Gość: bea
IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl
24.06.02, 00:13
Po wieczornej rozmowie z mężem tak mi się przykro zrobiło, że muszę napisać.
Co z tego, że on może i mnie kocha, jeśli nie jest ze mną szczęśliwy. Wymagam
od niego pomocy przy dzieciach, nie pozwalam wypocząć. Największą chyba moją
wadą jest wstręt do alkoholu, który pozwala mu się odstresować i który jest
żelaznym punktem wieczoru.
Dalej dowiedziałam się, że do niczego nie jestem mu potrzebna, bo to on nas
utrzymuje i wszystko sobie sam potrafi zapewnić. Jedzonko ma w barze, a koszule
do pralki potrafi wrzucić. Jestem mu tylko kulą u nogi, na dodatek wydaję JEGO
pieniądze. I jeszcze śmiem się odzywać.
Całość obficie przeplatana siarczystymi k