Dodaj do ulubionych

Dziennik z teściową w tle dzień 2

12.07.02, 22:22
Rano ugotowałam jarzyny w sosie curry, ryż i zrobiłam surówkę.Odgrzeją w
mikrofalówce,surówka do lodówki.Wiedziałam że wrócę późno, niech mają.śniadanie
teściowa zrobiła sobie sama choć zwlekała i czekała.Udawałam że nie
widzę.Wymieniłyśmy uwagi o pogodzie.Przy mnie zadzwoniła do swojej kuzynki i
chwaliła mnie pełnym głosem jaka to ja jestem gościnna,dobra,serdeczna i jak to
ona wspaniale się u nas czuje.Ostatnio gdy była u nas też tak się zaczęło.To
się nazywa sterowanie niby-pozytywne.Ostatnio też w drugim tygodniu było nadal
wspaniale ale byłoby jeszcze lepiej gdybym skorzystała z jej rad....Wróciłam do
domu ok.18-ej, zjadłam resztę tego co zostało, wysłuchałam jakie było wspaniałe
to jedzenie.Wymieniłyśmy uwagi o pogodzie.Sięgnęłam do lodówki po piwo
i...okazało się że piwo przeskoczyło z lodówki do mojej szafy w
sypialni.Nalałam do szklanki ciepłego i zapytałam ich czy się napiją.Mąż nie
wiedział jak ma się zachować.Może w pracy jest dyrektorem ale przy mamusi to
gówniarz.
Obserwuj wątek
    • magdag3 Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 13.07.02, 18:31
      Dziennik z teściową w tle dzień 3.
      Po mocnym dyżurze wróciłam rano.Połozyłam się spać.Potem zabrałam się za obiad.Tu
      mnie dopadła.Najpierw zaczęła nawijać jaka to ja muszę być zmęczona a potem
      przeszła do meritum: na pewno nam przeszkadza i gdyby nie to że się nia
      opiekujemy to wyjechaliśmy gdzieś na wczasy."O k...a"- pomyślałam - "deja vu".
      Tak samo jak ostatnio zaczyna ,ale ostatnio wytrzymała choć tydzień.Czeka na
      zapewnienia że absolutnie jest nam z nią dobrze i miło itd.Jak już ją o tym
      zapewnię i ona uwierzy wtedy powie co jej się nie podoba.Urabianie trwa 2-3
      dni.Tym razem nie dałam szans.Bez słowa wysłuchałam że jest nam ciężarem i na
      pewno dużo wysiłku z mojej strony wymaga gotowanie dla niej jednego obiadu
      więcej,robienie większej ilości zakupów,że na pewno coś sobie zaplanowaliśmy a
      przez nią... /choć wie że mamy ogrom pracy i urlop zaplanowaliśmy na
      wrzesień/.Popatrzyłam jej w oczy i powiedziałam że jestem zmęczona a jak chce
      pogadać to jej syn siedzi przed TV. Zadzwoniłam do mojej mamy z prośbą by o 19-ej
      zadzwoniła do mnie.Powiem potem że źle się czuje i jadę do niej.Mąż oczywiscie
      będzie wiedział o co chodzi.Wrócę jutro póżną nocką.
      • Gość: Dyrektor Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 13.07.02, 23:01
        Alez ty jestes potwor w ludzkiej skorze. Jak myslisz dlaczego ta kobieta tak
        ci sie tlumaczy? Bo wie ze jestes osa i wszystko ci przeszkadza, w
        szczegolnosci to ze ona jeszcze oddycha. Ten twoj maz to rzeczywiscie
        niepowtarzalny dupek. Drugi by ci nie pozwolil na takie ekscesy. Wykopnalby cie
        do mamusi na stale, albo sama by cie zostawic ty wiedzmo.
        • trueblue Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 14.07.02, 04:04
          a dyrektorek to pewnie kolejny synus co mamusi z raczki je a zonka dla niego to
          tylko glupia cipa, bo nie jest mamusia...
          • Gość: Dyrektor. Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.07.02, 02:58
            A nieprawda, nieprawda. Zonka dobra i mamusia tez. Zonke sie kocha i szanuje i
            dlatego dyrektor nigdy nie pozwoli aby stala sie potworem . A poza tym zonka
            wie ,ze w dyrektora sercu jest miejsce dla obydwu kobitek. Zonke sie kocha jak
            zonke, a mamusie jak mamusie. I dyrektor lubi roznorodnosc i nie chce zonki jak
            mamusi, bo kocha ja taka jaka jest .A mamusi tez nie da zle traktowac bo ja tez
            kocha i chce zeby w jego domu kazdy czul sie dobrze.
    • magdag3 Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 15.07.02, 00:05
      Dziennik z teściową w tle dzień 4.
      Dziękuję panie Dyrektorze za komentarze, ale czy uważa pan, że:
      - wystarczy powiedzieć żonie że matka jest gorsza niż amerykański policjant bo
      nie tylko wszystko co od tej chwili powiesz obróci przeciwko tobie ale zrobi to
      bez ostrzeżenia i już można przywozić swoją matkę a potem tylko syczeć "po co
      jej cokolwiek mówisz".On niemówienie opanował przy niej do perfekcji.Rozmawiają
      o pogodzie i jej zdrowiu. I o niczym więcej.Ona zapobiegawczo o nic go nie
      pyta.Mnie tak.Jak mam z nią rozmawiać nie rozmawiając - nie wiem.Raz w życiu
      opowiedziałam jej o mojej pracy bo nalegała.Kilka dni później zadzwoniła jej
      siostra z pretensjami że mamusia jest bardzo zmartwiona że ja tak cięzko
      pracuje, mam zbyt odpowiedzialną pracę i tylko o pracy można ze mną
      porozmawiać, jak nasz dom musi wyglądać kiedy to ja powinnam wspierać jej syna
      a tu ja mu chce coś pokazać itp itd.Na pytanie jak dziecko spędzi wakacje
      trzeba mówić "mamy coś ale o tym na razie nie mówimy".Do każdej innej można się
      przyczepić i sączyć jad prze długi czas.
      -można przejść do porządku dziennego nad tym że dziecko 6-7 lat przed drzwiami
      babci staje, nie chce wejść i płacze że nie ustaliliśmy z nią czego ma nie
      mówić.Opowie,że pokłóciła się z koleżanką usłyszymy "wasze konfliktowe
      dziecko", gdy powie że kaszlała lub miała katar - "wasze wiecznie chore
      dziecko".A tata ma pretensje że opowiada babci głupoty niepotrzebnie.Do jakiego
      wieku dziecko wierzy że babci nie należy mówić bo się martwi?
      - można wyrzucić żonę z jej domu i to taką która mieszkała z teściową i
      słyszała bardzo wiele razy że mamusia jak będzie chciała to ją wyrzuci?
      Tłumaczyłbyś swojej żonie że matka jest u siebie i wolno jej wszystko? Czy
      teraz to mogę ja wykorzystać?.
      Dzisiaj mąż zadzwonił żebym przyjechała wcześniej, pójdziemy na
      basen.Przyjechałam.Zamówił pizzę.Zmęłam w ustach brzydkie słowa gdy słyszałam
      od teściowej,że można czasem zjeść pizzę tym bardziej że my codziennie GOTUJEMY
      OBIADY.Nawet gdy to powtórzyła 5-6 razy.Ja gotuję.Ale dla mojej teściowej to co
      on robi - to robi on, to co robię ja - robimy my.Nawet gdy ją odwoziłam na
      badania - to my odwoziliśmy.
      Wieczorem okazało się że mamy problem: teściowa chce dać naszej córce 1000
      złotych.Wydawałoby się nic prostszego - chce niech daje.Nastolatka wyda na
      wakacje albo na ciuchy.O nie!Ona chce tak by mała pamiętała o tym.Mówię-"może
      rower jej kupi, mała marzy o nowym" O nie ,rower nie będzie pamiątką.Już
      złośliwie zaczynam:"Może kupi jej jakiś kryształ.Na Komunię dała wnuczce
      talerzyki deserowe,będzie miała do kompletu".Przemilczał złośliwość i
      powiedział:"EURO".Tak,tak-mówię -przybić pinezkami do ściany to się napatrzy i
      będzie pamiętać, a najlepiej zakopać na podwórku i kazać szukać - nie zapomni
      do końca życia".Dyskusja nie jest zakończona /choć dla mnie jest/ ale doskonale
      obrazuje moją teściową.Dawanie i przyjmowanie prezentów to ciężki
      obowiązek.Darczyńca musi podkreślić wagę daru i oczekiwania z tym związane a
      obdarowany musi przyjąć tą wagę, być wdzięcznym i tą wdzięczność okazywać.Wiem
      skąd u mojego męża taki problem z dawaniem i braniem.Za dużo tej wdzięczności a
      za mało radości.
      Czy ona nie rozumie że nie kupi tym wnuczki.Chyba nie.
      • Gość: Dyrektor Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.07.02, 03:18
        Magdo droga, widze ze ty nie jestes z gruntu rzeczy zla kobitka, tylko jakas
        taka za nerwowa i chyba za bardzo zwracasz na wszystko uwage. Nawet najlepsze
        tesciowej intencje obracasz przeciwko niej. Oprocz tego trzymasz w szachu meza
        i nawet te biedna corke. W waszym domu nikt nie wie jak sie ma zachowac, bo sie
        boja twojej reakcji. W rezultacie wszyscy zachowujecie sie jak pajace. Nikt nie
        postepuje zgodnie ze swoim rozumem i zdrowym rozsadkiem, a ty jestes coraz
        bardziej sfrustrofana, bo nie masz zadnego oporu na swoje niewlasciwe
        zachowanie. Wez zluzuj bo sama sie wykonczysz i innych tez. Pozwol mezowi byc
        soba, bo on powtarza tylko jakies pierdoly aby ci sie podlizac. Corka tez w
        przyszlosci bedzie dla innych kozlem ofiarnym bo bedzie tylko patrzyla na
        innych co o niej powiedza, a nie powie odwaznie to co mysli. Tesciowa tez
        wyglada na zastraszona i boi ci sie powiedziec prosto w oczy ze to co robisz w
        tym domu jest POTWORNE. Dla ciebie samej rowniez.
      • magdag3 Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 15.07.02, 19:44
        Dziennik z teściową w tle dzień 5.
        Jestem na ogół spokojną, wesołą i szczęśliwą dziewoją.Gdyby nie teściowa. O
        nie ,nie mieszka ona ze mną.Mieszkałam z nią jakiś czas i wyprowadziłam się, bo
        z podłym człowiekiem nie da się żyć.Moją wtedy maleńką córeczkę podejrzewano -
        jak się okazało - o ciężką nieuleczalną chorobę. Przez 2 dni czekałam na wizytę
        u dobrej prywatnej pani dokror.O tym że nie spałam przez te 2 dni pisać nie
        muszę.W drugi dzień coś prałam w łazience i nie słyszałam że moje dziecko
        płacze.Tesciowa wpadła do łazienki z krzykiem że tak mogę postępować z
        normalnym dzieckiem a nie z takim jakie mam.
        Wiedziałam że stosunki między nami nie ułożą się dobrze.Mój mąż jest bardzo
        późnym jedynakiem, gdy miał 10 lat zmarł jego ojciec.Teściowa nigdy nie
        ukrywała że chce być dla niego najważniejsza.Bo matka jest najważniejsza.Przez
        jeszcze kilka lat stosunki były chłodne bo za każdą naszą u niej i jej u nas
        wizytą /święta, urodziny lub imieniy/ mówiła co jej się nie podoba.Ovzywiście u
        mnie wszystko.Każda wizyta to stres.Pod moją nieobecnośc przyjeżdżała czasem i
        np.przegrzebywała rzeczy córki, czytała jej listy i komentowała głośno o czym
        piszą /wiadomo że o głupotach/.Mieszkam 100 km od niej.
        3 lata temu "przegięła". Na moich urodzinach urządziła awanturę o to że zbyt
        angażuję się w pracę /nic o niej nie wie/, że jej syn musi matkować dziecku,że
        moje dziecko jest zaniedbane /oczywiście nieprawda/.Zareagowałam ostro i
        zdecydowanie.Powiedziałam że w moim domu dostaje talerz i ma w niego patrzec,że
        jeśli jeszcze raz usłyswzę co jej się nie podoba nie zobaczy ani mnie ani
        mojego dziecka i ma zakaz udzielania dobrych rad.Przez rok prawie się nie
        widywałyśmy.Później teściowa zachorowała.Mieszka ze swoją siostrą więc nie była
        potrzebna stała opieka z naszej strony.Gotowałam obiadki które podwoźił
        mąż.Myślałam że choroba ją zmieni .Nic jej nie zmieni. Pół roku temu ciocia
        musiała już zdecydować się na długo odkładaqną operację.Sama ją
        namawiałam.Ustalałam że po operacji obie będą u nas.Po tygodniu sympatycznych
        stosunków z teściową /ach jak mnie chwaliła/ zaczęła intrygować między mną i
        mężem.Zaczęła mówić co jej się nie podoba.Mój mąż ją opieprzył co niewiele
        pomogło.Przychodziła do kuchni siadała i skarżyła się że on z nią nie rozmawia
        o swoich sprawach , o pracy, ona nic o nas nie wie.Kiedy mówiłam coś o mojej
        pracy, czy męża pracy przekręcała moje słowa i opowiadała mężowi np. że
        lekceważąco mówię o jego pracy, że pogardliwie się o nim wyrażam.On też miał
        dość.W końcu to jego matka.A ja pod jego nieobecność wyrywałam z domu byle
        dalej lub na full puszczałam muzykę klasyczną a najlepiej trąby/Verdi jest
        dobry/.Omijałam ją szerokim łukiem co powodowało że odgrywała rolę
        nieszczęśliwej przeszkadzającej nam osby. Strach było wejść do łazienki po niej
        bo ona wracała i przez 10 minut tumaczyła się że mi zablokowała łazienkę i
        mogłam zastukać ...Poluzowanie czyli normalne rozmowy skutkowały napadem
        jej "serdeczności" i znów jakimiś podchodami.Wytrzymałam miesiąc.A ciocia w
        szpitalu bez teściowej stała się nagle pogodną, uśmiechniętą i szczęśliwą
        osobą.W tym szpitalu chciała być jak najdłużej.Teraz jest w
        sanatorium.Planowaliśmy że teściowej też sanatoriun załatwimy ale ciocia
        powiedziała że nie będzie się jeszcze w sanatorium nią opiekować.
        Dzisiaj rano teściowa przyszła do kuchni /mąż już wyszedł do pracy/, usiadła i
        powiedziała,że nic jej o nas nie mówimy a ona chciałaby żyć naszym
        życiem.Wylałam sobie wrzątek na rękę.Nie z wrażenia ale celowo.
    • kasiulek Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 15.07.02, 00:46
      Droga Magdo,

      Mialam w ogole Twojego watku nie komentowac, a nawet nie zauwazac, ale jakos
      mnie tak nocna pora podkusilo, zeby zadac Ci pytanie:
      A co kogo tu na forum obchodza Twoje problemy z tesciowa??? Musisz sie wygadac?
      To moze lepsza bylaby wlasna mama, przyjaciolka lub chocby maz, a niekoniecznie
      obcy ludzie?

      Pozdrawiam bez szacunku.
      • agniecha27 Kasiulek 15.07.02, 09:02
        kasiulek napisała:

        > Droga Magdo,
        >
        > Mialam w ogole Twojego watku nie komentowac, a nawet nie zauwazac, ale jakos
        > mnie tak nocna pora podkusilo, zeby zadac Ci pytanie:
        > A co kogo tu na forum obchodza Twoje problemy z tesciowa??? Musisz sie
        wygadac?
        >
        > To moze lepsza bylaby wlasna mama, przyjaciolka lub chocby maz, a
        niekoniecznie
        >
        > obcy ludzie?
        >
        > Pozdrawiam bez szacunku.


        Ja też nie chciałam zabierać głosu w tej smutnej kwestii, ale zmusiła mnie do
        tego Twoja wypowiedź, Kasiulku.
        Jak możesz napisać, że nikogo to nie obchodzi. Nie odpowiadasz za całe forum.
        Jeżeli Ciebie nie obchodzi, to nie czytaj i nie komentuj. Czyżby takie były
        zasady forum, że mamy pisać o tym i w taki sposób, żeby było chwytliwe i żeby
        się wszystkim na około podobało?
        Mnie się wydaje, że jest inaczej. Każdy może napisać, co mu się żywnie podoba.
        Możesz skomentować czyjąś wypowiedź negatywnie, bo nie podobała Ci się
        czyjaś "historyjka". Naszym prawem jest również omijać wątki, które nas nie
        interesują, albo nie mamy zdania na temat, który jest poruszany.

        Do Magdy:
        Strasznie to wszystko wygląda, ale mam wrażenie, że przedewszystkim masz
        problem z komunikacją ze swoim mężem. Każda ze stron w związku, w małżeństwie,
        decyduje o tym jak daleko mogą ingerować rodzice każdego. Tzn. w moim związku
        jest tak, że ja "temperuję" swoich rodziców, a mąż swoich. Tak samo jak moi
        rodzice zwracają się w różnych trudnych kwestiach do mnie (i na odwrót).
        Natomiast i tak wszystko to, co dotyczy naszego związku omawiamy my i tylko
        wyłącznie my decydujemy...

        Pozdrawiam serdecznie :)))
      • Gość: xxx Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: 217.153.25.* 17.07.02, 16:08
        kasiulek napisała:

        > Droga Magdo,
        >
        > Mialam w ogole Twojego watku nie komentowac, a nawet nie zauwazac, ale jakos
        > mnie tak nocna pora podkusilo, zeby zadac Ci pytanie:
        > A co kogo tu na forum obchodza Twoje problemy z tesciowa??? Musisz sie
        wygadac?
        >
        > To moze lepsza bylaby wlasna mama, przyjaciolka lub chocby maz, a
        niekoniecznie
        >
        > obcy ludzie?
        >
        > Pozdrawiam bez szacunku.

        Bardzo dobrze, że Magda poruszyła ten temat - innym dziewczynom, które mają
        problemy z teściową od razu jest raźniej (a uwierz mi że wiem o tym niemało)

    • Gość: Liver Ja Cię Magda nie rozumiem... IP: 157.25.84.* 15.07.02, 10:43
      Po jaką cholerę mieszkasz z teściową skoro jest tak jak piszesz.
      Po co siebie katować i innych ? Chyba, że to lubicie.
    • Gość: synowa Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: *.univcomp.waw.pl / 192.168.246.* 15.07.02, 11:01
      Współczuję Ci z całego serca.Ktoś kto nie ma do czynienia z taką osobą do
      czynienia nigdy nie zrozumie do jakiego stanu jest w stanie doprowadzić swoją
      obłudą, dwulicowością . Między moją teściową a mną nigdy nie doszło do
      szczerej rozmowy. Chciałam żebyśmy sobie powiedziały co jest nie tak , ale moja
      Teściowa nie dopuściła do tego , zdecydowanie woli walkę podjazdową a nie z
      otwartą przyłbicą. Każde spotkanie z nią odchorowywałam ,chodziłam wściekła ,
      płakałam , warczałam na dzieci i na męża. Aż do pewnego wieczora , kiedy to
      moja 10-letnia córeczka całując mnie na dobranoc powiedziała ,,mamusiu ale ty
      wiesz , że gdyby nie babcia nie poznałabyś tatusia i nie miałabyś mnie".
      Nadal przyjażni między nami nie ma , ona nadal ze mną walczy , ale patrzę wtedy
      na nią widzę moje dziecko i mojego męża i zaciskam zęby.
    • Gość: ggla Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: *.acn.waw.pl 15.07.02, 11:01
      Kasiulka chyba trochę poniosło, bo forum jest m. in. po to,żeby się wygadać.
      Wracając do tematu, to Twój dom jawi mi się jako dziwny, smutny i nieprzyjazny.
      Rację ma Dyrektor. Wy wszyscy z Tobą włącznie gracie jakieś role. Zupełny brak
      szczerości i spontaniczności. Każdy pilnie uważa, co ma powiedzieć, żeby się
      nie narazić innym. Jednocześnie w każdej wypowiedzi upatrujecie jakiegoś
      podtekstu. Wieczna analiza, co on, ona miała na myśli. Taka postawa prowadzi do
      nikąd. Jeśli Ty gotujesz, to dlaczego nie sprostujesz wypowiedzi teściowej,
      skoro tak Cię boli słówko "Wy gotujecie". Zrób to żartobliwie, nikt się nie
      obrazi. Jeśli coś opowiadasz teściowej, to od razu wypytaj ją, co o tym sądzi.
      Będziesz miała szansę na sprostowanie jej wniosków, bo może to Ty nieświadomie
      zrobiłaś z siebie cierpiętnicę z powodu pracy. Twoja opowieść musiała zrobić na
      niej wielkie wrażenie, skoro opowiedziała o tym siostrze. Jeżeli teściowa chce
      zrobić wnuczce prezent, to ma pełne prawo wybrać, co chce. Najwyżej podarunek
      się nie spodoba, ale to ryzyko obdarowującego. Twoja córka nie powinna niczego
      udawać. Wiem z obserwacji, że wiele mężatek sztucznie stwarza sobie
      wizerunek "złej teściowej". Radę od własnej matki, choćby najgłupszą, przyjmą
      ze zrozumieniem. Ale biada teściowej, która ośmieli się coś zauważyć.
      Atmosfera w Waszym domu wymaga gruntownej naprawy. Zupełnie niepotrzebnie tak
      się ze sobą wszyscy męczycie. Czy Wy kiedykolwiek żartujecie z siebie samych i
      pozostałych domowników? Czy uśmiechacie się do siebie? Porzućcie swoje ponure
      role.
    • Gość: madzia_ Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 15.07.02, 12:35
      Droga Madziu czy my Magdy musimy miec wieczne problemy z tesciowa :))
      nie bede komentowac tego co sie dzieje w Twoim zyciu ale dolacze cos ze swojego
      zycia moze bedzie Ci lepiej
      Dziennik z przyszla tesciowa w tle ... dzien ktorys z z rzedu :))

      Wielkanoc zbliza sie wielkimi krokami w zasadzie zostalo kilka dni wszystko
      przygotowane tradycyjnie pomyste, postrzatane. Umowilismy sie z chlopakiem, ze
      zaczniemy porzadki wczesniej zeby nie krecic sie po kuchni gdy rodzice gotuja
      (taka tradycja) i wyjedziemy na 3 dni odpoczac do rodziny do Niemiec.
      To nie do pomyslenia - mowi tesciowa, zeby przed swietami wyjezdzac moze
      bedziesz mi potrzebny .. nie wiem masz zostac i koniec ... jestes moim synem ...
      Nastepnego dnia spakowani wyjezdzamy .... o nie ... telefon ... gdzie wy
      jedziecie ... plot nie pomalowany, jak pomaluje plot to bedzie wolny niech
      robni co chce ....
      Nie - mysle nikt mi nie popsuje humoru przed swietami bedzie ... cudownie
      wyjedziemy odpoczniemy poszalejemy na zakupach .... plot pomalowany my
      zmeczenie o 18.00 wjezdzamy na granice Bedzie wspaniale mysle ....
      Nastepny dzien ... wspaniale, sniadanie, rozmowy i plany z rodzina i ....
      tradycyjnie dzwoni telefon ... dzwoni tesciowa i rozmowa przebiega mniej wiecej
      tak
      No wiesz jak mogles .... trawa nie skoszona, tyle jeszcze do
      zrobienie ..............( niecenzuralne slowa ).............i wracamy bo ...
      widze smutek w oczech mojego chlopaka i wewnetrzna rozterke ... ulatwiam mu to
      i sama propomuje powrot ..... z tesciowa nie wygram .. wracamy Nie ma go przy
      mnie do soboty .... przyjezdza jedziemy do kosciola, potem ma byc spacer i ...
      nie bylo spaceru bo .... mama go potrzebowala i znowu tak poprowadzila rozmowe,
      ze ustapilam ... wracam do domu i ... mam dosc jego i jego mamy ... placze do
      wieczora, bo wiem ze jutro tez go nie bedzie ..... Obiecuje nastepnym razem
      bedzie tak jak ja chce ... nie ustapie ... a jednak Ona potrafi zrobic tak, ze
      nagle jest chora, zle sie czuje nie moze sostac sama i potrzebuje Go na
      tychmiast a ja ubrana, przygotowana do wyjscia nie wiem co robic .. w koncu to
      matka, jesli na prawde zle sie czuje .. jak cos sie stanie bede miala wyrzuty
      sumienia, jedziemy ... ona siedzi ciezko chora, a po minucie juz tryskajaca
      nergia proponuje kawe ..... biore chlopaka na bok mowie mu co o tym mysle i
      wychodze, nie patrze na to, ze chce jechac ze mna,bo boje sie, ze gdy
      pojedziemy razem ona zdolna jest do wszystkiego i zrobi tak, ze zabiora ja do
      szpitala i wtedy bedzie miala pretekst do awantur i gadania i ukarze jaka ja
      jestem zla. Wracam do domu i placze czuje sie bezsilna ....
      Takich sytuacji jak ta moge przytaczac setki .... ale juz nie mam sily, chce mi
      sie wyc i krzyczec z bezradnosci i bezsilnosci.

      • Gość: Liver Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: 157.25.84.* 15.07.02, 14:09
        A wiecie co ?
        Mówiąc szczerze takie zachowania mamusi to wina przede wszystkim chłopa.
        On powinien postawić sprawę po męsku i powiedzieć, że żona teraz jest na
        pierwszym miejscu i przede wszystkim liczy się moja rodzina ( czyli ja, żona i
        dzieci).
        Mąż powinien być za żoną a żona za mężem.
        Widocznie Wasi faceci to mięczaki żyjące pod butem mamusi.
        • alola Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 24.07.02, 11:05
          Święta racja - Magdo, nie rozumiem dlaczego twój mąż nie stoi po twojej stronie
          w trakci potyczek z mamą. W końcu jesteście we własnym domu, jesteście dorośli
          i macie pełne prawo realizować własny pomysł na życie...
          Ja na twoim miejscu ograniczyłabym się do komentarzy na temat pogody.
          Pozdrawiam
    • Gość: madzia_ Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 15.07.02, 12:38
      Droga Madziu czy my Magdy musimy miec wieczne problemy z tesciowa :))
      nie bede komentowac tego co sie dzieje w Twoim zyciu ale dolacze cos ze swojego
      zycia moze bedzie Ci lepiej
      Dziennik z przyszla tesciowa w tle ... dzien ktorys z z rzedu :))

      Wielkanoc zbliza sie wielkimi krokami w zasadzie zostalo kilka dni wszystko
      przygotowane tradycyjnie pomyste, postrzatane. Umowilismy sie z chlopakiem, ze
      zaczniemy porzadki wczesniej zeby nie krecic sie po kuchni gdy rodzice gotuja
      (taka tradycja) i wyjedziemy na 3 dni odpoczac do rodziny do Niemiec.
      To nie do pomyslenia - mowi tesciowa, zeby przed swietami wyjezdzac moze
      bedziesz mi potrzebny .. nie wiem masz zostac i koniec ... jestes moim synem ...
      Nastepnego dnia spakowani wyjezdzamy .... o nie ... telefon ... gdzie wy
      jedziecie ... plot nie pomalowany, jak pomaluje plot to bedzie wolny niech
      robni co chce ....
      Nie - mysle nikt mi nie popsuje humoru przed swietami bedzie ... cudownie
      wyjedziemy odpoczniemy poszalejemy na zakupach .... plot pomalowany my
      zmeczenie o 18.00 wjezdzamy na granice Bedzie wspaniale mysle ....
      Nastepny dzien ... wspaniale, sniadanie, rozmowy i plany z rodzina i ....
      tradycyjnie dzwoni telefon ... dzwoni tesciowa i rozmowa przebiega mniej wiecej
      tak
      No wiesz jak mogles .... trawa nie skoszona, tyle jeszcze do
      zrobienie ..............( niecenzuralne slowa ).............i wracamy bo ...
      widze smutek w oczech mojego chlopaka i wewnetrzna rozterke ... ulatwiam mu to
      i sama propomuje powrot ..... z tesciowa nie wygram .. wracamy Nie ma go przy
      mnie do soboty .... przyjezdza jedziemy do kosciola, potem ma byc spacer i ...
      nie bylo spaceru bo .... mama go potrzebowala i znowu tak poprowadzila rozmowe,
      ze ustapilam ... wracam do domu i ... mam dosc jego i jego mamy ... placze do
      wieczora, bo wiem ze jutro tez go nie bedzie ..... Obiecuje nastepnym razem
      bedzie tak jak ja chce ... nie ustapie ... a jednak Ona potrafi zrobic tak, ze
      nagle jest chora, zle sie czuje nie moze sostac sama i potrzebuje Go na
      tychmiast a ja ubrana, przygotowana do wyjscia nie wiem co robic .. w koncu to
      matka, jesli na prawde zle sie czuje .. jak cos sie stanie bede miala wyrzuty
      sumienia, jedziemy ... ona siedzi ciezko chora, a po minucie juz tryskajaca
      nergia proponuje kawe ..... biore chlopaka na bok mowie mu co o tym mysle i
      wychodze, nie patrze na to, ze chce jechac ze mna,bo boje sie, ze gdy
      pojedziemy razem ona zdolna jest do wszystkiego i zrobi tak, ze zabiora ja do
      szpitala i wtedy bedzie miala pretekst do awantur i gadania i ukarze jaka ja
      jestem zla. Wracam do domu i placze czuje sie bezsilna ....
      Takich sytuacji jak ta moge przytaczac setki .... ale juz nie mam sily, chce mi
      sie wyc i krzyczec z bezradnosci i bezsilnosci.

    • Gość: madzia_ Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 15.07.02, 12:39
      Droga Madziu czy my Magdy musimy miec wieczne problemy z tesciowa :))
      nie bede komentowac tego co sie dzieje w Twoim zyciu ale dolacze cos ze swojego
      zycia moze bedzie Ci lepiej
      Dziennik z przyszla tesciowa w tle ... dzien ktorys z z rzedu :))

      Wielkanoc zbliza sie wielkimi krokami w zasadzie zostalo kilka dni wszystko
      przygotowane tradycyjnie pomyste, postrzatane. Umowilismy sie z chlopakiem, ze
      zaczniemy porzadki wczesniej zeby nie krecic sie po kuchni gdy rodzice gotuja
      (taka tradycja) i wyjedziemy na 3 dni odpoczac do rodziny do Niemiec.
      To nie do pomyslenia - mowi tesciowa, zeby przed swietami wyjezdzac moze
      bedziesz mi potrzebny .. nie wiem masz zostac i koniec ... jestes moim synem ...
      Nastepnego dnia spakowani wyjezdzamy .... o nie ... telefon ... gdzie wy
      jedziecie ... plot nie pomalowany, jak pomaluje plot to bedzie wolny niech
      robni co chce ....
      Nie - mysle nikt mi nie popsuje humoru przed swietami bedzie ... cudownie
      wyjedziemy odpoczniemy poszalejemy na zakupach .... plot pomalowany my
      zmeczenie o 18.00 wjezdzamy na granice Bedzie wspaniale mysle ....
      Nastepny dzien ... wspaniale, sniadanie, rozmowy i plany z rodzina i ....
      tradycyjnie dzwoni telefon ... dzwoni tesciowa i rozmowa przebiega mniej wiecej
      tak
      No wiesz jak mogles .... trawa nie skoszona, tyle jeszcze do
      zrobienie ..............( niecenzuralne slowa ).............i wracamy bo ...
      widze smutek w oczech mojego chlopaka i wewnetrzna rozterke ... ulatwiam mu to
      i sama propomuje powrot ..... z tesciowa nie wygram .. wracamy Nie ma go przy
      mnie do soboty .... przyjezdza jedziemy do kosciola, potem ma byc spacer i ...
      nie bylo spaceru bo .... mama go potrzebowala i znowu tak poprowadzila rozmowe,
      ze ustapilam ... wracam do domu i ... mam dosc jego i jego mamy ... placze do
      wieczora, bo wiem ze jutro tez go nie bedzie ..... Obiecuje nastepnym razem
      bedzie tak jak ja chce ... nie ustapie ... a jednak Ona potrafi zrobic tak, ze
      nagle jest chora, zle sie czuje nie moze sostac sama i potrzebuje Go na
      tychmiast a ja ubrana, przygotowana do wyjscia nie wiem co robic .. w koncu to
      matka, jesli na prawde zle sie czuje .. jak cos sie stanie bede miala wyrzuty
      sumienia, jedziemy ... ona siedzi ciezko chora, a po minucie juz tryskajaca
      nergia proponuje kawe ..... biore chlopaka na bok mowie mu co o tym mysle i
      wychodze, nie patrze na to, ze chce jechac ze mna,bo boje sie, ze gdy
      pojedziemy razem ona zdolna jest do wszystkiego i zrobi tak, ze zabiora ja do
      szpitala i wtedy bedzie miala pretekst do awantur i gadania i ukarze jaka ja
      jestem zla. Wracam do domu i placze czuje sie bezsilna ....
      Takich sytuacji jak ta moge przytaczac setki .... ale juz nie mam sily, chce mi
      sie wyc i krzyczec z bezradnosci i bezsilnosci.

    • Gość: synowa Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: *.univcomp.waw.pl / 192.168.246.* 15.07.02, 13:28
      Przepraszam Magdo i madziu , czy mogłybyście napisać z pod jakiego znaku
      zodiaku są Wasze teściowe, może tu jest ten pies pogrzebany , moja jest rybką,
      a mojej znajomej (też zazdrośnica ) bykiem
      • Gość: madzia_ Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 15.07.02, 14:40
        Moja tesciowa jest ryba, moja mama zreszta tez ale chcialbym miec tyle
        cierpliwosci i zrozumienia co moja mama, nie jest idealem ale jest spokojna
        opanowana i pozwala uczyc mi sie na bledach, nie wypytuje sie oproblemy ale
        wiem ze moge na nia liczyc.... chcialabym z nia porozmawiac ale nie chce jej
        obarczac problemami dlatego pisze tu .... nie znam was i czuje sie
        bezpiecznie :)) Wlasnie przegladam ksiazke telefoniczna i chyba wybiore sie na
        rozmowe do psychologa bo po woli popadam w obled :))
        • Gość: synowa Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: *.univcomp.waw.pl / 192.168.246.* 15.07.02, 15:17
          A już miałam nadzieję że to znak zodiaku jest wszystkiemu winien , cholera .
          Ten mój wymysł to też z obłędu Madziu , nie poddawaj się i pogadaj z mamą ,
          jeśli jest taka jak piszesz na pewno Ci pomoże . Nie chcesz jej denerwować i
          martwić ale sądzę że ona napewno widzi że coś jest nie tak i cierpi że nie
          mówisz jej o swoim problemie
        • Gość: synowa Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: *.univcomp.waw.pl / 192.168.246.* 15.07.02, 15:17
          A już miałam nadzieję że to znak zodiaku jest wszystkiemu winien , cholera .
          Ten mój wymysł to też z obłędu Madziu , nie poddawaj się i pogadaj z mamą ,
          jeśli jest taka jak piszesz na pewno Ci pomoże . Nie chcesz jej denerwować i
          martwić ale sądzę że ona napewno widzi że coś jest nie tak i cierpi że nie
          mówisz jej o swoim problemie
          • Gość: ada Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: 195.117.159.* 16.07.02, 07:51
            A moja teściowa - paskuda to też ryba.
    • Gość: synowa Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: *.univcomp.waw.pl / 192.168.246.* 16.07.02, 09:57
      Hej magdag3 odezwij się jak zniosłaś kolejny dzień z teściową, trzymam za
      Ciebie kciuki ,
    • magdag3 Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 16.07.02, 15:50
      Napisałam wczoraj i tekst wpadł mi za wysoko.Jest tam gdzieś za kasiulkiem.
      Dzień 6.
      Moja przyjaciółka która do teściowej wpada tylko na imieniny i od progu woła że
      jest na pół godziny a jak będzie źle to może zostać krócej mówi że nie oswoiłam
      sytuacji.Jej teściowa okazywała wyniosły chłód i komentowała wszystko. Po
      urodzeniu przez nią córki usłyszała że trzeba TOTO pilnować i jeszcze za mąż
      wydać.I skończył się wyniosły chłód.Nie pokazywała się u teściowej tak z 5
      lat.I nie ma najmniejszych wyrzutów sumienia.Śmieje się ze mnie że i 10 kursów
      asertywności mi nie pomoże, bo gdy byłam mała i czytano mi bajki płakałam że
      biedna brzydką i niedobrą czarownice nikt nie kocha.I zostało mi do dziś.
      Patrzę na moją wstrętną i złosliwa teściową i zastanawiam się czy jest z tego
      jakieś wyjście.Co może ją zmienić?W jej wieku.
      Tak ze 3 lata temu obok mojej teściowej małe mieszkanie wynajęli studenci -
      brat i siostra.Chłopak zobaczył moją teściową z siatami i pomógł jej zakupy
      wynieść na to pierwsz piętro.Miło porozmawiali ale za jakiś czas teściowa
      zwróciła się do niego z pretensjami że papierosowe pety leżą na klatce
      schodowej i to na pewno ich koledzy rzucają.Chłopak wziął szufelkę i łopatkę i
      pozamiatał.Wiemy że takie pety tam zawsze leżały więc byliśmy zdziwieni gdy z
      dumą opowiadała że wreszcie będzie porządek.Mój mąż ostro powiedział żeby się
      nie wygłupiała.Jakiś czas później znów wyskoczyła na młodych że nie życzy sobie
      by tabunami przychodzili do nich ludzie bo ona sypia popołudniami jej
      przeszkadza a po 10-tej w ogóle powinien być spokój a oni trzaskają
      drzwiami.Gdy zrobiła im awanturę że nie wolno palić im w swoim mieszkaniu
      papierosów bo szparami w ścianach ona ten dym ma u siebie - wyprowadzili się.
      Nie mieszkali nawet semestr.Na pewno wynajmowali mieszkanie na lewo bez
      zameldowania więc po co im kłopoty.Teraz gdy zobaczą staruszkę na schodach to
      raczej zepchną niż pomogą.Pety u teściowej na klatce nadal leżą.Aż ciśnie się
      na usta pytanie do niej czy znowu ma studentów obok.
      Teraz mam względny spokój.Teściowa widzi że ją unikam więc unika nmie też.Będę
      miała lepiej bo w pracy mam ogrom spraw do zrobienie, więc mogę w niej siedzieć
      od świtu do nocy.Staram się tylko ugotować coś na obiad.No i oczywiście córki
      nie ma w domu.Od tygodnia jest na żaglach z grupą znajomych /z dezaprobatą
      komentowane przez teściową bo przecież powinien być z nimi ktoś z rodziców/.To
      że uprawnienia wszyscy mają i żeglują a nasza córka żegluje z nami od 10 lat -
      to nic -wiadomo że nie o to chodzi.Oczywiście słyszę że jej synek nigdy nie
      wyjeżdżał na kolonie i obozy,wyjeżdżał razem z nią na wczasy i do sanatorium.
      • _luizjana_ Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 18.07.02, 16:47
        Madga!
        masz juz grupe fanek czekajacych na ciag dalszy :-)
        ja napisze krotko: mysle, ze twoja przyjaciolka ma racje, powinnac pocwiczyc
        asertywnosc, moze nawet pojsc na kurs? naprawde nie ma sensu niszczyc sobie
        zdrowia z powodu kobiety, ktora juz raczej sie nie zmieni.
        bardzo ci wspolczuje toksycznej mamusi meza, zycze wytrwalosci.
      • Gość: leo Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: *.datastar.pl 18.07.02, 17:21
        magdag3 napisała:

        > Napisałam wczoraj i tekst wpadł mi za wysoko.Jest tam gdzieś za kasiulkiem.
        > Dzień 6.

        Magda,

        W sumie to sytuacje masz niezbyt ciekawa, ale wlasciwie nie o tym chcialem pisac

        Ty masz talent literacki!!! Po przeczytaniu pierwszych dwoch wpisow do dziennika myslalem ze to
        zapowiedz jakiejs powieci albo czesc noweli ktora ma zostac niedlugo wydana. W zwiazku z tym czekam
        na dalszy ciag i koniecznie HAPPY END (czego ci przy okazji serdecznie zycze)

        Nie ma tego zlego...
    • Gość: Marta Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl / 192.168.0.* 17.07.02, 18:52
      hej , i jak tam teściowa wyjechała , bo coś nie piszesz ?
      Pzd
      • melanie Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 17.07.02, 22:40
        Pisz ten dziennik, bardzo jest ciekawy, czekam na ciag dalszy:)))))
    • magdag3 Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 18.07.02, 19:01
      Z teściową dni 7 i 8.
      Przedwczoraj wieczorem mąż zapytał czy o 9.30 rano muszę klepać kotlety.Nie
      muszę, to fakt.Ustaliłam z szefem że będę przychodziła do pracy ok.11-ej i
      siedziała dotąd do kiedy muszę/a wie że teraz mam nawał /.rano ataram się
      ugotować coś świeżego na obiad.Teściowa wstaje ok.8-ej, zjada śniadanie które
      przygotowuje synek/wkłada do lodówki/ i wlącza TV lub kładzie się
      jeszcze.Przedwczoraj okazało się że jeszcze chciała pospać.Oczywiście to nie
      był taki wielki problem, bo przecież moje klepanie jest ważniejsze.Więc wczoraj
      nie klepałam niczego.Rano wyszłam na basen, potem posiedziałam w parku i
      wreszcie spokojnie przeczytałam "Wyborczą" ze słuchawkami na uszach i muzyką
      Rodrigo w uszach.
      Zastanawiam się czy taki człowiek jak mój mąż w ogóle sobie nie zdaje sprawy,że
      on sam ustawia te złe stosunki między mną i jego matka zamiast niwelować
      spięcia.Ale tak jakoś dziwnie jest zaprogramowany.Czepiaqctwo matki uważa nie
      wiem czy za coś normalnego czy za dopust bozy którego i tak nie da się
      zmienić.Pamiętam jak nie mógł się nadaziwić,że do takich spraw jak np.został
      okradziony, stuknął samocgód, skradziono mu rower - ja podchodzę bez nalezytego
      zaangażowania.Po prostu bagatelizuję to.Zawsze uważam że do wszystkich spraw
      trzeba mieć perspektywe - zastanowić się jak to mogę wspominać za np.10
      lat.Kolor pierwszego /tego stukniętego/samochodu z trudem sobie przypominamy, o
      rowerze już nie bardzo a okradziona nas lub pogubiliśmy niejedno.
      Teściowa ma problem na pól roku.Czy rower był dobrze przypiety i do czego, czy
      gdyby jechał z kimś innym /w domysle ze mną/ to pewnie byłby bardziej
      skoncentrowny i nie doszłoby do stłuczki,Tak mogą naprawdę długo rozdzierać
      rany.A ja - zdaniem mojego męża - miałam olewjące podejście do niego.
      W którejś książce Hermanna Hesse przeczytałam że kobieta nie jest bita jeśli
      tego nie chce.Myślę że mężczyzna też.
      • magdag3 Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 18.07.02, 19:42
        Dziasiaj też nie gotowałam.Też zaczęłam dzień od basenu.I Segovi na
        uszach.Jestem w pracy wcześniej i wychodzę jeszcze później.Wczoraj jedli pizzę
        a dzisiaj...teściowa udotowała gar ziemniaków.Mąż zadzwonił i zapytał czy coś
        ugotowałam bo widzi tylko gar ziemniaków i bajzel w kuchni.Poradziłam by do
        ziemniaków kupił kefir i koperek a bajzel posprzątał.
        Życie jest piękne tylko za bardzo nie można nim się przejmować.
        Uśmiałam się też dzisiaj setnie.Rano spotkałam MIłą Sąsiadkę i podwiozłam ją do
        centrum.Powiedziała że dzień wcześniej spotkała moją teściową.Popatrzyłyśmy na
        isebie i już wiedziałam o co chodzi.Pół roku temu gdy teściowa była u nas
        zabrakło jej lekarstw.Zadzwoniłam do znajomej lekarki ,obiecała wypisać receptę
        a że lekarstwo było potrzebne już zadzwoniłam do Miłęj Sąsiadki do apteki w
        której pracuje i sąsiadka przywiozła lekarstwo wieczorem.Teściowa podziekowała
        jej z całą wylewnością. W ciągu pobytu u nas spotkały się kilkanaście razy i
        tyle razy znów usłyszała słowa podziękowań.Powiedziała do mnie,że to juz jest
        krępujące i może tesciowej trzeba coś na sklerozę.Oczywiście,żartem.Teraz znów
        z całą wylewnościa teściowa na klatce schodowej dziekowała z kwadrans."Jak
        będziesz się bała wyjść na klatkę schodowa ze strachu że moja teściowa cię
        dopadnie i znów podziękuje to będziesz wiedziała jaka jest naprawdę" -
        powiedziałam."Ja się boję już lodówki otworzyć"-powiedziała.
        To jest właśnie kurtuazja mojej teściowej.Wzorzec kultury jak metr gdzieś pod
        Paryżem.Oczywiście jej i tylko jej zdaniem.
        Wracam do domu późno!!!!Mam taki nawał pracy.Rozgrzebałam projekt aż radość
        bierze.
      • Gość: miśka Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.07.02, 19:45
        wydaje się mi się magdo ,że twoim problemem jest przede wszystkim twój mąż a
        nie teściowa, sądzę że dgyby on częściej lub skuteczniej mówił o tym że jesteś
        najważniejsza w jego życiu byłabyś w stanie nawet polubić swoją teściową
    • magdag3 Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 19.07.02, 18:58
      Dzień 9.
      Oczywiście,żę moim problemem jest mąż a nie teściowa.Jakieś 4 lata temu byłam
      zdecydowana na rozwód z mężem.Teściowa mnie nie interesowała.To on próbawał
      wcisnąć mnie w taką miarkę bym spodobała się i teściwej i jemu.Oczywiście
      takiej miarki nie ma. On chce mnie taką jaka jestem: niezalezna, dynamiczna, z
      ambicjami zawodowymi, trochę szalona pod warunkiem że pod okiem teściowej
      jestem ułożoną i potulną żoną.Mam kłamać, kluczyć, lawirować byle tylko matka
      była ze mnie zadowolona.Wydaje się że każdy z nas rozumie,że dorosły człowiek
      jest ukształtowany, ma swoje zdanie.Mój mąż to ma o ile nie jest z matką.On
      przyzwyczajony jest do tego że matce nie można się sprzeciwić,że ona zawsze
      chce dla niego dobrze i z trudem docierają do niego jej podłe zachowania.Tak
      jakby albo nie mógł w to uwierzyć albo tam miał jakąś blokadę.Choć widzę
      przełom.Od momentu gdy zdecydowałam o rozwodzie, gdy już spakowałam jego rzeczy
      i właściwie z trudem zdecydowałm że spróbujemy/z nastawieniem że nic nie
      wyjdzie/ - potrafi powiedzieć matce żeby nie poprawiała mu życia bo on tego nie
      potrzebuje. Właściwie to mam wrażenie czasem że jemu ta sytuacja jest na rękę.
      On obawia się bym z jego matką nie rozmawiała o nim.A nuż obie chciałybyśmy go
      poprawić.Rzeczywiście ona ze mną źle zaczęła a mogłaby mieć takiego sojusznika!
      Mój mąz jest sterowalny.Gdy np.choruję to on wychodzi z siebie żeby mi
      pomóc.Mogłabym "chorować" na serce tak samo jak jego matka.
      Z tym sercem była taka właśnie historia.Ona całe życie szantażuje go chorym
      serce.Nawet jak zażywa witaminy czy parzy źiółka na przeczyszczenie to mówi że
      na serce. 3 lata temu gdy chorowała lekarz popatrzył w badania i powiedział
      m.in. serce zdrowe.On nawet nie był zdziwiony.A teściowa znów parzy ziółka "na
      serce".Udajemy że wierzymy.
      Zadzwoniła do mnie mama pytając czy przyjadę.W sobotę pracuję a w niedzielę -
      może...Zapytałm ją czemu do diabła nie przyjedzie do mnie i nie powie swojemu
      zięciowi co jej się nie podoba /może futro powinien mi kupić albo i co!/.mama
      tylko zapytała czy mówiła mi kiedykolwiek że u mnie jej się coś nie
      podoba.Oczywiście nie.To dlaczego obcego faceta miałby się czepiać.
      Wczoraj w nocy wracając do domu wpadłam do supermarketu, kupiłam wino i
      serki.Przy okazji seki "Toska" dla teściowej bo wiem że lubi.Trochę mi się jej
      żal zrobiło.W domu okazało się że mąż też kupił moje ulubione czerwone
      wytrawne.Za to rano przestało mi być żal teściowej.Omijam ją od kilku dni i
      zapominam o jej ceremonialności.Wchodzę 5 minut po niej do łazienki a ona
      truchtem do mnie że gdyby wiedziała że chcę do łazienki to nie siedziałaby tak
      długo a poza tym mogła się umyć później.Na nic tłumaczenie że ja tylko ręce
      myję i gdybym chciała je wcześniej umyć to umyłabym w WC lub w kuchni.Dyskusji
      na 10 minut.Zalewam kawę a ona że przed chwilą parzyła herbatę i wylała mi wodę
      i znów 10 minut.Dzisiaj rano 10 minut na temat łazienki ,później 10 bo umyłam
      głowę i na pewno jeszcze bardziej mi się spieszyło, 10 minut przy lodówce i
      czajniku.Kurwa mać!!!!Nie do wyrobienia.Mieszkałam z nią i było to samo tylko w
      formie pretensji.Garnek został z gorącą zupa na kuchence to była dyskusja,
      postawiłam na parapecie - także.Gdy już wynosiłam gary do naszego pokoju
      ironicznym uwagom do mojego męża nie było końca.Ręcznik nie tam i nie
      tak.Majtki suszące wieszałam w szafie na wieszakach lub prałam u koleżaniki.Czy
      to babsko jest niewolnikiem samej siebie????Zagnębi innych i siebie.
      Ceremonialność jak cholera.Taka jest też w życiu.Ogdrywa coś nie do końca
      wiadomo co.
      • Gość: LilSnake Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: *.plan.auc.dk / *.i4.auc.dk 19.07.02, 19:19
        Magda, bardzo ciekawie sie Ciebie czyta. Ktos juz tu to powiedzial- masz talent
        do pisania. I, jak widze, masz tez czasami cieplejsze odruchy wobec tesciowej.
        Z tego, jak ja opisujesz, wydaje mi sie, ze ona bardzo chce nawiazac z Toba
        kontakt, chce bys ja w jakis sposob polubila. Ale Ty dalesz jej zero szansy.
        Probowalas z nia kiedys pogadac na serio, bez emocji, zamiast natychmiast
        zacinac sie w sobie i omijac ja szerokim lukiem? Pogadaj z nia kiedys troche,
        przeciez mozesz jej tez powiedziec, jak ja odbierasz- jesli powiesz to
        taktownie to sie nie obrazi.

        Pozdrawiam i czekam na ciag dalszy. Oby bardziej pozytywny!
      • aga_goe Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 19.07.02, 20:27
        Magda, nie pojawialas sie dobe i juz zastanawialam sie, czy Ty tesciowa czy
        tesciowa Ciebie ;) Pamietaj, ze za jakies 5 latek moze juz bede miala
        uprawnienia adwokata - jakby co, to wybronie Cie za darmo. A swoja droga, ile
        odcinkow maratonu jeszcze przewidujesz? Moze maja akurat jakas promocje na
        bilety akurat w kierunku, z ktorego przyjechala Twoja tesciowa?
        aga
    • magdag3 Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 19.07.02, 20:55
      Czy próbowałam? Przez pierwszych kilka lat wyłącznie próbowałam.A moja teściowa
      okazywała wyłacznie swoje niezadowaolnie.Pomijam naprawdę denerwujące
      wyskoki:kuzynka mojego męża oficjalnie na tzw.imprezie rodzinnej powiedziała
      mojej teściowej że chodzi po rodzinie i skarży się tak ,że śmieją się ,że jak
      porzucona kochanka.
      Patrzyłam na nią po ludzku.Późny syn.Jedyny.Miałam nawet możliwość zostania na
      drugiej półkuli.Myśliśmy o tym że ona sama zostanie.
      Kupuję prezenty na imieniny tak by była zadowolona /sukienka, bluzka, dobry
      krem, coś eleganckiego na szyję/ a dla niej to jest albo za jasne/ciemne, za
      długie/krótkie, na krem może będzie miała uczulenie,Gdy ja nic nie kupowałam
      mój mąż kupował Dobelherz lub dużą paczkę proszku do prania.Ona - jeśli widzi u
      innych zainteresowanie sobą od razu zaczyna nimi rozgrywać.Rozmowa nic nnie
      daje.Kiedy z nią mieszkałam w ogóle nie zauważyłam żeby tam się rozmawiało.Ona
      warczała.Miała metodę rozmowy: satła w kuchni i wrzeszczała niby do swojej
      siostry - komentarz o mnie lub o nas.Bardzo przykre często.Obrażała się nie
      wiadomo o co i kiedy.Ni z tego ni z owego nie odpowiadała na "dzień dobry".Mój
      mąż mówił że w takich sytuacjach wcześniej chodził i ją przepraszał choć ani
      nie wiedział ani nie dowiadywał się za co.Ciotka zawsze wypychała go "idź i
      przeproś, mamusia cię kocha".Tam nie ma rozmowy.Mój mąż nie powie nawet o
      poważnych sprawach.Kiedyś przed moimi urodzinami znalazłam się nagle w szpitalu
      onkologicznym z - jak się okazało - błędnymi badaniami.Odwołaliśy imprezy a mój
      mąż powiedział matce że mam anginę ropną i zapalenie oskrzeli.Oczywiście
      powiedział mi że taką wersję trzymamy.Jakie ja mam mieć kontakty z jego matką
      jeśli on ma takie?
      Próbowałam rozmawiać z nią ale ona wszystko co jej się powie potrafi obrócić
      przeciwko mnie.Gdybym np.powiedziała o jakichkolwiek problemach w pracy to po
      pewnym czasie usłyszę ja albo mąż ;"ona ma wiecznie jakieś problemy w pracy".To
      już przerabiałam.Nawet z prostej sprawy - koleżanka miała przyjechać i nie
      przyjechała.Wiem że nie ma telefonu.Później okazuje się że obydwie jej córki
      złapały ospę.Ale po kilku miesiącach gdy mówimy o tym że ktoś ma do nas
      przyjechać, słyszym :"o ile was nie zlakceważy". Mój mąż nawet małej naszej
      córce mówił co ma a czego nie wolno mówić.Tonowałam to mówiąc ;"bo babcia potem
      się martwi".Już 7-8 letnie dziecko wie że coś jest nie tak.
      Musiałabyś usłyszeć z jakim lekcewarzeniem opowiada o głupiej
      ekspedientce,pielęgniarce.To są ludzie których nie warto zauważać.Gdybym na to
      pozwoliła ona też by mnie tak traktowała.Teraz chwali się mną po swojej
      rodzinie,moim stanowiskiem, mieszkaniem, naszymi samochodami.A gdybym była
      cichą i skromną żoną - nie daj boże tylko zajmującą się domem /moja teściowa po
      urodzeniu dziecka "przeszła na rentę"/ to byłabym w jej oczach malutka.Stosunki
      z moją teściową to walka.Niestety ciągła. Nie wiem czy gdybym ją w tej chwili
      poznała czy mogłoby być inaczej.
      • Gość: madzia_ Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.07.02, 21:38
        Czesc
        w koncu doczekalam sie nastepnego odcinka :)) ... i chyba troche przemyslalam
        swoje zycie ... nie chcialabym zyc tak jak Ty, wybacz to przygnebiajaca
        sytuacja .. ja wlasnie dowiedzailam sie, ze nie moge nic planowac na weekend,
        bo moj chlopak nie wie co jego mama ma w planach, wiec nie chce sie ze mna
        umawiac, bo nie chce potem wysluchiwac, ze zaplanowalismy i nic z tego nie
        wyszlo. Zapytalam sie wiec ... dlaczego my mamy sie podporzadkowac mamie a nie
        mama nam skoro od ubieglego tygodnia planowalismy wypad do Poznania ....
        Powiedzial tylko "Magda nie teraz prosze" Leze tak wiec i mysle i dochodze do
        wniosku, ze chyba nigdy nie bede najwazniejsza osoba w jego zyciu, leze sama bo
        jego mama nie zyczy sobie zeby zostawal u mnie na noc ... nie powiedzial mi
        tego wprost ale wyczytalam miedzy wierszami, te wszystkie weekendowe wyjazdy
        byly tylko pretekstem zeby nie prowokowac matki do awantur .... Jestem cholerna
        egoistka chce czuc ze jestem pierwsza najwazniejsza kobieta w jego zyciu i
        chce zeby liczyl sie ze mna czy az tyle wymagam ? Czy zaplanowanie nastepnego
        dnia jest przestepstwem, czy zwrocenie matce uwagi ze mamy inne plany a trawa
        moze poczekac to zbrodnia? Chyba zabraklo mi sil .... tej walki nie wygram, a
        zycie w cieniu tesciowej nie jest dla mnie .... Czy tylko wystarczy mi sil na
        podjecie ostatecznej decyzji .....
        • _luizjana_ Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 20.07.02, 15:57
          Madziu!
          Zanim podejmiesz ostateczna decyzje porozmawiaj powaznie ze swoim chlopakiem.
          Postaw sprawe jasno, powiedz co i jak sie czujesz,jakie masz potrzeby i czego
          pragniesz. Zapytaj go czy jest w stanie ci to dac. Nie: czy chcialby, ale nie
          moze (bo mamusia), ale czy to zrobi. Nie pozwol wykrecic mu sie od odpowiedzi,
          powiedz, ze chcesz by zdecydowal - czy chce i zmieni ta sytuacje, czy tez woli
          zostawic wszystko tak jak jest. Jesli to drugie, to bardzo ci przykro, ale nie
          potrafisz tak zyc, bo po prostu jest ci bardzo zle.
          Lepiej taka chora sytuacje przerwac teraz niz marnowac sobie cale zycie.
          Poboli i przestanie, jest tylu fajnych facetow na swiecie.
          A twoj chlopak bedzie wiedzial, ze stracil cie na wlasne zyczenie. Moze
          wyciagnie z tego jakies wnioski na przyszlosc.

          Sproboj pogadac - moze chlopak sie wreszcie ocknie i jeszcze cos da sie zrobic.
        • Gość: sallmon Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.07.02, 21:06
          Jest taki sposób: brutalny, bo brutalny, ale czasem skuteczny
          (mi się udało). Mój mąż, jeszcze kiedy nie był moim mężem, był "kontrolowany"
          telefonicznie przez mamusię (studiowaliśmy we Wrocławiu, a mąż jest spod
          Krakowa). Co 2 dni telefonik: a co jadłeś, a czy dobrze spałeś, a to, a
          siamto... Gdy już zamieszkaliśmy razem, choć jeszcze nie byliśmy małżeństwem i
          nawet się na to nie zanosiło - ot, po prostu takie studenckie mieszkanko,
          myślałam, że się to urwie, ale nie!!! Teraz i ja byłam gnębiona telefonami z
          pytaniami. Oprócz pytań doszły też "złote rady", bo przecież ja na pewno nie
          wiem, jak ugotować ziemniaczki czy inną strawę (bo z podziału obowiązków
          otrzymałam kuchnię, a chłopcy zajmowali się sprzataniem i zakupami). Jak już
          byliśmy narezczeństwem i mieszkaliśmy sami, telefony się nasiliły - średnio 2
          na dzień. Zwariować można było!!! A mamusia tylko pytała o synka, ja - chyba z
          defonicji - miałam mieć stalowe zdrowe, zawsze świetne samopoczucie i żadnych
          dni niedyspozycji. Oczywiście - powinnam pracować (przecież jej kochany synek
          nie będzie harował na nas dwoje!!!), studiować i prowadzić dom. Na szczęście
          mój mężczyzna "dał się" wychować i nasz związek jest całkowicie partnerski,
          dzięki czemu nie muszę w sobotę sprzątać domu, tylko pójść spokojnie np. do
          kosmetyczki. A teraz sposób: przy krórymś telefonie, który był w dodatku
          nieprzyzwoicie późno, wypaliłam z grubej rury:"Czy mogłaby Mama nie dzwonić do
          nas po 19? Z reguły wtedy się kochamy i dzwonki telefonu nas wpędzają w
          nerwicę". Usłyszałam tylko "przepraszam". Na drugi dzień był telefon (w
          przyzwoitej porze) i teściowa MNIE przeprosiła, powiedziała, że już nie będzie
          tak często do nas dzwonić i ... od tej pory wszystko wróciło do ogólnie
          przyjętej normy: dzwoni raz na dwa tygodnie, zawsze chce rozmawiać ze mną i o
          mnie, zawsze mnie pozdrawia, pamięta o moich urodzinach i imieninach. Jest
          troskliwa, ale nie zabija swoją miłością. Przy pierwszej wizycie po TYTm
          telefonie, wytłumaczyła mi "na wizji", że po prostu martwiła się o syna, bo
          jestem jego pierwszą dziewczyną, a on mnie kocha ponad życie i ona nie
          chciała, abym go skrzywdziła... . Dogadałyśmy się, choć metoda wybrana przeze
          mnie była bardzo brutalna, zwłaszcza żwe tesciowa jest bardzo gorliwą
          katoliczką i pewnie poczuła się dotknięta taką pyskówką (w domu teściów sex
          jest tematem tabu).
          Więc spróbuj terapii wstrząsowej. Życzę powodzenia, Sallmon
      • Gość: M. Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: 217.153.25.* 22.07.02, 16:12
        Mam dziwne wrażenie, że ktoś sklonował moją teściową. A myślałam że jest jedyna
        w swoim rodzaju i niepowtarzalna...
    • magdag3 Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 20.07.02, 10:53
      Dzień 10 choć jeszcze się nie skończył.Jestem w pracy i zrobiłam sobie
      przerwę.Pusto u mnie i fajnie się pracuje.Puszczam cicho koncerty skrzypcowe
      Bacha,robię 3 kubki kawy z mlekiem i tak moge pracować.
      Wczoraj wracając do domu kupiłam pączki z różą i półsłodkie wino.Ja lubię
      wytrawne ale wiem,że teściowa nie.No, powiedzmy,że zroboę jej przyjemność.
      Siedzą przed TV i czytają gazety.Wiem,wiem..tematy o jej zdrowiu i pogodzie już
      się wyczerpały.Myję ręce, nakładam pączki,z talerzykami i kieliszkami wkraczam
      do pokoju.Mężowi daję wino do otwarcia.Widzę zasznurowane usta teściowej i pada
      pytanie:"a co to za okazja ?".Żadana okazja, jest miły piątkowy wieczór."Gdyby
      mi ktoś powiedział, że rodzina X /czyli my/ siedzą wieczorem i piją alkohol bez
      okazji to bym nie uwierzyła" - powiedziała teściowa i zaraz ewakuowała się do
      spania.Wypiliśmy po lampce z mężem i też się ewakuowaliśmy.
      Gdyby mi ktoś powiedział,że taka stara cholera będę kiedykolwiek mieszkać u
      mnie i jeszcze będę zmuszona udawać,że jest ok to bym tez nie uwierzyła.
      Zadzwoniła moja mama."Nie pracuj tyle ,tylko przyjedź". Wie,że lubię swoją
      pracę i że dużo pracuję.Już się nie złości gdy mówię,że jak będę zmęczona to
      kupię sobie zestaw wypoczynkowy - trumnę i dwa świeczniki.
      • Gość: Homer Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: *.pkobp.pl 20.07.02, 12:10
        A ja Ciebie rozumiem !!!

        Mieszkam z Żoną i naszym Maleństwem od roku u teściów (jej starych), bo
        zmuszeni jesteśmy dokończyć studia. Mamy już chorobliwe napady
        niewytrzymywania głupich i uszczypliwych uwagi tej baby (co ciekawe jesteśmy z
        Żoną zgodni) i najbardziej na świecie chcielibyśmy juz mieszkać gdzieś osobno.
        Nie wiem skąd się to bierze, ale myślę, że tacy ludzie biorą się z kołtuństwa i
        klapek na oczach. Teraz jej nie ma, bo zrobiła sobie wakacje. W domu oaza
        spokoju...

        Pozdrawiam i nie przejmuj się, jest nas więcej!
        P.S. Jaka jest najlepsza teściowa?
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        na 102 - 100 metrów od domu, 2 metry pod ziemią!
      • Gość: Nina Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: *.toya.net.pl 20.07.02, 12:22
        Wiesz,sa ludzie niereformowalni,i chocbys na uszach stanela,to tego nie
        zmienisz.Twoja tesciowa to typ toksyczny i nie ma ludzkiej sily,ktora by to
        zmienila.Niczego nie osiagniesz ani rozmowa-bo wszystko,co powiesz,zostanie
        uzyte przeciw Tobie;ani tzw.asertywnoscia-bo to po niej splynie,poniewaz ma
        nieustanne i nieprzemijajace oparcie w swoim synu;ani awantura-poniewaz za kare
        obrazi sie i wpedzi cie w poczucie winy.Jedyne,co mozesz zrobic,to rozmowa ze
        slubnym.Nie awantura,nie pretensje typu:twoja mamusia...,tylko rzeczowa rozmowa-
        wasz dom,wasze zycie,gdzie on w tym wszystkim widzi miejsce dla
        Ciebie,dziecka,mamusi.To jest jego matka i on musi podjac decyzje o tym,jak
        wyglada wasze zycie z nia pod jednym dachem.
        Pamietaj,to jest Twoj dom,twoja lazienka,twoje gary w kuchni i moze czas
        wreszcie,aby mamunie o tym fakcie uswiadomic?
        Ja nie rozumiem,dlaczego u facetow odciecie pepowiny bywa tak dlugotrwale a
        czasami wrecz niewykonalne?Dorosl do malzenstwa i dziecka a nie ma odwagi,by
        sie matce postawic?!Jakies uzgadnianie zeznan,przemilczenia,udawanie,ze nic sie
        nie dzieje...I co,zona ma wszystko zalatwic?Udawac,ze jest OK?Ja bardzo jestem
        ciekawa,jakie pieklo by bylo w waszym domu,gdyby to twoja mama byla takim
        wrzodem na tylku.POzdrawiam.
      • melanie Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 20.07.02, 15:41
        Czy teściowa się sprowadziła do was na stałę?
    • magdag3 Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 21.07.02, 15:47
      Dzień 11 i mam nadzieję,że to już półmetek.
      Teściowa przyjechała na 3 tygodnie.Mieszka razem z siostrą to u teściowej to u
      ciotki ale tak trzymaja sie razem.Ciotka jako ta młodsza i bezdzietna panna
      zwsze była podporządkowana teściowej.Nawet mój mąż mówi,że trzymała zawsze
      linię starszej siostry.Od pary lat właściwie prawie się nie rozstają.Trzy lata
      temu teściowa miała problemy ze zdrowiem i od tej pory mówi się że absolutnie
      sama nie może zostać, ciotka ją wręcz obsługuje.Pół roku temu ciocia miała
      przeprowadzaną operację wszczepienia endoprotezy stawu biodrowego.Teraz ma
      przydzielone sanatorium.Umawialiśmy się z mężem,że załatwimy też to sanatorium
      dla teściowej ale ciocia wyraźnie dała do zrozumiena, że nie będzie swojej
      siostry jeszcze w sanatorium obsługiwać.Pół roku temu teściowa była u nas przez
      ten miesiąc .Teraz przyjeczała na 3 tygodnie.Mój mąż mógłby mieszkać z matką u
      ciotki ale musiałby codziennie dojeżdżać do pracy ponad 50 km i do tego gotować
      i obsługiwać mamuśkę.Dlatego ja mam ja na głowie.
      Wczoraj pojechałam do mojej mamy.Zadzwoniłam do dwóch moich koleżanek i
      posiedziałyśmy do późnej nocy.Mogę tak to ustawiać bo nasza córka jest teraz na
      żaglach.Wróci w sobotę.No i córka to tez problem.Oczywiście dla męża.Nie
      zgadzał się, by ona z 10- osobową paczką /tak 16-22 lata/jechała na te żagle.
      Żegluje z nami od dziecka,ma patent jak prawie wszyscy z grupy. Ale postawiłam
      na swoim.No i jest w porządku.Ale..Przed chwilą powiedział że nie podoba mu się
      zachowanie naszej córki.Ona koresponduje ze mną SMS-ami, 2 razy dzwoniłam do
      niej o umówionej godzinie /bateria się wyładowuje i trzeba szukć miejsca z
      gniazdkiem i czekać na ładowanie/.On uważa,że każde normalne dziecko powinno
      zadzwonić do domu z budki porozmawiać ze wszystkimi, tym bardziej,że jest
      babcia.Ponieważ określenie "każda/-e/-y normalna/-e/-y"jst mi znane doskonale z
      gadek teściowej /każda normalna żona - jej zdaniem postępowała inaczej niż ja,
      każda normalna matka- jak wyzej i normalna żona takoż/ zapytałam czy to jego
      przemyślenia indywidualne czy też zbiorowe wnioski rodzinne.Zrobiło się
      niemiło.Ale odkąd jest teściowa niemiło to stan normalny.
      Gdybym zapomniała co było jeszcze powodem,że chciałam się z mężem rozwieść to
      on nie daje mi zapomnieć.Stosunki ze swoją matką powiela w stosunkach ze swoim
      dzieckiem.Tak jak on ze swoją matką tak córka z nim nie rozmawia bo on ją
      wysmiewa, wydrwi jej problemy.Kompletnie nie rozumie że nawet przedszkolak ma
      swoje problemy do których trzeba poważnie podejść.Wieje od nich chłodem. A gdy
      go poznałam był zupełnie innym facetem i w stosunku do mnie też jest ale ja nie
      pozwalam na zachowania wyniesione z domu.Gdy próbował się do mnie nie odzywać
      nie odzywałam się również i nawet gdy chciał rozmawiać mówiłam,że mogę go
      przetrzymać.Na obraźliwe uwagi odpowiem tym samym.Ale jestem niezależna pod
      każdym względem a głównie finansowo.A może jednak powinnam sie rozwieśc.
      • melanie Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 22.07.02, 09:34
        Dobrze cię rozumiem. Mój pierwszy mąż też był wychowywany w rodzinie chłodnej
        emocjonalnie, gdzie wszystko było tematem tabu oraz najważniejsze bylo "co
        ludzie pomyślą". Tez miałam te niby żarty, które bolały, drwiny w stosunku do
        mnie jak i do dziecka, które dotykały do żywego, i gdy zaczynała płakać wszyscy
        uważali, że nie ma poczucia humoru. Szczególnie nasilało się takie jego
        zachowanie na zjazdach rodzinnych. Ja nie mogłam tego tolerować, bo nie mogłam
        zrozumieć, dlaczego musi ranić najbliższych. Odeszłam, ułożyłam sobie zycie z
        człowiekiem zupełnie innym, może nawet nazbyt sentymentalnym, ale dobrze mi z
        tym. Teraz, po latach, wydaje mi się, że może mogłabym coś z tym zrobić, gdybym
        rozumiała w czym jest jego problem, teraz wiem, ze winę ponosi jego matka i jej
        chłód emocjonalny, i jest mi go naprawdę żal. Ale byłam zbyt młoda i chciałam
        ciepła i miłości, bo tego od niego nie czułam.
    • nikt_inny oby tak dalej! 21.07.02, 19:45
      skróć to - i napisz jeszcze raz!
      bo to dobry dowcip tylko że umieść go na forum humorum! ;))
      • Gość: okęciak Re: oby tak dalej! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.07.02, 21:52
        Wg mnie problemem oprocz tesciowej jest twoj maz.Gdyby moja matka tak sie
        zachowywala to natychmiast bym ja odeslal do domu i zmienil nr telefonu zeby
        nie trula.
        Na discowery sa takie fajne programy edukacyjne pt.Medycyna sadowa ,Z archiwum
        FBI naprawde polecam .
        • Gość: Nina Re: oby tak dalej! IP: *.toya.net.pl 21.07.02, 22:26
          Gość portalu: okęciak napisał(a):

          > Wg mnie problemem oprocz tesciowej jest twoj maz.Gdyby moja matka tak sie
          > zachowywala to natychmiast bym ja odeslal do domu i zmienil nr telefonu zeby
          > nie trula.
          > Na discowery sa takie fajne programy edukacyjne pt.Medycyna sadowa ,Z
          archiwum
          > FBI naprawde polecam .

          Sugerujesz,ze nasza policja i medycyna m o g a nie byc tak skuteczne,jak ci z
          programow?I ze w razie czego jej sie upiecze?A od kogo ma zaczac?
    • magdag3 Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 22.07.02, 13:26
      Wczoraj wieczorem mąż wyciągnął napoczętą butelkę wina /właśnie to półsłodkie
      za którym nie przepadam/, dwa kieliszki, nalał mnie i sobie. Teściowa znów
      wykonała manewr odwrotu. "Czyżby bunt synka? A może wyrzuty sumienia?" -
      pomyślałam. Nie komentuję bo i po co. On może też ma nielekko chociaż
      przyzwyczajony.
      Namówiłam go by wybrali się dzisiaj z wizytą do cioci w sanatorium. Ciocia się
      ucieszy a ja będę miała popołudnie wolne. Właściwie nie wolne, bo chcę w domu
      trochę poprasować /czeka cała szafa koszul męża i moich/. Piorę, do suszarki
      podsuszam i pod żelazko. Przy okazji obejrzę coś nagrane na video. Już mam tyle
      teatrów TV i filmów z godzin gdy nawet stróż nocny nie wytrzymuje, że w końcu
      trzeba opróżniać kasety na następne. Już cieszę się pustym mieszkaniem.
      A może by tak zrobić imprezę z koleżankami? I alkoholem? W rodzinie X? Ale
      byłby powód.
      • Gość: galena Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 22.07.02, 14:22
        Droga magdag!
        Czytam ze smutkiem to, co tu piszesz. Współczuję Tobie, ale takze tej drugiej
        kobiecie. Wybacz mi magdag tych parę gorzkich słów, ale ty też nie jesteś bez
        winy. Myślę, że przesadnie pielęgnujesz w sobie nienawiść i złe, paskudne nawet
        uczucia, którymi częstujesz nie tylko teściową ale i najbliższych - "Bogu
        ducha" winnych ludzi.Podsycasz niechęć syna do matki, córki do ojca, Twojej
        rodziny i znajomych w stosunku do Twojej teściowej.Po co? Dlaczego? Matka Twego
        męża to niestety Twoja rodzina, nie obgaduj jej, nie powielaj jej błędów, które
        sama krytykujesz.Trzymaj klasę, bądz serdeczna, miła, otwarta i szczera.Pokaż
        jej jak trzeba żyć w rodzinie, bez kłamstw, podchodów i dwuznaczności.Nie
        wściekaj się na nią, że musisz rano robić dla niej obiad, ale poproś ją
        szczerze, że będzie Ci bardzo miło, jeśli mama coś dzisiaj ugotuje.To musi być
        bardzo nieszczęśliwa kobieta, jej arogancja to krzyk , to błaganie o odrobinę
        uczuć. Bądz dla niej wspaniałomyślna, nie odbieraj jej wszystkich gestów jako
        tych skierowanych przeciwko Tobie, przeciwko Wam. Jeśli sąsiadka próbuje sobie
        podrwić z Twojej teściowej- ucinaj rozmowę krótko (ludzie lubią karmić się
        czyimiś konfliktami)-"przepraszam bardzo, ale o mojej teściowej nie chcę i nie
        będę rozmawiała w taki sposób". Myśle, że zyskasz w jej oczach(choćby była
        największą idiotką) więcej szacunku niż w tedy, gdy przyłaczysz się do jej
        szyderstw.
        Niestety Twim największym problemem jest (jak już tu ktoś napisał) Twój
        mąz.Wydaje mi się, ze Ty go już nie kochasz(mam nadzieję, że się mylę), może
        nawet nim gardzisz, a jeżeli tak jest - nie ma już ratunku dla Twojej teściowej.
        Magdag! ja też jestem synową .Przez dwa lata mieszkaliśmy razem. Wiem, że obie
        popełniałyśmy błędy(to naprawdę trudny układ), ale obie byłyśmy na tyle
        kulturalne, ze nigdy, przenigdy nie doszło do jakiś bolesnych słow, takich, po
        których pozostają głębokie rany. Postawiłyśmy na szczerość i to jest najlepsza
        droga.Moje dziecko, ani moi znajomi nigdy nie słyszeli nic złego na Jej temat.
        A najwięcej szacunku dla Niej mam dzięki mojemu męzowi, który jest człówiekiem
        nadzwyczjnym, a to też Jej zasługa.
        Magdag, wybacz mi te bolesna szczerość, ale zycze Tobie jak najlepiej, bądż
        osobą, która umie czerpać radość z życia i dawać ją innym.Samych radosnych dni
        dla Ciebie i Twojej rodziny.
        • Gość: Kajka Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.07.02, 18:14
          Masz Galeno absolutną rację, że szczere rozmowy i dobre chęci z obu stron
          rozładowują tego typu sytuacje. Ale - wymaga to chęci z obu stron, a nie tylko
          z jednej. Teściowa Magdag, moja też, i jak wnioskuję z forum wiele innych nie
          umie rozmawiać, chociaż chce. Nie chce się nauczyć rozmawiać, bo całe życie
          tylko wymieniała informacje - dowodzi tego sposób prowadzenia rozmów z własnym
          synem.
          Próbowałam z całych sił, przy wsparciu męża, co prawda niezbyt zgrabnym - efekt
          był przeciwny do zamierzonego. Nic co zrobiliśmy nie było dobre, ilość teorii
          spiskowych które mi (czasem nam) zarzucono - godna naprawdę lepszej sprawy. I
          wszystko w rytm muzyki "mama się tak stara, a ja taka zła...". Poddałam się.
          Wymieniam komunikaty, gdy się z rzadka spotykamy. Nie wychodzę z inicjatywami
          pomocy. Ale boli. A chyba to się nigdy nie poprawi.
          Magdag, nie marnuj talentu literackiego. Wciągasz.
      • agick Raport "Życia z kropką" 22.07.02, 15:08
        magdag3 napisała:

        > Wczoraj wieczorem mąż wyciągnął napoczętą butelkę wina /właśnie to półsłodkie
        > za którym nie przepadam/, dwa kieliszki, nalał mnie i sobie. Teściowa znów
        > wykonała manewr odwrotu. "Czyżby bunt synka? A może wyrzuty sumienia?" -
        > pomyślałam. Nie komentuję bo i po co. On może też ma nielekko chociaż
        > przyzwyczajony.
        > Namówiłam go by wybrali się dzisiaj z wizytą do cioci w sanatorium. Ciocia
        się
        > ucieszy a ja będę miała popołudnie wolne. Właściwie nie wolne, bo chcę w domu
        > trochę poprasować /czeka cała szafa koszul męża i moich/. Piorę, do suszarki
        > podsuszam i pod żelazko. Przy okazji obejrzę coś nagrane na video. Już mam
        tyle
        >
        > teatrów TV i filmów z godzin gdy nawet stróż nocny nie wytrzymuje, że w końcu
        > trzeba opróżniać kasety na następne. Już cieszę się pustym mieszkaniem.
        > A może by tak zrobić imprezę z koleżankami? I alkoholem? W rodzinie X? Ale
        > byłby powód.



        W dniu wczorajszym w libacji alkoholowej, która miałą miejsce w miejscu
        zamieszkania rodziny X interweniowała policja, brygady antyterrorystyczne oraz
        służba weterynaryjna.
        Organizatorka przyjęcia pijana w sztok wyciągana był dźwigiem przez balkon gdyż
        zakilnowała się między barierką a kratą na balkonie 10 piętra.... (Tutaj
        następują pełne wstrząsających opisów sceny sodomii i gomorii, które miały
        miejsce podczas party..)

        Informacja pochodzi ze sprawdzonego źródła - Teściowa nieszczęsnej w porę
        przypomniała sobie, że:
        a) zostawiła gar z ziemniakami na kuchence a ta niezguła przypali
        b) zapomniała biletu miesięcznego
        c) nie wzięła ulubionego worka na gorącą wodę*

        *niepotrzebne skreślić

        Wiemy też z całą pewnością o innych wybrykach organizatorki imprezy mających na
        celu uprzykrzenie życia przemiłej starszej Pani.
        Będziemy o nich pisać.



        :))
    • Gość: Vivaldi Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 22.07.02, 19:35
      Twoja tesciowa napewno ma wady, podobnie jak kazdy z nas zreszta. Popatrz tylko
      na siebie!!!!! Jestes hegemonka w tym domu i przy tobie nikt nie czuje sie
      dobrze. Jak myslisz jak wygladalaby relacja z twojego domu pisana reka
      tesciowej albo twojego meza?????? Strach pomyslec. Wlasciwie to co ty jej
      mozesz zarzucic?????? Ja wiem co - to ze za wszelka cene stara sie ci
      przypodobac, bo wie ze gdyby ujela sie w koncu honorem to nie moglaby widywac
      ani swojego syna ani swojej wnuczki. Ty jestes tu glownym problemem,ty grasz
      pierwsze skrzypce a nie tesciowa, ktora smie chodzic po tym swiecie, wbrew
      twojej woli . WSTYDZ SIE MAGDAG3 !!!!!!Twoje listy to jedna wielka podlosc i
      zolc!!!!!!1
      • Gość: Vivaldi Re: SKONCZ TE ZALOSNA FARSE !!!!!!!!! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 22.07.02, 19:39
        Ps. Ty sie i tak niczego juz w zyciu nie nauczysz. Dostarczasz tylko pozywki
        dla jednych i poczucie niesmaku dla innych.
        • liloom Re: SKONCZ TE ZALOSNA FARSE !!!!!!!!! (???) 22.07.02, 22:45
          Pozywka jednym itd.? Tak jest z kazdym tematem na forum i nie tylko na forum.
          Co za bzdury gadasz Vivaldi. Przeczytaj dokladnie co ona pisze i jesli masz
          jakakolwiek wrazliwosc to hamuj.
          Magda ogladalam przed chwila znana Ci moze komedie z Sylwestrem Stalone "Stoj,
          moja mama strzela". On tam sie w pewnym momencie wkurza i daje swojej mamusce
          liste regul zachowania w JEGO domu. I kaze jej sie tej listy nauczyc na pamiec:)
          Polecam!;)
          Trzymaj sie Magda i nie daj wyprowadzic z rownowagi ... takze postami ludzi tu
          na forum. Ja na szczescie mialam fajna tesciowa, obie sie staralysmy,
          zapraszalam ja na obiadki, udalo mi sie, ze na taka trafilam.
    • magdag3 Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 23.07.02, 12:24
      Dzień 13 i mam nadzieję,że nie feralny.
      Pytacie co mam mojej teściowej dozarzucenia?Właściwie niby nic.Biorąc ślub
      mieliśmy zamieszkać w wynajętym mieszkaniu kuzynki, która na 2 lata wyjeżdżała
      na kontrakt.Malutka kawalerka ale mieliśmy płacić tylko opłaty.Moja teściowa
      przeciwna slubowi /za młodzi jej zdaniem ale niestety przebijało przez jej
      wypowiedzi oczekiwanie że najpierw on nią się powinien zająć a potem - nie wiem
      czy po jej śmierci - żenić się/ zaproponowała byśmy mieszkali u niej / to nie
      było "zamieszkajcie u mnie" ale "mogę się zgodzić ewentualnie"/.Mojego męża
      namawiała bo u niej dołozymy się do czynszu, prądu i gazu a tam musimy wszystko
      płacić sami.On mnie namawiał.U niej wprawdzie były tylko 2 pokoje, my zajęliśmy
      mały ale wydawało mi się że będzie ok.Taka kulturalna ta moja teściowa ę i ą.
      Mieszkałam u niej ok.2 lata tylko dlatego że nie mieliśmy się gdzie
      wyprowadzić.Problemem było to że ktoś przychodzi do nas /do mnie, bo mąż juz
      wiedział że trzeba unikać wizyt kolegów/to że nikt nie przychodzi /jestem
      nietowarzyska / a wiadomo było że gdy ktoś niezapowiedziany przyszedł /a trudno
      się zapowiadać - brak telefonów ogólnie/ to staliśmy na klatce schodowej.I to
      też było szeroko komentowane przez teściową.Nawrt gdy przyszła moja siostra
      tesciowa wołała "Ktoś do ciecie!" a nie zaprosiła do środka.Moja teściowa całym
      swoim zachowaniem "dawała do zrozumienia" i komentowała złośliwie wszystko.Tam
      nie było określonych norm.Ona robi co chce bo jest u siebie a my robimy to co
      ona chce bo jesteśmy u niej.Próby rozmów - nawet trudno to nazwać.Zaczynałam
      mówić a ona wychodziła.Jej rozmowa z nami to wrzaski na środku kuchni z której
      wspaniale było ją słychać w "naszym" pokoju lub głośna rozmowa ze swoją siostą
      np. na mój temat gdzie "ona" to wiadomo że ja. Okazało się że mój mąż jest do
      tego przyzwyczajony i uważa takie życie za normalne.KŁamać, kluczyć, czaić się
      i nic nie mówić. Nie dać jej się wciągnąć w jakąkolwiek rozmowę.To był szok.Nie
      wyobrażałam sobie że tak można żyć a jeszcze słuchać, że mieszkasię
      w "kulturalnym domu".Dom może i był kulturalny, gorzej z właścicielką.Załamana
      byłam gdy okazało się,że jestem w ciąży ale mój mąż miał nadzieję że matka jako
      babcia uspokoi się i dziecko załagodzi obyczaje. Nie muszę opisywać jak czułam
      się gdy chodziłam zielona z braku apetytu i dolegliwości ciążowych a teściowa
      komentował głośno w kuchni do siostry "jak ona wygląda", "jakie to dziecko się
      urodzi, na pewno nie zdrowe".Tak nawiązuje się przyjazne więzi z teściową.Nie
      ma to jak poczucie że można na nią liczyć.Mojego męża podjudzała tak samo
      tylko,że z "wielką troską". Pamiętam jak wpadła do kuchni , wrzasnęła,żebyśmy
      tylko nie liczyli że ona będzie się naszym dzieckiem zajmować ,no i
      wybiegła.Gdy urodziło się nasza córka nie omieszkała wyrazić rozczarowania,że
      to nie syn.Do pielęgniarki środowiskowej,która przyszła nauczyć nas kąpać
      dziecko i uzupełniając papiery stwierdziła,że nie jestem tu zameldowana
      wrzeszczała przez całe mieszkanie "ta pani nie jest i nie będzie nigdy tutaj
      zameldowana".Nie wytrzymałam kiedy - o czym pisałam wcześniej - powiedziała do
      mnie że mogę postępować tak jek postępuję z normalnym dzieckiem a nie takim
      jakie mam.Wyprowadziłam się do rodziców.A ona potrafiła urządzić mojej mamie
      awanturę,że to ja w ten sposób rozbijam małżeństwo.Nie mogłam patrzć na jędzę.A
      mój mąż nadal uważał,że tylko nie należy się odzywać.Znalazłam mieszkanie i
      pracę w innym dużym mieście /100km/.To ja powiedziałam teściowej /pakując te
      kilka rzeczy które u niej zostały/ o tym,że mam juz mieszkanie i wyprowadzamy
      się. Ona usiadła, rozpłakała się i powiedziała, że nie spodziewała się,że na
      stare lata nie będzie jej miał kto szklanki wody podać.Nie potrafiłam nic
      zrobić tylko wyjść.Nie wierzyłam i nie wierzę,że gdybym postąpiła inaczej
      zmieniłoby to cokolwiek.A poza tym bolało mnie tak wiele podłości z jej
      strony,że nawet gdybym wydusiła coś cieplejszego nie zabrzmiałoby to
      szczerze.Wydawałoby się,że to już coś ją nauczyło.Nic z tego.Każda z rzadkich
      wizyt kończyła się jej tyradą co też jej się nie podoba /syn zaniedbany,
      niewypoczęty, dziecko w nowym ubraniu - jesteśmy rozrzutni, w starym - nie
      dbamy o dziecko/.Nie mówiąc o mnie.Ona gdy widziała mnie w czymś nowym, to
      zieleniała.Ograniczałam wizyty do godziny a po godzinie uciekałam do swoich
      rodziców. I tak nie ominęła mnie gadaka.Mąż opowiadał mi co też złego zrobiłam,
      co się matce nie podobało, dlaczego dziecko nasze to mówi, tak mówi lub nic nie
      mówi.Pamiętam jak nasza córka rozpłakała się przed drzwiami babci, bo
      przypomniała sobie, że tato nie powiedział jej czego do babci ma nie mówić a
      potem będzie miał pretensje.To był już chorror.Wyjazd nawet na godzinę w jej
      imieniny lub świeta odchorowywałam. Staraliśmy się by córka miała kontakt z
      babcią.Jeśli zaproponowała - mąż przywoził corkę na tydzień lub 2 w
      wakacje.Rzeczywiście potrafiła się dobrze z dzieckiem bawić.Czytać książeczki,
      robić malowanki, chodzić na spacery, gotować ulubione zupki.Tylko...od nas
      żądała dozgonnej wdzięczności."Dziękujmy, mała była zachwycona" nie wystarcza.
      Ona opowiada jak to po nocach nie spały obydwie z siostrą bo mała miała
      katar.Wygląda na to,że nasze zdrowe dziecko wszystkie cieżkie choroby
      przechodził na kilkudniowych wyjazdach u babci.Kiedy przestała pracować moja
      mama córka chętniej jeździła do niej.Miała tam koleżanki na podwórku /teściowa
      nie pozwala się bawić z obcymi dziećmi bo nie wiadomo z jakiej rodziny
      pochodzą"/. Poza tym czytała jej listy do koleżanek i głośno
      komentowała,pzregrzebywała jej rzeczy, nie pozwalała mówić że coś jej się
      podoba gdy babci się nie podobało.Tez mówiliśmy "zobacz jaka babcia jest dobra,
      jak wspaniale bawi się z tobą, nie rób babci przykrości".Kiedy mała była u
      mojej mamy teściowa potrafiła nadzorować opiekę mojej mamy.Dzwoniła do
      nich,troskała się o to jak mała sie czuje ale przy okazji rozmowy z wnuczką
      pytała co je, o której godzinie chodzi spać, co ogląda w telewizji, z kim sie
      bawi, jak się bawi i dzwoniąc do swojego synka wyrażała zatroskanie,że moja
      mama nie daje należytej gwarancji opieki.Moja mama na czas pobytu wnuczki
      ustalała jak dzwonimy, o której dzwonimy , jak dzwonią jej znajomi i wyłączała
      telefon. Ze 3-4 lata temu od znajomej dowiedziała się czym zajmuję się
      zawodowo.Mnie by nie zapytała.Wazna jest praca jej synka.Była zaskoczona,że
      pracuję w tzw.męskim zawodzie na odpowiedzialnym stanowisku /ona nawet nie
      miała pojęcia jaki ja mam zawód/.I zaczęło się piekło.Miała pretensje,że na
      pewno zaniedbuję dom, dziecko a głównie męża."Chciałabym wiedzieć kto gotuje
      obiady!Chciałabym wiedzieć kto zajmuje się dzieckiem jak jej nie ma!'- to były
      normalne wrzaski w tym czasie.Na moich urodzinach urządziła mi pyskówkę,że ze
      mnie żadna matka i żona.Ze spokojem powiedziałam że ma talerz przed nosem i tym
      ma się zająć, że jeszcze raz usłyszę co jej się nie podoba wyrzucę za drzwi,że
      u mnie obowiązuje zakaz udzielania dobrych rad.Dodałam że możemy się w ogóle
      nie spotykać i ja na tym tylko zyskam.Po tym występie oniemiałych gości
      zapytałam kto chce kawę, kto herbatę a kto palto.Palto chciała teściowa.Za nią
      podreptała jej siostra.Mój mąz siedział ze spuszczoną głową i może nawet
      cieszył się, że wreszcie będzie miał spokój.Teściowa jednak wróciła przez
      nikogo nie proszona.Potem nie widziałyśmy się rok.Ale w tym czasie
      zdecydowałam, że z mężem rozwodzimy się.Kryzys trochę trwał.Bez przekonania
      zgodziłam się spróbować jeszcze i tak mija trochę czasu.Wykazuję dobrą wolę i
      myślę,że moim błędem jest to ,że wykazuję jej za dużo.
      Co by było gdyby trzeba było wziąć teściową na stałe? Nie wiem. Ja już swoje z
      nią przeżyłam.Na razie jest siostra teściowej/młodsza/. Ciocia to zupełnie inny
      rozdział.Dobra, serdeczna, towarzyska, przyjacielska.Dusza-człowiek.
      Zaprzyjaźniona ze wszyst
    • magdag3 Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 23.07.02, 13:45
      Urwało mi ciocię a ona naprawdę jest fajna.Umie cieszyć się ze wszystkiego, w
      każdej sytuacji znajdzie pocieszenie.Gdy wyłączyli jej gaz ucieszyła się,bo
      przecież mógł wybuchnąć.Do tego, gdy przyjechałam z bigosem, mięskiem do
      zamrażalki i maszynką elektryczną powiedziała: "tylko gaz mi wyłączyli a ja
      wiem ile osób mnie lubi".Okazało się,że znajome pozapraszały ją na obiady.Gdy
      rozpalamy grila, wyciągamy wino ciocia śmieje się,że gdyby ktoś szukał
      szczęśliwych ludzi, to u nas by znalazł."Świat jest taki piękny" to normalne
      słowa cioci.Nie rozumiem jak ona i moja teściowa mogą być siostrami.To nie
      wynik wychowania - przecież tak samo wychowywane .Różnica wieku 5 lat.
      Początkowo gdy mieszkałam z teściową myślałam,że ciocia napuszcza teściową na
      mnie.Rozmawiamy z teściową normalnie/tzn.o niczym ale komunikujemy się
      słownie/, przyjeżdża ciocia i teściowa nie odzywa się do mnie.Potem już
      wiedziałam,że to teściowa opowiadała różne rzeczy o mnie no i nie wypadało tak
      normalnie odzywać się.Dziwię się bardzo,że ciocia dała się w to wciągać ale
      wiem z czego to wynika. U nich w dużej rodzinie starszy matkował młodszemu i
      starszy zawsze miał rację. Młodszy musiał podpożądkować się starszemu. Cicia -
      zatwardziała panna, nauczycielka i stara harcerka - powiedziała,że za mąż nigdy
      by nie wyszła.Ona rację ma u siebie i tak chce żyć.
      Teraz ma teściową.Żal mi cioci.
      • Gość: ladybug Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: 142.103.39.* 23.07.02, 17:35
        Magda, dobrze ze chociaz masz ciocie -dobrego czlowieka-,co do tesciowej to
        musze stwierdzic,ze... no coz chyba jest chora psychicznie bo jej zachowanie na
        to wskazuje.Tak egoistycznej osoby nie znam a zachowanie , ktore "uprawia" od
        tylu lat tylko utwierdza mnie w tym. POtrzebuje ciaglej uwagi i nie bedze mialo
        znaczenia czy dobrej czy zlej , ONA musi byc w centrum, musi byc na czele , ma
        wiele do powiedzenia ( b.czesto bez potrzeby), ostatnie ( ale i wszystkie inne)
        zdanie musi nalezec do niej.Albo wrzeszczy albo placze i biadoli. Uderza w dwie
        strony i wie ,ze ktoras zadziala. Nie bede udzielala CI rad bo przeszlas przez
        swoje i widze po postach, ze wiesz jak postepowac z nia. Najwazniejsze nie daj
        sie, badz obojetna i nie daj sie sprowokowac. SZkoda tylko , ze twoj maz tego
        nie widzi bo chyba przejrzal na oczy dawno temu, tylko przyzwyczajony do
        takiego stanu rzeczy nie widzi potrzeby rekcji?( naprawde nie wiem co powoduje
        takie ulegle zachowanie u Niego). Boi sie scen Mamusi czy mysli ,ze jesli
        bedzie " miekki" to Mamusia nie czepi sie jego? Naprawde nie wiem, a
        zyczylabym ci wspolmierzenca , byloby duzo latwiej. Duza buzka L
    • magdag3 Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 24.07.02, 11:14
      Żaczął się dzień 14.
      Mój mąż ... oczywiście, jego zachowanie jest nie w porządku.Nigdy nie
      pozwoliłabym, by moi rodzice wtrącali się w moje małżeństwo. Ale wychowana
      byłam na samodzielnego, odrębnego człowieka.Jakoś tak zawsze w życiu
      wiedziałam, że za moją decyzję ja ponoszę konsekwencje.Moje rodzeństwo jest
      takie samo.Może to i charakter rodzinny i wychowanie.Tak staram się też
      wychować córkę. Może mieć inne zdanie, jeśli mówię "nie" to tłumaczę dlaczego i
      nie ma odwołania.I nigdy nie mówię "nie" od razu. Czy to Woodstok czu Inwazja
      Mocy czy też żagle zastanowię się, jeśli nie mam zdania to zasięgam u tych co
      byli i podejmuję decyzję.Mój mąż zawsze mówi nie.Pierwsze to nie.Nie puścić,
      nie kupić, nie zapisać. Tak dla świętego spokoju.Chciałby być autorytetem dla
      córki ale tylko takim jak jego matka: żeby dziecko się go bało.Oczywiście nie
      pozwalam na to.Fajnie gdy ludzie mają zgodna linię co do wychowania dziecka,
      ale są ludzie z którymi zgodzić się nie sposób.Nie można przy dziecku mówić
      brzydko. zachowywać się tak jak u innych nie chcialibyśmy. A mój mąz zawsze
      uważał,że jemu wolno zachowywać się jak chce a gówniarz /czyli to dziecko/
      będzie mogło tak zachowywać się jak dorośnie. Coś mi to przypomina falę
      wojskową. Taka mentalność ludzi prostych,żeby nie powiedzieć prostackich.
      Zastanawiam się czy to nie wynika z bezsilności.Najgorsze uczucie dla mnie to
      bezsilność.Z bezsilności rodzi się agresja.Bezsilność tępi uczucia
      wyższe.Czyżby mój mąz był już na tym etapie ? Niewykluczone.
      Decyzję o rozwodzie podjęłam nagle.Już po awnturze z tesciową nie wisdziałyśmy
      się już ze 2-3 miesiące.Oczywiście mąż tam jeździł, w końcu to jego
      matka.Wrócił kiedyś od niej wieczorem.Ja zmęczona wróciłam z pracy.Miałam wtedy
      ogrom pracy i nawt cieszyłam się,że zaczęły się wakacje i córka na
      obozie.Gotowałam wieczorem na nastepny dzień.Wieczorami by się zrelaksować
      jeździliśmy na basen, staraliśmy się pobiegać lub pojeździć na rowerze. Tego
      dnia a raczej wieczora mąż po powrocie od mamuski rzucił: "żadna normalna
      kobieta nie pracuje tak jak ty".Na pytanie o co mu chodzi powiedział, że żadna
      szanująca się kobieta nie latałaby po budowach /nadzorowałam ogromne
      przedsięwzięcie/, nie użerała się z facetami. Spokojnie otworzyłam drzwi
      wyjściowe i powiedziałam,że ma wypier....ć. Nigdy w życiu na żadnej budowie tak
      nie odezwałabym się ale nikt nigdy do tego mnie nie zmusił.Powiedziałam,że nie
      chcę go więcej oglądać.Powyrzucał swoje rzeczy z szaf i powiedział, że więcej
      go nie zobaczę.Przez 2 dni omijaliśmy się bez słowa a w 3 dzień powiedziałam,że
      jeżeli jego rzeczy nie znikną do wieczora wyrzucę je przez okno a na następny
      dzień wymieniam zamki.Próbował ze mną rozmawiać ale już nie
      chciałam.Przemyślałam wszystko, zrobiłam rachunek i wyszło mi ,że nie mam
      pojęcia dlaczego ja z nim jestem.Dowiedziałam się później,że mieszkał w
      pracy.próbował kontaktować się ze mną ale potrzebowałam czasu by ochłonąc.Po
      miesiącu zaczęliśmy rozmawiać. Wprowadził się na nowo. Był to dla mnie problem.
      Widzę,że sie stara, rozmawiamy więcej i widać postęp.Jak on juz mówi:"możemy
      mieć różne zdania a mimo wszystko przytulić się i zasnąć" nie jest źle.Myślę,że
      był to moment w którym zabronił matce wtrącać się w swoje sprawy.Ale chyba
      jeszcze nie zabronił wtrącać się w moje.
      Wczoraj na fali ciepłych uczuć do cioci zadzwoniłam do niej wieczorem.
      Pogadałyśmy dobrą chwilę, pytam teściową czy chce z ciocią zamienić kilka zdań
      a ona; "a po co? przecież wczoraj się widziałyśmy."Do cioci powiedziałam,że
      mama pewnie nie chce byśmy płacili majątek za telefon.Potem teściowa pyta: "po
      co dzwoniłaś do cioci?A cóz tam u niej może się dziać nowego?" "Nic -
      odpowiedziałam - ale z ciocią nawet jak nic się nie dzieje to i tak miło mozna
      porozmawiać, zapytać jak się czuje". I oczywiście wyszłam by nie słyszeć o
      tym,że cóż tam zdrowie cioci JEJ/teściowej/ zdrowie to jest problem...
      • melanie Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 24.07.02, 11:47
        Wspaniale sie czyta twoj dziennik,masz niewatpliwe zdolnosci do pisania. Moze
        nawet go wydasz. Czekam z utesknieniem na cd. Pozdrawiam:))))))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka