Dodaj do ulubionych

Miłość czy dostatnie życie

IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 06.05.02, 11:24
Macie do wyboru meżczyzne, którego kochacie, ale z którym będziecie życ od
wypłaty do wypłaty i drugiego, którego lubicie, ale który zapewni wam i
rodzinie dostatnie życie. Co jest ważniejsze miłość czy pieniądze?
Obserwuj wątek
    • Gość: Sylwia Re: Miłość czy dostatnie życie IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 06.05.02, 11:41
      Gość portalu: Kacha25 napisał(a):
      > Macie do wyboru meżczyzne, którego kochacie, ale z którym będziecie życ od
      > wypłaty do wypłaty i drugiego, którego lubicie, ale który zapewni wam i
      > rodzinie dostatnie życie. Co jest ważniejsze miłość czy pieniądze? >




      MIŁOŚĆ !!! Dzis jeszcze nie wiesz do jakiej fortuny możesz dojść
      wraz z tym ukochanym mężczyzną.
      Miłość a pieniądze przyjdą póżniej, a nawet jeśli nie, to i tak
      ciekawsze życie będziesz wiodła gdy kochasz i jestes kochana.


    • marzena_24 Re: Miłość czy dostatnie życie 06.05.02, 11:42
      tu chyba sama powinnaś sobie odpowiedzieć, skoro stoisz przed takim wyborem.
      Najwidoczniej to nie miłość,jesli masz wątpliwości, i skoro zaglądasz do
      kieszeni...
    • lalka74 Re: Miłość czy dostatnie życie 06.05.02, 11:46
      Nawet jesli wybierzesz kasę to i tak później dojdziesz do wniosku, że
      ważniejsza jest miłość. A rozwód to stresująca sprawa.
    • majka14 Re: Miłość czy dostatnie życie 06.05.02, 11:54

      Jejku, jak mozna sie nawet zastanawiać ???

      Czy Ty wiesz co jest Miłość ?! Wszyscy do niej tęsknimy,
      wszyscy o niej marzymy. To Miłość sprawia; że jestesmy piękni,
      pogodni, chetni do działania, radośni, wiecznie młodzi - tego nie
      otrzymasz za pieniądze.

    • mario2 Re: Miłość czy dostatnie życie 06.05.02, 11:57
      jesli dac babie do wyboru faceta z duzym sercem i drugiwgo z wielkim chujem i
      grubym portwelem- wybor baby jest prosty!
      • lalka74 Re: Miłość czy dostatnie życie 06.05.02, 12:03
        Bardzo prosty. Wielkie serce.
        • mario2 Re: Miłość czy dostatnie życie 06.05.02, 12:20
          czyzbym mial do czynienia z wyjatkiem od reguly?
          • lalka74 Re: Miłość czy dostatnie życie 06.05.02, 12:24
            aż nie chce się wierzyć - nie?
      • majka14 Re: baba czy kobieta 06.05.02, 12:20
        mario2 napisał(a):
        > jesli dac babie do wyboru faceta z duzym sercem i drugiwgo z wielkim chujem i
        > grubym portwelem- wybor baby jest prosty! >


        Oj, po co takie grubiaństwo ??? Byc może baba tak postapi,
        ale my jestesmy na Forum KOBIETA, a kobieta wybierze duże SERCE.

        • mario2 Re: baba czy kobieta 06.05.02, 12:23
          tak zawsze, jak zawsze kobieta klamie. To credo jej zycia!
          Zawsze potrzebuje jakiejs woalki dla zamaskowania swoich pragnien!
          • majka14 Re: baba czy kobieta 06.05.02, 12:53
            mario2 napisał(a):
            tak zawsze, jak zawsze kobieta klamie. To credo jej zycia! >

            Napewno masz jakies złe doświadczenia, stąd takie wnioski.


    • agniecha27 Re: Miłość czy dostatnie życie 06.05.02, 11:57
      Pieniądze rzecz nabyta, a zakochać się prawdziwie można tylko raz w życiu. Skąd
      masz pewność, że "forsiasty" nie straci wszystkiego, a "bidny" nie zyska
      fortuny?
      Jeżeli masz wątpliwości, to nie kochasz naprawdę...
      Powodzenia
      • Gość: grogreg O jejku, jejku! Jakie to sliczne. IP: 212.160.165.* 06.05.02, 18:11
        Prawie wszystkie wybralyscie tego bidnego, ale kochanego. Jakie to wzruszajace.

        Tyle, ze to bzdura niemozebna!!!

        Jest rzecza oczywista, ze 99.99(9)% z was, drogie Panie, postawi na tego
        nadzianego. I moze kogos zaskocze ale nie uwazam tego za cos zlego. To jest w
        pelni zgodne z natura. Bo waszym celem (przynajmniej pierwotnym) jest
        zapewnienie swoim dzieciom jak najlepszego bytu. Po za tym pieniadze sa sexy,
        czyz nie?

        Smutne, ale prawdziwe.

        • Gość: Melba Re: O jejku, jejku! Jakie to sliczne. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.05.02, 21:11
          Bzdura. Masz kompleksy?
          • Gość: grogreg Re: O jejku, jejku! Jakie to sliczne. IP: *.univ.szczecin.pl 08.05.02, 18:36
            Gość portalu: Melba napisał(a):

            > Bzdura.

            Nie bzdura, prawda.

            > Masz kompleksy?

            Jestem facetem. Wiec z definicji jestem jednym wielkim kompleksem.
            Taka duza dziewczynka powinna to wiedziec.

        • agniecha27 Re: O jejku, jejku! Jakie to sliczne. 07.05.02, 09:04
          Gość portalu: grogreg napisał(a):

          > Prawie wszystkie wybralyscie tego bidnego, ale kochanego. Jakie to wzruszajace.
          >
          >
          > Tyle, ze to bzdura niemozebna!!!
          >
          > Jest rzecza oczywista, ze 99.99(9)% z was, drogie Panie, postawi na tego
          > nadzianego. I moze kogos zaskocze ale nie uwazam tego za cos zlego. To jest w
          > pelni zgodne z natura. Bo waszym celem (przynajmniej pierwotnym) jest
          > zapewnienie swoim dzieciom jak najlepszego bytu. Po za tym pieniadze sa sexy,
          > czyz nie?
          >
          > Smutne, ale prawdziwe.
          >

          Wg mnie to Ty jesteś smutny i nieprawdziwy...
          Współczuję, że na swojej drodze spotykasz same interesowne kobiety (bo przecież
          skądś ten pogląd musiałeś nabyć).
          Pozdrowionka
          • Gość: grogreg Re: O jejku, jejku! Jakie to sliczne. IP: *.univ.szczecin.pl 08.05.02, 18:42
            > Wg mnie to Ty jesteś smutny

            Nie da sie ukryc.

            > i nieprawdziwy...

            Alez, jestem prawdziwy, najprawdziwszy.

            > Współczuję, że na swojej drodze spotykasz same interesowne kobiety (bo przecież
            >
            > skądś ten pogląd musiałeś nabyć).

            Wystarczy obserwacja.


    • Gość: Kacha25 Re: Miłość czy dostatnie życie IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 06.05.02, 12:18
      A jeżeli mi się tyko teraz tak wydaje, ze kocham tego pierwszego a to zwykle
      zauroczenie. Moze ten drugi to ten którego naprawde pokocham. Musze wybrac
      teraz między tym co uważam jest miłościa (a pojęcia tego nikt nie potrafi
      zdefiniować) a czymś co niestety w dzisiejszych czasach jest ważne. Mowicie że
      miłość jest najważniejsza, ale czy naprawde byście bez zastanowienia ja wybrali
      nie rozważając dostatniego życia? p.s. on naprawde jest mi w stanie je zapewnic
      • mario2 Re: Miłość czy dostatnie życie 06.05.02, 12:21
        dziewcze- bierz sie za aktualny szmal. Milosc mozesz uprawiac na boku!
        A jak szmal sie skonczy? Chuj z tym- bedzie nastepny nowobogacki !
        • Gość: kacha25 Re: Miłość czy dostatnie życie IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 06.05.02, 12:25
          jesteś niestały w swoich wypowiedziach :-) najpierw twierdzisz, ze baba to
          tylko o dlugin h... i grubym portfelu, a teraz ze właśnie tak powinnam
          zrobić :-)
          • Gość: mario2 Re: Miłość czy dostatnie życie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.05.02, 19:42
            Wcale sobie nie zaprzeczam. jestes baba- wiec wybierz to, co Tobie odpowiada
            najbardziej- wiec duzego chuja i gruby portwel. To da Ci zadowolenie i pewnosc
            jutra. A milosc? Co to za kurestwo?
        • marzena_24 Re: Miłość czy dostatnie życie 06.05.02, 12:30
          moim zdaniem to zalezy od indywidualnie kobiety .
          Ja mialam do wyboru faceta, ktory w końcu przyznał, ze mnie wciaz kocha, który
          dostał mieszkanie i z pensją kilka razy wyższą od mojej, albo moją marną
          pensję, pokoik kilkunastometrowy, w ktorym mieszkam z córką, no i bez faceta.
          Chyba nie musze nie pisać co wybrałam. Dodam tylko, ze ja go nie kochałam.
        • Gość: Sylwia Re: Seks IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 06.05.02, 12:38
          mario2 napisał(a):
          < Milosc mozesz uprawiac na boku!>


          To seks mozna uprawiac na boku, ale nie miłość.


          • Gość: mario2 Re: Seks IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.05.02, 19:43
            Sex mozna tez uprawiac na plecach i na brzuchu!
            Na kolanach, lokciach i jak kto chce!
      • agniecha27 Re: Miłość czy dostatnie życie 06.05.02, 12:25
        Jeżeli istnieje miłość, to się o tym poprostu wie i już. Pisałam już: jeżeli
        się wahasz to nie jest to miłość.
        Ile Ty masz lat?
        Albo wiesz, co? Lećjuż na tę forsę, bo widzę, że masz do niej większe ciągoty.
        Albo może miłość do mamony? To też jest jakieś wyjście. Nie musisz się wtedy
        zastanawiać na wyborem partnera - byle miał forsę...
        Nie chce mi się już pisać...
        PS. A może to jakaś prowokacja, a ja niepotrzebnie się tak irytuję??? :-(((
      • Gość: Sylwia Re: Miłość IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 06.05.02, 12:30
        Gość portalu: Kacha25 napisał(a):
        < Mowicie że miłość jest najważniejsza, ale czy naprawde byście bez
        zastanowienia ja wybrali nie rozważając dostatniego życia? >


        Pisząc o Milości, jako o najwazniejszej sprawie w życiu, miałam
        na mysli swoje doświadczenia.
        Wiele lat temu wybrałam uczucie, nie pieniądze, i ani sekundy nie
        żalowałam. Dzisiaj finansowo mamy sie bardzo dobrze, a poprzedni
        bogaty kandydat dawno zbankrutował i dzis to on jest biedny.
        A tak mi odradzano obecnego męża, bo taki był bidula.
        A ja sie tak zakochałam, że nic innego nie miało znaczenia.
        Miłość przenosi góry.





        • Gość: Liver Re: Miłość IP: 157.25.84.* 06.05.02, 12:35
          Bo nie wystarczy być tylko bogatym.
          Trzeba być przy tym jeszcze mądrym
          a w tedy nie traci się forsy tylko się ją pomnaża.
          • majka14 Re: Miłość 06.05.02, 12:55
            Gość portalu: Liver napisał(a):
            > Bo nie wystarczy być tylko bogatym.
            > Trzeba być przy tym jeszcze mądrym
            > a w tedy nie traci się forsy tylko się ją pomnaża.>


            Albo zakochał sie nieszczęśliwie i odechciało mu sie robienia forsy.

    • Gość: Liver A ja wam kobiety, coś nie wierze... IP: 157.25.84.* 06.05.02, 12:25
      Nie wierzę wam, że mając do wyboru faceta w garniturze od Armaniego,
      jeżdżącego Lexusem czy Mercedesem, mającego dom z ogrodem pod
      miastem wybierzecie bidule z 1200 PLN na miesiąc i mieszkającego
      w kawalerce z lat 60-tych.
      To co obserwuje się dzisiaj, świadczy, iż dla dzisiejszych kobiet liczy
      się przede wszystkim kasa. Kasa, która potrafi rozwiązywać wiele problemów.
      A miłość... Dla takich kobiet istnieje jedna wielka miłość – pieniądz.

      • lalka74 Re: A ja wam kobiety, coś nie wierze... 06.05.02, 12:28
        Masz prawo nie wierzyć - ale to Twój problem
      • agniecha27 Dlaczego generalizujesz? n/txt 06.05.02, 12:28
        • Gość: Liver Re: Dlaczego generalizujesz? n/txt IP: 157.25.84.* 06.05.02, 12:31
          Nie miałem takiego zamiaru.
          Napisałem przecież " dla takich kobiet" a nie "dla wszystkich kobiet".
          Poza tym uważam, że "takich kobiet" jest większość.
          • agniecha27 Może większość w Twoim otoczeniu? n/txt 06.05.02, 12:34
            • Gość: Liver Re: Może większość w Twoim otoczeniu? n/txt IP: 157.25.84.* 06.05.02, 12:37
              A na świecie to nie ?
              Zobacz dziwne, pokraczne śluby z dużo starszymi partnerami ale
              ustawionymi życiowo.
              • agniecha27 Re: Może większość w Twoim otoczeniu? n/txt 06.05.02, 12:43
                Gość portalu: Liver napisał(a):

                > A na świecie to nie ?
                > Zobacz dziwne, pokraczne śluby z dużo starszymi partnerami ale
                > ustawionymi życiowo.

                Czytujesz zbyt dużo kolorowych pisemek i stąd te poglądy o większości kobiet. A
                przecież przeciętna kobitka, to nie Katerina Zeta Jones- Duuglas, czy inna
                cholera, tylko taka z krwi, kości i serca.
                A tak, tak: z serca.
                Pozdrowienia
              • Gość: Aton Re: Może większość w Twoim otoczeniu? n/txt IP: 195.94.207.* 06.05.02, 15:26
                Gość portalu: Liver napisał(a):

                > Zobacz dziwne, pokraczne śluby z dużo starszymi
                partnerami ale
                > ustawionymi życiowo.

                A bo to jakieś dziwne, że mąż jest od żony starszy? Tak
                bywało i jest i to jest zdrowy porządek. Że co, że
                kobiety mają się niby w młodzieży kochać? A pana po 30.
                to już nie, bo ma pracę i mieszkanie? Ludzie moi, to
                przecież dobrze, że facet ma z czego kobietę utrzymać, a
                nie źle.
                Jeśeli się kochają, są w sobie zakochani - to oczywiście
                tym lepiej!
                • Gość: Melba Re: Może większość w Twoim otoczeniu? n/txt IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.05.02, 21:15
                  Liver, może odłóż playboya i maxima i dla odmiany idź do biblioteki, podbudować
                  światopogląd?Podpowiem :zacznij od A :)
                  • Gość: Liver Re: Może większość w Twoim otoczeniu? n/txt IP: 157.25.84.* 07.05.02, 09:57
                    A Ty skąd wiesz, że istnieją takie pisma ?
                    Nie powinnaś czasem potrzymać mamy za spódniczkę ?
                    Nic mądrego nie napisałaś a mądrzysz się.
                    Poczytaj Samo Życie, Galę i Tinę, to jest Twój poziom.
                    • Gość: grogreg Oho, beda sie bic IP: *.univ.szczecin.pl 08.05.02, 18:48

                      A moze tak argumenciki z wyzszej poleczki? Temat ciekawy, szkodaby go marnowac.

                • Gość: Liver Re: Może większość w Twoim otoczeniu? n/txt IP: 157.25.84.* 07.05.02, 09:51
                  Czy Ty umiesz czytać uważnie ?
                  A po drugie dla mnie jest dziwne gdy dwudziestoparoletnia kobieta bierze ślub
                  z 50-latkiem i powyżej a to zdarza się wcale nie tak rzadko. Dla mnie to tylko
                  kasa gra tu rolę.
                  • agniecha27 Re: Może większość w Twoim otoczeniu? n/txt 07.05.02, 10:14
                    W tym wypadku masz rację. W grę nie wchodzi przecież atrakcyjność fizyczna
                    takiego pana, no i chyba nie mają zbyt wielu wspólnych tematów do rozmów...
                    Ale to są wyjątki...
                    Zresztą znalazłoby się też paru takich facetów, którzy ożeniliby się z bogatą
                    50-tką.
      • Gość: Slawek Re: A ja wam kobiety, coś nie wierze... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 06.05.02, 12:36
        Podobnież jest tak,że jak się z kims chce być dłużej niż dwa lata, to nie
        chodzi tyle o miłość, co o decyzję. A tu pieniądze mają znaczenie, nie tyle
        pieniądze co poziom życia.
        ja wcale nie wiem, czy to takie oczywiste. zamożny partner zapewni kobiecie
        luksus, bezpieczeństwo dla niej i jej dzieci.
        Wszystko w życiu może przeminąć, i wielkie uczucie może się wypalić i fortune
        można stracić, nawet jakby łatwiej.
        Ale fajnie że kobiety zastanawiają się nad takim czymś, widocznie nie mają
        gotowych odpowiedzi, to znaczy że każdy ma szansę, i zamożny i bogaty inaczej.
        • agniecha27 Re: A ja wam kobiety, coś nie wierze... 06.05.02, 12:40
          ;-))))))))) No tak, bo podstawowa zasada doboru naturalnego mówi: wybieram
          samca, który mojemu potomstwu dostarczy wszystko to, co najlepsze.
          Tylko pytanie: co jest tym najlepszym, bo (wierzcie, lub nie): pieniądze to nie
          wszystko...
          Pozdrowionka
          • Gość: Liver Re: A ja wam kobiety, coś nie wierze... IP: 157.25.84.* 06.05.02, 12:42
            Powiedz mi, czy tobie pieniądze w życiu przeszkadzają ?
            Nadal Ci nie wierze.
            • agniecha27 Re: A ja wam kobiety, coś nie wierze... 06.05.02, 12:47
              Ale nie kieruję się nimi w życiu. One mną nie rządzą i tu jest mała różnica
              między mną a autorką tego wątku. Bo tak naprawdę nikt nie może przewidzieć
              swojej przeszłości. Dziś Bóg daje, jutro odbiera. Wtedy co zrobi biedna Kati
              (choć wcale jakoś jej nie współczuję)? Znajdzie innego bogacza. Niech natura da
              jej urodę - będzie jej jeszcze łatwiej w życiu...
      • Gość: Aska Re: A ja wam kobiety, coś nie wierze... IP: *.public.utexas.edu 06.05.02, 21:07
        Gość portalu: Liver napisał(a):

        > Nie wierzę wam, że mając do wyboru faceta w garniturze od Armaniego,
        > jeżdżącego Lexusem czy Mercedesem, mającego dom z ogrodem pod
        > miastem wybierzecie bidule z 1200 PLN na miesiąc i mieszkającego
        > w kawalerce z lat 60-tych.
        > To co obserwuje się dzisiaj, świadczy, iż dla dzisiejszych kobiet liczy
        > się przede wszystkim kasa. Kasa, która potrafi rozwiązywać wiele problemów.
        > A miłość... Dla takich kobiet istnieje jedna wielka miłość – pieniądz.
        >

        To sie myslisz.... Ja majac do wyboru milosc do kolegi z roku (szalenie
        inteligentny, interesujacy ale zapozyczony na studia po "dziurki w nosie" ...
        z "biednej" rodziny...na razie bez oferty pracy ) a milosc innego kolegi z roku -
        wprawdzie super inteligentnego i fajnego i "bogatego z domu" (ojciec jest
        prezesem firmy z Fortune 500)i majacego genialna oferte pracy (Goldman Sachs) ale
        do ktorego nic nie czuje- wybralam pierwszego kolege. Nie potrafie oszukiwac sama
        siebie...
        Malzenstwo to nie prostytucja.... I przysiega sie chyba "MILOSC..wiernosc i
        uczciwosc malzenska"....

    • Gość: kach25 Re: Miłość czy dostatnie życie IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 06.05.02, 12:37
      Zgadzam sie że miłość to to czego wszyscy szukamy i co jest dla nas
      najważniejsze. Chcialabym miec dzieci, to z jakim człowiekiem będe razem zależy
      w jakich warunkach będe je wychowywać, czy będe miała je w co ubrać, nakarmić,
      zapewnic im start w życiu. To będą moje dzieci i mojego partnera, a wybór tego
      partnera to przyszłośc moich dzieci. A związek ten z miłości też może sie
      rozleciec w przyszłości a dzici pozostaną.
      • marzena_24 Re: Miłość czy dostatnie życie 06.05.02, 12:41
        wiesz tak sobie mysle, ze przecież jak rozleci sie zwiazek, co jest chyba przy
        twojej pewnosci uczuc mało prawdopodobne, to zawsze mozesz oddac dzieci ojcu,
        albo nawet do sierocinca, no nie? wiec co sie przejmujesz, ze ci dzieci
        zostaną. Lepiej pomysl za wczasu by rozstępy po ciąży nie zostały
    • Gość: ptasia Re: Miłość, chociaż... IP: *.wcp.pl 06.05.02, 12:43
      ... optymalne jest połączenie obu. Jednak postawiona przed wyborem (właściwie
      już takowego dokonałam), wybrałabym wciąż to pierwsze. Nie kłamię!!!
    • wierna1 Re: Miłość czy dostatnie życie 06.05.02, 15:28
      Po kilkunastu latach użerania się o pieniądze wybieram faceta z forsą.
    • Gość: Aska Re: Miłość czy dostatnie życie IP: *.public.utexas.edu 06.05.02, 17:53
      Milosc....
      • Gość: AAAAA Re: Miłość czy dostatnie życie IP: *.proxy.aol.com 06.05.02, 18:07
        Powiem MILOSC.Ja wybralam to drugie i teraz zaluje.Daze do rozwodu,nie maz,ja
        daze,choc minelo dopiero pare miesiecy.Brakuje mi milosci i pieniadze tego nie
        daja.Milalam takie same watpliwosci jak Ty i glupia za namowa innych wybralam
        pieniadze a milosc odrzucilam.
        • Gość: Monika Re: Miłość czy dostatnie życie IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 06.05.02, 18:12
          Ja nie wykluczam ze w tym drugim zwiazku pojawi sie milosc, za krotko sie znamy
          zeby teraz mowic o glebokim uczuciu. A jezeli w stosunku do drugiego to tylko
          zauroczenie, ktore wyolbrzymiam. NIe mozna umawiac sie z obydwoma. Poza tym
          wszyscy zakladaja ze jak ktos moze zapewnic dostatnie zycie to nie jest
          pozadny, a to blad to uczciwy facet, ma dobra prace i ciezko pracuje.
        • ad12 Re: Miłość czy dostatnie życie 06.05.02, 18:14
          Gość portalu: AAAAA napisał(a):

          > Powiem MILOSC.Ja wybralam to drugie i teraz zaluje.Daze do rozwodu,nie maz,ja
          > daze,choc minelo dopiero pare miesiecy.Brakuje mi milosci i pieniadze tego nie
          > daja.Milalam takie same watpliwosci jak Ty i glupia za namowa innych wybralam
          > pieniadze a milosc odrzucilam.

          MILOSC MILOSC I JESZCZE RAZ MILOSC !!! PIENIADZE SZCZESCIA NIE DAJA ALE JESLI
          MASZ KOGOS KOGO KOCHASZ TO LATWIEJ CI BEDZIE PRZETRWAC OD WYPLATY DO WYPLATY!!!
    • agniechaa Re: Miłość czy dostatnie życie 06.05.02, 20:53
      Gość portalu: Kacha25 napisał(a):

      > Macie do wyboru meżczyzne, którego kochacie, ale z którym będziecie życ od
      > wypłaty do wypłaty i drugiego, którego lubicie, ale który zapewni wam i
      > rodzinie dostatnie życie. Co jest ważniejsze miłość czy pieniądze?

      Jak juz napisalam MILOSC. A jesli chodzi o zapewnienie dostatniego zycia - w
      dzisiejszych czasach nigdy nie wiadomo co sie stanie z praca i kto ja straci (i
      kto dostanie nowa... znacznie lepsza).

      Lepsze szczesliwsze zycie (to co, ze z mniejsza kasa) niz zycie przy boku
      czlowieka, ktorego nie kochamy. Poza tym jak nie kochasz go teraz to co bedzie za
      lat 10, 20, 30?

    • Gość: Melba Re: Miłość czy dostatnie życie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.05.02, 21:08
      Jeśli zadajesz takie pytanie, to znaczy, że NIE KOCHASZ tego pierwszego. MIŁOŚĆ
      to COŚ TAKIEGO, że nei miałabyś najmniejszych wątpliwości. Ale może kochasz
      PIENIĄDZE? I kim Ty jesteś, jakąś bezwolną upośledzoną istotką z dwiema
      rączkami na lewą stronę?! Sama zarób!
    • Gość: ryża POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: 195.116.167.* 06.05.02, 21:27
      Drogie dziecko! Zastanów sie dobrze.
      Pieniądze to fajna rzecz ale cudze pieniądze juz takie fajne nie są bo:
      1. nie masz satysfakcji z zarabiania kasy
      2. on cie kupi, zestarzejesz się on cię zostawi i pójdzie w cholerę ze swoimi
      pieniędzmi ( zwłaszcza , że to chyba nie miłość)a ty zostaniesz na lodzie ze
      stadkiem drobnych dzieci i co wtedy?
      3. Nie masz swobody dysponowania jego kasa jak swoja własna , chyba że rodzice
      nie nauczyli Cię , że nie mozna decydować o nie swoich rzeczach.
      4.No i najważniejsze : dlaczego ty nie masz ambicji najmniejszej , żeby sama
      sobie zapewnic utrzymanie, co? Jest to dla mnie ( jako dla osoby z
      protestanckim poglądem na życie ) grzech nieróbstwa i szczerze mówiąc nie
      zniosła bym uzależnienia od faceta a raczej od jego forsy- bardzo by mnie to
      niepokoiło na przyszłośc patrz punkt 2.
      Sorry, może za ostro ale moja rada jest taka: weź sie do roboty , zrób sobie
      na życie a potem się zastanawiaj którego wybrać. Czas to tez dobry doradca,
      zwłaszcza pożytecznie spędony.
      Pozdrawiam.
      • Gość: renée Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.14.wu-wien.teleweb.at 06.05.02, 21:47
        Byc zdradzonym przez faceta ktorego sie ponad wszystko kocha, to bardzo
        nieprzyjemne, miec zycie w dostatku jest przyjemniejsze i dzieci maja
        wszystko. Milosc przemija...
        • Gość: ryża Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.lublin.mm.pl 06.05.02, 22:00
          W " cudzym" dostatku? W niepewności? W zalezności? Ja nie mówię, żeby sie
          wiązać z kimś li i jedynie z miłości ale żeby nie wiązać się dla pieniędzy. No
          i jeszcze wyzej wymieniona postawa roszczeniowa...chce najpierw baba , żeby
          facet na nią zarabiał a potem narzeka że traktuje ja tak a nie inaczej. Praca
          jest wartościa sama w sobie, to , że możesz sama sie utrzymac to jest twoja
          godność, twoje bezpieczeństwo, kogos kto sam zarabia na siebie traktuje się
          inaczej niż kogos kto ( bez obrazy ) "pasożytuje".
          Z jednej strony kobiety chcą iść do przodu , chcą mieć równe prawa itd. a z
          drugiej strony godzą sie na takie życie.
          Wole być zdradzona z miłości niz byc zdradzona , kiedy facet ma przkonanie
          że i tak nie odejdę bo zdechne z głodu. To chyba większe upokorzenie.
          • ad12 Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA 08.05.02, 04:13
            Gość portalu: ryża napisał(a):

            > W " cudzym" dostatku? W niepewności? W zalezności? Ja nie mówię, żeby sie
            > wiązać z kimś li i jedynie z miłości ale żeby nie wiązać się dla pieniędzy. No
            > i jeszcze wyzej wymieniona postawa roszczeniowa...chce najpierw baba , żeby
            > facet na nią zarabiał a potem narzeka że traktuje ja tak a nie inaczej. Praca
            > jest wartościa sama w sobie, to , że możesz sama sie utrzymac to jest twoja
            > godność, twoje bezpieczeństwo, kogos kto sam zarabia na siebie traktuje się
            > inaczej niż kogos kto ( bez obrazy ) "pasożytuje".
            > Z jednej strony kobiety chcą iść do przodu , chcą mieć równe prawa itd. a z
            > drugiej strony godzą sie na takie życie.
            > Wole być zdradzona z miłości niz byc zdradzona , kiedy facet ma przkonanie
            > że i tak nie odejdę bo zdechne z głodu. To chyba większe upokorzenie.

            o choinka tamat to ale materialistka!!
            • Gość: ryżya Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.lublin.mm.pl 08.05.02, 13:49
              sworry ale nie rozumiem Twojej wypowiedzi. sprecyzuj, proszę. A jeżeli ta
              materialistka to było do mnie , to któż nie jest materialistą? Pokaż mi żywy
              przykład? Owszem , jestem materialistką, bo za pieniądze można spełniac swoje
              mało materialistyczne marzenia a ja chce życie przeżyć fajnie, tAK Jk mam
              ochotę. I nie mAM zamiaru robic tego na cudzy koszt.
    • Gość: Pom Re: Miłość czy dostatnie życie IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 06.05.02, 22:06
      Jasne, że miłość. A na dostatnie życie można samej zapracować... zależy
      oczywiscie od okoliczności.
      Chyba że wolisz popielice i volvo na urodziny zamiast drżenia serca. Osobiście
      stawiam na to drugie.:)
    • Gość: kittie Re: Miłość czy dostatnie życie IP: *.toya.net.pl / 10.0.201.* 06.05.02, 22:53
      Cala ta dyskusja diabla warta. Po co kobiecie facet z forsa, jezeli to nie jej
      forsa? Zeby jej po 20 latach wypominal, ze tyle wydaje? Jak mam do wyboru
      faceta z kasa i biednego to wybieram danie sobie czasu na znalezienie dobrej
      pracy. Forsa i milosc przychodzi i odchodzi, a potem co? Nie odejde bo z czego
      bede zyć? A moze lepiej przykro stary, nie wyszlo, zabieram swoje zabawki i pa.
      Brak dazenia do wlasnej, calkowicie wlasnej forsy to najwieksza glupota. Z
      forsa zle a bez nie jeszcze gorzej, bo ciagle o nia awantury. Moze lepiej
      poczekac...
      • blower Re: Miłość czy dostatnie życie 07.05.02, 09:25
        pare tygodni temu na RTL2 dziennikarze probowali odpowiedziec sobie na takie
        samo pytanie.
        Tylko, ze oni probowali to sprawdzic.
        Najpierw do wybranych w pewnym klubie dziewczat "startowal" uroczy, mily
        jegomosc z gitara. Dziewczyny (powtarzano ten eksperyment kilkakrotnie) byly
        oczarowane. Ach i och, romantyka... Z kazda udalo mu sie umowic na nastepny
        dzien na okreslona godzine, poczym wykrecajac sie jakimis domowymi obowiazkami,
        wspanialy romantyczny chlopiec ulatnial sie.
        Kilkanascie minut potem wkraczal do akcji wyzelowany playboy, troche "suchy" w
        obyciu, ale zaczynal od rzucenia kluczykow swojego auta na stol (tak od
        niechcenia). Kluczyki tak dobrano, ze znak Porsche dostrzeglby niewidomy. Potem
        klikniecie w palce, kelner na uslugi, drinki dla "cudownej dziewczyny" i
        wielkie napiwki z grobego portfela dla kelnera.
        Na koniec probowal umowic sie z nimi, dokladnie w tym samym czasie co ow
        romantyk. Wiecie jaki byl efekt ???
        100% pan zapomnialo o tym wczesniejszym.
        Potem (gdy juz wiedzialy co jest grane) przyznaly, ze groby portfel jest
        znacznie bardziej pociagajacy, od ballad z gitara ;-)

        oczywiscie eksperyment prowadzony byl na Niemkach, Polki sa inne - patrz watek
        o kobietach ze wschodniej Europy :-))))

        pozdr
        • blower Re: grubego, grubego (n/t) 07.05.02, 09:27
          grubego, grubego,grubego,grubego,grubego
          grubego, grubego,grubego,grubego,grubego
          grubego, grubego,grubego,grubego,grubego
          • agniecha27 Re: grubego, grubego (n/t) 07.05.02, 09:37
            Umówmy się, że dyskoteka nie jest terenem do badań na reprezentatywnej grupie
            kobiet. Jest to specyficzne miejsce, gdzie obok osób, które przychodzą poprostu
            potańczyć, są też takie, które "łowią" (i to zarówno panie jak i panowie).
            Pozdrowionka
        • martyna14 Re: Miłość czy dostatnie życie do Blowera 08.05.02, 18:09


          No tak ale przy tym eksperymencie nie bylo mowy o milosci bo co innego randka
          a co innego prawdziwa milosc.
    • Gość: muniek anegdota: IP: *.com.pl 07.05.02, 13:29
      Moja siostra jest psychologiem, pisuje do pewnego czasopisma kobiecego...
      Kiedys czytam jak moja siostra tłumaczy w artykule dlaczego młode dziewczyny
      wiązą sie ze starszymi facetami..... i tam mowi(ona) o stabilnosci,
      doswiadczeniu i uregulowanym trybie zycia facetów oraz porównywalnym poziomie
      libido u pary.
      Ide z tym do siostry i mowie: co ty tu wypisujesz ???
      przeciez tu chodzi o kase i tyle!
      -siostra na to: "wiem, ale cos trzeba pisać"
    • Gość: kacha25 Re: Miłość czy dostatnie życie IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 07.05.02, 13:40
      napisalam tu krotko "milosc czy dostatnie zycie" i zostalam potepiona. Czemu
      nie ma juz takiego odzewu na moj drugi watek z tym samym tytlem tylko z II,
      czyzby tam sprawa byla bardziej zlozona?
      • Gość: grogreg Re: Miłość czy dostatnie życie IP: *.univ.szczecin.pl 08.05.02, 18:54
        Bo tu jest latwiej o jednoznaczne oceny.
    • Gość: wiki Re: Miłość czy dostatnie życie IP: *.gda.computerland.pl 07.05.02, 14:02
      u mnie było tak: kochaliśmy sie i nie mieliśmy pieniędzy
      teraz są pieniądze a nie ma miłości...
      • Gość: Vika Re: Miłość czy dostatnie życie IP: *.ewave.at 08.05.02, 00:01
        Gość portalu: wiki napisał(a):

        > u mnie było tak: kochaliśmy sie i nie mieliśmy pieniędzy
        > teraz są pieniądze a nie ma miłości...
        Prosze nie mylic mnie z "wika".Nie podoba mi sie podobienstwo twojego niku do
        mojego.To plagiat zamierzony czy brak polotu?
        VIKA albo VIKI.

    • Gość: Maruda A ja wam powiem, ze... IP: *.nyc.rr.com 07.05.02, 22:10
      ... to zalezy. Sa ludzie,czesto dosyc zimni i wyrachowani, ktorzy raczej nie
      maja zbyt glebokiego zycia uczuciowego i potrafia byc szczesliwi i pieniadze sa
      w stanie zastapic im owe emocjonalne uniesienia. Takiej osobie zapewne bedzie
      lepiej z posiadaczem grubego porfela. Ale jesli ktos naprawde spoktal Milosc w
      zyciu, taka przez duze M i zamieni ja na portfel NIGDY nie bedzie szczesliwy.
      Ja osobiscie nie moglabym zyc bez tego wzajemnego ciepla, czulosci, troski i
      szacunku i kocham mojego mezczyzne bez wzgledu na jego stan konta.
      Mimo iz, jak mawiala moja ciotka, trudno mowic o milosci z pustym zoladkiem
      :-)))), uwazam ze zlamane serce bardziej boli niz zoladek :-)
      Kacha, jesli naprawde go kochasz, jestes z nim szczesliwa, zapomnij o tym
      drugim.
      • Gość: Izablla Re: A ja wam powiem, ze... IP: *.vgernet.net 07.05.02, 23:18
        Kacha, kieruj sie rozsadkiem......
        • gero1 Re: A ja wam powiem, ze... 08.05.02, 10:53
          Jakie dla was wszystko proste, tutaj pieniadze, tam miłość, Golec kocha a
          tamten ma kase.Ale zycie to nie onoriusz balzak i jego powiesci. Tutaj wszysto
          jest bardziej zawiłe.
          Niby jaką motywacja moze sie kierowac ten od kasy, jesli zakladamy, ze chce
          spedzic z autorka zycie i podzielic sie wszytkim tym co ma? Golcowi dac
          polewki, tylko dlatego, ze dzisiaj jest golcem, tez nie koniecznie musi byc
          sluszne. Przede wszyskim wazne jest to, jakim kto jest czlowiekiem, czy jest to
          ktos, na kogo mozna liczyc w dobraj i w zlej godzinie oraz to jaki ma w sobie
          potencjal, bo przy całym romantyzmie tego swata pozostaje aksjomat, ze to facet
          w pierwszym rzedzie musi zadbac o rodzine.

          • Gość: Maruda Re: A ja wam powiem, ze... IP: *.nyc.rr.com 08.05.02, 17:22
            Dla mnie milosc , o ktorej pisalam oznacza dwustronne zaangazowanie, a nie
            zwiazek, ktory ciagnie jedna osoba, a druga laskawie sie na to zgadza albo i
            nie. Ludzie maja rozne potrzeby, niektorzy moga byc szczesliwi z kimkolwiek,
            kto spelnia dane potrzeby - w tym przypadku wypchany portfel, wylaczajac z tego
            jakiekolwiek glebsze zaangazowanie emocjonalne z ich strony. No i w sumie nic
            mi do tego, ich sprawa, ale zastanawiam sie czy kacha pomyslala w ogole o tym
            drugim facecie - czy on wie, ze ona go nie kocha, a bardziej niz on interesuja
            ja jego pieniadze, bo jak rozumiem taka jest wlasnie sytuacja. Ciekawa jestem
            co on o tym mysli. Ja osobiscie nie zodzilabym sie na sytuacje, w ktorej druga
            osoba laskawie pozwala misie adorowac i sponsorowac nie dajac zbyt wiele w
            zamian. Ale kto go tam wie...
            Kacha jesli jestes w stanie zapomniec o tym pierwszym , i pokochac tego
            drugiego to sproboj, ale jesli nie, to lepiej daj sobie spokoj, po co masz
            sobie, a co gorsza komus innemu rujnowac zycie?
        • Gość: grogreg Re: A ja wam powiem, ze... IP: *.univ.szczecin.pl 08.05.02, 18:55
          Racja!!! Bierz kase!
    • Gość: muniek Re: Miłość czy dostatnie życie IP: *.com.pl 08.05.02, 18:15
    • Gość: kacha25 Re: Miłość czy dostatnie życie IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 08.05.02, 23:28
      Tu wszyscy (prawie) sa jednomyslni, lece na pieniadze a milosc jest
      najwazniejsza. Jak G. slusznie zauwazyl nikt nie chce sie wypowiedziec w drugim
      watku "milosc czy dostatnie zycie II" bo tu jest latwiej. Tam opisalam
      dokladniej i mysle ze wtedy jzu trudniej podjac decyzje. Dziekuje wszystkim za
      odpowiedz.
      • agniechaa Re: Miłość czy dostatnie życie 09.05.02, 05:37
        Gość portalu: kacha25 napisał(a):

        > Tu wszyscy (prawie) sa jednomyslni, lece na pieniadze a milosc jest
        > najwazniejsza. Jak G. slusznie zauwazyl nikt nie chce sie wypowiedziec w drugim
        > watku "milosc czy dostatnie zycie II" bo tu jest latwiej. Tam opisalam
        > dokladniej i mysle ze wtedy jzu trudniej podjac decyzje. Dziekuje wszystkim za
        > odpowiedz.


        Juz szukam watku "Milosc czy dostatnie zycie II"... i zaraz sie wypowiem...
        Pozdrawiam
        A.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka