e_dyta27
24.08.05, 15:27
Jestem w półrocznym związku z pewnym facetem. Początki były złe-on kilka razy
stosował wobec mnie przemoc seksualna-nie był to gwałt,ale na pewno
wymuszenie,skoro prosiłam go żeby przestał,a on tego nie zrobił.Stosunki z
nim były brutalne i pozbawione czułości. Poza seksem nigdy nie był agresywny,
wręcz wszyscy go uważają za człowieka zgodnego i bezkonfliktowego, (i o
zgrozo skonczył psychologię). Ja jestem DDA,on pochodzi z domu gdzie ojciec
znęcał się nad rodziną.Mimo że okropnie się czułam po tych wymuszeniach, nie
potrafiłam od niego odejść.
Teraz od jakichś dwóch miesięcy ku mojemu zdziwieniu,bez żadnych moich próśb
on zachowuje się w łóżku zupełnie inaczej-jest delikatny,czuły,przytula.
Powinnam się cieszyć ,wiem,ale zastanawiam się skąd taka zmiana. Słyszałam,że
taki człowiek sam się nie zmieni, więc czy to mozliwe zeby ktoś tak
samoistnie zaprzestał toksycznych zachowań?A może to jest po prostu ten
etap "miodowego miesiaca",kiedy sprawca udaje,ze się zmienił, aby ofiara nie
odeszła i dalej bedzie tak samo jak kiedys?Zastanawia mnie,że ta zmiana
wynikła sama, bez moich awantur, perswazji, gróźb odejścia. Czy to tylko
chwilowe,czy może dobrze rokuje na przyszłość?