kruszynka29 22.12.05, 12:02 czy warto być z kimś z litości? Dlatego, że się wie, jak wiele bólu sprawiloby sie tej drugiej osobie zostawiając ją? Zwłaszcza jeśli osoba ta jest bardzo wartościowym człowiekiem, a na pewno żadnym męskim draniem... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kowianeczka Re: litość a miłść 22.12.05, 12:06 To przykre co piszesz. Wspolczuje. kowianeczka Odpowiedz Link Zgłoś
pafnucy33 Proponuje abys 22.12.05, 13:40 swoją litosc przeniosla na tych, co jej potrzebuja. Proponuje Ci wplacic pieniadze na biedne dzieci z pegeerow, aby sie mogly ksztalcic (Fundacja Dzielo Nowego Tysiaclecia), a tym facetem sobie nie zawracaj glowy - takie uklady mogą sie skonczyć tylko tragicznie. Odpowiedz Link Zgłoś
grogreg Re: litość a miłść 22.12.05, 13:59 Nalezy najpierw odzielic litosc od wspolczucia. Wspolczucie to empatia. Zdolnosc do postawienia sie w sytuacji innej osoby i odczuwania zwiazanych z jego polozeniem emocji. Litosc nie jest tak szlachtna. Litosc jest zwiazana z pogarda. Litujac sie nad kims stawiamy sie ponad nim. Rozumiem, ze chodzi o to pierwsze. Skoro to taki wartosciowy czlowiek, to dlaczego jestes z nim tylko przez wspolczucie. Odpowiedz Link Zgłoś
kruszynka29 Re: litość a miłść 23.12.05, 14:20 wartościowy a ja nie jestem całkowicie szczęsliwa, bo go nie kocham. Gdybym tyllko miała na to wpływ, to bym go kochała do szaleństwa, ale tak nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
grogreg Re: litość a miłść 23.12.05, 15:11 Tzw. milosc jest przereklamowana. Przywiazanie i przyjazn sa filarami trwalych zwiazkow. Odpowiedz Link Zgłoś
mala_mee Re: litość a miłść 22.12.05, 14:02 Można być z kimś jak się go kocha. I to jest (między innymi podstawa). Strach przed zranieniem to za mało... Możne nie dać rady jak to nie jest niczym więcej poparte... Tak czy inaczej, nie jest to łatwa sytuacja. Odpowiedz Link Zgłoś
epsilon0 Re: litość a miłść 22.12.05, 15:22 Jak juz grogreg wspomnial nalezy odroznic litosc od wspolczucia. Jesli faktycznie czujesz litosc - rozstan sie z nim. Nikt nie potrzebuje takiej litosci. To wrecz w pewien sposob poniza te druga osobe (a skoro jest wartosciowy to nie zasluzyl na to). Co innego wspolczucie... choc wtedy tak prosto nie jest. Znam przypadek gdzie chlopak zwiazal sie z dziewczyna wlasnie przez wspolczucie (nie z litosci!) - wiedzial, ze ona od dawna go kocha. Uwazal ja za wartosciowego czlowieka i... w koncu postanowil stworzyc z nia zwiazek. Z czasem to wspolczucie u niego zmienilo sie w milosc. Obecnie sa szczesliwa para, chco poczatek nie byl latwy. Odpowiedz Link Zgłoś
grogreg Re: litość a miłść 22.12.05, 16:42 >Z czasem to wspolczucie u niego zmienilo sie w milosc. Czy wspolczucie i milosci nie sa w pewnym sensie tozsame? Odpowiedz Link Zgłoś
epsilon0 Re: litość a miłść 22.12.05, 16:59 grogreg napisał: > >Z czasem to wspolczucie u niego zmienilo sie w milosc. > > Czy wspolczucie i milosci nie sa w pewnym sensie tozsame? Owszem, sa. Tyle, ze wspolczucie kojazy mi sie bardziej ogolnie z miloscia blizniego. Tez milosc, ale... jakby troche co innego. Wspolczuc moge wielu na raz, a kocham tylko jednego. Tak to rozumiem. A w tym konkretnym przypadku, o ktorym wspominalam, to i tak dokladnie nie wiem jak to bylo - tlumaczyl sie metnie ;) W kazdym razie twierdzi, ze pokochal juz jakic czas po rozpoczaciu zwiazku. Nie do konca rozumiem taka postawe, ale coz... w sumie to na dobre wyszlo. Odpowiedz Link Zgłoś
grogreg Re: litość a miłść 22.12.05, 17:03 > Nie do konca rozumiem taka postawe, ale > coz... w sumie to na dobre wyszlo. Pewien Hindus, ktory zostal ozeniony na podstawie kontraktu rodzin w wieku 8 lat, wspolczol ludziom zachodu ze tak wiele trace zakochujac sie w sobie przed trwalym zwiazaniem. On swa milosc budowal przez lata malzenstwa. "Wam sie to zdarza, my w tym uczestnimy". Czy jakos tak to ujal. Odpowiedz Link Zgłoś
hymen Fałszywy dylemat! 22.12.05, 16:52 Ból po rozstaniu z drugą osobą nie jest czymś, czemu należałoby okazywać litość. Jeśli naprawdę masz do czynienia z wartościowym człowiekiem, uszanuj to i odpowiedz sobie na pytanie, czy chciałabyś, by w odwróconej sytuacji on okazał Ci podobną litość. Odpowiedz Link Zgłoś
grogreg Re: Fałszywy dylemat! 22.12.05, 16:59 Ale niechec do zadania takiego bolu jest chyba naturalna? Odpowiedz Link Zgłoś
hymen Re: Fałszywy dylemat! 22.12.05, 17:02 Oczywiście, ale tu liczą się motywacje. A niechęć do zadania bólu jest nieco innym uczuciem niż litość. Są też przyczyny rozstania, o których w tym przypadku nic nie wiadomo. Odpowiedz Link Zgłoś
teraga Re: litość a miłść 22.12.05, 18:46 Żyję w takim związku... Chcę go zostawić, a jednak... Szkoda mi go... Odpowiedz Link Zgłoś
b-beagle Re: litość a miłść 22.12.05, 19:54 Być z kims z litości to nie jest dobry pomysł Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: litość a miłść 22.12.05, 19:59 Czy chcesz powiedziec ze ta twoja litosc z milosci do niego wyplywa? Dziwnie zatytulowalas swoj watek. Jedno zaprzecza drugiemu. Odpowiedz Link Zgłoś
kruszynka29 Re: litość a miłść 23.12.05, 14:24 no właśnie teraz widzę, że dziwnie. Nie właśnie, nie z miłości. I nie litość, jak to precyzyjnie ujął grogreg Odpowiedz Link Zgłoś
ironia222 Sama go zapytaj a bedziesz miala odpowiedz. 22.12.05, 20:50 samo Twoje zastanawianie sie swiadczy o tym, ze nie jestes "w porzadku". Zawsze jest przyczyna. W twoim przypadku latwo ja odkryc. prawdopodobnie spotkalas kogos, kto oczarowal cie czyms innym niz tylko byciem wartosciowym i uczciwym. Uwazaj zebys nie wpadla z deszczu pod rynne. A o to latwo. Na poczatku jest zafascynowanie i tylko dobre strony, bo te zle sa skrzetnie ukrywane. A potem jest zazwyczaj ZA POZNO. Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Sama go zapytaj a bedziesz miala odpowiedz. 22.12.05, 21:00 No wlasnie, musiala tam byc jakas nieuczciwosc ze strony autorki, skoro sie czuje teraz winna. Juz sam fakt doprowadzenia sytuacji do takiego stanu mowi duzo sam za siebie. Wyniklo to zreszta jednostronnie. Facet byl i jest oszukiwany, na co jak wynika z jej tresci, zupelnie nie zasluguje. Odpowiedz Link Zgłoś
kruszynka29 Re: Sama go zapytaj a bedziesz miala odpowiedz. 23.12.05, 14:25 Pomyłka, nie ma innej osoby...jest tylko świadomość, że może być kiedyś. Odpowiedz Link Zgłoś
mairki Re: litość a miłść 22.12.05, 21:23 Warto być przede wszystkim z osobą ,którą się kocha i która kocha Ciebie. Skoro twierdzisz, że jest to osoba bardzo wartościowa to raczej nie zasługuje na to by być oszukiwana no i powinna docenić Twoją uczciwość. Reasumując z litości - nie. Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: litość a miłść 22.12.05, 21:38 Z litosci to sie jest z ludzmi starymi, kalekami i innymi potrzebujacymi pomocy. Byc z czlowiekiem pelnowartosciowym z tego powodu jest podeptaniem czy swiadomym pogwalceniem tychze jego wartosci (zazwyczaj dla swoich korzysci to sie robi) Czy on ciebie prosil o "pomoc" o bycie z nim z tegoz litosciwego powodu? Musialas zdawac sobie sprawe juz na samym poczatku co robisz, dlaczego to robisz i dokad taki uklad moze doprowadzic. Teraz masz owoc swojego ukrytego, podstepnego pewnie postepowania. Nie licz ze wyjdziesz z tego ukladu z twarza hojna i podniesiona do gory. No, chyba ze zdlawisz sumienie w sobie, ale taki wyczyn znizy ciebie i to mocno. Odpowiedz Link Zgłoś
widokzmarsa Re: litość a miłść 22.12.05, 22:02 29 letnia kruszynka, daj spokój, ty stara ddupa jesteś, z litości to można dac komuś trochę kasy. Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: litość a miłść 22.12.05, 22:28 Kasa to nic. Ona cos lepszego z litosci daje. Ot, wszystkie by takie litosciwe byly, wtedy raj na ziemi..............a ja najwiekszy biedaczek bym sie wtedy zrobil, by bylo nad kim sie litowac . Odpowiedz Link Zgłoś
kruszynka29 Re: litość a miłść 23.12.05, 14:27 Nie udało się, nie mam 29 lat, ale sporo mniej... Odpowiedz Link Zgłoś
ola_faszola Re: litość a miłść 23.12.05, 00:33 Litość to najgorsze uczucie jakim można "obdarzyć" człowieka.. w tej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: litość a miłść 23.12.05, 00:46 No wlasnie. Tak naprawde to sam nie wiem nad kim tu sie bardziej litowac, nad nim czy nad nia? Wlasciwie to jej mi nie zal, bo wiedziala co robi. A jego? Musial tez zaniedbac swoja bacznosc, albo ja niepotrzebnie naduzyc. W koncu facet nie powinien pozwolic zeby go kobieta tak tumanila i oszukiwala. Odpowiedz Link Zgłoś
ironia222 Wielokropek 23.12.05, 02:49 Wielokropek Ty sie zdecydowanie rozwijasz w pozytywnym tego slowa znaczeniu. Ja ironia Ci to mowie, to wierz. Odpowiedz Link Zgłoś
de_monique Re: Wielokropek 23.12.05, 09:58 A ja się zastanawiam, czy to aby na pewno litość a nie zwykłe tchórzostwo przed powiedzeniem komuś,że to koniec. Bo wszyscy lubimy być zawsze fair, a przynajmniej móc myśleć tak o sobie, a tu nagle - spójrzmy prawdzie w oczy - trzeba komuś sprawić ból. I to komuś, kto na to nie zasłużył. Przy tym pewnie pojawia się wahanie - a może lepiej go sobie zatrzymać w odwodzie, kto wie, jak to wyjdzie z tym innym (jeśli jest inny), albo czy kogoś sobie jeszcze znajdę (jeśli uczucie po prostu wygasło). I tak naprawdę ta niby litość ma źródło w egoizmie. Myślę,że trzeba to rozwiązać tak szybko, jak to możliwe. Bo i tak jest to nieuniknione, a nie ma sensu szarpać się miesiącami i na siłę podtrzymywać coś, czego już nie ma. Poza tym ta osoba na pewno i tak wyczuwa,że coś jest nie tak , chociaż moze nic nie mówić, i też na pewno dręczy ją niepewność. Lepiej powiedz mu , co czujesz, spróbuj to wytłumaczyć - dobrze przemyśl tą rozmowę - nie będzie łatwo, ale on pezecież zasługuje na uczciwość i prawdę. Odpowiedz Link Zgłoś
kruszynka29 Re: Wielokropek 23.12.05, 14:30 masz rację, to też jest tchórzostwo :( Odpowiedz Link Zgłoś
kruszynka29 Re: litość a miłść 23.12.05, 14:29 co wiedziałam ?nic nie wiedziałam. Nie wszyscy zakochują się już na początku znajmości, niektórzy potzrebują czasu by najpietw poznać ta drugą osobę. Ja już (przynamniej częściowo) poznałam, ale miłość, czy choćby zakochanie się nie pojawiło. Niestety w jego przypadku tak..stąd problem. Odpowiedz Link Zgłoś
bleman Nie oklamuj bo to wyjdzie na jaw kiedys. 23.12.05, 15:28 A wtedy moze byc bardzo zle. Odpowiedz Link Zgłoś