Gość: facio
IP: *.proxy.aol.com
11.12.04, 21:47
Watek stary i znany od dawna, ale mimo to zwracam sie do pan z prosba o ich
opinie.
Jestem dojrzalym facetem z niemal pelnoletnim dzieckiem i zona, ktora...,no
zawiodla mnie.Swego czasu odkrylem, ze spotykala sie z facetem, trwalo to
niemal rok.Jak zastanowilem sie nad tym na spokojnie, to juz wczesniej
obracala sie w meskim towarzystwie, swiadczyly o tym m.in.jej liczne telefony
do i od jeszcze innego osobnika z wczesniejszego okresu. Tak to jest, ze
czesto zalatani, zapracowani, nie zauwazamy czegos co powinno byc oczywistym
sygnalem alarmowym.Wychodzenia z domu i pozne powroty staly sie wowczas
niemal regula, ale zwiodla mnie roznymi pretekstami - kolezanki, a to ze ja
nie mam czasu,itp.itd.Przezylem ciezki szok.Sam daleki bylem od jakichkolwiek
wyskokow,dlatego m.in.nie dopuszczalem do siebie mysli, ze takie wyjscia moga
miec cos wspolnego z najogolniej mowiac zdrada.Czlowiek uczy sie ciagle, a
naiwny tak samo, tyle ze edukacja trwa dluzej i jest bolesna.Po tym wszystkim
byly trudne momenty.Ale dzis, po ponad roku stwierdzam, ze to ja bylem ta
osoba,ktora starala sie to naprawic(zona mnie obwinnila za to co sie
stalo).Przyzylem naprawde ciezkie chwile;m.in. grozenie mi policja, ze
zostane zalatwiony tak ze moja kariera bedzie zlamana. To byly jej grozby jak
w chwilach zalosci wypominalem jej jak mogla mi to zrobic i podnosilem
glos.Mowila mi wowczas, ze to psychiczny terror, a to jest
karalne...Informowala o tym znajomych.Niby to sie skonczylo, ten caly horror,
zyjemy na pozor jak mlode malzenstwo, ale pozostal ogromny uraz.No i wlasnie
teraz przydarzylo mi sie, ze spotkalem kobiete, zupelnie przypadkowo,
zamienilismy pare slow, potem pogadalismy jeszcze z 20 minut, inne osoby,
znajomi zupelnie nas nie interesowali, zupelnie ich nie widzielismy.Mamy
bardzo podobne zainteresowania, nie moglismy sie nagadac i wymiemilismy sie
telefonami oraz ona zaproponowala wspolny wypad na basen za tydzien (to takie
nasze wspolne hobby).Ona jest ode mnie mlodsza o 11 lat, ma 4 letnie dziecko,
ale chyba nie jest w zadnym stalym zwiazku.Ja nastepnego dnia wyslalem do
niej smsa, ze b. sie ciesze ze ja poznalem i ze czy zgadza sie na kawe po
plywalni.Zaczelismy duzo pisac, ona raz nawet jak dluzej nie pisalem,
zapytala czy dostalem jej smsa.Pojawil sie oczywiscie po pewnym czasie
problem co na to moja zona.
Ja zupelnie oszalalem na jej punkcie. Ona powiedziala mi, ze chetnie
porozmawia ze mna po tym 1-ym wspolnym wypadzie.Jestem caly zemocjonowany i
boje sie, zebym nie uslyszal, ze za duzo sobie obiecalem, ze to tylko
znajomosc i ze jak moge sobie robic nadzieje, po tym jak ona tylko chciala
sie ze mna umowic na basen, itp.Odnioslem wrazenie, ze ja ta znajomosc tez
ucieszyla, ale troche jest zdziwiona, ze jak ona moze sie mnie podobac
kiedy... i tu wymienila swoje wady w urodzie.Poza tym jest troche
zaszokowana, ze to nabralo takiego tempa. Nie wiem, czuje sie jak mlody
sztubak.Pierwszy raz dostalem doslownie bzika na punkcie kobiety,ktora
widzialem i rozmawialem krocej niz pol godziny. Czy to normalne, a moze robie
sobie za duze nadzieje???