Dodaj do ulubionych

jestem przerażona (długie)

23.11.05, 08:36
Ostatni raz widziałam się z moim facetem w niedzielę. Tak się przypadkiem
stało, że rozmawialiśmy o jakichś pierdołach i przypadkiem, mówiąc o jakieś
rzeczy, użyłam imienia mojego byłego chłopaka, zamiast obecnego, którego
sprawa dotyczyła. Tamten niestety to usłyszał i oczywiście powiedział, że
poczuł się, co tu dużo mówić (przepraszam za wulgaryzm) ch..oowo. Nie dziwię
mu się, sama pewnie poczułabym się tragicznie w analogicznej sytuacji.
Siedzieliśmy jeszcze trochę, ale atmosfera oczywiście była ciężka. Nagle mój
facet zaczął się dopytywać jak mi z nim jest. Odpowiedziałam mu, zgodnie z
prawdą, że świadomość, że mam jego, że jesteśmy razem sprawia mi straszną
radość. Powiedziałam, że go kocham, że strasznie mi na nim zależy, że chcę z
nim być...
Zadałam mu to samo pytanie. Był strasznie zblazowany. (ostatnio z mojej winy
dużo mieliśmy sprzeczek o różne pierdoły, które kończyły się mało
optymistycznie; ale starałam się panować nad sobą, nie "foszyć" się o
pierdoły i wydaje mi się, że jest coraz lepiej). Więc pytam go, jak mu jest
ze mną. On mi odpowiedział, że czasem jest super, itd. Ale czasem jest tak,
że wolałby o tym nie pamiętać. Spytałam więc go, czy przeszła mu przez głowę
myśl o rozstaniu, na co odpowiedział twierdząco. Powiedział, że potrzebuje
czasu i pojechał do domu.
W poniedziałek wieczorem wysłałam do niego SMSa, że czuję się jak skazaniec
oczekujący na wykonanie wyroku i że chciałabym się spotkać. Zaproponowałam
wtorek lub środę, ale oczywiście dodałam, że jeśli potrzebuje więcej czasu,
to OK, rozumiem. Odpisał mi, że chyba w środę będziemy mogli się spotkać...
Strasznie się boję tego dzisiejszego spotkania. Boję się, że mnie rzuci. Tak
strasznie go kocham. Niby on też mówił, że mnie kocha, ale... Nie wiem czy
przypadkiem nie ma mnie dość. Obawiam się, że jemu sama miłość może nie
wystarczyć.
Jestem strasznie rozbita, chociaż oczywiście staram się trzymać jak
najlepiej. Ale same widzicie, że nie jest mi łatwo. Po prostu STRASZNIE SIĘ
BOJĘ! Nie wiem, co z nami będzie i boję się rozstania. To cudowny facet,
tylko jemu czasem trochę brak cierpliwości, co mnie zresztą nie bardzo dziwi,
bo potrafię być naprawdę nieznośna. Staram się nad tym panować, ale... cóż,
nie zawsze wychodzi :(
Obserwuj wątek
    • aguszak Re: jestem przerażona (długie) 23.11.05, 08:47
      Myślę, że gdyby mu nie zależało, to nie spotykałby się z Tobą już w środę.
      • malenka Re: jestem przerażona (długie) 23.11.05, 08:55
        Mam nadzieję, że mu zależy. Ale z drugiej strony boję się :(
        • andula_t Re: jestem przerażona (długie) 23.11.05, 09:20
          maleńka a jak długo jesteście razem?
          mi się kiedyś też zdarzyło użyć nie tego imienia ale mój (teraz już mąż) nie
          przejął się tym bardzo, wiedział że bardzo długo byłam z tamtym poprzednim i że
          tak od razu wszystkiego wymazać się nie da.
          • beri20 Re: jestem przerażona (długie) 23.11.05, 09:56
            Oj nie płacz Co ma być to bedzie Jak Cie zostawi to dupek jest i nie zasługuje
            na Ciebie po prostu ...no a poza tym ...facet jest jak autobus ...Będzie
            następny ! :) Wiec głowa do góry i napisz jak to sie skończyło.





            -Tylko burak moze być ministrem rolnictwa.
          • malenka Re: jestem przerażona (długie) 23.11.05, 10:13
            Jesteśmy razem od 7 miesiecy. I chyba nie chodzi o moje przejęzyczenie
            (naprawdę nie wiem skąd mi się wzięło tamto przejęzyczenie). Boję się, że ma
            mnie już dość :(
            • andula_t Re: jestem przerażona (długie) 23.11.05, 10:21
              nie bardzo wiem co ci poradzić, może skoro wiesz że zachowujesz się fatalnie to
              nie powtarzaj swoich błędów. jeżeli myślisz że to ten to pogadaj z nim o tym co
              zrobić żeby było jeszcze lepiej. a tak w ogóle to w jakim jesteście wieku?

              daj znać jak już będzie po waszym spotkaniu - pewnie będziemy za ciebie kciuki
              trzymać.
            • karol_ka82 Re: jestem przerażona (długie) 23.11.05, 10:21
              A czemu mialby miec cie dosc? co takiego robisz? a jesli cie kocha to nie moze
              miec cie dosc
    • tres_jolie Re: jestem przerażona (długie) 23.11.05, 10:53
      Maleńka,
      spokojnie... Nie denerwuj się.
      Co Ci powiem. Są 2 opcje: albo wszytsko przemyśli i dojdzie do wniosku, ze
      jednak, życie nie jest bajką i sielanką, a w każdym związku zdarzają się burze
      i należy ze sobą ROZMAWIAĆ!!!
      Albo poprostu to był pretekst. Chłopak wahał się od jakiegoś czasu i albo kogoś
      ma na oku(jak to mi kiedyś znajomy powiedział:' facet nigdy nie odejdzie bez
      znalezienia sobie wcześniej jakiejś laski"- smutne ale prawdziwe :( ), albo
      jest tak niedojrzały, że poprostu myśli, że związek dwojga ludzi ygląda jak
      sielanka bez zakłóceń.
      Jeżeli tak jest... To daj sobie z nim spokój.
      Nie wiem ile masz lat, ale powiem Ci, że wiem co czujesz.
      Może to odczytasz przed spotkaniem z nim: nastaw się na najgorsze- wtedy mniej
      boli... (wiem to z autopsji)
      I jeszcze jedno, cokolwiek by się nie działo- wiedz, że to TY jesteś bardziej
      wartościową osoba w tym związku! I to on straci.

      Ale mimo trochę pesymistycznego wydźwięku tego listu, Życzę Wam wszystkiego
      dobrego!!!!!!!!
      • malenka Re: jestem przerażona (długie) 23.11.05, 11:15
        Jestem nastawiona na najgorsze :(
        Najchętniej bym sobie poryczała, ale nie mogę, bo jestem w pracy.

        PS Mam 22 lata, on 26.
    • avador Re: jestem przerażona (długie) 23.11.05, 11:14
      Nie wierzę w to,że tylko Ty jesteś nieznośna,a on jest idealny.Nie ma tak
      dobrze.Nie istnieją ludzie idealni.Jeśli sprawiają takie wrażenie,to znaczy,że
      oszukują albo udają.Z tego,co piszesz wynika,że on jest po prostu zawsze
      opanowany (albo jest zimną rybą). Mam wrażenie,że moja "poprzedniczka" ma
      rację, facet tylko czeka na powód.Równie dobrze Ty mogłabys skończyc ten
      związek z powodu jego zimnokrwistości.Jeśli zerwie z Tobą tzn.że mu nie
      zależało i jak ostatni tchórz i dzieciak nie ma w sobie odwagi,aby zagrać
      fair.Jaki by nie był "koniec" tej historii- głowa do góry.Pozdrawiam!!!
      • jasmina_tdi mentalność niewolnicy 23.11.05, 11:22
        Jak wyżej. Nie martw się jednak - wyrośniesz. Wiekszość z nas, wyrasta. Jeszcze
        nie spotkałam przypadku, w którym takie wychodzone i wybłagane szczęście nie
        odbiłoby się czkawką. No ale ja często się mylę :)
        • emae Nie.. Po prostu miłość 23.11.05, 12:46
          Ja jestem w bardzo szczęśliwym związku i odpukać nie ma mowy o rozstaniu, ale
          myślę, że w razie czego trzymałabym się mojego Słoneczka ze wszystkich sił i
          robiłabym wszystko, abysmy nadal byli razem... Jestem młodsza od autorki wątku,
          ale mimo to wydaje mi się, ze do 'mentalności niewolnicy', jak to nazywasz,
          raczej się dorasta. Wcześniej było mi wszystko jedno, czy z kimś jestem, czy
          nie. Po zerwaniu z jednym umawiałam się z następnym :) Teraz kocham naprawdę...
          Cholera, ale to dziecinnie brzmi... :) Trudno mi powiedzieć, czy już wiem, co
          to miłość. Ale z pewnością czułabym się dokładnie tak samo, jak autorka wątku.

          Dość o mnie. Malenka. Trzymam za Ciebie kciuki z całej siły. Okropna sytuacja.
          Szczerze mówiąc, uważam że facet zachowuje się jak totalny drań, bo nie musiał
          stawiać Cię w takiej sytuacji. Mógł to wszystko przemyśleć bez informowania Cię
          o tym... Teraz faktycznie czekasz na wyrok. Życzę szczęścia. Jakby co, nie
          płacz bardzo. Jeśli okaże się, że musicie się rozstać... może tak będzie
          lepiej? Pomyśl, chyba nie czułabyś się dobrze, gdyby on byl z Tobą 'na siłę'.
          Chociaż kto wie... Ważne, że by był :) (to nie ironia). Trzymaj się. Dasz radę.
      • malenka Re: jestem przerażona (długie) 23.11.05, 11:25
        Nie, on nie jest ideałem, ale nikt przecież nie jest. Owszem, czasem cholera
        mnie przez niego bierze, ale to nie jest ważne, bo szybko zapominam.
        • avador Re: jestem przerażona (długie) 23.11.05, 11:31
          Może nie powinnaś zapominać,jak widać on nie zapomina. Wiesz,Maleńka? ja już
          bym się zbuntowała na Twoim miejscu.Panikujesz, przeżywasz... szanuj się.Jeśli
          Ty się nie będziesz szanować,to nikt nie będzie.
        • andula_t Re: jestem przerażona (długie) 23.11.05, 11:32
          malenka najlepiej, jak oczywiście możesz, spróbuj się nie nastawiać przed tą
          rozmową. my nie znamy was dobrze, z krótkiego opisu tak naprawdę trudno
          wywnioskowac co będzie.
          pamiętaj co by nie było - będzie dobrze. jesteś młodziutka i na pewno całe
          życie przed tobą.na razie sie nie zamartwiaj i poczekaj na rozmowę.
    • tres_jolie Re: jestem przerażona (długie) 23.11.05, 11:51
      Tak jak napisałam. Musisz się trzymać, a jeśli on obwinia tylko Ciebie, to daj
      sobie z nim spokój. Teraz Cię obwinia za to, że inaczej do niego powiedziałaś,
      a później obwiniać Cię będzie za zło całego świata.
      A wydaje mi sięteż, że 26 letni mężczyzna powinien być bardziej dojrzały. Ale
      to moje osobiste zdanie.
      Moim zdaniem, powinien bardziej się starać o ten związek. Po za tym nie wierzę
      też że mężczyznie są potrzebne 4 dni, by sobie uświadomić, że Cię kocha.
      Jeśli Cię rzuci to polecam się na przyszłość. Kiedyś w podobnej sytuacji ktoś
      mi powiedział, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. I to prawda!
      Jestem teraz w związku szczęśliwym i satysfakcjonującym. Nie obywa się bez
      burz, ale oboje się staramy i uważamy że jeśli komuś na związku zależy to
      BĘDZIE SIĘ SPRZECZAŁ, bo nie zawsze jest tak, że się we wszystkim zgadzamy. Ja
      nie zachęcam Cię do kłótni, próbuję Ci tylko pokazac, że to ,że Twój chłopak ma
      pretensje o kłotnie nie oznacza, że to Twoja winna.
      Dobra, trochę zagmatwałam, ale mam nadzieję , że zrozumiesz :)

      Pamiętaj, że jesteś młoda. Całe życie przed Tobą. Bedzie bolało, ale wyjdziesz
      z tego. Musisz wyjść!!! Bo nie warto płakać za kimś kto odrzucił taki
      CUD!!! :D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D
      Uśmiechnij się i nie płacz przed spotkaniem z nim. Oczęta królika są tylko
      wzruszające na filmach, a w życziu nie :DDDD
      Będzie dobrze!!!!!!!!!!!!!!
      • malenka Re: jestem przerażona (długie) 23.11.05, 12:11
        To nie jest tak, że on mnie obwinia. Ja czuję się źle, bo wiem, jak bardzo
        umiem zajść za skórę. I czuję się źle z tego powodu, bo staram się z tym
        walczyć, ale oczywiście nie zawsze wychodzi.
        Wiem, że jestem młoda, ale w żadnym wieku takie sytuacje wzbudzają emocje...
    • jolie_angelina a ja mam podobnie 23.11.05, 12:12
      Mam pytanie, ile czasu jestes ze swoim chłopakiem? ja jestem już ponad rok i też
      nie usłyszałam "kocham Cię". On ode mnie to usłyszał, ale nie wiem co o tym
      wszystkim myśleć :( na dodatek też się ze swoim posprzeczałam i nie widzieliśmy
      się od soboty...
      • malenka Re: a ja mam podobnie 23.11.05, 12:21
        Ale on mi mówił, że mnie kocha... Nawet on pierwszy w naszym związku to
        powiedział...
        • jolie_angelina Re: a ja mam podobnie 23.11.05, 12:29
          a coś źle doczytałam :/
    • malenka przyjedzie pod moją firmę po mojej pracy 23.11.05, 12:53
      Czyli o 16.
      Nadal jestem przerażona i mimo wszystkich Waszych mądrych słów cały czas boję
      się tego, co się stanie. Choć wiem, że z racjonalnego punktu widzenia macie
      rację. Ale coś czuję, że jednak mnie rzuci :(
      • tres_jolie Re: przyjedzie pod moją firmę po mojej pracy 23.11.05, 13:03
        Wiesz, kobieca intuicja też się myli ;) Czego ci życzę!!!
        A jeśli niestety stanie się tak jak mówisz, to tylko nie proś go o to, zebyście
        byli razem. Nie ma nic gorszego niż kobieta, która prosi o szansę. Nie mów mu,
        że się poprawisz. Jeżeli om podjął decyzję to licho z nim!!! Niech oszukuje
        inną! Jeśli to Cię nie przekonało to pomyśl, że on ma gdzieś tam jakąć ...(tu
        wstaw epitet ;)), nie poszanował takiego skarbu jak ty i nie musisz podnosić
        jego dumy, ze jeszcze jedna dziewczyna o niego zabiega.
        Tak naprawdę to Tobie jest teraz potrzebna pomoc : co by było gdyby cię
        zostawił. Bo jeżeli będzie dobrze to sami sobie dacie radę.
        Ja w ogóle uwarzam, że nieludzkie jest takie traktowanie drugiej osoby- biorę
        Cię na przetrzymanie, za 4 dni zadecyduję co z naszym związkiem. Okropne i
        nieludzkie!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • malenka nie zamierzam go ew. prosić, żeby został.... 23.11.05, 13:13
          Ale w ogóle perspektywa tego, że to może być koniec... Chyba się znowu
          poryczę...
          • tres_jolie Re: nie zamierzam go ew. prosić, żeby został.... 23.11.05, 13:15
            Nie płacz maleńka... Nie warto.
          • tres_jolie Re: nie zamierzam go ew. prosić, żeby został.... 23.11.05, 13:20
            Zobacz na to z tej strony- nic to nie zmieni. Jeśli nie masz oporów przed
            lekami uspokajającymi, to kup sobie, albo wyślij koleżankę po coś na
            uspokojenie. Otrząśnij się z tego. Nie masz wpływu na to co się będzie działo.
            Nie masz wpływu na to co on postanowił. Dlatego idź do łazienki, otrzyj łzy i
            nie myśl tyle o tym.
            A uwierz mi nie piszę tego bezpodstawnie, tylko z autopsji.
            Jest jeszcze jedna rzecz. Wydaje mi się, że yczujesz jeśli on podejmie tę
            najgorszą decycję.
            Życzę Ci z całego serca, żeby powiedział, że chce z Tobą być :)
            • malenka Re: nie zamierzam go ew. prosić, żeby został.... 23.11.05, 13:32
              Mam tabletki na uspokojenie w torbie...
              • tres_jolie Re: nie zamierzam go ew. prosić, żeby został.... 23.11.05, 13:49
                To weź. Nie dużo , bo nie wiem co bierzesz, a mogą Cię za przeproszeniem
                otumanić. Zrób makijaż.
                A przed 4tą weź 10 głębokich wdechów i wydechów i z uśmiechem go powitaj. Jeśli
                będzie zdenerwowany, to moim zdaniem asz szansę na to, że będziecie razem.
                Wiesz chłopak zawinił i teraz nie wie co ze sobą zrobić, bo Cię zranił.
                Jak już przyjedzie i będzie ok, to powiedz mu, że bardzo Cię skrzywdził. Nie
                daruj mu tego. Niech wie, że sprawił Ci ból. Ale nie krzycz. Tylko baaardzo
                spokojnie mu to powiedz.
                Trzymam za Ciebie kciuki!
                • malenka tabletki 23.11.05, 14:02
                  Wzięłam przed chwilą 2. Mam nadzieje, ze troche mnie uspokoja, bo jest coraz
                  gorzej.
    • malenka z każdą chwilą boję się coraj bardziej 23.11.05, 13:52
      Nie wiem jak wytrzymam te 2 godziny :(
      • tres_jolie Re: z każdą chwilą boję się coraj bardziej 23.11.05, 13:57
        Siedzisz teraz w biurze?
        • malenka Re: z każdą chwilą boję się coraj bardziej 23.11.05, 14:03
          Tak :( Chociaż może to i lepiej - mam jakieś zajęcie. Boję się tylko, żeby nie
          pomylić się...
          • tres_jolie Re: z każdą chwilą boję się coraj bardziej 23.11.05, 14:15
            jeśli możesz to wejdź sobie na stronę kurnik.pl
            tam są gry. zaloguj się i pograj. odstresujesz się. może to mało ambitny
            pomysł, ale ja przed konferencjami zawsze tak robie i się świetnie
            odstresowuję :)
            • malenka Re: z każdą chwilą boję się coraj bardziej 23.11.05, 14:30
              Nie mogę w nic grać :( Taka praca.
    • lenkaaaa Re: jestem przerażona (długie) 23.11.05, 14:13
      Tez mam kogos ,kogo kocham i tez czesto zachodze mu za skore-sama nie wiem
      dlaczego tak sie dzieje. pozniej mam wyrzuty sumienia, pretensje do siebie i
      zyje w strachu czy mojego ukochanego cierpliwosc nie opusci. ale nie opuszcza,
      bo widocznie on tez kocha a ja jestem jaka jestem.jak widzisz doskonale
      rozumiem Twoja sytuacje. jesli on cie kocha to nie powinien tracic
      cierpliwosci. jesli nie kocha to zrezygnuje. ale wtedy to tylko lepie, bo nie
      ma sensu cignac czegos na sile. to tylko strata czasu. Ty pewnie tez nie
      chcialabys meczyc sie z kim do kogo nic nie czujesz. szkoda Twojego
      zaangazowania i uczucia ale pamietaj ze czas leczy rany a co ma byc to bedzie.
      jak Cie rzuci to jedyne co mozesz zrobic to przyjac to z jakas godnoscia. np
      nie wpadaj w histerie, nie krzycz. wystarczy ze pewnie i tak sie poplaczesz.
      trzymam kciuki za optymistyczny scenarisz
    • asiax18 Re: jestem przerażona (długie) 23.11.05, 14:39
      malenka napisała:
      To cudowny facet,
      > tylko jemu czasem trochę brak cierpliwości, co mnie zresztą nie bardzo dziwi,
      > bo potrafię być naprawdę nieznośna. Staram się nad tym panować, ale... cóż,
      > nie zawsze wychodzi :(
      przyznajesz sie do błedów ale jedno0cześnie piszesz że jemu brak cierpliwości.
      Zmień się ale tak zeby zauważył i nie na najbliższe kilka tygodni ale na zawsze.
      • malenka Re: jestem przerażona (długie) 23.11.05, 15:00
        Ale zmiany wymagają czasu. Staram się i już w miarę mi wychodzi, no ale...
    • malenka To już za chwilę :/ 23.11.05, 15:54
      W żołądku mnie skręca, ręce mi się trzęsą i czuję sie jakbym miała zaraz
      zemdleć. Tragedia :(
      • atlantis75 Re: To już za chwilę :/ 23.11.05, 18:12
        Pisz jak poszło!
    • laff.irynda Re: jestem przerażona (długie) 23.11.05, 20:25
      Malenka opowiadaj jak sie sprawa skonczyla, bo tu z ciekawosci umieramy! Nie
      wiemy czy sie cieszyc czy smucic z Toba...
      Pozdrowionka
      • malenka pogadaliśmy i... 24.11.05, 08:56
        W tych wszystkich sprawach, które były drażliwe, spróbujemy osiagnąć kompromis.
        Zobaczymy co bedzie :/
        • lidria Re: pogadaliśmy i... 24.11.05, 09:14
          wiedzialam ze sie dobrze skonczy.:) ze da ci szanse..:)
        • andula_t Re: pogadaliśmy i... 24.11.05, 09:17
          to trzymamy za was kciuki :))))
          i widzisz niepotrzebnie się tak martwiłaś.
          • laff.irynda Re: pogadaliśmy i... 24.11.05, 09:24
            Ha! To swietnie!
            Trzymam kciuki :)
        • tres_jolie Re: pogadaliśmy i... 24.11.05, 14:10
          To świetnie!!! Cieszę się razem z Tobą. Widzisz, teraz najważniejsze jest żębyś
          spojrzała w głąb siebie i zaobserwowała kiedy się denerwujesz i czepiasz się.
          ja np mam tak, że jak mam stresujący dzień to mój mężczyzna nie ma ze mną
          życia. Ale wtedy mu mówię co się dzieje i on mi pomaga. Nawet to, że ktoś cię
          przytuli dużo daje.
          Życzę Wam dużooooooo szczęścia :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka