pseudofeminzm

IP: *.90.25.163.Dial1.Washington1.Level3.net 22.09.01, 01:24
No wlasnie!!!! Jedna z tych rzeczy, ktore wkurazja mnie najbradziej. Mam tutaj
na mysli, kobiety, zaznaczaja, ze nie beda prac ani gotowac...ale bez zmruzenia
oka godza sie na to by facet je utrzymywal finansowo. Na szczescie jest to
gatunek ginacy...Opinie, opinie...prosze...
    • Gość: Yoanna Re: pseudofeminzm IP: *.infocity-nrw.com 22.09.01, 13:30
      TAK!

      Mam taka kolezanke ktora ma faceta, i ona oczywiscie nie znizylaby sie do prac
      domowych (feministka) ale za to jak nie miala pracy i chciala sie przeniesc w
      celu poszukania pracy do Warszawy z Lublina, i on zaproponowal zeby nie jechala i
      ze on jej poszuka w L., to zgodzila sie dopiero jak powiedzial ze oplaci jej
      czynsz za sierpien/wrzesien (dodam ze jemu tez sie nie przelewa).
      Aha a w miedzyczasie zdazyla go zdradzic.
      he, he feministki

      Gość portalu: Anna26 napisał(a):

      > No wlasnie!!!! Jedna z tych rzeczy, ktore wkurazja mnie najbradziej. Mam tutaj
      >
      > na mysli, kobiety, zaznaczaja, ze nie beda prac ani gotowac...ale bez zmruzenia
      >
      > oka godza sie na to by facet je utrzymywal finansowo. Na szczescie jest to
      > gatunek ginacy...Opinie, opinie...prosze...

      • Gość: Ped Re: pseudofeminzm IP: 212.191.70.* 23.09.01, 11:24
        Kazdy jezyk ma jedno lub wiecej okreslen na takie
        kobiety . Ale nie jest to slowo "feministka ".
        • Gość: Anna26 Re: pseudofeminzm IP: *.90.29.54.Dial1.Washington1.Level3.net 23.09.01, 16:11
          Uzyla slowa PSEUDO-FEMINIZM.
          A teraz drogi Pedziu otworz slownik i zobacz co oznacza pseudo.
          • Gość: Bes Re: pseudofeminzm IP: 150.254.191.* 24.09.01, 11:50
            jak słyszę coś takiego, to najchętniej dałabym w łeb takiej kobiecie. Tego typu
            postępowanie nie ma nic wspólnego z feminizmem, dobrze to określasz - to
            pseudofeminizm.
            W każdym razie często zastanawiam się, czy feminizm, poza jego początkowym
            okresem, nie przynosi kobietom więcej szkody niż pożytku. Zbyt często zdarzają
            się przypadki, kiedy kobiety nadużywają tego terminu w imię jakichś swoich
            korzyści i interesów.

            Bes
          • Gość: Ped Re: pseudofeminzm do Anny IP: 212.191.70.* 24.09.01, 13:21
            Jest jeszcze jedno slowo-wytrych : "Feminizm
            alternatywny ".
    • Gość: kathy Re: pseudofeminzm IP: 195.117.174.* 24.09.01, 12:14
      Gość portalu: Anna26 napisał(a):

      > No wlasnie!!!! Jedna z tych rzeczy, ktore wkurazja mnie najbradziej. Mam tutaj
      >
      > na mysli, kobiety, zaznaczaja, ze nie beda prac ani gotowac...ale bez zmruzenia
      >
      > oka godza sie na to by facet je utrzymywal finansowo. Na szczescie jest to
      > gatunek ginacy...Opinie, opinie...prosze...

      A mnie to nie wkurza. Nieuczciwe? Owszem. I co z tego?
      (Feminizm to to rzeczywiście nie jest.)
      • Gość: Anna26 Re: pseudofeminzm IP: *.dialinx.net 24.09.01, 14:01
        Feminzm jak kazdy ruch spoleczny mial swoje wypaczenia i tak zwanych "free
        riderow", czyli w tym wypadku kobiet, ktore jechaly za darmo chcialy sie
        przejechac na bilecie feminizmu. One chcialy tylko brac i dawac.
        Na nieszczescie feminizmu istnieje tez grupa ignorantek, ktore nie rozumiejac
        celu ruchu chca z niego wyciagnac tylko dorazne korzysci.

        Feminizm, taki prawdziwy przyniosl kobietom wiele pozytku. Jak na przyklad to,
        ze mozemy szukac drogi samorealizacji poza tradycyjnymi kobiecymi rolami jak
        zona i matka. Dzisiaj feminizm stara sie by kobiete traktowano jako
        ROWNORZEDNEGO pracownika czy partnera w polityce. I to jest DOBRE. Ale jak
        wszystko co dobre ale stworzone pzrez czlowieka feminizm mial swoje grzechy i
        swoja cene jak na przyklad pewna destrukcja rodziny. A poza tym niesety wiecej
        w nim gdybania (i.e. Kinga Dunin, Gretkowska) niz dzialania na rzecz kobiet
        biednych, bitych...
        • Gość: frisky Re: pseudofeminzm IP: *.gazeta.pl 24.09.01, 14:57
          Anno, ciekawie to napisalas. B. fajnie
          pozdrawiam
        • Gość: Anna26 Free-riderki IP: *.dialinx.net 24.09.01, 15:00
          Cos mi sie zle napisalo o free-ridrach. Chodzilo mi o kobiety, ktore chcialy
          sie przejechac na bilecie feminizmu nie dajac nic od siebie. Chcilay tylko
          brac i uwazaly feminim za mozliwosc osiagania korzysci bez zadnego wysilku z
          ich wlasnej strony.
          • Gość: Marlena Re: Free-riderki IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.01, 21:26
            A co sadzisz o kobietach, ktore korzystaja ze wszystkich zdobyczy feminizmu ale
            odzegnuja sie od niego jak od ognia? (mam na mysli min. wywiad z Monika Olejnik
            w ostatnim numerze Obcasow...)
        • Gość: curious Re: pseudofeminzm IP: *.uni-forst.gwdg.de 24.09.01, 20:47
          A nie sadzisz ze feminizm juz sie przezyl, ze sie wypaczyl? Caly czas slysze argument, ze pierwsze feministki,
          sufrazystki czy jak je tam zwac tez byly wyklinane, wysmiewane i zwalczane a jednak wyszlo na to ze to co robily
          przynioslo pozytywne owoce. Zgadza sie - przynioslo. Ale moim zdaniem to co sie teraz dzieje to przeginanie paly i
          przyniesc moze tylko skutki negatywne. Feminizm strasznie w tym wzgledzie przypomina socjalizm. Oba wyszly od
          pieknych hasel (feminizm - rownouprawnienie kobiet, socjalizm - wszyscy ludzie sa rowni), oba spowodowaly
          zmiany na lepsze (feminizm - prawa obywatelskie i wzrost samoswiadomosci kobiet, socjalizm - polepszenie
          warunkow bytu i nadanie praw masom pracujacym).Ale ...... Socjalizm wszystko chcial zalatwic odgornie droga
          ustaw - centralne sterowanie gospodarka, specjalne traktowanie PEWNYCH grup spolecznych (kosztem innych
          oczywiscie - taka pozytywna dyskryminacja) - nie przypomina wam to czegos drogie panie? Socjalizm mial swoja
          jedynie sluszna droge - wszystkie inne byly be. Feministki tez lansuja jedynie sluszny obraz kobiety - wzorzec
          aktualnie obowiazujacy to odnoszaca sukcesy bussiness woman (wzgl. pani polityk), posiadajaca kochajacego
          potulnego meza i gromadke dzieciakow. Kobiety ktore wola siedziec w domu i gotowac to "kury domowe" i co gorsza
          zdrajczynie siostrzanych interesow. Socjalizm wynaturzyl sie i tam gdzie zyskal przewage - doprowadzil do
          katastrofy (skutki mozna sobie u nas poogladac, a jak komus malo to moze sie wybrac na wycieczke do Brzescia). Do
          czego doprowadzi feminizm? A przeginanie paly juz sie zaczyna. Polecam artykul "Wybor plci" - we "Wprost".
          Bardzo dobry, napisany przez rozsadne, madre kobiety. Nie wiem czy autorki utozsamiaja sie z ruchem
          feministycznym - jezeli tak, to dla tego ruchu jest jeszcze swiatelko nadziei ze nie zbzikuje calkiem. Jezeli nie - to
          kiepsko z wami "siostry".
          • Gość: Marlena Re: pseudofeminzm IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.01, 21:24
            No nie wiem, nie wiem. To, o czym piszesz, to jest jedynie stereotyp femimizmu,
            ktory niestety pokutuje w Polsce. Nie chodzi o to, ze wszytkie kobiety maja byc
            businesswoman z mezami pod pantoflem, i ze gospodynie domowe sa be. Feminizm
            przeszedl sporo zmian, i wydaje mi sie, ze schemat pokutujacy w Polsce dotyczy
            raczej feminizmu lat 60-tych, jego szczegolnego odlamu, ktory glosil, ze
            kobiety sa inne z natury od mezczyzn i najlepiej by im bylo, gdyby w ogole sie
            z panami nie zadawaly. a jesli tak, to tylko w celu reprodukcji. taka odmiana
            esencjalizmu. z tym, ze to było 40 lat temu. Chcialabym wiedziec, dear Curious,
            na czym polega przeginanie paly dzisiejszych polskich feministek? (i gdzie one
            w ogole sa?)
            • Gość: Anna26 Re: pseudofeminzm/do Marleny IP: *.157.50.160.Dial1.Washington1.Level3.net 25.09.01, 22:38
              Ja feminizm popieram, bo wiele mu zawdzieczam. Pisalam o pseudofeminizmie, bo
              wydaje mi sie, ze te pseudo psuja caly obraz feminizmu.
              Feminzm sie nie przezyl, tylko jak kazdy ruch spoleczny troche zmienil i
              dostosowal do aktualnych warunkow. (Moja kumpela Wredna ktora pisze doktorat o
              katolicyzmie i feminizmie duzo by tu Ci mogla opowiedziec, ale ona woli czytac
              MRS. magazine niz GW.)
              To o czym ty mowisz o roznych rodzjach feminizmu to wg. Wrednej first wave i
              second wave of feminizm.

              Aha, skoro Monika Olejnik esli rzeczywiscie odzegnuje sie od feminzmu, a i tak
              jedzie na jego bilecie, to tez jest free-riderka. Wg. Wrednej Olejnik wsiadla
              na innym przystanku, ale tak samo jedzie na bilecie feminzmu.

              A swoja droga dziekuje Marleno za polecenie mi tego wywiadu do przeczyanie.
              Jak przeczytam to sie wypowiem lepiej na temat Moniki.
            • Gość: curious Re: pseudofeminzm IP: *.uni-forst.gwdg.de 26.09.01, 08:56
              Gość portalu: Marlena napisał(a):

              > No nie wiem, nie wiem. To, o czym piszesz, to jest jedynie stereotyp femimizmu,
              >
              > ktory niestety pokutuje w Polsce. Nie chodzi o to, ze wszytkie kobiety maja byc
              >
              > businesswoman z mezami pod pantoflem, i ze gospodynie domowe sa be. Feminizm
              > przeszedl sporo zmian, i wydaje mi sie, ze schemat pokutujacy w Polsce dotyczy
              > raczej feminizmu lat 60-tych, jego szczegolnego odlamu, ktory glosil, ze
              > kobiety sa inne z natury od mezczyzn i najlepiej by im bylo, gdyby w ogole sie
              > z panami nie zadawaly. a jesli tak, to tylko w celu reprodukcji. taka odmiana
              > esencjalizmu. z tym, ze to było 40 lat temu. Chcialabym wiedziec, dear Curious,
              >
              > na czym polega przeginanie paly dzisiejszych polskich feministek? (i gdzie one
              > w ogole sa?)
              Prosze przeczytac artykul we "Wprost" pt." Wybor plci" - to co tam jest opisane to jest przeginanie wedlug mnie.
              Faceci tez oczywiscie przeginaja pod wplywem ideologii feministycznej - te wszystkie parytety dla kobiet w partiach.
              Ktos pisal, ze feminizm to liberalizm, a to bzdura! FEMINIZM to SOCJALIZM!!! Nakazy, nakazy, nakazy. Jedynie sluszna
              droga, jedynie sluszna ideologia - cale reszta to ciemmnogrod. I te glupawo brzmiace hasla. Np. pytanie do
              kandytdata - ktorego mialbyby poprzec - czy bedzie zwalczal przemoc WOBEC KOBIET. A wobec dzieci to juz nie? A
              wobec mezczyzn to juz nie? Przemoc trzeba zwalczac wogole a nie tylko wobec jakiejs grupy!!
              Poza tym feministki juz wywalczyly prawo kobiet do decydowania o wlasnym losie - kazda moze dzis robic kariere,
              zostac matka, skakac na bungee albo szydelkowac jak jej sie podoba. A ze kariera nie jest latwa? Ze sie trzeba
              przebijac przez mur spolecznych uprzedzen? A co one myslaly, ze to tak cacy bedzie? To dotyczy kazdego a nie
              tylko kobiet - grubi, brzydcy, lysi tez maja przesrane a jakos nikt nie mysli o zakaldaniu ruchu wspierania np. grubych.
              Szanse na kariere zaleza od cech indywidualnych a plec, wyglad zewnetrzny i pare innych rzeczy to tylko czynniki
              ktore raz pomagaja a innym razem nie.
              a co do Moniki Olejnik - Anna26 napisala ze ww pani jedzie "na bilecie feministycznym" choc sie do ruchu nie
              przyznaje. Taaaak? To znaczy wszystkie kobiety ktorym cos sie udalo/udaje, ktore sa feministkami czy im sie to
              podoba czy nie? To po co zawezac sie do kobiet (wszak mamy rownouprawnienie)? Moze meczyzni zyjacy po
              swojemu, robiacy kariere albo posiadajacy szczesliwa rodzine to tez feministki? EUREKA!!!!! Wreszcie dowiedzialem
              sie kim jestem - jestem FEMINISTKA!!!! Dzieki za oswiecenie "siostry"...

              • suzume Re: pseudofeminzm 26.09.01, 09:19
                Gość portalu: curious napisał(a):

                > Prosze przeczytac artykul we "Wprost" pt." Wybor plci" - to co tam jest opisane
                > to jest przeginanie wedlug mnie.
                > Faceci tez oczywiscie przeginaja pod wplywem ideologii feministycznej - te wszy
                > stkie parytety dla kobiet w partiach.
                > Ktos pisal, ze feminizm to liberalizm, a to bzdura! FEMINIZM to SOCJALIZM!!! Na
                > kazy, nakazy, nakazy. Jedynie sluszna
                > droga, jedynie sluszna ideologia - cale reszta to ciemmnogrod. I te glupawo brz
                > miace hasla.

                Curious, wyrabiasz sobie opinię na podstawie bzdetów i głupot, bez brania
                poprawki na to, ze ludzie są z reguły normalni, a w oczy rzucają się krzykacze z
                przegięciami... Więcej podejścia zdroworozsądkowego. Kobiety nie są facetożerne -
                to byłby kanibalizm. :)

                > Np. pytanie do
                > kandytdata - ktorego mialbyby poprzec - czy bedzie zwalczal przemoc WOBEC KOBIE
                > T. A wobec dzieci to juz nie? A
                > wobec mezczyzn to juz nie? Przemoc trzeba zwalczac wogole a nie tylko wobec jak
                > iejs grupy!!

                Z pewnością są mężowie lani przez żony, ale jest ich mniej niż maltretowanych
                kobiet. Powiesz, że to dlatego, że kobiety są z reguły słabsze i gdyby tylko
                mogły... Gdyby tylko taka bita pani była w stanie fizycznie sprostać zadaniu,
                problem maltretowania zniknąłby w ciągu miesiąca, bo taki damski bokser
                zastanowiłby się 5 razy a rękę podnosiłby tylko po to, żeby się podrapać w głowę.
                Ta sama zasada dotyczy przemocy wobec dzieci. Dziecko jest mniejsze, słabsze i
                wiadomo - nie odda.

                > Poza tym feministki juz wywalczyly prawo kobiet do decydowania o wlasnym losie
                > - kazda moze dzis robic kariere,
                > zostac matka, skakac na bungee albo szydelkowac jak jej sie podoba. A ze karier
                > a nie jest latwa? Ze sie trzeba
                > przebijac przez mur spolecznych uprzedzen? A co one myslaly, ze to tak cacy bed
                > zie?

                A dlaczego nie? Dlaczego facet nie musi się przez taki mur przebijać tylko
                dlatego, że jest tej właściwej płci?

                > To dotyczy kazdego a nie
                > tylko kobiet - grubi, brzydcy, lysi tez maja przesrane a jakos nikt nie mysli o
                > zakaldaniu ruchu wspierania np. grubych.
                > Szanse na kariere zaleza od cech indywidualnych a plec, wyglad zewnetrzny i par
                > e innych rzeczy to tylko czynniki
                > ktore raz pomagaja a innym razem nie.

                I tylko głupio jest być starą, brzydką, grubą kobietą - bo facet nie musi być
                ładny a pani manager tak...

                Pozdrawiam
                • Gość: Esther Re: pseudofeminzm IP: 193.131.186.* 26.09.01, 09:55
                  Jeszcze niedawno zgodzilabym sie z wypowiedzia curious, szczegolnie na temat
                  tego ze kobiety sobie juz wywalczyly prawo decydowania o wlasnym losie, ze
                  kazda moze robic kariere etc, a to ze nie jest latwo - to nikomu nie jest latwo.
                  Niestety suzume ma racje mowiac ze "I tylko głupio jest być starą, brzydką,
                  grubą kobietą - bo facet nie musi być ładny a pani manager tak...".
                  Bo obojetnie jaka wolnosc wyboru dzisiaj mamy, jest ona ograniczona wlasnie
                  przez opinie i stereotypy panujace w danym spoleczenstwie. Nie kazda kobieta ma
                  tyle sily przebicia aby na przekor zwyczajom panujacym w jakims malym
                  miasteczku isc w swiat i robic to co jej sie marzy. Czy to ze nie ma az tyle
                  sily znaczy ze nalezy ja spisac na straty? Bardzo wiele rzeczy zalezy od nas
                  samych, niestety na wielu z nas opinia spoleczna, lokalne zwyczaje, maja
                  ogromny wplyw. Ile jest mlodych dziewczyn, zdolnych, inteligentnych, ktore
                  przez fakt urodzenia sie na zabitej dechami wsi zostaja matkami w wieku 18 lat
                  i akceptuja fakt ze facet pije i bije, bo mama tez tak zyla. Taka sama
                  dzewczyna wychowana w innej rodzinie, w lepszych warunkach, intelektualnych i
                  finansowych, na pewno ma inny start w zyciu.
                  To ze wszystko zalezy od nas bardziej chyba odzwierciedla sytuacje mezczyzn niz
                  kobiet w Polsce.
                  Kobiety, oprocz tego ze czesto kobieta w biurze to "pani Jola od kawy", do tego
                  dochodza stereotypy przekazywane kobietom przez ich matki, babki, gdzie z
                  ambicja kariery i samorealizacji nadal przebija przekonanie o potrzebie
                  zamazpojscia i szybkiego posiadania dzieci.
                  Kobietom jest trudniej, bo uderzaja wlasnie w ten mur stereotypow. (przyklad,
                  dzwonilam z biura w Anglii do firmy finansowej w Polsce, po przejeciu sprawy od
                  kolegi. Pan w Polsce, Polak, w srednim wieku, byl bardzo zaskoczony, najpierw
                  uznal ze jestem sekretarka zanim cokolwiek powiedzialam, po czym palnal "ja
                  wolabym z jakims panem rozmawiac").
                  Sytuacja w Anglii jest o tyle lepsza, ze takich przypadkow nie ma, bo firmy
                  zwyczajnie boja sie oskarzenia o dyskryminacje, chociaz przy zatrudnianiu
                  czesto dzieja sie dziwne rzeczy, rowniez przy awansach.

                  Najgorsze jest to, ze poza prawdziwym rownouprawnieniem w prawie, jeszcze sa
                  wlasnie te stereotypy, nie tylko ze strony mezczyzn ale i ze strony samych
                  kobiet... typu "ja wyszlam za maz i jestem w domu z dziecmi a ona lata po
                  swiecie". I dlatego kobietom jest nadal znacznie trudniej i sile przebicia
                  musza miec podwojna.

                • Gość: Malwina Re: pseudofeminzm IP: *.abo.wanadoo.fr 26.09.01, 09:57
                  dorzuce jeszcze ze tak zwane" cechy indywidualne" o ktorych sie rozpisujecie moga ewentualnie
                  dotyczyc lysyc,i grubych i krosciastych , jak sama nazwa wskazuje sa czyms co moze wyroznic ich
                  posiadacza w spoleczenstwie no i oczywiscie mozna je ewentualnie zmienic - kupic peruke, stracic na
                  wadze i wygladzic ogolny wyglad. Natomiast aby zmienic plec.....:-(
                  trzeba chciec i to mocno. Bycie kobieta nie jest "cecha indywidualna" ! Poki istnieja ludzie myslacy ze
                  nas to WYROZNIA w spoleczenstwie, poty bedzie potrzeba feministek.
                  Wbic w glowe raz na zawsze ze ludzkosc sklada sie z kobiet i mezczyzn a roznica plci nie moze byc
                  powodem stwarzania KATEGORII spolecznych.
                  Na identycznym rozumowaniu opiera sie rasizm, to debilne usilowanie usystematyzowania ludzi wedle
                  cech ktore sa wrodzone, genetyczne , normalne i ktorych nikt nie moze wybrac ani zmienic(oprocz M.
                  Jacksona :-).
                  No chyba ze przegapilam odcinek filmu gdy bozia pytala kto chce byc bialym, polakiem i mezczyzna ....


                  Malwina, chinka
                • Gość: curious Re: pseudofeminzm IP: *.uni-forst.gwdg.de 26.09.01, 10:06
                  suzume napisał(a):


                  > Curious, wyrabiasz sobie opinię na podstawie bzdetów i głupot, bez brania
                  > poprawki na to, ze ludzie są z reguły normalni, a w oczy rzucają się krzykacze
                  > z przegięciami... Więcej podejścia zdroworozsądkowego. Kobiety nie są facetożerne
                  > - to byłby kanibalizm. :)
                  Totez nie mam nic przeciwko kobietom - nawet feministkom. Natomiast przeciwko ruchowi owszem. Moje zdanie jest
                  takie ze ruch mi sie nie podoba i uwazam go za szkodliwy. Amen. Pewnie wsrod bolszewikow tez byli mili, normalni
                  ludzie sympatyzujacy z ruchem, ale jak ci mili sympatyczni ludzie dopomogli ruchowi w zwyciestwie to sie zaczely
                  problemy - bo ruch milutki nie byl.

                  > Z pewnością są mężowie lani przez żony, ale jest ich mniej niż maltretowanych
                  > kobiet. Powiesz, że to dlatego, że kobiety są z reguły słabsze i gdyby tylko
                  > mogły... Gdyby tylko taka bita pani była w stanie fizycznie sprostać zadaniu,
                  > problem maltretowania zniknąłby w ciągu miesiąca, bo taki damski bokser
                  > zastanowiłby się 5 razy a rękę podnosiłby tylko po to, żeby się podrapać w głow ę.
                  > Ta sama zasada dotyczy przemocy wobec dzieci. Dziecko jest mniejsze, słabsze i
                  > wiadomo - nie odda.
                  Z ta przemoca to chodzilo mi o ogol - takze mezczyzny wobec mezczyzny (tak rzadko sie to zdarza?)


                  > A dlaczego nie? Dlaczego facet nie musi się przez taki mur przebijać tylko
                  > dlatego, że jest tej właściwej płci?

                  A kto powiedzial ze nie musi? Tez musi. Nie zawsze, nie w kazdym zawodzie, ale bywa ze plec "ta wlasciwa" jak to
                  okreslilas przeszkadza.



                  >
                  > I tylko głupio jest być starą, brzydką, grubą kobietą - bo facet nie musi być
                  > ładny a pani manager tak...
                  To piekielko toscie sobie same stworzyly "siostry" a teraz wine zwalac chcecie na facetow. Wiesz co mi powiedziala
                  kiedys kolezanka (naonczas moja dziewczyna) jak jej sie zapytalem po co sie stroi i maluje skoro wie ze i tak bez
                  makijazu mi sie bardziej podoba? Powiedziala ze ona (i jak twierdzila wiele jej znajomych) robi to DLA INNYCH KOBIET.
                  Zeby je zazdrosc zarla naturalnie.....
                  A wracajac do pani menager. Wcale ladna byc nie musi. Musi byc dobra w tym co robi. I mila. Dotyczy to tez pana
                  menagera.
                  Ja wogole nie wiem skad wam takie bzdety do glowy przychodza ze sie od kobiet z pracy, robiacych kariere wymaga
                  urody? Zaden z moich kumpli nie ocenia kolezanek z pracy ( a szefowych jezeli takie sie trafia, to juz wogole) pod
                  wzgledem urody!!! To ze wmawiacie sobie ze pani dyrektor ma byc rownoczesnie piekna to efekt tego co prezentuja
                  wasze "kobiece", feministyczne pisemka. Przypatrz sie zdjeciom do wywiadow z takimi " bizneswomenami" - jak
                  slicznie sa wyretuszowane....
                  • Gość: marlena Re: pseudofeminzm IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.01, 10:16
                    Gość portalu: curious napisał(a):

                    > suzume napisał(a):
                    >
                    > Totez nie mam nic przeciwko kobietom - nawet feministkom.

                    NAWET feministkom? to naprawde wielkie z twojej strony. thanks, "brother" :)
                    • Gość: curious Re: pseudofeminzm IP: *.uni-forst.gwdg.de 26.09.01, 10:18
                      Gość portalu: marlena napisał(a):

                      > Gość portalu: curious napisał(a):
                      >
                      > > suzume napisał(a):
                      > >
                      > > Totez nie mam nic przeciwko kobietom - nawet feministkom.
                      >
                      > NAWET feministkom? to naprawde wielkie z twojej strony. thanks, "brother" :)

                      No widzisz! Nawet szowinistyczna meska swinia moze sie okazac czlowiekiem.... moze troche gorszym, ale jednak
                      czlowiekiem ;-)
                      • Gość: marlena Re: pseudofeminzm IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.01, 10:25

                        >
                        > No widzisz! Nawet szowinistyczna meska swinia moze sie okazac czlowiekiem....
                        > moze troche gorszym,ale jednak
                        > czlowiekiem ;-)

                        wzmocniona duchowo ta konkluzja moge spokojnie zabrac sie do swojego sniadanka.
                        pozdrowionka.

                  • suzume Re: pseudofeminzm 26.09.01, 10:26
                    Gość portalu: curious napisał(a):

                    > Totez nie mam nic przeciwko kobietom - nawet feministkom. Natomiast przeciwko r
                    > uchowi owszem.

                    Bo feministka, to taka kobieta, która ze śpiewem na ustach wyrabia 2 etaty
                    (awodawy i domowy) i nie ma nic przeciwko temu, że jej kolega zarabia więcej
                    (żeby nie było nieporozumień - nie mówimy o różnych stanowiskach, umiejętnościach
                    i kompetencjach) i uwielbia przedstawiać szefowi raz na kwartał zaświadczenie od
                    ginekologa, że nie jest w ciąży. A jeśli się okaże, że jednak jest, to zwolni się
                    na własną prośbę, podpisując podanie, które musiała napisać już przy przyjęciu do
                    pracy.

                    > Moje zdanie jest
                    > takie ze ruch mi sie nie podoba i uwazam go za szkodliwy. Amen. Pewnie wsrod b
                    > olszewikow tez byli mili, normalni
                    > ludzie sympatyzujacy z ruchem, ale jak ci mili sympatyczni ludzie dopomogli ru
                    > chowi w zwyciestwie to sie zaczely
                    > problemy - bo ruch milutki nie byl.

                    Porównanie jest dziecinne i utrzymane w konwencji reszty wypowiedzi, ale cóż...

                    > Z ta przemoca to chodzilo mi o ogol - takze mezczyzny wobec mezczyzny (tak rz
                    > adko sie to zdarza?)

                    Przeważnie mężczyzna jest dla mężczyzny równorzędnym przeciwnikiem fizycznym -
                    tylko nie podawaj mi skrajnych przypadków :)

                    > A kto powiedzial ze nie musi? Tez musi. Nie zawsze, nie w kazdym zawodzie, ale
                    > bywa ze plec "ta wlasciwa" jak to
                    > okreslilas przeszkadza.

                    No tak, bo trudniej mu się zatrudnić w tak prestiżowym i świetnie płatnym
                    zawodzie jak przedszkolanka, prawda?

                    > To piekielko toscie sobie same stworzyly "siostry" a teraz wine zwalac chcecie
                    > na facetow. Wiesz co mi powiedziala
                    > kiedys kolezanka (naonczas moja dziewczyna) jak jej sie zapytalem po co sie str
                    > oi i maluje skoro wie ze i tak bez
                    > makijazu mi sie bardziej podoba? Powiedziala ze ona (i jak twierdzila wiele jej
                    > znajomych) robi to DLA INNYCH KOBIET.
                    > Zeby je zazdrosc zarla naturalnie.....

                    A ja się maluję dlatego, że w regulaminie firmy jest napisane, że panie
                    OBOWIĄZUJE delikatny makijaż. Ale to mi akurat nie przeszkadza, malowałabym się i
                    tak - właśnie po to, żeby koleżankom oko zbielało :) Tylko, że w przypadku moim i
                    innych pań z firmy mogą to być co najwyżej babskie gierki, bo HR i naczalstwo
                    jest płci męskiej. Więc takiego HRowca z pewnością zazdrość zżera, jak zobaczy,
                    że kupiłam sobie nowy puder :)

                    > A wracajac do pani menager. Wcale ladna byc nie musi. Musi byc dobra w tym co r
                    > obi. I mila. Dotyczy to tez pana
                    > menagera.

                    I to są tak zwane pobożne życzenia. Stereotyp jest inny. A feministki (nie takie,
                    które Ty masz na myśli, tylko ta ich druga, większa część) nie chcą stereotypu
                    odwracać, tylko zastąpić tym właśnie pobożnym życzeniem. I w stosunku do pań i do
                    panów (żeby nie musieli kupować peruk, kremów na pryszcze i zrzucać nadwagi :)

                    > Ja wogole nie wiem skad wam takie bzdety do glowy przychodza ze sie od kobiet z
                    > pracy, robiacych kariere wymaga
                    > urody?

                    Z doświadczenia?

                    > Zaden z moich kumpli nie ocenia kolezanek z pracy ( a szefowych jezeli t
                    > akie sie trafia, to juz wogole) pod
                    > wzgledem urody!!! To ze wmawiacie sobie ze pani dyrektor ma byc rownoczesnie pi
                    > ekna to efekt tego co prezentuja
                    > wasze "kobiece", feministyczne pisemka. Przypatrz sie zdjeciom do wywiadow z ta
                    > kimi " bizneswomenami" - jak
                    > slicznie sa wyretuszowane....

                    Skoro nie muszą być piękne, to po co retuszować zdjęcia?
                    • malwinamalwina Re: pseudofeminzm 26.09.01, 10:50
                      trzeba byc zawodowym klamczuchem zeby twierdzic ze sposrod dwoch kandydatow na stanowisko o
                      rownej kompetencji i doswiadczeniu zawodowym nie wybiera sie systematycznie mezczyzny !
                      a jesli sa to kandydatki, to prace dostaje ...ta ladniejsza.
                      Wniosek : albo strzelic sobie w leb albo cos robic aby sie to zmienilo
                      • Gość: curious Re: pseudofeminzm IP: *.uni-forst.gwdg.de 26.09.01, 11:23
                        malwinamalwina napisał(a):

                        > trzeba byc zawodowym klamczuchem zeby twierdzic ze sposrod dwoch kandydatow na
                        > stanowisko o
                        > rownej kompetencji i doswiadczeniu zawodowym nie wybiera sie systematycznie mez
                        > czyzny !
                        I trzeba koniecznie wprowadzic ustawe ktora by to regulowala! Dobor kandydata na zmiane wedlug plci. Raz
                        mezczyzna raz kobieta - reszta sie nie liczy.

                        > a jesli sa to kandydatki, to prace dostaje ...ta ladniejsza.
                        > Wniosek : albo strzelic sobie w leb albo cos robic aby sie to zmienilo
                        Ladni zawsze beda mieli latwiej - niezaleznie od plci. Ktos zreszta robil na ten temat jakies badania. Sorry taki jest ten
                        swiat. Proby zmienienia tego to walka z wiatrakami
                        • Gość: Malwina Re: pseudofeminzm IP: *.abo.wanadoo.fr 26.09.01, 11:38
                          i w jaskiniach tak mowili i w sredniowieczu aby usprawiedliwic poddanstwo i za czasow niewolnictwa
                          tez... No i co ????
                          Panta rei kochanie, wszystko sie zmienia. Cale szczescie.
                          Kobiety nie mialy prawa glosowac w latach czterdziestych XX w.
                          Gdy chcialy pracowac musialy miec pozwolenie meza.
                          Na otwarcie konta w banku tez.
                          Szefem rodziny (pojecie legalne) byl mezczyzna.
                          I co, w dalszym ciagu bedziesz mi o walce z wiatrakami ....????????
                    • Gość: curious Re: pseudofeminzm IP: *.uni-forst.gwdg.de 26.09.01, 11:45
                      suzume napisał(a):


                      > Bo feministka, to taka kobieta, która ze śpiewem na ustach wyrabia 2 etaty
                      > (awodawy i domowy) i nie ma nic przeciwko temu, że jej kolega zarabia więcej
                      > (żeby nie było nieporozumień - nie mówimy o różnych stanowiskach, umiejętnościa
                      > ch i kompetencjach) i uwielbia przedstawiać szefowi raz na kwartał zaświadczenie od
                      > ginekologa, że nie jest w ciąży. A jeśli się okaże, że jednak jest, to zwolni ię
                      > na własną prośbę, podpisując podanie, które musiała napisać już przy przyjęciu
                      > do pracy.
                      Wymagal juz ktos czegos takiego od ciebie? Oczekuje sie tego wogole? A moze cierpisz na manie przesladowcza?




                      > Przeważnie mężczyzna jest dla mężczyzny równorzędnym przeciwnikiem fizycznym -
                      > tylko nie podawaj mi skrajnych przypadków :)
                      Sorry kolezanko, ale sie mylisz. A nawet jesli tak jest czy to uzasadnia przemoc? Czy powoduje ze przemoc
                      mezczyzny wobec innego mezczyny nie powinna byc zwalczana?




                      > A ja się maluję dlatego, że w regulaminie firmy jest napisane, że panie
                      > OBOWIĄZUJE delikatny makijaż. Ale to mi akurat nie przeszkadza, malowałabym się
                      > i tak - właśnie po to, żeby koleżankom oko zbielało :) Tylko, że w przypadku moim
                      > i innych pań z firmy mogą to być co najwyżej babskie gierki, bo HR i naczalstwo
                      > jest płci męskiej. Więc takiego HRowca z pewnością zazdrość zżera, jak zobaczy,
                      > że kupiłam sobie nowy puder :)

                      A czy ktos w naczalstwie ci powiedzia,l ze sorry, ale z powodu plci kariery zrobic nie mozesz?
                      Moze powinnas sprobowac.... Mylisz ze jakbys miala inny zestaw gruczolow wydzielania dokrewnego to od razu
                      otwarlyby sie przed toba wrota kariery? 99% mezczyzn wymarzona kariera tez sie nie udaje i jakos nie placza ze to z
                      powodu plci, wzrostu braku/nadmiaru owlosienia itd.

                      > > A wracajac do pani menager. Wcale ladna byc nie musi. Musi byc dobra w tym
                      > co r
                      > > obi. I mila. Dotyczy to tez pana
                      > > menagera.
                      >
                      > I to są tak zwane pobożne życzenia. Stereotyp jest inny. A feministki (nie takie,
                      > które Ty masz na myśli, tylko ta ich druga, większa część) nie chcą stereotypu
                      > odwracać, tylko zastąpić tym właśnie pobożnym życzeniem. I w stosunku do pań i
                      > do panów (żeby nie musieli kupować peruk, kremów na pryszcze i zrzucać nadwagi :)
                      >
                      > > Ja wogole nie wiem skad wam takie bzdety do glowy przychodza ze sie od kobiet z pracy, robiacych kariere
                      wymaga urody?
                      >
                      > Z doświadczenia?
                      A czy ci co wymagaja maja prawo wymagac? Bo ja tak sobie mysle ze moje kolezanki tez by chcialy zebym wygladal
                      jak Brad Pitt albo Antonio Banderas, ale JA to mam gdzies.... nie przejmuje sie ty bo to nie moj problem. I nawet jakby mi
                      powiedziala jedna z druga - te wzialbys schodl, to bym to olal a nie wstepowal do jakichs ruchow. A kumple jakby sie
                      czepiali to tez by swoje uslyszeli.
                      Wiec moze tak mniej sie przejmowac tymi wymaganiami obcych w sumie ludzi,co?

                      wmawiacie sobie ze pani dyrektor ma byc rownoczesn
                      > ie pi
                      > > ekna to efekt tego co prezentuja
                      > > wasze "kobiece", feministyczne pisemka. Przypatrz sie zdjeciom do wywiadow
                      > z takimi " bizneswomenami" - jak slicznie sa wyretuszowane....
                      >
                      > Skoro nie muszą być piękne, to po co retuszować zdjęcia?
                      No ja nie wiem? Pewnie te panie chca wygladac tak zeby te zdjecia wszyscy mezczyzni wieszali na
                      scianach zamiast rozkladowek z Playboya a kobiety-konkurentki zeby zolkly z zazdrosci.
                      Albo moze kobitki czytajace taka prase lubia ogladac tylko piekne bizneswomeny wiec gazeta dostarcza to na co jest
                      zapotrzebowanie?

                      • Gość: Bes Re: pseudofeminzm IP: 150.254.191.* 26.09.01, 12:34
                        czytam i czytam Waszą dyskusję i zastanawiam się...... curious, Twoje niezwykle
                        emocjonalne podejście do tematu świadczy ....nie wiem o czym, ale o osobistym
                        zaangażowaniu. Nieważne zresztą.
                        Czy Twoja niechęć do feministek oznacza, że uważasz że obecnie nastąpiło
                        całkowite równouprawnienie? że wszyscy, niezależnie od płci mają hipotetycznie
                        równe szanse na starcie do wszystkiego?? i w związku z tym jeśli kobieta uważa
                        że potraktowano ją dyskryminacyjnie w domu, w pracy, na dyskotece, to sama
                        sobie jest winna, i jest to kompletnie niezależne od płci?
                        Wiesz, wydaje mi się, że w zasadzie masz rację - jest niby tak jak mówisz (a
                        przynajmniej powinno być).
                        Ale jak moja własna szefowa szukała nowego pracownika do działu - powiedziała
                        szczerze przy nas, ze chce faceta, bo on jest dyspozycyjny i nie zachodzi w
                        ciążę. A ja kilka lat temu zostałam potraktowana w sposób mnie poniżający przez
                        prorektora wyższej uczelni w obecności całego kilkudziesięcioosobowego grona
                        zaraz po moim wystąpieniu na temat działalności działu w któym pracowałam....
                        Zrobił "żartobliwą" uwagę na temat mojej atrakcyjności i stwierdził, ze z
                        pewnością współpraca z pracownikami naukowymi układa się z tego powodu
                        dobrze...Minęło prawie 10 lat, a ja na to wspomnienie dostaję rumieńców. Gdybym
                        była mężczyzną, z pewnością nie zrobiłby tego, prawda?
                        Moja bratowa po pierwszej ciąży i urlopie wychowawczym wracała do pracy z duszą
                        na ramieniu, bo było prawie na pewno że ją zwolnią. Na szczęście jej się udało.
                        Ja teraz staram się o dziecko i naprawdę nie wiem, czy uda mi się potem wrócić
                        do mojej pracy, a bardzo bym chciała tu pracować. Widzisz, sam fakt że kobiety
                        muszą stanąć przed takim wyborem - chcę urodzić dziecko, ale na pewno stracę
                        pracę - a muszę zarabiać, bo pensja męża nie starczy.........Mam 38 lat, wyższe
                        wykształcenie i sądzisz, ze znajdę nową dobrze płatną pracę? Ale wiem co
                        powiesz, mężczyzny akurat to tak samo dotyczny.
                        Ech, niepotrzebnie się rozpisałam. W moim odczuciu jednak jest tak, ze zeby
                        kobieta mogła egzystować w życiu zawodowym, towarzyskim i prywatnym na równi z
                        mężczyzną, musi w to włożyć więcej wysiłku i stanąć przed kilkoma trudnymi
                        wyborami.
                        I dzieje się tak dlatego, że wciąż istnieją pewne stereotypy, a nie każda
                        kobieta ma siłę i przede wszystkim odwagę, żeby stale walczyć ze stereotypami.
                        Dopóki tak jest potrzebne są feministki. ALE PODKREŚLAM, ja nie mówię o
                        pseudofeministkach.
                        To są niby drobnostki.
                      • suzume Re: pseudofeminzm 26.09.01, 12:49
                        Gość portalu: curious napisał(a):

                        > Wymagal juz ktos czegos takiego od ciebie? Oczekuje sie tego wogole? A moze ci
                        > erpisz na manie przesladowcza?

                        Wyobraź sobie, że tak. Najpierw mnie zatkało, a potem wyszłam i poszukałam sobie
                        innej pracy.

                        > Sorry kolezanko, ale sie mylisz. A nawet jesli tak jest czy to uzasadnia przem
                        > oc? Czy powoduje ze przemoc
                        > mezczyzny wobec innego mezczyny nie powinna byc zwalczana?

                        Nie, kolego, nie usprawiedliwia. Ale jest to przemoc "uliczna" zwalczana z
                        urzędu - nie możesz bezkarnie dać komuś w mordę. Przemoc domowa to "prywatne i
                        intymne sprawy między małżonkami". Chyba nawet ty widzisz różnicę?

                        > A czy ktos w naczalstwie ci powiedzia,l ze sorry, ale z powodu plci kariery zro
                        > bic nie mozesz?
                        > Moze powinnas sprobowac.... Mylisz ze jakbys miala inny zestaw gruczolow wydzi
                        > elania dokrewnego to od razu
                        > otwarlyby sie przed toba wrota kariery? 99% mezczyzn wymarzona kariera tez sie
                        > nie udaje i jakos nie placza ze to z
                        > powodu plci, wzrostu braku/nadmiaru owlosienia itd.

                        Że też ci się nie znudzi takie pierdoły opowiadać... Oczywiście, że dopóki jestem
                        panną bez dzieci, jestem prawie tak samo dobra jak facet.

                        > A czy ci co wymagaja maja prawo wymagac?

                        Nie, nie mają, ale czy to coś zmienia, jeśli czują się bezkarni? Nie tylko
                        dyskryminują osoby mniej obdarowane przz los, ale również działają na szkodę
                        firmy przedkładając fasadę nad kompetencje.

                        A teraz trochę rasizmu w drugą stronę. Na stronach bodajże UNESCO było sobie
                        ogłoszenie, że zatrudnią kogoś i dopisek - "osoby płci żeńskiej będą preferowane
                        podczas rozpatrywania aplikacji". A chcieli zatrudnić dyrektora ds czegośtam,
                        nie - recepcjonistkę... Fajne?

                        > Bo ja tak sobie mysle ze moje kolezank
                        > i tez by chcialy zebym wygladal
                        > jak Brad Pitt albo Antonio Banderas, ale JA to mam gdzies.... nie przejmuje sie
                        > ty bo to nie moj problem. I nawet jakby mi
                        > powiedziala jedna z druga - te wzialbys schodl, to bym to olal a nie wstepowal
                        > do jakichs ruchow. A kumple jakby sie
                        > czepiali to tez by swoje uslyszeli.
                        > Wiec moze tak mniej sie przejmowac tymi wymaganiami obcych w sumie ludzi,co?

                        Nie chodzi o przejmowanie się opiniami pani Zosi albo wuja Karola, tylko ludzi,
                        od których zależy twoje zatrudnienie, a więc i kasa. Jeśli masz nie dostać super
                        pracy z powodu paru kilo nadwagi, to raczej schudniesz.

                        > No ja nie wiem? Pewnie te panie chca wygladac tak zeby te zdjecia wszyscy mezcz
                        > yzni wieszali na
                        > scianach zamiast rozkladowek z Playboya a kobiety-konkurentki zeby zolkly z zaz
                        > drosci.
                        > Albo moze kobitki czytajace taka prase lubia ogladac tylko piekne bizneswomeny
                        > wiec gazeta dostarcza to na co jest
                        > zapotrzebowanie?

                        Pitu pitu
                        • Gość: curious Re: pseudofeminzm IP: *.uni-forst.gwdg.de 26.09.01, 13:04

                          > > Wymagal juz ktos czegos takiego od ciebie? Oczekuje sie tego wogole? A mo
                          > ze cierpisz na manie przesladowcza?
                          >
                          > Wyobraź sobie, że tak. Najpierw mnie zatkało, a potem wyszłam i poszukałam sobie innej pracy.

                          Ej cos mi sie wydaje ze to kit, ale nich ci bedzie....


                          > Nie, kolego, nie usprawiedliwia. Ale jest to przemoc "uliczna" zwalczana z
                          > urzędu - nie możesz bezkarnie dać komuś w mordę. Przemoc domowa to "prywatne i
                          > intymne sprawy między małżonkami". Chyba nawet ty widzisz różnicę?

                          Wiec to sie powinno nazywac zwalczanie przemocy domowej - a nie przemocy wobec kobiet.


                          > Że też ci się nie znudzi takie pierdoły opowiadać... Oczywiście, że dopóki jestem panną bez dzieci,
                          jestem prawie tak samo dobra jak facet.

                          Dlaczego tylko prawie?

                          > > A czy ci co wymagaja maja prawo wymagac?
                          >
                          > Nie, nie mają, ale czy to coś zmienia, jeśli czują się bezkarni? Nie tylko
                          > dyskryminują osoby mniej obdarowane przz los, ale również działają na szkodę
                          > firmy przedkładając fasadę nad kompetencje.

                          W zwiazku z tym ustawowo nalezy zamknac im wredne mordy. Cenzura. Innych sposobow nie ma?

                          > A teraz trochę rasizmu w drugą stronę. Na stronach bodajże UNESCO było sobie
                          > ogłoszenie, że zatrudnią kogoś i dopisek - "osoby płci żeńskiej będą preferowan
                          > e
                          > podczas rozpatrywania aplikacji". A chcieli zatrudnić dyrektora ds czegośtam,
                          > nie - recepcjonistkę... Fajne?
                          Fajne.... Czy nie o to walczycie siostry?


                          > Nie chodzi o przejmowanie się opiniami pani Zosi albo wuja Karola, tylko ludzi,
                          > od których zależy twoje zatrudnienie, a więc i kasa. Jeśli masz nie dostać super
                          > pracy z powodu paru kilo nadwagi, to raczej schudniesz.
                          Jezeli to mialaby byc praca modela to pewnie bym schudl, ale jesli inna...?
                          To po cholere mi te pieniadze jesli zjesc porzadnie nie moge?
                          Nie schudlbym. Poszukalbym innej pracy
                          .
                          • suzume Re: pseudofeminzm 26.09.01, 13:16
                            Gość portalu: curious napisał(a):

                            > Ej cos mi sie wydaje ze to kit, ale nich ci bedzie....

                            Taaak, pic na wodę, zmyślony na poczekaniu. Islam też mowi, że nie ma przeszkód,
                            żeby wierzyć kobiecie, ale słowa jednego mężczyzny warte są słowom dwóch kobiet.
                            Albo kobieta ma pół głosu, albo mężczyzna - 2... Tak trzymać!

                            > Wiec to sie powinno nazywac zwalczanie przemocy domowej - a nie przemocy wobec
                            > kobiet.

                            Upierdliwe czepiasz się szczegółów i naciągasz fakty. O przemocy domowej pisałam
                            ci już parę postów wyżej, więc wróć i się zapoznaj :) Przemoc wobec kobiet to
                            również gwałty, molestowanie i agresja słowna.

                            > Dlaczego tylko prawie?

                            Bo przecież nikt nie zna dnia ani godziny, kiedy zmienię stan (na mężatkę i/lub
                            na odmienny)

                            > W zwiazku z tym ustawowo nalezy zamknac im wredne mordy. Cenzura. Innych sposob
                            > ow nie ma?

                            Chrzanisz

                            > Fajne.... Czy nie o to walczycie siostry?

                            Nie

                            > Nie schudlbym. Poszukalbym innej pracy

                            Skoro masz możliwość znaleźć inną :) Niektórzy nie znajdą za Chiny, bo albo z
                            płcią nie tak, albo z włosami, albo z tuszą

                            Skup się na meritum a nie przytaczaj bzdurne i wydumane przykłady. Podobno faceci
                            mają umysł logiczny i nie rozdrabniają się na duperele
                            • Gość: curious Re: pseudofeminzm IP: *.uni-forst.gwdg.de 26.09.01, 14:24

                              > Upierdliwe czepiasz się szczegółów i naciągasz fakty. O przemocy domowej pisałam
                              > ci już parę postów wyżej, więc wróć i się zapoznaj :) Przemoc wobec kobiet to
                              > również gwałty, molestowanie i agresja słowna.
                              Owszem czepiam sie szczegolow. W koncu to tam siedzi diabel.
                              W zwiazku z tym:
                              gwalty sa juz karane i scigane z urzedu
                              molestowanie jest karane po zgloszeniu tego faktu
                              agresja slowna dotyczy calej populacji
                              Przemoc nalezy zwalczac w kazdej postaci i wobec wszystkich rowno. Amen.

                              Oswiec mnie gdzie naciagam fakty...


                              > > Fajne.... Czy nie o to walczycie siostry?
                              >
                              > Nie
                              Jak to nie!?? - toz to pozytywna dyskryminacja, ktora byc moze kiedys sie zlikwiduje, ale chwilowo jest jak
                              najbardziej na miejscu.


                              > Skup się na meritum a nie przytaczaj bzdurne i wydumane przykłady. Podobno faceci
                              > mają umysł logiczny i nie rozdrabniają się na duperele

                              A jakie jest to cholerne meritum?
                              • suzume Re: pseudofeminzm 26.09.01, 15:11
                                Gość portalu: curious napisał(a):

                                > Owszem czepiam sie szczegolow. W koncu to tam siedzi diabel.
                                > W zwiazku z tym:
                                > gwalty sa juz karane i scigane z urzedu

                                nie są ścigane z urzędu - dopiero po zgłoszeniu
                                większość kobiet ich nie zgłasza, bo nie chce wysłuchiwać, że pewnie same
                                chciały, że jak kobieta nie chce to nie da, że jak się nosi krótką spódnicę, to
                                jest to zachęta itp, itd
                                raz - na obdukcji, dwa - na policji, trzy - w sądzie

                                > molestowanie jest karane po zgloszeniu tego faktu

                                ależ pani haniu, czy klepanie po pupie panią obraża? przecież to wyraz uznania
                                dla pani walorów, hehehe...
                                (dla jasności - nie mam na imię hanna, ani wogóle podobnie)

                                > agresja slowna dotyczy calej populacji

                                tylko dziwnym trafem to raczej faceci komentują wygląd pań i głośno dzielą się
                                przemyśleniami na temat "co bym z nią zrobił, gdybym tylko chciał". a podpici
                                panowie, skoro najdzie ich ochota na konwersację ze światem otaczającym, raczej
                                rzucą kurwą w kobietę niż w mężczyznę. to napewno z powodu uznania dla płci
                                niewieściej, nie ze strachu, że facet mógłby im rozkwasić nos, prawda?

                                > Przemoc nalezy zwalczac w kazdej postaci i wobec wszystkich rowno. Amen.

                                na wieki wieków. chodzi o to, żeby równo, nie proporcjonalnie :)

                                > Oswiec mnie gdzie naciagam fakty...

                                polecam wątek "pseudofeminizm" na forum "kobieta"

                                > Jak to nie!?? - toz to pozytywna dyskryminacja, ktora byc moze kiedys sie
                                zlikw
                                > iduje, ale chwilowo jest jak
                                > najbardziej na miejscu.

                                I co się tak głupio dziwisz? Nie pasuje ci to do teorii o feministkach-
                                ludożerczyniach?
                                Jeśli chodzi o mnie, to wspomniane ogłoszenie mocno mnie oburzyło. Ale ja
                                jestem tylko głupią feministką...

                                > A jakie jest to cholerne meritum?

                                Wiesz co? Ręce opadają [łubudu]
                                • Gość: curious Re: pseudofeminzm IP: *.uni-forst.gwdg.de 26.09.01, 15:30

                                  > > gwalty sa juz karane i scigane z urzedu
                                  >
                                  > nie są ścigane z urzędu - dopiero po zgłoszeniu
                                  Zle sie wyrazilem. Gwalt wedlug prawa jest uznawany za przestepstwo.
                                  Ale jak go scigac bez zgloszenia? Kradiez bez zgloszenia tez nie jest scigana z urzedu. Morderstwo
                                  dopoki ktos trupa w krzakach nie znajdzie tez nie.

                                  > większość kobiet ich nie zgłasza, bo nie chce wysłuchiwać, że pewnie same
                                  > chciały, że jak kobieta nie chce to nie da, że jak się nosi krótką spódnicę, to
                                  > jest to zachęta itp, itd
                                  > raz - na obdukcji, dwa - na policji, trzy - w sądzie
                                  Zachowanie jednostek nie dotyczy tematu. Jak ktos mowi cos takiego jak przytoczylas to jest po prostu
                                  swinia i nie powinien pracowac tam gdzie pracuje, a za udowodnienie takiego tekstu (wzgl. powtarzajace
                                  sie skargi) powinien wyleciec.

                                  > > molestowanie jest karane po zgloszeniu tego faktu
                                  >
                                  > ależ pani haniu, czy klepanie po pupie panią obraża? przecież to wyraz uznania
                                  > dla pani walorów, hehehe...
                                  > (dla jasności - nie mam na imię hanna, ani wogóle podobnie)
                                  No i ? Ta Hania zglosila? Mogla....

                                  > > agresja slowna dotyczy calej populacji
                                  > tylko dziwnym trafem to raczej faceci komentują wygląd pań i głośno dzielą się
                                  > przemyśleniami na temat "co bym z nią zrobił, gdybym tylko chciał". a podpici
                                  > panowie, skoro najdzie ich ochota na konwersację ze światem otaczającym, raczej
                                  rzucą kurwą w kobietę niż w mężczyznę. to napewno z powodu uznania dla płci
                                  > niewieściej, nie ze strachu, że facet mógłby im rozkwasić nos, prawda?
                                  Co ty mi chcesz udowodnic? Ze agresja wobec mezczyzn nie istnieje? Ze pijaczkowie, kibole i inni tacy to
                                  sie tylko kobiet czepiaja?


                                  > > Oswiec mnie gdzie naciagam fakty...
                                  >
                                  > polecam wątek "pseudofeminizm" na forum "kobieta"
                                  To jest ten watek. Naciagania faktow nie zauwazylem.

                                  > > Jak to nie!?? - toz to pozytywna dyskryminacja, ktora byc moze kiedys sie
                                  > zlikw
                                  > > iduje, ale chwilowo jest jak
                                  > > najbardziej na miejscu.
                                  >
                                  > I co się tak głupio dziwisz? Nie pasuje ci to do teorii o feministkach-
                                  > ludożerczyniach?
                                  > Jeśli chodzi o mnie, to wspomniane ogłoszenie mocno mnie oburzyło. Ale ja
                                  > jestem tylko głupią feministką...
                                  Skoro cie to oburzylo to nie rozumiem czemu sympatyzujesz z tym ruchem. Przed chwila przeczytalem
                                  post o tym jak to swiatle rzady zachodnie wprowadzaja celowo pozytywna dyskryminacje dla wyrownania
                                  roznic spolecznych. Autorka nie uwazala tego za cos zlego a wrecz przeciwnie


                                  • Gość: Bes Re: pseudofeminzm - do curious IP: 150.254.191.* 26.09.01, 15:44
                                    Wiesz, myślałam, że zależy Ci na rzeczowej dyskusji. Ale zdaje się że się
                                    pomyliłam.
                                    Nie ma sensu rozwijać dalej tego wątku. Skoro upierasz się że równouprawnienie
                                    stało się faktem i nie przyjmujesz do wiadomości że jednak nie całkiem....
                                    czas opuścić ten temat
                                    pozdrawiam Cie pomimo rozczarowania
                                    Bes
                                    • Gość: curious Re: pseudofeminzm - do curious IP: *.uni-forst.gwdg.de 26.09.01, 15:56
                                      Gość portalu: Bes napisał(a):

                                      > Wiesz, myślałam, że zależy Ci na rzeczowej dyskusji. Ale zdaje się że się
                                      > pomyliłam.
                                      Oczywiscie ze zalezy mi na rzeczowej dyskusji, ale dyskutuje sie tak jak dyskutant pozwala. Szanowna
                                      Suzume czepiala sie mnie troche za bardzo i dyskusja odplynela w szczegoly. Niepotrzebnie.

                                      > Nie ma sensu rozwijać dalej tego wątku. Skoro upierasz się że równouprawnienie
                                      > stało się faktem i nie przyjmujesz do wiadomości że jednak nie całkiem....

                                      Nie stalo sie, wcale tak nie uwazam. I niestety obawiam sie ze nigdy sie nie stanie co nie zmienia faktu
                                      ze trzeba sie starac zeby bylo tak dobrze jak to tylko mozliwe.

                                      > czas opuścić ten temat
                                      Moze i masz racje...

                                      Pozdrawiam
                                      Curious

                                  • suzume Re: pseudofeminzm 26.09.01, 15:56
                                    Gość portalu: curious napisał(a):

                                    > Zachowanie jednostek nie dotyczy tematu. Jak ktos mowi cos takiego jak
                                    przytoc
                                    > zylas to jest po prostu
                                    > swinia i nie powinien pracowac tam gdzie pracuje, a za udowodnienie takiego
                                    tek
                                    > stu (wzgl. powtarzajace
                                    > sie skargi) powinien wyleciec.

                                    Zgoda, jest świnia i, ponownie zgoda, powinien wylecieć. Ale tak się nie
                                    dzieje. I o to wlaśnie walczą feministki - o prawo kobiety do godności.

                                    > No i ? Ta Hania zglosila? Mogla....

                                    zgłosiła - to właśnie usłyszała od szefa (tak, faceta), któremu to zgłosiła.
                                    była w niezłej sytuacji, bo dość szybko znalazła inną pracę

                                    > Co ty mi chcesz udowodnic? Ze agresja wobec mezczyzn nie istnieje? Ze
                                    pijaczkow
                                    > ie, kibole i inni tacy to
                                    > sie tylko kobiet czepiaja?

                                    agresja wobec mężczyzn ISTNIEJE, tylko jest oszczędniej dawkowana. będę uparcie
                                    twierdzić, że to dlatego, że przeważnie istnieje obawa, że facet może oddać

                                    > To jest ten watek. Naciagania faktow nie zauwazylem.

                                    brawo! przeczytaj jeszcze raz :)

                                    > Skoro cie to oburzylo to nie rozumiem czemu sympatyzujesz z tym ruchem.

                                    bo mówimy o zupełnie innych rodzajach feministek. takie jak ja NAPRAWDĘ nie
                                    chcą zagonić facetów do kuchni i pieluch, żeby "wziąć odwet za stulecia
                                    patriarchatu". życzę sobie (a jako człowiek mam do tego prawo) zburzenia
                                    stereotypów, zapewnienia równych szans kobieto, mężczyznom, rudym, grubym,
                                    kulawym i pryszczatym. TYLKO tyle i AŻ tyle.

                                    > Przed c
                                    > hwila przeczytalem
                                    > post o tym jak to swiatle rzady zachodnie wprowadzaja celowo pozytywna
                                    dyskrymi
                                    > nacje dla wyrownania
                                    > roznic spolecznych. Autorka nie uwazala tego za cos zlego a wrecz przeciwnie

                                    a ja widzę w tym coś złego, bo postępowanie takie sprzeciwia się zasadzie
                                    równości i doboru wyłącznie ze względu na kompetencje, umiejętności i
                                    doświadczenie
                • Gość: Xena Re: pseudofeminzm IP: *.acn.waw.pl 26.09.01, 12:20
                  A ja się częściowo zgadzam z curiousem, przynajmmniej w kwestii, że feminizm
                  usiłuje wepchnąć kobiety na jedyną słuszną wedle niego drogę życiową, jaką jest
                  błyskotliwa kariera zawodowa, najlepiej w prężnie rozwijającej się firmie z
                  zagranicznym kapitałem. I od razu uprzedzę ewentualne zarzuty i głosy
                  sprzeciwu. Tak, wiem, żadna rozsądnie myśląca feministka nie wypowie explicite
                  takiej opinii - ale czy nie POMYŚLI z odrobiną skrywanej pogardy o kobiecie,
                  która mając wybór, nie przymuszona zewnętrznymi oklicznościami, zdecydowała się
                  na tradycyjną rolę "kury domowej", przy mężu, dzieciach i pieluchach, zamiast
                  biegać z aktówką do biura w kostiumiku od Chanel i na buisness-lunche o 13?
                  Moja koleżanka z liceum - dziewczyna niesłychanie bystra, oczytana, zaradna, z
                  ogromnym potencjałem intelektualnym - zdecydowała się nie iść na studia, tuż po
                  maturze wyszła za mąż, rok później powiła dzieci, nie pracuje zawodowo, zajmuje
                  się domem, wychowaniem itd. Ja - teoretycznie - nie mam nic przeciwko takiej
                  filozofii życiowej - ale PRZYŁAPAŁAM SIĘ na odruchowej myśli, że jej nie
                  rozumiem - i na chęci "nawrócenia" jej. Bo przecież dziewczyna się marnuje,
                  czyż nie? Oczywiście szybko się skarciłam, bo to przecież jej autonomiczna,
                  niezawisła i przemyślana decyzja, nikt jej noża do gardła nie przystawiał - ale
                  jednak pierwsza myśl BYŁA. I proszę tylko nie pisać, że być może nie znam
                  jakichś istotnych zewnętrznych determinant takiego wyboru, bo to tylko
                  potwierdzi moją teorię, że feministkom wydaje się niewyobrażalne dobrowolne
                  zrezygnowanie z zawodowej kariery i pracy zarobkowej na rzecz bycia przykładną
                  żoną w tradycyjnym rozumieniu. Istota feminizmu chyba sprowadza się do tego (w
                  pewnym uproszczeniu), by stworzyć kobietom możliwość wyboru, zrównać je w
                  szansach z mężczyznami i - przede wszytkim - umożliwić im samodzielne
                  decydowanie o sobie i swoim życiu. Ale czy któraś z "ortodoksyjnie"
                  feminizujących pań bez mrugnięcia powieką i dreszczyku sprzeciwu nazwie moją
                  koleżankę feministką? A przecież nią bez wątpienia JEST, jeśli trzymać się
                  mojej, ad hoc sfromułowanej, definicji feminizmu.
                  • suzume Re: pseudofeminzm 26.09.01, 12:56
                    Gość portalu: Xena napisał(a):

                    > (...) Tak, wiem, żadna rozsądnie myśląca feministka nie wypowie explicite
                    > takiej opinii - ale czy nie POMYŚLI z odrobiną skrywanej pogardy o kobiecie,
                    > która mając wybór, nie przymuszona zewnętrznymi oklicznościami, zdecydowała się
                    > na tradycyjną rolę "kury domowej", przy mężu, dzieciach i pieluchach, zamiast
                    > biegać z aktówką do biura w kostiumiku od Chanel i na buisness-lunche o 13?

                    No więc Ci powiem, że JA ani nie powiem, ani nie pomyślę. Jeśli taki był wybór
                    tej kobiety, to nie ma się nawet nad czym zastaniawiać - wolny kraj i wolna wola.

                    > Ja - teoretycznie - nie mam nic przeciwko takiej
                    > filozofii życiowej - ale PRZYŁAPAŁAM SIĘ na odruchowej myśli, że jej nie
                    > rozumiem

                    Ja też nie rozumiem takich pań, ale to nie ma nic do rzeczy. Wybór takiej a nie
                    innej ścieżki życiowej to kwestia osobistych przekonań i upodobań i nie mnie się
                    ma podobać :) Z całą pewnością nie jest to powód do dziwowania się i cmokania z
                    niesmakiem.

                    > Istota feminizmu chyba sprowadza się do tego (w
                    > pewnym uproszczeniu), by stworzyć kobietom możliwość wyboru, zrównać je w
                    > szansach z mężczyznami i - przede wszytkim - umożliwić im samodzielne
                    > decydowanie o sobie i swoim życiu. Ale czy któraś z "ortodoksyjnie"
                    > feminizujących pań bez mrugnięcia powieką i dreszczyku sprzeciwu nazwie moją
                    > koleżankę feministką? A przecież nią bez wątpienia JEST, jeśli trzymać się
                    > mojej, ad hoc sfromułowanej, definicji feminizmu.

                    Mnie chodzi tylko o to, żeby każdy miał możliwość wyboru. A nie, żby był
                    wtłaczany w jakieś ramy z definicji. I wzwiązku z tym nazwę Twoją Koleżankę
                    feministką - bo z dobrodziejstwa możliwości wyboru skorzystała.

                    pzdr
                    • Gość: Bes Re: pseudofeminzm IP: 150.254.191.* 26.09.01, 13:01
                      suzume napisał(a):

                      > Mnie chodzi tylko o to, żeby każdy miał możliwość wyboru. A nie, żby był
                      > wtłaczany w jakieś ramy z definicji. I wzwiązku z tym nazwę Twoją Koleżankę
                      > feministką - bo z dobrodziejstwa możliwości wyboru skorzystała.
                      >
                      > pzdr

                      BRAWO SUZUME:-)

                      Bes
                    • Gość: Xena Re: pseudofeminzm - do suzume IP: *.acn.waw.pl 26.09.01, 13:34
                      suzume napisał(a):

                      > Ja też nie rozumiem takich pań, ale to nie ma nic do rzeczy. Wybór takiej a nie
                      > innej ścieżki życiowej to kwestia osobistych przekonań i upodobań i nie mnie si
                      > ę ma podobać :) Z całą pewnością nie jest to powód do dziwowania się i cmokania
                      > niesmakiem.

                      Suzume, właśnie o to mi chodzi. To nie jest powód do cmokania czy dziwowania,
                      nawet w duchu. Ale sama piszesz, że NIE ROZUMIESZ takich pań. I to jest właśnie
                      ten rodzaj odruchowej dezakceptacji, o którym pisałam. Bo w gruncie rzeczy
                      DLACZEGO nie rozumiesz i CZEGO nie rozumiesz? Tego, że priorytetem jest dla niej
                      własna rodzina i ona stanowi dla niej źródło najpełniejszej samorealizacji? Czy
                      samorealizacja pojmowana jako samodzielna praca na odpowiedzialnym stanowisku
                      jest czymś BARDZIEJ zrozumiałym? Mówiąc: "nie rozumiem", w niebezpośredni
                      wprawdzie sposób, ale jednak wartościujesz. Chcę, żeby to było jasne: ja nie
                      atakuję ani personalnie Ciebie, ani nikogo. Tylko się głośno zastanawiam.

                      > Mnie chodzi tylko o to, żeby każdy miał możliwość wyboru. A nie, żby był
                      > wtłaczany w jakieś ramy z definicji. I wzwiązku z tym nazwę Twoją Koleżankę
                      > feministką - bo z dobrodziejstwa możliwości wyboru skorzystała.

                      Tu się z Toba zgadzam

                      > pzdr
                      Również pozdrawiam
                      • suzume Re: pseudofeminzm - do suzume 26.09.01, 13:49
                        Gość portalu: Xena napisał(a):

                        > Suzume, właśnie o to mi chodzi. To nie jest powód do cmokania czy dziwowania,
                        > nawet w duchu. Ale sama piszesz, że NIE ROZUMIESZ takich pań. I to jest właśnie
                        > ten rodzaj odruchowej dezakceptacji, o którym pisałam. Bo w gruncie rzeczy
                        > DLACZEGO nie rozumiesz i CZEGO nie rozumiesz? Tego, że priorytetem jest dla nie
                        > j
                        > własna rodzina i ona stanowi dla niej źródło najpełniejszej samorealizacji?

                        Nie rozumiem, jak można zamknąć się w domu i przez większość dnia nie mieć raczej
                        kontaktu z ludźmi, oprócz pani ze sklepu i zaprzyjaźnionej mamy z piaskownicy.
                        Zdziwienie moje wynika raczej wyłącznie z mojej natury - lubię kontakt z ludźmi.
                        Ale nadal - nie muszę rozumieć. Szanuję wybór i toleruję jego odmienność. Nie
                        rozumiem wielu rzeczy, co nie znaczy, że muszę je krytykować albo zwalczać. A
                        jeśli chodzi o samorealizację, to nawet przez myśl mi nie przeszło, że Twoja
                        Koleżanka, takowej w domu nie znajduje. Nie siedzi tam przecież za karę i chyba
                        nie jest męczennicą, prawda?

                        > Czy
                        > samorealizacja pojmowana jako samodzielna praca na odpowiedzialnym stanowisku
                        > jest czymś BARDZIEJ zrozumiałym?

                        Dla mnie tak, z powodu mojego charakteru. Ale z pewnością nie jest ani lepsza,
                        ani gorsza. Zakonnica realizuje jeszcze inną ścieżkę - tego też NIE rozumiem. Ale
                        skoro to jej wybór i jest szczęśliwa.

                        > Mówiąc: "nie rozumiem", w niebezpośredni
                        > wprawdzie sposób, ale jednak wartościujesz. Chcę, żeby to było jasne: ja nie
                        > atakuję ani personalnie Ciebie, ani nikogo. Tylko się głośno zastanawiam.

                        Nie traktuję Twoich wypowiedzi jako ataku personalnego - moje ego jeszcze się tak
                        nie rozrosło :)
                        Natomiast mówiąc "nie rozumiem" nie wartościuję niczego. Nie rozumiem też
                        filatelistów albo działkowców. Ale to nie znaczy, że uważam ich hobby za głupie.
                        Po prostu wolę coś innego.

                        >
                        > > Mnie chodzi tylko o to, żeby każdy miał możliwość wyboru. A nie, żby był
                        > > wtłaczany w jakieś ramy z definicji. I wzwiązku z tym nazwę Twoją Koleżank
                        > ę
                        > > feministką - bo z dobrodziejstwa możliwości wyboru skorzystała.
                        >
                        > Tu się z Toba zgadzam

                        :)))

                        Pozdrawiam ponownie
                        • Gość: gina Re: pseudofeminzm - do suzume IP: 10.0.0.* / 212.191.169.* 26.09.01, 19:41
                          A ja się przyznaje bez bicia: nie tylko nie rozumiem Twojej koleżanki, Xeno,
                          ale też zżymam się wewnętrznie na jej wybór. Tak, jest we mnie ten odruch
                          dezakceptacji, czy tego chcę czy nie - wbrew świadomości, ze jest on
                          nieracjonalny i niesprawiedliwy.
                          Co prawda nie rozumiem też businesswoman (jak i biznesmena zresztą), która w
                          pogoni za kasą i prestiżem rezygnuje w zasadzie z życia prywatnego. Tyle że
                          jeśli chodzi o niezrozumienie w takim sensie, o jakim pisała suzume tzn. "nie
                          wyobrażam sobie siebie na ich miejscu i nie mogłabym być zadowolona z takiego
                          życia" - to owszem, mam równy dystans do obu skajności. Ale "krzywię się w
                          duchu" tylko na kurę domową, na kobietę sukcesu - nie. I wybaczcie dziewczyny,
                          nie bardzo wierzę, że wy tez tak nie macie, że u was to tylko niezrozumienie
                          takie samo jak wobec kogoś, kto np. pasjonuje się zbieraniem znaczków.

                          A z czego wynikają takie odczucia wobec pań "przy mężu"? Mam na ten temat
                          trochę inne zdanie niż Kathy. Otóż wielu osobom (w tym i mnie) jakoś trudno
                          sobie chyba wyobrazić, żeby układ: "mąż - żywiciel rodziny, żona - strażniczka
                          ogniska" mógł być naprawdę partnerski. I może takie myślenie to kwestia
                          jakiegoś głupiego stereotypu, ale nie byłabym taka pewna, czy nie tkwi w nim
                          ziarno prawdy. Osobiście nie znam żadnej takiej w pełni "patriarchalnej" pary
                          (tzn. tylko on pracuje i zarabia), ale znam sporo dobrze sytuowanych facetów,
                          których partnerki wprawdzie też pracują, ale znacznie mniej zarabiają. Wierzcie
                          mi nie są to żadni macho-troglodyci, normalni, sympatyczni ludzie na ogół, a
                          jednak...zawsze jakoś z nich wychodzi, że oczekują od swoich żon wdzięczności i
                          podziwu za zapewnienie im dobrobytu. Na ogół w sytuacji jakiegoś spięcia
                          potrafią przypomnieć partnerce dzięki komu ma ładne mieszkanie, samochód i
                          wakacje za granicą, na ogół gdy powstanie spór o to jak wydać pieniądze okazuje
                          się, że są to jednak JEGO pieniądze...Brrr...A co do małżeństw, w których żona
                          w ogóle nie pracuje, to znam je tylko ze słyszenia, ale podobno taka kobieta
                          często popada w obłędny wręcz perfekcjonizm co do sprzątania, gotowania itd.
                          Podejrzewam zresztą, że niekoniecznie za przyczyną wymagań męża, tylko własnego
                          przekonania (pewnie czasem nie do końca uświadomionego), że facetowi, który ją
                          łaskawie utrzymuje, należy się obsługa na najwyższym poziomie.

                          Hmm, chyba wyszła ze mnie feministka taka, jaką wyobrażają sobie przeciwnicy
                          feminizmu: nieufna wobec mężczyzn i we wszystkim doszukująca się z ich strony
                          przejawów poczucia wyższości nad kobietą...:-). No cóż, czekam na miazdżącą
                          krytykę ze strony panów, a może i pań, tymczasem pozdrawiam obie płcie
                          -gina
                  • Gość: kathy Re: pseudofeminzm-do Xeny IP: 195.117.174.* 26.09.01, 13:05
                    Myślę, że domyślam się skąd w nas biorą się takie postawy wobec opisywanego
                    przez ciebie przypadku. Przynajmniej wiem, dlaczego ja odbieram ten przypadek
                    jako zmarnowanie szansy. Tak, feminizm jest możliwością wyboru i twoja
                    koleżanka wyboru dokonała wybierając karierę pani domu.Czuje się w tej roli
                    dobrze jest szczęsliwa i spełniona. O materialne potrzeby rodziny troszczy sie
                    mąż. Model nie nowy - tak w wiekach przeszłych bywało. Jednakże w minionych
                    wiekach instytucja rodziny była znacznie bardziej trwała. Mężczyzna mógł
                    wprawdzie, za społecznym przyzwoleniem, zdradzać żonę, lecz jej porzucić nie
                    mógł - chyba, że skazując się na społeczny ostracyzm.Materialny byt rodziny
                    pozostawał nienaruszony, pozycja pani domu - niezagrożona.
                    Obecnie jest zupełnie inaczej. Pani domu może zostać porzucona przez męza i
                    wówczas okaże się, że konsekwencją jej wyboru z przeszłości jest brak wyboru
                    teraz. Bo przecież, kto zatrudni załóżmy 40 letnią kobietę bez wykształcenia i
                    doświadczenia zawodowego? A życ z czegoś trzeba.
                    Dlatego nigdy bym nie postąpiła w ten sposób i nie dlatego, że chce robić jakąś
                    szczególna zawodową karierę- wystarczą mi przyzwoite zarobki, zadowolenie z
                    pracy i miła atmosfera. A po pracy i ja jestem panią domu.
                    Pozdrawiam
                    • Gość: Malwina Re: pseudofeminzm IP: *.abo.wanadoo.fr 26.09.01, 14:34
                      Nastepny stereotyp : womanka z teczka Chanel (litosci! nikt by sie nie odwazyl) lecaca na brifing o 13to
                      bzdura ! gazetowa i filmowa bzdura ! (a wczoraj mialam zebranie z wielkim szefem + dyrektorem
                      pewnego przedstawicielstwa na departament ministerstwaXY i bylam w krotkiej kurtce dzinsowej w stylu
                      " uwielbiam pumex i kapiel chlorowa" + spodnie dzinsowe dzwony :-) + trykotka z napisem Je t'adore.

                      a rasizm na odwrot nazywa sie dyskryminacja pozytywna i jest wdrazany z inicjatywy rzadow panstw
                      (zachodnich) ktore zdaja sobie sprawe z rzeczywistosci (w przeciwienstwie do kilku osob upartych jak
                      wol :-) i postanowili dzialac przeciw niesprawiedliwosci i nierownosci spolecznej.
                      I tym optymistycznym akcentem.....
                      • Gość: curious Re: pseudofeminzm IP: *.uni-forst.gwdg.de 26.09.01, 15:09
                        Gość portalu: Malwina napisał(a):


                        > a rasizm na odwrot nazywa sie dyskryminacja pozytywna i jest wdrazany z inicjat
                        > ywy rzadow panstw
                        > (zachodnich) ktore zdaja sobie sprawe z rzeczywistosci (w przeciwienstwie do ki
                        > lku osob upartych jak
                        > wol :-) i postanowili dzialac przeciw niesprawiedliwosci i nierownosci spolecz
                        > nej.
                        > I tym optymistycznym akcentem.....
                        Niech te swiatle rzady zachodnie skorzystaja moze z doswiadczen panstw ktore juz z
                        "dyskryminacja pozytywna" eksperymentowaly. Mamy w tym wzgledzie wiele do zaoferowania - punkty za
                        pochodzenie np. niech teraz beda punkty za plec. Albo rozkulaczanie kulakow - wiec teraz zbankrutujmy
                        wszystkie firmy gdzie mniej niz 50% kadry kierowniczej stanowia kobiety.
                        Niech zyje nowy wspanialy swiat!!!
                        • Gość: Bes Re: pseudofeminzm IP: 150.254.191.* 26.09.01, 15:17
                          Wcale nie sądzę, żeby potrzebne były jakieś ustawy i akty prawne regulujące
                          liczbę kobiet tu czy tam.
                          Ty nie rozumiesz, curious, o co nam, kobietom tak naprawdę chodzi. Nie o
                          działania prawne, a o nastawienie. O zmianę stereotypów, że facet to, a kobieta
                          to...., o zmianę mentalności, itd itp.
                          Krótko mówiąc, gdyby wszyscy mężczyźni uważali tak jak Ty, że nie ma żadnego
                          problemu, bo Ty oczywiście uznajesz partnerstwo w związku i nie stosowałbyś
                          żadnych przywilejów dla określonej płci w pracy, to problem by nie istniał....
                          No to nie zostaje nic innego, jak modlić sie o więcej curiousów na naszej
                          drodze:-)

                          pozdrowienia
                          Bes
                          • Gość: curious Re: pseudofeminzm IP: *.uni-forst.gwdg.de 26.09.01, 15:43
                            Gość portalu: Bes napisał(a):

                            > Wcale nie sądzę, żeby potrzebne były jakieś ustawy i akty prawne regulujące
                            > liczbę kobiet tu czy tam.
                            > Ty nie rozumiesz, curious, o co nam, kobietom tak naprawdę chodzi. Nie o
                            > działania prawne, a o nastawienie. O zmianę stereotypów, że facet to, a kobieta
                            >
                            > to...., o zmianę mentalności, itd itp.
                            > Krótko mówiąc, gdyby wszyscy mężczyźni uważali tak jak Ty, że nie ma żadnego
                            > problemu, bo Ty oczywiście uznajesz partnerstwo w związku i nie stosowałbyś
                            > żadnych przywilejów dla określonej płci w pracy, to problem by nie istniał....
                            > No to nie zostaje nic innego, jak modlić sie o więcej curiousów na naszej
                            > drodze:-)
                            >
                            > pozdrowienia
                            > Bes
                            JEEEZUUUU!!!
                            Wreszcie ktos zrozumial o co mi chodzi i o co sie czepiam feministek.
                            Nie o cele - rownosc, swoboda, porozumienie sa O.K, tylko o metody.
                            Nie odgorne nakazy, parytety, przywileje - one i tak nic nie pomoga, a praca u podstaw.
                            Odpowiednie wychowanie. Mozna wprowadzic badz jakie kary, a jezeli jakis szefunio z domu nie wyniosl
                            ze klepanie kogos po tylku nie jest najlepszym sposobem wyrazenia uznania to i tak , i tak te sekretarke w
                            tylek klepnie.

                            Dzieki Bes
                            Pozdrawiam
                            • Gość: Bes Re: pseudofeminzm IP: 150.254.191.* 26.09.01, 15:48
                              więc skoro tak sądzisz, że chodzi o przełamanie stereotypów itd to czemu
                              uparcie zdajesz się nie dostrzegać, że wcale nie jest tak różowo?????? czemu
                              nie dostrzegasz realiów?
                              Nie wystarczy że Ty jesteś OK................

                              Bes
                              • Gość: curious Re: pseudofeminzm IP: *.uni-forst.gwdg.de 26.09.01, 16:23
                                Gość portalu: Bes napisał(a):

                                > więc skoro tak sądzisz, że chodzi o przełamanie stereotypów itd to czemu
                                > uparcie zdajesz się nie dostrzegać, że wcale nie jest tak różowo?????? czemu
                                > nie dostrzegasz realiów?
                                > Nie wystarczy że Ty jesteś OK................

                                Po pierwsze wcale nie wiem czy jestem taki O.K., ale dziekuje.

                                Przyznaje ze nie wiem jak bardzo jest zle tak ogolnie w spoleczenstwie. Pewnie jest gorzej niz mysle - ale
                                coz kazdy sadzi wlasna miarka. A sposrod moich znajomych (a mam ich naprawde wielu) tylko jeden
                                chcialby miec zone ktora siedzialaby w domu i zajmowala sie gospodarstwem tudziez dziecmi. Reszta
                                wrecz przeciwnie. Poza tym zaden nie molestuje kolezanek w pracy, nie uwaza ze powinny zarabiac
                                mniej. I dziwia mnie i draznia w zwiazku z tym teksty typu " a wszyscy faceci to to albo tamto".

                                Strasznie sie tutaj pogryzlem z paroma dziewczynami o feminizm - ale sorry kojarzy mi sie po prostu ze
                                zlymi metodami, wojna plci, pseudosprawiedliwoscia (np. ta slynna juz pozytywna dyskryminacja).
                                Rozumiem, ze faceci bywaja chamscy, ze rzucaja niefajne komentarze. Ze spoleczenstwo mysli
                                stereotypami (mea culpa, mea culpa!). Ale walka o rownouprawnienie prowadzona tak jak to sie dzieje
                                teraz moim zdaniem nie przyniesie nikomu korzysci. Zmienic trzeba mentalnosc - a to niestety jeszcze
                                potrwa i szarpanie sie tutaj albo hasla typu kobiety glosuja na kobiety (a jesli jakiejs kobiecie bardziej
                                odpowiada posel mezczyzna to juz nie moze na niego zaglosowac bo zdradzi kobiece interesy??) nic nie
                                pomoga. Wiecej - moga narobic wrogow.

                                Wyjsciem jest edukacja i wychowanie. Jak to zrobic zeby bylo skuteczne to inna sprawa ( jak np. nauczyc
                                synalka ze powinien tez sprzatac, skoro jego ojciec tego nie robi a matka uwaza ze to O.K.).

                                Na ra
                        • Gość: Malwina Re: pseudofeminzm IP: *.abo.wanadoo.fr 26.09.01, 15:23
                          powiem jedno : pierdola robi kola a pierdulka kolka
                          abdykuje
                          ide czytac seneke
                          bye
                      • Gość: Xena Re: pseudofeminzm IP: *.acn.waw.pl 26.09.01, 16:16
                        Gość portalu: Malwina napisał(a):

                        > Nastepny stereotyp : womanka z teczka Chanel (litosci! nikt by sie nie odwazyl)
                        > lecaca na brifing o 13to
                        > bzdura ! gazetowa i filmowa bzdura ! (a wczoraj mialam zebranie z wielkim szefe
                        > m + dyrektorem
                        > pewnego przedstawicielstwa na departament ministerstwaXY i bylam w krotkiej kur
                        > tce dzinsowej w stylu
                        > " uwielbiam pumex i kapiel chlorowa" + spodnie dzinsowe dzwony :-) + trykotka
                        > z napisem Je t'adore.

                        Malwina, precyzuję i mówię łopatologicznie: ten kostiumik od Chanel to była tylko
                        przenośnia; przyczepiłaś się do stylistycznego detalu, który nie miał żadnego
                        znaczenia dla meritum, o którym pisałam.
                        Pozdrawiam
                        • Gość: Malwina Re: pseudofeminzm IP: *.abo.wanadoo.fr 26.09.01, 16:21
                          to nie przenosnia ! to presja spoleczna mediow i innych cosmo ktore znow narzucaja biednym babom
                          stereotyp. Nie dajmy sie !
                • frisky2 Re: pseudofeminzm 26.09.01, 13:11
                  Suzume - co do przemocy domowej: istnieje nie tylko przemoc fizyczna ale i psychiczna. A te ostatnia - mysle -
                  panie stosuja w nie mniejszym stopniu niz panowie
                  pzdr
                  • suzume Re: pseudofeminzm 26.09.01, 13:20
                    frisky2 napisał(a):

                    > Suzume - co do przemocy domowej: istnieje nie tylko przemoc fizyczna ale i psyc
                    > hiczna. A te ostatnia - mysle -
                    > panie stosuja w nie mniejszym stopniu niz panowie
                    > pzdr

                    Bardzo słuszna uwaga :)
                    Ale ja nigdzie nie powiedziałam, że tak powinno być.
                    Po pobiciu można zostać kaleką albo umrzeć. Po obelgach można po prostu odejść.

                    pzdr
                    • frisky2 Re: pseudofeminzm 26.09.01, 13:33
                      nie tylko o obelgi chodzi. Po znecaniu psychicznym mozna byc kaleka duchowym. Ale problem dotyczy obojga
                      plci, masz racje ze z przemoca fizyczna ofiarami sa najczesciej kobiety i dzieci
                      pzdr
                      • suzume Re: pseudofeminzm 26.09.01, 13:53
                        frisky2 napisał(a):

                        > nie tylko o obelgi chodzi. Po znecaniu psychicznym mozna byc kaleka duchowym. A
                        > le problem dotyczy obojga
                        > plci, masz racje ze z przemoca fizyczna ofiarami sa najczesciej kobiety i dziec
                        > i
                        > pzdr

                        racja - kalectwo duchowe to straszna rzecz i często nienaprawialna. po Twoim
                        poście doszłam do wniosku, że nie ma co licytować, porównywać i udowadniać
                        wyższość jednego nad drugim. przemoc to przemoc i pod żadną postacią nie powinna
                        się pojawiać nigdzie. tylko czy to nie jest pobożne życzenie?

                        pzdr
                        • Gość: frisky2 Re: pseudofeminzm IP: *.gazeta.pl 26.09.01, 14:38
                          Wlasnie suzume - wiele osob sie tu licytuje, co mi sie nie podoba. Faceci najczesciej wyliczaja wady kobiet,
                          kobiety facetow, zamiast pomyslec co nalezaloby zmienic - zaczynajac od siebie. Mysle ze istota feminizmu jest
                          walka o prawa dla kazdej kobiety do tego co chce robic w zyciu. To zreszta jest w interesie calego
                          spoleczenstwa, a wiec takze w interesie mezczyzn. Popieram feministki m.in. dlatego, ze mam zone, corke,
                          matke, moj syn bedzie moze tez mial jakies kobiety w swoim zyciu.
                          pzdr
                          • suzume Re: pseudofeminzm 26.09.01, 15:33
                            :)))

                            cieplej się robi na serduszku

                            pozdrawiam
                          • Gość: Malwina Re: pseudofeminzm IP: *.abo.wanadoo.fr 26.09.01, 15:42
                            no wlasnie, :-) takim panom to nawet z ochota kawe podam ;-)))))
                            a agresywni wladcy swiata mnie nie potrzebuja (maja bone)
    • Gość: Gucio Re: pseudofeminzm - pass IP: 194.181.183.* 26.09.01, 15:41
      przeczytalem posty i dzis mowie "pass".

      tylko jedna uwaga.

      w nawiazaniu do wtretu malwiny o pozytywnej dyskryminacji. zachodnie championy
      demokracji (tak bush mowi o us) zupelnie sie juz zagubily w swoim
      fundamentalizmie demokratycznym i pod plaszczykiem wyrownywania szans roznych
      mniejszosci narodowych zafundowaly nam prawdziwy rasizm, tym razem negatywny w
      skutkach dla "wiekszosci narodowosciowej". podobnie jest zreszta z 30% kwotami
      dla kobiet na listach kadnydatow do parlamentow, ktore sa zaprzeczeniem
      fundamentalnej kategorii "rownosci" woborow.

      acha. i jeszcze jedna uwaga o przykladzie suzume dot. UNESCO. taka polityka
      kadrowa jest od kilku lat uporawiana we wszystkich agendach onz i innych
      powaznych organizacjach mieddzynarodowych. otoz zytowany przyklad "kobiety beda
      preferowane" jest wlasnie dowodem nierownosci plci, tym razem na szkode
      mezczyzn. ostatnio zreszta ta formula zostala zmieniona na "zacheca sie kobiety
      to przedstawiania swoich kandydatur". w rzeczywistosci znaczy to to samo (jesli
      kobieta jest tylko troche gorsza od kandydata meskiego, to ona zostanie wybrana
      dla utrzymania odpowiedniego parytetu), ale brzmi juz lepiej.

      pozdrawiam
      Gucio
      • Gość: Malwina Re: pseudofeminzm - pass IP: *.abo.wanadoo.fr 26.09.01, 15:51
        bo liberté égalité justice
        nie kazdy kraj mial szanse miec takiego pilsudskiego (prawdopodobnie nawet nazwiska jego nie umiem
        napisac....) nie mowie juz o mc cartym, buszowatym buszu z buszu czy innym reganie
        sssss, wysyczalam sie ....
      • Gość: frisky2 Re: pseudofeminzm - pass IP: *.gazeta.pl 26.09.01, 15:52
        Gucio
        NIe uwazasz, ze aby zwalczyc stereotypy i zle wzorce spoleczne wynikajace z dlugiej historii, warto siegnac
        po takie srodki? Uwazam ze te metody to jest jakies wyjscie. Moze nie doskonale, ale podaj inne propozycje. Jesli
        np. kobiety maja liczniej zasiadac w parlamencie, trzeba im dac jakas zachete (w postaci dodatkowych miejsc na
        listach) , bo nie ma na razie tradycji szerokiej reprezentacji kobiet.
        • Gość: Gucio Re: pseudofeminzm - pass IP: 194.181.183.* 26.09.01, 15:57
          Gość portalu: frisky2 napisał(a):

          > Gucio
          > NIe uwazasz, ze aby zwalczyc stereotypy i zle wzorce spoleczne wynikajace z dl
          > ugiej historii, warto siegnac
          > po takie srodki? Uwazam ze te metody to jest jakies wyjscie. Moze nie doskonale
          > , ale podaj inne propozycje. Jesli
          > np. kobiety maja liczniej zasiadac w parlamencie, trzeba im dac jakas zachete (
          > w postaci dodatkowych miejsc na
          > listach) , bo nie ma na razie tradycji szerokiej reprezentacji kobiet.

          z biologicznego punktu widzenia, w kazdym elektoracie jest wiecej kobiet niz
          mezczyzn i maja one takie same prawa do aktywnego uczestnictwa wyborach i
          glosowania na kobiety-kandydatki. problem jest w uwarunkowaniach
          socjokulturowych. niestety mniej kobiet niz mezczyzn wykazuje zainteresowanie
          polityka i potrzeba czasu na zmiane tej niekorzystnej tendencji. ale nie mozna
          jednego zla niszczyc innym zlem. tako rzecze gucio.

          • Gość: frisky2 Re: pseudofeminzm - pass IP: *.gazeta.pl 26.09.01, 16:01
            Gucio, a z praktycznego p. widzenia. Nie uwazasz, ze kobiety pownny byc odpowiednio do ich populacji
            reprezentowane w parlamencie? Czy wolisz, zeby w ich imieniu wypowiadali sie faceci?
            • Gość: Gucio Re: pseudofeminzm - pass IP: 194.181.183.* 26.09.01, 16:13
              Gość portalu: frisky2 napisał(a):

              > Gucio, a z praktycznego p. widzenia. Nie uwazasz, ze kobiety pownny byc odpowie
              > dnio do ich populacji
              > reprezentowane w parlamencie? Czy wolisz, zeby w ich imieniu wypowiadali sie fa
              > ceci?


              byloby milo, gdyby kobiety byly licznie reprezentowane w parlamencie, ale nie
              odwazyl bym sie na stwiertdzenie, ze odpowiednio do popolacji, podobnie zreszta
              jak gorale, kominiarze, homo/bi/trans seksualisci, geodeci i artysci cyrkowi.
              pozdstawowym kryterium reprezentacji w parlamencie powinno pozostac poparcie
              spoleczne w postaci uzyskanych glosow, bo jest to fundament podstawowej zasady
              reprezenctacji w systemach demokratycznych. krotko mowiac nie plec, tylko rozum i
              umiejetnosci (czyz nie o to walcza feministki?).

              pozdrawiam,
              gucio
              • Gość: Malwina Re: pseudofeminzm - pass IP: *.abo.wanadoo.fr 26.09.01, 16:17
                zawody sie wybiera (one zreszta posiadaja swoje zwiazki zawodowe ktore ich bronia w kwestiach
                zawodowych), plci nie ! poplatanie z pomieszaniem w twojej glowie !

                rozumna malwina
                • Gość: Gucio Re: pseudofeminzm - pass IP: 194.181.183.* 26.09.01, 16:19
                  Gość portalu: Malwina napisał(a):

                  > zawody sie wybiera (one zreszta posiadaja swoje zwiazki zawodowe ktore ich bron
                  > ia w kwestiach
                  > zawodowych), plci nie ! poplatanie z pomieszaniem w twojej glowie !
                  >
                  > rozumna malwina

                  ???? w mojej????

                  pzdr Gucio

                  • Gość: Malwina Re: pseudofeminzm - pass IP: *.abo.wanadoo.fr 26.09.01, 16:25
                    jedynym sposobem aby sie dogadac jest jezyk, jesli sie ma jasne mysli powinno sie je jasno wyrazac.
                    W innym wypadku nieporozumienie gotowe.
                    • Gość: Gucio Re: pseudofeminzm - pass IP: 194.181.183.* 26.09.01, 16:30
                      Gość portalu: Malwina napisał(a):

                      > jedynym sposobem aby sie dogadac jest jezyk, jesli sie ma jasne mysli powinno s
                      > ie je jasno wyrazac.
                      > W innym wypadku nieporozumienie gotowe.
                      >

                      u w a z a j m a l w i n a, b o t e r a p i s z e p o w o l i.

                      jedynym kryterium reprezentacji w parlamencie powinno byc poparcie wyborcow.
                      plec, zawod, narodowosc maja i miec powinny znaczenie drugorzedne.

                      c z y w y s t a r c z a j a c o j a s n o p a n i r o z u m n a?

                      • Gość: frisky2 Re: pseudofeminzm - pass IP: *.gazeta.pl 26.09.01, 16:36
                        Guciu, tylko ze kobiety, rozne rasy i inne mniejszosci maja w naszym systemie i spoleczenstwie obiektywnie
                        mniejsze szanse wystartowac do parlamwentu. A w zwiazku z tym wyborca ma mniejszy wybor. Jestem za
                        daniem wyborcy wiekszego wyboru.
                        • Gość: Gucio Re: pseudofeminzm - pass IP: 194.181.183.* 26.09.01, 16:47
                          Gość portalu: frisky2 napisał(a):

                          > Guciu, tylko ze kobiety, rozne rasy i inne mniejszosci maja w naszym systemie i
                          > spoleczenstwie obiektywnie
                          > mniejsze szanse wystartowac do parlamwentu. A w zwiazku z tym wyborca ma mniejs
                          > zy wybor. Jestem za
                          > daniem wyborcy wiekszego wyboru.

                          a dlaczegoz to kobiety maja mniejsze szanse. czytales ordynacje wyborcza? to
                          prawda, ze mniejszosci narodowe maja mniejsze szanse i dlatego polsi system
                          wyboprczy zagwarantowal mniejszosci niemieckiej 2 miejsca w parlamencie (ich glos
                          bylby przytloczony przez przewazajaca populacje polakow). w okregach polozonych
                          na wschodzie wielu kandydatow to litwini czy bialorusini.

                          ale takie zagrozenie nie odnosi sie do kobiet, gdyz jest ich wiecej niz mezczyzn
                          i sa w miare proporcjonalnie rozprzestrzenione (excuse my language) we wszystkich
                          okregach. moga wiec startowac bez ograniczen i glosowac na siebie bez ograniczen.

                          • Gość: frisky2 Re: pseudofeminzm - pass IP: *.gazeta.pl 26.09.01, 16:50
                            Guciu ale chodzi o te bariery socjokulturowe - jak je nazwales. One istnieja i trzeba jakos im zaradzic
                            • Gość: Gucio Re: pseudofeminzm - pass IP: 194.181.183.* 26.09.01, 17:05
                              Gość portalu: frisky2 napisał(a):

                              > Guciu ale chodzi o te bariery socjokulturowe - jak je nazwales. One istnieja i
                              > trzeba jakos im zaradzic


                              zgadzam sie, ze trzeba im jakos zaradzic, ale sprzeciwiam sie niszczeniu
                              fundamentow systemu demokratycznego dla osiagniecia tego celu. zalecam raczej
                              prace "u podstaw" i samoorganizacje sie kobiet (co zreszta mialo miejsce w
                              ostatnich wyborach). jednakze glosowaniu na kobiety dlatego ze sa kobietami
                              sprzeciwiam sie tak samo jak glosowaniu na mezczyzn dlatego, ze sa mezczyznami. a
                              ty co proponujesz? podzial parlamentu - 230 miejsc dla kobiet i 230 miejsc dla
                              mezczyzn, kobiety dostaja kartki tylko z kobietami-kandydatami a faceci tylko z
                              facetami? a co jesli kobieta zechce glosowac na faceta a facet na kobiete?
                              powtarzam - praca u podstaw, i tyle.

                              pzdr
                              Gucio
                              • Gość: frisky2 Re: pseudofeminzm - pass IP: *.gazeta.pl 26.09.01, 17:58
                                Gość portalu: Gucio napisał(a):

                                > Gość portalu: frisky2 napisał(a):
                                >
                                > > Guciu ale chodzi o te bariery socjokulturowe - jak je nazwales. One istnie
                                > ja i
                                > > trzeba jakos im zaradzic
                                >
                                >
                                > zgadzam sie, ze trzeba im jakos zaradzic, ale sprzeciwiam sie niszczeniu
                                > fundamentow systemu demokratycznego dla osiagniecia tego celu. zalecam raczej
                                > prace "u podstaw" i samoorganizacje sie kobiet (co zreszta mialo miejsce w
                                > ostatnich wyborach). jednakze glosowaniu na kobiety dlatego ze sa kobietami
                                > sprzeciwiam sie tak samo jak glosowaniu na mezczyzn dlatego, ze sa mezczyznami.
                                > a
                                > ty co proponujesz? podzial parlamentu - 230 miejsc dla kobiet i 230 miejsc dla
                                > mezczyzn, kobiety dostaja kartki tylko z kobietami-kandydatami a faceci tylko z
                                >
                                > facetami? a co jesli kobieta zechce glosowac na faceta a facet na kobiete?
                                > powtarzam - praca u podstaw, i tyle.
                                >
                                > pzdr
                                > Gucio


                                Gucio
                                ja nie mowie o gwarantowanej liczbie miejsc w parlamencie ale na listach wyborczych. I niech wyborca wtedy
                                wybiera lepszych.
                                Jak sobie wyobrazasz prace
                                u podstaw i samoorganizowanie sie kobiet, ktore w 95 procentach w naszym kraju po pracy zajmuja sie dziecmi i
                                mezami????

                                pzdr
                • Gość: frisky2 Re: pseudofeminzm - pass IP: *.gazeta.pl 26.09.01, 16:20
                  Z plcia podobnie jak z rasa, zreszta
          • Gość: Malwina Re: pseudofeminzm - pass IP: *.abo.wanadoo.fr 26.09.01, 16:03
            zejdz z wysokosci i zyj ! kto bedzie dzieci pilnowal gdy ja w radzie zasiade ????????????
            Kto im przyrzadzi kolacje, dopilnuje zadan szkolnych i wykapie ??????????
            Ile kosztuje przedszkole ??????
            Czy sa w nich miejsca ?????????
            Dostatecznie?????????????
            Ilu mezczyzn jest zdolnych zaakceptowac moje polityczne funkcje (tzn nieobecnosc czesta w domu ?)
            ????????????????????????????
            • Gość: miriam26 Re: pseudofeminzm - pass IP: *.telkab.pl 28.09.01, 22:18
              wydaje mi się, że problem również rozbija się o to czy kobieta trafia na
              mężczyznę, który jest feministą. Nie mówię o związkach damsko męskich tylko o
              codziennej relacji z mężczyzną (przełożony, podwładny, lekarz, kierowca
              samochodu za Tobą) Ważne jest aby to ON rozumiał Twoje prawo do równości i
              wolnych wyborów. Kobieta nawet nie musi być świadoma takich ruchów jak
              feministki wystarczy, że matka wychowa ją na pozbawioną kompleksów i uprzedzeń
              do mężczyzn. W dorosłym życiu ważne jest czy trafi na feministę w pracy, w
              sklepie i w domu.
Pełna wersja