Gość: Lato30
IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl
01.07.02, 12:31
w sobotę spotkaliśmy się z przyjaciółmi, to było małe spotkanie 2+2, tzn. my i
nasi najlepsi przyjaciele:moja przyjaciółka ze szkolnych lat i jej mąż;
wszystko było bardzo fajnie: najpierw kino a potem wizyta u nich w domu;
panowie trochę wypili, dużo rozmawialiśmy itd.; po kilku godzinach
przyjaciółka poprosiła mojego męża do tańca; mój partner zachowuje się
zazwyczaj bez ekscesów (z innymi przyjaciółkami)ale jak idzie z nią do tańca
to mi zapala się czerwone światło; i co widzę ja siedzię przy stole z jej
coraz bardziej pijanym mężem, choć również bardzo miłym i zabawnym a oni
tańczą; i w końcu zaczynam dostawać szału, gdy widzę jego ręce na jej
pośladkach, brzuchu, w okolicach piersi (dobrze, że nie na piersiach) - to był
wolny taniec i nie wymagał takich chwytów, ona co prawda raz zdjęła mu ręce ze
swoich pośladków (czyli chyba było przegięcie) ale generalnie nie
protestowała; po 20 minutach dorwałam swojego męża w łazience i powiedziałam
mu, że nie życzę sobie podobnych zachowań i lekko puknęłam go w głowę; po tym
mój mąż stracił humor na resztę wieczoru i obraził się na mnie na cały
następny dzień, ja w końcu też stwierdziłam, że nie będę się do niego za dużo
odzywać; teraz już sama nie wiem co o tym myśleć; może jestem przewrażliwiona;
znam moją przyjaciółkę i wiem, że zawsze musiała być w centrum uwagi
wszystkich mężczyzn i prawie się do tego przyzwyczaiłam; takie zachowania
prowokacyjne z jej strony widziałam nie raz w stosunku do innych, czasami sama
o nich opowiadała, ale wtedy wydawało mi się to zabawne i nie widziałam w tym
zagrożenia; dawno temu inna koleżanka kazała mi zwrócić uwagę na jej
zachowanie w stosunku do mojego męża (wtedy chłopaka)w trakcie tańca; no cóż
ośmieszyłam się -podeszłam do nich i zapytałam czy teraz ja mogę zatańczyć z m
o i m chłopakiem; w domu chłopak dostał super ochrzan a ona dzwoniła do tamtej
koleżanki z pytaniem czy czymś mnie uraziła; od tamtej pory jestem przeczulona
i pewnie ostatnia ofera jest tego wynikiem; czy już całkiem zwariowałam
przecież ludzie w różny sposób się wygłupiają, szczególnie, gdy dobrze się
znają; facet nie czuje się zupełnie winny a ja już nie wiem co mam o tym
myśleć i jak sobie z tym poradzić :((