o zgrozo

22.07.05, 09:33
Przez rok byłam kochanką żonatego mężczyzny.Bardzo się tego wstydze,do tego
stopnia,że nikt o tym nie wie.Gdyby to się wydało chyba zapadłabym się pod
ziemię.Na szczęście zmądrzałam a może okazało się,że to poprostu nie
ten.Postanowiłam zakończyć ten bezsensowny związek i wiem,że nigdy już nie
pozwolę na to by być "drugą pieczenią przy jednym ognisku".Dobra, mniejsza o
to jak się podle czuję bo chciałam zapytać zupełnie o coś innego.
Chodzi o to,że "D" dość dużo opowiedział mi o swoim życiu.Jest ze swoją żoną
od 19tego roku życia,twierdzi,że trudno określić mu to co do niej czuje,może
to przywiązanie,może przyjaźń,może jakiś rodzaj miłości nie wnikam w to.Maja
dziecko i może to ciągle trzyma ich razem.Ja jakoś nie rozumiem sytuacji w
której mężczyzna udaje przed całym światem [i własną żoną]cudownego i
kochającego męża a tak perfidnie i bez skrupułów zdradza żonę jak tylko jest
to możliwe.Wiem od niego,że nie jestem pierwszą z którą zdradził.
Czuję ogromne wyrzuty sumienia względem "A"-żony "D".Naprawde uważam,że w
całej tej historii to ona jest najbardziej poszkodowaną ze stron,chociaż nic o
nas nie wie-udało nam się to ukryć ,chociaż była to nie tylko zdrada fizyczna
ale trwający dość długo romans czyli też zaangażowanie emocjonalne.Męczy mnie
też coś innego.Ta kobieta nie zdaje sobie sprawy z tego co się wokół niej
dzieje.Jestem pewna,że "D" prędzej czy później znajdzie sobie inną kochankę i
dalej będzie działał na dwa fronty."A" jest kobietą
wykształconą,atrakcyjną,może marnuje życie przy człowieku który zasługuje
wreszcie na porządnego kopniaka w tyłek?Ale czy mam prawo mieszać w jej życiu
i uświadamiać ją o tym?Gdzieś głęboko w sobie czuję tą solidarność jajników.
Mam jej powiedzieć czy nie?
    • pierozek_monika nie powiedzieć 22.07.05, 09:37
    • sagis Niektóre nie muszą tego doświadczać, aby wiedzieć, 22.07.05, 09:37
      że trzeba siebie szanować.
      • alpepe Re: Niektóre nie muszą tego doświadczać, aby wied 22.07.05, 09:38
        sagis, idźże wreszcie do zakonu i przestań świętoszkowato truć o szanowaniu się.
        • sagis Jeśli Ty też lubisz podrywać czyiś facetów, to nie 22.07.05, 09:53
          dziwne, że tak reagujesz.
          Ja od razu wiem, że nigdy nie będą tą drugą, ani też nie odbiłabym jakieś kobiecie
          faceta.
          Nie raz byłam stawiana w takiej sytuacji. Nie daję szansy takim trójkątom.
          Widocznie dzięki mojej uczciwości też szybko wychodzą na jaw.

          Nie usprawiedliwiaj swojej i takich kobiet nieuczciwości poprzez to, że nazywasz
          to jakąś świętoszkowatością:)))))))))
          Nie jestem jedyna, która tak myśli.
          Nigdy nie stanęłabym i nie stanęłam pomiędzy czyjąś kobietą, żoną i dziećmi!!!!
          A, też trzeba mieć szacunek do siebie, aby nie być tą drugą.
          Te przemyślenia i doświadczenia ja już wiem z góry.
          Nie raz mówiłam jakiemuś facetowi, że nie rozbiję czyjegoś małżeństwa, czy
          jakiegokolwiek związku.
          Jeśli mężczyzna będący z jakąś kobietą poderwie inną, to tak samo zdradzi tą
          następną.
          Trzeba zawsze liczyć się z tym. I tak bardzo często dzieje się, bo taki
          mężczyzna nie stara się nad sobą pracować tylko, jak jest problem w związku, to
          szuka innej kobiety.
          • beatka5 podpisuję się pod tym "rękami i nogami" 22.07.05, 12:05
            sagis napisała:

            > dziwne, że tak reagujesz.
            > Ja od razu wiem, że nigdy nie będą tą drugą, ani też nie odbiłabym jakieś
            kobie
            > cie
            > faceta.
            > Nie raz byłam stawiana w takiej sytuacji. Nie daję szansy takim trójkątom.
            > Widocznie dzięki mojej uczciwości też szybko wychodzą na jaw.
            >
            > Nie usprawiedliwiaj swojej i takich kobiet nieuczciwości poprzez to, że
            nazywas
            > z
            > to jakąś świętoszkowatością:)))))))))
            > Nie jestem jedyna, która tak myśli.
            > Nigdy nie stanęłabym i nie stanęłam pomiędzy czyjąś kobietą, żoną i
            dziećmi!!!!
            > A, też trzeba mieć szacunek do siebie, aby nie być tą drugą.
            > Te przemyślenia i doświadczenia ja już wiem z góry.
            > Nie raz mówiłam jakiemuś facetowi, że nie rozbiję czyjegoś małżeństwa, czy
            > jakiegokolwiek związku.
            > Jeśli mężczyzna będący z jakąś kobietą poderwie inną, to tak samo zdradzi tą
            > następną.
            > Trzeba zawsze liczyć się z tym. I tak bardzo często dzieje się, bo taki
            > mężczyzna nie stara się nad sobą pracować tylko, jak jest problem w związku,
            to
            > szuka innej kobiety.
            >
        • six_a Re: Niektóre nie muszą tego doświadczać, aby wied 22.07.05, 10:25
          to jest matka joanna od aniołów, drugi raz jej nie przyjmą ;))))
      • sagis Aby, też ktoś nas uszanował. 22.07.05, 09:40
        Myślisz, że on lepiej Ciebie traktował?
        Mężczyźni dokładnie wiedzą, co jest dla nich najważniejsze.
        To my kobiety chciałybyśmy wierzyć, że jest inaczej.
      • p.g.31 Re: Niektóre nie muszą tego doświadczać, aby wied 22.07.05, 09:48
        słuchaj,moje doświadczenie to moje doświadczenie.Nie potrzebuje umoralniania
        mnie bo zdaje sobie sprawę z tego co dla mnie znaczy wplątanie się w ten
        związek.Obyś nigdy kobieto nie musiała czuć się tak jak ja czuję się
        teraz.Kiedyś też byłam grzeczną dziewczynką i byłam pewna,że nigdy nie poderwe
        żonatego mężczyzny.Ale "nigdy nie mów nidgy".Ja mam za swoje wierz mi!A teraz
        chodzi mi o "A" a nie o mnie.
        • p.g.31 Re: Niektóre nie muszą tego doświadczać, aby wied 22.07.05, 09:50
          zresztą cały czas mi o nią chodziło dlatego zerwałam
          • pierozek_monika Re: Niektóre nie muszą tego doświadczać, aby wied 22.07.05, 09:51
            zrobiłaś rachunek sumienia przed sobą. Nie musisz przed Sagis.
            • sagis Ale ona zrobiła już go przed wszystkimi:-) 22.07.05, 09:58
              A, Wy tak ją w tym utrzymujecie.
              Widocznie same nie jesteście lepsze.
              Każdy kto wypowiada się tutaj na forum musi liczyć się z różnymi opiniami.
              Każdy ma prawo wypowiadać się.
              A, po Waszym ataku na mnie widać, że same macie coś
              na sumieniu:-)))))
              Dobrze tak rozgrzeszyć się, jak ogólnicie, że inne i wszystkie kobiety tak samo
              zrobiłyby.
              Tak naprawdę, to Wasi mężczyźni po tym, co tutaj poszecie nie mogą Wam wierzyć.
              Pochwalacie to, bo same wiecie, że zrobiłybyście to samo.
              • pierozek_monika Re: Ale ona zrobiła już go przed wszystkimi:-) 22.07.05, 10:05
                tak Asiu masz rację oczywiście :-) z tym wżenianiem wszystkim grzechów, a
                wybielaniem siebie.
                Jaka ty jesteś IDEALNA!
                Miodzio.
                Mogę prosić o autograf?
          • sagis Nie winię cię i nie oceniam cię, że zgodziłaś się 22.07.05, 10:06
            na taką sytuację.
            Czasami trzeba czegoś spróbować, aby wiedzieć, co jest dobre. Ważne, że umiałaś
            wyjść z tego.
            Ja zostawiłabym to i nie mówiłabym nic żonie. Nie możesz sama rozbijać ich
            małżeństwa.
            Może to dla nich też jest jakaś próba i jeśli będą mieli być dalej razem, to będą.
            Jeśli on będzie dalej ją oszukiwał z inną, to i tak z czasem ona dowie się.
            A, teraz to na Tobie będą wieszać psy. Mogą powiedzieć, że jesteś rozżalona i
            zazdrosna o to, że oni są razem szczęśliwi ze sobą, a Ty chcesz rozbić ich
            małżeństwo.

            Dla mnie mężczyzna musi być wolny, aby w ogóle coś mogło zacząć się i tak
            stawiam sprawę. Nie można liczyć, że może on okaże się uczciwy i sam coś z tym
            zrobi.
            Trzeba przede wszystkim tutaj myśleć o sobie, bo później zostaje tylko niesmak.

            Pozdrawiam Cię.
            • p.g.31 Re: Nie winię cię i nie oceniam cię, że zgodziłaś 22.07.05, 10:23
              O widzisz Asiu,teraz to mówisz zupełnie z sensem.Nie chcę aby ktoś pomyślał
              sobie,że chcę się zemścić albo,że teraz jestem biedna,opuszczona kobieta i
              działam w stylu "nie mój ci on i nie twój".Żygać mi się chce jak pomyślę o tym
              co ja i on wyprawialiśmy kiedy "A" siedziała w domu z córką.Chodzi mi o to,że
              okazuje sie,że jest tyle kobiet,które są oszukiwane,okłamywane,zdradzane i żyją
              nieświadome,nic nie mogą z tym zrobić a mężczyźni(nie wszyscy oczywiście)bawią
              się życiem udając "świętych".
              • alpepe Re: Nie winię cię i nie oceniam cię, że zgodziłaś 22.07.05, 10:26
                ja znam małżeństwo, w kórym kobieta nie może zdradzić, bo jej facet za samo
                (niesłuszne) posądzenie zlamał nos a sam kupił kawalerkę na mieście i podrywa
                młolaty na fury. Żona go przyłapała nieraz a są razem, bo jej wygodnie(kasa) a
                poza tym dzieczynki(małe córki) tęsknią. Nigdy nie wiesz, jak jest naprawdę.
    • alpepe nie Twoja żona, nie mieszaj się 22.07.05, 09:48
      Szkoda może kobiety, ale nie wiesz, czy i jej nie jest wygodniej udawać, ze nic
      sie nie stało.
    • lena_zet Re: qrwa, 22.07.05, 09:52
      mam nadzieję, że to nie mój chłop!
      • kryzysowa_narzeczona75 Re: qrwa, 22.07.05, 09:52
        inicjaly sie zgadzaja???? Zaraz namierzymy :))
      • pierozek_monika Re: qrwa, 22.07.05, 09:52
        mój na pewno nie - nie chciałoby się mu.
        • lena_zet Re: qrwa, 22.07.05, 09:53
          pierozek_monika napisała:

          > mój na pewno nie - nie chciałoby się mu.

          jemu!!!
          • pierozek_monika Re: qrwa, 22.07.05, 09:53
            jego!
    • bellima Re: o zgrozo 22.07.05, 09:55
      moja przyjaciółka po tym jak się "wysypało" stwierdziła, że "wolałaby nie
      wiedzieć"...

      moze dlatego czasem jesteśmy szczęsliwi -bo nie wiemy wszystkiego ?;)
    • oneexit Re: o zgrozo 22.07.05, 10:07
      jeżeli przez rok potrafiłaś "jakoś z tym żyć"
      to daj jej teraz spokój

      popracuj teraz nad swoim życiem, a nie
      próbuj naprawiać czyjegoś
    • mmagi Re: o zgrozo 22.07.05, 10:08
      po 1sze to nie wiesz tego czy ona nie wie,moze wie ale maja jakis układ a po
      2gie to je.bie ci na łeb:>>>>>>>>>>>>>>>>>
      Najpierw sie z nim gziłas a teraz uwazasz ze powinien dostac kopniaka,to przez
      takie jak ty jego zona zyje z takim palantem.
    • vandikia Re: o zgrozo 22.07.05, 10:08
      najpierw nabroiłaś, a teraz chcesz uświadamiać jego żonę? Sorry, ale to jest
      raczej bezczelne. Nie wierzę w Twoje dobre intencje. W jaki sposób chcesz ją
      uświadomić, hę? Opowiedzieć jej jak się pieprzyłaś z jej facetem, czy jaka to
      więź emocjonalna was łączyła?
    • liss.ek Re: o zgrozo 22.07.05, 10:08
      Ale co Ty byś jej chciała powiedzieć? "Proszę wybaczyć, że dopiero po roku
      romansowania z pani mężem, zdobyłam się na refleksję, ale lepiej późno niż
      wcale!" Wybacz, ale lepiej w ogóle nie mówić, a już na pewno Ty nie jesteś
      najodpowiedniejszą osobą.
    • yagula Jedyne dobre, co możesz zrobić 22.07.05, 11:30
      to trzymac buzie na klodke. Tak jak wczesniej. Sama przed soba wstydzisz sie
      swojego postepowania, a przed jego zona nie? Zadziwiajace.
      Mam wrazenie, ze raczej chcesz utrzec noska swojemu bylemu kochankowi, anizeli
      pozbyc sie tzw. wyrzutow sumienia :)
    • margie Re: o zgrozo 22.07.05, 11:35
      Nie powiedziec.
    • kalina42 Re: o zgrozo 22.07.05, 11:55
      aż tak zalazł Ci za skórę ,że chcesz się odegrać na żonie?
    • p.g.31 Chyle czoła-macie racje! 22.07.05, 12:01
      j.w.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja