Dodaj do ulubionych

TESCIOWA I SKARPETKI

IP: *.pl 03.06.02, 20:41
Czasami przyjezdzaja do nas moi tesciowie, zostaja wtedy na 2, 3 tygodnie.
Niby nic zlego, ale maja straszne pretensje do mnie, ze moj maz sam sobie
prasuje koszule, ze nie ukladam mu pieknie skarpetek w szufladzie, ze sie
wsciekam ze nie sprzata po sobie a ja mu kaze sprzatac. Tesc kiedy wyglosil
taki poglad do mojego meza: mnie to ma kto obrabiac, a ty sie ozeniles i sam
sobie koszule przsujesz? A od czego masz zone?
Wedlug niego zona jest potrzebna do prania, prasowania, sprzatania itp.
A w ogole to z tego powodu uwazaja mnie za zla zone, nie liczy sie dla nich to,
ze pracuje, zarabiam pieniadze, nawet niezle, zajmuje sie dziecmi, ze w domu
jest zawsze czysciutko, ze zawsze jest dwudaniowy obiad. Po prostu prasowanie
koszul ich synkowi to dla nich wyznacznik moze nie kobiecosci, ale dobrej zony.
Ciekawa jestem KOBIETY jak to jest u Was.
Czy radzicie mi cos z tym zrobic czy zostawic tak jak jest.?????????????????
A poza tym to oni ciagle buntuja mojego meza puszczajac teksty w stylu: to ty
prasujesz sobie koszule a ona oglada telewizje? to ty myjesz wanne, a co ona
robi? to ty robisz jej kanapki, to ona powinna tobie robic. Dodam jeszcze ze
dla swoich tesciow ja jestem "ona" pomimo tego ze mam imie. Teraz tez sa u nas
juz od 2 tygodni, mam nadzieje, ze nie dlugo pojada, bo az mi sie nie chce
wracac do domu jak oni sa i gdyby nie dzieci to wracalabym na noc. Nie mam nic
przeciwko temu, zeby przyjezdzali do nas co to w koncu rodzice mojego meza, ale
ich pobyt jest dla mnie za bardzo stresujacy, po prostu ja nie funkcjonuje
wtedy normalnie, nie moge sie na niczym skupic, ciagle jestem zdenerwowana.
Prosze napiszcie jak radzicie sobie z takimi problemami. Moze powinnam sobie to
olac, ale chyba jestem za slaba psychicznie.
Obserwuj wątek
    • Gość: Melba Re: TESCIOWA I SKARPETKI IP: *.chello.pl 03.06.02, 20:50
      Zostawić to, Malinko.Użalić się nad teściową (ale tylko w myślach!), że ma
      przerąbany związek i życie. Cieszyć się pełną parą, że mąż w takich warunkach
      wzrastając nie wyrósł na królewiątko od siedmiu boleści i z dwiema lewymi
      łapkami. I skomplementować męża, za bycie prawdziwym partnerem w związku, niech
      wie, że to doceniasz. Uwagi puszczać mimo uszu, 2 tygodnie przeczekać, 50
      następnych to wynagrodzi :) Pozdrawiam.
      • Gość: malinka Re: TESCIOWA I SKARPETKI IP: *.pl 03.06.02, 21:12
        Dziekuje MELBA, masz takie samo zdanie na ten temat jak moi rodzice. Ale
        wczoraj rozmawialam z przyjaciolka, ona ma taka fajna tesciowa, ze moze z nia
        pic wodke, wyzalic sie na swojego meza, a ona i tak bedzie po jej stronie. Ja
        mialam slabe kontakty z moja mama, lepiej zylam z ojcem, chociaz mialam
        normalna rodzine, ale mojej mamy nie zawsze lubilam i mialam nadzieje, ze moja
        tesciowa mi ja zastapi, ze bedzie moja prawdziwa matka, przyjaciolka, ze bede
        mogla z nia pogadac o bzdurach i o p[owaznych rzeczach, a tu nic, jest moim
        wrogiem. Przykro mi z tego powodu.
        • Gość: Melba Re: TESCIOWA I SKARPETKI IP: *.chello.pl 03.06.02, 21:23
          Szkoda, ale mówi się trudno...Pomyśl za to, jakie będziesz miała
          fajne "partnerskie" dzieci z takiego związku :) Uszy do góry, niedługo wyjadą :)
      • Gość: dar Re: TESCIOWA I SKARPETKI IP: 157.158.162.* 03.06.02, 21:16
        Gość portalu: Melba napisał(a):

        > Zostawić to, Malinko.Użalić się nad teściową (ale tylko w myślach!), że ma
        > przerąbany związek i życie. Cieszyć się pełną parą, że mąż w takich warunkach
        > wzrastając nie wyrósł na królewiątko od siedmiu boleści i z dwiema lewymi
        > łapkami. I skomplementować męża, za bycie prawdziwym partnerem w związku, niech
        >
        > wie, że to doceniasz. Uwagi puszczać mimo uszu, 2 tygodnie przeczekać, 50
        > następnych to wynagrodzi :) Pozdrawiam.

        Popieram Melbe.Nie mam zony,ale jestem dumny z tego ze sam sobie
        piore,prasuje,sprzatam itd.Niestety nie jestem doskonaly i nie potrafie gotowac:-)
        Za to moja dziewczyna swietnie gotuje,sprzata,prasuje..Ona nie cierpi zmywac i
        prac za to ja to robie swietnie.Wazne ze sie uzupelniamy.u Ciebie widze ze jest
        podobnie, wiec olej tesciow.Niech sobie gadaja.

        Pzdr

        • Gość: Malinka Re: TESCIOWA I SKARPETKI IP: *.pl 03.06.02, 22:28
          troche mnie podniesliscie na duchu ludzie, mam ochote kochac sie z mezem
          dzisiaj do upadlego ale tesciowie w pokoju obok... zobaczymy jak to bedzie.
          • Gość: Melba Re: TESCIOWA I SKARPETKI IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.06.02, 22:56
            "orgazmów do białego dnia", jak śpiewał bodajże Perfect,życzę więc!
            • Gość: Ela Re: TESCIOWA I SKARPETKI IP: 216.143.112.* 03.06.02, 23:05
              Moja Tesciowa swojemu synowi miesza herbate, czysci buty, a mnie caly czas mowi
              ze kobieta musi byc kaplanka ogniska domowego. Moja Mama wychowala mojego Brata
              super - wszystko umie w domu zrobic, jest lekarzem ( zreszta bardzo dobrym) i
              bardzo duze zonie pomaga. Dziewczyny, wychowujcie synow tak aby ich przyszle zony
              nie przechodzily przez to co my musimy czasem przechodzic. Ja tez sie zlapalam na
              tym ze zaczynam uslugiwac mojemu 8-letniemu synowi, ktory zaczal sie robic
              strasznym leniem. Powiedzialam koniec - teraz On musi Mamusi zrobic herbatke,
              Mamusia nauczyla go robic swoje pranie (pralka i suszarka automatyczna, wiec nic
              trudnego) myje lazienke, naczynia i Mamusia jest czesto ostentacyjnie zmeczona
              proszac o opieke nad soba. Oczywiscie nie do przesady, ale czasem w cel;ach
              pedagogicznych. ;) Zlapalam sie w pewnym momencie ze wychowuje ksiecia udzielnego
              i na szczescie sie poprawilam. Ela
      • Gość: qocur moje trzy grosze IP: 195.94.218.* 04.06.02, 08:33
        Wszystkimi kończynami podpisuję się pod postem Melby ;-)
        Jeśli jesteś w stanie przeczekać te dwa tygodnie raz na jakiś czas, po prostu
        przeczekaj. Jeśli nie jesteś - no to masz duży problem. Bo ludzie pokroju
        Twoich teściów prawie na pewno się nie zmienią. Możesz ewentualnie wciągnąć do
        gry swojego męża, np. poprosić go, żeby przy następnej pretensji teściów to ON
        im coś na to odpowiedział. Coś w stylu "to jest NASZ dom i MY tu między sobą
        ustalamy, co kto ma robić, a gości prosimy, aby zachowywali się jak goście".
        Wątpię, czy to poprawi atmosferę, ale może Tobie będzie wtedy łatwiej...
    • Gość: Ala Re: TESCIOWA I SKARPETKI IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.06.02, 03:06
      Dziewczyno to ty chyba swieta jestes. A kto te obiadki u was gotuje??? Mysle,
      ze chyba obydwoje, skoro obydwoje pracujecie. Nawet gdybys nie pracowala
      zawodowo to nikt nie ma prawa od ciebie wymagac abys byla jego sprzataczka i
      sluzaca. Masz racje gonic faceta aby sprzatal po sobie i nie tylko. Ja zawsze
      powtarzam mojemu synowi( jeszcze nieletni) ze na sali porodowej nie ma zadnej
      roznicy miedzy dziewczynkami i chlopcami. Matki mecza sie tak samo i rodza
      ludzi rownych sobie, a nie sprzataczki i sluzace oraz panow do obslugi. Moj maz
      robi w domu wszystko razem ze mna. I tak powinno byc.
    • Gość: anE Re: TESCIOWA I SKARPETKI IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 04.06.02, 10:09
      Hej Kobitki!

      Jestem pełna podziwu dla Was wszystkich, bo sama zaczynałam wątpić, czy takie
      kobiety (o podobnych do moich poglądów) istnieją i są w stanie o takich
      sprawach pisać.

      Malinka, podziwiam Cię, że mimo tej sytuacji z teściami radzisz sobie i jesteś
      silna. Osiągnęłaś b.dużo, bo nie poddałaś się ich wskazówkom, komentarzom,
      regułom itd. i że Twojemu mężowi nie przeszkadza partnerski podział obowiązków
      w domu. Druga sprawa, z której powinnaś się cieszyć i nie wątpie, że się nie
      cieszysz, to fakt - że nie musicie mieszkać z teściami!!! gratulacje, nie
      musisz ich znosić all the time, więc git! :-) a niech sobie pomarudzą, matka i
      ojciec Twego męża chcą mieć coś do powiedzenia, a że w in. sposób zostali
      wychowani..

      moja rada - żebyś porozmawiała z mężem i powiedziała, co Cię drażni i żeby
      stanął na wysokości zadania i też coś dodał od siebie, żeby powiedził rodzicom,
      że właśnie taką jaka jesteś Cię pokochał, szanuje Cię i że jest z Waszego
      związku zadowolony, że podoba mu się TEN podział obowiązków i jeżeli by chciał
      inaczej, to wróciłby do mamy, żeby za niego wszystko robiła.. albo wynająłby
      sobie sprzątaczkę, :-)

      Wypowiedź Ali o równości noworodków na sali porodowej b.mi się spodobała, nigdy
      nie wpadłam na to, żeby w ten sposób pomyśleć!! hi hi

      życzę powodzenia.
    • poison1 Re: TESCIOWA I SKARPETKI 04.06.02, 10:30
      Mam propozycję. Traktuj ich następnym razem jak powietrze, celowo opóźniaj
      przyjścia z parcy, siedz w innym pomieszczeniu niż oni. Jak są rozgarnięci (w
      co raczej powątpiewam) to zrozumieją, obrażą się i nie przyjadą więcej. A jak
      to do nich nie dotrze to powiedz im "Its my live" i paszoł won. Wtedy może do
      nich dotrze , że są w twoim domu instruzami.
      Głowa do góry! Nie daj się im zjeść!
      A męza gratuluję, bo nauczyłaś go porządku mimo posiadania takich rodziców. Mój
      jest balaganiarzem i na szczęście żyje tylko teściowa, którą skutecznie
      odstraszyłam, bo też miała anse.
    • kini Re: TESCIOWA I SKARPETKI 04.06.02, 11:50
      A jak twój mąż reaguje na te kretyńskie uwagi i docinki? Moim zdaniem powinien
      cię wspierać. To jest najważniejsze.
      • Gość: S. Re: TESCIOWA I SKARPETKI IP: 134.65.212.* 04.06.02, 12:05
        Mama i Babcia mojego męża też nie są szczęśliwe, kiedy widzą go prasującego
        sobie rzeczy itp. Zdarza się, że Teściowa rzuci jakiś przytyk w związku z tym.
        Mówię wtedy, że mnie wychowano tak, że każdy, kto ma dwie ręce, może sobie
        wszystko robić sam i nie potrzebuje służących. Nie spotyka się to z
        przychylnością z Jej strony, ale ja nie zmienię moich poglądów na ten temat.
        Mój mąż zawsze w takich sytuacjach mówi, że niby dlaczego nie miałby tego robić
        sam? I własnie taka jest prawda. Mamy równouprawnienie i nie ma żadnego powodu,
        dla którego kobieta miałby usługiwać mężczyźnie. Poza sytuacjami, w których
        bierze za to pieniądze, oczywiście ;)))
        pozdrawiam, S.
        • Gość: malinka Re: TESCIOWA I SKARPETKI IP: *.pl 04.06.02, 18:36
          A wiecie ze jak ona u nas jest to nawet majtki mojemu mezowi prasuje??????????
          Co wy na to?
          • kini Re: TESCIOWA I SKARPETKI 05.06.02, 08:19
            Gość portalu: malinka napisał(a):

            > A wiecie ze jak ona u nas jest to nawet majtki mojemu mezowi prasuje??????????
            > Co wy na to?

            A niech prasuje. Niech się cieszy, że może być przez chwilą kochaną mamusią. Kij
            jej w oko.
            • Gość: anE Re: TESCIOWA I SKARPETKI IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 05.06.02, 08:30
              dla mnie to kosmos, ale slyszalam, ze bielizne powinno sie prasowac..
              odkazanie te sprawy, :-)

              o rany, wyobrazacie sobie, spalic majtki i skarpetki przy prasowaniu?! :-)
    • anndelumester proponuje nowy wątek : ))) 04.06.02, 12:31
      ha! widzę że nie tylko moja teściowa in spe jest fajna..
      a gdyby tak zebrać wszystkie złote myśli i przemyślenia, reakcje i czyny
      teściów teściowych cioć i babć naszych lubych to by było ... hit sezonu..
      • kini Re: proponuje nowy wątek : ))) 04.06.02, 12:37
        Dobry pomysł! Proponuję tekst mojej teściowej in spe: "Bo ty z miości do niego
        powinnaś zmywać!" :)))

        Nadmieniam, że teściowa in spe jest fajna, tylko od czasu do czasu rzuca takie
        perełki! :)
    • lena8 Re: TESCIOWA I SKARPETKI 04.06.02, 21:02
      a mąż nie reaguje na to co mówią jego rodzice?
      • Gość: liloom a co maz na to? IP: *.11.vie.surfer.at 04.06.02, 21:09
        i wogole co to ma byc? w "moim domu bedzie mi ktos cos mowil"?
        czasem jak sie na kogos objedzie, to ten ktos szacunku nabiera. dlugo jestes
        mezatka?
        u mnie niedawno byl ktos kto mnie strasznbie draznil i dopiero o wyjezdzie
        okazalo sie ze mojego meza rowniez - moze nie jest tak zle?
        • lena8 Re: a co maz na to? 04.06.02, 21:15
          zgadzam się z Tobą, jezeli maż nie zareagował na takie głupie teksty to jest
          zwyczajnym mamisynkiem.
          • Gość: malinka Re: a co maz na to? IP: *.pl 04.06.02, 21:58
            akurat maz tez reaguje na takie teksty, ale jego rodzice go olewaja, on jest
            jedynakiem i oni uwazaja ze to male dziecko, a jest bardzo samodzielny. Oni
            zawsze wiedza lepiej. Tysiac razy powtarzalismy zeby nam do sypialni nie
            wlazili jak lezymy w lozkach, a oni wlaza i to bez pukania i jeszcze sie dziwia
            ze ja nie chce sie przy nich rozbierac,a spie nago. I co wy na to?
            • lena8 Re: a co maz na to? 04.06.02, 22:24
              wyrazy współczucia z powodu takich kretyńskich teściów, niestety zdarzają się
              tacy i najlepiej w ogóle się nimi nie przejmować. Pozdrawiam
              • Gość: malinka Re: a co maz na to? IP: *.pl 04.06.02, 22:57
                masz racje, ale ja nie zawsze umiem
                • Gość: liloom Re: a co maz na to? IP: *.11.vie.surfer.at 05.06.02, 00:18
                  bezczelnosc i tyle, ja bym sobie nie pozwolila i wreszcie powiedziala co o tym
                  mysle
                • Gość: anE Re: a co maz na to? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 05.06.02, 08:48
                  malinka - proponuje zalozenie zamka w sypialni i zamykanie sie na klucz..
                  sprawdzona metoda - polecam! :-) uszy do gory
            • Gość: ladybug Re:do malinki IP: *.resnet.ubc.ca 05.06.02, 07:38
              Ale mnie to rozbawilo, to jak wlaza bez pukania... ja bym zdjela wszysko z
              siebie i ..poczekala na reakcje. Jesli i to by zignorowali to moze zaproszenie
              do wspolnej "zabawy" troszke daloby do myslenia.. .Wiem , ze to glupie ale nie
              moglam sie powstrzymac .
              • Gość: anE Re:do malinki IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 05.06.02, 08:49
                żeby teściu miał rozrywkę kosztem żony jego córki.. eeee tam..
                • kini Re:do malinki 05.06.02, 09:25
                  Gość portalu: anE napisał(a):

                  > żeby teściu miał rozrywkę kosztem żony jego córki.. eeee tam..

                  Żony jego córki???? :))))))
                  Oj, chyba mała pomyłeczka nam się przytrafiła! :))))))
                  • Gość: anE Re:do malinki IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 05.06.02, 09:29
                    o rany! żony jego syna !! ha ha
                    przepraszam.

                    nie bez powodu wołają na mnie zakrecona.. czasem tak bywa.. przyjechał pan w
                    butlami wody i tak w pospiechu wyszlo
            • kini Re: a co maz na to? 05.06.02, 08:28
              Gość portalu: malinka napisał(a):

              > akurat maz tez reaguje na takie teksty, ale jego rodzice go olewaja, on jest
              > jedynakiem i oni uwazaja ze to male dziecko, a jest bardzo samodzielny. Oni
              > zawsze wiedza lepiej. Tysiac razy powtarzalismy zeby nam do sypialni nie
              > wlazili jak lezymy w lozkach, a oni wlaza i to bez pukania i jeszcze sie dziwia
              >
              > ze ja nie chce sie przy nich rozbierac,a spie nago. I co wy na to?

              To bardzo dobrze, że mąż na to reaguje. To już połowa sukcesu. Może wspólnie
              opracujecie strategię obrony przez pomiataniem wami we własnym mieszkaniu? Moim
              zdaniem jasno powinniście określić formy wspólnego przebywania w WASZYM
              mieszkaniu. A w sypialni zamontujcie zamek (btw dla mnie włażenie bez pukania do
              sypialni małżonków to już szczyty)
              • Gość: anE Re: a co maz na to? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 05.06.02, 08:53
                mozecie nastepnym razem powiedziec tesciom, ze moga przyjechac do Was tylko na
                WASZYCH warunkach..
                np. spisac wszystkie reguly w punkty i dac im do podpisania, a na końcu:
                "my niżej podpisani zobowiązujemy się do przestrzegania regulaminu, jezeli
                zlamiemy powyzsze zasady - wyjedziemy w trybie natychmiastowym"
                hahaha ale by się zdziwili, co?! może to nierealne, ale nawet w formie
            • Gość: vipR Re: a co maz na to? IP: *.altkom.com.pl 05.06.02, 13:30
              Gość portalu: malinka napisał(a):
              > Tysiac razy powtarzalismy zeby nam do sypialni nie
              > wlazili jak lezymy w lozkach, a oni wlaza i to bez pukania i jeszcze sie dziwia
              > ze ja nie chce sie przy nich rozbierac,a spie nago. I co wy na to?

              Ja (prawie) wyleczylem swoich rodzicow z wchodzenia do pokoju bez pozwolenia. Na
              drzwiach mam tabliczke z napisym: NIEUPOWAZNIONYM WSTEP WZBRONIONY. W swojej
              naiwnosci wierzylem, ze to wystarczy, ale oni chyba potraktowali to jak zart. Co
              prawda zaczeli pukac, ale i tak pare razy weszli nim zdazylem powiedziec PROSZE
              lub co gorsze NIE WCHODZIC! Ostatecznym rozwiazaniem jest zamek w drzwiach. To
              daje mi poczucie bezpieczenstwa, a im moze byc tylko glupio jak pociagna za
              klamke i sie okaze, ze drzwi sa zamkniete. Oczywiscie od razu wiedza co dzieje
              sie za drzwiami, ale to juz inna historia...

              BTW: najbardziej z tego wszystkiego denerwujace jest jak w czasie gry wstepnej
              mamuska przypomni sobie, ze w lodowce jest jeszcze ciasto i ze moze "dzieci" by
              sobie zjadly. Glupia sytuacja, bo drzwi co prawda zamkniete, ale ona stoi pod
              drzwiami z dwoma talerzykami i ma obie rece zajete, wiec nawet nie moze
              sprawdzic, ze jestesmy w pokoju zamknieci na klucz i dobija sie do tych drzwi,
              chcac zrobic nam mila (hmm) niespodzianke... Jakos nie potrafie w takim momencie
              wymyslec nic lepszego niz CHWILECZKE. No bo przeciez nie powiem zeby sobie poszla
              bo ja tu probuje sex uprawiac, a ona mi przeszkadza...
              Co Wy byscie zrobily/zrobili w takiej sytuacji?

              Pozdraviam vipR
              • kini Re: a co maz na to? 05.06.02, 13:49
                Nie napisałeś, czy te sytuacje dotyczą twojej żony, czy dziewczyny. Bo to
                diametralnie zmienia mój pogląd. Jesli masz dziewczynę, to uważam, że nie
                powinniście uprawiać seksu, jeśli rodzice są w domu. Jeśli sprawa dotyczy twojej
                żony, to uważam za jak najbardziej naturalne założenie zamka w drzwiach, jeśli
                prośby o nie wchodzenie nie skutkują. Do tego uświadomienie mamy, że małżonkowie
                czasami uprawiają seks, ponieważ między innymi o to w małżeństwie chodzi.
                • Gość: vipR Re: a co maz na to? IP: *.altkom.com.pl 05.06.02, 19:00
                  kini napisał(a):

                  > Nie napisałeś, czy te sytuacje dotyczą twojej żony, czy dziewczyny. Bo to
                  > diametralnie zmienia mój pogląd
                  Nie chodzi o zone, ani o dziewczyne, tylko o narzeczona...

                  > to uważam za jak najbardziej naturalne założenie zamka w drzwiach, jeśli
                  > prośby o nie wchodzenie nie skutkują.
                  Zamek w drzwiach juz mam (jak w poprzednim poscie napisalem). Chodzilo mi o to ze
                  mimo iz drzwi sa zamkniete, a niekiedy zamkniete na klucz, nie uniknie sie takiej
                  sytuacji, ze ktos bedzie czegos chcial, a pytanie moje (w gruncie rzeczy
                  retoryczne) dotyczylo tego jak w dyskretny sposob przegonic natreta (np: rodzica)
                  spod drzwi, badz jak doprowadzic do takiej sytuacji by pod tymi drzwiami w ogole
                  sie nie pojawial.
                  Jak dla mnie jest to na razie problem nie do rozwiazania, chociaz ojciec juz sie
                  nauczyl, ze jak drzwi sa zamkniete to raczej mala jest szansa zebysmy ogladali
                  znaczki, wiec jak czegos chce i nie slyczy odpowiedzi w ciagu kilku sekund to
                  idzie sobie, ale matka zdaje sie tego nie dostrzegac i dalej swoje z tym
                  ciastem :)

                  Pozdraviam vipR
                  • kini Re: a co maz na to? 06.06.02, 08:06
                    Ale mieszkasz z narzeczoną? No bo powiem ci szczerze, że gdybym była rodzicem i
                    narzeczona byłaby tylko "na dochodne" (tzn. nie byłaby mieszkańcem domu), to nie
                    życzyłabym sobie, żeby mój syn zamykał przede mną drzwi na klucz po to, żeby móc
                    swobodnie uprawiać seks. Kurcze, chyba jestem jakąś konserwatystką.
                    Ja też mam narzeczonego, ale do głowy by mi nie wpadło, żeby pod obecność jego
                    rodziców w domu uprawiać z nim seks. Z szacunku do jego rodziców. W końcu to ich
                    dom, ja jestem tylko gościem, a gość chyba nie powinien czuć się aż tak swobodnie.
    • Gość: Gosia Re: TESCIOWA I SKARPETKI IP: *.acn.waw.pl 05.06.02, 04:51
      Malinka jestes swieta. ja bym nie pozwolila im przyjezdzac. Moj tesctez mnie
      dlugo nie trawili po kolejnej uwadze w tym stylu (u niego w mieszkaniu)
      zawinelam sie i poszlam do siebie. Przez dwa lata tesciowa odwiedziala nas, ale
      tesc nie mial ochoty przyjezdzac, a ja stwierdzilam zeby do mnie zadzwonil jak
      przemysli sprawe i przestanie glupie teksty puszczac. acha, maz sie ze mna
      zgodzil, na szczescie ;))
      Uwazam ze jak sie dokogos przychodzi, przyjezdza, to nie ma sie prawa go
      komentowac. twoi tesciowie tacy cwani, to niech w hotelu mieszkaja i tam niech
      sobie gadaja na ciebie ile wlezie ;)
      Ja nie pracuje zajmuje sie domem i czworka dzieci i jakos nie ma u nas obiadkow
      dwudaniowych a maz dzielnie zmywa, pierze, prasuje, dzieciom bajki opowiada i
      jeszcze pracuje kazdego dnia po 10 godzin.... ja to okrrropna jestem nie? Na
      szczescie nie posluchal tatusia i nie wymienil mnie na nowszy model ;)
    • Gość: sagan Re: TESCIOWA I SKARPETKI IP: *.desy.de 05.06.02, 08:19
      kochana Malinko :)

      serdecznie wspolczuje...
      ale powiem Ci tez cos, co moze Cie pocieszy zgodnie z
      zasada: bardziej cieszy czyjas dwoja, niz wlasna
      piatka... :)

      CIESZ SIE, ZE NIE MIESZKASZ Z TESCIAMI!!! :)

      ile jest historii, gdzie mlode malzenstwa musza
      mieszkac u rodzicow jednej ze stron??? i na ogol wynika
      z tego sodoma i gomora... no, moze nie w doslownym tego
      slowa znaczeniu... ;)

      badz dzielna :)
      jesli masz odwage i sile, to sie im postaw. czytalam
      kilak uroczych rad od naszych forumowiczow :))

      milego dnia :)
      • Gość: Wronka Re: TESCIOWA I SKARPETKI IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.02, 08:26
        Czy mówią coś o wyjeżdzie?
        • Gość: Goska Re: TESCIOWA I SKARPETKI IP: AWA1PRX* / *.chello.pl 05.06.02, 13:23
          bardzo ci wpsolczuje ze musisz sie borykac z takimi problemami...nie bylam w
          takiej samej sytuacji, ale cos bardzo podobnego...wiem jak sie w takich
          sytuacjach nie chce wracac do domu...dziwie sie tym ludziom...Tobie nie
          pozostaje chyba nic innego jak ignorowanie tego typu komentarzy i byc moze
          nastawienia meza tak, ny na ich glupie teksty odpowiadal "a mnie to
          odowiada...wiesz tato czasy sie zmienily...ja sam sobie swietnie radze a poza
          tym uwazam, ze tego typu prace to rowniez moj obowiazek"...prawde mowiac zawsze
          mnie "krew zalewa" w takich przypadkach...bo niby dlaczego kobieta ma tyrac jak
          wol...czy to, ze Ty myjesz wanne a on oglada telewizje jest ok?...bo odwrotnie
          to juz zle wyglada? a, jeszcze pytanie a kto bierze kapiel? a poza tym to chyba
          nie jest ich sprawa...a z drugiej strony mozna by rzucic luzna uwage
          tesciowej "jak mama wytrzymuje to wszystko?"...JA TEGO NIE ROZUMIEM...dlaczego
          ludzie nie pozwola innym ulozyc sobie zycia tak jak tamci tego chca? jesli
          tesciowa lubi w ten sposob postepowac w stosunku do swojego meza to jej swiete
          prawo, ale na Boga kazdy ma prawo zyc po swojemu...ja mialam taki problem z
          moim mezem...powiedzialam mu "sluchaj ja nie lubie wykonywac tego typu rzeczy
          Ty rowniez...ale dlaczego to ja tylko mam to robic? gdyby mi to bylo obojetne
          to nie robilabym z tego powodu problemu, ale nie jest wiec musimy podzielic
          tego typu obowiazki...
    • Gość: Ala Re: TESCIOWA I SKARPETKI IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.06.02, 15:06
      Wiesz Malinka mysle, ze ty jestes bardzo madra kobieta. Umiesz zachowac balans,
      starasz sie zachowac dobre stosunki, nie ponizasz tesciow dlatego tylko ze
      mysla inaczej. To naprawde bardzo madre z twojej strony. Tesciowie i tak wroca
      do siebie , a wy jak widze jestescie fajna para, a twoj maz to naprawde
      rozsadny facet. Trzymaj tak dalej, wszyscy w tym ukladzie sa wygrani. Jedno
      tylko bym zmienila: KONIECZNIE WSTAWCIE ZAMEK DO DRZWI WASZEJ SYPIALNI.
      Pozdrowka dla calej waszej rodzinki wlacznie z tesciami.
      • Gość: MALINKA Re: TESCIOWA I SKARPETKI IP: *.pl 08.06.02, 14:03
        oj, to wcale nie jest takie piekne, jak wy sobie myslicie, pare dni temu byla
        wielka awantura ze az otworzylam tesciom drzwi i kazalam im sie wynosic, tesc
        mnie nazwal pizda, kurwa itp i poskutkowalo tyle, ze siedza u nas jeszcze
        dluzej chociaz mieli juz jechac, ale wiedza ze ja ich nie lubie i zostali sobie
        dluzej (oboje sa na emeryturze, wiec nic ich nie goni i maja kupe czasu).
        Buntuja meza ile sie da, wczoraj np. powiedzieli mu, ze ja mam jakis tajny
        telefon, ktorego numeru nie zna moj maz i oni slyszeli ze ten telefon mi
        zadzwonil i ze ja z kims rozmawialam. A dodam ze od kilku dni komorke mam
        zepsuta, kolega ja naprawia wiec nie dysponuje zadny telefonem komorkowym. A
        oni slyszeli!!!!!!! A ja mam wrazenie ze maz im zaczyna wierzyc w to co mowia,
        bo ostatnio miedzy nami jest bardzo zle, wlasnie z powodu tesciow. kilka dni
        temu powiedzieli mu, ze jak go nie bylo w domu to ja grzebalam w jego
        papierach, ( maz ma swoj pokoj i wedlug nich ja tam nie powinnam nawet
        wchodzic ) Juz nie mam sily, niedlugo sobie wymysla ze sobie faceta przyp
        [rowadzilam i bzykalam sie z nimi na jego oczach. Jestem w bardzo zlym stanie
        psychicznym, czuje ze jak dluzej to potrwa to zwariuje. Pomozcie mi!!!!!!
        • Gość: Ala Re: TESCIOWA I SKARPETKI IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.06.02, 14:53
          No tego to sobie nawet nie moge wyobrazic aby tesc tak brzydko mowil do
          synowej. O co poszlo? Czy ty ich tez wyzywalas? Czy wczesniej tez zdarzaly sie
          takie wyzwiska? Tesciowie jednak kiedys w koncu wyjada, lecz nieporozumienia i
          wzajemna uraza z mezem moze zostac dluzej. Czasem chyba jednak lepiej ( jesli
          sie da)przemilczec pewne sprawy, dla swietego spokoju, lecz niestety musze
          przyznac ze czasem sie nie da uniknac spiec. Zrelaksuj sie dziewczyno, wszystko
          sie ulozy.
          • Gość: Sonia Re: TESCIOWA I SKARPETKI IP: *.w.club-internet.fr 08.06.02, 15:17
            Ojej, Malinka, przykro mi z twojego powodu. przeczytalam teraz twoje inne
            wypowiedzi, trudna sytuacja.. rodzice twojego meza niszcza jego zycie, nie
            wiem, czy robia to swiadomie, czy nie, ale trzeba sie bronic. oni sie
            najwyrazniej czuja u ciebie w domu, jak u siebie i maja jeszcze czelnosc cie
            obrazac! co za chamstwo. porozmawiaj powaznie z mezem, powiedz mu o wszystkim
            co czujesz, jak cie jego rodzice traktuja, co wymyslaja na twoj temat itd,
            powiedz wszystko. jak to nie pomoze, to histeryzuj, krzycz, albo wyrzuc walizki
            tesciow za drzwi. albo sama spakuj swoje rzeczy i idz do przyjaciolki, czy
            rodzicow na kilka dni, twoje zdrowie jest najwazniejsze. dbaj o siebie.
            pozdrawiam serdecznie
    • Gość: Sonia Re: TESCIOWA I SKARPETKI IP: *.w.club-internet.fr 08.06.02, 15:03
      Malinka, Ty jestes ok, kazdy by wysiadal psychicznie po takich odwiedzinach..
      Rozmawialas o tym z mezem? jak on sie ustosunkowuje do tej sytuacji?
      • Gość: Melba Re: TESCIOWA I SKARPETKI IP: *.chello.pl 08.06.02, 15:42
        Malinka, no teraz mnie zmroziło...jakto możliwe, ze mąż nie zareagował w takiej
        sytuacji, gdy ktoś (nieważne, że własny ojciec) nabluzgał na jego kobietę?!
        Trzymaj się , dziewczyno, albo walnij drzwiami i wróc, jak te świry wyjadą,
        ale...o co chodzi z tym mężem?
        • biala& Re: TESCIOWA I SKARPETKI 08.06.02, 17:14
          Gość portalu: Melba napisał(a):

          > Malinka, no teraz mnie zmroziło...jakto możliwe, ze mąż nie zareagował w takiej
          >
          > sytuacji, gdy ktoś (nieważne, że własny ojciec) nabluzgał na jego kobietę?!
          > Trzymaj się , dziewczyno, albo walnij drzwiami i wróc, jak te świry wyjadą,
          > ale...o co chodzi z tym mężem?

          i ten swoj pokoj?
          • Gość: malinka Re: TESCIOWA I SKARPETKI IP: *.pl 08.06.02, 17:42
            biala& napisał(a):

            > Gość portalu: Melba napisał(a):
            >
            > > Malinka, no teraz mnie zmroziło...jakto możliwe, ze mąż nie zareagował w t
            > akiej
            > >
            > > sytuacji, gdy ktoś (nieważne, że własny ojciec) nabluzgał na jego kobietę?
            > !
            > > Trzymaj się , dziewczyno, albo walnij drzwiami i wróc, jak te świry wyjadą
            > ,
            > > ale...o co chodzi z tym mężem?
            >
            > i ten swoj pokoj?

            A o co chodzi z pokojem , on ma swoj pokoj po prostu
            • Gość: Biala Re: TESCIOWA I SKARPETKI IP: *.sympatico.ca 08.06.02, 18:54
              Gość portalu: malinka napisał(a):

              > A o co chodzi z pokojem , on ma swoj pokoj po prostu

              ... a Ty tez masz swoj? ...
              • Gość: malinka Re: TESCIOWA I SKARPETKI IP: *.pl 08.06.02, 18:58
                Gość portalu: Biala napisał(a):

                > Gość portalu: malinka napisał(a):
                >
                > > A o co chodzi z pokojem , on ma swoj pokoj po prostu
                >
                > ... a Ty tez masz swoj? ...

                ........no cos ty! Ja swoj pokoj? Moja wedlug nich to moze byc ewentualnie
                kuchnia a do jego pokoju to naewt nie powinnam wchodzic

                • Gość: Ewelina Re: TESCIOWA I SKARPETKI IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 09.06.02, 14:43
                  A to ile wy macie pokoji? Czy macie dzieci? Czy tez ublizalas tesciom? Skad
                  wziely sie brzydkie wyzwiska tescia? Chyba nie z postawionej po zlej stronie
                  stolu zupy?
                  • Gość: malinka Re: TESCIOWA I SKARPETKI IP: *.pl 09.06.02, 15:03
                    mamy 3 pokoje,w jednym sa dzieci, jeden jest tzw. duzy, jest w nim telewizor i
                    jeden jest mojego meza.
                    A awantura sie wziela stad ze jak maz siedzial w swoim opkoju przy komputerze,
                    robil jakis projekt, ja weszlam, zeby wziac ksiazke z polki, on sie wsciekl, ze
                    mu przeszkadzam jak on pracuje, a tesciowie staneli w jego obronie, ze ja nie
                    mam prawa wchodzic jak on pracuje skoro mu to przeszkadza, ja im powiedzialam,
                    zeby sie nie wtracali bo nie sa u siebie, no to oni, ze sa u siebie i zebym im
                    pokazala czy chociaz zlotowke wlozylam w to mieszkanie, dodam, ze bylo kupione
                    za pieniadze zarobione w trakcie malzenstwa, tylko ja wydawalam swoja pensje na
                    utrzymanie rodziny, domu, jedzenie, przedszkole, szkole itp, a maz swoja
                    odkladal na mieszkanie, wiec dlatego twierdza ze bylo ono kupione za jego
                    pieniadze, no i wracajac do tematu rozpetala sie awantura, ze oni mnie stad
                    wyrzuca itp itd
                    • Gość: anE moje rady.. IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 10.06.02, 09:18
                      Malinko, szczere wspolczucia!
                      nie jestem wcale w wilekim szoku, bo wiem, ze niektorzy ludzie sa podlymi
                      prostakami, nie potrafia myslec rozsadnie, a zwlaszcza o konsekwencjach swego
                      niewyparzonego jezora! szkoda, ze akurat TY musialas na nich trafic.

                      moja rada podobna do poprzedniczek - powiedziec mezowi, rozmawiac o wszystkim
                      szczerze, spokojnie, konstruktywnie..

                      jezeli masz dyktafon, to moze przygotuj go tak,zeby w kazdej chwili moc
                      nagrywac - bo chyba te ostrzejsze rozmowy z tesciami nie odbywaja sie przy
                      mezu.. jak zacznie sie jadka, to wlacz dyskretnie dyktafon i nagraj tesciow -
                      moze bedzie taki moment. sama staraj sie nie dac wyprowadzic z rownowagi.. pusc
                      mezowi.

                      powiedz mezowi, ze jezeli oni beda tu przyjezdzac, to wyladujesz w koncu u
                      czubkow. zapytaj, czy tego wlasnie chce.

                      zapytaj z kim chce dzielic przyszlosc, czy z nimi czy z Toba?

                      zapytaj, komu bardziej ufa, czy ich slowom (bez dowodow), czy Twoim prosbom i
                      relacjom?

                      zapytaj, czy nie zauwazyl pogorszenia stosunkow miedzy Wami i czy nie zauwazyl,
                      ze ma to zwiazek z ICH odwiedzinami.

                      zapytaj, czy zalezy mu na TOBIE na tyle, zeby Cie bronic!

                      powiedz, ze oni doprowadzaja Cie do strasznego stanu, nie chcesz sie
                      denerwowac, ze zalezy Ci na tym, zeby miedzy Wami bylo dobrze.

                      wyjasnij sprawe mieszkania..

                      A JAK NIE ZASKUTKUJE - WYRZUC PRZEZ OKNO RZECZY TESCIOW

                      LUB WEZWIJ POLICJE I POWIEDZ, ZE TESCIOWIE PRZEBYWAJA W TWOIM MIESZKANIU BEZ
                      TWOJEJ ZGODY I BEZ MELDUNKU I ZE CHCESZ, ZEBY SOBIE POSZLI, ALE SA OPORNI I NIE
                      REAGUJA NA WYPROSINY. mysle, ze policja powinna zareagowac. beda probowali
                      zalagodzic sytuacje, ale powiedz im stanowczo, ze juz probowalas zalagodzic i
                      nie wyszlo i nie zyczysz sobie, zeby tu byli..
                      nawet jezeli to nie zaskutkuje, tesciowie beda wiedzieli, do czego jestes
                      zdolna.

                      a jak wychodzisz do pracy - zakrecaj wode - w lazience i kuchni. powiedz
                      tesciom, ze przez najblizsze 2 tyg. jest awaria..

                      ZYCZE CI, ZEBYS NIE ZWARIOWALA. najwazniejsze jest to, zeby Tobie bylo dobrze!
                      pozdrawiam

                      jak beda wychodzic z mieszkania - serdecznie sie usmiechnij, :-)
                    • Gość: anE moje rady.. IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 10.06.02, 09:25
                      Malinko, szczere wspolczucia!
                      nie jestem wcale w wilekim szoku, bo wiem, ze niektorzy ludzie sa podlymi
                      prostakami, nie potrafia myslec rozsadnie, a zwlaszcza o konsekwencjach swego
                      niewyparzonego jezora! szkoda, ze akurat TY musialas na nich trafic.

                      moja rada podobna do poprzedniczek - powiedziec mezowi, rozmawiac o wszystkim
                      szczerze, spokojnie, konstruktywnie..

                      jezeli masz dyktafon, to moze przygotuj go tak,zeby w kazdej chwili moc
                      nagrywac - bo chyba te ostrzejsze rozmowy z tesciami nie odbywaja sie przy
                      mezu.. jak zacznie sie jadka, to wlacz dyskretnie dyktafon i nagraj tesciow -
                      moze bedzie taki moment. sama staraj sie nie dac wyprowadzic z rownowagi.. pusc
                      mezowi.

                      powiedz mezowi, ze jezeli oni beda tu przyjezdzac, to wyladujesz w koncu u
                      czubkow. zapytaj, czy tego wlasnie chce.

                      zapytaj z kim chce dzielic przyszlosc, czy z nimi czy z Toba?

                      zapytaj, komu bardziej ufa, czy ich slowom (bez dowodow), czy Twoim prosbom i
                      relacjom?

                      zapytaj, czy nie zauwazyl pogorszenia stosunkow miedzy Wami i czy nie zauwazyl,
                      ze ma to zwiazek z ICH odwiedzinami.

                      zapytaj, czy zalezy mu na TOBIE na tyle, zeby Cie bronic!

                      powiedz, ze oni doprowadzaja Cie do strasznego stanu, nie chcesz sie
                      denerwowac, ze zalezy Ci na tym, zeby miedzy Wami bylo dobrze.

                      wyjasnij sprawe mieszkania..

                      A JAK NIE ZASKUTKUJE - WYRZUC PRZEZ OKNO RZECZY TESCIOW

                      LUB WEZWIJ POLICJE I POWIEDZ, ZE TESCIOWIE PRZEBYWAJA W TWOIM MIESZKANIU BEZ
                      TWOJEJ ZGODY I BEZ MELDUNKU I ZE CHCESZ, ZEBY SOBIE POSZLI, ALE SA OPORNI I NIE
                      REAGUJA NA WYPROSINY. mysle, ze policja powinna zareagowac. beda probowali
                      zalagodzic sytuacje, ale powiedz im stanowczo, ze juz probowalas zalagodzic i
                      nie wyszlo i nie zyczysz sobie, zeby tu byli..
                      nawet jezeli to nie zaskutkuje, tesciowie beda wiedzieli, do czego jestes
                      zdolna.

                      a jak wychodzisz do pracy - zakrecaj wode - w lazience i kuchni. powiedz
                      tesciom, ze przez najblizsze 2 tyg. jest awaria..

                      ZYCZE CI, ZEBYS NIE ZWARIOWALA. najwazniejsze jest to, zeby Tobie bylo dobrze!
                      pozdrawiam

                      jak beda wychodzic z mieszkania - serdecznie sie usmiechnij, :-)
    • Gość: beata Re: TESCIOWA I SKARPETKI IP: *.pl 09.06.02, 18:06
      zloz pozew o rozwod, moze sie przestraszy i znormalnieje
      • issus Re: TESCIOWA I SKARPETKI 10.06.02, 11:51
        O kurde to juz trzecia taka historia w ostatnim czasie !
        Wypierdzielic tesciow za wszelka cene.

        • Gość: anE Re: TESCIOWA I SKARPETKI IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 10.06.02, 11:51
          i byc w porzadku wobec meza - to jest sztuka!
          powodzenia
          • issus Re: TESCIOWA I SKARPETKI 10.06.02, 12:29
            A maz jest w porzadku jesli dochodzi do takiej sytuacji? Wlasciwie to on
            powinien ich wypierdzielic.
            A moze metoda konia trojanskiego sprobowac "zaprzyjaznic sie z tesciowa"? Bo to
            pewnie ona wszystkim kreci... Albo udawac chorobe (serce, migrene) przy atakach
            z ich strony... no juz sama nie wiem co wymyslic.
            Wiecie ja staralam sie zapraszac moja tesciowa do nas na obiadki i wlanie
            zaprzyjaznic sie z nia. Udalo sie. Za to mialam krzywe kluchy ze szwagierka,
            ktora byla o mnie strasznie zazdrosna. Niewiadomo co lepsze.
            • Gość: anE Re: TESCIOWA I SKARPETKI IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 10.06.02, 12:32
              fakt
              tylko nie zawsze mozna wszystkich polubic i przekabacic na swoja strone, a jak
              kogos sie nie da lubic, to udawanie tez nie wychodzi.
              a ludzie nie maja o co byc zazdrosni..
    • Gość: jendza Re: TESCIOWA I SKARPETKI IP: *.abo.wanadoo.fr 10.06.02, 12:40
      Zdecydowanie sie sprzeciwic!... Rzecz zalatwic z mezem.
      Tak mysle.
      Przede wszystkim - nawet w Biblii napisane jest, ze czlowiek ma opuscic ojca swego i matke,
      i z zona/mezem jedno stworzyc...
      A w tym jednym NIE MA MIEJSca dla rodzicow. Rodzice maja miejsce swoje, w stosownej odleglosci.
      Podstawowy problem powinien 'zalatwic' maz - sadzajac rodzicow i tlumaczac im dobitnie, gdzie ich
      miejsce,na co ON im pozwala, a na co nie. Analogicznie - z Twoimi rodzicami ewentualne przykre rozmowy
      prowadzisz Ty - tak jest latwiej.
      Jak juz podstawowe sprawy sa rozstrzygniete - a tu jesli nie ma innego wyjscia, to nawet nalezy wlasnym
      rodzicom zagrozic zakazem przyjezdzania, znaczy niezapraszaniem po prostu - wowczas do rzeczy
      bierzesz sie Ty. Tesciowa jest gosciem, znaczy nie prasuje, nie sprzata, nie gotuje.... BO to Twoja kuchnia i
      nie zyczysz sobie tu intruzow. Gosc ma byc obsluzony i znac swoje miejsce.
      Mysle, ze po takim zdecydowanym postawieniu sprawy rodzice powinni zaczac myslec. Potem, z biegiem czasu,
      mozna probowac sie zaprzyjazniac, robic razem swiateczne pierogi etc.
      Najpierw jednak obie strony powinny sie wzajemnie obdarzac szacunkiem. Jesli rodzice meza nie maja go
      dla wlasnego syna, to jak moga miec dla synowej?
      Mysle, ze jesli nie chcecie stracic chocby tylko kontaktow z rodzicami, albo wlasnego malzenstwa nawet - bo
      przeciez roznie bywa - to trzeba takze rodzicow troche naklonic do dorosniecia...
      Zycze powodzenia
      jendza
      ty
    • Gość: Liwia Re: TESCIOWA I SKARPETKI IP: *.uci.agh.edu.pl / *.odlew.agh.edu.pl 10.06.02, 15:07
      A ja miałam trochę inaczej. To była moja "Mamusia".
      Mieszkaliśmy na piętrze domu rodziców (połowa zapisana
      notarialnie na mnie, na męża nie, bo wiadomo, że
      takiemu wierzyć nie można).Mąż sprząta, prasuje, zmywa,
      pierze, nawet 8 mies. siedział z dzieckiem (nie miał
      pracy, a nianką jest znakomitą).
      Wstawienie zamka nie dało rezultatu, bo mam dwoje
      rodzeństwa (obydwoje mają swoje domy, poza tym są
      zdecydowanie bardziej zamożni niż ja), a rodzeństwo
      (zwłaszcza braciszek z żoną) przyjeżdżając do Mamusi na
      obiadki muszą mieć pokój do dyspozycji...
      Prośba o zamianę mieszkaniami (na dole 2 pok. z kuchnią
      i łazienka, na górze 3 + kuchnia+ łazienka)nie
      poskutkowała. Dlatego mieszkamy teraz w trójkę w jednym
      pok. 10m2 w hotelu asystenckim,rodzeństwa nie widziałam
      od pół roku, od Mamy listy typu: jesteś materialistką,
      której chodziło tylko o te pół domu (w przypływie żalu
      nawet chciałam oddać) i tylko czekasz na naszą śmierć.
      O zawale ojca dowiedziałam się od sąsiadki...
      Tak to czasami bywa...
      • Gość: anE Re: TESCIOWA I SKARPETKI IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 10.06.02, 15:09
        i co gorsze: znosic sytuacje, ktora Ci sie nie podoba, czy podjac wybor, ktory
        nie bedzie idealnym rozwiazaniem, ale przynajmniej sie odetniesz od tego, co
        Cie wqrza..

        nie zalujesz?!
        • Gość: Liwia Re: TESCIOWA I SKARPETKI IP: *.uci.agh.edu.pl / *.odlew.agh.edu.pl 10.06.02, 15:35
          Gość portalu: anE napisał(a):

          > i co gorsze: znosic sytuacje, ktora Ci sie nie podoba,
          czy podjac wybor, ktory
          > nie bedzie idealnym rozwiazaniem, ale przynajmniej sie
          odetniesz od tego, co
          > Cie wqrza..
          >
          > nie zalujesz?!

          Na początku byłam zdołowana. Teraz (zwłaszcza po lekturze
          tego forum) nie!!!
          Doszłam do wniosku, że to nie ja jestem nienormalna,
          tylko moja rodzinka. Przypominają mi się docinki siostry
          i jej męża: Jedyna, która na męża nie narzeka (bo podobno
          wszytkie narzekają).

    • diasy Re: TESCIOWA I SKARPETKI 10.06.02, 16:26
      uuhhhh Twoi teściowie są zdrowo rąbnięci, aż trudno uwierzyć że ich syn wyrósł
      na normalnego faceta. Zastanaia mnie jedna rzecz; piszesz, ze macie 3 pokoje, w
      jednym są dzieci, w drugim mąż, a trzeci jest gościnny. Wasze mieszkanie nie
      jest duże jak na 4-osobową rodzinę i jest wprost niepojete że te dwa grzyby
      mają czelność ograniczać waszą przestrzeń życiową całymi tygodniami, na dobrą
      sprawę nie macie warunków żeby ich "gościć" i powinni wynieść sie do hotelu. No
      właśnie, gdzie oni śpią? I gdzie śpicie Ty i Twój mąż?
      Jeszcze jedno - z jakiej racji Twój mąż ma własny pokój? i co oni mają z tym
      wspólnego (napisałaś, że ICH ZDANIEM Twoja może być najwyżej kuchnia), to
      wszystko jest trochę dziwne, rozwiej moje wątpliwości, kiedy tu wrócisz.
      Bardo Ci współczuję, że masz takich debili za teściów, podziwiam Twoją
      cierpliwość, tym brdziej że z racji takiego, a nie innego podziału (niewielkiej
      przecież) przestrzeni życiowej ich obecność musi być dla Ciebie bardzo
      stresująca. Ja bym takich czreśniaków wyrzuciła z drzwi z wilczym biletem po
      wsze czasy już przy pierwszych głupisz uwagach, a po tych k... i p... bez
      wahania wezwałabym policję. Jeśli Twój facet nie rozumie, że oni nie mają prawa
      tak Cie traktować to znaczy, że nie jest taki fajny, jak pisałaś na początku i
      najwyraźniej został poszkodowany na umysle w wyniku metod wychowawczych
      rodziców-kretynów.
      pozdrawiam, życzę więcej odwagi i pewności siebie, pamiętaj że "your home is
      your castle"
      diasy
    • Gość: Ewelina Re: U MNIE BYLO PODOBNIE JAK BYLAM DZIECKIEM IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.06.02, 16:44
      Droga Malinko bardzo mi przykro z twojego powodu. 3 pokoje to naprawde nie
      jest wystarczajaca liczba aby twoj maz mial jeden na wylacznosc, chyba ze ten
      duzy bedzie z kolei twoja wylacznoscia, bez prawa wstepu dla meza i jego
      rodzicow. Jego zachowanie uwazam delikatnie mowiac za wstretne, oczywiscie
      rozumiem ze jest tu ogromna wina jego rodzicow, ktorzy wyrzadzaja nie tylko
      krzywde tobie ale i synowi, oraz waszym dzieciom. Nawet nie wiesz jak bardzo
      cie rozumiem.U mnie w rodzinie byla bardzo podobna sytuacja. Ja bylam dzieckiem
      w rodzinie w ktorej rodzice mojego ojca ciagle podpuszczali go przeciwko naszej
      mamusi. Krytykowali wszystko, wlacznie z tym ze mamusia nie pracowala przez
      kilka lat jak bylismy z bratem malymi dziecmi. Moj tata mial ogromna slabosc do
      nich, bo oni wcale nie kochali go tak jak kazde dziecko zyczyloby sobie. Oni go
      cale zycie wykorzystywali i obgadywali. Cieszyli sie tym ze moga nim sterowac i
      wywolywac klotnie w naszym domu. Moja mamusia byla i jest wspaniala. To glownie
      dzieki niej nasz dom byl dla nas azylem i wspanialym miejscem do rozwoju naszej
      osobowosci.Moj tata tez byl bardzo kochany, kibicowal nam jak studiowalismy,
      ale wplyw jego rodziny czasami sprawial ze mielismy do niego zal. Klotnie o
      mieszkanie pamietam do dzisiaj. Moi dziadkowie podobnie jak twoi tesciowie
      uwazali nasze mieszkanie za SWOJE, bo bylo ponoc tylko ich syna. Zawsze
      niedocenialam ich negatywnej roli w tym wszystkim, obciazajac wina glownie
      mojego ojca, ale zrozumialam to w koncu ,kiedy bylam juz dorosla. Dziadkowie
      pozyczyli moim rodzicom pieniadze na wklad mieszkaniowy, wiele, wiele lat temu,
      po czym odebrali wszystko co do zlotowki, ale tego juz pamietac nie chcieli.
      Dziadek pracowal z moim ojcem w jednej firmie i kiedys po wyplacie przyszli
      razem do domu. Moj ojciec polozyl cala wyplate na stole dla mamy aby wziela.
      Zajeta jednak malymi dziecmi nie wziela tych pieniedzy od razu, a nasz dziadek
      sam sobie odliczyl reszte pozyczki zostawiajac nam na caly miesiac doslownie
      grosze nie do przezycia. Nie rozlozyl tego na zadne raty ani nie zapytal sie :
      synu czy ty bedziesz mial za co zyc? To wlasnie bylo ich PRAWO I I WYLACZNOSC
      DO NASZEGO MIESZKANIA ta pozyczka, splacona w calosci. Cale zycie gadali
      bzdury, ze to ich mieszkanie, tak jabysmy my i mama nie mieli zadnego prawa do
      niczego. Tacy wlasnie byli, mieli innego ukochanego synka ktoremu zostawili
      wszystko , oszukujac mojego ojca nawet na lozu smierci. Szkoda, zanim ten ich
      pupil , "terrorysta rodzinny" sie nie ozenil byli nawet fajnymi dziadkami, bo
      ja oczywiscie wtedy nie rozumialam ich zlosliwych docinkow. Tak ze jak widzisz
      moja droga Malinko tesciow rola jest duzo szersza niz tylko zle oddzialywanie
      na ciebie, i wasze malzenstwo. W psychice waszych dzieci sa rowniez czynione
      straty psychiczne nie do odrobienia. Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka