O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNIE

04.06.05, 17:29
Poniewaz natrafiam na rozliczne zwolenniczki porzucania zon, gdy ma sie
kochanke, pozwole sobie przeprowadzic przewod matematyczny,
ze porzucac zon nie nalezy.

1. Sytuacja A. Posiadamy zone i kochanke. Zona nie wie o kochance.
Zadowolenie faceta - 100 %
Zadowolenie zony - 100 %
zadowolenie kochanki - 50 % (chcialaby zostac zona, a nie moze,
ale cieszy sie przynajmniej, ze ma faceta).

Ogolna suma zadowolenia - 250 %

2. Sytuacja B. Zona dowiaduje sie o kochance, ale postanawia zostac przy mezu.
Zadowolenie faceta - 80 % (bo mu zona troche marudzi, ale kochanke nadal ma)
zadowolenie zony - 50 % (chlopa ma, ale jest wsciekla, ze ma kochanke)
zadowolenie kochanki - 60 % (zaczyna miec nadzieje, ze moze...?)

Ogolna suma zadowolenia: - 190 %

3. Sytuacja C. Zona dowiaduje sie o kochance i daje mezowi kopa
w... przyrodzenie, wystawiajac mu walizke za drzwi.

zadowolenie faceta - 50 % (stracil zone, w koncu nie o to mu chodzilo,
ale ma przynajmniej kochanke)
zadowolenie zony - 20 % (zycie zrujnowane, ale postawila przynajmniej
na swoim).
zadowolenie kochanki - 100 % (osiagnela swoj cel.)

Suma zadowolenia - 170 %

Juz ten prosty dowod logiczny pozwala nam zauwazyc, ze najlepszym wariantem
dla wszystkich stron jest wariant A, gdzie ogolna suma zadowolenia jest
najwieksza

Jezeli natomiast odliczymy meski egoizm i policzymy tylko poziom zadowolenia
kobiet, okaze sie, ze najlepszy z punktu widzenia kobiet jest wariant C
- nieznacznie przewyzszajacy wariant A.

poniewaz to kochanka ma interes w forsowaniu tego wariantu,
wniosek narzuca sie jeden: to ona powinna pokrywac koszty rozwodu i slubu.

cbdu.

    • pimpek_sadelko Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 17:33
      "metematyku" drogi.... poj.....o Cie:)
      • facettt Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 17:38
        ale dlaczego? udowodnilem tylko, ze tak, czy tak, to nie ja za ten interes
        bede placil.
        • pimpek_sadelko Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 17:44
          facettt napisał:

          > ale dlaczego? udowodnilem tylko, ze tak, czy tak, to nie ja za ten interes
          > bede placil.
          jestes tak pusty, ze nawet nie ma co dyskutowac:)
          acha! ciekawe, ktora raszpla by chciala byc twoja kochanka lub zona.... nie
          wierze w istnienie takiej;)
          milosc,.... owszem bywa slepa, ale w pewnym momencie lekarstwo na te slepote
          spada nie wiadomo skad:)
          fantazje to ty masz... trzeba przyznac:)
          bajki zacznij pisac;)
          • kashmir42 Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 17:49
            Ziemię pomierzył i głębokie morze,
            Wie, jako wstają i zachodzą zorze,
            Wiatrom rozumie, praktykuje, komu,
            A sam nie wie, że ma ku*** w domu”
            • pimpek_sadelko Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 17:50
              kashmir42 napisała:

              > Ziemię pomierzył i głębokie morze,
              > Wie, jako wstają i zachodzą zorze,
              > Wiatrom rozumie, praktykuje, komu,
              > A sam nie wie, że ma ku*** w domu”
              piekniuskie:)
        • marzena222 Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 17:45
          wniosek nasuwa sie jeden:
          facetttt=świnia:)
          • facettt Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 17:50
            marzena222 napisała:

            > wniosek nasuwa sie jeden:
            > facetttt=świnia:)<

            jaka swinia? ja bronie instytucji malzenstwa przeciez.
            • pimpek_sadelko Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 17:51
              facettt napisał:

              >> jaka swinia? ja bronie instytucji malzenstwa przeciez.

              przestan jej bronic:)
              plisssss:)
              zacznij byc soba:D
              • facettt Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 17:54
                prawdziwy mezczyzna zawsze staje w obronie slusznej sprawy.
                • pimpek_sadelko Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 17:55
                  facettt napisał:

                  > prawdziwy mezczyzna zawsze staje w obronie slusznej sprawy.
                  nie ublizaj prawdziwym mezczyznom stawiajac siebie przy nich.... no nie doluj
                  chlopakow:)
                  • facettt Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 17:57
                    jak sie siega po dobry przyklad z dolu, to zawsze mozna go troche pobrudzic,
                    co nie?
              • marzena222 Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 17:56
                gdybys bronil to nie maialbys kochanki:)
                • pimpek_sadelko Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 17:57
                  marzena222 napisała:

                  > gdybys bronil to nie maialbys kochanki:)
                  zle zrozumials naszego "mezczyzne". dla niego malzenstwo to synionim
                  hipokryzji;)
                  zatem broni hipokryzji:)
                  • marzena222 Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 18:08
                    no a jak w gruncie rzeczy i tak nie on za to zapłaci, wiec dalej tkwi w
                    przekonaniu ze jest PRAWDZIWYM FACETEM
                    • facettt Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 18:16
                      marzena222 napisała:

                      > no a jak w gruncie rzeczy i tak nie on za to zapłaci, wiec dalej tkwi w
                      > przekonaniu ze jest PRAWDZIWYM FACETEM <

                      no co ty? wiem, ze jestem nieprawdziwym facetem. prawdziwi mezczyzni bronia
                      czci i wiary w inny slosob, nie dyskutujacac na FK
                • facettt Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 17:59
                  marzena222 napisała:

                  > gdybys bronil to nie maialbys kochanki:)<

                  nieprawda. obrone slusznej sprawy najlepiej sie dokonuje, gdy sil Ci dostatek.
                  kazde rece w obronie na wage zlota.
                  • marzena222 Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 18:05
                    a co ty taki honorowy.Wiec uwazaj bo od przybytku głowa zaboli i siła w rekach
                    słabnie..
                    • facettt Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 18:08
                      marzena222 napisała:

                      > a co ty taki honorowy.Wiec uwazaj bo od przybytku głowa zaboli i siła w
                      rekach słabnie..<

                      glowa to by zabolala dopiero wtedy, gdyby ten przybytek postaral sie o przybytek
      • aasiula1 Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 17:38
        Czemu go bluzgasz? Chłopak się wysilił a Ty nie doceniasz ;)))
        • pimpek_sadelko Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 17:43
          aasiula1 napisała:

          > Czemu go bluzgasz? Chłopak się wysilił a Ty nie doceniasz ;)))
          wykropkowalam! docen to:)
      • aretse11 Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 17:39
        a mi sie podobalo to rozliczenie..ale potraktuje je z usmiechem:):)
    • misiu762 Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 18:02
      A co wtedy gdy zakocham się w kochanku ?? czy to ma sens
      • facettt Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 18:09
        to jest wlasnie ten klopot. wtedy sytuacja wymyka sie matematycznym analizom!
    • tropiacalala Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 18:06
      > poniewaz to kochanka ma interes w forsowaniu tego wariantu,
      > wniosek narzuca sie jeden: to ona powinna pokrywac koszty rozwodu i slubu.


      *wlasciwie to powinnismy Factowi podziekowac .
      *to jest madry tekst,,,,ku przestrodze wszystkim panienkom ,ktore zaczynaja z
      zonatymi facetami...:(
    • landrynka8 Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 18:09
      Jestem pod wrażeniem Twojej dedukcji.
      • facettt Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 18:10
        nie na darmo mialem piatke z matematyki wyzszej na Uniwerku.

        eeeh... gdzie te czasy...
        • marzena222 Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 18:17
          Hehehe skad ja to znam:) pomijajac moj wczesniejszy wniosek ze facett=swinia( w
          tym konkretnym przypadku) to na dodatek facet+matematyk=świnia nie z tej ziemi
          (równiez w konkretnym przypadku)
          P.S Jesli chodzi o milosc to raczej chemia, moj drogi a nie matma
          • facettt Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 18:24
            marzena222 napisała:

            > (równiez w konkretnym przypadku)
            > P.S Jesli chodzi o milosc to raczej chemia, moj drogi a nie matma <

            hihi..., Kochanie ,tak sie sklada, ze jestem Chemikiem, wiec wiem,
            o czym pisze...

            tym niemniej Chemicy tez maja 4 semestry matematyki wyzszej na studiach...
            dlatego, jak widzisz, w rachunkach tez jestem dobry.
            • marzena222 Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 18:27
              I te liczby, wyliczenia, rachunki przekładasz na zycie? to biedny jestes.
              • facettt Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 18:38
                przeciwnie, wyliczenia sa mi calkowicie obojetne, Kochanki kocham z potrzeby
                serca, a nie ze wzgledu na procenty.

                Chcialem tylko uprzytomnic Kochankom, z to one maja pokrywac koszty wszystkiego.
                • marzena222 Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 18:52
                  A ja mysle ze Cugowski ma racje spiewajac ze do tanga trzeba dwojga. Czy jestes
                  prawdziwym facetem tego nie wiem, myslałam raczej ze nietypowym:) jednak Twoje
                  podejscie do kobiet jest typowe.
                  • facettt Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 18:55
                    marzena222 napisała:

                    > Czy jestes prawdziwym facetem tego nie wiem, myslałam raczej ze nietypowym:)
                    jednak Twoje podejscie do kobiet jest typowe. <

                    Slonko, nie mozna byc kims nietypowym i miec typowe podejscie do kobiet.
                    - to sprzecznosc logiczna.

                    A mowiac powazniej, jestem tak typowy, jak typowe jest 50 % mezczyzn.
                    Wprawdzie nie wszyscy (ONi) tak robia, jak ja tu pisze, ale chcieliby,
                    gdyby warunki na to pozwalaly.
                    • marzena222 Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 19:05


                      > Slonko, nie mozna byc kims nietypowym i miec typowe podejscie do kobiet.
                      > - to sprzecznosc logiczna.
                      Dlatego napisałam ze myslałam.
                      > A mowiac powazniej, jestem tak typowy, jak typowe jest 50 % mezczyzn.
                      > Wprawdzie nie wszyscy (ONi) tak robia, jak ja tu pisze, ale chcieliby,
                      > gdyby warunki na to pozwalaly.
                      Wiec gdzie tu obrona związku małzenstwa?Nie lepiej nie miec kochanek i nie
                      byloby tego calego zamieszania?Po co wam kochanki?albo raczej poo co zony?
                      • facettt Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 19:07
                        Bo najpiekniej w zyciu miec i cos stalego i cos ulotnego.
                        Tacy sa kobieciarze, po prostu.
                        Kochaja zony, dzieci, rodzine - a do tego ten ulotny zapach Kochanki na deser.
                        • marzena222 Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 19:46
                          Przerazasz mnie
                          Mam nadzieje ze mnie to nie spotka.
                          • facettt Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 19:55
                            Nie widze w tym nic przerazajacego, skoro jest maximum zadowolenia.
                            Na pocieche jednak Ci dodam, ze chociaz mysli tak 50 % mezczyzn,
                            To tylko jakies 10 % z nich jest w stanie to zrealizowac.
                            Kazda dodatkowa kobieta, wymaga bowiem dodatkowych pieniedzy.

                            Strzez sie zatem, dziewcze, przystojnych biznesmenow.
                            • marzena222 Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 20:01
                              Sponsorom mowie zdecydowane nie! Zresztą mam męża, jest nam dobrze i nie
                              zamierzam zostac niczyja kochanka.
                              • facettt Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 20:03
                                No i dobrze. Ale nie myl problemow - gdyz probujesz sie glupio odgryzac.
                                Pieniadze sa potrzebne nie do "sponsorowania" tylko na obiady, podroze itd...
                                • iwona334 Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 05.06.05, 01:08
                                  Jestes wyjatkowa swinia propagujac taki styl zycia. I jeszcze sie tym chwalisz?
    • iberia29 Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 19:56
      No powiem Ci, ze jestem pod wrazeniem Twojego wywodu ;-))))))))))
      • facettt poczkaj. - jak juz jestes "iberia" 04.06.05, 20:00
        to sprawdz swoja "iberyjskosc"...
        a przy okazji jakosc MOJEGO tlumaczenia.

        Cria cuervos

        Porque te vas
        hoy en mi ventana brilla el sol
        y el corazón
        se pone triste contemplando la ciudad
        porque te vas
        como cada noche desperté
        pensando en tí
        y en mi reloj todas las horas vi pasar
        porque te vas
        todas las promesas de mi amor se irán contigo
        me olvidarás
        me olvidarás
        junto la estación yo lloraré igual que un nino
        porque te vas
        porque te vas
        bajo la penumbra de un farol
        se dormirán
        todas las cosas que quedaron por decir
        se dormirán
        junto a las manillas de un reloj
        esperarán
        todas las horas que quedaron por vivir
        esperarán...


        Wykrakalem...

        Poniewaz odchodzisz
        dzisiaj w moim oknie swieci slonce
        a serce patrzy refleksyjnie na miasto
        poniewaz odchodzisz
        kazdej nocy budze sie myslac o Tobie
        a na moim zegarku widzialem juz wszystkie godziny,
        ktore minely
        poniewaz odchodzisz
        wszystkie obietnice mojej milosci
        odchodza z Toba
        zapomnisz mnie
        zapomnisz mnie
        Obok tego miejsca bede plakal jak dziecko
        poniewaz odchodzisz
        poniewaz odchodzisz
        W polswietle latarni zasna wszystkie te mysli,
        ktore zostaly po naszych rozmowach.
        obok dloni zegarka beda czekac
        wszystkie godziny, jakie mi w zyciu zostaly
        beda czekac...

        • iberia29 Re: poczkaj. - jak juz jestes "iberia" 04.06.05, 20:15
          pudlo! niestety nie znam hiszpanskiego ;-))))zaledwie kilka podstawowych
          slowek ;-)))
          • facettt Re: poczkaj. - jak juz jestes "iberia" 04.06.05, 20:17
            no jesli pudlo , to raczej nie moje?
            pozostaje miec nadzieje, ze przynajmniej kolor oczu i wlosow sie
            z iberyjskim zgadza?
            • iberia29 Re: poczkaj. - jak juz jestes "iberia" 04.06.05, 20:30
              oj pudlo ponownie ;-)raczej dokaldnie na odwrot :niebieskie+naturalny ciemny
              blond....;-)))))))))a ty?
              • facettt Re: poczkaj. - jak juz jestes "iberia" 04.06.05, 20:43
                iberia29 napisała:

                > oj pudlo ponownie ;-)raczej dokladnie na odwrot :niebieskie+naturalny ciemny
                > blond....;-)))))))))a ty?<

                to mala podpuchara jestes...?
                • iberia29 Re: poczkaj. - jak juz jestes "iberia" 04.06.05, 21:04
                  moze...ktoz to wie....;-))
    • tropiacalala Facet .. 04.06.05, 20:04
      >a ty w tej chwili masz kochanke czy szukasz jakiejs?
      • facettt Re: Facet .. 04.06.05, 20:07
        Tajemnica zawodowa. Zapewniam Cie jednak, ze wiem, ze takich nie szuka sie na
        forach publicznych. Tekst ten ma zas jedynie charakter rozrywkowo-edukacyjny.
        • tropiacalala Re: Facet .. 04.06.05, 20:09
          szkooooooooooooooooooooooooooooda;(
          > a gdzie mozna Cie spotkac ,na nieforumowym gruncie?
          • facettt Re: Facet .. 04.06.05, 20:12
            Niedowiary. Nigdy nie pomyslalbym, ze tak blyskotliwa kobieta,
            jak Ty, nie wie, do czego sluza skrzynki forumowe?
            • tropiacalala Re: Facet .. 04.06.05, 20:14
              facettt napisał:

              > Niedowiary. Nigdy nie pomyslalbym, ze tak blyskotliwa kobieta,
              > jak Ty, nie wie, do czego sluza skrzynki forumowe?

              >najpierw musze wiedziec ,czy bylbys zainteresowany ;)?
              • facettt Re: Facet .. 04.06.05, 20:23
                tropiacalala napisała:

                > >to ja podziwiam Twoje opanowanie,)))<

                Ja Twoje rowniez podziwiam.
                • tropiacalala Re: Facet .. 04.06.05, 20:28
                  facettt napisał:

                  > tropiacalala napisała:
                  >
                  > > >to ja podziwiam Twoje opanowanie,)))<
                  >
                  > Ja Twoje rowniez podziwiam.


                  >no ,to dobry poczatek .....podziwiamy sie nawzajem;))
                  • facettt Re: Facet .. 04.06.05, 20:40
                    tropicalala napisala:

                    > >podziwiamy sie nawzajem;))<
                    no wlasnie, do tego oboje nie potrafimy wyjsc z tego podziwu...
                    czy to mowiac sportowo "podwojny Nelson", czy tylko zwyklego wyjscia brak?
                    • tropiacalala Re: Facet .. 04.06.05, 20:44
                      facettt napisał:

                      > tropicalala napisala:
                      >
                      > > >podziwiamy sie nawzajem;))<
                      > no wlasnie, do tego oboje nie potrafimy wyjsc z tego podziwu...
                      > czy to mowiac sportowo "podwojny Nelson", czy tylko zwyklego wyjscia brak?


                      >nie znam sie na "nelsonac" ,
                      >ale wyjscia umiem poszukac;)))
                      • facettt Re: Facet .. 04.06.05, 20:50
                        To musisz wiedziec, ze gdy sie tkwi w "podwojnym Nelsonie", to niekiedy wyjscia
                        nie chce sie nawet szukac...
                        • tropiacalala Re: Facet .. 04.06.05, 20:56
                          facettt napisał:

                          > To musisz wiedziec, ze gdy sie tkwi w "podwojnym Nelsonie", to niekiedy
                          wyjscia
                          >
                          > nie chce sie nawet szukac...


                          > taaak! to znaczy ze to cos przyjemnego;))))?
    • marzena222 Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 20:12
      oczywiscie ze takich dziewczyn nie poznaje sie na forum. mialalam przyjemnosc
      spotkac takiego Pana przed jednym z katowickich sklepow.podszedl,zagadnal cos o
      mojej figurze i zaproponowal kupno sukienki z wystawy. a ze to bylo moje 1
      takie spotkanie to mnie zamurowalo. zachowalamjednak zimna krew i go splawilam.
      zaznacze ze Pan byl juz mocno szpakowaty:)
      • tropiacalala Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 20:16
        marzena222 napisała:

        > oczywiscie ze takich dziewczyn nie poznaje sie na forum. mialalam przyjemnosc
        > spotkac takiego Pana przed jednym z katowickich sklepow.podszedl,zagadnal cos
        o
        >
        > mojej figurze i zaproponowal kupno sukienki z wystawy. a ze to bylo moje 1
        > takie spotkanie to mnie zamurowalo. zachowalamjednak zimna krew i go
        splawilam.
        >
        > zaznacze ze Pan byl juz mocno szpakowaty:)

        > ja bym dala w twarz;(
        • marzena222 Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 20:18
          potem tez tak sobie myslalam ale w 1 chwili zwalilo mnie z nog.
          • tropiacalala Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 20:20
            marzena222 napisała:

            > potem tez tak sobie myslalam ale w 1 chwili zwalilo mnie z nog.


            >to ja podziwiam Twoje opanowanie,)))
    • squirrel9 Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 20:18
      Jeszcze lepszy (matematycznie) jest układ z wariantem A gdy do tego jeszcze
      żona ma kochanka o którym nie wie mąż. Jeszcze lepszy (oczywiście
      matematycznie) gdy kochanka ma kilku gachów niewiedzących nic o sobie nawzajem.
      Gdy kochanek żony ma żonę zadowolenie nadal wzrasta. I tak zadowolenie
      wzrastałoby do nieskończoności gdyby nie medycyna co jakoś nie wszystko leczy.
      To troszkę komplikuje jakże prostą matematykę życia.
      • spam_killer2 Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 21:00
        • spam_killer2 Najlepszy to jest harem n/t 04.06.05, 21:00
          • facettt Najlepszy to jest harem??? - Nie. 05.06.05, 17:52
            Nie splycajmy dyskusji. Chodzi o rozwiazania realne. W warunkach Europy,
            ze wzgledow czasowych i finansowych raczej nikogo na wiecej, niz 1 Kochanke
            nie stac.
            • zdzichu-nr1 Re: Najlepszy to jest harem??? - Nie. 05.06.05, 22:18
              Legalny harem jest najlepszy bez wątpienia. Paru eunuchów do pilnowania bab i
              jest jak w niebie.

              co do liczby kochanek, to sam przez dłuższy czas miałem dwie i znam paru
              facetów również "dubeltowych" w tej materii. Powyżej dwóch to się robi
              niewykonalne, bo doba staje się za krótka, a człowiek nie ma czasu na pracę i
              cokolwiek innego poza kombinowaniem wymówek (najgorsza dintojra to jak jedna
              kochanka dowie się o drugiej, rękoczyny murowane!).
    • epsilon0 liczenie % 05.06.05, 15:10
      > 1. Sytuacja A. Posiadamy zone i kochanke. Zona nie wie o kochance.
      > Zadowolenie faceta - 100 %
      > Zadowolenie zony - 100 %
      > zadowolenie kochanki - 50 % (chcialaby zostac zona, a nie moze,
      > ale cieszy sie przynajmniej, ze ma faceta).
      >
      > Ogolna suma zadowolenia - 250 %
      250%??? No jak, przeciez to sa trzy osoby. Jak juz chcesz liczyc to masz 250/300
      czyli 83,(3) %
      >
      > 2. Sytuacja B. Zona dowiaduje sie o kochance, ale postanawia zostac przy mezu.
      > Zadowolenie faceta - 80 % (bo mu zona troche marudzi, ale kochanke nadal ma)
      > zadowolenie zony - 50 % (chlopa ma, ale jest wsciekla, ze ma kochanke)
      > zadowolenie kochanki - 60 % (zaczyna miec nadzieje, ze moze...?)
      >
      > Ogolna suma zadowolenia: - 190 %
      Znowu - 190/300 czyli 63,(3) %

      > 3. Sytuacja C. Zona dowiaduje sie o kochance i daje mezowi kopa
      > w... przyrodzenie, wystawiajac mu walizke za drzwi.
      >
      > zadowolenie faceta - 50 % (stracil zone, w koncu nie o to mu chodzilo,
      > ale ma przynajmniej kochanke)
      > zadowolenie zony - 20 % (zycie zrujnowane, ale postawila przynajmniej
      > na swoim).
      > zadowolenie kochanki - 100 % (osiagnela swoj cel.)
      >
      > Suma zadowolenia - 170 %
      170/300 czyli 56,(6) %
    • kohol Re: O zdradach, zonach, kochankach - MATEMATYCZNI 06.06.05, 11:09
      No tak, analitykiem to Ty nie zostaniesz...
      Tak jak Epsilon sugeruje - należy to podzielić na osoby.
      Wtedy wychodzi średnie zadowolenie stron.
      W innym wypadku... wychodziłoby, że największe zadowolenie osiąga się
      posiadając wielu kochanków i wiele kochanek, bo nawet osoba zadowolona w 10%
      zwiększa sumę zadowolenia.
      Wychodzi na to, że najlepiej... być szczęśliwymi w małżeństwie bez kochanek i
      kochanków. 100% na osobę. Ale, jak rozumiem, nie wszystko możemy wszyscy...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja