mathias_sammer
26.04.06, 11:56
piesek zdechl?
Tysiace hipotez, setki nieprzespanych godzin z przysrubowanym zadem do
fotela, tepy wzrok wbity w monitor. I nagle niczym w Pasji Gibsona (zreszta
kiepskim filmie) organizm z tkanki lacznej a moze i rozlacznej bierze i
zmartwychwstaje (celem podarpania sie po wlasnym zadzie, glowie i odwrocenia
sie na drugi bok).
Co robia tworcy hipotez, dogmatow ulepionych z psiego gowna?
Czmychaja jak szczury na odglos buta czlowieka, ktory zrobil krok w
zaszczurzonej piwnicy. Ale szczury to madra gadzina. Czlowiek wezmie kilo
kartofli (juz przekopiowal co lepsze) i wyjdzie zamykajac za soba drzwi.
Szczury wypelzna, gdy zgasnie swiatlo, by znow w swoich szczurzych
mozdzdzkach rozwijac szczurze hipotezy o bycie i niebycie, az do momentu, gdy
czlowiek znow zejdzie do piwnicy po kartofle....
Hehehe. A jednak podludzie i to na wlasne zyczenie!
M.S.