souri
04.03.06, 09:39
Mam 26 lat i marze o Rodzinie. O tym, zeby urodzic dzieci, zeby stworzyc dom.
To juz nawet nie marzenie, tylko pragnienie, cisnienie, wewnetrzna
koniecznosc.
Nigdy jeszcze tego nie mialam, a teraz - tak od - prosze bardzo - chodzi mi
to po glowie bez ustanku.
A moj chlopak, juz po jednym nieudanym malzenstwie, nawet nie chce slyszec o
wiazaniu sie mocniejszym niz "dwa osobne mieszkania i wiekszosc wieczorow w
tygodniu spedzonych razem". Ja nie smiem nawet wspominac o tym moim marzeniu,
wystarczy, ze on co jakis czas rzuca, jaka to utopia - malzenstwo i ze on to
juz sie nigdy nie zaangazuje na serio w zaden zwiazek.
A ja to co???
Ciekawa jestem, czy sa wsrod Was podobne do mnie?