Dodaj do ulubionych

Facet nie łapie o co chodzi :(

29.04.05, 23:41
Jestem zakochana po uszy. Jest fantastyczny przynajmniej dla mnie. Nie mam
wielkiego doświadczenia z facetami ale przecież widzę jak jemu też pojawia
się ta charakterystyczna iskierka w oku, jak mnie widzi i kurcze S T O P.
Żadnej inicjatywy z jego strony.
Więc ja probuję ją trochę przejąc ale za bardzo na to nie idzie.
No i usycham.
Kontakt partnerski jest jak najbardziej ok ale o najmniejszym podteście nie
ma mowy. Przez telefon gadamy godzinami a jak jestesmy oko w oko to kosmos.
Nie możemy się dogadać. A przecież nie jest z nikim zwiazany. Za to jest
jedynakiem (!)
Nie wiem co jest nie tak.
Czy faceci Ci fajni, inteligentni i nie skaczacy z kwiatka na kwiatek zanim
się zdecydują na związek to 2 miesiące zastanawiają się czy warto?????????
Obserwuj wątek
    • psychopata.z.borderline Re: Facet nie łapie o co chodzi :( 29.04.05, 23:45
      a ty myślisz ze rozpracowanie jedynaka to takie proste?
      • rotkaeppchen1 Re: Facet nie łapie o co chodzi :( 30.04.05, 00:28
        To moze powiedz mu wprost o co ci chodzi i bedziesz przynajmniej wiedziala na
        czym stoisz. Wyprobowalam te metode pare razy, zawsze skutecznie, jak facet nie
        jest zainteresowany toba w sposob, na jakim ci zalezy, powie ci to i
        przynajmniej dasz sobie spokoj i przestaniesz sie "nakrecasz", a jak jest, to
        sie na pewno dogadacie szybko;-)
        • psychopata.z.borderline Re: Facet nie łapie o co chodzi :( 30.04.05, 00:30
          a co to mój wątek?
          co sie pode mna podpisujesz
          • rotkaeppchen1 Re: Facet nie łapie o co chodzi :( 30.04.05, 00:35
            Dobrze ze sie TYLKO POD TOBA podpisuje;-)
            • psychopata.z.borderline Re: Facet nie łapie o co chodzi :( 30.04.05, 00:37
              gafa <zawstydzony>
              ale ja jestem jedynaczka, nie jedynak:)
              • rotkaeppchen1 Re: Facet nie łapie o co chodzi :( 30.04.05, 00:43
                To mamy maly problem, bo ja tez jestem jedynaczka:-)))
                • psychopata.z.borderline Re: Facet nie łapie o co chodzi :( 30.04.05, 00:45
                  a ja mysle ze to zaden problem:)
                  • rotkaeppchen1 Re: Facet nie łapie o co chodzi :( 30.04.05, 00:46
                    Moze i racja...
                    • psychopata.z.borderline Re: Facet nie łapie o co chodzi :( 30.04.05, 00:50
                      nie rozumiem tych, którzy czuja sie gorsi z powodu bycia jedynakiem/jedynaczka,
                      jak dla mnie to jest fantastyczne
                      • rotkaeppchen1 Re: Facet nie łapie o co chodzi :( 30.04.05, 00:54
                        Dla mnie to zadna nowosc, bycie jedynaczka, chociaz zawsze chcialam miec
                        rodzenstwo... A kolezance chodzilo chyba o to, ze skoro jedynak, moze miec
                        trudnosci w prowadzeniu konstruktywnego dialogu...
                        • psychopata.z.borderline Re: Facet nie łapie o co chodzi :( 30.04.05, 00:56
                          bo kolezanka mysli tak jak kazał wiejski proboszcz
                          • rotkaeppchen1 Re: Facet nie łapie o co chodzi :( 30.04.05, 00:58
                            a czemu wiejski...:-)
                            • psychopata.z.borderline Re: Facet nie łapie o co chodzi :( 30.04.05, 00:59
                              niech bedzie krakowski, warszawski... i tak bedzie wiejski
                              • rotkaeppchen1 Re: Facet nie łapie o co chodzi :( 30.04.05, 01:00
                                <lol> a co na to miejski?
                                • psychopata.z.borderline Re: Facet nie łapie o co chodzi :( 30.04.05, 01:06
                                  nie pytałam i nie zamierzam:)
                                  • rotkaeppchen1 Re: Facet nie łapie o co chodzi :( 30.04.05, 01:07
                                    I to jest sluszna koncepcja...
                                    • psychopata.z.borderline Re: Facet nie łapie o co chodzi :( 30.04.05, 01:10
                                      wiem:)
                                      przypomniały mi sie słowa PapaRatzi w wywiadzie z P. Seewaldem, który ma żone i
                                      dzieci
                                      "Pan jest ojcem, Pan wie lepiej niz ja"
                                      i to były mądre słowa (nie jestem kościólkowa dewota dla jasnosci)
                                      • rotkaeppchen1 Re: Facet nie łapie o co chodzi :( 30.04.05, 01:13
                                        Kto wie, kto wie, moze to bylo tylko tak dla zmylki, moze gdzies tam kwili jakis
                                        berbec...;-)))
                                        • psychopata.z.borderline Re: Facet nie łapie o co chodzi :( 30.04.05, 01:16
                                          e tak kwili, tez berbec pewnie m tyle lat co ja i ty po zsumowaniu;)
                                          • rotkaeppchen1 Re: Facet nie łapie o co chodzi :( 30.04.05, 01:21
                                            to moze to berbec berbecia kwili.
                                            • psychopata.z.borderline Re: Facet nie łapie o co chodzi :( 30.04.05, 01:28
                                              a co mnie to obchodzi:)
                                              gosc jak na swój wiek wyglada bardzo dobrze, wiec chyba zycie miał niezłe:)
                                              • rotkaeppchen1 Re: Facet nie łapie o co chodzi :( 30.04.05, 01:31
                                                Nie meczyl sie z babami to ma sily na starosc;-))
                                                • psychopata.z.borderline Re: Facet nie łapie o co chodzi :( 30.04.05, 01:32
                                                  :)
                                                • niewybrany odwrotnie, dziewcze ploche! 30.04.05, 20:03
                                                  na starosc ma tylko ten sily, kto za mlodu meczyl sie z babami.
                                                  zawierz mi.
    • sagis Nie,tylko on jako jedynak jest pewnie przyzwyczajo 30.04.05, 11:15
      ny, że to koło niego latają. Nie jest to tylko przypadłość jedynaków, ale
      często też maminsynków w większych rodzinach.
      Daj sobie z nim spokój, bo inaczej zawsze Ty będziesz musiała koło niego latać
      i o niego starać się. On jest przyzwyczajony do tego, że to o niego zabiegają,
      a on nie musi nic robić.
      • psychopata.z.borderline Re: Nie,tylko on jako jedynak jest pewnie przyzwy 30.04.05, 12:18
        Asik, o jedynakach sie nie wypowiadaj jak nie jestes jedynaczka.
        jedynacy nie lubią sie dzielic "uczuciami wyższymi", ale to chyba dobrze, nie
        uważasz?
        • sagis Re: Nie,tylko on jako jedynak jest pewnie przyzwy 30.04.05, 19:13
          Jako niejedynaczka najlepiej potrafię z dystansu na nich spojrzeć. W końcu to
          my -niejedynacy jesteśmy z nimi w różnych relacjach.
          A, Ty jako psychopata najlepiej o tym wiesz. Jeśli nie umieją, to powinny
          leczyć się.
          • psychopata.z.borderline Re: Nie,tylko on jako jedynak jest pewnie przyzwy 30.04.05, 20:06
            miałam na myśli intymne relacje damsko-męskie, więc jezeli uważasz inaczej, to
            chyba nie ja powinnam sie leczyć
            • sagis Re: Nie,tylko on jako jedynak jest pewnie przyzwy 30.04.05, 20:28
              Ja nie nazywam się psychopatą:-)))
              Albo masz krzywe poczucie humoru, albo w sobie coś złego odkryłaś:-)))
              Z tym krzywym poczuciem humoru też jest coś nie tak.
              • psychopata.z.borderline Re: Nie,tylko on jako jedynak jest pewnie przyzwy 30.04.05, 20:36
                no fakt, wszystko przez ten nick, do którego Ty podeszłaś z przymróżeniem.
                Niektórzy chyba jednak biorą go dosłownie, jak np. moderator tego forum, który
                wyrzucił mój wątek w żaden sposób nie łamiący etykiety.
                Napisałam "czy lepsza armia12siurów niż parszywa 12"- no i wyleciało nie wiem
                za co. pewnie jakby wyszedł spod innego nicka, zostałby
      • facecja Re: Nie,tylko on jako jedynak jest pewnie przyzwy 30.04.05, 15:50
        a może nie zabiega z innych powodów - np. traumę przeżył i nie chce sie wiązać -
        przynajmniej na razie?
        • sagis Re: Nie,tylko on jako jedynak jest pewnie przyzwy 30.04.05, 19:18
          To jest jak tłumaczenie alkoholika. Jeśli jemu nie zależy i nie stara się
          samemu tego pokonać, to na nic jej starania. Jeśli miał traumę, to powinien
          poddać się terapii, bo sam, jak widać, nie daje sobie z tym rady.
          Dobrze w zeszłym tygodniu napisała Kinga Dunin, że nie można wciąż facetów
          tłumaczyć. Jeśli miał traumę, to niech podda się terapii, a nie zawraca innej
          kobiecie głowy. Nie czytam jej zwykle, ale tym razem dobrze napisała.
      • fajnaret Re: Nie,tylko on jako jedynak jest pewnie przyzwy 30.04.05, 19:24
        D"Sagis"
        Widze ze tyle wiedz co zjesz! Opowiadasz głupoty i nie uogólniaj!!!
        Ja tez jestem jedynakiem ale nie maminsynkiem. Moja mama kiedy miałem 16 lat
        nauczyła mnie prasować pastowac buty. Gdy miałem 19 lat nauczyłem sie gotowac i
        piec.Jeszcze sie nie zdarzyło bym do szkoły czy do pracy poszedł w wymiętej
        koszuli albo przypalil wodę na herbatę. Moja mama po tym okresie czasu nigdy
        nie zainteresowała sie czy cos zjadłem i jak chodzę do pracy i czy mam rachunki
        opłacone w terminie. I wkurzaja mnie wypowiedzi że jak jedynak to musi
        być "ciapa" albo maminsynek. I praktycznie kobieta do tych prac i czynności
        jest mi zbędna.
        • sagis Re: Nie,tylko on jako jedynak jest pewnie przyzwy 30.04.05, 19:33
          A, ja widzę, że czytasz, co czujesz:-))
          Czy ja napisałam gdzieś, że jedynak to ciapa?:-))))
          Dlaczego Twoja mama miałaby interesować się, czy masz rachunki popłacone i czy
          chodzisz do pracy?
          Przyzwyczajony jesteś do czyjeś większej uwagi i tego chciałbyś dalej, jak sam
          tutaj piszesz. A, każdy dorosły człowiek powinien być samodzielny i sam o to
          dbać, a nie wymagać tego od innych:-)
          • fajnaret Re: Nie,tylko on jako jedynak jest pewnie przyzwy 30.04.05, 19:47
            Do sagis
            Dla mnie słowo "maminsynek" oznacza całkowite uzaleznienie sie od matki i
            bezradnośc. Dlatego użyłem slowa"ciapa" jest to ktos za kogo podejmuje sie
            decyzje. W zadnym wypadku nie miałem na mysli tego by moja mama interesowała
            sie moimi rachunkami. Ona ma ważniejsze problemy na głowia a ja na pewno bym na
            to nie pozwolil. z Pani wypowiedzi wyciagam wnioski ze jedynacy to ludzie
            którzy muszą szukac zywiciela bo inaczej zginą(tak ja to zrozumiałem). Widzę że
            Pani nie darzy sympatia jedynaków. No cóz ale to jest Pani zdanie i ma Pani do
            niego pełne prawo.
            • sagis Re: Nie,tylko on jako jedynak jest pewnie przyzwy 30.04.05, 20:22
              Nie chodzi, że nie dażę sympatią jedynaków, ale jeśli oni sami nie zrozumieją,
              że nie są jedyni, to trudno będzie innym też z nimi żyć. To są tylko moje
              obserwacje i wiedza.
              To kto kim będzie dużo zależy od mądrości rodziców i niestety też dużo od samej
              matki. Często matki dla siebie wychowują synów. Nawet kiedyś usłyszałam od
              jednych kobiet, że jeśli mąż nie zaspokaja jej potrzeb, to powinna sprawić
              sobie syna. To jest chore i oczywiście od razu zanegowałam. Ale, czy można
              wszystkim ludziom otworzyć oczy na ich błędy?
              Oczywiście nie wszyscy są tacy sami, ale już samo wychowywanie się jako jedynak
              powoduje, że zawsze takie dziecko będzie w centrum i jedyne do otrzymywania
              miłości swoich rodziców. Nie uczy się naturalnie, że nie zawsze może dostawać
              tyle miłości i że musi dzielić się z kimś czymś. a, jeśli rodzice boją się, że
              zostanie popełniony z jedynakiem/czką jakiś błąd i mogą stać się egoistami, to
              i tak przez swoje nienaturalne wychowanie popełnią inny błąd.
              Sami często nie zdajemy sobie, co w nas siedzi i jakie błędy popełniamy!
              A, postawa wymienionego przez autorkę mężczyzny wskazuje, że może nie umie on
              nawet dawać komuś czegoś i miłości.
              Jedynacy to jest duży problem zauważony przez psychologów.
              Słyszałam też, że raz przez złe rozpoznanie swoich prawdziwych potrzeb i przez
              pomyłkę spotkało się dwoje jedynaków. Oboje przyzwyczajeni do czyjeś uwagi i w
              końcu doszło między nimi do rozłamu, bo nie mogli sobie dać nawzajem tego, bo
              sami to potrzebowali od drugiej osoby. Problemem wiąkszym jest to, że oni
              zdążyli już mieć dziecko. A, od samego początku ich związek był skazany na
              klęskę.
              • fajnaret Re: Nie,tylko on jako jedynak jest pewnie przyzwy 01.05.05, 13:59
                Do sagis
                Pani znów bardzo uogólnia wszystko. Za duzo pani naczytała sie książek na ten
                temat i sieje Pani ferment na forum przecie jedynakom.W zadnej mierze Pani
                wypowiedz mnie nie przekonuje.
                pozdrawiam
        • psychopata.z.borderline moge cie ukraść?:) 30.04.05, 20:08

    • landrynka8 a może jest nieśmiały? 30.04.05, 11:21
      albo boi sie odrzucenia? A może brak mu doświadczenia?
      Jak chłopak jest wartościowy i warty Ciebie, to porozmawiaj z nim delikatnie.
      Może wszystko sie wyprostuje?
      • sagis Re: a może jest nieśmiały? 30.04.05, 19:23
        Jeśli jest nieśmiały, a zależy jemu na niej, to pokona swoją nieśmiałość i
        strach przed odrzucenie, aby tylko być z nią. Inaczej zostanie jemu być samemu
        do końca życia. A, jeśli jest jedynakiem, to jest przyzwyczajony, że otrzymuje
        od innych i zrobi wszystko, aby znaleźć swojego żywiciela:-)
        Miłość jest straszna i nie pozwala na słabości.
        • landrynka8 Re: a może jest nieśmiały? 30.04.05, 20:05
          <Miłość jest straszna i nie pozwala na słabości.

          Dlaczego tak uważasz?
          • sagis Re: a może jest nieśmiały? 30.04.05, 20:25
            Chyba jeszcze nie kochałaś. Jest ona silniejsza od nas samych.
    • widokzmarsa nie chcę cię martwić ale to chyba gej 30.04.05, 21:08
      to są super koledzy dla kobiet
    • kkaczucha to zmień obiekt zainteresowań.Po diabła Ci taki 30.04.05, 21:17
      gamoń?!!!
      • carolcia811 Facet nie łapie o co chodzi 01.05.05, 12:04
        Zaglądam na forum i czytam, czytm co piszecie.
        Nie brałam specjalnie pod uwagę tego, że jest jedynakiem i przez to może być
        przyblokowany uczuciowo w stosunku do innych kobiet. Że jest wartościowy,
        zaradny nie mam najmniejszej wątpliwości. Tylko znamy się już miesiąc i nie ma
        miedzy nami najmniejszego kontaktu fizycznego. Żadnego złapania za rekę,
        cmoknięcia w policzek.(gejem też nie jest)
        Ale przecież jakby się ze mną nudził albo byłabym mu totalnie obojętna nie
        spędzałby ze mną na rozmowach przez telefon średnio godzinę dziennie??
        Nie chce go przyciskać żeby sprawę postawił jasno, bo się wtedy wymyka. Już raz
        probowałam. A za bardzo mi na nim zależy wiec pewnie dam mu jeszcze czas ale
        może macie pomysły jak go rozgryść. Wszystkie głosy z waszej perwspektywy są
        dla mnie ważne. Może wy potraficie to nazwac po imieniu.
        Pozdrawiam
        • sagis Re: Facet nie łapie o co chodzi 01.05.05, 13:02
          Może czeka na Twoją inicjatywę. Jakiś drobny sygnał, że jesteś nim bardziej
          zainteresowana, niż tylko taką przyjacielską gadką.
          Faktycznie może być nauczony, że to kobieta wychodzi pierwsza z inicjatywą.
          Wiele kobiet teraz pierwsze wychodzą z inicjatywą i taki nie musi nic więcej
          starać się. Spróbuj coś zasugerować, ale jeśli zobaczysz, że on nie przejmuje
          inicjatywy, to naprawdę nie angażuj się bardziej, bo ciągle będziesz musiała
          sama starać się. To mężczyzna ma normalnie wychodzić bardziej z inicjatywą.
          Teraz mężczyźni boją się bardziej, ale też sami nie wiedzą, że jeśli kobieta za
          bardzo będzie wychodzić z inicjatywą, to oni stracą nią zainteresownie.
          Tak często dzieje się.
        • elixir3 Re: Facet nie łapie o co chodzi 02.05.05, 11:38
          Od 9 miesięcy jestem z chłopakiem - jedynakiem. Myślę, ze jest to bardzo ważny
          aspekt, że jest jedynakiem. Na początku zauroczenie, ogniki w oczach,no i
          właśnie... Brakowało mi tego, że nie potrafił mnie objąć, przytulić, pocałować.
          Zaczęłam się zastanawiać czy on czuje coś do mnie, bo jak spoptykaliśmy się to
          zachowanie mogłoby wskazywać, że jesteśmy kumplami. A mi tak bardzo brakowało
          jego bliskości. Wyjechaliśmy wnet na urlop zimowy. Liczyłam, że będą to dni
          pełne romantycznych chwil, a tu porażka. Siedząc w urokliwej kawiarence mój
          luby przeglądał zdjęcia, które przed momentem zrobił, a ja rozglądałam się po
          sąsiednich stolikach. Przykro mi było i dałam mu to odczuć, a nawet
          powiedziałam mu o tym. Teraz wiem, że on nie ptrafi wyrazić uczuć w ten sposób.
          Wiem, że mnie kocha (na ile mogę to wiedzieć), ale ciągle muszę upominać się o
          te czułości. Trudno z tym żyć i nie wiem czy będę potrafiła, ale próbuję. To
          mój przypadek i wiem ,że z jedynakami jest trudniej. życzę powodzenia
        • carolcia811 Re: Facet nie łapie o co chodzi 09.07.05, 19:54
          No i mam juz rozwiazanie zagadki dlaczego facet nie lapal o co chodzi...

          Bo ma dziewczyne...

          Teraz mam na prawde niezly ubaw z tego, zalosne :)

          Chyba o facetach musze zapomniec i dalej realizowac sie tylko na plaszcyznie
          zawodowej.

          HiHI Zawsze trafiam jak kula w plot, no co najmniej :)

          A swoja droga, kretyn na maxa zeby mi o tym powiedziec po 4 miesiacach
          znajomosci. Na szczescie po jakis 2 mmiesiacach juz udalo mi sie wybic go z
          glowy.

          Ach..., to zycie ;)
    • lenkaaaa Re: Facet nie łapie o co chodzi :( 01.05.05, 13:42
      MIAŁAM DOKŁADNIE TAK SAMO. DOKŁADNIE!!!!!!!!!!!!
      NAWET TE TELEFONY SIE ZGADZAJA. OPROCZ TEGO WYPYTYWAŁ O MNIE ZNAJOMYCH, CHCIAL
      WIEDZIEC CO O NIM SADZE ITD.
      A JA O TYM WIEDZIALAM I CIERPLIWIE CZEKALAM NA JEGO INICJATYWE.
      CZEKALAM , CZEKALAM - NIC SIE NIE ZMIENIALO. PROBOWALAM MU POMOC I NIC-
      CZEKALAM DALEJ. NADAL BYLA TA ISKIERKA MIEDZY NAMI ALE ON NIE PODJAL ZADNYCH
      KROKOW. NA 100% WIEDZIALAM ZE MU SIE PODOBAM- MOWIEL O TYM INNYM TYLKOM NIE
      MNIE. W KONCU SAMA GO O TO ZAPYTAŁAM I................. NIC. KOMPLETNIE SIE DO
      TEGO NIE ODNIOSŁ. NIE POWIEDZIAL NIC , NIE POTWIERDZIL I NIE ZAPRZECZYL.
      ZERWALAM Z NIM KONTAKT NAJSZYBCIEJ JAK SIE DALO. RADZE ZROB TO SAMO BO TO
      DZIWNY TYP CZLOWIEKA. NA TAKICH NIE MOZNA LICZYC W ZYCIU. JA ODKOCHIWALAM SIE
      JAKIES POL ROKU. NADAL WALCZE ZE SOBA ZEBY DO NIEGO NIE ZADZWONIC I NIE ODNOWIC
      KONTAKTOW- WIEM JEDNAK ZE TO BY MNIE ZGUBILO. UWAZAJ!!!!!!!!!!!1
      ODKOCHAJ SIE NAJSZYBCIEJ ALBO POWIEDZ MU O WSZYSTKIM . MOZE ON LEPIEJ
      ZAREAGUJE , ALE NIE SADZE.
    • matylda12 Re: Facet nie łapie o co chodzi :( 02.05.05, 11:54
      a nie przyszło Ci do głowy, że może On potrzebuje kumpeli i tylko kumpeli, z
      która może godzinami gadać? może nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że Ty
      chciałabys czegoś więcej , rozmawialiście o tym?

    • carolcia811 Re: Facet nie łapie o co chodzi :( 14.05.05, 22:18
      No i chyba postanowilam. Postaram sie wybic go sobie z glowy!!!
      Co z tego, ze jest fajny jak mi juz teraz nie wystarcza cierpliwosci.
      To jest po prostu chore, ze jak cos proponuje to prawie zawsze dostaje kosza a
      on nie proponuje nic (!).
      JEDYNAK, Ach...
      Sama tez nie chce byc...
      Ale to tez jest bez sensu....
      Trzymajcie za mnie kciuki !
      • suzzzi Jak sie odkochac? 15.05.05, 06:08
        Trzymamy!
        Chociaz odkochac sie nie jest łatwo...
        Jaki masz na to sposob? Chetnie skorzystam z podpowiedzi :)
        • carolcia811 Re: Jak sie odkochac? 15.05.05, 11:35
          Mam sposob, ale to trwa:

          1 JESTEM SUPER I KONIEC - Chce mu pokazac kogo stracil wartosciowego - wiec
          rzuce sie w wir zajec, spotkan,
          To pozwoli mi samej sie dowartosciowac i nauczyc sie moze czegos nowego a nie
          siedziec i rozpamietywac co bylo i dlaczego nie wyszlo.

          A pozniej juz zapominam co bylo motorem moich dzialan a same pozyteczne rzeczy
          z tego plyna. Moim celem nie jest obrzydzanie sbie jego osoby a
          dowartosciowanie i zmobilizowanie do dzialan siebie.

          Mam nadzieje, ze mi sie uda i tym razem :)
          I za Ciebie tez trzymam kciuki
          Pozdrawiam
          • singlewoman Re: Jak sie odkochac? 15.05.05, 14:56
            fajnie,ze tak szybko się z tym uporałaś,a przynajmniej podjęłas decyzję co do
            dalszych "działań";)
            ja tkwiłam w podobnym "związku(??)" prawie rok;)
    • amator_pierogow Re: Facet nie łapie o co chodzi :( 10.07.05, 13:52
      ja tez bylem w podobnej sytuacji. poznalem fajna dziewczyne (w realu).duzo ze
      soba duzo ze soba rozmawialismy przez gg i pisalismy mejle.mialem z nia
      cozdienny kontakt. i spotykalismy sie kilka razy. zakochalem sie w niej ale
      bylem przekonany ze ona nic podobnego nie czuje.a kiedy w koncu po roku
      zebralem sie na odwage i powiedzialem jej ze mi sie podoba itd to odpowiedziala
      ze kiedys tez myslala ze "cos z tego bedzie" ale teraz wydaje jej sie ze nie i
      najlepiej by bylo gdybym sie w niej odkochal.moze w twoim przypadku jest
      podobnie tzn on mysli ze traktujesz go tylko jako kolege i nic wiecej? ja tak
      myslalem jak i sie okazalo nieslusznie a teraz jest juz za pozno...
      • brat.alberta Spoko, koleżko. Nic nie peniaj. Będzie git. 10.07.05, 14:09
        Wiele lat później, mieszkając już z czwartym mężem (alkoholikiem jak wszyscy
        poprzedni), siódemką dzieci i ósmym w drodze w slumsie bez bieżącej wody, ta
        flądra będzie rozpamiętywać owo dalekie popołudnie, kiedy puściła Ciebie w
        trąbę.

        I będzie git!!!
        • amator_pierogow Re: Spoko, koleżko. Nic nie peniaj. Będzie git. 10.07.05, 14:37
          wieczorem to bylo niestety ale ta fladra jak powiadasz pewnie zajdzie wyzej niz
          ja wiec raczej suterena gdzie pradki gruzlicy mowia dobranoc jej nie grozi.
          taki los... :)
    • ranston Re: Facet nie łapie o co chodzi :( 10.07.05, 20:17
      w Twoim poscie widze wiele z siebie
      bo ja tez tak mam
      jak dla mnie niestety
      ale uwierz mi nie kazdy facet juz i natychmiast chce i jest zdecydowany
      ja juz moja wilka milosc w ten sposob stracilem
      bylo wspaniale ale bez mojej zdecydowanej deklaracji
      i stalo sie ona wyjechala kogos poznala
      a ja jestem sam jeden
      i teraz nie mam nawet z kim pogadac

      jesli Ci na nim zalezy sam zrob pierwszy krok
      olej wszelkie konwenanse jaki sa spetane kobiety w naszym kraju
      ehh ja marze o takiej kobiecie ktora sama wie czego chce i potrafi to okazac

      zagraj vabank
      po prostu zapytaj go o to co czuje
      jestem pewien ze wygrasz

      Powodzenia !!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka