Dodaj do ulubionych

Pytanie do osoby o nicku REZUREKCJA

27.03.05, 12:13
Witam!
Zaciekawił mnie Pani post "chrzest"{23.03.05} zamieszczony w
poście"Proboszcz nie chciał ochrzcić mego syna"{23.03.05}.
Zaciekawiło mni fragment Pani opinnii: "Wiem, o czym pisze, bo przeszlam
przez kilka roznych etapow religijnych w swoim zyciu. Niepraktykowanie z
czegos wynika".
Mam więc pytanie: "Z czego wynika niepraktykowanie według Pani?" Czy z
doświadczeń rodzinnych, religijnych, spolecznych, czy jakiś innych?
Ja właśnie jestem osobą niepraktykującą od kilku lat. W moim przypadku
rezygnacja z praktyk religijych wynikało z kilku powodów. Zostaęlm wychowany
w rodzinie katolickiej. W mojej rodzinie, a także w rodzinach sąsiadów,
panowała dwulicowość, obłuda: można pokraść w zakładach pracy, pobić żonę,
oszukać urząd skarbowy, upić się do nieprzytomności. Moim zdaniem jesli ktoś
decyduje sie na wyżej wymienione zachowanie{np. kradzież } to powinien sobie
darować chodzenie do Kościoła i nie okzywać pozór pobozności.
Nieakceptacja dwulicowego zachowania katolików spowodowała ,że nie chce
chodzić do Kośścioła. Może Pani zadać słuszne i mądre stwierddznie: "Do
Kościoła idziemy dla Boga, a nie dla ludzi{sąsiadów}". Jednakże, ja nie chcę
przebyważ z obłudnymi ludźmi dłużej niż chwilę,a przebywanie godziny w
Kościele w tłumie obłudników przgnębia mnie i jest robieniem przeciwko
sobie. NIe chcę stać w Kościele obok dewotek, które chyba chodzą do
Kościoła ,aby po drozde wyplotkowac się na temat innych sąsiadów, a
konkretnie ich postępowania. Co moge doradzić tym Paniom dewotkom?: Niech
wyjmą ze swego oka belkę najpierw, a później niech wyjmą dźbło z oka
bliźniego".Wiesz, chodzenie do Kościoła i przypatrywanie się księżom, którzy
są w więkrzości wyniośli, aroganncy, chciwi na pieniadze, nierozumiejący
problemow duchowych swych wiernych- słuchanie tych ludzi z ambon powoduje u
mnie odruch wymiotny.... Do modlenia nie potrzebny mi jest ksiądz, ale Bóg.
{W życiu spotkałem tylko jedneko świetego ksiedza, który był kiedys
spowiednikiem. Nie mieszkam juz w jego parafii}MOże Ty miaalś więcej
szczęścia w życiu i spotkałaś wielu fajnych księzy. Ja, niestety spotkałem
tylko jednego dobrego. Reszta,z którymi miałem do czynienia, kiedy
pracowałem jako wolontariusz w katolickiej organizacji, okazała się być
szumowinami. Dziękuje rodzicom arcykatolikom za wychowanie w wierze
katolickiej. Dzięki rodzicom zobaczyłem i doświadczyłem na własne oczy - co
sie dzieje w Kościele i w spoleczności katolickiej.
Wiesz, ja nie jestem osobą prawą w 100%. Świadomy jestem swych wad.Ale
nie ukrywam swoich wad za maską "pobożnego katolika". Wiem,że istnieją
porządni katolicy,ale sa znacną mniejszością np. moi chrzestni są wspaniałymi
ludzmi, którzy w życiu wspaniale praktykuja bez obłudy religie katolicką.
Nie patrzą - tak jak ja na księzy i dwulicowych katolików. Ja, tak nie umiem.
Trudno. Nie jestem doskonały.
Wiesz, to co Ci zaraz napisze o Kościle katolickim może Cię zbulwersować, ale
napiszę: Dla mnnie Kościół katolicki jest instytucją bezużyteczną pod
względem religinym i społecznym. W krajach ,gdzie nie ma dominacji
katolicyzmu jest mniejsze bezrobocie, przestępczość, bicie kobiet
{patriarchat}. A w Polsce? Sama widzisz. Co Kośiół przynosi dla III RP?
Stalin, Hitler, komuniści polscy nie zniechęcili Polaków do chodzenia do
KOscioął. Udało to DOSKONALE się rządom po 1989 roku. Wystarczyły ulgi celne,
podatkowe{vat}, dotacje z budżetów miast, państwa na Caritas i inne kośicelne
organizacje, z ktorego te organizacje się nie rozliczają. Radia MAryja, a
konkretnie jego słuchaczy i twórców - nie skomentuje. Zrobi się za długi
post...Wystarczyły jedynie przywileje ekonomiczne oraz pzrywileje w TV, aby
zniechęcić ludzi do uczęszczania do Koscioła. Stalin i polscy komuniści na to
nie wpadli.
Są i inne powody, dla których nie chodze do Kościoła. Mam tu na myśli
doktrynę o milowaniu wrogów. Jeśli inni ludzie umieją ta doktrynę {Jezusa}
wcielić w zycie to gratuluję im i zazdroszczę. JA tego nie umiem i nigdy nie
umiałem. Uważam ,że milowanie czy kochanie prześladowców jest niemożliwie
niezgodne z ludzką psychika. Powie Ci to każdy psycholog. Nieprzyjaciól można
jedynie tolerwować, a przebaczać wtedy, kiedy naprawią szkodę. Ja
kiedyś "miłowałem swych pzreśladowców" I miałem tego rezultat: wrzody na
żołądku. Miłowanie i bezwarunkowe pztrebaczanie wrogom - to był kolejny powód
mego odejścia od kościoła. Wiesz, ja nie mam nie nawieśći do mych
pzreśladowców- po co obciążac psychikę? Ale ,aby ich kochać? To juz
przesada.
Wiesz, ja jestem teraz szczęśliwym człowiekiem. Byłbym bardziej szczęsliwszy,
gdyby rodzina nie wymuszała na mnie praktyk katolickich.Musze juz kończyć.
Wracam jednak do mego pytania, zadanaego na poczatku: " Z czego według Pani
wynika niepraktykowanie?"
Pozdrawiam
Pat



Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka