rzulw
30.10.02, 01:31
Nad głowa mą przyroda szalała
grzmoty biły i wichry mocne wiały
czułem się słaby i dusza cierpiała
przestraszony byłem... i taki mały
Nie miałem schronienia we dnie i w nocy
bałem się prosić o pomoc Anioła Stróża
cały czas byłem pod skrzydłem złych mocy
wątpiłem, że skończy się kiedyś ta burza
Lecz nastał świt po nocy rozszalałej
jak pani w poświacie białej, wyszło słońce z nad wzgórza
minęły szkwały, gdy ją ujrzałem
....została Ona... jak róża