Dodaj do ulubionych

Jestem w kropce:(

20.04.06, 20:09
W zeszłym roku w styczniu poznałam faceta.Od tamtej pory jesteśmy razem. Na
początku byłam nim delikatnie zauroczona,ale nigdy nie było to płomienne
uczucie,zreszta nie o to mi chodzi.Jest dobrym człowiekiem,troszczy sie o
mnie dzwoni codziennie ale.....no właśnie cos mi w nim przeszkadza:( zaczyna
mnie drażnić, nie tęsknie za nim a każdy jego dotyk zamiast sprawiac mi
przyjemność,drazni mnie:(jest mi z tym ciężko, a jeszcze gorzej jak mam sie
zebrac do poważnej rozmowy z nim,no bo w koncu chciałabym mu o tmy
powiedziec ale...Boje się,bo jest bardzo miekkim człowiekiem.Boje sie go
skrzywdzić,a sytuacja w której sie znajduje obecnie tez nie jest fair wobec
niego,bo mu o tym nie powiedziałam:(Mam mętlik w głowie do tego napieta i
smutna atmosfera w domu z powodu mojej choroby i choroby mojego taty:(słowem
kanał.....zastanawiam sie czy ni jestem straszna osoba skoro tak odtracam
mojego chłopaka i nie mowie mu prawdy??pomózcie,poradźcie bo zwariuje;(
Obserwuj wątek
    • facet.normalny Przejdz na dwukropek :). 20.04.06, 20:20
      Nie ma u Was umphhh! To ze jest dobrym czlowiekiem to nie jest argumentem
      aby byc razem. Potrzebujesz innej znajomosci. Wszechogarniajacej, plomiennej
      i zwalajacej z nog. Nie masz sie co meczyc. Powiedz mu, ze potrzebujesz
      troche czasu/przestrzeni aby wszystko przemyslec i zajac sie sytuacja
      w domu. I na razie nie bedziesz sie z nim spotykala. Lepiej powiedziec to
      teraz i zaczac wolno wyhamowywac. Powinien subtelna aluzje zrozumiec.
      Jezeli nie to trudno. W takich zwiazkach zawsze jest ktos lekko zraniony.
      Ale ta polszczerosc jest lepsza na dluzsza mete. Powiedz mu to podczas
      weekendu i od poniedzialku zacznij wyhamowywac :).
      Powodzenia,
      fn.
    • kaktusik0 Re: Jestem w kropce:( 20.04.06, 20:21
      jeśli czujesz że gdzieś w środku chcesz z nim być to poczekaj trochę. Mi się
      takie nastroje zdarzają jak mam doła i potem mijają. Jeśli czujesz że to
      definitywny koniec, to powiedz mu o tym. Nie oszukuj jego i nie zmuszaj do
      kłamstw siebie.
      trzymaj się
    • miedzy_ziemia_a_niebem Re: Jestem w kropce:( 20.04.06, 20:28
      Przemyśl, czy chcesz z nim być. Jeśli nie - jak napisał normalny facet -
      wyhamowuj i skończ to.
      a jeśli myślisz, że to co Ci przeszkadza, dąłoby się zmienić - porozmawiaj z
      nim o tym. Szczera rozmowa, choć tak trudna, jest podstawą.
      Zastanów się, czy to jest to, czego chcesz. Czy do prawdziwej miłości
      wystarczy, ze jest dobrym człowiekiem?
      Jeśli w Tobie nie ma uczucia, to prędzej czy później i tak zacznie się to
      wszystko psuć. A wtedy skrzywdzisz nie tylko jego, ale i siebie. Oboje
      bedziecie cierpieć, całkiem niepotrzebnie, bo mozesz to zerwać wcześniej.
      Straszna nie jesteś, tylko po prostu niezakochana :) moze wielkie uczucie
      jeszcze przed Tobą :)
      powodzenia
    • miracleyoumakeithappen Re: Jestem w kropce:( 20.04.06, 20:51
      nawet nie wiecie jak wam dziekuje za rady:)normalny facecie dzikuje,pomogłes mi
      swoja rada i czuje sie silniejsza:)to nie jest takie łatwe zwłaszcza ze mam
      toksyczna rodzine. Wszyscy w rodzinie mówia mi "trzymaj T.bo taki dobry to ci
      sie juz nie zdarzy"i w tych momentach czuje sie jakbym była jakims quasimodo,a
      wcale nie jestem mam wszytsko na swoim miejscu i mozna powiedziec ze jestem
      atrakcyjna kobieta:)Moi rodzice też gobardzo polubili i boje sie konsekwencji
      odejscia od niego kurcze;(niech mnie ktos przytuli:(
      • qw994 Re: Jestem w kropce:( 20.04.06, 20:59
        Jeśli nie tęsknisz za nim, a wręcz przeciwnie - drażni cię, to zastanów się
        głęboko, czy ty go kochasz? Czy widzisz się u jego boku za 5 lat? Czy ta wizja
        powoduje u ciebie panikę? Jeśli tak, to kończ to jak najszybciej, bo to nie
        miłość, a prawdziwa miłość na pewno ci się jeszcze przydarzy. Powodzenia.
        • aureliana Re: Jestem w kropce:( 20.04.06, 21:18
          ogolnie to wniosek nasuwa sie jeden: beznadzieja. ale z drugiej strony wiem
          wlasnego doswiadczenia, ze czasem warto cos takiego przeczekac. czasem. tez
          kiedys chcialam zrywac i konczyc zwiazek, a teraz twierdze, ze nigdy w calym
          swoim zyciu nie bylam tak szczesliwa jak jestem z tym facetem. ale to zadna
          regula; bardziej wyjatek. ps. tez nie wyobrazalam sobie nas za pare lat wtedy, a
          okazuje sie, z jestesmy razem caaaaalkiem sporo czasu juz.
      • lampka.nocna Re: Jestem w kropce:( 20.04.06, 21:41
        Wszyscy w rodzinie mówia mi "trzymaj T.bo taki dobry to ci
        sie juz nie zdarzy"i w tych momentach czuje sie jakbym była jakims quasimodo,a
        wcale nie jestem mam wszytsko na swoim miejscu i mozna powiedziec ze jestem
        atrakcyjna kobieta:)

        Niestety obawiam sie, ze dzieci z toksycznych rodzin gardza dobrocia, bo wydaje
        im sie mdla. Nie ma to jak slodki brutal, ten dopiero zapewnia ekscytacje. Ech
        kobiety......
        • qw994 Re: Jestem w kropce:( 20.04.06, 21:47
          Ale co z tego, że dobry, skoro ona go nie kocha? Uważasz, że kobiety kochają
          tylko słodkich brutali? To chyba jakiś żart.
          • lampka.nocna Re: Jestem w kropce:( 20.04.06, 21:56
            qw994 napisał:

            > Ale co z tego, że dobry, skoro ona go nie kocha? Uważasz, że kobiety kochają
            > tylko słodkich brutali? To chyba jakiś żart.

            Nie tylko, ale bardzo czesto lgna do "typkow", a jak dostana mocno w doope to
            zmienia im sie optyka. To co kiedys bylo wada staje sie nagle zaleta tylko, ze
            wtedy sa tak pogruchotane psychicznie, ze trzeba lat na dojscie do rownowagi.
            • qw994 Re: Jestem w kropce:( 20.04.06, 22:06
              Chyba przesadzasz. Wokół siebie widzę szczęśliwe związki, a faceci wcale nie
              są "typkami". A mimo to kobiety do nich lgną. Swoimi słowami powtarzasz pewien
              stereotyp.
              • lampka.nocna Re: Jestem w kropce:( 20.04.06, 22:17
                Jesli kobiecie sie nie podoba mezczyzna z roznych przyczyn to jest to narmalne,
                ale jesli jedyna jego wada jest to, ze dzwoni, jest zaangazowany w zwiazek i
                jest przewidywalny to taka dziewczyna ma problem.....ale glownie ze soba. Oto
                mi chodzilo. A tylko autorka postu najlepiej wie jak z nia jest.
                • kill_yourself Re: Jestem w kropce:( 20.04.06, 22:40
                  A ja się w pełni zgadzam z normalnym.fecetem - jeśli ten, z którym się
                  spotykasz już Cię drażni, to lepiej zakończyć to teraz. Łagodnie.
                  A kobiety są różne - niektóre pokochałyby takiego czułego 'misiaczka', inne
                  szukają ekscytujących związków. Ty zapewne należysz do tej drugiej grupy, i ...
                  chyba Cię rozumiem :)
                  Pozdrawiam
                  ps. jestem ciekawa, jak to się skończy, więc jeśli nie uznasz tego za nadmierny
                  ekshibicjonizm, to... napisz :)
    • facet.normalny It is over :). Finito! :))). 20.04.06, 21:18
      miracleyoumakeithappen napisała:

      "Jest dobrym człowiekiem...no właśnie cos mi w nim przeszkadza:( zaczyna
      mnie drażnić, nie tęsknie za nim a każdy jego dotyk zamiast sprawiac mi
      przyjemność,drazni mnie:(jest mi z tym ciężko)..."


      Przeczytaj raz jeszcze siebie. I raz jeszcze :). Jezeli juz Ciebie
      znajomosc drazni to z czasem bedzie coraz gorzej. Minimalistycznymi
      radami rodziny sie nie przejmuj. Ty z nim bedziesz a nie oni.
      Masz olbrzymia szanse poznania kogos kto bedzie wywolywal trzesienie
      sie Twoich nog gdy zadzwoni :). Zwiazek to nie instytucja charytatywna.
      Nie mozna byc z nikim z litosci lub z obawy o zranienie. Przespij sie
      juz z ta decyzja. Porozmawiaj z nim jutro i zawiescie spotykanie sie.
      Zacznij z czysta kartka od poniedzialku. Nie sluchaj porad rodziny - nie
      pomagaja Tobie. Do diabla z dobrocia - Ty potrzebujesz milosci lub
      ekscytujacego zwiazku. Samego dobrego czlowieka zawsze znajdziesz :).
      Jezeli czujesz, ze cos jest "nie tego" to na pewno jest.



      • coincidenza Re: It is over :). Finito! :))). 20.04.06, 21:56
        Tak naprawde, to nie ma tu co filozofowac za duzo, wybor jest prosty albo gra
        pozorow, twoje zle samopoczucie i co za tym idzie utwierdzanie sie, ze nie
        jestes warta czegos wiecej, albo... komfort psychiczny. Spojrz na to w
        kategoriach dluzszego okresu czasu, trwania... czy bylabys w stanie w czyms
        takim tkwic, nie patrz na to, co mowia ludzie, bo to Twoje zycie, nie patrz na
        to jakie trudne rozmowy bedziesz musiala z nim przeprowadzic bo to wszystko
        jest blahe w porownaniu z korzysciami, ktore najprawdopodobniej zaczniesz
        odczuwac. O swoje szczescie trzeba walczyc, a nawet gdy sie wie, ze mozna kogos
        zranic, trzeba to zrobic fair, bez podchodow, oszukiwania siebie i drugiej
        strony w imie tak zwanej dobroci serca, litosci. Aha, i sadze ze wazniejsza
        jest tu moralnosc (a Ty w pewnym sensie oszukujesz sama siebie i jego w tej
        chwili) niz dobroc. Tego, w jaki sposob sie cos odczuwa nie mozna zmienic, i
        predzej czy pozniej serducho sie upomina o to, jak to wszystko powinno wygladac
        naprawde.. w Twoim przypadku wyglada na to, ze ani iskierek ani tym bardziej
        ognia z tego nie bedzie i trzeba postawic sprawe otwarcie zanim wszystko
        jeszcze bardziej sie zagmatwa (a na pewno nie bedzie prosciej, i miej odwage
        sie przed soba sama do tego przyznac). Tak naprawde bardziej moze ranic go Twoj
        brak decyzji, Twoje przeciaganie calej sprawy, skoro i tak wyglada na to, ze
        nic z tego nie bedzie. No i glowa do gory, serce nie sluga.. faceta moze na
        poczatku zabolec ale, jesli naprawde zalezalo mu na Tobie, powinien zrozumiec..
        Pozdrawiam cieplo!
    • miracleyoumakeithappen Re: Jestem w kropce:( 20.04.06, 22:34
      dziekuje wam za okazanie mi odrobiny serca na forum:)kurze jest mi cięzko
      tymbardziej ze przed chwila napisałm mi na dobranoc jak bardzo mnie kocha,że
      nikogo nigdy tak nie kochał i że nidy mnie nie skrzywdzi:)serce mi sie
      kraje,robie wszystko zeby mu to wynagrodzic i odwzajemnic jego uczcuia ale sie
      nieda:(nieumiem:(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka