Dodaj do ulubionych

in vitro a aborcja?

23.11.05, 20:09
jestem za in vitro, jestem za aborcja. oczywiscie wszystko zalezy od
okolicznosci jakiimi sie kieruje kobieta. jednakze chce zebyscie sie troche
zamyslily nad pytaniem czy gdybyscie mialy problemy z zajsciem w ciaze i in
vitro byloby jedynym wyjsciem, i decydujecie sie na in vitro a potem sie
okazuje ze dziecko zaplodnione ta metoda bedzie uposledzone to czy
usunelybyscie ciaze?
Obserwuj wątek
    • urbanchaos Re: in vitro a aborcja? 23.11.05, 20:50
      jestem po in-vitro
      NIGDY nie zrobiłabym aborcji
      to sprzeczne !!!
      albo chcę za wszelką cenę dziecka,albo je zabijam,bo nie chcę ?!?
      • lidria Re: in vitro a aborcja? 23.11.05, 21:22
        no wlasnie, z jednej strony przerazajaca potrzeba dziecka, a z drugiej jednak
        zal, strach, poczucie pokrzywdzenia przez los... zgadzam sie ze to sprzeczne
        poglady, ale wszystko zalezy przeciez od okolicznosci...
        • maialina1 Re: in vitro a aborcja? 23.11.05, 21:24
          Tak, gdyby bylo chore to bym przerwala ciążę.
          Nie skazalabym dziecka ani siebie na mękę trwającą cale życie. To egoizm,
          bo "zachcialo mi sie dziecka to muszę je sobie zrobić, nazet jesli ono ma się
          męczyć".
          • tracja4 Re: in vitro a aborcja? 23.11.05, 22:36
            tak, walcz o dziecko a jak będzie chore, to sobie je wyskrob.
            Egoizm to taka postawa. Dla wlasnej wygody wolisz zdrowe dziecxko, ktore nie
            zmieni az tak znaczaco twojego zycia jak chore.
            A gdyby twoje dziecko w wieku 2 lat stracilo obie nogi? Co wtedy? W worek i do
            rzeki? (wiesz... zeby sie nie meczylo)
            • maialina1 Re: in vitro a aborcja? 24.11.05, 08:41
              tracja4 napisała:

              > tak, walcz o dziecko a jak będzie chore, to sobie je wyskrob.
              > Egoizm to taka postawa. Dla wlasnej wygody wolisz zdrowe dziecxko, ktore nie
              > zmieni az tak znaczaco twojego zycia jak chore.
              > A gdyby twoje dziecko w wieku 2 lat stracilo obie nogi? Co wtedy? W worek i
              do
              > rzeki? (wiesz... zeby sie nie meczylo)

              Strata obu nog to przypadek ktorego nie da sie przewidziec.
              Ja mowilam o swiadomym wydaniu na swiat dziecja skazanego na cierpienie,
              odrzucenie przez spoleczenstwo, innosc, bol fizyczny i psychiczny; a nie o
              nieprzewidywalnych wydarzeniach losu.
              • lidria Re: in vitro a aborcja? 24.11.05, 08:55
                w pelni cie rozumiem. rozumiem ze ciezka jest zajmowac sie swoim dzieckiem ,
                gdy ono nawet nie ma swiadomosci, gaworzy w wieku 15 lat. nie powie do ciebie
                mamo. ciezko jest zajmowac sie swoim dzieckiem gdy w marzeniach to dziecko
                biega po polach , a potem przyprowadza do domu swoje dziewczyny ( lub
                odpowiednio nowych chlopakow) przezywajac wciaz nowe mlodziencze milosci.
                ciezko jest miec chore dziecko i szczesliwa rodzine... ale zawsze jest to
                rodzina, cos wiecej niz tylko maz i zona.
                • tracja4 Re: in vitro a aborcja? 24.11.05, 10:19
                  Ciężko dla biednej mamusi co by wolała z koleżankami na kawkę i zakupy, co?
                  Nie masz takiej mocy, by wartościować czyjeś życie.
                  Tak samo nie można przewidzieć straty nóg, jak i choroby. Nawet jeśli wskażą ją
                  badania prenatalne, to to dziecko już JEST. W Tobie, ale JEST. I nie można go
                  od tak wyskrobać, bo wygodniej mieć zdrowe.
                  • maialina1 Re: in vitro a aborcja? 24.11.05, 10:52
                    tracja4 napisała:

                    > Ciężko dla biednej mamusi co by wolała z koleżankami na kawkę i zakupy, co?
                    > Nie masz takiej mocy, by wartościować czyjeś życie.
                    > Tak samo nie można przewidzieć straty nóg, jak i choroby. Nawet jeśli wskażą

                    >
                    > badania prenatalne, to to dziecko już JEST. W Tobie, ale JEST. I nie można
                    go
                    > od tak wyskrobać, bo wygodniej mieć zdrowe.

                    Wlasnie widzisz, mozna, jak to mowisz, wyskrobac.
                    Nie, nie wyobrazam sobie niestety mojego zycia z chorym dzieckiem, albo moze
                    tak: nie wyobrazam sobie zebym miala JA SWIADOMIE
                    • maialina1 CD,WYSLALO mi sie samo 24.11.05, 10:54
                      zebym miala JA SWIADOMIE komus kazac zyc w wiecznym cierpieniu.
                      I TO wlasnie uwazam za egoizm, bo "JA chce miec dzidziusia" to bede go miec,
                      NIC TO ZE ON SIE MORDUJE PRZEZ CALE ZYCIE. JA musze miec.
                      To jest wlasnie egoizm i postawa ktorej nie rozumiem.
                      • tracja4 Re: CD,WYSLALO mi sie samo 24.11.05, 11:12
                        Nie masz prawa decydowac za innych.
                        jak sie boisz ze urodzisz chore dziecko to sie zabezpieczaj albo trzymaj nogi
                        razem.
                        • maialina1 Re: CD,WYSLALO mi sie samo 24.11.05, 13:47
                          Trzymanie nog razem niewiele daje, facet jest silniejszy
                          :))
                          Hahaha
                          A tak na serio, owszem, boje sie ze urodze chore dziecko, dlatego mam jeszcze
                          jedno wyjsce poza trzymaniem nog razem: urodzic zdrowe.
    • widokzmarsa Re: in vitro a aborcja? 23.11.05, 22:03
      ja myślę ze aborcja powinna być legalna do 6 roku bycia dziecka.
      • ninka71 Re: in vitro a aborcja? 23.11.05, 22:21
        widokzmarsa napisał:

        > ja myślę ze aborcja powinna być legalna do 6 roku bycia dziecka.
        potem zawieszana i ponownie od 65 roku no i jeszcze jak wypadek jakiś i kłopoty ze zdrowiem
        • a.bc Re: in vitro a aborcja? 23.11.05, 23:04
          in vitro tak
          aborcja nie
          dlaczego?
          bo nie, ja bym sie strasznie bała cos takiego zrobic/chodzi mi o aspekt
          techniczny/brrrrrr
    • lidria Re: in vitro a aborcja? 24.11.05, 08:37
      kochane, podtrzymuje temat. smutne jest to ze my tu gdybamy a niektore z nas
      podejmuja takie decyzje w zyciu..
    • six_a Re: in vitro a aborcja? 24.11.05, 09:36
      a może myślmy perspektywicznie: jak dziecko z in vitro okaże się upośledzone, a
      kobieta nie zdecyduje się na aborcję, to czy potem może jeszcze spróbować z
      eutanazją?
      :|
      • mmagi sixa wynocha stad,wolno tylko czytac pisac ni:-) 24.11.05, 09:58

        • six_a Re: sixa wynocha stad,wolno tylko czytac pisac ni 24.11.05, 10:01
          miałam lekką przerwę w działaniu :), a dlaczego nie wolno???
          • mmagi Re: sixa wynocha stad,wolno tylko czytac pisac ni 24.11.05, 10:08
            bojkot,bo wycinali:-)wejdz na anal:-)))
            • six_a Re: sixa wynocha stad,wolno tylko czytac pisac ni 24.11.05, 10:14
              aaa, to przepraszam :)
              • mmagi klikaj na anal tylko sie nie przewróć;-))) 24.11.05, 10:16

                • lidria chyba troche odbiegacie od tematu głownego... 24.11.05, 10:22
                  • six_a weź nożyczki i wytnij ;) nt 24.11.05, 10:24

                    • donata72 Re: weź nożyczki i wytnij ;) nt 24.11.05, 11:41
                      ja jestem w trakcje invitro bo niemam innej obcji zajscia w ciaze i bardzo
                      jestem wdzieczna swiatu za ten wynalazek co do aborcji sama nie ale jestem
                      zdana ze kazdy ma sumienie i zrobi i tak co bedzie chcial
                      • lidria Re: weź nożyczki i wytnij ;) nt 24.11.05, 20:34
                        wiec zycze wam wszystkiego dobrego:)
    • squirrel9 Re: in vitro a aborcja? 24.11.05, 12:29
      Teraz nie mówi się in vitro ale "życie poczęte niewłaściwie" :))))
    • lidria Re: in vitro a aborcja? 10.01.06, 12:35
      odświerzam.
    • livian Pytanie do Maialiny 10.01.06, 16:36
      • Re: in vitro a aborcja?
      maialina1 24.11.05, 08:41 + odpowiedz


      tracja4 napisała:

      > tak, walcz o dziecko a jak będzie chore, to sobie je wyskrob.
      > Egoizm to taka postawa. Dla wlasnej wygody wolisz zdrowe dziecxko, ktore nie
      > zmieni az tak znaczaco twojego zycia jak chore.
      > A gdyby twoje dziecko w wieku 2 lat stracilo obie nogi? Co wtedy? W worek i
      do
      > rzeki? (wiesz... zeby sie nie meczylo)

      Strata obu nog to przypadek ktorego nie da sie przewidziec.
      Ja mowilam o swiadomym wydaniu na swiat dziecja skazanego na cierpienie,
      odrzucenie przez spoleczenstwo, innosc, bol fizyczny i psychiczny; a nie o
      nieprzewidywalnych wydarzeniach losu.


      Moje pytanie jest takie: Dlaczego w przypadku nieprzewidzianego zrzadzenia losu
      nie wrzuciłabyś dzieckatwo i mekę do końca życia? Czy nie lepiej byłoby dla
      niego jednak się nie męczyć? CZyż upośledzenie wykryte w życiu prenatalnym nie
      jest również nieszczęśliwym zrządzeniem losu? Starając się o dziecko wszyscy
      chcemy, zeby było zdrowe. Nieszcześliwie zdarza sie, ze jest chore - to
      aborcja, żeby się nie meczyło. Ale przecież gdy rodzi się zdrowe dziecko, to
      też chcemy, żeby było zdrowe całe życie i się nie męczyło. Logicznie więc
      byłoby w przypadku zrządzenia losu usmiercić je czym prędzej oszczędzając mu
      dalszych cierpień przez resztę życia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka