Dodaj do ulubionych

a co gdy on...

22.05.05, 18:32
wyzywa i obraża? podczas kłótni schodzi na epitety typu "spi*rdalaj ku*wo" i
uważa, że nie ma za co przepraszać, bo mówienie do ukochanej per dziwko nie
kłóci mu się z faktem, że to jego przyszła żona? w okresach "normalnych" jest
najwspanialszym facetem na świecie, nigdy się tak do mnie nie zwracał,
dopiero ostatnio zaczął i (co najgorsze!) nie widzi w tym nic złego. Nie
wiem, jak mam reagować.
Obserwuj wątek
    • 00730654t Re: a co gdy on... 22.05.05, 18:36
      może ma inna babę? rzuć i badz szczęśliwa
    • baba_krk Re: a co gdy on... 22.05.05, 18:36
      nie rozumiem jak możesz nie wiedzieć jak zareagować????? przecież reakcja jest
      oczywista... no chyba, że lubisz być poniżana :-(((
    • lena575 Re: a co gdy on... 22.05.05, 19:03
      Jeśli mieszkacie razem - wstać, spakować się i wyjść. Jeśli nie mieszkacie
      razem - wstać i wyjść. Jeśli ci żal - wstać, wziąć garnek wody i wlać mu na
      głowę i obiecać,że następnym razem będzie gorąca jesli zimna na ochłonięcie nie
      wystarczy. Jeśli on wstanie i ci przyłozy wtedy - myslę - już nie będziesz
      miała wątpliwości co robić. Na policję jest numer 997.
      • chocolate.coffee Re: a co gdy on... 22.05.05, 19:11
        lena575 napisała:

        > Jeśli ci żal - wstać, wziąć garnek wody i wlać mu na głowę i obiecać,że
        > następnym razem będzie gorąca jesli zimna na ochłonięcie nie
        > wystarczy. Jeśli on wstanie i ci przyłozy wtedy - myslę - już nie będziesz
        > miała wątpliwości co robić. Na policję jest numer 997.

        Dokładnie. A przyłozy na 99% i oczywiście nie zobaczy w tym nic złego, no bo to
        była kłotnia a w dodatku Ty go polałaś wodą pierwsza...
        Kiedys taki nie byl teraz rzuca wyzwiskami. Kwestia czasu jest gdy podniesie
        reke.

        Nigdy zaden mezczyzna nie obrzucil mnie jakimkolwiek wyzwiskiem, a gdyby tylko
        sprobowal nie pomoglyby zadne przeprosiny. Natychmiast mowie mu 'zegnaj'.
        Kiedys jeden probowal na mnie krzyczec - natychmiast zostal uderzony w twarz,
        bo nie zycze sobie zeby ktokolwiek podnosil na mnie glos. Jak pozwalasz sie
        traktowac tak jestes traktowana.
      • brytyjka Re: a co gdy on... 22.05.05, 22:47
        Nie ma innej.
        Nie obrzuca mnie epitetami na co dzien!, mieszkamy razem i jest naprawde
        wspanialy! Zdarzaja sie konflikty jak w kazdym zwiazku, rozwiazujemy je.
        Nie chce go demonizowac. Mowie tu o ostrej klotni, w ktorej zdarza sie, ze
        czlowiek mowi o pare slow za duzo. taka sytuacja nastapila raz czy dwa w ciagu
        ostatnich dwoch dni. on nie chce do tego wracac, ani przepraszac, mowi, ze mnie
        kocha, a ja nie potrafie normalnie funkcjonowac, dopoki on nie przeprosi.
        nie chodzi mi o to, jak reagowac na same slowa, tylko jak reagowac, by budowac.
        Nie chce od niego odchodzic, kocham go i wiem, ze on kocha mnie.

        Chce budowac. Wydaje mi sie, ze moze on potrzebuje czasu, zeby to przetrawic,
        jest czlowiekiem bardzo honorowym i mysle, ze mocno w kosc dala mu swiadomosc,
        ze poniza ukochana kobiete, ze trudno mu zaakceptowac, ze byl do tego zdolny.
        Dam mu czas... Tylko boje sie, ze nie doczekam sie przeprosin...
        Choc z drugiej strony wierze w niego.
        • chocolate.coffee Re: a co gdy on... 22.05.05, 23:01
          brytyjka napisała:

          > taka sytuacja nastapila raz czy dwa w ciagu ostatnich dwoch dni

          Dwóch dni??? To jak dla mnie jest kłocenie sie non stop.

          > jest czlowiekiem bardzo honorowym i mysle, ze mocno w kosc dala mu
          swiadomosc,
          > ze poniza ukochana kobiete, ze trudno mu zaakceptowac, ze byl do tego zdolny.

          Gdyby bylo tak jak piszesz, juz dawno by Cie przeprosil. Bo nie potrafilby
          zaaakceptowac mysli, ze cos takiego zrobil i zrobilby wszystko, zeby to jakos
          zalagodzic. A jego nie stac nawet na 'przepraszam'. Wybacz, ale ja tu nie widze
          zadnego honoru. Honorowy mezczyzna nie pomiata kobieta. Ty chcialabys,
          zeby 'mocno mu dala w kosc swiadomosc' i tak sobie to tlumaczysz. Ale faceci
          jezeli nie chca o czyms rozmawiac, to znaczy ze to juz przeszlosc i juz o tym
          nie pamietaja. Niestety.

          Gdy Cie uderzy tez bedziesz tak sobie to tlumaczyc? Ze zapewne jak sadzisz i
          przypuszczasz 'mocno mu dala w kosc swiadomosc'? Proponowalabym porozmawiac z
          nim o tym co czujesz. Nie atakowac go, tylko powiedzec, ze Ci przykro i
          chcialabys, zeby przeprosil. Jezeli zamiast 'przepraszam' znow wyladuje na
          Tobie zlosc - za to, ze powiedzialas, ze Ci z jego powodu przykro - to
          coz...rzeczywiscie, wspanialy mezczyzna...
        • lena575 Re: a co gdy on... 22.05.05, 23:08
          Określenie "jest człowiekiem bardzo honorowym" w jego wykonaniu to "honor"
          lumpowski, knajacki. Jeśli niehonorem jest przeprosić obrażona własnym
          chamstwem kobietę to nie ma to nic wspólnego z honorem, szacunkiem. Nie wiem
          jaki model partnerstwa wyniósł z domu ale nie wygląda to dobrze, nie wróży
          dobrze na przyszłość. Budowanie to świetna sprawa jeśli nie buduje się z kimś
          kto ostentacyjnie to budowanie lekceważy i burzy to co zbudowałaś. Zwykle im
          dalej tym gorzej. Kobiety obrażone, uderzone pierwszy (no może i drugi raz a
          nawet trzeci) też mówią jaki on jest ok jak nie bije.
          Jeśli nie doczekasz się przeprosin zastanów się czy warto darować ten jeden czy
          dwa razy (myslę,że doskonale wiesz ile to razy) i powiedzieć mu,że oczekujesz
          przeprosin, wymagasz ich i jeśli ich nie usłyszysz - odejdziesz. I odejdź jesli
          nie przeprosi i nie obieca,że takich słów między wami nie będzie. Nie wiemy jak
          długo trwa twój związek ale sama musisz zdawać sobie sprawę,że im dłużej to
          będzie trwało tym gorzej. Nie wiemy też o co poszło.
    • zona_wojtka Re: a co gdy on... 22.05.05, 21:00
      brytyjka napisała:

      > podczas kłótni schodzi na epitety typu "spi*rdalaj ku*wo"

      No jak to co?!!!
      Odpowiedź powyżej.
      Ja bym nie zwlekała raczej...
    • alpepe spier.dolić od niego, niech szuka innej, 22.05.05, 21:03
      którą będzie poniewierał. On ma siebie za nic i innych też nie potrafi docenić.
    • tony82 Re: a co gdy on... 22.05.05, 21:24
      Zostawić prostaka:]
    • widokzmarsa Re: a co gdy on... 22.05.05, 22:35
      zapewne bedzie tego więcej. Wyślij go do psychologa jeśli chcesz z nim być.
      Jeśli odmówi , uciekaj
      • brytyjka Re: a co gdy on... 22.05.05, 22:51
        Dzieki, dobra mysl. Poczekam chwile, az ochlonie i sprobuje.
        Mam wrazenie, ze to bardziej kwestia radzenia sobie z nagromadzonymi
        negatywnymi uczuciami (dlugotrwaly stres, przemeczenie i jeszcze nie uklada sie
        w zwiazku tak, jak by chcial), a nie cos zwiazanego ze mna. na mnie sie odbija,
        bo jestem najblizej (mieszkamy razem)...
        • widokzmarsa Re: a co gdy on... 22.05.05, 23:06
          on ochłonie i spróbuje. Będziesz się uzależniać. Te dwa oblicza to spowodują.
          Zawsze w złej chwili bedziesz myśleć - przecież to jest taki cudowny facet.
          Gość ma kompleksy i problemy z własną osobą. To co on robi nie jest normalne. A
          sprawa jest prawie beznadziejna. Znam to z autopsji. Tacy faceci już to mają na
          zawsze, chyba że zaczną wczesną terapię albo coś ich walnie. Ale ogólnie będzie
          dawał coraz bardziej powoli badając jak daleko może się posunąć. Przecież teraz
          nawet cię nie przeprosił. Później może będzie przepraszał np. za to że cię
          uderzył.
          • trzydziecha1 Re: a co gdy on... 23.05.05, 08:25

            Znam to tez. Co prawda nie posunął sie do najgorszych epitetów i nigdy mnie nie
            uderzył, po prostu upokarza mnie dając do zrozumienia, że jestem nikim, tak jak
            i moja rodzina... Czasami przeprasza ale.... to się ciagnie już 10 lat. I
            dzisiaj, dzisiaj pierwszy raz zastanawiam sie powaznie nad rozwodem.
            ------------------------
            Głodna jestem.
    • zonkill12 Re: a co gdy on... 22.05.05, 22:49
      bedzie gorzej
    • anahella Re: a co gdy on... 23.05.05, 03:11
      A jak Twoj ojciec zwracal sie do Twojej matki? Tak samo?
      • brytyjka Re: a co gdy on... 23.05.05, 07:35
        nie, moj tata nigdy sie tak do mojej mamy nie zwracal.
        natomiast jego ojciec jest alkoholikiem i tlukl jego niezyjaca juz matke wiele
        lat (mojemu narzeczonemu dostalo sie pare razy za to, ze probowal jej bronic).
        stad mysl, ze to moze kwestia nauczenia sie radzenia sobie z emocjami...
        jestesmy razem prawie trzy lata. mieszkamy razem od 3 miesiecy.
        • anahella Re: a co gdy on... 23.05.05, 20:47
          brytyjka napisała:

          > natomiast jego ojciec jest alkoholikiem i tlukl jego
          > niezyjaca juz matke wiele lat

          Czyli juz wiesz co Cie z nim czeka:(
          Znajdz sobie lepiej kogos, kto bedzie traktowal Cie tak, jak Twoj ojciec Twoja
          mame.
    • klarak Re: a co gdy on... 23.05.05, 08:17
      nie histeryzujmy. raz sie moze zdarzyc. moze ma depresje. ja niby bardzo
      kulturalna dziewczyna jestem, a jak mnie depresja dopadla, to darlam sie w
      przenajokropniejszy sposob na najblizszych i strasznie bylam zdziwniona, ze w
      ogole tak moge. pogadaj twardo, ze sobie nie zyczysz takich zachowan i zobacz,
      co powie.
      • brytyjka Re: a co gdy on... 23.05.05, 10:50
        dzieki klarak za siatlo w tunelu :)
        tez to rozwazalam, tym bardziej, ze jak mowilam, ostatnio mial ciezkie 2-3
        tygodnie, potezna dawke stresu, przemeczenie.. Moze to jakis kryzys, depresja
        wlasnie...
        Wczorajsze popoludnie, wieczor i noc spedzil sam (spalam u rodzicow), zobaczymy
        sie dzis po poludniu, mysle, ze mial wystarczajaco czasu, by sobie to
        poukladac. Mam nadzieje, ze uda sie porozmawiac.
        • anahella Re: a co gdy on... 23.05.05, 20:49
          dziewczyno! Ja wiem, ze chcialabys bardzo usyszec ze on sie z milosci do Ciebie
          zmieni. Rozumiem, ze go kochasz i boli Cie jego postepowanie. Ale on sie nie
          zmieni. On mial w domu taki przyklad jak napisalas powyzej i bedzie to
          kontynuowal. Gdyby dzialal na zasadzie "bede inny niz ojciec" to nigdy by Cie
          nie obrazil.
    • pimpek_sadelko spieprzaj od niego gdzie pieprz rosnie/nt 23.05.05, 09:05

      • pietrek666 Re: spieprzaj dziadu :DDD 23.05.05, 10:51
    • trzydziecha1 Re: a co gdy on... 23.05.05, 09:13
      Nie pakuj sie w to, nie pakuj dziewczyno...
    • sagis Zrób jak Ci mówi. Zostaw chama. 23.05.05, 11:32
      Myślisz, że będzie lepiej, bo ślubie?:-))
    • meggi-kate Re: a co gdy on... 23.05.05, 13:08
      A może on jest mizoginistą i powinien sie leczyć- bo to jest zaburzenie...
      • beatka5 Re: a co gdy on... 23.05.05, 20:44
        Raczej uciekać gdzie pieprz rośnie. Chyba nie będzie zmiany na lepsze a raczej
        odwrotnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka