Dodaj do ulubionych

UPARCI CI FACECI... !!!

01.07.05, 16:49
Powiedzcie jak sobie z tym radzić, albo jakich metod użyć, aby zaczęli używać
rozwiązania pt.: "Kompromis"...
Do mojego normalnienic nic nie dociera, ma swoje jakieś idee i nie można mu
przetłumaczyć kompletnie NIC. Jego zdanie jest najważniejsze i oczywiści
ejego plany najfajniejsze, moje nie ważne, bo zawsze stanie sie COŚ co
uniemożliwia spełnienie moich próźb!
Jezu chyba zwariuje!!!!!!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • yoma Re: UPARCI CI FACECI... !!! 01.07.05, 16:52
      To po co się męczyć? Rzuć.
      • chickita Re: UPARCI CI FACECI... !!! 01.07.05, 16:55
        Jak to rzuć... Jak sie kocha to se ne da!
        Oboje się kochamy, mamy takie charaktery a nie inne, więc próbujemy
        się "dotrzeć". Ale są na pewno jakieś sposoby, może czas, wiek itp....
        My jesteśmy już rok ze soba i razem mieszkamy.
        • yoma Re: UPARCI CI FACECI... !!! 01.07.05, 16:57
          Nic mądrego ci nie powiem, za mało danych. To jest temat na długą nocną rodaków
          rozmowę, a nie na forum...
        • omcrew Re: UPARCI CI FACECI... !!! 04.07.05, 15:10
          jak slysze o docieraniu to mi sie chce smiac... to docieranie to taka
          uniwersalna wymowka :-) wszystkie sie na to nabieracie
    • dr.verte Re: UPARCI CI FACECI... !!! 01.07.05, 16:56
      Jakbyś byla mądrą kobietą to umialabyś wplynąć na faceta w sposób pośredni.
      Tak że sam bylby przekonany że to on to wymyslil.Im bardziej chce się na
      kogoś wplynąć,postawić na swoim,im usilniej się stara tym automatycznie większy
      opór u drugiej strony.To prosta psychologiczna zasada.
      • chickita Re: UPARCI CI FACECI... !!! 01.07.05, 17:00
        A co bardzo ciekawe co piszesz drogi doktorku. Ja nie uważam się za głupią z
        całym szacunkiem, jednak proszę o szerszą wypowiedź, bo ta była zbyt ogólna i
        na jej podstawie trudno wyciągnąć jakiekolwiek sposoby i wprowadzić je w życie.
        • dr.verte Re: UPARCI CI FACECI... !!! 01.07.05, 17:02
          chickita napisała:

          > Ja nie uważam się za głupią z całym szacunkiem


          To tak jak większość debili.
          • chickita Re: UPARCI CI FACECI... !!! 01.07.05, 17:08
            nie sądzę żeby "debil" byłby w stanie uważać cokolwiek...
    • fajnaret Re: UPARCI CI FACECI... !!! 01.07.05, 18:50
      Kopnij go w zadek i szukaj sobie czegos lepszego jestes warta czegos lepszego
    • simonkapl Re: UPARCI CI FACECI... !!! 01.07.05, 18:55
      Czytajac wypowiedzi mozna by sadzic ze tu sa sami experci.Tylko, ze zycie to
      nie matematyka.Coz ci poradzic.Raczej jego charaktery=u nie zmienisz, ale
      musicie jakos porozmawiac, zdecydowac na przyklad w jakich kwestiach decydujesz
      ty, w jakich on i przed kazda decyzja dyskutowac.Moj maz na przyklad nie lubi
      podejmowac decyzji, woli wiec zebym ja to zrobila za ans dwoje.Tak pzrewaznie
      ejst, bo mi to odpowiada, ale mimo wszystko zawsze z nim dyskutuje prze.Ma wiec
      wrazenie,ze to jest czesciowo jego decyzja.Moz ejakos warto zaczac od
      tego.Powodzenia.A, nie odnioslam bynajmniej wrazenia bys byla debilka, nie
      przejmuj sie0
      • maminka5 Re: UPARCI CI FACECI... !!! 01.07.05, 19:01
        wiesz co mój tez jest taki .. ja juz niemam siły, swoje powiedziałam, swoje
        wykrzyczałam, swoje prosiłam.. mój mąż niezunaje kompromisu. twierdzi ze jest
        tylko tolerancja. Niestety nie jestem w stanie zmienic jego zdania. w zaden
        sposób, a zyje sie coraz trudniej, juz 3 rok i mamy dziecko .. aha i wiesz
        niewydaje mi sie zebym była głupia kobieta.
        • chickita Re: UPARCI CI FACECI... !!! 04.07.05, 09:47
          Dzięki bardzo;) Chociaż rozmowa zawsze kończy sie tym że mój luby "będzie
          siestarał i weźmie to pod uwagę" po czym w sytuacji awaryjnej robi i tak po
          swojemu;) brrrrrrrr
          • mb8001 Re: UPARCI CI FACECI... !!! 04.07.05, 09:55
            Współczuję. Ja żyłam 8 lat z takim facetem (był najmądrzejszy,
            najprzystojniejszy, najfajnieszy, zawsze miał rację i w ogóle naj,...)byłam tak
            zakochana że przyzwycziłam się do tego że po kłótni to ja przychodziłam, to ja
            dzwoniłam itd...Ale uwierz mi że kiedyś już będziesz miała tego dość. Stanie
            się to bardzo męczące i nie będziesz mogła z tym żyć.Ja próbowałam go uczyć
            komopromisu, jego rodzice też mu tłumaczyli ale gdzie tam on wie przecież
            wszytko lepiej a my jesteśmy głupi i tyle. Zdecydowałam się nawet na ślub ale
            na szczęście przejrzałam tuż przed i wszytko skończyłam. Ile można za kimś
            biegać?? -choć u mnie akurat to jeszcze coś innego się do tego przyczyniło ale
            ta jego pewność siebie też mnie psychicznie wykończała bo ciągle nosiłam w
            sobie jakieś poczucie winy.
            • chickita Re: UPARCI CI FACECI... !!! 04.07.05, 10:32
              I jesteś teraz szczęśliwa? Przecież go kochałaś, nie było ciężko?? Ja czasem
              myślę o tym, mówię że mam tego dość, ale po 3 dniach mi przechodzi, bo cholera
              kocham tego łobuza!
    • grogreg Re: UPARCI CI FACECI... !!! 04.07.05, 10:05
      Rozumiem, ze zawsze jestes gotowa isc na kompromis i rozpiera cie chec
      postawienia sie w sytuacji drugiej strony.
    • omcrew to przeciez normalna sytuacja 04.07.05, 15:09
      chlopak i dziewczyna normalna rodzina, romek rulez, hehehehe
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka