na dlugo przed...

06.05.05, 00:18
hej! zastanawiam się, czy sa tutaj dziewczyny które tak jak ja pozostają już
jakiś czas w związku z facetem, sa pewne że go kochają i wiedzą że ich
przyszlośc będzie wspólna ale zdają sobie sprawe z tego, ze wspólne
mieszkanie/ślub będzie możliwe dopiero za wiele, wiele lat ( bo są w trakcie
studiów, są bardzo mlode, do jako tako dobrze platnej pracy jeszcze ho ho
itd). Czy Was to troche nie zasmuca? jak sobie z tym radzicie? Nie marzycie
tak po cichu o wspolnym domu, wspolnym życiu i nie jst Wam troszke smutno gdy
pomyślicie ze na to wszystko przyjdzie Wam jeszcze czekać kilka lat? A może
takie problemy są Wam obce?
    • maea1 Re: na dlugo przed... 06.05.05, 08:40
      ja tak mam, planujemy wspolne mieszkanie ale jestem pelna obaw,czy znajdziemy
      prace (ja mam staz, a on pracuje w innym miescie i bedzie sie do mnie
      przeprowadzal i szukal pracy)w sierpniu sie pobieramy
    • listek_a Re: na dlugo przed... 06.05.05, 09:45
      ja to w ogole nie wiem co bedzie...
      • agusia5111 Re: na dlugo przed... 06.05.05, 14:27
        no wlaśnie...ja też nie wiem. No bo ilez można mieszkać osobno i wiąż tylko
        planować,planować:( Może powinno sie poznawać partnerów/mężów dopiero gdy ma
        się pracę, mieszkanie itd;);) (Dobrze...to by nie bylo mądre...:))
    • lenkaaaa Re: na dlugo przed... 06.05.05, 19:56
      mam 20 lat-dla jednych to duzo dla drugich mało. swojego chlopaka zanam od
      zawsze i wiem (a przynajmniej mam taka nadzieje)ze juz zawsze bedziemy razem.
      przyznam szczerze ze nie mam takich problemow jak ty chociaz znajduje sie w
      podobnej sytuacji. podelismy decyzje ze skoro chcemy byc ze soba to trzeba to
      urzeczywistnic. mieszkamy w wynajmowanym mieszkaniu. oboje studiujemy dziennnie
      i pracujemy dorywczo- ja w firmie reklamowo- poligraficznej popoludniami on w
      teatrze wieczorami. zarobki nie sa duze ale starcza na czynsz i zycie.
      Stypendia przeznaczamy na przyjemnosci- odkladamy na wakacje, chodzimy do
      kina , teatru, na koncerty, dyskoteki, kolacyjki itp. spedzamy ze soba kazda
      wilna chwile ale potrafimy tez odpoczac od siebie. wszystko sie jakos uklada bo
      naprawde tego chcielismy. nie moglibysmy czekac na jakis tam etap naszego zycia
      bo to zycie plynie i nie wiedomo jak bedzie wygladalo za jakis czs. nawet slub
      w tym momencie nie bylby problemem. wlasciwie to w kazdej chwieli mozemy go
      wziac.
      • agusia5111 Re: na dlugo przed... 07.05.05, 13:38
        dzięki, podnosząca na duchu ta Twoja wypowiedz:):)*
    • izydors Re: na dlugo przed... 07.05.05, 14:23
      ja mam 24 lata, w czerwcu kończe studia dzienne;z moim przyszłym mężem jesteśmy
      od 3,5 roku (w sierpniu bierzemy ślub),a mieszkamy razem od 1,5 roku, on
      pracuje,a ja nie(ale dostaje z uczelni stypendium, a w wakacje zawsze gdzieś
      sobie dorobie);mieszkanie wynajmujemy (kawalerka 20m kw),początkowo też byliśmy
      przerażeni sprawami finansowymi,ale teraz radzimy sobie bardzo dobrze,czasami
      uda nam się nawet coś odłożyć(a dodam,że mój facet nie zarabia zbyt wiele);za
      wesele w dużej części płacimy sami(ale odkładamy już pół roku i do tego
      bierzemy kredyt na 5 tys,który spłacimy częściowo pieniędzmi z wesela, pewnie
      wiele z was powie,że to bez sensu robić w takiej sytaucji wesele,ale my się z
      tym liczyliśmy i bardzo chcieliśmy wesela);także głowa do góry,wszystko jest
      możliwe,tylko trzeba spróbować;przykładowo teraz jestem mistrzem w gotowaniu
      obiadów na 3 dni,czyli wszelakich zup!!!w końcu najważniejsza jest miłość:-)
    • tullipanna Re: na dlugo przed... 07.05.05, 15:16
      Ja tez tak miałam przez długi czas.Razem jesteśmy już od ponad 5 lat, od 3
      nawet juz zaręczeni, ale niestety nie moglismy nic planować. Trudne warunki
      materialne, brak lokum dla siebie, a mieszkanie z jego lub moją rodziną nie
      wchodziło w grę, poza tym jeszcze moje studia w innym mieście. Ale jakoś
      przeżyliśmy i teraz już widzę światełko w tunelu choć miewałam chwile
      załamania. Do slubu może jeszcze w najblizszym czasie nie dojdzie ale już w
      czerwcu, jak tylko skończę studia zamieszkamy razem i zaczynamy życie we dwoje
      na własny rachunek. Nie w Polsce, ale i tak się cieszę. Doczekać się wręcz juz
      nie mogę. Głowa do góry, jakos się ułoży, pozdrawiam:)
      • beatka5 Re: na dlugo przed... 07.05.05, 15:44
        Brzmi to przyznam szczerze optymistycznie. Niestety ja mam inna sytuację i tego
        światełka nie widać - choć tak bardzo bym chciała.
        • jenny234 Re: na dlugo przed... 07.05.05, 18:26
          Ja jestem juz 2 lata w zwiazku, jestesmy zareczeni,on wlasnie w srode wraca z
          zagranicy, ja tu jeszcze studiuje(zostal mi rok z hakiem). Chcialabym zebysmy
          najlepiej razem od lipca wyjechali zagranice pracowac, wtedy mieszkalibysmy
          razem,i wogole razem to razem,a nie takie zycie-on tam ja tu. Jak przyjedzie w
          srode to bedziemy rozmawiac co dalej robimy z naszym zyciem,jak to wszystko
          poukladamy. Najlepiej wziasc slub i od wakacji wyjechac do pracy,tam ukladac
          sobie zycie,no ale coz jeszce te studia..
          • tullipanna Re: na dlugo przed... 07.05.05, 20:10
            MI tez było ciężko bo musielismy się rozstać. Moj narzeczony jest za granica
            już od października, ja musiałam tu zostać ze względu na studia. Jak się
            zdecydował wyjechać chcialam rzucac tu wszystko, albo chociaż wziąść dziekankę
            i jechać z nim, ale mi na to nie pozwolił, stwierdził że na V roku nie wato
            przerywać studiów. Było ciężko,a le jakoś wytrzymałam, teraz został nam już
            mniej wiecej miesiąc tej rozłąki, a potem już mam nadzieje tylko i zawsze
            razem. Na ślubie mi nie zależy, przynajmniej teraz, tylko żeby być razem. Mam
            nadzieję że wam się uda. Teraz już wiem że jak się bardzo chce być razem to
            wszytskie przeszkody są do pokonania. Serdecznie pozdrawiam :)
    • owieczka22 Re: na dlugo przed... 07.05.05, 20:40
      ja tam sobie jakoś radze ;) jestem ze Słonkiem 9 miesięcy (nie wiem jak on to
      wytrzymał powinien dostać medal) i w wersji optymistycznej za 9 miesięcy
      zamieszkamy razem. Momentami jest ciężko bo niedość że mieszkamy w 2 różnych
      miastach to jeszcze ja studiuje 200km dalej. W wakacje czeka mnie rozłąka
      Słonko jedzie do pracy za granice (na 3 miesiące) ja z nim nie moge bo mam
      praktyke więc jestem uziemiona w Polsce nie wiem jak to zniose ciarki mnie
      przeszywają na samą myśl... buuuuuuuuuuu
Pełna wersja