Dodaj do ulubionych

Nie jestem prawdziwą kobietą???

04.04.05, 14:12
Takie określenia już słyszałam, bo nie chcę mieć dziecka. Nie lubię dzieci! Nie chcę mieć! Podziwiam te kobiety które wzdychają na widok niemowlaka. Ja mam raczej odruch wymiotny. Nie nadaję się ma matkę. Gadanie że mi przejdzie raczej mnie denerwuje, bo ja chora nie jestem, żeby mi cokolwiek miało przechodzić. Dla mnie dzieci kojarzą się tylko i wyłącznie z nieprzespanymi nocami, smrodem, obowiązaki do kooońca życia, wydawaniem pieniędzy, brakiem czasu dla siebie i ciągłym wyciem. Nie wspomnę już o dewastacji mojego ciała po porodzie i bólem w trakcie. To nie dla mnie. Pewnie usłyszę że jestem okropna i że będę żałować jak na starość zostanę sama:-))
Obserwuj wątek
    • margie Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 04.04.05, 14:15
      ja tez nie chcialam miec dzieci i ich nie mam, i raczej mi to juz nie grozi (
      mam 47 lat). I na pewno jestem stuprocentowa kobieta:)) Na pytania roznych
      takich czemu nie mam dzieci, odpowiadalam, ze wole psy, bo zyja gora 16 lat, a
      jak cie wkurzy, to zawsze mozesz uspic. Zamykalo ryje wscibskim:)) Drastyczne,
      ale pomagalo:)
      • niedzwiedzica_sousie Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 04.04.05, 14:20
        ja ci dam uśpić psa, ty jędzo ostatnia!!!
        • margie Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 04.04.05, 14:34
          psa uspic?! NEVER!!!!! wole je, niz ludzi.... A ze jedza, to prawda:)))
          • pietrek666 Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 04.04.05, 14:55
            Są tacy co i psy jedzą :DDDDD
        • pimpek_sadelko Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 04.04.05, 15:33
          niedzwiedzica_sousie napisała:

          > ja ci dam uśpić psa, ty jędzo ostatnia!!!
          >
          ja tak samo. od psow i suk prosze sie odczepic, to kochane zwierzaki:)
      • sms9 [...] 07.04.05, 13:13
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • niedzwiedzica_sousie Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 04.04.05, 14:22
      to wybór każdego CZŁOWIEKA czy chce mieć dzieci czy nie. Jakoś nikt nigdy nie
      podważał męskości faceta, który nie chce miec dzieci.
      a co do twojego poglądu na sprawę - długo miałam bardzo podobny, aż przyszedł
      jeden facet i wszystko się zmieniło... :)
    • agatsu Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 04.04.05, 14:23
      No to nie jestes sama :) Ja tez nie jestem w opini niektorych, chociaz z innej przyczyny :))))))))) No i co z tego? Zawsze sa tacy, co uwazaja, ze maja prawo oceniac. Wiec nie przejmuj sie i ocen tych, co Ciebie oceniaja :))
    • meeg1 Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 04.04.05, 14:27
      Margie, chyba jestes moją bliźniaczką (nieznaną) bo ja mówię dokładnie tak samo:-))) Zawsze mnie zdziwią te wykrzywione mimy, kidy mówię że nie lubię dzieci i ich mieć nie chcę. No jak można dzieci nie lubieć!!!! To ja chyba nienormalna jestem:-))
      • margie Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 04.04.05, 14:37
        Bo zyjemy w kraju steerotypow i sloganow. Kobieta ma miec dziecko i juz. A jak
        nie chce- to zmusic, albo ukamieniowac. Faktem jest tez, ze ja nigdy nie
        chcialam, ale 3 lata temu spotkalam faceta, z ktorym chcialam. Nic z tego nie
        wyszlo- rozstalismy sie po 1,5 roku, ale mysle, ze wiele prawdy jest wtym, z
        ekobieta jak spotka tego, co sie nadaje, to chce miec z nim dziecko. Druga
        sprawa, ze zdarzaja sie jednostki, ktore nie chca miec dzieci i ja w tym nic
        zlego czy nienormalnego nie widze..
    • landrynka8 Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 04.04.05, 14:36
      Nie chcesz miec dzieci, nie musisz przecież. Skoro jesteś przekonana o
      słuszności swojej decyzji to w czym problem?
      • landrynka8 Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 04.04.05, 15:07
        bardzo argumentujesz swoją decyzję- w swoim wątku, co może oznaczać że sama nie
        czujesz że jesteś "prawdziwą kobietą"?
        • meeg1 Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 04.04.05, 15:46
          Landrynka, ależ Ty psychoanalityczna jesteś:-)))Czuję się bardzo prawdziwą kobietą!!! Ten post jest raczej przekorą, bo jak wiadomo w polskiej rzeczywistości zawsze znajdą się życzliwe cioteczki, które będą uszczęśliwiać na siłę. A mi jest dobrze.
    • kaduss Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 04.04.05, 15:15
      Niewątpliwie nie jesteś odosobniona w swoich rozterkach, ja też swoje
      wysluchuję, Polska to kraj gdzie wszystkie role zostały rozdane, a nam pozostaje
      tylko biernie "wejść w układ". Jestem mężatką od 11 lat i nie mamy dzieci, bo
      ich od poczatku nie chcieliśmy. Moja przyjaciółka nawracała mnie od poczatku
      (wyszła za mąż w tym samym czasie i ma 3 dzieci), ale chyba w końcu uwierzyła,że
      mi nie przejdzie. Najgorzej znosić komentarze rodzinki która niecierpliwie
      wyczekuje "małych zabawiaczy imprez świątecznych", ale i to można znieść. To z
      czym ja słabo sobie radzę, to fakt że zostaliśmy właściwie weliminowani z grona
      małżeństw dzieciatych, jako Ci co to niezręcznie z nimi rozprawiać o uroczych
      pociechach.
    • pimpek_sadelko Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 04.04.05, 15:33
      jestes normalna, tylko czym tu sie chwalic?:)
      gdybys byla w czyms wybitna.... a tak to zwykly normals:))))))
      • meeg1 Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 04.04.05, 15:40
        Ależ ja jestem wybitna:-))) A tak na marginesie, to czy mając dzieci byłabym mniej przeciętna czy bardziej wybitna??
    • hansii kobieta sie zawsze jest, tylko mezczyzna sie bywa. 04.04.05, 15:35
      a zatem nie przejmuj sie.
      jestes.
      ale - jak kiedys "wpadniesz" - to napisz cos jeszcze raz.
    • rycerzowa Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 04.04.05, 17:17
      z dziećmi jest jak z seksem : nie doznasz - nie docenisz
      • mephisto996 Hanna Suchocka dzieci nie ma;-))) 04.04.05, 17:20
        • hanna26 Re: Hanna Suchocka dzieci nie ma;-))) 05.04.05, 02:19
          Meeg1, a ile masz lat? Przepraszam, że pytam, to z ciekawści.
    • owlosione_jaja [...] 05.04.05, 02:24
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • kklamerka kwestia dojrzałości... 05.04.05, 07:46
      Moim zdaniem to kwestia wolnego wyboru.

      wiele kobiet nie chce mieć dzieci. Z różnych powodów.

      Warto zastanowić się,
      ile w tym jest odpowiedzialności i dojrzałości

      (mówienie, że psa można uśpić nie jest ani dojrzałe, ani odpowiedzialne - ale bardzo dziecinne: znudziła mi się zabaweczka, to ją likwiduję/zmieniam na inną)


      Myślę, że to nie jest naturalne,
      że musiały tu wystąpić czynniki zwenętzrne, może nawet nieuświadomione
      (relacje z rodzicami?
      podglądanie przykładu innych mam?)



      Poddaję to Wam pod rozwagę, Klamerka :)))
    • misscraft Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 05.04.05, 08:58
      A ile masz lat? Bo wiesz ja też nie przepadam za dzićmi, jestem niecierpliwa i
      impulsywna, więc wole dziecku nie skrzywić psychiki moim wychowaniem, bo jak
      mnie wkurzy to nie ręcze za siebie. Ale biologicznie organizm kobiety jest
      nastwiony na macierzyństwo. Kiedy się nie zrealizuje to kobiety często
      zaczynają wariować na punkcie dzieci, too naturalny odruch. Zauważyłam że
      gdzieś między 30 a 45 rokiem życia (zalezy u kogo) może sie uruchomić instynkt
      macierzyński i bardzo męcząca potrzeba zaopiekowania się swoim dzieckiem.
      Często jest już wtedy za późno. A po 35 roku życia jest zwiększone ryzyko, że
      dziecko zachoruje na jakąś chorobe genetyczną, jak np: zespół Downa czy Turnera.
    • mary_an Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 05.04.05, 21:29
      Moja znajoma nigdy nie chciala miec dzieci i chociaz miala przez pewien czas
      meza, ktorego kochala, swojego zdania nie zmienila. Cale zycie, przez ponad 20
      lat brala pigulki). Pewnego dnia (miala wtedy 39 lat) dostala dziwnego
      krwawienia i poszla ze swoim facetem do szpitala - opinia lekarza - wlasnie
      stracila dziecko. Byla w ktorymstam miesiacu ciazy i poronila (nawet nie
      wiedziala o ciazy). Wtedy sie rozplakala - on tez - na mysl o ich wspolnym
      dziecku, ktore wlasnie stracili. Od tego momentu zaczeli starac sie o dziecko,
      teraz ma 2letniego synka i 3 tygodnie temu urodzila drugiego synka (w wieku 41
      lat), nie jest w stanie wyobrazic sobie zycia bez nich - wychowuje je samotnie,
      facet jest ojcem dojezdzajacym raz na kilka tygodni. Jak widac instynkt
      macierzynski moze sie wlaczyc w kazdej chwili w roznych okolicznosciach, oby
      tylko nie bylo za pozno. Lepiej zeby albo w ogole sie nie wlaczyl, albo wlaczyl
      wtedy, kiedy jeszcze mozna. Ja na razie mam czas i o tym nie mysle, sama ciaza,
      porod, wychowywanie dzieci mnie brzydzi, no ale kto wie jeszcze mam duzo czasu
      na myslene nad tym problemem :))
      • wielo-kropek Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 06.04.05, 00:57
        Niestety ale dla niektorych ludzi najwygodniej by bylo zeby bociany
        dzieci przynosily i je wychowywaly. Jak sie czyta wypowiedzi, ze
        dziecko kosztuje, noce niedospane, cialo po ciazy....... itp. to sam
        nie wiem, cieszyc sie czy plakac, ze kobiety potrafia tak sie
        ograniczac czy zamykac sami w zmaterializowanej swojej egzystencji.
        Kazda z was rodzice jednak wychowali i tez z nieprzespanymi nocami
        dosc czesto. Z pewnoscia kobieta ktora nie chce miec dzieci, nie
        powinna ich miec, i ja osobiscie prosilbym Boga, zeby takie nigdy
        nie rodzily, bo i po co? Mam tez pytanie do tej kategorii kobiet -
        co was tak wkurza zwyczajne i normalne pytanie tresci -"dlaczego nie
        macie dzieci"? Wg mnie jest to normalne pytanie, i prosze mi tu nie
        sugerowac tego, ze to nie powinno byc niczyim interesem pytac o to.
        Byc moze nie, ale..powtarzam, jest to tylko pytanie. Pytanie nie bez
        powodu zreszta, bo faktem jednak najpowszechniejszym jest, ze kobiety
        normalne chca, rodza i maja dzieci. Nienormalne, jak tu juz ktoras
        wspomniala -wola psow. Pewnie tez tylko po to by go nie kochac by
        uzyc do tresury, bo normalne kobiety kochaja nie tylko dzieci ale
        i psow takze. Kobiety wyzute kobiecosci z pewnoscia nie chca dzieci.
        Jedna z podstawowych cech kobiecosci jest tez jej matczynosc do ktorej
        sie taksamo dorasta.
        • mary_an Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 06.04.05, 10:00
          A wlasnie ze nie, to wcale nie jest zadna cecha kobicosci. Sa malzenstwa, gdzie
          inicjaywa posiadania dzieci wychodzi ze strony kobiety, ze strony mezczyzny,
          albo obydwoje tego chca. A prawda jest taka, ze to jest jednak wielkie
          poswiecenie ktore prawie w calosci spada na kobiete, to jest kilka dobrych lat
          poswiecenia sie i rezygnacji z niezaleznosci i dotychczasowego zycia. Niektorym
          to odpowiada, innym nie. Na pewno nie decydowalabym sie na dziecko, bo inni je
          maja, albo bo nie chce na starosc zostac samotna. Dziecko to jest wielki
          wysilek i poswiecenie, nie kazdy ma na nie ochote i czuje jego potrzebe, z
          kobiecoscia nie ma to nic wspolnego!
        • e.day Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 08.04.05, 21:04
          Dziecko potrzebuje obydwóch rodziców. To fakt. Jesteśmy takim gatunkiem, że do
          wychowania potrzebna jest dwójka, a zachodzenie w ciążę bez pewności co do
          zachowania ojca (że nie da dyla) jest mocno ryzykowne. Zgodzisz się ze mną?
          Jeżeli więc wyznacznikiem dojrzałości kobiety (kobiecości) jest jej chęć
          macierzyństwa, to analogicznie, wyznacznikiem dojrzałości mężczyzny (męskości)
          winna być jego chęć ojcostwa. Czyli symbolem dojrzałego mężczyzny jest
          niekoniecznie macho ale koniecznie zmieniający pampersa, miksujący zupkę i
          śpiewający kołysankę swojej dzidzi.
          Odnośnie niestosowności pytania "dlaczego nie masz dzieci" - odpowiadam. Pytanie
          jest wkurzające, bo pytający ładuje się w ten sposób w jedną z najbardziej
          intymnych dziedzin życia. Powód nieposiadania potomstwa może być bolesny a
          mówienie o nim kłopotliwe, niekoniecznie dla niej. Zbyt mała liczba plemników w
          nasieniu bądź ich kiepska jakość. Impotencja. Niekoniecznie nielubienie dzieci
          przez akurat kobietę. O, taka odpowiedź, udzielona najlepiej w obecności
          partnera: "No widzisz, Edziowi nie staje, więc nie możemy mieć dzieci". I jak brzmi?
          Klasa pytania kobiety o powód nieposiadania dzieci jest zbliżona do klasy
          pytania mężczyzny o liczbę żywych plemników w mililitrze jego nasienia. Czyli
          pytanie dopuszczalne tylko w pewnych szczególnych (intymnych) warunkach.
          Poza tym, tak na marginesie, post pomija zupełnie kobiety, które marzą o
          dzieciątku, ale z uwagi na brak pewności co do partnera i jego zdolności
          wypełniania odpowiedzialnej roli ojca - nie chcą. Słusznie zresztą. I co, dalej
          uważasz, że to takie oczywiste dla kobiety i miłe dla jej partnera, odpowiedzieć
          znajomym na standardowe pytanie "No, nie chcę dziecka, bo nie sądzę, aby Edzio
          dał sobie radę jako tata".
          Przykro mi to pisać, ale smutno mi na widok ciasnoty umysłowej, która wtłacza
          ludzi do przyciasnych ramek, bo tak "ma być". Kobieta = matka, blondynka =
          idiotka, męskość = rozpowszechnianie swojego nasienia.
          Pozdrawiam,
          E.Day
          PS. mam jedno dziecko i z całą stanowczością nie chcę kolejnych. Ciąża była
          koszmarem, pierwszy rok życia dziecka - istny poligon. Cud, że oboje uszliśmy z
          tego z życiem :-) i jestem szczęśliwa, że mam już to ZA SOBĄ
          • wielo-kropek Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 10.04.05, 20:39
            e.day napisała:

            > Dziecko potrzebuje obydwóch rodziców. To fakt. Jesteśmy takim gatunkiem, że do
            > wychowania potrzebna jest dwójka, a zachodzenie w ciążę bez pewności co do
            > zachowania ojca (że nie da dyla) jest mocno ryzykowne. Zgodzisz się ze mną?
            > Jeżeli więc wyznacznikiem dojrzałości kobiety (kobiecości) jest jej chęć
            > macierzyństwa, to analogicznie, wyznacznikiem dojrzałości mężczyzny (męskości)
            > winna być jego chęć ojcostwa. Czyli symbolem dojrzałego mężczyzny jest
            > niekoniecznie macho ale koniecznie zmieniający pampersa, miksujący zupkę i
            > śpiewający kołysankę swojej dzidzi.
            > Odnośnie niestosowności pytania "dlaczego nie masz dzieci" - odpowiadam.
            Pytani
            > e
            > jest wkurzające, bo pytający ładuje się w ten sposób w jedną z najbardziej
            > intymnych dziedzin życia. Powód nieposiadania potomstwa może być bolesny a
            > mówienie o nim kłopotliwe, niekoniecznie dla niej. Zbyt mała liczba plemników
            w
            > nasieniu bądź ich kiepska jakość. Impotencja. Niekoniecznie nielubienie dzieci
            > przez akurat kobietę. O, taka odpowiedź, udzielona najlepiej w obecności
            > partnera: "No widzisz, Edziowi nie staje, więc nie możemy mieć dzieci". I jak
            b
            > rzmi?
            > Klasa pytania kobiety o powód nieposiadania dzieci jest zbliżona do klasy
            > pytania mężczyzny o liczbę żywych plemników w mililitrze jego nasienia. Czyli
            > pytanie dopuszczalne tylko w pewnych szczególnych (intymnych) warunkach.
            > Poza tym, tak na marginesie, post pomija zupełnie kobiety, które marzą o
            > dzieciątku, ale z uwagi na brak pewności co do partnera i jego zdolności
            > wypełniania odpowiedzialnej roli ojca - nie chcą. Słusznie zresztą. I co,
            dalej
            > uważasz, że to takie oczywiste dla kobiety i miłe dla jej partnera,
            odpowiedzie
            > ć
            > znajomym na standardowe pytanie "No, nie chcę dziecka, bo nie sądzę, aby Edzio
            > dał sobie radę jako tata".
            > Przykro mi to pisać, ale smutno mi na widok ciasnoty umysłowej, która wtłacza
            > ludzi do przyciasnych ramek, bo tak "ma być". Kobieta = matka, blondynka =
            > idiotka, męskość = rozpowszechnianie swojego nasienia.
            > Pozdrawiam,
            > E.Day
            > PS. mam jedno dziecko i z całą stanowczością nie chcę kolejnych. Ciąża była
            > koszmarem, pierwszy rok życia dziecka - istny poligon. Cud, że oboje uszliśmy
            z
            > tego z życiem :-) i jestem szczęśliwa, że mam już to ZA SOBĄ
            Zeszlas tutaj zupelnie z toru. Najwygodniej jest zawsze wine zwalic
            na kogos, a siebie w tym nie widziec. Tak, mozna z pewnoscia miec
            obawy ze "edzio" bedzie zlym tatusiem, nie poradzi sobie w tej roli
            itp. A nie przyszlo ci do glowy, ze ten sam edzio moze tez byc
            zlym mezem? Jesli zejsc na twoj tor myslenia to kazda kobieta nie
            powinna za maz wychodzic, bo nikt nie jest w stanie zagwarantowac
            jej pewnosci szczescia w malzenstwie. Podobnie tez facet nie powinien
            sie zenic, bo majac obawy ze pani edzia bedzie zla zona, czy nie
            wywiaze sie jako matka -powinien wiec stronic od pani edzi, tak? Nawet
            jeslibym sie zgodzil z twoimi pogladami, w ktorych to facet jest
            przeszkoda do nierodzenia, to czym wytlumaczysz sam fakt nielubienia
            dzieci, nienawisci do nich, az na wymoity zbierajace, jak autorke tego
            watku na widok dziecka??????????Powiedz mi czym to wytlumaczysz? Czyzby
            znowu Edziem? Sama widzisz ze z kobieta jest cos nie tak, bo
            nienawisc do najslabszej w koncu jednostki ludzkiej nie jest czyms
            normalnym. Z toba tez pewnie najnormalniej nie jest, skoro tego nie
            potrafisz widziec i szukasz dziury w worku.
            • e.day Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 11.04.05, 23:27
              wielo-kropek napisał:
              > Zeszlas tutaj zupelnie z toru.

              Czyżby? Nie sądzę, wątek zaczął się od nielubienia dzieci, a takie odczucia mogą
              mieć różną genezę. Wiek kobiety, wcześniejsze doświadczenia, łącznie z obawą
              przed macierzyństwem.


              Najwygodniej jest zawsze wine zwalic
              > na kogos, a siebie w tym nie widziec. Tak, mozna z pewnoscia miec
              > obawy ze "edzio" bedzie zlym tatusiem, nie poradzi sobie w tej roli
              > itp. A nie przyszlo ci do glowy, ze ten sam edzio moze tez byc
              > zlym mezem?

              owszem, może i wtedy kanał. Tylko, że edzio, który jest złym mężem i ojcem, jest
              chętniej usprawiedliwiany przez otoczenie i przez SIEBIE samego, niż edzia,
              która - nawet tylko podejrzewając, że będzie złą matką - zastanawia się, czy z
              nią jest wszystko w porządku.
              Mam nadzieję, że wyczuwasz różnicę.


              Jesli zejsc na twoj tor myslenia to kazda kobieta nie
              > powinna za maz wychodzic, bo nikt nie jest w stanie zagwarantowac
              > jej pewnosci szczescia w malzenstwie. Podobnie tez facet nie powinien
              > sie zenic, bo majac obawy ze pani edzia bedzie zla zona, czy nie
              > wywiaze sie jako matka -powinien wiec stronic od pani edzi, tak?

              No cóż, zawieranie małżeństwa nieraz zachodzi pod wpływem zakochania się, które
              w podręcznikach jest porównywane do stanu ograniczonej poczytalności.
              Zawsze, wiążąc się z inną osobą, należy wziąć pod uwagę ten element ryzyka. Jako
              kobieta, muszę brać pod uwagę ryzyko, że zostanę SAMA z dzieckiem na utrzymaniu.
              Ale masz rację, gwarancji nie ma nigdy. Stąd te tysiące samotnych matek,
              walczących o byt.

              Nawet
              > jeslibym sie zgodzil z twoimi pogladami, w ktorych to facet jest
              > przeszkoda do nierodzenia, to czym wytlumaczysz sam fakt nielubienia
              > dzieci, nienawisci do nich, az na wymoity zbierajace, jak autorke tego
              > watku na widok dziecka??????????

              No, kotek, to jest już nadinterpretacja. Gdzie ja napisałam, że facet to
              przeszkoda do nierodzenia..?
              Myśl główna była taka: skoro gotowość do macierzyństwa jest wyznacznikiem
              kobiecości (dojrzałości edzi), to gotowość do ojcostwa jest wyznacznikiem
              męskości (dojrzałości edzia). Do tego się akurat nie odniosłeś - z typowo męskim
              wdziękiem...
              W poście meeg1 nie znalazłam też nic o nienawiści (słowo, włożyłam okulary,
              sprawdziłam). Tylko że NIE CHCE MIEĆ dzieci. Swoich. I dla mnie to normalne.
              Przesłanki, o których pisze (kasa, noce, ciąża, obowiązki) są cholernie realne.
              Decydując się na dziecko bierzesz pod uwagę, że ucierpi ciało. Możesz o tym nie
              wiedzieć, bo skąd. "Korzyści" płynące z posiadania dziecka nie są takie
              oczywiste. Ktoś, kto nie wie, jakie odczucie budzi uśmiech własnego dziecka, po
              prostu tego nie zrozumie i tyle. I to jest normalne. Równocześnie ma prawo czuć
              się zaniepokojona, że "inni mają inaczej". Ale czyżby zrozumienie tego było zbyt
              trudne dla Ciebie..?

              Powiedz mi czym to wytlumaczysz? Czyzby
              > znowu Edziem? Sama widzisz ze z kobieta jest cos nie tak, bo
              > nienawisc do najslabszej w koncu jednostki ludzkiej nie jest czyms
              > normalnym. Z toba tez pewnie najnormalniej nie jest, skoro tego nie
              > potrafisz widziec i szukasz dziury w worku.


              A to ostatnie pewno miało być obraźliwe w intencji... ale z drugiej strony nie
              jesteśmy wszyscy jednakowi. Być może jesteś tym, który aktywnie udziela się we
              wstawaniu w nocy do dzieciątka, z radością przewija, karmi, spaceruje, bawi się,
              rezygnuje z wizyt w pubie z kumplami (gry na kompie), umożliwia swojej kobiecie
              odetchnięcie od progenitury choćby ze dwa razy w tygodniu. Jeśli tak, to
              naprawdę rzadki ptak z Ciebie.
              Jeśli jednak oburzasz się dla samego oburzania, powiem Ci, że to wszystko o
              nocach, pieniądzach wyciekających z portfela, czysto fizycznym bólu, potwornym
              zmęczeniu, poczuciu czarnej rozpaczy i opuszczenia, gdy jest się samą z
              dzieckiem, które wrzeszczy nie wiadomo dlaczego, to prawda. Inne rzeczy, te
              sprawiające rodzicom radość, też są prawdziwe, tylko że nie ma ich od razu i nie
              są tak oczywiste.
              Więc gdzie tu masz szukanie dziury w całym? Użyłeś słowa "w worku", może chodzi
              o worek stereotypów?
              Może zanim osądzisz i zbluzgasz, zastanów się, jak to wyglądać może z drugiej
              strony.
              Pozdrawiam,
              E.Day
              • wielo-kropek Re: Do e.day 18.04.05, 16:47
                e.
                > No, kotek, to jest już nadinterpretacja. Gdzie ja napisałam, że facet to
                > przeszkoda do nierodzenia..?

                *** A jak mam rozumiec tego Edzia, ktory nie nadaje sie na tatusia?
                Przeciez to ty piszesz, ze moze kobieta uwaza wlasnie ze facet moze
                byc zlym tatusiem i dlatego byc moze nie chce miec dzieci, co nijak
                ma sie do tego tutaj tematu, do sytuacji meeg.
                > W poście meeg1 nie znalazłam też nic o nienawiści (słowo, włożyłam okulary,
                > sprawdziłam). Tylko że NIE CHCE MIEĆ dzieci. Swoich. I dla mnie to normalne.
                ***Oczywiscie, meeg nie uzywa slowa nienawisc. Nielubienie dzieci nie
                oznacza nienawisci, ale jesli dolozyc do tego jej odruchy wymiotowe, to
                ja bede blizej prawdy niz dalej uzywajac tego slowa. Te okulary to
                ciebie raczej zaslepily i czytasz nie to co trzeba. Zeszlas z toru,
                zaczelas pisac o czyms zupelnie innym, o niedobrym Edziu tatusiu, by
                usprawiedliwic to, ze kobieta nie chce miec dziecka -to wina mezczyzny
                wg. ciebie. Nikt tu nie zabiera sie za analize dlaczego kobieta nie
                chce miec dzieci, a ty jej sie podejmujesz. Nie o nie tu przeciez
                chodzi. Pisanie, ze facet moze nie nadawac sie na tatusia jest zbyteczne,
                szczegolnie ze meeg dokladnie podaje powody dlaczego ich nie che miec.
                Niestety jesli tak uwaznie czytasz przez te swoje okulary, to powinnas
                zauwazyc ze tam nie ma najmniejszej wzmianki o niedobrym tatusiu czy cos
                w tym sensie. Powodow dlaczego kobieta nie chce miec dzieci, moze byc
                tysiac. Ty jednak wybralas swoj jeden, pewnie nie bez powodu, by
                mezczyznie dokopac, ale tak naprawde to tylko sama siebie tym kopiesz
                w tylek.
                >



                > Więc gdzie tu masz szukanie dziury w całym? Użyłeś słowa "w worku", może
                chodzi
                > o worek stereotypów?
                *** Czy we wszystkim trzeba ci tak pokazywac palcem? Czym wiec
                wytlumaczysz tego swojego Edzia w tym temacie? Przeciez sama go z
                worka wyjelas, tak zupelnie bez powodu, nie przylatac nie przykleic do
                tego tematu. Moze worka nie lubisz. Powiem inaczej -sama go z palca
                wyssalas.
            • veritas post e-day 20.04.05, 10:43
              Ta część postu e-day, do któej się odnosisz, ma - w moim rozumieniu - wyjaśnić,
              dlaczego ludzie postronni nie powinni zadawać pytania o przyczyny nieposiadania
              dzieci. Są to bowiem kwestie bardzo prywatne i intymne, które w ogóle ich nie
              powinny obchodzić, a szczera odpowiedź na nie jest często niemożliwa. I nie ma
              żadnego znaczenia czy to "Edzio" ma problemy ze wzwodem, czy to "Edziowej"
              macica nie przyjmuje jajeczka. Czy też przyczyny są zupełnie inne.

              Na marginesie zauważam, ze na tym forum znacznie częsciej pojawiają się wątki
              kobiet pt. "Ja chcę dziecka a on nie", niż odwrotne.
              E.day ma rację, że jesli chęć macierzyństwa ma być wyznacznikiem kobiecości,
              chęć ojcostwa jest wyznacznkiem męskości. Dlaczego zatem, Twoim zdaniem, jest
              akceptowalne, jeśli mężczyzna oświadcza, że nie chce być ojcem, natomiast
              kobieta nie tęskniąca za "bejbiczkiem" spotyka się z - podobnym do Twojego -
              potępieniem?

              To co napisałeś w innym poście (o tym ze kobiety kochają swe dzieci, a w razie
              potrzeby są gotowe opiekować się również dziećmi obcymi) to prawda, TYLKO ŻE
              odnosząca się dokładnie w takim samym stopniu do mężczyzn. Czyż mężczyzna nie
              kocha swoich dzieci i w razie potrzeby dzieciom nie pomaga? Skąd zatem to
              rozróżnienie?

              Wychowywanie dzieci wiąże sie z olbrzymim poświeceniem i wcale nie dziwię się,
              że nie wszyscy, tak mężczyźni, jak i kobiety (na które nb. na raizew Polsce
              spada nadal gros związanych z dziećmi obowiązków) nie są na nie gotowi.
              Na koniec wyrażam nadzieję, że cechy, które tak zachwalasz na forum
              (cierpliwość, skłonnośc do poświęceń, odczuwanie wyłącznie pozytywnych uczuć
              wobec płaczącego dziecka np. jadącego w twoim wagonie pociągu) praktykujesz sam.

              ------------------------------
              Kiedy gasną stosy, robi się jaśniej.
              • wielo-kropek Re: post e-day 21.04.05, 03:51
                veritas napisała:

                > Ta część postu e-day, do któej się odnosisz, ma - w moim rozumieniu -
                wyjaśnić,
                >
                > dlaczego ludzie postronni nie powinni zadawać pytania o przyczyny
                nieposiadania
                >
                > dzieci. Są to bowiem kwestie bardzo prywatne i intymne, które w ogóle ich nie
                > powinny obchodzić, a szczera odpowiedź na nie jest często niemożliwa. I nie
                ma
                > żadnego znaczenia czy to "Edzio" ma problemy ze wzwodem, czy to "Edziowej"
                > macica nie przyjmuje jajeczka. Czy też przyczyny są zupełnie inne.
                ****Rozumiem! Ale skoro powodow tego moze byc jak juz pisalem tysiac,
                dlaczego tutaj zostal przytoczony jeden i to dotyczacy MEZCZYZNY by
                go OBWINIC? Dlaczego np.nie zostalo to ujete w ten sposob, ze to
                pani Edzia nie chce miec dzieci, gdyz uwaza ze nie nadaje sie na
                matke???? Przeciez pani Edzia tez moze nie nadawac sie na matke,
                podobnie jak pan Edzio na tatusia. Skad takie rozroznienie u ciebie
                sie wzielo??? Przypominam raz jeszcze, ze autorka watku ani slowem
                nie wspomniala ze wine tu ponosi w jakimkolwiek stopniu mezczyzna.
                Dlaczego e.day wraz z toba doszukujecie sie winy wlasnie w
                mezczyznie??? Na pytanie nie musisz odpowiadac -wlasciwie juz
                odpowiedzialyscie na nie.
                > To co napisałeś w innym poście (o tym ze kobiety kochają swe dzieci, a w
                razie
                > potrzeby są gotowe opiekować się również dziećmi obcymi) to prawda, TYLKO ŻE
                > odnosząca się dokładnie w takim samym stopniu do mężczyzn. Czyż mężczyzna nie
                > kocha swoich dzieci i w razie potrzeby dzieciom nie pomaga? Skąd zatem to
                > rozróżnienie?
                **** Zadne rozroznienie. Watek dotyczy kobiety. Tu kobiea nie chce
                miec dziecka, nie mezczyzna. Czy mozesz to zrozumiec???? Jesli
                zalozysz watek dotyczacy mezczyzny w tym przypadku, bede sie
                wypowiadal o mezczyznie, nie kobiecie. Coz, pewnie bys chcial/chciala
                zebym jedno z drugim zmieszal, ale ja tego nie robie.

    • klamczucha3 Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 06.04.05, 18:51
      To ja z innej beczki ale analogicznie!
      Czy ja nie jestem prawdziwym czlowiekiem bo nie lubie psow /zwierzat
      generalnie/?
      Juz wielokrotnie daje sie wyraz,ze jesli kobieta nie chce miec dzieci,nie lubi
      ich to ma do tego SWIETE PRAWO! Ale niech ktos sprobuje napomknac,ze nie lubi
      zwierzat to zostanie zwyzywany od najgorszych!
      Zaznaczam,ze nie lubic zwierzat nie oznacza automatycznie,ze sie je
      kopie,maltretuje,popycha i serwuje tego typu niedobre zachowanie.Nie lubic
      oznacza,ze nieladnie pachna, brudza,wszedzie zostawiaja pelno siersci,szczekaja
      jak zajadle bez wzgledu czy np male dziecko spi....

      Uwazam,ze tak jestesmy postrzegani!Jak NIELUDZIE
      A moze sie myle?
      Chcialabym.....
    • rachela180 Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 06.04.05, 18:56
      Nie musisz mieć dzieci, to nic złego - ale wiedz że żyjesz w kraju , w którym
      lepiej nie przyznawac się do tego.

      Ja marzę o dziecku, śni mi sie taki malutki, fikający nóżkami Mateuszek o
      oczach mojego chłopa (acz chłop już ma 2 córki). I to też narmalne, że chce się
      dać życie, które by było owocem miłości dwojga ludzi. (Chłop też chce).

      Zadałaś sobie tylko pytanie, co będzie, gdy dopadnie Cię pragnienie posiadania
      dziecka? Bo większość dopada. Ile masz lat?
    • meeg1 Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 06.04.05, 19:08
      Wielo-kropek dał popis najbardziej schematycznej wypowiedzi, jaką mógł z siebie wydobyć (jak widac za wiele nie mógł). Mam prawo nie chcieć mieć dzieci, tak samo jak mam prawo później zmiecić zdanie. Na dzień dzisiejszy jest tak, że nie chce potomka. Namomiast stwierdzenie, że wolę psy chyba ten biedak ( i jeszcze inna pani) źle zrozumiał, bo tu chodzi raczej o "zatkanie buzi" wścibskim ciocio-babciom niż o faktyczny stan rzeczy. Każdy ma prawo do własnego pomysłu na życie i to, że jest on różny od utartego schematu nie znaczy że jest zły, bo to chyba mnie ma on odpowiadać.
      • rachela180 Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 06.04.05, 19:15
        No przecież czujesz się z tym ok, to o co chodzi?
      • elissax Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 06.04.05, 19:16
        ja tez nie chcialam miec dzieci /mam 32 roki/,
        nie dawaly tez oznak zycia zadne instynkty maciezynskie,
        nigdy nie wyobrazalam sobie siebie w roli matki, bylo mi wygodnie, w dodatku,
        ze jestem zwariowana pedantka na punkcie czystosci i sprzatania,
        2,5 roku temu nastapila nieoczekiwana tzw wpada,
        i... dzieki ci Boze za nia !!!!! :)
        • elissax Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 06.04.05, 19:55
          sprostowanie - macierzynskie ;)
          • wielo-kropek Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 06.04.05, 21:07
            Sluchaj meeg. My sie pewnie nie rozumiemy. Ja szanuje twoja decyzje.
            Chcialbym tez zebys potrafila docenic moja wolna wole myslenia na
            ten temat. Nie ty pierwsza i nie ostatnia jestes ktora nie chce
            miec dzieci. Raz jeszcze powtarzam -zycze ci w takim przypadku zebys
            nigdy nie rodzila. A jesli chodzi o moje postrzeganie kobiecosci (to
            juz do innej tutaj, ktora pisze ze macierzynstwo nie ma z kobiecoscia
            nic wspolnego) wolno nich mi tez bedzie miec inne zdanie, czyli
            sprzeczne z nia. Niektorzy widza kobiecosc tylko i wylacznie wizualnym
            spojrzeniem. W takich przypadkach zazwyczaj kobiecosc stanowi jej
            zgrabna dupa, namietne usta.............a nawet szminka na nich.
    • diotiama Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 07.04.05, 10:44
      wiesz, sam fakt ze nie chcesz miec swoich dzieci nie czyni z Ciebie
      nienormalnej, ale jesli masz odruchy wymiotne na widok niemowlat, to lepiej
      przejdz sie do jakiegos lekarza.
    • omega999 Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 07.04.05, 12:31
      myslalam dokladnie tak samo...zreszta uwazalam, ze skrzywdze kogos. Ja na
      matke? Ale to byly najpiekniejsze chwile, najwieksza milosc. Teraz kiedy
      dorosly i sa wredne, wiem, ze stracilam tyle lat....zawsze strach o nie.
      zaluje, byloby lepiej bez nich. Znikalm , nie ma mnie. a cialo? obrzydliwe
      rozstepy na miom slicznym brzuszku
    • sylvi_a Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 07.04.05, 13:19
      Meeg- jesteś kobietą i to prawdziwą a te dewoty ktore tak twierdzą, olej po
      prostu, musisz wiedzieć w jakim krjau żyjemy - ) tolerancji, zakłamanym ,
      zawistnym - też miałam tak jak ty zanim urodzilam dziecko- niecierpiałam
      rozrzeszczanych bachorów!a teraz wiem: dzieciaki są super,urocze
      ale rozumiem Twoje stanowisko bo sama kiedyś tak miałam...
    • koma15 Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 07.04.05, 14:16
      Dziwię się trochę, że jesteś taka przekonana o tym, że nie chcesz mieć dziecka.
      Ja kiedyś też krzyczałam, że nie chce, że sobie nie wyobrażam siebie i dziecka.
      Że nie mam cierpliwości, że nic już nie zrobię, nie osiągnę. Że nie prześpię
      nocy, że nie będę sobą przy dziecku. Ciągle ja, ja, ja. Minęło parę lat, ja
      nadal nie mam dziecka. Ale teraz wiem, że tu nie chodzi tylko o mnie. Już nie
      walczę z naturą. W końcu dlatego jestem kobietą, żeby urodzić dziecko. To takie
      naturalne. I może ludzie mają rację, mówiąc Ci że zostaniesz sama. Za
      trzydzieści lat Twój męzczyzna pójdzie do młodszej, bo nie będziesz go umiała
      zatrzymać, a ta młodsza urodzi mu dziecko:(. I jeszcze jedno, nadal nie
      głupieje na widok cudzych dzieci, nie zaczepiam ich i nie rozczulam się na ich
      widok. Są mi totalnie obojętne. Ale swoje będę lubiła:)
    • aniapoznan xxxxxxx 07.04.05, 15:22
      www.pazurki.com.pl
      • wielo-kropek Re: 07.04.05, 20:59
        Istotne w tym wszystkim jest tez wiek meeg. Jezeli jest nastolatka, to
        moge myslec ze jest jak najbardziej normalna -moze nie kobieta, ale
        dziewczyna. Wystarczy popatrzec na zdecydowana wiekszosc kobiet. One
        pragna i maja dzieci. Niektore nawet (jesli nie moga miec swojego) je
        adoptuja. Dzisiaj niestety kazdy uwaza sie za normalnego. Pedal powie
        tez ze jest normalnym mezczyzna, bo pedalstwo dla niego jest czyms
        oczywistym, normalnym. Ten ktory kocha sie z kobieta, tez jest
        normalnym. A wiec wszyscy jestesmy normalni. Niestety tak byc nie moze,
        podobnie jak prawda jest tylko jedna, choc kazdy dla swojej wygody czy
        z racji niewiedzy ma ja swoja. Uwazam ze kobieta ktora nie chce miec
        dzieci i w dodatku czuje wstret do nich, jest w pewnym sensie
        wybrakowana. Nie moze zrownac sie z kobieta, ktora urodzila dziecko, bo
        poprostu ten fragment zycia jest jej obcy, podobnie jak dla mnie jako
        mezczyzny. Wie co to jest milosc do niego, zna radosc z zycia z
        dzieckiem zwiazana itd. Nie musze nikomu przypominac, ze sam fakt
        rodzenia dzieci nalezy tylko i wylacznie do kobiet. Unikanie tego jest
        jaknajbardziej niekobiece, po przeczy samej naturze kobiecej.
    • ulka32 Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 07.04.05, 21:12
      Nie pomyślałaś przypadkiem ze ciebie matka też nosiła pod sercem.Dała ci napewno
      miłość,wykarmiła wykształciła/no może/tego nie jestem taka pewna bo pewnie nie
      piałabys takich bredni, ale tez byłaś smrodem,napewno nie jedna noc matka miała
      z głowy.Napewno czegos sobie rodzice odmawiali by zainwestowac w ciebie juz nie
      mowiac o tym ze matka rowniez straciła wyglad swego ciała.Okropna nie jestes ale
      dla mnie jestes typowym egoistą i pasożytem.Do rodzenia nikt cie nie zmusza
      zrobisz co zechcesz twoja wola ale rzadko sie zdarza zeby kobieta tak
      reagowała.Zgadza sie nie jestes prawdziwa kobieta ale czy ty w ogole nia jestes
      • owieczka22 ja też nielubie 07.04.05, 21:17
        i nie czuje sie egoistką każdy ma prawo kierować swoim życiem panno
        przemondrzała i nikt sie z nas na świat nie pchał więc te uwagi zachowaj dla
        siebie Ps skoro tak Ci żal to nadrób niż demograficzny jaki ja swoim
        postępowaniem zrobie ;) I OCZYWIŚCIE KOCHAM PSY SĄ TO CUDOWNE ZWIERZĘTA I JAKIE
        MĄDRE NIE TO CO LUDZIE ;) POZDRAWIAM CIOCIE-ZŁOŚNICE
      • owieczka22 ;) 07.04.05, 21:23
        A CO TY TAKA OBOWIĄZKOWA?
      • meeg1 Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 07.04.05, 21:27
        Macie racje, straszne tu dewoty (ups ulka). Tak się składa, że z moim "wybrakowaniem" jak to ujął wielo-kropek jest mi dobrze. No i wychodzi na to że Ty również jesteś wybrakowany:-))) jeśli natomiast chodzi o moją matkę, to owszem urodziła mnie, ale nie ja o tym decydowałam. Była dorosłą osobą w kilkuletnim związku kiedy zdecydowała się mnie urodzić więc była to jej świadoma decyzja. Widocznie ona była szczęsliwa że może mieć dziecko więc nie bardzo rozumiem, dlaczego zrzucasz na mnie odpowiedzialnośc za to. Skoro mnie "nosiła pod sercem" to widocznie tak zdecydowała. Poza tym jeśli jest Ci zupełnie obojętne moje podejście do tej kwestii a tym bardziej co zrobię w przyszłości to co się tak bulwersujesz.
    • ruda_szczurka Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 07.04.05, 21:36
      nic sie nie przejmuj. ja jestem w 5miesiacu ciazy i nadal nie trawie dzieci ;)))
      sa glupie, upierdliwe i maja gluty pod nosem.
      oczywiscie moje bedzie inne ;PPP
      • meeg1 Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 07.04.05, 21:41
        ruda_szczurka napisała:

        > nic sie nie przejmuj. ja jestem w 5miesiacu ciazy i nadal nie trawie dzieci ;))
        > )
        > sa glupie, upierdliwe i maja gluty pod nosem.
        > oczywiscie moje bedzie inne ;PPP

        Oczywiście że będzie inne!!! Będzie najpiękniejsze, najmądrzejsze i najładniej będzie umiało rysować:-))) A jak się posika w majtki to też najpiękniej ze wszystkich dzieci:-)))
        Powodzenia:-)))))
        • wielo-kropek Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 07.04.05, 22:44
          Widzisz meeg. Jak juz wczesniej pisalem zanormalna to ty nie jestes (to
          tak oczywiscie wg. mnie). Twoje wypowiedzi na temat dziecka to
          potwierdzaja. Nie musze chyba nikomu to przypominac, ze dziecko to
          czlowiek, a w tobie widze nienawisc do czlowieka z wymiotami
          zwiazana.Czy wyobrazalas kiedykolwiek spoleczenstwo o podobnym
          usposobieniu do twojego? Po pierwsze najprawdopodobniej takie by nie
          istnialo, bo zeby istnialo kobiety musza rodzic. Czy wyobrazalas
          kiedys, zeby wszyscy gardzili toba kiedy bylas dzieckiem? Zastanawiaja
          mnie przyczyny takiego twojego podejscia do sprawy, do dzieci. Ogolnie
          widze je w sensie materialnym. bo dziecko kosztuje, w tym tez czasu i
          wyrzeczen wlasnych. Obsesyjny materializm z egoizmem wlasnym zwiazany
          chyba nie nazwiesz czyms normalnym? Czlowiekiem jest tez czlowiek stary,
          ktory dosc czesto potrzebuje pomocy (zmiany pieluch taksamo czasem)
          podobnie jak dziecko. Czy nie przyszlo ci do glowy, ze ty tez z
          czasem mozesz byc niewygodna dla kogos, kaprysna i w dodatku z mocno
          pomarszczonym brzuszkiem, ktorego tak mocno teraz chronisz przed
          utrata jego pieknosci. A sa tacy, ktorym ludzie starsi lub kalecy
          przezkadzaja i ich nie lubia podobnie jak ty nienawidzisz dzieci. O
          nich wlasnie mowie ze sa wybrakowani, bo brak w nich milosci,
          zrozumienia i ogolnego szacunku do czlowieka.
          • owieczka22 Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 07.04.05, 22:58
            ale to długie ż ci sie chciało pisać ;) dobranioc
          • ulka32 Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 07.04.05, 22:59
            Bardzo dobrze ze nie chcesz zostac mama.Po tym co przeczytałam uważam ze nic
            gorszego nie mogłoby sie przydarzyć temu maleństwu jak posiadanie takiej mamusi.
            • owieczka22 Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 07.04.05, 23:02
              ojejciu zesrała sie bieda i piszczy ;)
              • ulka32 Re:owieczka ten sam poziom 07.04.05, 23:04
              • klamczucha3 Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 10.04.05, 09:20
                Gratuluje poziomu kultury osobistej!
          • ruda_szczurka Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 07.04.05, 23:03
            wprawdzie nie do mnie to bylo ale mam mpodobne zdanie co meeg wiec pozwole
            sobie naskrobac kilka slow ;)

            Nie wszytscy gardza dziecmi ale tez nie wszystcy dzieci musza wielbic i nijak
            to sie ma do okreslenia poziomu "normalnosci" danej osoby.
            Male dzieci irytuja mnie i tyle. Nie lubie ich tak samo jak nie lubie
            homofobow, fanatykow religijnych, akwizytorow, britney spearce, babc w
            autobusach rozpychajacych sie bez umiaru, smierdzacych zuli, idiotow dracych
            ryja bo wyszli z woja, kiboli i swiadkow jehowy. Zwyczajnie mnie draznia, nie
            rozumiem ich i szczerze mowiac zrozumiec mi sie nie chce.
            Jedni lubia dzieci a inni wola rybki - rzecz gustu i nie ma tu co robic
            psychoanalizy i probowac uleczyc zdrowego czlowieka tylko po to zeby byl
            bardziej do wiekszosci podobny...
            • wielo-kropek Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 07.04.05, 23:11
              Widze ze ty tez nie rozumiesz sprawy. Otoz ten co wyszedl z woja, kibice
              i inni przez ciebie opisani robia swoje wybryki swiadomie i z
              wyboru. Dziecku niestety trzeba tylek wytrzec bo same sobie tego nie
              zrobi, podobnie jak i nakarmic. Ty z wyboru nienawidzisz dzieci a
              to juz swiadzy o tobie i twojej nienormalnosci jako czlowieka,
              ale......ja juz tu glosno mowie, bo przeciez dla ciebie nielubic
              dzieci to jest zapewne najnormalniejsza sprawa.
              • ruda_szczurka Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 08.04.05, 00:27
                dla mnie jako postronnego obserwatora/uczestnika jest najzupelniej obojetne czy
                ktos drze ryja/smaka/psuje swiadomie czy nie. irytuje mnie
                psucie/darcie/smarkanie a nie motywy tegoz dzialania.
                rozumiem, ze jak nie lubie ujadajacych ratlerkow to tez jestem stuknieta? bo
                przeciez te ratlerki calkiem nieswiadomie zaklocaja cisze...
                i kto tu mowi o nienawisci? nie rzucam w dzieci kamieniami... zwyczajnie nie
                sprawia mi przyjemnosci ( a wrecz przeciwnie - czuje dyskonfort) przebywajac w
                ich towarzystwie. ten sam dyskomfort wywoluje u mnie buczaca klimatyzacja czy
                nieprzyjemny zapach z ust rozmowcy...
                nie wiem jak mozna z wyboru cos lubic lub nie. zawsze mi sie wydawalo ze
                czlowiek juz sie z pewnymi gustami rodzi...
                • wielo-kropek Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 08.04.05, 01:14
                  Czlowiek sie nie rodzi z gustami, tylko je z czasem nabywa. Kibice
                  o jakich wspominasz nie urodzili sie kibicami np. pilki noznej tylko z
                  wyboru nimi sie stali i z wyboru ida na stadion na mecz. Ten sam
                  czlowiek, to samo dziecko, ktore wychowa sie w kraju gdzie o pilce
                  noznej sie nie mowi i nie gra w nia, z pewnoscia nie bedzie mial
                  pociagow kibicowania na stadionie meczu pilkarskiego. Czy chcesz mi
                  tutaj powiedziec, ze z wyboru niczego nie lubisz? Po co wiec sa twoje
                  starania ogolnie w zyciu, skoro jak twierdzisz wszystko co lubisz
                  przyszlo ci z urodzeniem? Nie rozumiesz w tym temacie jego sedna. W
                  tobie widze ogolny brak zrozumienia. Przeciez nikt nie chce zeby
                  dziecko plakalo. Placzace dziecko z pewnoscia nie cieszy nikogo a
                  szczegolnie jego matke, ktora sie tym placzem smuci, zastanawia sie
                  dlaczego jej kochane dziecko placze.......moze chore jest itp. Niestety
                  normalne kobiety maja na tyle sily i wyrozumienia ze placzace dziecko
                  nie czyni w nich odruchow nienawisci, bo to jest po pierwsze nie
                  macierzynski odruch a po drugie -nieludzki. Nikt by z nas nie chcial
                  byc starym lecz zawsze mlodym, silnym itp, ale mamy wsrod nas starcow
                  i dobrze by bylo zeby bylo w nas podobnie jak do dzieci
                  wystarczajaco zrozumienia ich wieku. Kazdy by tez chcial byc bogatym.
                  Czy ty gardzisz np. biedakami? Oni w pewnym sensie nam przeszkadzaja,
                  zasmiecaja ulice, smierdza czasem zebraki....... zyja ogolnie na nasz
                  koszt.No i kobieta z wiekiem ma niestety tez pomarszczony brzuszek (ta
                  co rodzi jak tez i ta ktora nie chce), czy taka z czasem te
                  nowonarodzone "bachory" powinny gardzic, podobnie jak autorka tego
                  watku to czyni z nimi obecnie? Powiedziec np. siedz stara babo w
                  domu, bo rzygac (na wymioty zbiera -to byloby blizej trafne do slow
                  autorki) mi sie chce jak na ciebie patrze.
                  • ruda_szczurka Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 08.04.05, 01:41
                    w temacie nabywania gustow chodzilo mi raczej o to, ze nie da sie sobie
                    powiedziec: od dzis lubie majonez, zapach czosnku, gwar na ulicy bo to jest
                    normalne lub bo tak wypada. albo sie ten majonez lubi albo nie. rzecz jak
                    najbadziej nabyta a nie wrodzona ( w doslownym tego slowa znaczeniu) jednak
                    ciezka do zmiany.

                    cala reszte demonizujesz. przeciez nie morduje placzacych dzieci tylko
                    zwyczajnie przyznaje sie publicznie, ze dzwiek ktory z siebie wydaja mnie
                    drazni...
                    nie chcesz mi chyba wmowic, ze kobiety normalne uwielbiaja wszelkie dzwieki
                    wydawane przez dzieci a te, ktore za nimi nie przepadaja nalezy wyslac na
                    leczenie..?
                    Poza tym nie mam odruchow maciezynskich wobez obcych dzieci. Tak samo nie musze
                    chyba kochac wszystkich mam swiata. Nie musze sie opiekowac kazda babcia. no
                    chyba, ze twierdzisz inaczej...?

                    pomarszczone brzuszki malo mnie interesuja.....
                    • arc5 Re: do wielo..kropka 08.04.05, 19:26
                      Daj sobie spokoj przeciez chyba widzisz kto dyskutuje w tych sprawach same
                      babo-chłopy.One nic nie maja wspolnego z kobietami.Dzwony,goły pępek i piesek na
                      smyczy to im wystarcza.
                      • owieczka22 Re: do wielo..kropka 08.04.05, 22:27
                        może i tak a co Ci do tego poświęcaj sie rodzicielko ja nie mam zamiaru hehehe
                        miłego zj... życia
                    • wielo-kropek Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 09.04.05, 00:59
                      To jak to jest ruda-szczurko z tymi gustami? Raz mi piszesz, ze
                      czlowiek z nimi sie rodzi, a kiedy sie nie zgodzilem z toba,
                      zmieniasz podejscie i potakujesz jakoby za mna ze w temacie "nabywania"
                      gustow......... A jednak wyglada na to, ze sie z gustami nie rodzi,
                      podobnie jak sie nie rodzi z majonezem i gwarem na ulicy (tu juz
                      dobrze potakujesz za moimi kibicami pilki noznej -nabywa sie te gusty
                      w koncu). Co do reszty twojej wypowiedzi jestem zmuszony sie
                      powtorzyc bo nie lapiesz sedna sprawy. Otoz zadnej kobiecie nie
                      sprawia radosci placz dziecka czy tez nie jest czyms najmilszym
                      obcieranie jego tylka, bo kazde gowno niestety smierdzi. Roznica pomiedzy
                      mna mezczyzna ,normalnymi kobietami a toba polega na tym, ze normalne
                      kobiety zdaja sobie sprawe z sytuacji w jakiej dziecko jest (nie powie,
                      nie pojdzie do toalety sie zalatwic, nie wezmie do reki kawalka chleba
                      i nie zje samo itp.) i maja na tyle wyrozumialosci by sie nie
                      PIENIC z tego powodu, jak ty to publicznie robisz wraz ze swoja
                      pomocnica, czyli autorka tego watku. Normalne kobiety maja na tyle
                      milosci w sobie, ze potrafia kochac dzieci i koszta na nie wydane
                      nie sa dla nich najwazniejsze, bo u nich nie wszystko w pieniadzach
                      niestety sie liczy, tak jak u zmaterializowanych az do zguby
                      nienormalnych, nienawidzacych dzieci kobiet (to slowo ostatnie
                      zastanawiam sie czy trafnie tutaj uzylem).
                      • ruda_szczurka Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 09.04.05, 14:19
                        w ktorym miejscu sie pienie?
                        ups.. chyba sobie musze wytrzec usta z tych potokow piany ;)
                        zostawmy gusta, nie o nich watek
                        przejdzmy do tego:

                        "Normalne kobiety maja na tyle
                        > milosci w sobie, ze potrafia kochac dzieci i koszta na nie wydane
                        > nie sa dla nich najwazniejsze, bo u nich nie wszystko w pieniadzach
                        > niestety sie liczy, tak jak u zmaterializowanych az do zguby
                        > nienormalnych, nienawidzacych dzieci kobiet"

                        jesli dopiszesz tam "(...)ze potrafia kochac SWOJE WLASNE dzieci..." to juz
                        prawie sie zgodze ;)
                        bo nadal uwazam, ze niczym nienormalnym nie jest niechec kobiety (niezaleznie
                        od wieku, religii, statusu spol./majatkowego itp) do cudzego dziecka...
                        Z tego co widze to wiekszosc znanych mi kobiet-matek jak najbardziej
                        rozanielonych swymi pociechami ma w nosie pociechy cudzej produkcji...
                        Pozostala czesc kobiet jest przedszkolankami ;)
                        • wielo-kropek Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 09.04.05, 22:02
                          Pienienie tutaj jest troche przenosnym slowem, ale jednak twoje
                          wypowiedzi zamykaja sie ogolnie w nim jako ogolna calosc. Nie wciskaj
                          mi tutaj, ze kobiety nie kochaja swoich wlasnych dzieci (pomijam
                          wyjatki, bo takie na zal sa, ale to jak juz napisalem nalezy do
                          wyjatkow).Moja np. zona kocha nie tylko swoje dzieci ale tez i innych -
                          widze to codziennie na wlasne oczy. Normalne kobiety nie rozzalaja sie
                          nad nieswoimi dziecimi, w pewnym sensie mozna powiedziec ze nie dbaja o
                          nieswoje dzieci z kilku przyczyn. Po pierwsze, obowiazek wychowywania i
                          opieki nad dziecmi maja rodzice, nie ludzie obcy. Po drugie -byloby
                          to ingerencja i wlazeniem w nieswoje sprawy kiedy zaczalbym na sile
                          dbac o nieswoje dzieci. Czy pomyslalas nad tym, co ich rodzice by
                          mi powiedzieli i jak by sie czuli, gdybym zaczal cos zmieniac w ich
                          normalnej rodzinie -zaczal wychowywac po swojemu cudze dzieci (wiem ze na
                          takie cos nawet by mi nie pozwolili, ale pozwolilem sobie dla
                          wyjasnienia tematu o tym napisac). I po trzecie, chyba najwazniejsze w
                          tym wszystkim bedzie to, ze normalne kobiety, majace swoje dzieci
                          ktore kochaja, potrafia w razie potrzeby, kiedy dzieciom (chodzi mi
                          tutaj szczegolnie o te obce)krzywda sie dzieje im pomoc. Wiedza jak to
                          zrobic i dlaczego maja tak zrobic. Ty tego nie jestes w stanie
                          zrobic, bo poprostu nie lubisz dzieci czy ich nienawidzisz. No, chyba
                          ze z nienawisci do nich cos im zrobisz, ale radzilbym w takim
                          przypadku te nienawisc trzymac w sobie i jej nie uzewnetrzniac, bo juz
                          samym widokiem takiego uzewnetrzniania krzywdzi sie dzieci. Czy sie ze
                          mna zgadzasz czy nie, to mnie najmniej interesuje.
                          • ruda_szczurka Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 09.04.05, 23:40
                            wielo-kropek napisał:

                            Nie wciskaj
                            >
                            > mi tutaj, ze kobiety nie kochaja swoich wlasnych dzieci (pomijam
                            > wyjatki, bo takie na zal sa, ale to jak juz napisalem nalezy do
                            > wyjatkow).

                            napisalam cos dokladnie odwrotnego.
                            jak nauczysz sie czytac ze zrozumieniem to dyskusja nabierze sensu.
                            tymczasem...
                            ;)
                            • wielo-kropek Re: Nie jestem prawdziwą kobietą??? 09.04.05, 23:47
                              No faktycznie napisalas ten fragment inaczej, czyli podobnie jak ja to
                              ujalem. Przepraszam wiec za moja nieuwage w czytaniu. Jednak w niczym
                              to nie zmiena mojego patrzenia na sprawe, ani tez raczej w moich
                              oczach nic nie mowi o tym, ze inne kochajace matki swoje dzieci, daly
                              ci cos do zrozumienia na ten temat. Wydaje sie, ze wciaz nie kochasz
                              dzieci. Czyzbym sie znowu pomylil?
    • kozborn Moim zdaniem nie do końca 09.04.05, 10:22
      Z pewnością jesteś człowiekiem. Pytanie jednak "czy kobietą" pozostaje, a
      odpowiedź na nie nie jest, moim zdaniem oczywista, nawet jeżeli odrzuci się
      rządzące naszym krajem stereotypy.
      Sądzę, że należy rozróżnić dwa zasadnicze terminy, które w tym wątku wydają się
      być traktowane zamiennie. Pierwszy z nich to "być kobieTą" czy też "bycie
      kobieTą" oraz drugi - "bycie kobieCą".
      Wypada sobie przy tej okazji na początku sporów zadać pytanie, co to w ogóle
      jest płeć. Otóż płeć jest to zbiór cech, które determinują rolę osobnika w
      cyklu rozrodczym. Jesteś kobietą/mężczyzną ponieważ posiadasz cechy, które
      determinują pewne role "w okresie godów". Z tego też płynie wniosek, że kobieta
      to ta, nie tylko zbudowana jest jak każda inna, przepraszam za wyrażenie -
      samica (wiem, że tu się czai tautologia, używam myslowego skrótu, więc proszę
      mi tego nie wypominać), ale także ta, która nosi w sobie, a potem rodzi,
      dziecko. Mężczyzna z kolei to ten, który zapładnia.
      Skoro zatem, nie chcąc mieć dzieci, odrzucasz niejako cykl rozrodczy, a
      przynajmniej jego finalną fazę, wydaje mi się, że nie możesz też w pełni uważać
      się za kobietę. Nie widzę jednak żadnych przeciwwskazań, byś była w 100%
      KOBIECA ponętna, zgrabna, seksowna, uwodzicielska nawet jeszcze bardziej niż
      inne kobiety.
      Wynika więc z tych moich kliku zdań, że spór o bycie kobietą jest sporem
      słownym i kwestią terminologii. Z punktu widzenia ewolucji, nie chcąc mieć
      dzieci postępujesz zupełnie tak, jakbyś nie miała płci, a jedynie jej pewne
      znamiona. W świeci ludzi płeć to opozycja mężczyzna-kobieta. Podobnie,
      przepraszam za porównanie, czajnik, który nie był ani razu uzywany; czy jest "w
      pełni" czajnikiem? Czy ołówek, który nie był uzywany do rysowania, ale do
      kłucia w rzepkę, jest w pełni ołówkiem? Jeżeli zatem stawiamy pytanie o "pełnią
      bycia kimś/czymś", to według mnie, nie chcąc mieć dzieci, nie jesteś w pełni
      kobietą. Co nie zmiania faktu, że możesz być bardzo kobieca.
      • owieczka22 mały problemik 09.04.05, 11:29
        to jak wypełniam formularze i jest pytanie o płeć i 2 warianty
        kobieta/mężczyzna to co mam zaznaczyć ???????????? to dyskryminacja bo nie ma
        opcji "niekobieta"!!!!!!!!!1 i co teraz????? w dowodzie też mam kobieta trzeba
        to gdzieś zgłosić wkońcu to ważny dokument ;)
        • kozborn Re: mały problemik 09.04.05, 14:01
          A jak Ci mają napisać?
          Posiada a) penisa b) pochwe - niepotrzebne skreślić?
          To użyteczny skrót myslowy. A my rozmawiamy o istocie problemu.
      • wielo-kropek Re: Moim zdaniem nie do końca 09.04.05, 23:09
        kozborn napisał:



        > bycia kimś/czymś", to według mnie, nie chcąc mieć dzieci, nie jesteś w pełni
        > kobietą. Co nie zmiania faktu, że możesz być bardzo kobieca.
        Fajne sie wypowiedziales/as kozborn. Zgadzam sie z twoimi pogladami. Mam
        pewne zastrzezenia co do ostatniego zdania. Zalezy jak kto widzi tutaj
        kobiecosc. Jesli przez rozmiar czy jedrnosc jej cycka. zgrabnosci nogi
        czy posladkow to przyznam ci zupelna racje. Wg. mnie kobiecos wlasnie
        stanowia ogolnie inne czynniki, choc nie wykluczam tez tych tutaj
        wspomnianych. Inaczej trzeba powiedziec, ze kobieta o zwiedlym cycku
        nie jest kobieca. Mowiac tutaj o kobietach,ktore odmawiaja, nie chca,
        nie lubia, nie nawidza dzieci (na wymioty je zbiera widok dziecka) nie
        mozna raczej powiedziec ze one sa bardzo kobiece. Kobiecoscia, moze
        wlasnie najglowniejsza jest jej natura i chec rodzenia (bo to tylko dla
        niej jest "przywilej" czy zarezerwowane).Kobieta ktora odmawia
        "wykorzystania" swojej natury w celu by ja przedluzac z pewnoscia wg.
        mnie nie zalicza sie do tych bardzo kobiecych, juz nie mowiac o tym, ze
        nie popiera naturalnego myslenia swojej matki.
        • owieczka22 Re: Moim zdaniem nie do końca 10.04.05, 12:58
          gadasz tak bo Ciebie to nie dotyczy masz szczęście ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka