starawyjadaczka
11.01.06, 11:00
W Urzędzie Miasta Jastrzębia Zdroju zatrudniono trzy sprzątaczki. Ale nie ot
tak, po prostu. Zorganizowano specjalny konkurs - z regulaminem, ogłoszeniami
w internecie, stertami formularzy do wypełnienia. Na koniec zaś obradowała,
jak to ujęto w urzędowych dokumentach, "Komisja Naboru, która dokonała
wyboru" - relacjonuje "Dziennik Zachodni".
- Chcemy być przejrzyści. Tyle się mówi o nepotyzmie przy zatrudnianiu
pracowników, a taka otwartość pozwala na uniknięcie nieprawidłowości i
oskarżeń - tłumaczono wczoraj "DZ" w jastrzębskim magistracie.
Do wymaganych od sprzątaczek kwalifikacji zaliczono m.in. "sumienność,
rzetelność i operatywność". Dodatkowe oczekiwano od nich "uprawnień do
wykonywania pracy na wysokości do 3 metrów". - Ciekawe, który urząd wydaje
uprawnienia do mycia okien? - zastanawia się radny Jerzy Lis.
Zgłosiły się 23 kandydatki, czyli ponad 7 na jedno miejsce, więcej niż na
niejeden kierunek studiów. Ich nazwiska podano do publicznej wiadomości. Trzy
kandydatki na sprzątaczki, które przeszły przez gęste sito urzędniczych
wymagań, lada dzień zaczną szorować pomieszczenia biurowe w wydziale
organizacyjnym. Jastrzębscy radni pukają się w czoło. Od niedawna w
magistracie urzęduje nowy wiceprezydent, Krzysztof Baradziej, jednak w tym
przypadku żadnego kunkursu nie było. (PAP)
Jak dla mnie powinno być jeszcze zaznaczone: wykształcenie wyzsze (minimum 2
fakultety), znajomość języków obcych (minimum jeden biegle), doświadczenie w
sprzątaniu (minimum 10 lat)itd :DDD
źródło: wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?
kat=12571&wid=8148699&rfbawp=1136973259.489