Dodaj do ulubionych

Po co się zadręczać? Pewnośc kosztuje 1800 zł !

IP: *.datalink.cn 07.01.05, 11:05
Bardzo często pojawia sie na tym forum watek zdrady, nie wierności. Niestety
samo życie. Ale poco sie zadręczać !!! Jest na ,,to ,, sposób i kosztuje 1800
zł.Tylko. A jest nim ANONIMOWE badanie DNA. Pomyłka ojcostwa wykluczona !!!

Moje zdanie jest takie. Związek miedzy kobietą a męszczyzną mozna ubrać w
dowolną filozofię, ale TAK NAPRAWDĘ chodzi oto, aby przedłużyć własne zycie
przez posiadanie i wychowanie WŁASNEGO dziecka.

Powiedziałem jej krótko. Że oddzielam jej przesłość bardzo gruba kreską. Nie
obchodzi mnie z kim spała, ile razy, nie obchodzi mnie nawet czy czasami nie
pracowała jako (przepraszam) ku.. w agencji towarzyskiej.

Nie obchodzi mnie to, i NIECHCĘ WIEDZIEĆ !!! I absolutnie nie wyrazam
zgody ,aby MI KIEDYKOLWIEK otym opowiedziała. Jeżeli gryzie ją coś w
sumieniu, za błedy życiowe, to ja NIEWYRAZAM zgody aby pełnić
role ,,przyjmujacego poczucie winy,, za jej przeszłe postepowanie.

Jednocześnie zapowiedziałem, że przeszłośc ma wybaczoną,ale od mometu w
którym jestesmy razem ,ma sie prowadzic dobrze. Dlaczego ?

Bo ja NIEZAMIERZAM w skali całego zycia inwestować 150 000 zł w NIEMOJE
dziecko. I dlatego aby mieć PEWNOŚĆ otwarcie mówię, że wykonam badania DNA.
Więc jeżeli zamierzałaby mnie zdradzać, to niech to robi z głową, a do
potencjalnej zdrady wybieże kasiastego faceta, który potem bedzie mógł łozyć
na nią i jego dziecko.

Ostatecznie po jakimś czasie rozsalismy sie, to jednak prawdopodobnie w
czasie gdy bylismy razem niezdradzała mnie, wiedziała jakie wiąże sie z tym
ryzyko.















Obserwuj wątek
    • starywyjadacz Re: Po co się zadręczać? Pewnośc kosztuje 1800 zł 07.01.05, 11:09
      I slusznie.
      Wg badan ok 10 % dzieci to dzieci nie swoich ojcow - ktorzy nic o tym nie
      wiedza - niezle swinstwo mozna komus zrobic - to cos jakby pozbawienie kogos
      potomstwa.
      • Gość: ciekawa Re: Po co się zadręczać? Pewnośc kosztuje 1800 zł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 11:47
        ciekawa jestem ile byloby nieslubnych dzieci gdyby to faceci zachodzili w
        ciaze ;P
        • trzydziecha1 Słuszne pytanie!! nt. 07.01.05, 12:49
        • losiu4 Re: Po co się zadręczać? Pewnośc kosztuje 1800 zł 07.01.05, 21:50
          Gość portalu: ciekawa napisał(a):

          > ciekawa jestem ile byloby nieslubnych dzieci gdyby to faceci zachodzili w
          > ciaze ;P

          a co to ma do rzeczy?

          Pozdrawiam

          Losiu
    • sol_bianca Re: Po co się zadręczać? Pewnośc kosztuje 1800 zł 07.01.05, 12:04
      > Bo ja NIEZAMIERZAM w skali całego zycia inwestować 150 000 zł w NIEMOJE
      > dziecko. I dlatego aby mieć PEWNOŚĆ otwarcie mówię, że wykonam badania DNA.

      Rany, co za prymitywne myślenie. Geny? Gdyby wszyscy tak mysleli, żadne dziecko
      nie miałoby szans na adopcję.
      Rozumiem żal, jeśli kobieta zdrdziła i oszukała, ale chodzi tu o uczciwość a nie
      o jakieś geny i "inwestowanie w cudze dziecko". TWOJE jest to dziecko, które
      masz, o które się troszczysz i kochasz. A gdybyś dowiedział się że np. twój syn
      nie jest twoim dzieckiem, kiedy on miałby dajmy na to 20 lat? Przestałbyś się do
      niego odzywać i kazałbyś oddać mu całą kasę za utrzymanie przez te wszystkie lata?
      Nie jesteśmy zwierzętami. Poza instynktem przedłużania życia mamy jeszcze wolną
      wolę, uczucia itp.
      A poniższe zdanie:
      > Moje zdanie jest takie. Związek miedzy kobietą a męszczyzną mozna ubrać w
      > dowolną filozofię, ale TAK NAPRAWDĘ chodzi oto, aby przedłużyć własne zycie
      > przez posiadanie i wychowanie WŁASNEGO dziecka.

      Sorry, ale to już zupełna bzdura. Współczuję twojej dziewczynie (żonie?). Jeśli
      uważasz uczucie między dwojgiem ludzi za dorabianie zbędnej filozofii, to sorry.
      Sam stawiasz się na poziomie zwierzęcia.
      • starywyjadacz bredzisz bo.... 07.01.05, 12:12
        Bo gdyby tak ktos dla dowcipu sprawil ze byla bys bezplodna ...
        To przeciez nic takiego, drobiazg, pestka - przeciez mozna sobie rownie dobrze
        wziasc dziecko z domu dziecka- zadna roznica.
        • sol_bianca Re: bredzisz bo.... 07.01.05, 12:27
          starywyjadacz napisał:

          > Bo gdyby tak ktos dla dowcipu sprawil ze byla bys bezplodna ...
          > To przeciez nic takiego, drobiazg, pestka - przeciez mozna sobie rownie dobrze
          > wziasc dziecko z domu dziecka- zadna roznica.

          Owszem. Zgadzam się z tobą - żadna różnica. Dlaczego bredzę?
          • starywyjadacz Re: bredzisz bo.... 07.01.05, 12:41
            > Owszem. Zgadzam się z tobą - żadna różnica.

            Ale i tak jakims dziwnym zbiegiem okolicznosci bedziesz miala ( czy masz)
            dziecko swoje a nie z domu dziecka - nawet pomimo ze donoszenie i urodzenie
            dziecka jest bardzo duzym, czasochlonnym , czasem wyczerpujacym i bolesnym
            wyzwaniem.
            No co za przypadek
            • sol_bianca Re: bredzisz bo.... 07.01.05, 16:35
              Skąd wiesz?
              Jakim prawem do *** nędzy wypowiadasz się o moim życiu rodzinnym? Co cię
              obchodzi, kto urodził moje dziecko?
              EOT, z chamami nie gadam.
      • caprice83 prosiłabym o nieporównywanie tego pomyleńca ze 07.01.05, 16:07
        zwierzętami!
        One mają czasami więcej rozumu i uczuc niż nie jeden człowiek, jak widać.
        • Gość: facet Re: prosiłabym o nieporównywanie tego pomyleńca z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 21:59
          Tak zwierzęta nie opiekują sie nie swoim potomstwem. Lwy zabijają nie swoje
          kociaki
          • caprice83 Re: prosiłabym o nieporównywanie tego pomyleńca z 08.01.05, 10:17
            Mylisz pojęcia.
            Zwierzęta zajmują się czasem nie swoimi dziećmi Z TEGO SAMEGO GATUNKU CO ONE,
            np wilczyca zajmie się małym innej wilczycy, podobnie jest z niedźwiedziami i
            in.
            A zabijanie nie swoich małych przez lwy jest oczywiste, to drapieżniki i
            zabijają małe ale nie ze swojego gatunku!

            Jesli chodzi o uczucia to naprawdę możemy się wiele nauczyć od zwierząt.
            • Gość: gibki_07 Re: prosiłabym o nieporównywanie tego pomyleńca z IP: *.aster.pl 08.01.05, 10:43
              Lwy kiedy zdobywaja rodzine samic zagryzają wszystkie lwiatka z tej rodziny.
              Widzialem film dokumentalny z taka scena i pisza o tym we wszystkich ksiazkach
              Ludzmi na szczescie rzadza troche inne prawa. Mozna miec duzo szczescia z
              posiadania adoptowanych dzieci.
              Zona, ktora robi sobie dziecko z jakims kolesiem to zupelnie co innego. Taka
              babe wygnalbym z domu i nie chcialbym jej wiecej widziec
      • Gość: Jacek Re: Po co się zadręczać? Pewnośc kosztuje 1800 zł IP: *.datalink.cn 07.01.05, 17:55
        W mojej sytuacji sie NIEZDARZY że ewentualnie dowiem sie po 20 latach.
        Dlaczego ? Własnie dla tego ,ze są testy DNA i bedę wiedział w ciągu 3 miesiecy
        od urodzenia.

        Porównujesz mnie do zwierzecia. Ciekawe? A pokaż mi zwierzęcie które dba o
        CUDZE POTOMSTWO ???.

        Ciekawe jakbyś ty zareagowała gdybys dowiedziała sie ,że twój ukochany mąż miał
        na boku romans. Z tego romansu powstało dziecko. A teraz on (kosztem waszego
        budzetu domowego) musi na nie płacić po 400 zł miesiecznie. Co daje 4800 zł
        rocznie.....

        Czy przeszłabyś ot tak sobie nad tym do porzadku dziennego....Bo przecież
        jestes z tych co twierdzą ze wszystkie dzieci są nasze.......Pozdrawiam.
    • blanchet Re: Po co się zadręczać? Pewnośc kosztuje 1800 zł 07.01.05, 12:10
      nawet jeśli jest tak że posiadam instynkty (?????) i w ostateczności chodzi mi
      by przekazać swoje geny dalej, to powiem Ci że moje świadome życie w ogóle się
      wokół tego tematu nie obraca, nigdy nie myślałam że muszę przekazać swoje geny,
      a mnie obchodzi tylko to o czym myślę bo to jest właśnie życie, w moim zyciu
      chce syna i ojca dla tego syna, a nie zespołu genów i ojca-plemnika, chce
      pozanać życie wewnetrzne człowieka z którym jestem bo jego myśli nie są mi
      obojętne(nazywa się to czasami miłością).
      • starywyjadacz Re: Po co się zadręczać? Pewnośc kosztuje 1800 zł 07.01.05, 12:13
        Ale dziecko bedziesz wolala miec swoje niz z domu dziecka?? ( nie mowie tu o
        sytuacji gdy nie ma wyboru, np bezplodnosc)
        • blanchet Re: Po co się zadręczać? Pewnośc kosztuje 1800 zł 07.01.05, 12:27
          czasami mówię że chciałabym kopię mnie i mojego faceta w jednym-ale to wynika
          z uczuć a nie chęci przekazania naszych genów, choć oczywiście można by nazywać
          ludzkie uczucia właśnie rodzajem ludzkiego instynktu .
          • starywyjadacz Re: Po co się zadręczać? Pewnośc kosztuje 1800 zł 07.01.05, 12:42
            > czasami mówię że chciałabym kopię mnie i mojego faceta w jednym-ale to
            wynika
            > z uczuć a nie chęci przekazania naszych genów, choć oczywiście można by
            nazywać
            > ludzkie uczucia właśnie rodzajem ludzkiego instynktu .

            No wlasnie - kobieta wcale nie ma instynktu ktory by je wyczulal na to czy jej
            dziecko jest jej - bo .... po co?? I tak to jest wiadome i nie musi dociekac.
            Natomiast faceci ... poprostu musza miec ten instynkt bo tacy co go nie maja
            juz dawno wygineli:)
            • blanchet Re: Po co się zadręczać? Pewnośc kosztuje 1800 zł 07.01.05, 12:47
              wg socjobiologii wszystkim samcom na ziemi zależy na ilości natomiast samicom
              na jakości, dlatego to one często są "skazane" wychowywać dzieci kiedy to
              panowie targani myślą przekazania swoich genów gotowi są nawet poświęcić swoje
              życie jak np. modliszek
    • Gość: e tam Re: Po co się zadręczać? Pewnośc kosztuje 1800 zł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 12:20
      a moja wiedziała to samo i zdradziła,
    • lena575 Re: Po co się zadręczać? Pewnośc kosztuje 1800 zł 07.01.05, 12:25
      A rób facet te badania /może poczekaj aż będziesz miał komplet - hurtem może
      będzie taniej/ tylko po co komuś głowę tym zawracasz. A już na pewno nie mów
      tego do dziewczyny i potem z tego, ze cię rzuciła nie wyciągaj pochopnych
      wniosków. To tak jakby ona powiedziała ci otwarcie, że jako męża od czasu do
      czasu sprawdzi cię za pomocą prywatnego detektywa /w końcu nie żal wyadą czasem
      kilku stówek zamiast na kosmetyki a mieć pewność, że uczucia nie lokuje się
      bezsensownie/ i jesli dowie się czegoś podejrzanego o tobie to cię zdradzi /i
      to nawet z kilkoma facetami/. Życie musi być urozmaicone :)))) a każdy musi
      dbać o własne lokaty /uczuciowe czy pieniężne/.
      • Gość: Jacek Re: Po co się zadręczać? Pewnośc kosztuje 1800 zł IP: *.datalink.cn 07.01.05, 15:19
        Lena,czy ty jestes ta lena która zamieściła jakiś czas temu samouzalający sie
        nad soba post pt: czy zdradzacie własnych mężów?

        Jezeli to ty to wcale sie nie dziwie ze podchodzisz do zwiazku relatywnie......
        • lena575 Re: Po co się zadręczać? Pewnośc kosztuje 1800 zł 07.01.05, 21:34
          Nigdy nie użalam sie nad sobą a tym bardziej nie piszę o swoich zdradach a już
          w tonie użalającym - NA PEWNO NIE. Na temat zdradzających żon czy mężów nie
          wypowiadam się bo nie muszę, no chyba, że czyjaś postawa mnie sprowokuje do
          wypowiedzi i wtedy pozwalam sobie przedstawić inny punkt widzenia.
          I tak właśnie jest z tobą. Twoja postawa jest - obawiam się , ze nie tylko dla
          mnie - nie do przyjęcia. Z góry zakładasz, że osobę którą pokochasz i - pewnie
          bedziesz liczył na to - pokocha ciebie, będzie chciała urodzić ci
          dziecko /dzieci/ potraktujesz delikatnie mówiąc -nieufnie a prawdę
          powiedziawszy - parszywie. Skontrolujesz czy się nie puściła i mówisz jej to
          bez ogródek. I tak chciałbyś zakładać rodzinę? Jeśli tak bardzo dbasz o
          własną "kasę" /wyliczyłeś nawet ile w swoje dziecko zainwestujesz/ i "geny" że
          stawiasz sprawę jasno, że oficjalnie zrobisz badania dziecku to ja piszę ci o
          tym, ze kobieta ma prawo dbać o to co wkłada w małżeństwo czyli np. własne
          uczucia, zaangażowanie w małżeństwo, rodzinę i dom. No i może też postawić
          swoje warunki a ty na nie przystaniesz lub nie. Jesli ty wchdzisz w związek z
          jakimś pokręconymi pomysłami to dlaczego ona ma ich nie mieć /w gazetach piszą,
          ze 90% facetów zdradza/.
          Dla mnie małżeństwo nie jest przymusem, kajdanami, obowiązkiem, jeśli jestem z
          drugim człowiekiem to dlatego, że chcemy być ze sobą i sobie ufamy /nie tylko w
          to, że się nie zdradzamy ale i w to, że w życiu możemy na siebie liczyć/.
          Czy wszystko przewidziałeś? Na każdy aspekt małżeństwa zrobicie ustalenia czy
          tylko twoja potencjalna /a jeśli jej nie będziesz miał i żoba wyliczy ci, ze na
          dziecko dajesz za mało?/ kasa ma być zabezpieczona?
          Myslę, ze lepiej to przemysleć nim 5 czy 10 dziewczyna cię zostawi a dla ciebie
          wnioskiem będzie to, ze one puszczalskie.
          • lena575 PS 07.01.05, 21:46
            Mam też jeszcze jeden dobry pomysł. Gdybym miała zgodzić się na jedno dziecko i
            to z takim człwoiekiem jak ty to np. mogłabym zainwestować i zrobić tobie i
            twojej rodzinie badania genetyczne. Wolałabym nie ryzykować ...
            • Gość: Placek Re: PS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.05, 11:13
              Myślisz, że poniżasz w ten sposób Jacka?

              Jeśli o to Ci chodziło, powinnaś chyba staranniej dobierać argumenty...

              Co powiesz o intercyzie?
              A o określaniu czynnika Rh, jeśli przypadkiem jest nieznany?
              W kręgu kulturowym nie tak odległym od naszego, w krajach, które są obiektem
              naszej zadrości, takie zachowania to wręcz norma społeczna.

              Wszystko to razem jest częścią ichniego rozumienia odpowiedzialnego podejścia
              do życia.
              I coraz częściej ludzie sami robią sobie badania, którymi grozisz Jackowi.
              I poinformowanie o ich wynikach jest raczej aktem lojalności wobec partnera niż
              czymkolwiek innym.

              A już z pewnością propozycja wykonania takich badań nie ma to nic wspólnego
              z jakąkolwiek dykryminacją czy poniżeniem...
      • Gość: facet Re: Po co się zadręczać? Pewnośc kosztuje 1800 zł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 22:13
        zawsze moze powiedzieć że chce zrobić badania żeby mieć pewnośc że w szpitalu
        nie nastąpiła pomyłka. Jak wyjdzie że jest zpokrewniony z dzieciakiem to
        wszystko ok. Szpital sie nie pomylił kobieta się nie puściła.
        Jeżeli nie jest spokrewniony z dzieckiem to należy sprawdzić czy kobieta jest
        jest spokrewniona z dzieckiem
        Jeżeli nie jest to pomyłka w szpitalu
        Jeżeli jest spokrewniona puściła sie i tera chce go naciągnąc na 150 000
        • lena575 Re: Po co się zadręczać? Pewnośc kosztuje 1800 zł 07.01.05, 22:56
          Zobacz sam, rozumiesz, że nie mógłbyś osobie którą kochasz powiedzieć tego co
          autor wątku powiedział swojej przyszłej-niedoszłej żonie. Pomijam to, ze nawet
          to u ciebie jest "grubą nicią szyte" czujesz niestosowność takiego zachowanie.
          A tu faciuś jeszcze chce jej przeszość odkreślać grubą krechą i WYBACZAĆ!!!!
          Nawet to, że być może była dziwką.
          I kompletnie nie rozumie, że mógłby od dziewczyny w której się zakochał i z
          którą chce związać życie usłyszeć "może byłeś żulem, złodziejem i bandytą, może
          dawałe dupy za pieniądze ale ja ci od dzisiaj WYBACZAM przeszłość, nie chcę
          słyszeć o twojej przeszłości NICZEGO pod warunkiem, że zrobisz badania na HIV,
          genetyczne /debili nie będę wychowywać/ i będziesz mnie utrzymywał na wysokim
          poziomie.
          Nawet nie jestem ciekawa ilu by na to przystało.
          • Gość: facet Re: Po co się zadręczać? Pewnośc kosztuje 1800 zł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 23:13
            No wybaczać nie ma czego to to fakt. Albo chce z nia być albo nie.
            Tak myśle że autor wcale nie koche taj dziewczyny .

            > Zobacz sam, rozumiesz, że nie mógłbyś osobie którą kochasz powiedzieć tego co
            > autor wątku powiedział swojej przyszłej-niedoszłej żonie. Pomijam to, ze nawet
            > to u ciebie jest "grubą nicią szyte" czujesz niestosowność takiego zachowanie.

            U mnie to jest asekuracja. Tak na wszelki wypadek , bo kobieta mogła by sie
            dumą unieść i odejść. To zwykłe mydlenie jej oczu.

            Oczywiście ta sytuacja mnie nie dotyczy. To są rozważania teoretyczne jak ja bym
            sie zachował chcąc osiągnąc taki cel jak autor wątku. Czyli potwierdzenie
            ojcostwa.
          • Gość: kobieta pytanie do Leny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.05, 23:51
            Leno, generalnie zgadzam sie z wiekszoscia rzeczy, ktore piszesz w tym watku,
            ale jestem ciekawa, czy tak samo negatywnie oceniasz poproszenie nowego faceta,
            z ktorym zaczyna mnie cos laczyc i o ktorym wiem, ze mial dosc bogata
            przeszlosc, o wykonanie testow na hiv (oczywiscie obustronne)zanim zaczniemy ze
            soba sypiac?
            • lena575 Re: pytanie do Leny 09.01.05, 11:18
              Gość portalu: kobieta napisał(a):

              > Leno, generalnie zgadzam sie z wiekszoscia rzeczy, ktore piszesz w tym watku,
              > ale jestem ciekawa, czy tak samo negatywnie oceniasz poproszenie nowego
              faceta,
              >
              > z ktorym zaczyna mnie cos laczyc i o ktorym wiem, ze mial dosc bogata
              > przeszlosc, o wykonanie testow na hiv (oczywiscie obustronne)zanim zaczniemy
              ze
              >
              > soba sypiac?

              Jestem jak najbardziej za takimi badaniami. I tak jak Ty zaproponowałabym
              obustronne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka