niemodne buty,
                            > aczkolwiek męskie, to jest to coś nieodpowiedniego?
                            > Żałosne jest to co napisałaś.

                            Źle mnie zrozumiałeś. Fakt, zabrakło mi jednego słowa: "tylko". Powinno być:
                            "Jakby to była tylko moda". Sama nie noszę modnych butów, bo jest mi w nich po
                            prostu niewygodnie, wolę te sprzed dwóch sezonów, wydeptane gdzieniegdzie i
                            świetnie do mojej stopy ułożone.
                            Chodziło mi o to, że przebieranie nie jest wynikiem samej tylko mody, a pewnego
                            problemu. I jeśli możesz, wybacz mi, że myślę o facecie który chce wyglądać jak
                            kobieta, jako o problemie.
                • the_only_trans Re: My się ubieramy w dżinsy i płaskie buty 05.05.08, 21:33
                  kochanica-francuza napisała:

                  > a ja jeszcze w t-shirty (męskie zresztą, bo damskie sklepy nie
                  oferują t-shirtó
                  > w
                  > w moim rozmiarze 46,

                  Wiesz, jak bym nosiła taki rozmiar to też bym się ubierała jak
                  opisujesz. Zresztą nie ważne, nie raz widziałam większą babę, ubraną
                  w szpilki, miniówę itp mi to nie przeszkadza, ale za nią o wiele
                  więcej ludzi oglądało się niż za przeciętnym transem.

                  > Na ulicach NIE MA kobiet, które tak się ubierają jak wy.

                  Niewiem co masz na myśli pisząc "WY" ale tak ubrane kobiety jak ja
                  widuję. Niewiem tylko czy to powód do dumy, bo może jednak lepiej
                  być oryginalnym?

                  PS. ja mam więcej spodni i płaskich butów, niż spódnic i szpilek.
                  • kochanica-francuza Re: My się ubieramy w dżinsy i płaskie buty 06.05.08, 20:28

                    >
                    > Wiesz, jak bym nosiła taki rozmiar to też bym się ubierała jak
                    > opisujesz.

                    No proszę, jakiś ty sympatyczny! Ja mam twoje przebieranki akceptować, a ty nie
                    akceptujesz nawet mojej wagi!

                    Poza tym mylisz się - rozszerzana kieca plus obcasy uczyniłyby ze mnie seksowną
                    babeczkę. Tylko nie lubię być seksowną babeczką.



                    >

                    >
                    > Niewiem co masz na myśli pisząc "WY" ale tak ubrane kobiety jak ja
                    > widuję.

                    Gdzie?
                    • the_only_trans Re: My się ubieramy w dżinsy i płaskie buty 07.05.08, 20:33
                      kochanica-francuza napisała:

                      >
                      > >
                      > > Wiesz, jak bym nosiła taki rozmiar to też bym się ubierała jak
                      > > opisujesz.
                      >
                      > No proszę, jakiś ty sympatyczny! Ja mam twoje przebieranki
                      akceptować, a ty nie
                      > akceptujesz nawet mojej wagi!

                      Czy Ty masz jakiś kompleks? Bo gdzie ja napisałam, że nie akceptuję
                      Twojej wagi? Wmawiasz mi coś czego nie napisałam, ani nawet tak nie
                      pomyślałam

                      >
                      > Poza tym mylisz się - rozszerzana kieca plus obcasy uczyniłyby ze
                      mnie seksowną
                      > babeczkę. Tylko nie lubię być seksowną babeczką.

                      OK, Twój wybór

                      > >
                      > > Niewiem co masz na myśli pisząc "WY" ale tak ubrane kobiety jak
                      ja
                      > > widuję.
                      >
                      > Gdzie?

                      Bez sensu to pytanie, skoro nawet niewiesz jak się ubieram.
                      Odpowiedź dość prosta - spotykam je na mieście.
        • the_only_trans Re: Jednego nie rozumiem 30.04.08, 14:13
          anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:


          > Nota bene, zabawne jest to, że same kobiety też starają się
          utożsamiać z
          > "prawdziwą popkulturową kobietą".

          np te z tego artykułu: kobieta.gazeta.pl/wysokie-
          obcasy/1,53662,5155450.html
        • kochanica-francuza Re: Dziewczyna z perłą 01.05.08, 18:40
          the_only_trans napisała:

          > ilistil napisała:
          >
          > >....W imię czego pozostawać w związku z osoba nie do końca
          > > pogodzona z własną płcią ?
          >
          > Może w imię miłości?

          Oczywiście miłość mają okazywać ONE, wam pozostawiając wesołe przebieranki.
            • ole16 Re: Dziewczyna z perłą 05.05.08, 22:53
              W imię miłości one z nimi zostają mówisz. ALE w imię czego oni je oszukują przed
              ślubem/ zrobieniem im dziecka, słowem "usidleniem perełki"? Bo to przecież nie
              jest miłość, prawda? To nie świadczy o Was najlepiej. Ja rozumiem lęk, ale ten
              lęk przed odrzuceniem Was nie usprawiedliwia. Niektóre kobiety zostają, bo
              czują, że nie mają alternatywy, bo jest dziecko, wspólne sprawy etc. Żeby zostać
              w takim związku i nie cierpieć trzeba być jednak choć trochę bi-, a jeśli
              kobieta nie jest, to taki związek jest zwykłym wykorzystywaniem jej.
              Rozumiem doskonale, że niektórym kobietom może to nie przeszkadzać i mogą się
              zdarzać dobrane pary, ale moim zdaniem warunkiem jest jednak dobrowolność, a
              kiedy mówisz żonie o swoich skłonnościach PO ślubie to to już nie jest fair.
              Jako mężczyzna-kobieta możesz już być całkowicie nieatrakcyjny erotycznie, choć
              będzie Was dalej łączyć przyjaźń, pomyślałeś o tym?
              Z drugiej strony, kim są dla Was perełki? Przyjaciółkami? Przykrywkami? Skoro
              sami/same jesteście kobietami, to czy Wy czasem nie marzycie o swoim "chłopie"?
              Dla jasności: nie brzydzę się wymalowanymi facetami, czasami sama ich dla hecy
              maluję, ale szlag by mnie trafił gdyby mi facet powiedział że jest Lusią dopiero
              po ślubie.
              • the_only_trans Re: Dziewczyna z perłą 05.05.08, 23:06
                ole16 napisał:

                > W imię miłości one z nimi zostają mówisz. ALE w imię czego oni je
                oszukują prze
                > d
                > ślubem/ zrobieniem im dziecka, słowem "usidleniem perełki"?

                Już pisałam o tym, ale weź pod uwagę, że nie jest to ani reguła, ani
                nawet większość, poprostu tak czasami jest, a w artykule zostało to
                przedstawione jako norma w związkach z trans.

                > w takim związku i nie cierpieć trzeba być jednak choć trochę bi-,
                a jeśli
                > kobieta nie jest,

                Ja akurat dla swojej Żony jestem facetem, kobietą bywam tylko
                czasami i nie w jej obecności, ale wie o tym.

                > Z drugiej strony, kim są dla Was perełki? Przyjaciółkami?
                Przykrywkami?

                Dla mnie jest Żoną, Matką Naszego Dziecka - zupełnie jak
                w "normalnej" rodzinie.

                > sami/same jesteście kobietami, to czy Wy czasem nie marzycie o
                swoim "chłopie"?

                Ja osobiście nie marzę wogóle o chłopie, ale są takie trans.
              • kngtrc Re: Dziewczyna z perłą 06.05.08, 10:21
                Właśnie to wszystko nie jest takie proste. I the_only_trans również się myli,
                chociaż występuje w naszym imieniu niejako.

                A Ty ole16 trochę generalizujesz, w artykule został opisany przypadek, kiedy
                ktoś ujawnił się po ślubie. Prawda, bywa tak często, ale nie zawsze. Ja sobie
                takiej sytuacji nie wyobrażam. To jedna z moich zasad. Nie można żyć w
                kłamstwie, nie można wykorzystywać ślubu i dzieci jako zastawu.

                Artykuł również sugeruje, że seks również związany jest z przebieraniem. I to
                również niekoniecznie jest prawdą. Z pewnością nie u mnie. Jestem facetem, czuję
                się nim przez 99% czasu. Mam męski charakter, nie dbam o siebie przesadnie, a
                wręcz mniej niż wielu "normalnych" facetów w dzisiejszym świecie.

                Jeszcze jakiś czas temu wydawało mi się wszystko proste i mało skomplikowane.
                Tłumaczyłem sobie: tak po prostu jest. Nie zastanawiałem się nad genezą
                zjawiska. I faktycznie to po prostu jest, ale jest to tak złożone, że sam nie
                potrafię tego pojąć. To siedzi gdzieś w środku, jest odczuwane jako bardzo
                głęboka potrzeba ubrania się i zrobienia makijażu. Pokazania się innym. To
                wszystko jest szalenie trudno wytłumaczalne, może artysta by potrafił. Ja nie.

                I wiem, że tym bardziej trudno jest to zrozumieć innym. Nie oczekuję tego od
                nikogo. Nie narzucam się również ze swoim crossdressingiem innym. Ale najbliżsi
                muszą wiedzieć, bo to czasami znika na pół roku, ale zawsze wraca, czasami na
                dłużej, czasami na krócej.

                Wiem, że moje myśli są bardzo chaotyczne, ale trochę smuci mnie, że wszyscy tu
                jeżdżą po crossdresserach, nie próbując nawet postawić się w ich sytuacji. A to
                nie jest po prostu zachcianka.

                Pozdrawiam,
                K.
              • varitas2000 Re: Dziewczyna z perłą 07.05.08, 18:29
                Skoro te biedne usidlone kobiety boją się odejść i skoro to ślub jest taką barierą, to po co ślub??? Jakby jakiś obywatel USA, czy rozwiniętego kraju Europy Zachodniej przeczytał co tu wypisujecie to by się roześmiał. Po co komplikować sobie życie? Jak nie kochasz swojego męża na tyle żeby z nim być na dobre i na złe to spadaj. I proszę nie mylić miłości z pożądaniem. Bo nie kocha się faceta tylko osobę. Za słowem męskość w pojęciu kobiety kryje sie tylko pożądanie. A w ogóle pojęcie męskości jest bardzo względne i nie jest nią na pewno obraz brudnego śmierdzącego knura, który po przyjściu z roboty krzyczy na żonę: "podaj mi piwo kobieto". Takiego faceta chcecie?
                • kochanica-francuza Re: Dziewczyna z perłą 10.05.08, 15:18
                  i nie jest nią na pewno obraz brud
                  > nego śmierdzącego knura, który po przyjściu z roboty krzyczy na żonę: "podaj mi
                  > piwo kobieto". Takiego faceta chcecie?

                  Chłopcze, dlaczego rozmawiamy o skrajnościach, skoro mamy tak szerokie kontinuum?
      • tinley Re: Dziewczyna z perłą 05.05.08, 19:59
        > Nigdy, przenigdy nie zostałabym w związku z facetem, który ubiera damskie
        > ciuchy.


        tiaa... tak samo mozna powiedzieć w odwrotną stronę bo przecież kobiety od lat
        hodzą w spodniach i jeszce kilkadziesiat lat temu spodnie na kobiecie były czyms
        na kształt herezji w kosciele.
        Szczerze mówiąc to zaczynam coraz mniej rozumieć świat i to co się z ludźmi
        dzieje. Nie wiem... wojny dawno nie było chyba bo gatunek marnieje i
        karłowacieje moralnie.
        Rozumiem wszystko ale facet który ma zonę przebiera się w damskie fatałaszki...
        LOL... Czytałem ostatnio o idiotach którzy kastrują się własnorecznie tylko po
        to aby nie czuć popędu seksualnego. W efekcie go nie czują ale kobiety podobają
        się tak samo jak wcześniej.
        Popierd... ten świat się robi
        • navaira Może ja dziwny jestem 05.05.08, 20:37
          ...ale nie rozumiem, na czym ten cały dramat polega. No to się facet ubiera w
          pończochy i co tam jeszcze. Spódnice. I co? Ubywa komuś coś od tego? Złym ojcem
          się staje? Niech bije, śmierdzi i przepija pensję, byle w spodniach chodził?

          tinley:

          > tiaa... tak samo mozna powiedzieć w odwrotną stronę bo przecież kobiety od lat
          > hodzą w spodniach i jeszce kilkadziesiat lat temu spodnie na kobiecie były czyms
          > na kształt herezji w kosciele.
          [...]
          > Rozumiem wszystko ale facet który ma zonę przebiera się w damskie fatałaszki...
          > LOL...
          No to ja już nic nie rozumiem. Gorszą Cię te damskie spodnie czy też
          męsko-damskie fatałaszki? Bo najpierw dajesz całkiem sensowny przykład, a potem
          tak jakby prezentujesz przeciwną opinię :P

          (dodam, że nie jestem ani transwestytą, ani cross-dresserem, nie mogę za to
          wyjść z zadziwienia wąskotorowością polskiego myślenia)
        • almagus Re: Dziewczyna z perłą Oczywista oczywistość! 05.05.08, 21:03
          Oczywista oczywistość! Następny temat.

          Warszawska syrenka to transwestyta.
          Na dole ogonek z góry kobita.
          Więc PiSk na wniosek ojca redyka.
          Odleje jej to co ma kobita.
          Światłe rozmowy w zadyju ma ryja,
          zadecydują, a wzorem to czyja?
          Lecz z interesem związana rozpusta.
          Lepiej przemówią kleryka usta.
          W ustach tych cnota, wiele słodyczy.
          Puścili wodę i co tak syczy?
          Powstała oralna panna fontanna.
          TRwałuje PiSiOR, nad nim sutanna.
        • kochanica-francuza O kastracji to ktoś nie doczytał 06.05.08, 21:12
          Chodziło o to, że kastrują się osobnicy o tak nienormalnie wysokim poziomie
          hormonów, że bez przerwy myślą o seksie i zajmują się głównie tym, żeby nie
          rzucać się na wszystko żeńskie, co się rusza.

          Po kastracji ich poziom hormonów obniża się do poziomu, który pozwala im
          normalnie funcjonować BEZ obsesji erotycznej. Natomiast współżyć mogą i chętnie
          to czynią.
    • pani_kapitan Dziewczyna z perłą 28.04.08, 13:08
      Pełen podziw dla kobiet które z miłości od mężów tolerują a nawet
      akceptują "te drugie". Wydaje mi się bowiem, że świadomosć że
      mężczyzna jest częściowo kobietą wiąże się z utratą poczucia
      bezpieczeństwa. To już nie jest ten sam facet który chodzi na
      polowanie dba o dom i rodzinę.
      • dylana Re: Dziewczyna z perłą 05.05.08, 19:20
        pani_kapitan napisała:

        > Pełen podziw dla kobiet które z miłości od mężów tolerują a nawet
        > akceptują "te drugie". Wydaje mi się bowiem, że świadomosć że
        > mężczyzna jest częściowo kobietą wiąże się z utratą poczucia
        > bezpieczeństwa. To już nie jest ten sam facet który chodzi na
        > polowanie dba o dom i rodzinę.

        szczerze mowiac nie tylko to ma kobieta do uporania sie, gdybym byla w takiej
        sytuacji to w mojej glowie pojawialoby sie uczucie ze moj maz czesciowo jest
        kobieta czyli ja calkowicie nie jestem potrzebna a nawet gorzej moze zaczac z
        nim konkurowac bo jesli maz staje sie kobieta moze czuc dyskomfort zwiazanym z
        tym ze moze ejst gorsza,zachowuje sie mneij kobieco zwalac wine na siebie. ehh
        trudna sprawa
    • pinup Dziewczyna z perłą 28.04.08, 15:43
      dziwne jest to jak ludzie przerazliwie boja sie opini innych. jakby
      to, co mysla inni rzeczywiscie mialo wplyw na jakosc zycia. ci inni
      maja wlasne zycie i to nim sie zajmuja wbrew temu co nam sie wydaje.
      smutne, ze wiekszosc zon crossdresserow sen spedza z powiek wlasnie
      to, co pomysla inni. wazne jest przeciez to, co mysla i jak czuja
      sie one. gdybym ja uslyszala takie rewelacje od swojego partnera tez
      prawdopodobnie przezylabym szok. ale ostatnia rzecza, ktora sobie
      zawracam glowe sa opinie innych.
    • login-ka utracona kobiecość emancypantek 28.04.08, 15:46
      jestem koietą i rozumiem tych facetów. Zafascynowała mnie ta kultura po obejrzeniu "Priscilli, królowej pustyni". Jako mała dziewczynka lubiłam się przebierać za facetów, w dorosłym życiu nie próbowałam, ale dziś kobieta prawie codziennie jest facetem zakładając spodnie. Trans pokazują świat, który gdzieś umknął, to jest kobiecość rewiowa, przerysowana. Kobiety nigdy takie nie będą. Michał Witkowski mówił o utraconej w procesie emancypacji części kobiecości, tej lekkości trudnej do opisania. Mężczyźni przebierający się chyba jej poszukują, my już nie odzyskamy.Która z nas czasem nie chciałaby być pociągającą diwą? I ile z nas ma szansę na bycie nią?
      • zdanka1 Re: utracona kobiecość emancypantek 29.04.08, 08:20
        Michał Witkowski mówi o wyobrazeniu kobiecości, o fantazmacie ,
        słowem o ogladzie idealnej kobiecości z perspektywy męzczyzny- geja,
        który szuka samca. I dlatego to campowe wyobrażenie kobiecości u
        Witkowskiego to jakieś niekończące sie fatałaszki, zdrabnianie,
        oczkami strzelanie, nóżek złąćzanie - wszystko to, co dla
        przeciętnej kobiety mieści sie w pojęciu "słodka idiotka, która nie
        poradzi sobie z przejsciem przez ulicę " Pisze dalej coś o tym, ze
        to pozostało tylko i wyłacznie kobietom wschodu itp - tylko nie
        zauwża, ze ta upragniona kobecość, bierze sie tam stąd, ze nie ma
        wyboru. Nie ma innej drogi niż przez małzeństwo, nie ma praktycznie
        innego zycia niż "przez męzczyznę" . To zawsze jest kobiecość
        przesadzona, pachnąca orientalnie, we wszystkich najmocniejszych
        kolorach i pełnym makijazu, nieustająco seksualna i bardzo rzadko
        pełna lekkości niestety, bo usmiech w nieodpowiednim momencie moz e
        stać sie przyczyną twojego końca;/ Jesli chodzi o kobietę,
        to "Lubiewo" jest niczym innym jak pokazaniem jak bedąc pozornie
        poza nawiasem, szufladkuje sie wg nawiasu.
      • goblin.girl Re: Skoro są tacy kobiecy, to do garów, do prasow 28.04.08, 16:01
        kochanica-francuza napisała:
        > Kobiecość to nie tylko rajstopki, kiecki i inne pierdołki.
        > Jakoś w ramach "kobiecości" nie przyjdzie im do głowy zająć się dzieckiem.

        o, właśnie:

        "Jestem zazdrosna o tę kobietę, w którą zamienia się mój mąż. Bo ona jest
        szczuplejsza ode mnie. Bo ma ładniejsze nogi. Bo ma więcej ubrań, bo jest
        ładniej umalowana. Ja nie mam na to czasu, muszę prać, prasować, gotować,
        zajmować się dzieckiem. Nie mogę spędzić przed lustrem godziny czy dwóch"

        mizdrzyć się przed lustrem to każdy potrafi
        • sir.vimes No właśnie - nie dziwne, że akceptują 28.04.08, 16:08
          przebieranki - dziwne, ze akceptują taki stan rzeczy. Mąż "nie robi" i jako mąz
          i jako "kobieta" a żona sama jest sterem, zeglarzem, okrętem, sprzataczką,
          kucharką, szminek dostarczycielką i pięknych nóg podziwiaczką.

          Wygodnie się ten pan urządził.
              • goblin.girl Re: "Chce być kobiecy do końca, więc śpi w wypcha 28.04.08, 16:51
                Albo niechby poprosił szefa, coby mu pensję obniżył (ten pan, nie oblech, znaczy
                się)

                nie mam nic przeciwko przebierającym się, obojętnie z jakich pobudek to czynią,
                ale jak się mówi "a", to wypadałoby powiedzieć "be". IMO ci panowie są dość
                niedojrzali. Choć, jak to było gdzieś w artykule, oni dojrzewają "jak
                nastolatki", więc może jest szansa, ze dojrzeją przed sześćdziesiatką.
                Abstrahując od tego, jakbym się zachowała, gdyby mój ukochany zaczął paradować w
                damskich ciuszkach (bo jednak wole go w spodniach, ewentualnie szkocki kilt
                mógłby być :)), to gdyby facet mi spędzał przed lustrem więcej czasu niż ja,
                olewając partnerski podział obowiązków, to bez względu na to co miałoby być
                efektem mizdrzenia się - pikna mencizna czy laseczka, kopnęłabym go w zgrabny
                tyłek i już. I najbardziej mnie w tych historiach dziwi, czemu panny tak nie
                zrobiły.
                • kochanica-francuza Kobiecość to wagina 28.04.08, 16:58

                  > ale jak się mówi "a", to wypadałoby powiedzieć "be". IMO ci panowie są dość
                  > niedojrzali.

                  Toteż właśnie. Fascynacja "kobiecością", ale kulturową.

                  Powiem brutalnie - kobiecość to wagina. Jak łapię stopa, narażam się na ryzyko,
                  że kierowca będzie chciał mnie zgwałcić. Takiego pana, owszem, wyrzuci z
                  samochodu jako "zboczeńca", gdy stwierdzi jego płeć, ale nie zgwałci.


                  Choć, jak to było gdzieś w artykule, oni dojrzewają "jak
                  > nastolatki", więc może jest szansa, ze dojrzeją przed sześćdziesiatką.

                  Szkoda życia. Na takich.
                  • almagus Re: Kobiecość to wagina, dla mnie sutanna. 05.05.08, 21:14
                    Obłuda!

                    Och Tyyy…)))))
                    Ja się po mszy kłaniam nisko,
                    tak natchniony zrobię wszystko…))))
                    A czy Taki się odkłoni,
                    choć Nasz Dziennik trzyma w dłoni?
                    Stanął jak buddyjska stupa,
                    zapatrzony na biskupa.
                    Bo gdy chłop za chłopem goni ,
                    jako znak ma Dziennik w dłoni…))))
                    A gdy baba za nim goni ,
                    to do buzi i do dłoni…)))
                    ta Naszdzieja dobrodzieja…)))
                    Taaaaaaaaaak…????
                    To do buzi i do ręki
                    może oddasz swoje wdzięki???
                    Ale najpierw duże datki
                    zanim z siebie zdejmiesz szatki.
                    W każdej spółce z celibatem
                    mają wanny z automatem,
                    zbyt to małe becikowe
                    by zaprzątać sobie głowę,
                    w wasserwannie są otworki,
                    by masować wam PiSiORki,
                    są bąbelki, ozonator,
                    może to onanizator?
                    I urośli na ogóry,
                    więc potrzebne im są rury!
                    I iloczyn z wielorazu,
                    więc dodali jeszcze gazu!

                    Coś tam trzepie pod moherkiem,
                    Trochę seksu przed spacerkiem.
                    Rydzol daje więcej mocy,
                    aż polucje miałam w nocy!
                  • kngtrc Re: Kobiecość to wagina 06.05.08, 10:36
                    Myślę, że jesteś bardzo płytka. Z Twoich postów wyłania się typowo stereotypowe
                    myślenie. Wrzucasz wszystkich do jednego worka. A tak naprawdę brakuje Ci
                    informacji. Poznaj kogoś bliżej, poczytaj w necie, podyskutuj na jakimś forum,
                    popytaj. Wtedy się wypowiadaj w takim tonie.

                    Trudno zliczyć określenia jakimi obdarzyłaś wszystkich crossdresserów.

                    A jeśli chodzi o waginę... To według Ciebie takie przekleństwo? Bóg Ci zrobił
                    tym krzywdę? Zmieniłabyś płeć, gdybyś mogła tak jednym pstryknięciem ją na
                    zawsze zmienić? Po to, żeby się pozbyć strachu przed gwałtem, niewygodnej ciąży,
                    miesiączek? Jeśli nie, to przestań narzekać na swój los, bo to jest głupie.
                  • naels Re: "Chce być kobiecy do końca, więc śpi w wypcha 30.04.08, 15:48
                    > Widocznie w tych związkach jest miłość, czego Tobie życzę, bo
                    > zdaje się, że tego Ci brakuje.

                    Tzn. milosc wedlug ciebbie polega na tym, ze sie jezdzi po partnerce
                    jak po burym osle, kaze jej sprzatac, prac, prasowac, gotowac,
                    znosic wszystkie swoje zachcianki, a na koniec jeszcze podkradac jej
                    szminki i bielizne?
                    • the_only_trans Re: "Chce być kobiecy do końca, więc śpi w wypcha 30.04.08, 19:48
                      naels napisała:

                      > Tzn. milosc wedlug ciebbie polega na tym, ze sie jezdzi po
                      partnerce
                      > jak po burym osle, kaze jej sprzatac, prac, prasowac, gotowac,
                      > znosic wszystkie swoje zachcianki, a na koniec jeszcze podkradac
                      jej
                      > szminki i bielizne?

                      Czy Ty pracujesz w TVN? Bo nie dość, że podeszłaś jeszcze bardziej
                      stronniczo do tematu niż autorka tego artykułu, to jeszcze
                      podajesz "fakty" których w artykule nie było.
                      • 4g63 Re: "Chce być kobiecy do końca, więc śpi w wypcha 04.05.08, 10:50
                        może wie coś na ten temat, w przeciwieństwie do ciebie, oznaką męskości są pewne cechy, skoro facet ich nie wykazuje to jak można coś takiego kochać? kocha się między innymi że ktoś jest facetem i za cechy faceta, skoro je traci, to cóż... to niech sobie znajdzie może lesbijke
                        • the_only_trans Re: "Chce być kobiecy do końca, więc śpi w wypcha 05.05.08, 21:45
                          4g63 napisał:

                          > może wie coś na ten temat, w przeciwieństwie do ciebie, oznaką
                          męskości są pewn
                          > e cechy, skoro facet ich nie wykazuje to jak można coś takiego
                          kochać? kocha s
                          > ię między innymi że ktoś jest facetem i za cechy faceta, skoro je
                          traci, to cóż
                          > ... to niech sobie znajdzie może lesbijke

                          Mylisz miłość z pożądaniem. A znam zarówno takie przypadki, gdzie
                          kobiety kochają swoich kobiecych facetów, jak i takich właśnie
                          pożądają. Niektóre z nich są BI, ale większość poprostu lubi takich
                          facetów, a kobiety je nie interesują.
                          • 100krotna Re: "Chce być kobiecy do końca, więc śpi w wypcha 13.05.08, 11:06
                            Ktoś rzucił tekst o miłości. Ja zbyt wiele miłości nie widzę w narzucaniu
                            swojego zdania i skazywaniu drugiej osoby na cierpienie, mówiąc, że "masz
                            zaakceptować i tyle, bo ja się nie zmienię".
                            Miłość będzie wtedy, jeśli oboje pójdą do psychoterapeuty i spróbują poradzić
                            sobie z problemem. Z problemem jakim jest potrzeba przebierania się, na równi z
                            problemem nieakceptacji tegoż i stanów, do jakich może prowadzić. Bo nie
                            oszukujmy się, tutaj kobieta jest stawiana w sytuacji: "stało się, tak jest, Ty
                            możesz to jedynie zaakceptować albo cierpieć".
                            Paradoksalnie, miłością nazwałabym też rozstanie się, jeśli wiemy, że w obecnym
                            związku będziemy się jedynie krzywdzić nawzajem.
                            Mówię tu o sytuacjach, gdzie potrzeba przebierania się i poczucie kobiecości u
                            mężczyzn pojawiło się dopiero po ślubie/po długim związku/po urodzeniu dziecka.

                            Bo zwykłym świństwem jest dla mnie za to ukrywanie tego faktu przed
                            ślubem/ciążą. Bo potem co? Prawdą jak obuchem w łeb, bo już nie ma wyjścia?
                            • kngtrc Re: "Chce być kobiecy do końca, więc śpi w wypcha 13.05.08, 15:57
                              100krotna napisała:

                              > Ktoś rzucił tekst o miłości. Ja zbyt wiele miłości nie widzę w narzucaniu
                              > swojego zdania i skazywaniu drugiej osoby na cierpienie, mówiąc, że "masz
                              > zaakceptować i tyle, bo ja się nie zmienię".

                              Prawda jest taka, że taki ktoś się nie zmieni. To są odosobnione przypadki i
                              niekoniecznie udowodnione. Czasami potrzeba przebierania potrafi po prostu
                              zniknąć na lata, ale w 99% przypadkach wraca. Stwierdzenie "ja to zmienię" jest
                              po prostu kłamstwem i może tylko sytuację pogorszyć.

                              > Miłość będzie wtedy, jeśli oboje pójdą do psychoterapeuty i spróbują poradzić
                              > sobie z problemem. Z problemem jakim jest potrzeba przebierania się, na równi z
                              > problemem nieakceptacji tegoż i stanów, do jakich może prowadzić. Bo nie
                              > oszukujmy się, tutaj kobieta jest stawiana w sytuacji: "stało się, tak jest, Ty
                              > możesz to jedynie zaakceptować albo cierpieć".

                              Do psychoterapeuty, owszem. Ale raczej po to, żeby wypracować kompromis. Zgadzam
                              się, że stawianie partnerki przed faktem dokonanym jest żałosne i nieuczciwe. To
                              jest wielka krzywda i tego nie należy robić. Ale nie mnie oceniać losy ludzi
                              występujących w artykule. Czasami, gdy dowiadujemy się więcej nasze paradygmaty
                              gwałtownie się przestawiają.

                              > Paradoksalnie, miłością nazwałabym też rozstanie się, jeśli wiemy, że w obecnym
                              > związku będziemy się jedynie krzywdzić nawzajem.
                              > Mówię tu o sytuacjach, gdzie potrzeba przebierania się i poczucie kobiecości u
                              > mężczyzn pojawiło się dopiero po ślubie/po długim związku/po urodzeniu dziecka.
                              >
                              > Bo zwykłym świństwem jest dla mnie za to ukrywanie tego faktu przed
                              > ślubem/ciążą. Bo potem co? Prawdą jak obuchem w łeb, bo już nie ma wyjścia?

                              Tak,to jest świństwo. :( Tak samo jak ukrycie bezpłodności np. Nie piszę tego ze
                              złośliwości, ale żeby pokazać, że czasami los odwraca sytuację.
                              • 100krotna Re: "Chce być kobiecy do końca, więc śpi w wypcha 15.05.08, 00:30
                                kngtrc czy Ty w ogóle czytasz, co napisałam? :D
                                Bo według mnie negujesz moje, i piszesz podobnie, tyle, że swoimi słowami.

                                > Do psychoterapeuty, owszem. Ale raczej po to, żeby wypracować kompromis.
                                1. Na kompromisie obie strony tracą.
                                2. Wspomniałam, że kobieta też powinna się zwrócić z problemem nieakceptacji
                                sytuacji - tak, żeby mogła z nim popracować
                                3. Nie wiem, czy można to wyleczyć i czy taka osoba się nie zmieni. Dlatego może
                                warto spróbować z pomocą fachowca? Zwłaszcza, jeżeli kochamy tą drugą osobę i
                                wiemy, że cierpi. To działa też w drugą stronę. Ale o tym napisałam wyżej

                                > Tak,to jest świństwo. :( Tak samo jak ukrycie bezpłodności np. Nie piszę tego ze
                                > złośliwości, ale żeby pokazać, że czasami los odwraca sytuację.

                                O bezpłodności też myślałam, uważam, że sytuacja jest tak samo nie fair. Tyle,
                                że bezpłodność może dotyczyć obydwu partnerów.
                                Swoją drogą, wiesz o tym, że osoba bezpłodna jest pod względem biologicznym
                                bezpłciowa?


                                  • kngtrc Re: Jak to? 21.05.08, 14:05
                                    Nie wiem jak to jest, ale prawdopodobnie chodzi o to, że jeśli ktoś nie jest w
                                    stanie wypełniać swojej funkcji biologicznej związanej z płcią, to z punktu
                                    widzenia natury jest bez płci. I faktycznie, z biologicznego punktu widzenia
                                    bezpłodny samiec jest tym samym co bezpłodna samica. Można tu mówić jedynie o
                                    bezpłciowości - ewentualnie o tymczasowej bezpłciowości.
              • the_only_trans Re: "Chce być kobiecy do końca, więc śpi w wypcha 30.04.08, 12:10
                kochanica-francuza napisała:

                > staniku".
                >
                > Kto śpi w staniku??? A jeszcze wypchanym???

                niektóre trans, bo wyobraź sobie że sztuczny biust bez stanika się
                nie trzyma :)

                >
                > Żeby tego pana stary oblech nagle złapał, nie za wypchany stanik,
                ale za d...ę,
                > zobaczyłby naocznie, na czym polega kobiecość.

                To niestety się zdarza i faktycznie nie jest to nic przyjemnego.
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: No właśnie - nie dziwne, że akceptują 30.04.08, 10:25
              > > przebieranki - dziwne, ze akceptują taki stan rzeczy. Mąż "nie robi" i ja
              > ko mąz
              > > i jako "kobieta" a żona sama jest sterem, zeglarzem, okrętem, sprzataczką
              > ,
              > > kucharką, szminek dostarczycielką i pięknych nóg podziwiaczką.
              > >
              >
              > I do spraw mody doradczynią.


              Macie rację, jest w tym coś dziecięcego. Tych mężczyzn cechuje dziecinna
              potrzeba bycia akceptowanym w 100%: Proszę mnie akceptować, podziwiać, ciuszki
              pożyczać.
              Tylko że nie wzięli pod uwagę jednego:
              Skoro nie powiedzieli swoim partnerkom od początku, z kim się wiążą, to nie mają
              prawa oczekiwać obowiązkowej akceptacji. Żona to nie mama, nie musi akceptować
              bezwarunkowo.
          • evita_duarte Re: No właśnie - nie dziwne, że akceptują 28.04.08, 16:54
            sir.vimes napisała:

            > przebieranki - dziwne, ze akceptują taki stan rzeczy. Mąż "nie
            robi" i jako mąz
            > i jako "kobieta" a żona sama jest sterem, zeglarzem, okrętem,
            sprzataczką,
            > kucharką, szminek dostarczycielką i pięknych nóg podziwiaczką.
            >
            > Wygodnie się ten pan urządził.


            A nawet w lozku to jemu ma sie podobac, nie jej.
          • the_only_trans Re: No właśnie - nie dziwne, że akceptują 30.04.08, 12:08
            sir.vimes napisała:

            > przebieranki - dziwne, ze akceptują taki stan rzeczy. Mąż "nie
            robi" i jako mąz
            > i jako "kobieta" a żona sama jest sterem, zeglarzem, okrętem,
            sprzataczką,
            > kucharką, szminek dostarczycielką i pięknych nóg podziwiaczką.
            >
            > Wygodnie się ten pan urządził.

            chyba nie czytałaś uważnie
            • sir.vimes dwie godzinki 30.04.08, 14:01
              Bardzo uważnie.

              Pan : dwie godzinki przed lustrem - pani : opieka nad dzieckiem, dom, prania
              itp. Zresztą, w art. pada uwaga pełna żalu , że pan nawet ma większą szafę. Że
              więcej wydaje na ciuchy. ITp.

              Tak się "ukobiecił" w swoim mniemaniu, że już dla żony kobiecości w domu nie
              starcza?

              Wygodnie się urządził i już.

              Moim zdaniem dokładnie równo czy pan przed lustrem siedzi i nic w domu nie robi
              czy chleje piwo w bramie czy ogląda meczyk. Każdy tak samo mnie brzydzi -
              nieróbstwem, spychaniem wszystkiego na żonę itp itd.

              • kngtrc Re: dwie godzinki 06.05.08, 10:44
                I tu się z Tobą zgodzę. Nie żyjemy w południowej Ameryce i nie jesteśmy
                Indianami, żeby wszystko robiły kobiety. Każdy związek powinien się opierać na
                partnerstwie.

                Ale nie można generalizować, co się tutaj, w tej dyskusji, niektórym nagminnie
                zdarza. Leń i nierób może być zarówno crossdresserem jak i "normalnym" facetem,
                co to powie "kobieto, przynieś piwo".
          • the_only_trans Re: Skoro są tacy kobiecy, to do garów, do prasow 30.04.08, 12:13
            evita_duarte napisała:

            > Jakim cudem ci kobiecy faceci znajduja godzine czy dwie na
            siedzenie
            > przed lustrem?

            Przecież nie jest tu mowa o codziennym siedzeniu przed lustrem, w
            skali miesiąca to kobiety znacznie więcej czasu spędzają przed
            lustrem.


            W koncu jak chca byc kobietami to powinni zaczac od
            > tego co najwazniejsze, przebieranki to tylko strona zewnetrzna.

            Co jest według Ciebie najważniejsze?
            • turzyca Re: Skoro są tacy kobiecy, to do garów, do prasow 30.04.08, 21:24
              the_only_trans napisała:

              > evita_duarte napisała:
              >
              > > Jakim cudem ci kobiecy faceci znajduja godzine czy dwie na
              > siedzenie
              > > przed lustrem?
              >
              > Przecież nie jest tu mowa o codziennym siedzeniu przed lustrem, w
              > skali miesiąca to kobiety znacznie więcej czasu spędzają przed
              > lustrem.

              Tak zupelnie offtopowo - przecietnie zadbany heteryk spedza wiecej czasu przed
              lustrem niz przecietnie zadbana heteryczka. Serio. O ile tylko sie codziennie
              goli - po prostu wykonanie codziennego makijazu zajmuje zdecydowanie mniej czasu
              niz dokladne ogolenie twarzy. :D
              • the_only_trans Re: Skoro są tacy kobiecy, to do garów, do prasow 05.05.08, 21:54
                turzyca napisała:

                >
                > Tak zupelnie offtopowo - przecietnie zadbany heteryk spedza wiecej
                czasu przed
                > lustrem niz przecietnie zadbana heteryczka. Serio. O ile tylko sie
                codziennie
                > goli - po prostu wykonanie codziennego makijazu zajmuje
                zdecydowanie mniej czas
                > u
                > niz dokladne ogolenie twarzy. :D

                No niewiem - u mnie golenie trwa 5 min, golenie pod makijaż
                (dokładniejsze) może z 10. Żonie makijarz + fryzura zajmuje minimum
                30 min dziennie.
    • toja3003 W Ameryce mamy 29.04.08, 08:48
      W Ameryce mamy (w armii) prostą zasadę: dont tell dont ask czyli:
      jeśli jesteś już lesbijką/homoseksualistą to nie opowiadaj o tym i
      nie afiszuj się ze swymi skłonnościami a jeśli należysz do
      heteroseksualnej większości to nie wypytuj innych o sprawy
      seksualne. Myślę, że to rozsądny kompromis. Jestem przeciwny
      lesbisjsko-homoseksualnej propagandzie.
    • bosman_plama Dziewczyna z perłą 30.04.08, 11:20
      Takie... syny moim zdaniem. "ja mam dobrze, a żona i dzieci niech się jakoś
      dostosują" - przynajmniej taką postawę można zobaczyć w tym artykule. Bo mu się
      należy, bo on się tak realizuje i lepiej się z tym czuje. To niech nie wciąga w
      to innych ludzi, niech wchodzi w związki z podobnymi sobie i cieszy się z nimi.
      Wszyscy opisywani tu kolesie to wyjątkowo samolubne dranie.
      • sir.vimes Lepiej zająć sie własnym dzieckiem 30.04.08, 14:04
        domem, pracą .

        Zauwżyć , ze żona (też kobieta, no nie?) może też chciałaby stroić się we wciąż
        nowe łaszki. Nie uważać siebie i swoich skłonnosci za najważniejszą sprawę całej
        rodziny.

        > > Mam wrażenie, że osoby, które ujawniają tego typu problemy swoim
        > > bliskim, przerzucają poprostu na nie odpowiedzialność za siebie...
        >
        > Czyli lepiej żyć w zakłamaniu?
      • karolana Re: Dziewczyna z perłą 30.04.08, 18:41
        >
        > Czyli lepiej żyć w zakłamaniu?

        A nie sądzisz, ze oni nie przyznając się do tego PRZED ślubem dopuścili się
        koszmarnego oszustwa? I teraz zadowoleni wychodzą sobie z szafeczki, patrzcie a
        podziwiajcie jaki to jestem śliczny, a jaki odważny, a jaki super. Co tam żona,
        ona przecież musi się jakoś pogodzić, bo kocha, nie? Dlaczego nie zrobili tego
        PRZED ślubem? Dlaczego wtedy nie było ich stać na szczerość? Dlaczego nie dali
        swoim żonom prawa do WYBORU? Pieprzeni egoiści i tyle.
        • the_only_trans Re: Dziewczyna z perłą 30.04.08, 19:55
          To jest bardzo złożony temat. Faktem jest, że lepiej przyznać się
          przed ślubem, ale do tego trzeba mieć pełną świadomość tego czym
          jest transwestytyzm. Wiele osób sądzi, że można się z
          tego "wyleczyć", walczy z tym, a czasami nawet można mieć wrażenie
          że się z tego "wyleczyło", przeważnie związek z kobietą daje
          początkowo takie złudzenie. Ale później TO powraca, czasami po kilku
          miesiącach, czasami po kilku latach, a wtedy jest już za późno.
          Pozostaje albo żyć w zakłamaniu, albo się ujawnić.
          • karolana Re: Dziewczyna z perłą 01.05.08, 19:34
            Po pierwsze, znam wielu transów (tak transwestytów jak i osoby transseksualne.
            Są to różni ludzie, ale łączy ich jedno - związki, w które wchodzili były
            uczciwe. Przecież jeśli ma się tego typu, nazwijmy to "upodobania" czy
            tożsamość, człowiek zdaje sobie z tego sprawę i angażując się w związek jest się
            tego świadomym. Pozwól, że spłycę, ale jeśli lubię dajmy na to s/m i żadna inna
            forma seksu nie daje mi satysfakcji, wchodząc w związek jestem ZOBOWIĄZANA
            uprzedzić o tym partnera, nawet jeśli mam nadzieję, że mi przejdzie. On może się
            zgodzić, wtedy związek kontynuujemy ku obopólnej przyjemności, może stwierdzić,
            że spróbuje ze mną być i "pomóc mi w leczeniu", ale wtedy jest to jego decyzja,
            za którą bierze odpowiedzialność, albo może ode mnie odejść. W każdym razie moim
            psim obowiązkiem jest dać potencjalnemu partnerowi możliwość WYBORU. Największe
            świństwo to podpisać papierek i żyć sobie w przekonaniu, ze z papierkiem to już
            można wszystko! Łącznie z przerzuceniem całego ciężaru na żonę! Świństwo
            obrzydliwe. To jak ze zdradą. Facet się puści, a potem przyłazi i skamle. I
            jeszcze argument - przecież się przyznałem! Oczyszczanie swojego sumienia
            kosztem innych, których podobno się kocha, to zwykła hipokryzja.