Dodaj do ulubionych

kobiety odtracone

13.02.06, 16:08
Mowisz nie i jeszcze raz nie i ponownie nie, a one tylko dlatego, ze sa same,
ze nie maja komu prac i cerowac skarpetek, ze nie maja komu podac
niezjadliwej nawet przez psa fitki stercza i czekaja: Na co pytam sie?

Jeszcze dorobia sobie ideologie, ze to one rzucaja zakochanych w sobie
mezczyzn, hie hie. Koniec swiata, mocium Panie!

Pewnie sa przylepione jak rzep do psiego ogona tylko dlatego, ze chca patrzec
jak "porzucony" przez nich mezczyzna cierpi bez nich i placze. Hahahaha.

A chlop bidny nawet tchu od przyklejonego do plecow garba zlapac nie moze,
hahahaha

M.S.
Obserwuj wątek
    • amino_kwas Re: kobiety odtracone 13.02.06, 16:16


      ...jakos sobie wytlumacza z kozyscia dla siebie.....:)
      a_k
      • mathias_sammer Re: kobiety odtracone 13.02.06, 16:22
        Hahahaha, no wlasnie. I znow bedzie wina facetow, huhuhu

        M.S.
        • khaki3 Re: kobiety odtracone 13.02.06, 16:25
          Oh m,y niedobre! Jak my mozemy? Jakie my jestesmy beeeeeeeeeee! A jakie
          feeeeeeeeee! Jak my z siebie posmiweiwsko robimy! A WY mezczyzni, tacy silni,
          tacy pociagajacy, tacy wyjatkowi! A my kobiet? ehhhh szkoda gadac.
    • mathias_sammer Re: kobiety odtracone 13.02.06, 16:42
      Alez Ty nic nie rozumiesz:)

      My jestesmy beznadziejni, wulgarni, brzydcy, brudni, chamscy i ogladamy sie za
      innymi duzo ladniejszymi kobietami, a Wy tkwicie przy nas non stop jak w klatce
      czekajac na okruchy, ktore Wam co jakis czas racjonujemy i rzucamy pod stol. A
      gdy rzucamy jestesmy wtedy dla Was inteligentni, piekni, dobrzy, czuli i nie
      dorastamy innym do piet :))))
      Jak powiedzial Napoleon- kobieta jest niewolnica mezczyzny. A ja dodam od
      siebie, ze niewole te przyjmuje z cala radoscia.

      Do kogo wiec anse i zal? Do nas? Hahahaha

      M.S.
      • rtz.rtz Re: kobiety odtracone 13.02.06, 16:44
        A co z tymi, którzy są piękni, inteligentni i nie tylko, którzy nie rozkochują
        i nie rzucają?
        • mathias_sammer Re: kobiety odtracone 13.02.06, 17:05
          Odpowiedz jest juz zawarta w Twoim zdaniu:)Tu inspiry w czubek mozgu nie
          doslalem:)

          M.S.
          • rtz.rtz Re: kobiety odtracone 13.02.06, 17:07
            Mózg ma kształt kuli, więc ciężko o czubek.
            • mathias_sammer Re: kobiety odtracone 13.02.06, 17:11
              to wszystko w temacie, czy chcesz cos dodac z sensem na temat kobiet
              odtraconych? :))))

              Mozesz tez dodac bez sensu, byle na temat:))))))))))))))))))))

              M.S.
              • rtz.rtz Re: kobiety odtracone 13.02.06, 17:12
                Co mi sugerujesz, ja się nie czuję odtrącona, tylko sfrustrowana z tego powodu,
                że jakieś wredne babsko namieszło mi w papierach.
                • kowianeczka Re: kobiety odtracone 13.02.06, 17:40
                  Ja rozumiem, ze M.S ma problem z bycia mezczyzna, ale Ty zrob cos z soba i ze
                  swoim odwlokiem. Nic gorzszewgo niz kompletny rozmemlaniec.

                  kowianeczka
                  • kowianeczka Mathias 13.02.06, 17:44
                    dzisiejszy wieczor bedzie poswiecony wykladowi " o wyzszosci zycia wirtualnego
                    i zdolnosci poruszania sie po linkach nad zyciem w realu"

                    Prowadzacy: prof dr Alojzy Ciapa z Wlochow pod Warszawa.

                    Publicznosc: Klub partykantek z I klasy szkoly Zadowodowej Informatycznej w
                    Debilinku Malym
                    • kowianeczka Re: Mathias 13.02.06, 18:16
                      Tendencja nie tylko do upraszczania, ale nawet do odmozdzania resztek tego, co
                      pozostalo. Popatrz na watek ze szpilka i powiem mi o czym ta dyskusja?

                      kowianeczka
    • kowianeczka Re: kobiety odtracone 13.02.06, 17:39
      Mathiasie, po 18.oo bedzie czas dla kobiet odtraconych i na okruchy milosci dla
      nich.

      Wlasnie zerknelam na cos, co mnie zostanie przypiete, a co moje odpiete- slowem
      odbywa sie publiczna spowiedz jednego Sb-owca. Musi doniesc drugiemu kapo
      obozowemu, ktory zaklopotany nie rozroznia swojej mafii od nie swojej co daje
      innej mafii spore pole do popisu i smiechu. Mnie sie podoba ta zabawa, a
      najbardziej podoba mi sie moment, przekonywania o uczciwosci. Te czesc lubie
      najbardziej, bo tyle lat minelo a kobiety jak byly naiwne i cierpiace tak beda.
      Dzis tradycyjnie bezsenna noc, zreszta juz inaczej byc nie moze.

      Ogladalam program o szpitalu dla dzieci uzaleznionych od netu w Chinach.
      Bezsennosc jest norma. Cierpinie stalo sie tez norma, wiec nie robi juz
      najmnijszego wrazenia.

      kowianeczka

      kowianeczka
    • alpepe szkoda, że mnie ten wątek nie dotyczy, 13.02.06, 18:38
      bo fajnie piszecie oboje, Ty i kowianeczka, nażarliście się jakiegoś zielska, że
      gadacie zagadkami??? :-))))))))))
      • kowianeczka Re: szkoda, że mnie ten wątek nie dotyczy, 13.02.06, 18:47
        temat masz alpepe- jesli chcesz zgodzic sie z zalozyleciem, ze kobiety sa
        niczym lep i sa niewolnicami- masz mozliwosc wpisu. jesli sadzisz inaczej
        mozesz zaprotestowac dajac przyklady. Jak na razie w calej tym tutejszym
        belkocie znajduje tylko 3 wpisy, ktore sa na temt. jeden nalezy do mnie- to
        wiecej niz zero wpisow.

        kowianeczka
        • alpepe Re: szkoda, że mnie ten wątek nie dotyczy, 13.02.06, 18:59
          Odniosę się więc do tematu, są kobiety pnącza, które do życia potrzebują mieć
          kogoś przy sobie, ale są też takie, które nie potrzebują nikogo od życia, a są z
          kimś z miłości.
          • kowianeczka Re: szkoda, że mnie ten wątek nie dotyczy, 13.02.06, 19:03
            w takim razie zapytam Cie jakie sa granice milosci i czy w milosci powinien byc
            tez szacunek? Czy wykorzystywanie jednej ze stron lub poswiecanie calego zycia
            tylko dlatego, ze jest sie zakochanym jest jeszcze miloscia, czy jest juz
            niezdrowym, toksycznym ukladem, w ktorym jedna ze stron nie jest traktowana
            wsposob jaii powinna. mowimy nie o idealach, lecz o rzeczywistosci lub celowej
            deformacji i przyzwolenia do jej stosowania.

            kowianeczka
            • alpepe Re: szkoda, że mnie ten wątek nie dotyczy, 13.02.06, 19:25
              Och, kowianeczka, ja zdycham z głodu, bo mąż mnie bez kasy zostawił dziś i
              czekam, aż przyjedzie z jaką wałówką, a Ty mi tu takie pytania zadajesz :-(. Co
              do meritum: granice miłości do drugiego człowieka powinny się stykać z granicami
              miłości własnej. Ktoś, kto w związku przestaje siebie kochać, nie może być
              szczęśliwy, Tu zaczyna sie toksyczny związek. IMHO, najgorzej jest, kiedy w
              takim związku są małe dzieci. Człowiek nie patrzy przez pryzmat miłości własnej,
              nawet, jeśli zauważa, jak bardzo jest niszczony przez partnera/partnerkę, to
              chce mimo wszystko dać dzieciom normalną rodzinę. Osoby pozbawione przychówku
              dają wtedy z boku taką radę: przecież dziecko widzi, ze jesteś nieszczęśliwy/a,
              lepiej, by dziecko widziało ojca rzadziej, ale w lepszym humorze (sądy przyznają
              zwykle opiekę matce), przecież jeszcze możesz kogoś spotkać, kto pokocha Twoje
              dziecko itd. Wtedy nie wiadomo, czy dalej tkwić w takim toksycznym układzie i
              czekać, aż dziecko pójdzie do szkoły, aż dziecko pójdzie do liceum, aż dziecko
              pójdzie na studia i dopiero wtedy sią rozstać, czy może jednym ruchem przeciąć
              to wszystko: papiery rozwodowe, podział majątku, ustanowienie alimentów,
              rozstanie... a gdzieś w tym wszystkim dziecko. W związek dwojga ludzi wchodzi
              dziecko i wtedy chyba nikt nie wie, co byłoby najlepsze dla wszystkich.
              Sorry, że tak chaotycznie, jednak z pustym żołądkiem niedobrze się pisze. W
              życiu podejmujemy różne wybory, moja znajoma ma dwoje dzieci, chałupę
              odpieprzoną, kupę kasy i męża, który schował jej paszport, bo wie, że za to,
              jaki jest, ona powinna spakować siebie i dzieci w ciagu 15 minut i odejść. Ale
              kiedyś, jak moja znajoma była na lekkim gazie, przyznała się mojemu mężowi,
              wzorowi cnót wszelkich, ze z Jurkiem jest dla kasy. Więc chyba nie jest tak
              nieszczęśliwa, jak ja to widzę z zewnątrz?
              • kowianeczka Re: szkoda, że mnie ten wątek nie dotyczy, 13.02.06, 19:27
                najpier odpowiem na piersze zdanie. Czy ja Tobie psize gdzie jest moj maz? Nie
                trzeba kazdego zdania zaczynac od "moj maz". Wpis nie jest ani potwierdzeniem
                ani kaceptacja dla stanu, jest tylko wskazaniem na Twoje priorytety, ktore nie
                sa konieczne do wyszczegolniania wkazdej rozmowei.

                A teraz ide czytac reszte.

                k.
                • alpepe Re: szkoda, że mnie ten wątek nie dotyczy, 13.02.06, 19:33
                  kowianeczka napisała:
                  Nie
                  > trzeba kazdego zdania zaczynac od "moj maz".
                  Ja zaczęłam zdanie od tego, że jestem głodna, czyż nie?

                  Wpis nie jest ani potwierdzeniem
                  > ani kaceptacja dla stanu, jest tylko wskazaniem na Twoje priorytety, ktore nie
                  > sa konieczne do wyszczegolniania wkazdej rozmowei.

                  Kowianeczko, moim piorytetem teraz dla mnie jest jedzenie a nie podkreślenie, że
                  sama jestem w zalegalizowanym związku. Idę jeść :-)
                  • kowianeczka Re: szkoda, że mnie ten wątek nie dotyczy, 13.02.06, 19:35
                    Smacznego!:) Wpis kazdego, kto idzie zjesc cos dobrego, co nie jest kanapka,
                    salata, jablkiem lub zamowiona pizza i co nie jest zjedzone przed kompem a
                    przy stole jest wipsem waznym i wilekim!

                    k
              • kowianeczka Re: szkoda, że mnie ten wątek nie dotyczy, 13.02.06, 19:29
                W takim razie pozwole sobie na dwa pytania:

                - czy Ty jestes szczesliwa w zwiazku i czy kochasz siebie?

                -czy masz dzieci?

                kowianeczka
                • alpepe Re: szkoda, że mnie ten wątek nie dotyczy, 13.02.06, 21:30
                  Cha cha, każdego dnia o tym myślę i w zależności od dnia cyklu odpowiedzi są
                  różne :-)
                  Kocham siebie i akceptuję.
                  Jeśli ktoś jest w związku, to wie, że raz na wozie, raz pod wozem. Oczywiście,
                  jeśli jest uczciwy i zastanawia się nad związkiem, a nie przemilcza problemów.
                  Dziecko mam, myślę o następnym, mąż mówi o przeludnieniu. Pożyjemy, zobaczymy.
                  Mam też wiele znajomych w związkach, dzieciatych, pisząc wcześniejszy post
                  pisałam o ich problemach.
    • orgullos Re: kobiety odtracone 13.02.06, 22:31
      hehehehehe
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka