muszek0
23.07.02, 11:41
słoneczna niedziela. jako stateczny mieszczanin poszedłem z dziewczyną na
lody. ładny ogródek, jem mdłego loda z bitą śmietaną i bakaliami (eeeeeeeee).
obok przy stoliku poruchawka. dwie pary z dziećmi, wrzask, pisk. rodzice w
defensywie, gówniarze rządzą. słyszę tylko mamuśkę jak co chwila mówi:
'proszę natychmiast się uspokoić', 'proszę natychmiast do mnie przyjść',
'proszę jeść te lody, a nie rzucać nimi w siostrę'. upał, jem mdłe lody i
widzę tych ludzi, prawdopodobnie, gdybym był słabszej natury to od razu
puściłbym pawia.
nie twierdzę, że matka ma się zwracać do dziecka 'chodź do mnie ty gnoju
pieprzony', ale śmieszne jest gdy dziecko jej włazi na głowę, a ona odgrywa
przed publicznością cholerny wersal.