Gość: anna
IP: *.netcafe.waw.pl
16.02.05, 11:29
właśnie to zrobiłam. Zabiłam kijankę któtra we mnie rosła. Siedemnasty dzień.
Pestka winogrona. Kijanka. prawie nic.
Czy to w ogóle była ciaża czy zwykła, opóźniona miesiaczka?tak będę o tym
myśleć żeby nie zwariować.
wpadka, żonaty facet, żona zwiał bo ją zdradzał. ale dobrze bzykał i to będę
tylko pamiętać.
dwie kreski.
noszę ten test przy sobie, tę potworną pamiątkę. nie wiem co z tym zrobić,
jakoś nie mogę tak po prostu wyrzucić.
lekarz sprzedał mi jakieś tabletki, 2 rodzaje i powiedział jak to brać i
poszedł sobie, żebym zabiła je sama.
powoli, przez kilka dni według zalecenia, żeby cały czas o tym pamiętać.
zdążyłąm już kilka razy zmienić zdanie, pomyśleć jakiej będzie płci, kiedy go
urodzę, pewnie tuż po moich własnych urodzinach.
wyprowadzę sie, zostawię wszystko i wszystkich i będę żyć z istotą, która
jako jedyna jest tylko moja.
ale połykałam te tabletki, pierwsza była najgorsza, banał.
teraz po trzech dniach płód na 95% jest martwy, mam go w sobie nosić jeszcze
2 dni i zastosować kolejne tabletki, na usunięciem martwego płodu.
mam w sobie martwą kijankę.
czy po kilkunastu dniach to był płód?
nie, to nei mogło być dziecko.
po prostu kijanka