alexis11
05.01.06, 10:10
juz nie wiem co mam robić...może iść z tym na policje, bo teściowa mówi ze to
ja zwariowałam...mam trzydzieści parę lat i 9-cio letni staz małżeński. I
szczęśliwie tylko jedno dziecko.mam męża, który pracuje zawodowo, mnie
niestety nie pozwala,mówi ze miejsce kobiety jest w domu.Owszem całkiem
niezle zarabia i w zasadzie mamy wszystko...tylko...mie nie wolno wychodzic z
domu, spotykać sie ze znajomymi,dzwonic( bo za drogo) i najlepiej żebym
siedziała zamknieta w pokoju.Przy czym nie dostaję żadnych pieniedzy, nawet
najdrobniejszych, żebym ciągle musiała go o cos błagac i spełniac wszystkie
jego zachcianki,za kilka złotych. szantazuje mnie przy każdej okazji, kiedy
nie chcę zrobic tego co on sobie życzy. Albo nie odzywa sie do mnie, obraza,
albo wrzeszczy, albo straszy mnie ze poszuka sobie kogoś innego,
bardziej ,,normalnego,, , kto bedzie spełniał jego życzenia.Czasami daję za
wygraną i dla świetego spokoju, robie to co on chce. Ale, ponieważ z natury
jestem osobą która ma do siebie ( i do innych) szacunek, jak sobie uświadomię
co robie, to mnie szlag trafia...czy na taki szantaż nie ma kary??? a jak
jest ,to jaka? jak sobie z tym poradzic??? Czy zostaje tylko odejść i rozbić
rodzinę???