Dodaj do ulubionych

dol zazarty

27.09.04, 18:43

stalo sie.
wczoraj, po sprzedazy domu rodzinnego, wyjechal do innego
miasta moj brat i mama. przytulalismy sie i plakalismy.
caly dzien. zazrlam to. pierwszy raz od ponad 4 miesiecy.
dzis cierpie. zoladek sie odzwyczail, wiec przezywam koszmar.
mam za swoje.

:-(
n
Obserwuj wątek
    • moonika_l Re: dol zazarty 27.09.04, 18:54
      Nadja, strasznie mi przykro, że nie będziesz miała w pobliżu najbliższych. To
      przygnębiające uczucie i oczywiście cie rozumiem, mimo że zaszkodziłaś sobie.
      to jeszcze stare przyzwyczajenie w tobie siedzi, ze jedzenie pomaga jako
      pocieszyciel. Z tym chyba jest najtrudniej walczyc, bo siedzi to w nas od
      dziecka - przeciez zawsze na pocieche rodzice biora dziecko na lody, czy
      ciastko. No i potem tak sie dziej, ze sie je na zazarcie doła. Ale nieprzejmuj
      się, głowa do góry - dasz sobie radę.
      Zyczę dobrych kontaktów z rodziną i zdrowia.
      m.
      • nadja Re: dol zazarty 29.09.04, 15:06
        Dziekuje Moniko.
        Jest mi bardzo, bardzo ciezko.
        Z powodu roznych sytuacji, ktore dzialy sie u nas w rodzinie
        jestesmy z bratem bardzo zwiazani...
        Przeplakalam tych kilka dni.
        To zazarcie to byly 4 kawalki pizzy, ale na przestrzeni 24godzin.
        Do tego chyba podlapalam slynnego teraz wirusa z roznymi
        sensacjami typu wiecie jakiego, wiec ledwo zylam.
        DO tego wszystkiego wczoraj, przed sama wyprowadzka z domu
        doszlo do koszmarnej awantury z moim ojcem. Brak mi sil,
        naprawde.
        Dieta teraz przymusowa, z powodu wirusa.
        Mimo wszystko chyba chudne, bo ciuchy luzniejsze
        (choc teraz to pewnie jestem odwodniona po prostu)...

        dzieki
        buziaki
        n
    • pom Re: dol zazarty 28.09.04, 10:16
      Nadjo! Nie wyrzucaj sobie tego zajedzenia dołka!
      To przykre uczucie, kiedy najbliżsi wyjeżdżają daleko a my mamy w ręku tylko
      taki sposób na ratowanie własnego samopoczucia... Monika to ładnie napisała.
      7 miesięcy temu wyjechałam z rodzinnego miasta i powiem ci, że tak, jak przez
      ten czas, to nigdy nie przytyłam... Jadłam, zajadałam stres związany z
      przeprowadzką i nowym zyciem. Tak niestety się dzieje...
      Bądź dla siebie dobra, pogłaszcz się po główce i daj sobie moment na
      odreagowanie.
      • margolka123 Re: dol zazarty 28.09.04, 10:45
        A guzik prawda. Nadja - nie glaskaj sie po glowce i nie dawaj sobie zadnego
        czasu, jesli mialabys poswiecic go na zazeranie smutkow. Potem bedziesz sie
        pocieszac, ze z 15 straconych kilogramow trzy juz odzyskalas, po co Ci to?
        Smutek, stres, to sa normalne stany psychiczne ktore nam towarzysza.
        Nienormalne sa niektore strategie radzenia sobie z nimi, prowadzace do prob
        zagluszania. Wiem co mowie, ten juz dobry ponad rok kiedy chudne wcale nie byl
        dla mnie latwy. Nie przychodzilo mi jednak do glowy, ze moglabym sie czyms
        pocieszac - jedzeniowym.
        Jesli zdarzylo Ci sie to raz, nie ma sprawy. Ale nie popadaj w przyzwyczajenie.
        I nie daj sobie wmowic, ze inaczej nie potrafisz, ze to jest Twoja "bron
        ostateczna" na zlo calego swiata. Tak nie jest.
        • pom Re: dol zazarty 28.09.04, 11:44
          Margolko, chyba źle mnie zrozumiałaś. Tu nikt niczego nikomu nie wmawia i wbrew
          pozorom ma swoje przemyslenia na temat nawyków jedzenia jako reakcji na stres.
          OCZYWIŚCIE, że trzeba znaleźć INNE sposoby radzenia sobie ze stresem, aniżeli
          jedzenie. Z tym, że, tak jak napisałam Monika, to tkwi w nas bardzo głęboko i
          jeśli w czasie sytuacji kryzysowych o mniejszej wadze i natężeniu radzimy z tym
          sobie, to przy większych dołach wracamy do odruchowego zachowania. Co nie
          oznacza, że tak musi być zawsze. Ale to wymaga, dużo czasu, przetarcie nowych
          scieżek na tyle trwale, by się w tych najgorszych momentach nie dać.
          A jeśli głaskać po główce, to wyłacznie dlatego, by nie oceniać siebie za
          surowo i dać sobie prawo do błędu, zanim się ktoś nauczy nowej reakcji na stres.
          • margolka123 Re: dol zazarty 28.09.04, 14:10
            zrozumialam to jak najbardziej wlasciwie. Chodzi o to, zeby ciasto czy
            czekoladka, czy sloik smalcu i pol chleba nie byly pocieszycielem. Mozna zjesc
            kawalek ciasta, jesli ma sie na to ochote. Ale nie dlatego, ze jest to lek na
            rzeczywistosc. I tu nie ma sie co glaskac po glowie, ani dawac sobie czasu,
            naprawde. To jest kwestia decyzji, a nie przyzwyczajenia czy nawykow. I prosze
            mi nie wmawiac, ze jest inaczej - mnie tez rodzice brali na lody w nagrode i na
            pocieszenie, jak spedzalam wakacje na koloniach daleko od domu przysylali
            paczki z cukierkami, potem cale zycie nagradzalam sie sama wypadami do knajp z
            roznych powodow, a potem przezylam i jedzenie z przyzwyczajenia, nudow i zarcie
            ze stresow. No wiec mozna sie z tym rozstac w wyniku jednej decyzji. I mozna
            nie wracac nawet jak sie przezywa ogromne stresy, traumy. Ogromne,
            niespodziewane ciosy, rowniez ze strony najblizszych. Nie wartosciuje - mowie
            tylko, ze mozna i ze nawet trzeba byc dla siebie sprawiedliwym i surowym. Nic
            mnie tak nie wkurza, jak traktowanie siebie samej jak osoby "sprawnej inaczej".
            Moze tylko wkurzaloby mnie bardziej, gdyby ktos mi mowil ze mam prawo sie tak
            traktowac

            margolka
            • pom Re: dol zazarty 28.09.04, 14:25
              Na każdego działa głaskanie po głowie inaczej.
              Też miałam to same nawyki w dzieciństwie, babcie, ciocie, które z zachwytem
              patrzyły jak rośnie ze mnie mały pulpecik. Jednym słowem standardowy schemat.
              Nigdy nie próbowałam sobie powiedzieć - ok, teraz już stresowo żreć nie będę i
              koniec. Ale ganiłam samą siebie za objadanie się, nieodparta chęć sięgania po
              kolejny baton i pudełko delicji. Efekt był tego taki, że popadałam w większy
              stres i ... dietowało mi się nędznie. Byłam dla siebie surowa (zresztą, nie
              tylko w kwestiach ograniczeń jedzenia), wymagająca, zasadnicza, karcąca i ...
              mało szczęśliwa z tego powodu w ogólności.
              A potem uzmysłowiłam sobie, że może trzeba dać sobie trochę życiowego,
              wewnętrznego luzu i od razu inaczej się żyje. No i pomogło. W tamtym roku przy
              takim podejściu, kiedy nie narzucałam sobie jakiś ekstra ograniczeń przy
              objadaniu, byłam łagodna wobec siebie ale jednocześnie trzymałam się diety co
              do zasady i cwiczeń - schudłam 6 kg - tyle ile mi było potrzeba.
              Tak więc nie ma uniwersalnej recepty, każdy człowiek wymaga indywidualnego
              podejścia. Choć pewnie wolałabym umieć sobie powiedzieć - dobra, jak mnie
              dopadnie mocny stres to odkurze mieszkanie - nie lodówkę.:)
              • margolka123 Re: dol zazarty 29.09.04, 15:41
                Jest uniwersalna recepta, jest. Sama opowiadasz o doswiadczeniu z gubieniem 6
                kg, czyli "tyle ile trzeba bylo". I ja i Nadja mamy, czy tez mialysmy problem
                innego kalibru. Tu nic sie nie stanie na luzie, nie schudniesz 30, 40 kg dajac
                sobie luz.
                Pzdr
        • nadja Re: dol zazarty 29.09.04, 15:09
          Dzieki Margolko.
          Zdarzylo sie raz i wiecej sie pewnie nie zdarzy,
          szczegolnie biorac pod uwage jak zareagowal moj organizm.
          Po glowce sie nie glaszcze,
          ale jak pisalam, ciezko mi.
          Jestem teraz w takim momencie zycia, kiedy nie wiem co chcialabym
          z nim zrobic, a cos powinnam, bo tak jak jest byc nie moze....


          n
          • margolka123 Re: dol zazarty 29.09.04, 15:38
            glaskanie po glowie odnosi sie tylko do zarcia (moj negatywny stosunek do
            niego). Jak Ci ciezko, badz po prostu dla siebie dobra. To rowna sie rowniez -
            nie obzeraj sie. Dasz rade i na pewno wszystko bedzie ok.
    • nikanik Re: dol zazarty 28.09.04, 11:16
      Nadja Silna Kobieto!
      Stało się. Zazarłaśraz. Trudno. Ale nie rób sobie z tego powodu wyrzutów.
      Nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić jak Ci ciężko ale myślę o Tobie
      ciepło.
      Jeżeli znowu Cię najdzie to zamiast maszerować do lodówki pomaszeruj do praku,
      jak nie masz parku do pomaszeruj po osiedlu gdziekolwiek na zewnątrz. Ubierz
      tylko bluze. Chłodek pomoże Ci stanąćna nogi. A przy takim marszu możesz wyzbyć
      się nie tylko kg! możesz wybyż się całych nagromadzonych w sobie smutków,
      smuteczków, pretensji do całego świata....
      Powodzenia. Dasz rade!!!!! Wierze w Ciebie!
      NIka
      • bera68 Re: dol zazarty 28.09.04, 13:18
        Nika ma rację, poradzisz sobie i znajdziesz coś dobrego w tym co się stało.
        Wiem co mówię, doświadczyłam tego wiele razy, ale dostrzeżesz to kiedyś z
        perspektywy czasu.
        Los częsko kopał mnie w d... i co z tego, popłakałam i widzę,że nawet lepiej
        się stało jak się stało.
        Pozdrawiam cieplutko
        Bera
        • 53kilogramowa Re: dol zazarty 28.09.04, 14:06
          Nadja!
          Nie przejmuj się tak bardzo!Kiedyś miałam zajęcia na temat kompulsywnego
          jedzenia,lub też obżerania się jak kto woli(studiuję psychologię) i wiesz sama
          się zdziwiłam jaki procent populacji reaguje w ten sposób na stres-około 85%
          ludzi przyznaje się do takich napadów raz na jakiś czas!Tu nie do końca chodzi
          o psychikę i przyzwyczajenie ( bo jak bylam mala i stukłam kolano to były
          lody), jest to uwarunkowane fizycznie,powiedziałabym nawet ze ewolucyjnie.
          Kiedyś stres=ucieczka, lub walka, organizm potrzebował na to kalorii, pozatym
          sytuacja stresowa pochłania ogromne zasoby poznawcze, organizm broni sie jak
          może.
          Nie wyjaśnia to tylko tego dlaczego część osób chudnie ze stresu.
          Nie chcę wcale powiedziec ze takie obzarstwo jest usprawiedliwione, bo nie
          jest,ale musisz tez wiedzieć ze walaka z własnym organizmem i z jego
          biologicznymi reakcjami jest trudna, nawet bardzo, dlatego nie oceniaj się zbyt
          surowo.
          Zresztą jak policzysz ile kalorii zjadłaś to myślę ze równa sie to góra
          tygodniowi diety, pozatym (to też z zajęć:)) ile bys nie zjadła w ciągu doby
          organizm jest w stanie odłożyć CO NAJWYZEJ 300g tłuszczu!! Wazysz więcej bo
          organizm potrzebuję wody by trawić(magazynuje troche więcej), jedzenie zalega w
          jelitach itp, ale nie jest mozliwe by Twoje ciałko w ciągu doby wyprudokowało
          kilogram tłuszczu:))

          rozpisałam się trochę:)
    • petrea Re: dol zazarty 28.09.04, 14:08
      Oj Nadia, co się stało, już się ni odstanie i nie ma sensu się zamartwiać, że
      raz się załamałaś. Byle więcej się to nie powtórzyło, bo szkoda Twojej pracy!
      Ja też z tych, co to zajadają stresy...

      A co do zoładka, to miałam podobnie, juz pisałam. Tyle, ze ja nie zajadałm
      stresów, a zrobiłam sobie ucztę w sobotę wieczorem. I do dzisiaj za to
      pokutuję ;)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka