womanideal
02.12.05, 22:02
Czasami czytałam w wolnych chwilach te forum,lecz nigdy nie napisałam.Dzis cos
sie we mnie złamało,bo chyba musze sie wygadać.
Jestem samotną matką,mam 5 letnią córeczke.Urodziłam ją kiedy miałam 22
lata.Jej ojcem jest 7 lat starszy "człowiek interesu".Zaszłam w
ciążę,wzielismy ślub i bardzo szybko sie rozwiedliśmy.
Ja zostałam sama z małym dzieckiem i studiami na głowie.Skończyłam
prawo,obecnie prowadze kancelarie mojego taty i poradziłam sobie w życiu.
Mam wlasne mieszkanie,porzadny samochód,mojej Julce niczego nie brakuje.
Jej tato wyjechał do Hambruga ... 2 miesiace temu wrocił do Polski i znów
pojawił sie w naszym życiu.Oczywiscie nie zabraniam spotykac mu sie z
dzieckiem.JUla jest zachwycona ze ma tate.
Dzis cały dzien spedziła u niego.Po pracy pojechałam ja zabrac.Oni własnie
wybierali sie jeszcze na spacerek.Poszłam z nimi.Przechodzilismy obok
Koscioła,akurat była tam msza.Julka weszła a my za nia.
W pewnym momencie Tomek (mój były maz) pochylił sie nade mna i powiedział
"Milka,wiesz co tak bardzo mi Ciebie brakowało,tak bardzo Cie kocham i juz nie
pozwole Ci odejsc"
Musiałam tego wysłuchac bo przeciez w Kosciele scen nie bede robiła ...
Po mszy wrocilismy pod jego dom i ja z Julka odjechałysmy.
Jula śpi a ja bije sie z myslami ...
Pozdrawiam