Gość: kropka
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
15.03.05, 09:55
Ostatnio mój facet powiedział mi, że jego koleżanka z firmy robi imprezę. Ucieszyłam się, bo od dawna nigdzie nie byliśmy, ale okazało się, że ja nie mogę z nim iść. To impreza firmowa i przychodzą tylko osoby z firmy, bez partnerów. Zrobiło mi się przykro, bo widziałam jak to wszystko kombinował. Wcześniej ponad miesiąc kisiliśmy się ciągle w domu, bo on cały czas był chory. Co weekend to nowa choroba, a to ból gardła,a to głowy. Już zaczełam obstawiać co wymyśli następnym razem. Oczywiście jedyną rzeczą jaką mógł robić "ciężko chory" to siedzieć przed komputerem. Tak więc nawet sex był marzeniem nie do osiągnięcia. Ale jak tylko zaczeła chodzić pogłoska o imprezie, to mój luby wyzdrowiał. Przyjął też taktykę, że on nie będzie mi zabraniał iśc z nim, ale przedstawiał mi sytuację jak to on w firmie mówi o tym swoim koleżankom i wszystkie się ze mnie śmieją. Bo taką babajage ma. Wszystko, żeby mnie zdyskredytować. Odkąd mieszkamy w tym samym mieście, czyli od roku, nigdy nie byliśmy na żadnej imprezie, bo jemu się nie chce, bo zmęczony, bo szkoda kasy. Ale jak tylko koleżanki z firmy robią imprezę to jest pierwszy. Któregoś razu jego firmowi znajomi byli w pubie, ale my nie mogliśmy do nich dołączyć, bo ze mną to bez sensu i nie było jego koleżanki, więc on by się nie bawił dobrze. Nie ważne, że ja bym była.