pim2pl
15.10.05, 11:13
Watek stary jak swiat i na pewno juz tu walkowany niejednokrotnie...
Ale ja nie moge sobie z tym poradzic, z moja nadopiekuncza Mama, a i na pewno
Ona cierpi, bo synus (jedyny; jedyne i dlugo oczekiwane dziecko) nie spelnia
Jej, czesto wygorowanych ambicji.
Kolezanki sie chwala, przy okazji wspolnej kawy, sukcesami swoich pociech, a
moja Mama za bardzo nie moze, bo - choc po czesci ma czym - to jednak zawsze
jest za malo!
A ja juz od zmyslow odchodze, mysli, aby cos sobie zrobic - mnie
czasami "atakuja", popadam w coraz to nowe, wieksze kompleksy...
Osiagnalem w zyciu, to co mi sie udalo osiagnac, mam nieco po 40-tce,
znajduje sie, mowiac oglednie, w sytuacji, gdzie moze mi sie troche
polepszyc, materialnie i jesli idzie o pozycje spoleczna - NIE MAM POWODOW DO
NARZEKAN...
Z niewielkimi wyjatkami, jest mi dobrze.
Chce zmieniac, to co zmieniac moge, ale godze sie i z tym, czego zmienic nie
moge. ( to z dezyderaty)
Proby sterowania 40-latkiem porownalbym, do - rownie malo efektywnych - prob
regulowania zaworow w pedzacym 100 km/h samochodzie: niczego sie nie da
poprawic, mechanik sie poparzy, a samochod i tak pojedzie dalej...
Tym bardziej, ze ma z gorki.
Chetnie poczytam, co Wy o tym sadzicie, drodzy forumowicze.
Prosze o powazne wypowiedzi.