Gość: Galena
IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl
04.09.02, 16:38
On-(krząta się na górze, ja na dole przeglądam sobie prasę)
-woła(dość głośno, tak żebym usłyszała) pieszczotliwie moje imię i dalej..-
nie wiesz gdzie jest moja jeansowa koszula?
Ja- wiem, jest w prasowalni.
On- uprasowana?
Ja- nie, czeka na uprasowanie.
On- czemu jej nie uprasowałaś?
Ja- myslałam, że będzie jej przyjemniej jak ty ja uprasujesz.
On- oj kitku (jeszcze pieszczotliwie)- przeciez ja nie moge wszystkiego
robić, w pracy ciężko, w domu ciężko, (już lekko poirytowany) czy tak można
żyć?
Ja-(bez irytacji)- ja jeszcze zyję, więc chyba można.
On-(już coraz bardziej poirytowany)- wiesz co, to by się nie podobało nawet
twojej mamie!
Ja-(zupełnie spokojnie)- trzeba się było ożenić z moją mamą.
On- a w dodatku jesteś bałaganiara!
Ja- (polubownie)-owszem jestem.
On- i... niesystematyczna!!!(to było najgłośniej)
Ja- (śmiejąc się)-wszystko się zgadza, masz absolutna rację.
ciiisza...a po chwili..
On -( podchodzi do schodów i już zupełnie innym głosem) - ale ci to wszystko
wybaczam..., wiesz dlaczego????
Ja - wieeeem!(smiejemy się oboje)
Ps. W czasie tej całej awantury prasował sobie koszulę.