Dodaj do ulubionych

problem z ojcem, problem z mama....

12.12.05, 21:07
pewnie sie rozpisze troche i moj watek nie bedzie idealnie spojny ale to przez emocje.

moze od poczatku....
dwa tygodnie temu dostalismy przedsadowy nakaz eksmisji z mieszkania z mozliwoscia przeprowadzenia sie do mieszkania o mniejszej powierzchni w oficynie komunalnej.

nakaz ten jest wynikiem teo ze moj ojciec przestal placicic czynszu za mieszkanie jakies dwa lata temu. Mama i ja dowiedzielismy sie o tym rok temu...
W moim domu to mama trzyma wszystko w rydzach (przynajniej trzymala), to ona oplaca wszystkie rachunki, jedzenie, ubrania itp. Ojceic od zawsze placil tylko sam czynsz (bez wody, gazu, pradu itp) mimo ze "pracował" od 9 do 20.

Od roku ojciec nie pracuje, zalatwia jakies niby ogromne interesy ktore mialy przyniesc kupe kasy... ale niestety "ten nie podpisal", "tamten oszust" i inne gadki i kasy nie ma...

zostalismy wykluczeni ze spoldzielni, wyprowadzka jest juz praktycznie oczywista, do zaplacenia jest w sumie jakies 35 tys PLN.

zeby tego bylo malo okazalo sie ze ojciec ma 20 tys dlugu w banku, kolejne jakies peniadze w plecy w zusie i skarbowce - HORROR.

problem polega na tym ze moja mama nie chce od niego odejsc, nie rozumiem tego. Od 6 lat jedyne co pamietam t wieczne klotnie o pieniadze, zawsze z nimi byl problem, ojciec zawsze niedorzymywal terminow, spalal za soba wszystkie mosty i jakby tego bylo malo to zawsze wszyscy do okola byli winni - nigdy on.

NIe rozumiem postepowania mojej mamy, jak mozna zyc pod jednym dachem tyle lat z czlowiekiem ktory ciagle oszukuje, okrada i wpedzil nasza rodzine w takie dlugi, ja mam poprostu chyba za mala glowe zeby to zrozumiec.

moze ktos z was jest, byl w takiej sytuacji??

nie wyobrazam sobie zebysmy po przeprowadzce do mniejszego mieszkania dwu pokojowego mieszkali z tym @#$%& pod jednym dachem. Mowilem mamie nie jeden raz zeby go zostawila, dala sobie z nim spokoj....boi sie...

czego ona sie boi?? tym bardziej teraz...po przeprowadzce bylibysmy na czysto z dlugiem bo wklad w mieszkanie pokrylby dlug, wystawila by mu walizki za drzwi i zaczela wszystko od nowa... tylko dlaczego ona nie chce...

w sumie nie wiem po co to napisalem... moze od tego jest forum??
Obserwuj wątek
    • a7905 Re: problem z ojcem, problem z mama.... 12.12.05, 21:19
      To smutne co piszesz:(
      Z jednej strony można się mamie dziwić, tak jak piszesz. Ale przecież z
      drugiej, ślubowała mu - na dobre i na złe.
      Uczysz się? Masz rodzeństwo? ALbo dalszą rodzinę, która Wam pomaga?
      Spojrzę na to może nieco inaczej - od strony finansowej. Wiesz co jest moim
      zdaniem najsmutniejsze w tej sytuacji? Że o ile Twój ojciec teoretycznie może
      sobie robić co chce w swoim życiu, to z jakiegoś minimum odpowiedzialności
      powinien sobie zdawać sprawę. A chyba tak nie jest, bo inaczej powinien Was
      chronić przed skutkami swoich finansowych problemów. Jest dużo na to prawnych
      sposobów. A tak, to komornik może sobie za różne długi zabierać nie tylko od
      niego, nie tylko od Twojej matki, ale i z tego, co Twoje (i rodzeństwa).
      Sądząc szacunkowo po kwotach, i szacunkowo po Twoim wieku, to możesz nawet i
      pół życia zarabiać na długi swojego ojca!
      Teraz już późno, ale chyba lepiej późno niż wcale, zrobić z tym porządek. Jeśli
      nie z małżeństwem Twoich rodziców, co trzeba przecież uszanować, to ze sprawami
      finansowymi rodziny.
      • swimmer84 Re: problem z ojcem, problem z mama.... 12.12.05, 21:47
        mam rodzenstwo, brata.
        Jesli chodzi o dlugi i komornika to mnie przeraza. Co prawda w ostatecznosci wszystko moge wywiesc co moje i brata ale ...

        sam troche dorabiam i staram sie jak najmniej brac od mamy.

        Tak jak piszesz najgorsze jest to ze on nie zdaje sobie sprawy w jakim swiecie zyje i jak bedzie zyl. Bo jesli mialbym placic jego dlugi badz moj brat to... chyba opuszcze ten kraj.

        Rozumiem ze mu slubowala na dobre i na zle...ale on tez slubowal:

        Świadomy praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny
        uroczyście oświadczam, ze wstępuję w związek małżeński z ……………… i przyrzekam , ze uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe, trwałe.

        czy to malzenstwo jest szcześliwe i zgodne?? chyba nie.....

        a sprawa finansowa przerasta puki co moje wszelkie wyobrażenia:(((((

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka