Dodaj do ulubionych

Powiedzcie ...

16.02.06, 09:40
Tak z doświadczenia, jak wyglądało wasze życie razem, odkąd zamieszkałyście
ze swoim facetem?
My znamy sie około 6 lat, zamieszkalismy razem i po 3 tygodniach jakiś wredny
kryzys, jak dwoje obcych sobie ludzi ...
Nie umiem sobie z tym poradzić :(
Obserwuj wątek
    • jakub_234 Re: Powiedzcie ... 16.02.06, 09:45
      jejku czy dwoje doroslych ludzi nie potrafi ze soba rozmawiac? Nie jestem
      ekspertem w mieszkaniu razem, ale jesli rozmowa nie pomoze to po co mieszkac
      razem?
      • au.lait Re: Powiedzcie ... 16.02.06, 09:52
        W tym cały szkopuł, że ludzie zamieszkują razem, żeby się przekonać, czy mogą
        razem mieszkać.
    • agasik4 Re: Powiedzcie ... 16.02.06, 09:51
      Ja pierwsze 2 lata mieszkałam w jednym pokoju u mojej matki. Było cudownie.
      Wszystko ok. Szkoda nam było kasy na wynajmowanie, zbieraliśmy na własne. Potem
      jak już kupiliśmy i zamieszkaliśmy razem zaczęło się walić. Na początku jeszcze
      nie było tak źle, ciągle coś w tym mieszkaniu razem robiliśmy. Ale potem
      pomału, naprawdę pomału i wolniutko zaczęło być coraz gorzej. Z dnia na dzień
      moj men robił w domu coraz mniej. Po mniej więcej dwóch latach takie rzeczy jak
      wymiana uszczelek, kontaktów, odtykanie zapchanych rur, wstawianie pleksji w
      drzwi itp robiłam już ja. No oczywiście zakupy, dziecko, sprzątanie, pranie,
      praca jak najbardziej były moje. Jak probowałam rozmawiać albo mnie nie słuchał
      i musiałam wyłączać tv lub komputer żeby mnie zauważył, albo go nie było bo był
      u swojej mamusi bo włąsnie go potrzebowała. Po jakimś czasie rozwód. Bardzo to
      przeżył. Nie mógł uwierzyć jak dostał wezwanie do sądu.

    • ryfka84 Re: Powiedzcie ... 16.02.06, 09:52
      Czasem ludzie nie potrafią zaakcepowac tej zminy jaka następuje po spotkaniu
      się tak naprawdę. Bo przeciez jak nie mieszkaliście razem, to On Cię nie
      widział w codziennych czynnościach, zresztą to działa w obie strony. Może się
      to objawiać różnorako, np. jak to nazwałaś kryzysem. Jeśli nie można sobie z
      tym poradzić, to jest coś nie tak. Poczekaj aż któreś z Was zachoruje. :) Ale
      spoko, trzymam kciuki, że poradzicie sobie z nową sytuacją. Miłość powinna
      pomóc.
    • merwinka Re: Powiedzcie ... 16.02.06, 09:56
      Noooo, jak my zamieszkalismy razem, to wyszło na jaw to, że mój chłop lubi w
      domu porządek, ale to ja powinnam ten porządek w domu robić;))

      Trzeba pogadać, wyjasnić sobie, co jest przyczyną tego kryzysu. Fajnie jest
      mieszkać razem przecież:) My czasem nawet wrzeszczymy na siebie, nie odzywamy
      się po kilka godzin, straszymy sie wyprowadzką, ale ogólnie - w sumie - fajnie
      sie mieszka z osobą, którą się przecież kocha. Miło jest wrócić po pracy i
      zastać ukochanego w kuchni, który gotuje nam kolację (nawet nie ważne staje się
      to, że ja póxniej będe musiała tę kuchnię przez tydzien szorować po takim jego
      gotowaniu;)))..

      3 tygodnie to krótko, pogadajcie sobie, będzie dobrze:)

    • bitch.with.a.brain Re: Powiedzcie ... 16.02.06, 10:47
      zamieszkalismy razem po 2 latach związku i było bardzo dobrze.Nadal jest;)
    • yes22 Re: Powiedzcie ... 16.02.06, 11:15
      Rozmawialiśmy. Wyszło na to, że troche inaczej to "mieszkanie razem" sobie
      wyobrażaliśmy - bardziej kosmicznie, nietypowo, że wszystko sie zmieni, a to po
      prostu zycie ...
      On twierdzi, że sie aklimatyzuje, że wszystko jest okiej, tylko potrzebuje
      troche czasu, a ja nie umiem sobie z tym poradzić. Straciłam ochote na
      gotowanie, sprzatanie, na robienie czegokolwiek w mieszkaniu...
      Uciekam w pracę, bo ona jakoś mnie uspokaja i pozwala choc na chwile zapomniec
      o napietej sytuacji.
      Naprościej byłoby sie wyprowadzic, ale to nie o to przeciez chodzi w miłości ...
    • nana83 Re: Powiedzcie ... 16.02.06, 11:43
      My zamieszkalismy razem po 1,5roku.Na początku bylo cudownie.Ogromna radość że
      wkońcu możemy być razem.Euforia.Z czasem pojawiły sie zgrzyty.Bycie z kimś 24h
      na dobe to nie to samo co spokania na kilka godzin czy nawet krótkie
      pomieszkiwanie przez weekend czy wakacje.Były kłótnie,ciche dni.Ale przeciez
      najwazniejsze jest to że sie kochamyi i żyć bez siebie nie umiemy.A wszystkie
      problemy można rozwiązać rozmową.I kompromisem.Nie można stawiać tylko na swoim
      ale nie można też ciągle ustępowac.Docieranie sie czasem troche trwa ale jesli
      będziecie razem o tym rozmawiac,mówic o swoich czekiwaniach i potrzebach to z
      czasem wszystko sie ułozy.u mnie to poskutkował.Głowa do góry.Będzie dobrze:)
    • hadriana_siloe Re: Powiedzcie ... 16.02.06, 12:14
      ja się trochę boję tego wspólnego mieszkania. Z jednej strony zastanawiam się
      nad wydłużeniem okresu tzw. randkowego, a z drugiej chciałoby się już na
      swoim , ramię w ramię z wybrankiem ;)... ech...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka