szybki.ler
04.04.06, 06:48
Ponieważ ma być konstruktywnie to anty (koncepcja) dopiero w drugim paragrafie.
W Hyde Parku wychodzi się na mównicę i opowiada co ślina na język przynosi, a
niezdecydowani słuchacze mogą się za czymś opowiedzieć. Profesjonalny
światopogląd, oprócz działań jak z Hyde Parku, ma w swojej konstrukcji wpisane
aktywne konfrontowanie się z innymi światopoglądami (nawracanie). Niektórym
trudno jest zrozumieć, że takie konfrontowanie jest obowiązkiem wyznawców
światopoglądu i zamiast grzecznie obrócić się na pięcie to irytują się nawet
przy użyciu nieprzyzwoitych słów. Osobna sprawa to dobór argumentów
konfrontacyjnych czasami ocierających się o niskie instynkty społeczne jak
spiskowa teoria dziejów, ksenofobia, szowinizm. Takie demony zasiewają lęk
więc trochę dziwi fakt używania takich argumentów zwłaszcza jeśli strach nie
jest głownym filarem światopoglądu. Trochę dziwi jeśli się jest naiwnym albo
ma krótką pamięć bo kto nie będąc wnuczkiem albo wnuczką nie starał się o
piątki z obawy przed ścierką babci.
Po takim przydługim wstępie na scenę wchodzi antykoncepcja hormonalna, którą
obala się właśnie takimi argumentami (cel uświęca środki). Zdarza się, że
wątpliwości co do jej stosowania to nie jest lęk przed nieznamych tylko takie
właśnie sprytne podziałanie na najczęściej ledwie dorosłą wyobraźnię.
Ponieważ pluralizm, demokracja i tolerancja (tu mało kto zaprzeczy) i takie
tam (tu mogą się pojawić protesty, że takie tam wymawia się jednym tchem z
wcześniejszymi) więc decydując się na światopogląd można by się zastanowić na
konsekwencjami tego wyboru jak i reakcji pozostałych światopoglądów.