Gość: Kan
IP: 157.25.84.*
05.09.02, 10:09
W jednej z ambasad w jednej ze stolic europejskich, tuż przed wojną odbywał
się wielki bal. Impreza wyższych lotów nie dla hołoty, smokingi, fraki i inne
kreacje wieczorowe. Rozmowy na poziomie i o niczym. W pewnym momencie jeden z
gości zaczął opowiadać zagadkę:
- Czy wiecie Państwo co to jest: małe, ruchliwe, owłosione, porusza się w
dziurce..?!?
Pewna konsternacja, panie pąsowieją, panowie znacząco pochrząkują, niektórzy
podkręcają osłupiali wąsa...
Żartowniś widząc takie miny odpowiedział z nieukrywaną radością:
- Proszę Państwa, ależ to oczywiście jest myszka!
Atmosfera, oczyściła się tak szybko jak się zagęściła, dały się słyszeć
oddechy pełne ulgi oraz ciche chichoty. Drinki powoli znów poszły w ruch.
Nagle jeden z gości, Pułkownik - mówi:
- Myszka...?!?
W cipie... ?!?
BEZ SENSU!!!